emusia
17.11.02, 20:57
kochama moich rodziców a w szczególnosci mojego tate. wczoraj wieczorem
zadzwoniła do mnie moja wychowawczyni, żeby moim rodzicóm powiedziec, ze mam
nienajlepsze oceny z fizy i chemi. na jej nieszczeście odebrał mój tata i na
poczatku wypalił: prosze pani, ja w pani wieku o tej porze w sobote to w
kinie siedziałem, a nie dzwoniłem po ludzich" (w tym miejscu zaczęłam sie
zwijac ze śmiechu na kanapie). potem ona cos tam zaczeła gadac, ze ja sie żle
ucze itd, na co on: "no to? ja mam ja uczyć? chyba pani jest od tego a nie
ja. a pozatym słyszałem, że większość klasy ma złe oceny. więc tu chyba nuie
jest problem mojej córki, tylko nauczycielki, ze nie potrafi zainteresowac
uczniów przedmiotem" ona znowu cos tam zaczeła gadać i kazała mu przyjść w we
wtorek do szkoły. chyba z nim pójde i będe pod drzwiami podsłuchiwać :)
naprawde kocham mojego starego