Dodaj do ulubionych

najdłuższe dwie minuty mojego życia

27.01.03, 11:02
to jak co dzień, wieczorem (rano, co wstyd przyznać, nie wytrzymuję aż tyle)
czas mycia zębów.
Jak zrobić, żeby czas ten upływał szybko i przyjemnie?
Obserwuj wątek
    • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:05
      moje nastawienie do mycia zębów zmieniło się dość mocno od chwili nabycia drogą
      kupna szczoteczki elektrycznej.
      • ellen Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:06
        a próbowałaś stepować wokół umywalki?
        • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:08
          eee, no nie. ale czy to można w papuciach w mordki? ;)
          • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:14
            można, można. wystarczy wstawić mordkom sztuczne szczęki. przy okazji - im takż
            emożesz myć ząbki ;)))
            • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:17
              moja babcia np. to sztuczną szczękę wrzucała do szklanki.
              nie myła jej szczoteczką :)
              • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:21
                o. cóż za nienowoczesność!
      • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:07
        ja też mam elektryczną. i nudzę się jeszcze bardziej :)
        • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:08
          no to wróć do zwykłej! ;)))
          • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:11
            postępu nie da się zahamować :)
            a poza tym to takie demode.
          • tiresias Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:13
            ja używam elektrycznej codaje mi swobode ruchu i wtedy czytam wczorajsze gazety
            (mogę na nie pluć, bo są wczorajsze:)))
            • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:15
              lecz skąd w dobie internetu wczorajsze gazety?
        • ignatz Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:33
          Ja niedawno wszedłem w posiadanie drogą darowziny szczoteczki elektrycznej. I boję się jej uzywać. Czy to boli? Szczypie? Kopie pradem?
          • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:35
            jeśli się boisz - wypróbuj na sztucznej szczęce. pożycz takową i wypróbuj.
            • tiresias Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 11:44
              Ignatz, bracie..
              dzięki wymiennym końcówkom i regulacji częstotliwości obrotów, szczoteczka taka
              może być źródłem wielu niezapomnianych wrażeń
              przełam nieracjonalny opór:))
              • e.silver Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:17
                A moja elektryczna się zepsuła i wróciłam do tradycyjnej jak na razie.
                Przynajmniej mięśnie ręki sobie ćwiczę :) i nie tylko... ;)

                Ale zastanawiam się nad inną kwestią, też zwiazaną z czystymi ząbkami.

                Otóż zdarzyło mi się zgłosić jeden ze swoich adresów mailowych do losowania
                wybielających pasków do zębów. I ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu na ten adres
                przyszedł mail, ze te paski oni mi wylosowali i teraz mogę je sobie odebrać u
                pewnej pani doktor (adres załączyli - nawet niedaleko stąd). Potem wprawdzie
                wysłali jeszcze ze 3 maile, że cos tam sie opóźnia i coby jeszcze nie iść, ale
                za kilka dni, najpóźniej jednak odebrać do końca stycznia.

                Odwiedzając ostatnio swojego pana doktora dentystę zagadnęłam go o te paseczki.
                Powiedział, ze absolutnie nie poleca, ze on by na sobie tego nie uzywał i
                pacjentom (w tym wypadku mi chyba ;) ) też nie radzi, bo paseczki są bardzo
                mocne i mogłyby zębom zaszkodzić z punktu widzenia zdrowotnego.
                No, a po ew. wybieleniu trzeba by jeszcze wymienic plomby na jaśniejsze.

                Skłonna mu jestem wierzyć, bo w końcu na jakichkolwiek ubytkach w moich zębach
                on by zarobił ;) a najwyraźniej nie chciał :)

                No i nie wiem, styczeń sie kończy, iść po te paski i je tylko odebrać i
                pooglądać :) czy też dać sobie spokój? Czy wysłać im maila, że dzięki, miło
                było, ale nie skorzystam?
                Nikomu znajomemu odstępować ich raczej nie chcę, bo jak mają tak zadziałać, to
                mi jeszcze każą płacić za późniejsze leczenie ;)
                • ellen Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:19
                  z serca Ci radzę, silverku: odebrać paski i wrogowi je podesłać!
                • misiania Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:19
                  a np. balejażu tymi paskami nie da rady zrobić?
                  • ellen czemumymisianiu... 27.01.03, 14:20
                    ...chórem dziś mówimy gdzie nie wleziemy?
                    • e.silver Re: czemumymisianiu... 27.01.03, 14:22
                      jaki ładny chórek :D

                      ale z tym wrogiem to faktycznie pomyslę :)
                  • the_ladybird Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:20
                    zawsze możesz wypróbować na sztucznej szczęce...
                    • e.silver Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:23
                      chyba nie mam żadnej pod ręką ;)

                      A propos sztucznych szczęk - zaraz anegdotka, ale że dłuzsza, to proszę
                      uprzejmie o cierpliwość.
                      • ellen Re: najdłuższe dwie minuty mojego życia 27.01.03, 14:26
                        ostatnio widziałam sztuczne szczęki w kapciach-mordkach lady b - misiania przy
                        nich majstrowała
    • e.silver anegdotka 27.01.03, 15:03
      Mam nadzieję, ze Wam sie spodoba, niestety słowo pisane nie oddaje dokładnie
      całej atmosfery - to po prostu trzeba było słyszeć :)

