Dodaj do ulubionych

Ważenie misia

IP: *.*.*.* 04.02.02, 09:52
"Muszę zważyć mojego misia" - powiedziała czteroletnia
córeczka znajomych.
Przyłożyła misiowi linijkę do brzuszka i powiedziała.
- "Ohoho, dwa złote".

Tę jak najbardziej prawdziwą historyjkę dedykuję
wszystkim tym, którzy przy pomocy mniej lub bardziej
naukowych metod próbują zmierzyć i zważyć Pana Boga
i ciągle im wychodzi, że go nie ma. Wyznawcom
'naukowego światopoglądu'.
Czterdzieści lat temu ogłoszono triumfalnie, "Boga
niet, jest' Gagarin".
Bo Gagarin nie dostrzegł Go przez teleskop.
Co starsi pamiętają. Tak było.


Pytanie o Boga jest pytaniem o metody, narzędzia i
granice naszego poznania.
Mówimy 'wierzę' gdy nie mamy pewności.
'Wierzę', to dobre słowo, kojarzy się ze słowem 'ufam';
kojarzy się z
wiernością.
'Wiem' ma zupełnie inne znaczenie.

Obserwuj wątek
    • Gość: oko Re: Ważenie misia IP: *.chello.pl 04.02.02, 10:38
      Hej, Dzik!
      Bardzo to ladne. Taki ladny przyklad pozytywnego myslenia. Przypomnial mi sie
      pewien utwor - nie pamietam, kto go napisal ani co to w zasadzie za utwor.
      Cytuje oczywiscie z pamieci.
      Tytul (?)
      "Szukalem Cie calymi miesiacami,
      spogladalem w gwiazdy,
      schodzilem w glab ziemi,
      krzyczalem na pustkowiu
      i bluznilem w tlumie,
      i zawsze za soba widzialem
      tylko swoje slady,
      a przed soba pusty horyzont.
      Dlaczego nie moglem Cie dostrzec?!
      Synu, przez caly czas
      nioslem cie na swych ramionach"

      Pozdrawiam

      PS. Celowo tak zatytulowales watek, zeby malo kto sie zorientowal?
      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia 'na oko' IP: *.*.*.* 04.02.02, 11:17
        Gość portalu: oko napisał(a):

        > Hej, Dzik!
        > Bardzo to ladne. Taki ladny przyklad pozytywnego
        > myslenia. Przypomnial mi sie
        > pewien utwor - nie pamietam, kto go napisal ani co to w
        > zasadzie za utwor.
        > Cytuje oczywiscie z pamieci.
        > Tytul (?)
        > "Szukalem Cie calymi miesiacami,
        > spogladalem w gwiazdy,
        > schodzilem w glab ziemi,
        > krzyczalem na pustkowiu
        > i bluznilem w tlumie,
        > i zawsze za soba widzialem
        > tylko swoje slady,
        > a przed soba pusty horyzont.
        > Dlaczego nie moglem Cie dostrzec?!
        > Synu, przez caly czas
        > nioslem cie na swych ramionach"
        ładne też nie wiem czyje
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > PS. Celowo tak zatytulowales watek, zeby malo kto sie
        > zorientowal?
        Chciałem by tytuł budził ciekawość.
        I lubię nawet o sprawach poważnych rozmawiać
        z dystansem (do samego siebie).

        Może to był błąd,
        zobaczę czy i jak się wątek rozwinie.
        • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia 'na oko' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 11:39
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Gość portalu: oko napisał(a):
          >
          > > Hej, Dzik!
          > > Bardzo to ladne. Taki ladny przyklad pozytywnego
          > > myslenia. Przypomnial mi sie
          > > pewien utwor - nie pamietam, kto go napisal ani co to w
          > > zasadzie za utwor.
          > > Cytuje oczywiscie z pamieci.
          > > Tytul (?)
          > > "Szukalem Cie calymi miesiacami,
          > > spogladalem w gwiazdy,
          > > schodzilem w glab ziemi,
          > > krzyczalem na pustkowiu
          > > i bluznilem w tlumie,
          > > i zawsze za soba widzialem
          > > tylko swoje slady,
          > > a przed soba pusty horyzont.
          > > Dlaczego nie moglem Cie dostrzec?!
          > > Synu, przez caly czas
          > > nioslem cie na swych ramionach"
          > ładne też nie wiem czyje
          > >
          > > Pozdrawiam
          > >
          > > PS. Celowo tak zatytulowales watek, zeby malo kto sie
          > > zorientowal?
          > Chciałem by tytuł budził ciekawość.
          > I lubię nawet o sprawach poważnych rozmawiać
          > z dystansem (do samego siebie).
          >
          > Może to był błąd,
          > zobaczę czy i jak się wątek rozwinie.

          Może i się rozwinie , to zależy również od Ciebie.
          To na tyle , wpadnę później.

          Andrzej
        • Gość: oko Re: Ważenie misia 'na oko' IP: *.chello.pl 04.02.02, 12:05
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Chciałem by tytuł budził ciekawość.
          > I lubię nawet o sprawach poważnych rozmawiać
          > z dystansem (do samego siebie).
          >
          > Może to był błąd,
          > zobaczę czy i jak się wątek rozwinie.

          Wiesz, tu jak sie nie walnie z grubej rury, to pies z kulawa noga nie zajrzy. Co
          najwyzej "oko" :)
          Ale z drugiej strony - duza szansa, ze sie uniknie fanatykow.
          • Gość: Dzik Wydawało misię IP: *.*.*.* 04.02.02, 12:19
            Gość portalu: oko napisał(a):

            > Gość portalu: Dzik napisał(a):
            >
            > > Chciałem by tytuł budził ciekawość.
            > > I lubię nawet o sprawach poważnych rozmawiać
            > > z dystansem (do samego siebie).
            > >
            > > Może to był błąd,
            > > zobaczę czy i jak się wątek rozwinie.
            >
            > Wiesz, tu jak sie nie walnie z grubej rury, to pies z
            > kulawa noga nie zajrzy.
            Też to zauważyłem ale ....

            > Co najwyzej "oko" :)
            "Mędrca szkiełko" i "oko" ;-)

            > Ale z drugiej strony - duza szansa, ze sie uniknie
            > fanatykow.
            Właśnie,
            nie chciałem tu żadnych fanatyków ani z jednej ani z
            drugiej strony.
            Hasło Bóg działa na niektórych jak płachta na byka.

            Corridy nie lubię, choć widziłem ją tylko w tv wyrywkowo.
            Wystarczy mi to co wiem, że chodzi o to by sie nad bykiem
            znęcać, wbijać mu w grzbiet szpile i tak długo nim
            manewrować aż spocony, śmiertelnie zmęczony padnie na
            kolana a wtedy zabić go celnym pchnięciem 'w komorę'.

            Jeśli wątek ten będzie wracal na listę
            dyskusja może się rozwinie.

            Byle bez "głośnych i napastliwych, sĄ udręką ducha".
          • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia 'na oko' IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 12:55
            Gość portalu: oko napisał(a):

            > Gość portalu: Dzik napisał(a):
            >
            > > Chciałem by tytuł budził ciekawość.
            > > I lubię nawet o sprawach poważnych rozmawiać
            > > z dystansem (do samego siebie).
            > >
            > > Może to był błąd,
            > > zobaczę czy i jak się wątek rozwinie.
            >
            > Wiesz, tu jak sie nie walnie z grubej rury, to pies z kulawa noga nie zajrzy. C
            > o
            > najwyzej "oko" :)
            > Ale z drugiej strony - duza szansa, ze sie uniknie fanatykow.

            Czyżbyś odwiedził pogotowie ,ześ zaniewidził?
            Ładnie tylko oko.
      • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.ists.pl 08.02.02, 17:33
        Gość portalu: oko napisał(a):

        > Hej, Dzik!
        > Bardzo to ladne. Taki ladny przyklad pozytywnego myslenia. Przypomnial mi sie
        > pewien utwor - nie pamietam, kto go napisal ani co to w zasadzie za utwor.
        > Cytuje oczywiscie z pamieci.
        > Tytul (?)
        > "Szukalem Cie calymi miesiacami,
        > spogladalem w gwiazdy,
        > schodzilem w glab ziemi,
        > krzyczalem na pustkowiu
        > i bluznilem w tlumie,
        > i zawsze za soba widzialem
        > tylko swoje slady,
        > a przed soba pusty horyzont.
        > Dlaczego nie moglem Cie dostrzec?!
        > Synu, przez caly czas
        > nioslem cie na swych ramionach"
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > PS. Celowo tak zatytulowales watek, zeby malo kto sie zorientowal?

        Przytoczony przez Ciebie wiersz bliski jest moim obecnym przeżyciom duchowym. Za
        parę dni kończę 60 lat, przez całe moje dotychczasowe życie moja wiara była tzw.
        bezproblemowa. Co nie znaczy bezmyślna. Byłem zawsze świadomym swych przekonąń
        katolikiem, popierającym tzw. katolicyzm otwarty, zapatrzonym w papieżą
        i "Tygodnik Powszechny" (właśnie tak). Choruję trochę ostatnio, na serce,
        tarczycę, lekką depresję. I oto u progu mojej starości zacząłem wątpić. Myśląc o
        śmierci (a w moim wieku sporo już się o niej myśli) poczułem ogromny lęk. A jeśli
        TAM nie ma nic? Ta myśl wywołuje we mnie paraliżującą trwogę.
    • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 13:13
      Gość portalu: Dzik napisał(a):

      > "Muszę zważyć mojego misia" - powiedziała czteroletnia
      > córeczka znajomych.
      > Przyłożyła misiowi linijkę do brzuszka i powiedziała.
      > - "Ohoho, dwa złote".
      >
      > Tę jak najbardziej prawdziwą historyjkę dedykuję
      > wszystkim tym, którzy przy pomocy mniej lub bardziej
      > naukowych metod próbują zmierzyć i zważyć Pana Boga
      > i ciągle im wychodzi, że go nie ma. Wyznawcom
      > 'naukowego światopoglądu'.
      > Czterdzieści lat temu ogłoszono triumfalnie, "Boga
      > niet, jest' Gagarin".
      > Bo Gagarin nie dostrzegł Go przez teleskop.
      > Co starsi pamiętają. Tak było.
      >
      >
      > Pytanie o Boga jest pytaniem o metody, narzędzia i
      > granice naszego poznania.
      > Mówimy 'wierzę' gdy nie mamy pewności.
      > 'Wierzę', to dobre słowo, kojarzy się ze słowem 'ufam';
      > kojarzy się z
      > wiernością.
      > 'Wiem' ma zupełnie inne znaczenie.
      >


      Dając za przykład ważenie misia zakładasz ,że Bóg jest poznawalny.
      Przecież miś jest , widać go , czuć ciężar itd.
      Wystąpiła tylko nieumiejętność dziewczynki w posługiwaniu się
      miernikami i skalami jednostek.
      Przecież Bóg jest niemierzalny , tak samo dla ateistów jak i dla katolików.
      Może są tego inne przyczyny , ale fakt jest faktem.

      Totalne nieporozumienie.
      Nikt nie chce ważyć i mierzyć Boga.
      Zwolennicy światopoglądu naukowego szukają przyczyn
      istniejących i dających się zbadać zjawisk.
      WIERZĘ ,że da się to logicznie wytłumaczyć(UFAM).
      Nie WIEM co jest praprzyczyną powstania wszechświata,
      tylko dlaczego mam z góry zakładać wpływ sił nadprzyrodzonych?
      Może to jest Bóg? Nie wiem , ale chciałbym wiedzieć.

      Dziękuję i nie chcąc zakłócać waszego spokoju żegnam.

      Andrzej
      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 04.02.02, 14:42
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Dając za przykład ważenie misia zakładasz ,że Bóg jest
        > poznawalny.
        Bo wierzę, że jest poznawalny, tyle tylko, że w innej
        'czasoprzestrzeni', w innym czasie i miejscu.
        Bo dlaczego, w imie czego, mam zakładać, że tak być nie
        może. Teoretycznie może.
        Nieliczni, którzy twierdzili, że doznali objawienia Boga
        czy Jego Matki, na tej ziemi, nie budzą naszego zaufania,
        są nieufnie traktowni także przez Kościół.
        > Przecież miś jest , widać go , czuć ciężar itd.
        > Wystąpiła tylko nieumiejętność dziewczynki w
        > posługiwaniu się
        > miernikami i skalami jednostek.
        Tak, i zakładam,że podobnie nie potrafimy posługiwać się
        naszymi pojęciami oraz miarami w stosunku do Boga.
        O Bogu wiemy tylko tyle ile sami zdołaliśmy pojąć.
        A pojąć trudno.
        Już Kochanowski pisął:
        "Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
        i w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie."
        Z czego nie wynika, że widział Boga. Jedynie wierzył w
        Jego istnienie.
        > Przecież Bóg jest niemierzalny , tak samo dla ateistów
        > jak i dla katolików.
        Tak. Bóg, stanowczo nie jest misiem.
        > Może są tego inne przyczyny , ale fakt jest faktem.
        >
        > Totalne nieporozumienie.
        > Nikt nie chce ważyć i mierzyć Boga.
        > Zwolennicy światopoglądu naukowego szukają przyczyn
        > istniejących i dających się zbadać zjawisk.
        Wszyscy myślący ludzie szukają tych przyczyn, niezleżnie
        od tego czy wyznają 'światopogląd naukowy' czy
        'nienaukowy'.
        > WIERZĘ ,że da się to logicznie wytłumaczyć(UFAM).
        Gdyby istnienie lub nieistnienie Boga dało się logicznie
        wytłumaczyć lub udowodnić,
        ludzie dzieliliby się na tych, którzy są to w stanie
        pojąć i na takich, którym nie starcza rozumu.
        Mądrzy ludzie byliby niewierzący a głupi wierzący lub
        odwrotnie co wolisz.
        > Nie WIEM co jest praprzyczyną powstania wszechświata,
        Nikt tego nie potrafi wyjaśnić na gruncie naukowym,
        jęśli ktoś mówi o Naturze jako praprzyczynie wszelkich
        zdarzeń i zjawisk to jakby mówił o Bogu.
        > tylko dlaczego mam z góry zakładać wpływ sił
        > nadprzyrodzonych?
        Jest to jakieś wytłumaczenie. Może intuicja.
        Pojęcie Boga jest obecne w wiekszości kultur.
        Może człowiek potrzebuje Boga,
        ale jeśłi Bóg ten okrutny, wymaga ofiary, to ciekawe
        po co ?
        > Może to jest Bóg? Nie wiem , ale chciałbym wiedzieć.
        Każdy by chciał wiedzieć.
        Ale możemy jedynie wierzyć lub nie wierzyć.
        Żeby było ciekawiej, jak powiedział jeden znajomy ksiądz:
        'Jedni mówią, że Bóg jest, inni, że Go nie ma.
        A prawda zwykle jest pośrodku'

        I co z tym począć.

        >
        > Dziękuję i nie chcąc zakłócać waszego spokoju żegnam.
        Dzięki za ciekawe uwagi,
        Niepokój, byle twórczy, jest tym co lubię.
        >
        > Andrzej
        pozdrawiam,
        też Andrzej
        • Gość: AndrzejG Do Dzika , poza tematem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 14:48
          Czy ty jesteś elektrykiem?
          • Gość: Dzik Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.*.*.* 04.02.02, 14:51
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Czy ty jesteś elektrykiem?

            Jestem dzikiem
            • Gość: k Re: Do Dzika , poza tematem IP: 212.244.77.* 04.02.02, 14:52
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
              >
              > > Czy ty jesteś elektrykiem?
              >
              > Jestem dzikiem

              Hyhyhy..cały czas to podejrzewałem...

              • Gość: Dzik Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.*.*.* 04.02.02, 14:59
                Gość portalu: k napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                > >
                > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                > >
                > > Jestem dzikiem
                >
                > Hyhyhy..cały czas to podejrzewałem...
                >
                Ależ ja to piszę od początku.
                • Gość: k Re: Do Dzika , poza tematem IP: 212.244.77.* 04.02.02, 15:04
                  Gość portalu: Dzik napisał(a):

                  > Gość portalu: k napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                  > > >
                  > > > Jestem dzikiem
                  > >
                  > > Hyhyhy..cały czas to podejrzewałem...
                  > >
                  > Ależ ja to piszę od początku.

                  No tak. Przepraszam,głupek ze mnie...hyhyhy...

            • Gość: AndrzejG Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 15:05
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
              >
              > > Czy ty jesteś elektrykiem?
              >
              > Jestem dzikiem


              Nie było w tym żadnego podstępu.
              Na studiach miałem kolegę Dzika.

              Hej
              • Gość: k Re: Do Dzika , poza tematem IP: 212.244.77.* 04.02.02, 15:09
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                > >
                > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                > >
                > > Jestem dzikiem
                >
                >
                > Nie było w tym żadnego podstępu.
                > Na studiach miałem kolegę Dzika.
                >
                > Hej

                Hmm...To dziki potrafia pisać? Ach ta technika tak poszła do przodu...
              • Gość: Dzik Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.*.*.* 04.02.02, 15:24
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                > >
                > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                > >
                > > Jestem dzikiem
                >
                >
                > Nie było w tym żadnego podstępu.
                > Na studiach miałem kolegę Dzika.
                Hmmm
                :-)
                >
                > Hej
                Nick Dzik nie ma związku z nazwiskiem
                nie jest też przezwiskiem,
                choć używany był w rodzinie już trzysta lat temu.
                • Gość: AndrzejG Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 15:36
                  Gość portalu: Dzik napisał(a):

                  > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                  > > >
                  > > > Jestem dzikiem
                  > >
                  > >
                  > > Nie było w tym żadnego podstępu.
                  > > Na studiach miałem kolegę Dzika.
                  > Hmmm
                  > :-)
                  > >
                  > > Hej
                  > Nick Dzik nie ma związku z nazwiskiem
                  > nie jest też przezwiskiem,
                  > choć używany był w rodzinie już trzysta lat temu.

                  O kuna , to już wtedy mieliście internet?
                  • Gość: Dzik Re: Do Dzika , poza tematem IP: *.*.*.* 04.02.02, 17:55
                    Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                    > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > > Czy ty jesteś elektrykiem?
                    > > > >
                    > > > > Jestem dzikiem
                    > > >
                    > > >
                    > > > Nie było w tym żadnego podstępu.
                    > > > Na studiach miałem kolegę Dzika.
                    > > Hmmm
                    > > :-)
                    > > >
                    > > > Hej
                    > > Nick Dzik nie ma związku z nazwiskiem
                    > > nie jest też przezwiskiem,
                    > > choć używany był w rodzinie już trzysta lat temu.
                    >
                    > O kuna , to już wtedy mieliście internet?
                    owszem,
                    konny
                    i pieszy
        • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 15:34
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
          >
          > Dając za przykład ważenie misia zakładasz ,że Bóg jest
          > poznawalny.

          Dzik
          > Bo wierzę, że jest poznawalny, tyle tylko, że w innej
          > 'czasoprzestrzeni', w innym czasie i miejscu.
          > Bo dlaczego, w imie czego, mam zakładać, że tak być nie
          > może. Teoretycznie może.
          > Nieliczni, którzy twierdzili, że doznali objawienia Boga
          > czy Jego Matki, na tej ziemi, nie budzą naszego zaufania,
          > są nieufnie traktowni także przez Kościół.

          AndrzejG:
          Ponieważ nic nie wiadomo to i tak może byc.
          Jednak jesli chodzi o kościól , to już inna sprawa.Kościół jest poznawalny.



          > > Przecież miś jest , widać go , czuć ciężar itd.
          > > Wystąpiła tylko nieumiejętność dziewczynki w
          > > posługiwaniu się
          > > miernikami i skalami jednostek.



          Dzik
          > Tak, i zakładam,że podobnie nie potrafimy posługiwać się
          > naszymi pojęciami oraz miarami w stosunku do Boga.
          > O Bogu wiemy tylko tyle ile sami zdołaliśmy pojąć.
          > A pojąć trudno.
          > Już Kochanowski pisął:
          > "Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
          > i w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie."
          > Z czego nie wynika, że widział Boga. Jedynie wierzył w
          > Jego istnienie.


          AndrzejG
          Cały czas opierasz się na swojej wierze.



          > > Przecież Bóg jest niemierzalny , tak samo dla ateistów
          > > jak i dla katolików.



          Dzik
          > Tak. Bóg, stanowczo nie jest misiem.
          > > Może są tego inne przyczyny , ale fakt jest faktem.
          > >



          AndrzejG
          > > Totalne nieporozumienie.
          > > Nikt nie chce ważyć i mierzyć Boga.
          > > Zwolennicy światopoglądu naukowego szukają przyczyn
          > > istniejących i dających się zbadać zjawisk.



          Dzik
          > Wszyscy myślący ludzie szukają tych przyczyn, niezleżnie
          > od tego czy wyznają 'światopogląd naukowy' czy
          > 'nienaukowy'.

          AndrzejG:
          Zgadzam się.Jednak założenie istnienia siły wyższej ogranicza
          pole działania takiej nauki.


          > > WIERZĘ ,że da się to logicznie wytłumaczyć(UFAM).


          Dzik
          > Gdyby istnienie lub nieistnienie Boga dało się logicznie
          > wytłumaczyć lub udowodnić,
          > ludzie dzieliliby się na tych, którzy są to w stanie
          > pojąć i na takich, którym nie starcza rozumu.
          > Mądrzy ludzie byliby niewierzący a głupi wierzący lub
          > odwrotnie co wolisz.

          AndrzejG:
          Zle mnie zrozumiałeś.
          Wierzę ,że da się logicznie wytłumaczyć przyczynę istnienia wszechświata.
          Nie miałem na mysli Boga.On jest poza logiką-to jest wiara.



          > > Nie WIEM co jest praprzyczyną powstania wszechświata,



          Dzik:
          > Nikt tego nie potrafi wyjaśnić na gruncie naukowym,
          > jęśli ktoś mówi o Naturze jako praprzyczynie wszelkich
          > zdarzeń i zjawisk to jakby mówił o Bogu.


          AndrzejG:
          Można to i tak nazwać.Jednak ludzie wierzący idą dalej i oddają mu cześć
          i wierzą w jego nadprzyrodzoną moc i wszechobecność.

          > > tylko dlaczego mam z góry zakładać wpływ sił
          > > nadprzyrodzonych?


          Dzik:
          > Jest to jakieś wytłumaczenie. Może intuicja.
          > Pojęcie Boga jest obecne w wiekszości kultur.
          > Może człowiek potrzebuje Boga,
          > ale jeśłi Bóg ten okrutny, wymaga ofiary, to ciekawe
          > po co ?

          AndrzejG:
          Na pewno jest to wytłumaczenie i nadanie sensu życiu.


          > > Może to jest Bóg? Nie wiem , ale chciałbym wiedzieć.

          Dzik:
          > Każdy by chciał wiedzieć.
          > Ale możemy jedynie wierzyć lub nie wierzyć.
          > Żeby było ciekawiej, jak powiedział jeden znajomy ksiądz:
          > 'Jedni mówią, że Bóg jest, inni, że Go nie ma.
          > A prawda zwykle jest pośrodku'

          AndrzejG:
          Tu mnie zaskoczyłeś.Półbóg-półnatura?
          Może Bóg był tylko na początku a potem porzucił swe dzieło?
          Albo to wszystko samo z siebie wybuchło a do tego przyłączył się Bóg?
          Wybacz , ale nie rozumiem tego podejścia.


          Dzik:
          > I co z tym począć.

          AndrzejG:
          Szanować wzajemnie własne poglądy.

          >
          > >
          > > Dziękuję i nie chcąc zakłócać waszego spokoju żegnam.
          > Dzięki za ciekawe uwagi,
          > Niepokój, byle twórczy, jest tym co lubię.
          > >
          > > Andrzej
          > pozdrawiam,
          > też Andrzej

          Hej
          • Gość: Dzik Re: do AG IP: 10.5.1.* 05.02.02, 10:40
            Drogi kolego.

            Ponieważ nasza dyskusja staje się, z powodu dużej
            liczby odsyłaczy >>>, nieczytelna i zaczynam się gubić,
            kto co oraz kiedy napisał, spróbuję nieco ją
            uporządkować lub przestawić na nieco inny tor.

            Zastanawiałem się kiedyś, jak ludzie niewidomi
            wyobrażają sobie kolory.
            Lub niesłyszący muzykę.
            Podobno, niektóre 'kolory' są cieplejsze w dotyku.
            Można palcami wyczuć rytm.
            Ale szczęśliwcy, którzy słyszą i widzą nie potrafią
            opisać tego czym jest muzyka czy obraz.
            Możemy coś tam mówić o długościach fal ale to przecież
            nie to.
            Dźwięk czy kolor to coś więcej.
            Rozmowy ludzi o Bogu porównałbym do dyskusji osób
            niewidzących o kolorach i to na wyspie, na której nikt
            nigdy nie widział koloru.
            Lub osób widzących ale żyjących w ciemnej jaskini,
            do której nigdy światło nie dotarło.
            Wszyscy widzą tylko ciemność. Ale jedni wierzą, że
            oprócz ciemności jest światło (i kolor), inni, że nie.
            Nie zmienia to jednak faktu, że niezależnie od tego ile
            osób opowie się po jednej czy drugiej stronie, kolor
            jest lub go nie ma.
            Przypomina mi się też dyskusja z filmu Machulskiego o
            Kingsajzie.
            Kiedy jeden z uwiżęzionych pod durszlakiem powiedział,
            że widział niebo a widział jedynie niebieskie wiadro.

            Mam wrażenie, że nasza dyskusja zmierza chwilami w
            kierunku, który od początku uznaję za niepożądany, bo
            prowadzi nas w ślepy zaułek.
            Nie zamierzałem i nie zamierzam udowadniać nikomu, że
            Bóg jest.
            Nie ma szansy na przeprowadzenie dowodu istnienia Boga,
            który można zakończyć sakramentalnym c.b.d.o.
            Nie ma też szans przeprowadzenie dowodu na Jego
            nieistnienie.
            Możemy najwyżej wyłapywać nielogiczności lub
            sprzeczności w tym jak Go sobie ludzie wierzący
            wyobrażają, co o nim wypisują czy mówią.
            Ale zgódźmy, się że nie jesteśmy doskonali.
            Nie potrafimy sobie poradzić nawet z opisem zjawisk nam
            najbliższych.
            Wciąż poznajemy świat i samych siebie, tego jak
            funkcjonują nasze komórki,
            jak wielkie niewykorzystane jeszcze możliwości są w nas
            samych i w naturze.
            I jak logiczna jest natura.

            A żart o istnieniu i nieistnieniu Boga, był tylko nieco
            ryzykownym żartem. Jeśli traktować go serio, można
            powiedzieć, że prawda jest po środku, czyli, że 'może
            istnieć' (lub nieistnieć jak kto woli ale znaczy mniej
            więcej to samo).
            Twoje domysły są z gatunku religion-fiction, ciekawe
            ale 'z innej bajki'.

            Pozdrawiam serdecznie.
            A.
        • kwojtyla Re: Ważenie misia 06.02.02, 08:17
          Prawda nie jest "posrodku".
          Prosze mi podac nazwisko im parafie tego ksiedza!
          Bog jest, bo ja, Ojciec Swiety, Jego Namiestnik tak uwazam!
          A wam zostaje tylko posluszenstwo wobec mnie i wiara w Niego!
          JP II
          • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.ists.pl 08.02.02, 17:53
            kwojtyla napisał(a):

            > Prawda nie jest "posrodku".
            > Prosze mi podac nazwisko im parafie tego ksiedza!
            > Bog jest, bo ja, Ojciec Swiety, Jego Namiestnik tak uwazam!
            > A wam zostaje tylko posluszenstwo wobec mnie i wiara w Niego!
            > JP II

            Nieraz spotykam Twoje wypowiedzi. Wiele wiesz na temat Kościoła, duchowieństwa,
            jesteś zresztą wobec nich bardzo krytyczny. Ale bardzo mało wiesz o Bogu. Twój
            głos tutaj jest dysonansem, Farbowany Lisie
    • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 04.02.02, 17:19
      Pewnie wiekszosc zna, ale moze znajda sie tacy, ktorzy nie znaja.

      Desiderata
      Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu – pamiętaj, jaki pokój może być w
      ciszy.
      Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach
      z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią
      inni – nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz
      się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą
      lepsi i gorsi od ciebie.
      Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami, jak i planami. Wykonuj z sercem swą
      pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych
      kolejach losu.
      Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest
      oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do
      wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
      Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć. Nie bądź cyniczny wobec miłości,
      albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak
      trawa.
      Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów
      młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla
      ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia
      i samotności.
      Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata,
      nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie
      jasne, czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
      Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i
      czymkolwiek się zajmujesz, i jakiekolwiek są twe pragnienia.
      W zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym
      zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest
      piękny.
      Bądź uważny.
      Staraj się być szczęśliwy.
      (Tekst znaleziony w starym kościele w Baltimore, datowany na rok 1692)
      • Gość: AndrzejG Re:Desiderata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 21:54
        Gość portalu: oko napisał(a):

        > Pewnie wiekszosc zna, ale moze znajda sie tacy, ktorzy nie znaja.
        >
        > Desiderata
        > Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu – pamiętaj, jaki pokój może być
        > w ciszy.
        > Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach
        > z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią
        > inni – nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porów
        > nujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze
        będą lepsi i gorsi od ciebie.
        > Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami, jak i planami. Wykonuj z sercem swą
        > pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych
        > kolejach losu.
        > Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest
        > oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do
        > wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
        > Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć. Nie bądź cyniczny wobec miłości,
        > albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak
        > trawa.
        > Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów
        > młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla
        > ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia
        > i samotności.
        > Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata,
        > nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie
        > jasne, czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
        > Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i
        > czymkolwiek się zajmujesz, i jakiekolwiek są twe pragnienia.
        > W zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym
        > zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest
        > piękny.
        > Bądź uważny.
        > Staraj się być szczęśliwy.
        > (Tekst znaleziony w starym kościele w Baltimore, datowany na rok 1692)

        Znam te dezyderaty,
        Będąc w pełnej świadomosci oświadczam ,że w całości stosuję je w życiu.
        Nawet jestem w pokoju z Bogiem , choć nie wierzę w Jego istnienie.
        Przejawia się to w szacunku dla ludzi prawdziwej wiary.

        Andrzej
        • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 04.02.02, 22:38
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Gość portalu: oko napisał(a):
          >
          > > Pewnie wiekszosc zna, ale moze znajda sie tacy, ktorzy nie znaja.
          > >
          > > Desiderata
          > > Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu – pamiętaj, jaki pokój może być
          > > w ciszy.
          > > Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych
          stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego,
          co mówią inni – nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli
          > porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zaws
          > ze będą lepsi i gorsi od ciebie.
          > > Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami, jak i planami. Wykonuj z sercem swą
          pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych
          > > kolejach losu.
          > > Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest
          > > oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży
          do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
          > > Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć. Nie bądź cyniczny wobec miłości,
          > > albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak
          > > trawa.
          > > Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów
          > > młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla
          > > ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze
          znużenia i samotności.
          > > Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem
          wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj. I czy to jest
          dla ciebie jasne, czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki, jaki być powinien.
          > > Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i
          > > czymkolwiek się zajmujesz, i jakiekolwiek są twe pragnienia.
          > > W zgiełku ulicznym, w zamęcie życia zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym
          > > zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest
          > > piękny.
          > > Bądź uważny.
          > > Staraj się być szczęśliwy.
          > > (Tekst znaleziony w starym kościele w Baltimore, datowany na rok 1692)
          >
          > Znam te dezyderaty,
          > Będąc w pełnej świadomosci oświadczam ,że w całości stosuję je w życiu.
          > Nawet jestem w pokoju z Bogiem , choć nie wierzę w Jego istnienie.
          > Przejawia się to w szacunku dla ludzi prawdziwej wiary.
          >
          > Andrzej

          Oj, Andrzeju, Andrzeju, czy wszystko musi byc w celu i po linii? Przyznasz, ze
          tekst jest piekny i do przyjecia dla kazdego. I tylko o to chodzilo. Ale moze
          powinienem stworzyc nowy watek? Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
          codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to bicie piany, ktore sie tu glownie
          odbywa.
          Pozdrawiam
          Janusz

          PS. I troche mniej podejrzliwosci, watrobe sobie zniszczysz :)
          • Gość: Dzik Re:Desiderata IP: 10.5.1.* 05.02.02, 10:56
            Gość portalu: oko napisał(a):

            > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
            > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to bicie
            > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
            > Pozdrawiam
            > Janusz

            pomysł świetny
            jestem za,
            deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
            które przyjemnie byłoby czytać normalnym forumowiczom.

            zakładam, że powinny to być teksty:
            absolutnie nie polityczne
            nie ideologiczne i
            nie własne wypracowania nadawców.

            Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
            ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
            Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.

            Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
            Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
            Tak jak sztuka Hemara.
            Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.

            Pozdrawiam
            • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 05.02.02, 11:08
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: oko napisał(a):
              >
              > > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
              > > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to bicie
              > > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
              > > Pozdrawiam
              > > Janusz
              >
              > pomysł świetny
              > jestem za,
              > deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
              > które przyjemnie byłoby czytać normalnym forumowiczom.
              >
              > zakładam, że powinny to być teksty:
              > absolutnie nie polityczne
              > nie ideologiczne i
              > nie własne wypracowania nadawców.
              >
              > Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
              > ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
              > Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.
              >
              > Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
              > Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
              > Tak jak sztuka Hemara.
              > Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.
              >
              > Pozdrawiam

              Dzieki za pomysl. Nazwe go "To, co piekne" - "najpiekniejsze" byloby elementem
              wartosciowania, mogloby tez niektorych oniesmielac.
              Pozdrawiam
              Janusz
              • Gość: Dzik Re:Desiderata IP: 10.5.1.* 05.02.02, 11:21
                Gość portalu: oko napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: oko napisał(a):
                > >
                > > > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
                > > > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to
                bicie
                > > > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
                > > > Pozdrawiam
                > > > Janusz
                > >
                > > pomysł świetny
                > > jestem za,
                > > deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
                > > które przyjemnie byłoby czytać normalnym
                forumowiczom.
                > >
                > > zakładam, że powinny to być teksty:
                > > absolutnie nie polityczne
                > > nie ideologiczne i
                > > nie własne wypracowania nadawców.
                > >
                > > Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
                > > ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
                > > Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.
                > >
                > > Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
                > > Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
                > > Tak jak sztuka Hemara.
                > > Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.
                > >
                > > Pozdrawiam
                >
                > Dzieki za pomysl. Nazwe go "To, co piekne" -
                > "najpiekniejsze" byloby elementem
                > wartosciowania, mogloby tez niektorych oniesmielac.
                > Pozdrawiam
                > Janusz
                Fajnie
                wyobrażam sobie jakie teraz świństwa
                zaczną niektórzy przysyłać.

                Ale może się uda.
            • Gość: AndrzejG Re:Desiderata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.02, 11:11
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: oko napisał(a):
              >
              > > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
              > > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to bicie
              > > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
              > > Pozdrawiam
              > > Janusz
              >
              > pomysł świetny
              > jestem za,
              > deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
              > które przyjemnie byłoby czytać normalnym forumowiczom.
              >
              > zakładam, że powinny to być teksty:
              > absolutnie nie polityczne
              > nie ideologiczne i
              > nie własne wypracowania nadawców.
              >
              > Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
              > ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
              > Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.
              >
              > Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
              > Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
              > Tak jak sztuka Hemara.
              > Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.
              >
              > Pozdrawiam

              Może to przeszło bez waszej uwagi , ale założyłem już taki wątek 'Cieszmy się'.


              A co do wątroby , jak ją choroba nie zniszczy to o forum jestem spokojny.
              Jakoś żółć mnie nie zalewa


              Andrzej
              • Gość: Dzik Re:Desiderata IP: 10.5.1.* 05.02.02, 11:23
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: oko napisał(a):
                > >
                > > > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
                > > > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to
                bicie
                > > > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
                > > > Pozdrawiam
                > > > Janusz
                > >
                > > pomysł świetny
                > > jestem za,
                > > deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
                > > które przyjemnie byłoby czytać normalnym
                forumowiczom.
                > >
                > > zakładam, że powinny to być teksty:
                > > absolutnie nie polityczne
                > > nie ideologiczne i
                > > nie własne wypracowania nadawców.
                > >
                > > Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
                > > ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
                > > Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.
                > >
                > > Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
                > > Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
                > > Tak jak sztuka Hemara.
                > > Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.
                > >
                > > Pozdrawiam
                >
                > Może to przeszło bez waszej uwagi , ale założyłem już
                > taki wątek 'Cieszmy się'.
                Dogadajcie się i połączcie wątki
                będzie większy strumyk
                i częściej na wierzchu.
                :-)
                >
                >
                > A co do wątroby , jak ją choroba nie zniszczy to o
                forum jestem spokojny.
                > Jakoś żółć mnie nie zalewa
                >
                >
                > Andrzej

              • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 05.02.02, 11:34
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                >
                > Może to przeszło bez waszej uwagi , ale założyłem już taki wątek 'Cieszmy się'.

                Andrzeju, wybacz, to musialo byc jakis czas temu. Ja nie siegam poza pierwsza
                strone. Wstyd mi, ale leniuch jestem :)
                >
                >
                > A co do wątroby , jak ją choroba nie zniszczy to o forum jestem spokojny.
                > Jakoś żółć mnie nie zalewa
                >
                Ciesz sie ze wzgledu na twoja watrobe :)

                I w ogole - dzien dobry!
                Janusz

                • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 05.02.02, 11:41
                  Gość portalu: oko napisał(a):

                  > >
                  > Ciesz sie ze wzgledu na twoja watrobe :)
                  >
                  > I w ogole - dzien dobry!
                  > Janusz
                  >

                  Mialo byc: "ciesze sie". Przejezyczenie :)
                  Reszta bez zmian.
                • Gość: Dzik Re:Desiderata IP: 10.5.1.* 05.02.02, 11:43
                  cieszę się że ruszył wątek "to co piękne"
                  pierwszy tekst - piękny
                  przeczytałem z przyjemnością


                  Dziękuję.
                  • Gość: oko Re:Desiderata IP: *.chello.pl 05.02.02, 11:47
                    Gość portalu: Dzik napisał(a):

                    > cieszę się że ruszył wątek "to co piękne"
                    > pierwszy tekst - piękny
                    > przeczytałem z przyjemnością
                    >
                    >
                    > Dziękuję.
                    >
                    Dzieki :)
                    Licze na wsparcie.
              • Gość: AndrzejG Re:Desiderata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.02.02, 12:06
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: oko napisał(a):
                > >
                > > > Mam nawet taki pomysl - moze bede wrzucal
                > > > codziennie jakis ladny tekst. Lepsze to niz to bicie
                > > > piany, ktore sie tu glownie odbywa.
                > > > Pozdrawiam
                > > > Janusz
                > >
                > > pomysł świetny
                > > jestem za,
                > > deklaruję gotowość wrzucenia co jakiś czas tekstów,
                > > które przyjemnie byłoby czytać normalnym forumowiczom.
                > >
                > > zakładam, że powinny to być teksty:
                > > absolutnie nie polityczne
                > > nie ideologiczne i
                > > nie własne wypracowania nadawców.
                > >
                > > Mój pierwszy typ - 'Przesłanie pana Cogito' Herbert
                > > ale jeśli uznasz, że jest zbyt ideologiczny to ok.
                > > Mam też dłuższą wersję Dezyderaty.
                > >
                > > Trzymam kciuki za powodzenie akcji.
                > > Może nazwij wątek 'To co najpiękniejsze'.
                > > Tak jak sztuka Hemara.
                > > Ale twój pomysł twoja powinna być nazwa wątku.
                > >
                > > Pozdrawiam
                >
                > Może to przeszło bez waszej uwagi , ale założyłem już taki wątek 'Cieszmy się'.
                >
                >
                > A co do wątroby , jak ją choroba nie zniszczy to o forum jestem spokojny.
                > Jakoś żółć mnie nie zalewa
                >
                >
                > Andrzej


                Ale gafa , nie pamiętać tytułu własnego wątku.To było 'Śpieszmy się'.
                I co tak się cieszycie?

                Andrzej
                • Gość: Dzik Re:Desiderata IP: 10.5.1.* 05.02.02, 12:14
                  Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                  > To było 'Śpieszmy się'.
                  > I co tak się cieszycie?

                  Wpisz proszę ten wiersz do wątku 'To co piękne'
                  Niech to będzie wasz wspólny watek.


                  >
                  > Andrzej

    • kimmjiki Nie pomysleliscie o jednym... 04.02.02, 21:47
      ...a konkretnie o tym, ze moze nalezaloby chwilke pomyslec, zamiast od razu
      zaczynac dyskusje. Jak mawial pewien matematyk "Zanim stracisz trzy godziny na
      rozwiazywanie problemu, poswiec choc pietnascie minut na jego zrozumienie". W
      tym konkretnym przypadku mamy bowiem nastepujaca alternatywe:
      1) Bog istnieje i jest (jak twierdza chyba wszystkie religie monoteistyczne)
      wszechmogacy. Zatem w szczegolnosci jest w stanie zniweczyc wszelkie nasze
      proby udowodnienia jego istnienia lub nieistnienia, czyli mozemy tylko miec
      nadzieje, ze pewnego dnia sam nas o swym istnieniu poinformuje.
      2) Bog nie istnieje. Z uwagi na punkt pierwszy nigdy nie bedziemy mogli tego
      sprawdzic i w tym przypadku nie ma co kombinowac, bo nic to nie da. Koniec,
      kropka.
      Oczywiscie mozna jeszcze tworzyc teorie, ze np. Bog istnieje ale nie jest
      wszechmocny - tylko ze tak to mozna wymyslac w nieskonczonosc, w nadziei, ze
      ktoras z tych hipotez okaze sie prawdziwa - raczej nie brzmi to zbyt sensownie,
      prawda?
      Proponowalbym zatem odpuscic sobie dyskusje na temat "czy Bog istnieje", bo to
      rownie glupie, co wyklocanie sie, jakie numery wypadna w jutrzejszym losowaniu
      Totolotka - nikt nie ma podstaw by twierdzic, ze wie lepiej.
      • Gość: Dzik Re: Nie pomysleliscie o jednym... IP: 10.5.1.* 05.02.02, 10:35
        Dokładnie taka jest od początku moja intencja.
        Że dyskusja o istnieniu Boga jest ciekawa i potrzebna
        ale beznadziejna.
        • kimmjiki Re: Nie pomysleliscie o jednym... 05.02.02, 11:47
          Ciekawa i potrzebna, ale beznadziejna - czy to nie jest wewnetrznie sprzeczne?
          • Gość: Dzik Re: Nie pomysleliscie o jednym... IP: 10.5.1.* 05.02.02, 12:03
            kimmjiki napisał(a):

            > Ciekawa i potrzebna, ale beznadziejna - czy to nie jest
            > wewnetrznie sprzeczne?
            Bo ja wiem ??

            Dążenie do doskonałości jest moim zdaniem potrzebne
            i bywa ciekawe ale wiem, że nigdy doskonałości nie
            osiągnę.

            Sądzę też, że nigdy filozofia nie da nam
            odpowiedzi na pytanie czy jest Bóg, a mimo tego,
            rozważania filozoficzne uważam za ciekawe a gimnastykę
            mózgu za zajęcie pożyteczne.
            • kimmjiki Re: Nie pomysleliscie o jednym... 05.02.02, 13:45
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Dążenie do doskonałości jest moim zdaniem potrzebne
              > i bywa ciekawe ale wiem, że nigdy doskonałości nie
              > osiągnę.

              Ale nie jest to beznadziejne, bo mozna sie do doskonalosci zblizyc, a do
              odpowiedzi na pytanie "Czy Bog istnieje?" nie zblizysz sie ani o milimetr,
              chocbys cale zycie poswiecil na dyskusje.

              > Sądzę też, że nigdy filozofia nie da nam
              > odpowiedzi na pytanie czy jest Bóg, a mimo tego,
              > rozważania filozoficzne uważam za ciekawe a gimnastykę
              > mózgu za zajęcie pożyteczne.

              Ale istnieja sensowniejsze (i ciekawsze) tematy rozwazan, a i mozg mozna
              gimnastykowac w lepszy sposob.
              • Gość: Dzik Re: Nie pomysleliscie o jednym... IP: 10.5.1.* 05.02.02, 14:04
                kimmjiki napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Dążenie do doskonałości jest moim zdaniem potrzebne
                > > i bywa ciekawe ale wiem, że nigdy doskonałości nie
                > > osiągnę.
                >
                > Ale nie jest to beznadziejne, bo mozna sie do
                > doskonalosci zblizyc, a do
                > odpowiedzi na pytanie "Czy Bog istnieje?" nie zblizysz
                > sie ani o milimetr,
                > chocbys cale zycie poswiecil na dyskusje.
                zgadzam się co do odpowiedzi na pytanie o Boga,
                co do doskonałości mam wątpliwości,
                czy możemy sie do niej zbliżyć.
                >
                > > Sądzę też, że nigdy filozofia nie da nam
                > > odpowiedzi na pytanie czy jest Bóg, a mimo tego,
                > > rozważania filozoficzne uważam za ciekawe a
                > > gimnastykę mózgu za zajęcie pożyteczne.
                >
                > Ale istnieja sensowniejsze (i ciekawsze) tematy
                > rozwazan, a i mozg mozna
                > gimnastykowac w lepszy sposob.
                co do sensu tematu to sądzę, że szukanie odpowiedzi
                na to pytanie o Boga jest szukaniem sensu życia.
                Nie włączam się w dyskusję na temat 'czy jest Bóg'.
                Zauważyłem jednak, że temat ten wraca na FORUM
                co wskazuje na bardzo żywą dyskusję - na jakim poziomie
                nie wiem bo sama taka dyskusja mnie nie bawi.
                Tytuły niektórych wątków są raczej zniechęcające.

                Mój wątek dotyczył sensu dyskusji.
                A dzięki temu wątkowi poznałem kilka ciekawych opinii
                (i osób).


                Pozdrawiam
      • kwojtyla Re: Nie pomysleliscie o jednym... 06.02.02, 08:21
        ... ze Bog istnieje, bo Ja, Ojciec Swiety, Jego Namiestnik na Ziemii
        potwierdzam Jego istnienie!
        Kazdy, kto twierdzi inaczej skonczy w piekle!
        Amen
        JP II

        kimmjiki napisał(a):

        > ...a konkretnie o tym, ze moze nalezaloby chwilke pomyslec, zamiast od razu
        > zaczynac dyskusje. Jak mawial pewien matematyk "Zanim stracisz trzy godziny na
        > rozwiazywanie problemu, poswiec choc pietnascie minut na jego zrozumienie". W
        > tym konkretnym przypadku mamy bowiem nastepujaca alternatywe:
        > 1) Bog istnieje i jest (jak twierdza chyba wszystkie religie monoteistyczne)
        > wszechmogacy. Zatem w szczegolnosci jest w stanie zniweczyc wszelkie nasze
        > proby udowodnienia jego istnienia lub nieistnienia, czyli mozemy tylko miec
        > nadzieje, ze pewnego dnia sam nas o swym istnieniu poinformuje.
        > 2) Bog nie istnieje. Z uwagi na punkt pierwszy nigdy nie bedziemy mogli tego
        > sprawdzic i w tym przypadku nie ma co kombinowac, bo nic to nie da. Koniec,
        > kropka.
        > Oczywiscie mozna jeszcze tworzyc teorie, ze np. Bog istnieje ale nie jest
        > wszechmocny - tylko ze tak to mozna wymyslac w nieskonczonosc, w nadziei, ze
        > ktoras z tych hipotez okaze sie prawdziwa - raczej nie brzmi to zbyt sensownie,
        >
        > prawda?
        > Proponowalbym zatem odpuscic sobie dyskusje na temat "czy Bog istnieje", bo to
        > rownie glupie, co wyklocanie sie, jakie numery wypadna w jutrzejszym losowaniu
        > Totolotka - nikt nie ma podstaw by twierdzic, ze wie lepiej.

    • Gość: KrisK Mierzę, ważę i nic... IP: *.eng.fsu.edu 05.02.02, 02:14
      Jestem naukowcem. Mierzę, liczę, zaglądam do środka i coraz mniej wiem. Po tylu
      latach dłubania nie wierzę w nic: ani w to że Bóg istnieje, ani w to że go nie
      ma. Czasem udaje mi się coś zauważyć, jakiś cień, usłyszeć jakiś cichy głos.
      Ale nie wiem czy to wytwór chemii mojego organizmu, czy może to on.
      Mój proboszcz mnie nie lubi: "jak Pan, człowiek wykształcony, może nie
      wierzyć?" - jakby wiarę można było sobie narzucić.
      Znajomy ateista śmieje się ze mnie" "Chłopie, co to za głupoty - zobacz, to
      wszystko to materia! Tyle jest dowodów na to, że Boga nie ma, a ty swoje ...".
      Zważywszy mój średni wiek, juz niedługo dowiem się prawdy. A może nie.
      • Gość: Dzik Re: Mierzę, ważę i nic... IP: 10.5.1.* 05.02.02, 10:43
        pozdrawiam
      • kwojtyla Re: Mierzę, ważę i nic... 06.02.02, 08:26
        Gość portalu: KrisK napisał(a):

        > Jestem naukowcem. Mierzę, liczę, zaglądam do środka i coraz mniej wiem. Po tylu
        >
        > latach dłubania nie wierzę w nic: ani w to że Bóg istnieje, ani w to że go nie
        > ma. Czasem udaje mi się coś zauważyć, jakiś cień, usłyszeć jakiś cichy głos.
        > Ale nie wiem czy to wytwór chemii mojego organizmu, czy może to on.
        > Mój proboszcz mnie nie lubi: "jak Pan, człowiek wykształcony, może nie
        > wierzyć?" - jakby wiarę można było sobie narzucić.
        > Znajomy ateista śmieje się ze mnie" "Chłopie, co to za głupoty - zobacz, to
        > wszystko to materia! Tyle jest dowodów na to, że Boga nie ma, a ty swoje ...".
        > Zważywszy mój średni wiek, juz niedługo dowiem się prawdy. A może nie.

        Pana proboszcz ma racje! Prosze mi podac nazwisko i parafie, bo
        chce go awansowac! A ateisci to zwierzeta, zasluguja tylko na pogarde i likwidacje.
        Zanieczyszczaja umysly wierzacych, wiec powinni byc izolowani w obozach
        koncentracyjnych, jako intelektualni terrorysci.
        Dyskutuje wlasnie na ten temat z Prezydentem Bushem jr., i sa spore szanse, ze
        USA bedzie juz wkrotce finansowac budowe i utrzymanie takich obozow.
        JP II
    • Gość: GMR Re: Ważenie misia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 16:20
      Pan Bóg istnieje ale nas opuścił zostawił nas samych sobie. Zawiedliśmy go
      rozczarowaliśmy go więc machnął na nas ręką i stąd dzieje świata to kroczenie
      od przypadku do przypadku...
      • Gość: oko Re: Ważenie misia IP: *.chello.pl 05.02.02, 16:30
        Gość portalu: GMR napisał(a):

        > Pan Bóg istnieje ale nas opuścił zostawił nas samych sobie. Zawiedliśmy go
        > rozczarowaliśmy go więc machnął na nas ręką i stąd dzieje świata to kroczenie
        > od przypadku do przypadku...

        GMR, jako katolik goracy jak lawa powinienes wiedziec, ze Bog na nic i na nikogo
        nie macha reka (chyba ze w znaczeniu "pojdz do mnie"). To ludzie odwracaja sie od
        Niego i machaja reka "nie przeszkadzaj".
        • Gość: GMR Re: Ważenie misia IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 17:14
          Gość portalu: oko napisał(a):

          > Gość portalu: GMR napisał(a):
          >
          > > Pan Bóg istnieje ale nas opuścił zostawił nas samych sobie. Zawiedliśmy go
          >
          > > rozczarowaliśmy go więc machnął na nas ręką i stąd dzieje świata to krocze
          > nie
          > > od przypadku do przypadku...
          >
          > GMR, jako katolik goracy jak lawa powinienes wiedziec, ze Bog na nic i na nikog
          > o
          > nie macha reka (chyba ze w znaczeniu "pojdz do mnie"). To ludzie odwracaja sie
          > od
          > Niego i machaja reka "nie przeszkadzaj".

          Ale napisełem wyraźnie że stygnę w wierze. Coraz trudniej mi wierzyć jeśli
          pasterze kościoła kat w Polsce wolą służyć euromamonie niż Bogu. Znaleźli sobie
          nowego bożka a owczarnie zostawili na pastwę wilków... albo co gorsza pasterz
          zaczął się za plecami owiec dogadywać z wilkami
          • Gość: oko Re: Ważenie misia IP: *.chello.pl 05.02.02, 18:23
            Gość portalu: GMR napisał(a):

            > Gość portalu: oko napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: GMR napisał(a):
            > >
            > > > Pan Bóg istnieje ale nas opuścił zostawił nas samych sobie. Zawiedliś
            > my go
            > >
            > > > rozczarowaliśmy go więc machnął na nas ręką i stąd dzieje świata to k
            > rocze
            > > nie
            > > > od przypadku do przypadku...
            > >
            > > GMR, jako katolik goracy jak lawa powinienes wiedziec, ze Bog na nic i na
            > nikog
            > > o
            > > nie macha reka (chyba ze w znaczeniu "pojdz do mnie"). To ludzie odwracaja
            > sie
            > > od
            > > Niego i machaja reka "nie przeszkadzaj".
            >
            > Ale napisełem wyraźnie że stygnę w wierze. Coraz trudniej mi wierzyć jeśli
            > pasterze kościoła kat w Polsce wolą służyć euromamonie niż Bogu. Znaleźli sobie
            >
            > nowego bożka a owczarnie zostawili na pastwę wilków... albo co gorsza pasterz
            > zaczął się za plecami owiec dogadywać z wilkami

            A gdzie ty o tym slyszales? Chyba sam miedzy wilkami przyjaciol szukasz. Nie
            z "Nie" przypadkiem te rewelacje?
        • kwojtyla Re: Ważenie misia 06.02.02, 08:27
          Gość portalu: oko napisał(a):

          > Gość portalu: GMR napisał(a):
          >
          > > Pan Bóg istnieje ale nas opuścił zostawił nas samych sobie. Zawiedliśmy go
          >
          > > rozczarowaliśmy go więc machnął na nas ręką i stąd dzieje świata to krocze
          > nie
          > > od przypadku do przypadku...
          >
          > GMR, jako katolik goracy jak lawa powinienes wiedziec, ze Bog na nic i na nikog
          > o
          > nie macha reka (chyba ze w znaczeniu "pojdz do mnie"). To ludzie odwracaja sie
          > od
          > Niego i machaja reka "nie przeszkadzaj".

          OKO! Masz racje!
          JP II
      • Gość: Dzik "Gdybyśmy sami wymyślili" IP: 10.5.1.* 06.02.02, 12:35
        Gdybyśmy sami sobie Ciebie wymyłlili
        byłbyś bardziej zrozumiały i elastyczny
        albo tak doskonały że obojętny
        albo tak kochający że niedoskonały
        jak wytworni geniusze bądź źli bądź za dobrzy
        wolnomyślni i liberalni
        mielibyśmy etykę z winą ale bez grzechu
        życie bez śmierci
        miłość bez rozpaczy
        nie byłoby
        kołatania z lękiem do bramy
        samotnego sumienia
        dyżurnego anioła stróża czasem jak niewiernego kota
        dzikich pretensji: mam za dobrą opinię
        o Bogu żeby w Niego uwierzyć
        albo - nic nie wiem ale jestem smutny
        jakbym wszystko już wiedział
        musiałbyś się liczyć z nami i uważać na siebie
        nie straszyć kiedy radość zaczyna być grzechem
        spełniałbyś po kolei nasze życzenia
        urodziłbyś się nie w Betlejem ale w Mądralinie
        i dopiero byłbyś naprawdę niemożliwy

        Gdybyśmy sami wymyślili - ks.Jan Twardowski
        • Gość: Kagan Re: Pan Twardowski IP: *.vic.bigpond.net.au 06.02.02, 13:15
          Gdybyśmy sami sobie Ciebie wymyslili
          byłbyś bardziej sprawiedliwy i mniej zarozumialy...
          Nie bylbys tak obojętny na nasza krzywde
          bowiem bys nas kochal, chocbys byl nawet nieco niedoskonały.
          Nie musial bys byc geniuszem, nie bylbys zly, ale dobry
          wolnomyślny i liberalny, a nie takim okrutnikiem, jakim jestes!+
          Mielibyśmy etykę bez winy i bez grzechu
          życie bez śmierci, miłość bez rozpaczy...
          Nie byłoby kołatania z lękiem do bramy cmentarza,
          czy klecha wpusci pogrzeb biedaka, jak w sakiewce pusto...
          Bylbys sprawiedliwym sedzia naszego sumienia
          niepotrzebowalibysmy aniołow stróżow ani kleru!
          Nie bylobt dzikich pretensji: mam za dobrą opinię
          o Bogu żeby w Niego uwierzyć,
          albo - nic nie wiem ale jestem smutny
          jakbym wszystko już wiedział...
          Musiałbyś się liczyć z nami i uważać na siebie
          nie straszyć nas nigdy, ze radość moze być grzechem
          spełniałbyś po kolei nasze życzenia
          bo bylbys naprawde wszechmocny!
          Nie bylo bredni o tym, ze rzekomo urodziłeś się w Betlejem,
          bo jako prawdziwy Bog urodzilbys sie w zaswiatach...
          I dopiero byłbyś naprawdę sprawiedliwy,
          i nie potrzebowalbys posrednikow aby sie z nami kontaktowac...
          Ale niestety, Ciebie nie ma,
          nie bylo i nie bedzie...
          Musimy sobie radzic sami na tym lez padole...
          Kagan
          (wszelakie podobienstwa do poezji niejakiego
          Twardowskiego sa calkowicie przypadkowe)


          • ojciec_kagana Re: Pan Twardowski 06.02.02, 13:19
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gdybyśmy sami sobie Ciebie wymyslili
            > byłbyś bardziej sprawiedliwy i mniej zarozumialy...
            > Nie bylbys tak obojętny na nasza krzywde
            > bowiem bys nas kochal, chocbys byl nawet nieco niedoskonały.
            > Nie musial bys byc geniuszem, nie bylbys zly, ale dobry
            > wolnomyślny i liberalny, a nie takim okrutnikiem, jakim jestes!+
            > Mielibyśmy etykę bez winy i bez grzechu
            > życie bez śmierci, miłość bez rozpaczy...
            > Nie byłoby kołatania z lękiem do bramy cmentarza,
            > czy klecha wpusci pogrzeb biedaka, jak w sakiewce pusto...
            > Bylbys sprawiedliwym sedzia naszego sumienia
            > niepotrzebowalibysmy aniołow stróżow ani kleru!
            > Nie bylobt dzikich pretensji: mam za dobrą opinię
            > o Bogu żeby w Niego uwierzyć,
            > albo - nic nie wiem ale jestem smutny
            > jakbym wszystko już wiedział...
            > Musiałbyś się liczyć z nami i uważać na siebie
            > nie straszyć nas nigdy, ze radość moze być grzechem
            > spełniałbyś po kolei nasze życzenia
            > bo bylbys naprawde wszechmocny!
            > Nie bylo bredni o tym, ze rzekomo urodziłeś się w Betlejem,
            > bo jako prawdziwy Bog urodzilbys sie w zaswiatach...
            > I dopiero byłbyś naprawdę sprawiedliwy,
            > i nie potrzebowalbys posrednikow aby sie z nami kontaktowac...
            > Ale niestety, Ciebie nie ma,
            > nie bylo i nie bedzie...
            > Musimy sobie radzic sami na tym lez padole...
            > Kagan
            > (wszelakie podobienstwa do poezji niejakiego
            > Twardowskiego sa calkowicie przypadkowe)
            >
            >

            Dobrami rodzinnymi tak szastasz!!!
            Mielismy to opublikowac i zyc za to dostatnio a ty....
            eh
            • Gość: Kagan Re: Pan Twardowski IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 01:26
              ojciec_kagana napisał(a):

              > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              >
              > > Gdybyśmy sami sobie Ciebie wymyslili
              > > byłbyś bardziej sprawiedliwy i mniej zarozumialy...
              > > Nie bylbys tak obojętny na nasza krzywde
              > > bowiem bys nas kochal, chocbys byl nawet nieco niedoskonały.
              > > Nie musial bys byc geniuszem, nie bylbys zly, ale dobry
              > > wolnomyślny i liberalny, a nie takim okrutnikiem, jakim jestes!+
              > > Mielibyśmy etykę bez winy i bez grzechu
              > > życie bez śmierci, miłość bez rozpaczy...
              > > Nie byłoby kołatania z lękiem do bramy cmentarza,
              > > czy klecha wpusci pogrzeb biedaka, jak w sakiewce pusto...
              > > Bylbys sprawiedliwym sedzia naszego sumienia
              > > niepotrzebowalibysmy aniołow stróżow ani kleru!
              > > Nie bylobt dzikich pretensji: mam za dobrą opinię
              > > o Bogu żeby w Niego uwierzyć,
              > > albo - nic nie wiem ale jestem smutny
              > > jakbym wszystko już wiedział...
              > > Musiałbyś się liczyć z nami i uważać na siebie
              > > nie straszyć nas nigdy, ze radość moze być grzechem
              > > spełniałbyś po kolei nasze życzenia
              > > bo bylbys naprawde wszechmocny!
              > > Nie bylo bredni o tym, ze rzekomo urodziłeś się w Betlejem,
              > > bo jako prawdziwy Bog urodzilbys sie w zaswiatach...
              > > I dopiero byłbyś naprawdę sprawiedliwy,
              > > i nie potrzebowalbys posrednikow aby sie z nami kontaktowac...
              > > Ale niestety, Ciebie nie ma,
              > > nie bylo i nie bedzie...
              > > Musimy sobie radzic sami na tym lez padole...
              > > Kagan
              > > (wszelakie podobienstwa do poezji niejakiego
              > > Twardowskiego sa calkowicie przypadkowe)
              > >
              > >
              >
              > Dobrami rodzinnymi tak szastasz!!!
              > Mielismy to opublikowac i zyc za to dostatnio a ty....
              > eh

              To byla tylko probka reklamowa mych poematow religijnych.
              Po reszte prosze pisac na ljkel2@netscape.net
              USD 10.00 (dycha) od linijki. Ponad 10 linijek 10% rabat.
              Ponad 100 linijek rabat 25%. Przyjmuje tylko bank drafts w
              AUD, USD, Pound Sterling, Swiss Franks & Euro oraz AUD w gotowce
              lub bank cheque...
              Kagan prawdziwy
              ps: rodzinie odpalam 20%; napisz na powyzszy adres...
              K.
    • Gość: waw Re: Dziękuję Ci Dziku! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 18:21
      Serdecznie Ci dziękują za stworzenie tego wątku, czytam go od początku i chyba
      po raz pierwszy nie zawitał tu nikt o poglądach skrajnych i co najważniejsze
      pisze się tu po polsku, bez wulgaryzmów.
      Chciałem pozostać jedynie czytelnikiem, ale mam strasznie przekorną duszę, więc
      nie wytrzymałem i postamowiłem napisać słow kilka przemysleń i wątpliwości.
      Czasami mam wrażenie, że szanowni dyskutanci i tu, i na innych wątkach ganią za
      własnym ogonem. Dlaczego dyskusja o istnieniu Boga pojawia się tak często i jej
      głównym celem jest przekonanie samych siebie o tym, że mają rację wierząc w
      istnienie Pana. Dlaczego nie wystarcza sama wiara, a potrzebna jest publiczna
      dyskusja, której celem staje się poszukiwanie wsparcia podobnie myślących.
      Dlaczego rozprawiamy o istnieniu "naszego Boga"? Przecież z założenia winniśmy
      wierzyć w jego istnienie. Porozmawiajmy o innym problemie, problemie istnienia
      w historii ludzkości wielu bogów z założenia równie potężnych, czasami bardziej
      okrutnych, jak to jest, że ludzie odkąd zaczęli używać mózgu do abstrakcyjnego
      myslenia stworzyli sobie obraz boga.
      Czym gorszy jest bóg islamistów, czy buddystów lub indian, że nie wspomnę
      Światowida od boga chrześcijan? Przecież oni też nakazują miłość, uczciwość itd.
      A może problem wiary i tworzenia w swej świadomości coraz bardziej
      wszechpotężnych istot wyższych jest problemem ludzkim, a polega on na
      stworzeniu sobie odskoczni od sytuacji niezrozumiałych, nie pojmowalnych przez
      ludzki umysł? Może potrzebujemy dla spokoju ducha stwierdzenia w sytuacjach
      skrajnych, że "Bóg tak chciał".
      Musze przyznać, że na te pyania nie znajduję odpowiedzi wprost, mam swoje
      teorie, ale chciałbym, abyście Sznowni Pańśtwo spróbowali odpowiedzieć na nie.
      Proszę tylko o własne przemyslenia, żadnych cytatów z dzieł mistrzów i PŚ.
      Ukłony.
      • Gość: oko Re: Ja też IP: *.chello.pl 05.02.02, 21:44
        Strasznie obszerny temat postawiles, w zasadzie na watek. Wybacz, ze odpowiem w
        punktach i maksymalnie sie streszczajac.
        1) Dobrze, ze nie wytrzymales. Brakowalo mi ciebie tu albo na watku o ateizmie.
        Obok Andrzeja jestes jedynym ateista, z ktorym mozna spokojnie rozmawiac, choc w
        odroznieniu od niego nie jestes bez grzechu.
        2) Nie dostrzegam ganiania za wlasnym ogonem ze strony wierzacych. Oczywiscie, ze
        ten kto wierzy, nie potrzebuje dowodow. Raczej dogmatyczni ateisci ze swoim
        papiezem Kaganem wciaz sie musza utwierdzac w swoim przekonaniu. Dyskutowalismy
        juz troche o tym, kiedy w pewien sposob broniles przede mna Kagana. (Nb. robie
        teraz to, co mi radziles.) Ale postaw sie tez w naszej sytuacji. Jesli sie nie
        myle, byles mocno wkurzony dyskusja o Harrym Potterze. I teraz porownaj skale
        zjawiska - tu niezla ksiazka i tyle, a tu cos co jest dla ciebie swiete, a jak
        otworzysz strone forum kraj, to co i rusz obrazliwe watki. Oczywiscie, powinnismy
        rowniez dazyc do nawracania zagubionych duszyczek, ale chyba trudno to bedzie
        zrobic na anonimowym forum, wiec nie o to chodzi. Mysle, ze wszystkim, ktorzy
        wchodzili w dyskusje z antyreligijnymi (to moje okreslenie - definicja takiej
        postawy w watku o ateizmie), chodzilo o jedno - o poszanowanie godnosci
        przeciwnika. O nieobrzygiwanie tego, co dla nas wazne. A ze jestesmy tylko ludzmi
        i mamy swoje slabosci, czesto dzialo sie to w duchu: "Ty mi tak, to ja ci pieknym
        za nadobne". Oczywiscie, to nie jest metoda i tu wielkie brawa dla Dzika.
        3) Dlaczego ludzie od najdawniejszych czasow szukaja Kreatora? Dla mnie to dowod
        na prawdziwosc mojej wiary i w zasadzie tyle. Ale powiem to, co juz powiedzialem
        Andrzejowi: czlowiek - moim zdaniem - posiada trzecie oko, ktorym widzi swiat
        niematerialny. Czuje i wierzy, jest to naturalne. (t) tlumaczyl to osrodkiem w
        mozgu, ja nie wiem. Wiem, ze istnieje dusza i ona widzi. Moje pytanie jest takie -
        dlaczego u niektorych owo trzecie oko jakos niedowidzi albo jest wrecz
        zaropiale? Z czego to wynika?
        4) To jest odpowiedz na pytanie, dlaczego wierze. Bo nie moge nie wierzyc, kiedy
        codziennie doswiadczam cudu istnienia (wiem, Andrzeju, powtarzam sie). Natomiast
        problem z niewierzacymi jest taki, ze nie dociera do was, ze moja odpowiedz na
        pytanie, jak powstal wszechswiat jest rownie dobra jak naukowa. Wiecej - dla
        Greka odpowiedz, ze wala pioruny, bo Zeus sie gniewa, byla tak samo dobra jak dla
        nas nasza o wyladowaniach elektrycznych. Ale moze nie bede dalej rozwijal, bo to
        moj konik i wyjdzie elaborat.
        5) Proponuje, zebysmy zrezygnowali z bogow, ktorzy przeszli na emeryture i zajeli
        sie tylko aktywnymi. Pytasz, czym jest lepszy moj Bog od Allacha czy Buddy. Dla
        mnie - tylko tym, ze jest moj. Nie uwazam sie za lepszego od muzulmanina czy
        buddysty. Oczywiscie wole trzymac sie od talibow z dala.
        UFF, strasznie duzo.
        Pozdrawiam
        • Gość: waw Re: Ja też IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 23:23
          Witam,
          miło, że poświęciłeś tyle czasu na odpowiedź i to tak obszerną. Po przeczytaniu
          jej jestem przekonany, iż Twoja wiara i mój "ateizm" mają więcej punktów
          stycznych, niż na pierwszy rzut oka mogłoby sie wydawać. Jestem coraz bardziej
          skłonny do przyjęcia pewnej niezwykle odważnej tezy, iż mówimy o tym samym,
          aczkolwiek różnymi językami. Nie czuję się zbłąkaną owieczką, bo moje zasady
          moralne są wynikiem wychowania w rodzinie katolickiej, natomiast czuję się
          trochę zagubiony w sytuacji kiedy rozwój nauki zaczyna budzić we mnie pytania
          idące dalej niż sięga "szkiełko i oko", a rozum nie nadąża w pojmowaniu
          wielkości praw natury.
          Natomiast problem z innymi "bogami" faktycznie może stanie sie tematem nowego
          wątku. Bardzo mnie ten temat fascynuje, ale niestety Twoja szanowna osoba jest
          niewłaściwa do prowadzenia dyskusji, jesteś zbyt logiczny i liberalny w swej
          wierze.
          Harry Potter aż tak bardzo nie ruszył mnie, lekko podrazniło mnie podejście
          osób mieniących się katolikami, w tym mój ulubiony proboszcz, który w czasie
          wizyty duszpasterskiej przestrzegał moje dzieci przed zgubnym wpływem tej
          książki.
          Pozdrawiam
          • Gość: oko Re: Ja też IP: *.chello.pl 06.02.02, 00:04
            Gość portalu: waw napisał(a):

            > Witam,
            > miło, że poświęciłeś tyle czasu na odpowiedź i to tak obszerną. Po przeczytaniu
            >
            > jej jestem przekonany, iż Twoja wiara i mój "ateizm" mają więcej punktów
            > stycznych, niż na pierwszy rzut oka mogłoby sie wydawać. Jestem coraz bardziej
            > skłonny do przyjęcia pewnej niezwykle odważnej tezy, iż mówimy o tym samym,
            > aczkolwiek różnymi językami. Nie czuję się zbłąkaną owieczką, bo moje zasady
            > moralne są wynikiem wychowania w rodzinie katolickiej, natomiast czuję się
            > trochę zagubiony w sytuacji kiedy rozwój nauki zaczyna budzić we mnie pytania
            > idące dalej niż sięga "szkiełko i oko", a rozum nie nadąża w pojmowaniu
            > wielkości praw natury.
            > Natomiast problem z innymi "bogami" faktycznie może stanie sie tematem nowego
            > wątku. Bardzo mnie ten temat fascynuje, ale niestety Twoja szanowna osoba jest
            > niewłaściwa do prowadzenia dyskusji, jesteś zbyt logiczny i liberalny w swej
            > wierze.
            > Harry Potter aż tak bardzo nie ruszył mnie, lekko podrazniło mnie podejście
            > osób mieniących się katolikami, w tym mój ulubiony proboszcz, który w czasie
            > wizyty duszpasterskiej przestrzegał moje dzieci przed zgubnym wpływem tej
            > książki.
            > Pozdrawiam

            Obszerna, kurcze! A ja sie tak staralem, zeby bylo jak najkrocej...
            "Zbłąkana owieczka" - jak sama nazwa wskazuje - to owieczka, ktora sie błąka.
            (Uwielbiam takie zdania, powaznie. Coz jest piekniejszego ponad prostote: "Kon
            jaki jest, kazdy widzi".) Nie uwazam za zbłąkane owieczki ludzi innej wiary - w
            tym rowniez fanatycznych ateistow, ktorzy - moim zdaniem - tez wierza. Zbłąkana
            owieczka to ktos, kto szuka drogi.
            A z toba - to jeden proboszcz wie. Dzieci do komunii posyla, aborcji jest
            przeciwny, a watek o niepokalanym poczeciu stawia. Ale nie chodzi o to, zebys sie
            tlumaczyl. To ja sie tlumacze z tej owieczki.
            Mamy, sadze, o tyle po drodze, ze obaj nie jestesmy dogmatykami. Ja tez czulem
            sie niegdys zagubiony, wiec moze latwiej mi wyczuc takich jak ty. Moje zagubienie
            wynikalo z zachwytu Nauka, Logika i haslem "Czlowiek to brzmi dumnie". Zwlaszcza
            milosc do kultury renesansu i oswiecenia mnie zaczadzila. Ale im wiecej wiedzy
            zdobywalem, tym lepiej do mnie docieralo, ze wielkosc czlowieka to wszystko, co
            nie jest z materii. I tak jakos poszlo.
            Moge zrozumiec, ze jestem twoim zdaniem zbyt logiczny, czasem sam to sobie
            wyrzucam. Moje credo: "Zebym tak wreszcie zglupial, wtedy dopiero bylbym madry".
            Ale zbyt tolerancyjny? Czyzbys czyhal na fanatykow? Ciezko ci bedzie. OzRMa nie
            wciagniesz w dyskusje, zreszta taki z niego fanatyk jak ze mnie pralat. W kazdym
            razie zaloz ten watek, a potem sie zobaczy. Mnie tez interesuja inni bogowie,
            szukam punktow stycznych.
            A co do "HP" - jestem w trakcie przypominania sobie calosci, bylem tez na filmie
            (poszedlbym tak czy tak). Na razie moje przypuszczenia sie potwierdzaja. Mam
            nadzieje, ze jak skoncze to dam rade napisac wiekszy esej. Moze skrot uda sie
            wrzucic na forum.
            Pozdrawiam

            PS. I zapraszam na "To, co najpiekniejsze".
            • Gość: AndrzejG Re: Ja też IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.02, 08:01
              Gość portalu: oko napisał(a):

              > Gość portalu: waw napisał(a):
              >
              > > Witam,
              > > miło, że poświęciłeś tyle czasu na odpowiedź i to tak obszerną. Po przeczy
              > taniu
              > >
              > > jej jestem przekonany, iż Twoja wiara i mój "ateizm" mają więcej punktów
              > > stycznych, niż na pierwszy rzut oka mogłoby sie wydawać. Jestem coraz bard
              > ziej
              > > skłonny do przyjęcia pewnej niezwykle odważnej tezy, iż mówimy o tym samym
              > ,
              > > aczkolwiek różnymi językami. Nie czuję się zbłąkaną owieczką, bo moje zasa
              > dy
              > > moralne są wynikiem wychowania w rodzinie katolickiej, natomiast czuję się
              >
              > > trochę zagubiony w sytuacji kiedy rozwój nauki zaczyna budzić we mnie pyta
              > nia
              > > idące dalej niż sięga "szkiełko i oko", a rozum nie nadąża w pojmowaniu
              > > wielkości praw natury.
              > > Natomiast problem z innymi "bogami" faktycznie może stanie sie tematem now
              > ego
              > > wątku. Bardzo mnie ten temat fascynuje, ale niestety Twoja szanowna osoba
              > jest
              > > niewłaściwa do prowadzenia dyskusji, jesteś zbyt logiczny i liberalny w sw
              > ej
              > > wierze.
              > > Harry Potter aż tak bardzo nie ruszył mnie, lekko podrazniło mnie podejści
              > e
              > > osób mieniących się katolikami, w tym mój ulubiony proboszcz, który w czas
              > ie
              > > wizyty duszpasterskiej przestrzegał moje dzieci przed zgubnym wpływem tej
              > > książki.
              > > Pozdrawiam
              >
              > Obszerna, kurcze! A ja sie tak staralem, zeby bylo jak najkrocej...
              > "Zbłąkana owieczka" - jak sama nazwa wskazuje - to owieczka, ktora sie błąka.
              > (Uwielbiam takie zdania, powaznie. Coz jest piekniejszego ponad prostote: "Kon
              > jaki jest, kazdy widzi".) Nie uwazam za zbłąkane owieczki ludzi innej wiary - w
              >
              > tym rowniez fanatycznych ateistow, ktorzy - moim zdaniem - tez wierza. Zbłąkana
              >
              > owieczka to ktos, kto szuka drogi.
              > A z toba - to jeden proboszcz wie. Dzieci do komunii posyla, aborcji jest
              > przeciwny, a watek o niepokalanym poczeciu stawia. Ale nie chodzi o to, zebys s
              > ie
              > tlumaczyl. To ja sie tlumacze z tej owieczki.
              > Mamy, sadze, o tyle po drodze, ze obaj nie jestesmy dogmatykami. Ja tez czulem
              > sie niegdys zagubiony, wiec moze latwiej mi wyczuc takich jak ty. Moje zagubien
              > ie
              > wynikalo z zachwytu Nauka, Logika i haslem "Czlowiek to brzmi dumnie". Zwlaszcz
              > a
              > milosc do kultury renesansu i oswiecenia mnie zaczadzila. Ale im wiecej wiedzy
              >
              > zdobywalem, tym lepiej do mnie docieralo, ze wielkosc czlowieka to wszystko, co
              >
              > nie jest z materii. I tak jakos poszlo.
              > Moge zrozumiec, ze jestem twoim zdaniem zbyt logiczny, czasem sam to sobie
              > wyrzucam. Moje credo: "Zebym tak wreszcie zglupial, wtedy dopiero bylbym madry"
              > .
              > Ale zbyt tolerancyjny? Czyzbys czyhal na fanatykow? Ciezko ci bedzie. OzRMa nie
              >
              > wciagniesz w dyskusje, zreszta taki z niego fanatyk jak ze mnie pralat. W kazdy
              > m
              > razie zaloz ten watek, a potem sie zobaczy. Mnie tez interesuja inni bogowie,
              > szukam punktow stycznych.
              > A co do "HP" - jestem w trakcie przypominania sobie calosci, bylem tez na filmi
              > e
              > (poszedlbym tak czy tak). Na razie moje przypuszczenia sie potwierdzaja. Mam
              > nadzieje, ze jak skoncze to dam rade napisac wiekszy esej. Moze skrot uda sie
              > wrzucic na forum.
              > Pozdrawiam
              >
              > PS. I zapraszam na "To, co najpiekniejsze".

              Ale macie gadane(raczej pisane).Ciekawe przy piwie też mielibyśmy do pogadania?

              Januszu , musze jeszcze nad Tobą popracować , bo nie widzisz jeszcze wszystkiego:)
              Chodzi mi o określenie mnie jako zagubionego.
              Może rzeczywiście (t) miał rację i jestem 'upośledzony w instynktach' , bo brakuje
              mi tego religijnego.W każdym bądź razie mam o czym myśleć .

              Pozdrówka
              • Gość: oko Re: Ja też IP: *.chello.pl 07.02.02, 00:43
                Przy piwie odpada, bo jestem abstynentem
        • kwojtyla Re: Ja też 06.02.02, 08:39
          Gość portalu: oko napisał(a):

          > Strasznie obszerny temat postawiles, w zasadzie na watek. Wybacz, ze odpowiem w
          > punktach i maksymalnie sie streszczajac.
          > 1) Dobrze, ze nie wytrzymales. Brakowalo mi ciebie tu albo na watku o ateizmie.
          > Obok Andrzeja jestes jedynym ateista, z ktorym mozna spokojnie rozmawiac, choc
          > w odroznieniu od niego nie jestes bez grzechu.
          KW: Bo z takim kaganem nie da sie rozmawiac!

          > 2) Nie dostrzegam ganiania za wlasnym ogonem ze strony wierzacych. Oczywiscie, ze
          > ten kto wierzy, nie potrzebuje dowodow. Raczej dogmatyczni ateisci ze swoim
          > papiezem Kaganem wciaz sie musza utwierdzac w swoim przekonaniu. Dyskutowalismy
          > juz troche o tym, kiedy w pewien sposob broniles przede mna Kagana. (Nb. robie
          > teraz to, co mi radziles.) Ale postaw sie tez w naszej sytuacji. Jesli sie nie
          > myle, byles mocno wkurzony dyskusja o Harrym Potterze. I teraz porownaj skale
          > zjawiska - tu niezla ksiazka i tyle, a tu cos co jest dla ciebie swiete, a jak
          > otworzysz strone forum kraj, to co i rusz obrazliwe watki. Oczywiscie, powinnis
          > my rowniez dazyc do nawracania zagubionych duszyczek, ale chyba trudno to bedzie
          > zrobic na anonimowym forum, wiec nie o to chodzi. Mysle, ze wszystkim, ktorzy
          > wchodzili w dyskusje z antyreligijnymi (to moje okreslenie - definicja takiej
          > postawy w watku o ateizmie), chodzilo o jedno - o poszanowanie godnosci
          > przeciwnika. O nieobrzygiwanie tego, co dla nas wazne. A ze jestesmy tylko ludz
          > mi i mamy swoje slabosci, czesto dzialo sie to w duchu: "Ty mi tak, to ja ci pieknym
          > za nadobne". Oczywiscie, to nie jest metoda i tu wielkie brawa dla Dzika.
          KW: Ateisci to zwierzeta, wobec nich nie musicie miec zadnych skrupulow!
          Kagana wam pozwalam atakowac, jak chcecie, bo to parszywa gnida, co smie nawet
          mnie atakowac! Okladam go wiec WIELKA KLATWA tego niedowiarka, co w piekle
          skonczy, jak kazdy poza Kosciolem katolickim!

          > 3) Dlaczego ludzie od najdawniejszych czasow szukaja Kreatora? Dla mnie to dowod
          > na prawdziwosc mojej wiary i w zasadzie tyle. Ale powiem to, co juz powiedzialem
          > Andrzejowi: czlowiek - moim zdaniem - posiada trzecie oko, ktorym widzi swiat
          > niematerialny. Czuje i wierzy, jest to naturalne. (t) tlumaczyl to osrodkiem w
          > mozgu, ja nie wiem. Wiem, ze istnieje dusza i ona widzi. Moje pytanie jest takie -
          > dlaczego u niektorych owo trzecie oko jakos niedowidzi albo jest wrecz
          > zaropiale? Z czego to wynika?
          KW: Z ich glupoty, niedorozwoju umyslowego i choroby umyslowej! Kliniczny przyklad takiego wariata to
          wlasnie kagan! Nie sluchajcie go, ignorujcie go, zadajcie jego usuniecia z Forum GW!

          > 4) To jest odpowiedz na pytanie, dlaczego wierze. Bo nie moge nie wierzyc, kiedy
          > codziennie doswiadczam cudu istnienia (wiem, Andrzeju, powtarzam sie). Natomiast
          > problem z niewierzacymi jest taki, ze nie dociera do was, ze moja odpowiedz na
          > pytanie, jak powstal wszechswiat jest rownie dobra jak naukowa. Wiecej - dla
          > Greka odpowiedz, ze wala pioruny, bo Zeus sie gniewa, byla tak samo dobra jak dla
          > nas nasza o wyladowaniach elektrycznych. Ale moze nie bede dalej rozwijal, bo to
          > moj konik i wyjdzie elaborat.
          KW: Rozwin, to jest ciekawe i pouczjace! Oczywiscie, takie tepaki jak kagan nic z tego nie
          zrozumieja, ale jego dni sa juz policzone!

          > 5) Proponuje, zebysmy zrezygnowali z bogow, ktorzy przeszli na emeryture i zajeli
          > sie tylko aktywnymi. Pytasz, czym jest lepszy moj Bog od Allacha czy Buddy. Dla
          > mnie - tylko tym, ze jest moj. Nie uwazam sie za lepszego od muzulmanina czy
          > buddysty. Oczywiscie wole trzymac sie od talibow z dala.
          > UFF, strasznie duzo.
          > Pozdrawiam
          KW: Jak tak mozesz? Nasz Bog katolicki jest Jedynym Bogiem, kazdy inny to falszywy bozek,
          a wiara w nich to wlasnie kocia wiara (buddyzm, islam czy nawet protestantyzm czy prawoslawie).
          Ty, jako Rzymski Katolik jestes lepszy od kazdego niedowiarka czy innowiercy!
          Twoj Papiez Ci to mowi!
          JPII
          +
          • Gość: waw Re: Zważyłem cię IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 14:44
            jesteś misiem o bardzo małym rozumku. A silenie się na oryginalność straszliwie
            ci szkodzi. Zbanowanie tuż, tuż.
            • Gość: Kagan Re: Zważyłem cię IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 01:19
              Gość portalu: waw napisał(a):

              > jesteś misiem o bardzo małym rozumku. A silenie się na oryginalność straszliwie
              >
              > ci szkodzi. Zbanowanie tuż, tuż.

              Uwazaj, koles, bo sie narazasz agentom Watykanu!
              • Gość: waw Re: Przynudzasz koleś IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 09:29
          • Gość: Maya Re: Ja też..Do - OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.02.02, 16:37
            Witam najserdeczniej...twe przemyslenia i wypowiedzi sa bardzo madre i glebokie.
            No wlasnie, trzecie oko...czakram serca...widzenie
            transcendentalne...nadswiadomosc.
            To lata pracy, medytacyjnego zycia, kontemplacji...wejscia w glab siebie.
            Czystych mysli, dobra duszy...i tej li tylko jedynej "drogi"
            duszy...postepujacej w kierunku rozwoju, w kierunku wchodzenia na coraz wyzsze
            poziomy...dazac do doskonalosci...To daje istocie ludzkiej MADROSC POZNANIA.
            Poczucie wewnetrznego szczescia....nieugiecia sie w trudnosciach..pomimo
            cierpienia, ktore jest nieodzowne w zyciu, poniewaz jestemy rowniez materialni
            i to nas ogranicza.
            Nie ma zadnego znaczenia, jaka wiara..taka jaka kultura, nieco odmienna, ale
            mowiaca o tym samym...