      Pewna moja koleżanka zakupiła ostatnio mieszkanie w bloku, gdzie w przeważają
      osoby w wieku emerytalnym.
      Jako że mieszkanie ma 3 pokoje, w jednym zamieszkała współlokatorka z wielkim
      psem. Ale naprawdę wieeeeeeelkim... :) Siłą rzeczy momentalnie wzbudził on
      zainteresowanie w bloku, zwłaszcza zaś szczególnie mieszkańców tej samej
      klatki.
      Pewnego dnia właścicielka psa została zaczepiona przez uprzejmą starszą panią –
      sąsiadkę mieszkającą dokładnie piętro niżej, która zaproponowała jej cały worek
      mrożonych kości i resztek ze stołu. Sąsiadka zbierała zazwyczaj te resztki dla
      kogoś innego, ale tym razem postanowiła je oddać wielkiemu psu :)
      Nieco zaskoczona właścicielka psa grzecznie podziękowała i zabrała woreczek do
      domu.
      Po pewnym czasie postanowiła przygotować psu coś do zjedzenia, a że piesek
      przeszedł wcześniej jakąś chorobę, która mu trochę uszkodziła żołądek, to nie
      każdą kostkę mu można dać, i właścicielka pracowicie przebierała
      otrzymany "dar", żeby oddzielić to co można od tego co nie;)
      Moja koleżanka przebywała akurat w sąsiednim pokoju i nagle słyszy dobiegający
      z kuchni głośny krzyk: AAANNNKKAAAAA!!!!!! (tak ma na imię).
      Wpadła do kuchni, a tam na środku stołu, pomiędzy rozwalonymi reszkami leży...
      sztuczna szczęka. Stanęły obie nad nią jak wryte, zaś chwilę później zaczęły
      się zastanawiać co teraz zrobić? Iść i oddać? Ale jak iść i powiedzieć
      uprzejmej pani, ze wśród resztek była jej sztuczna szczęka?? Nie iść? Przecież
      szczęka sporo kosztuje, a sąsiadka na milionera nie wygląda. ;)
      Moja koleżanka stwierdziła, że na szczęście nie jej pies – nie jej problem ;)
      Natomiast właścicielka psa zeszła jednak po krótkich wahaniach na dół i
      zapukała do miłej sąsiadki, po czym zagaiła rozmowę, że pani dała kości dla
      psa. Sąsiadka potwierdziła i momentalnie zatroskała się i przejęła strasznie,
      że może niedobre były? Mocno zakłopotana właścicielka psa zaprzeczyła, że nie
      absolutnie i tłumaczy dalej, że właściwie, to przychodzi dlatego, że znalazła w
      worku rzecz dość nieoczekiwaną. I podaje sąsiadce szczękę.
      Staruszka mało jej nie ozłociła, bo szukała tej szczęki strasznie długo i
      wielekroć modliła się do św. Antoniego z prośbą o pomoc. Święty jednak był ciut
      nierychliwy i pani zdążyła już zakupić nową szczękę. Odebrała ją właśnie dzień
      wcześniej. Na szcżęscie od przybytku głowa nie boli ;))


      Ja jednak nadal nie mogę pojąć jednej rzeczy, a nikt nie miał odwagi o to
      zapytać ;) JAK ta szczęka znalazła się w tamtym worku???
      • misiania Re: anegdotka 27.01.03, 15:08
        hyhy, żeby wzmocnić dramatyzm Twego pytania zadaję pytanie dodatkowe: czy te
        kości były gotowane czy surowe? (hehehehe!)
        • ellen Re: anegdotka 27.01.03, 15:11
          i - tu werble - czy na pewno wyglądały na ZWIERZĘCE?!
          • misiania Re: anegdotka 27.01.03, 15:14
            hyhy i czy wyglądały na nietknięte czy tknięte?
        • e.silver Re: anegdotka 27.01.03, 15:14
          ja mam wrazenie, ze mogły byc i takie i takie - wymieszane razem i tak
          zamrożone :D
          • rigel Re: anegdotka 28.01.03, 11:36
            no fajnie!
            ale niesmiejcie sie z babci, te sztuczne szczęki naprawdę sa drogie....

            a poza tym, to ja bym dokładniej szukał w tych kościach, może było cos w nich
            jeszcze? teraz juz za późno, pies pewnie już wszystko zeżarł :)
            wszystkim tym, którzy są jeszcze przed 2 sniadaniem życzę smacznego :)))))

            -----
            Leon nerwowo kręcił się na stołku, rozpaczliwie szukając wzrokiem swojej
            sztucznej szczęki.
            - Szanowna mamusia zechce podac mi tę puszeczkę - z nerwowym usmiechem na
            ustach zwrócił się do swojej teściowej, którą nieopatrznie zaprosił po raz
            pierwszy na niedzielny obiad.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka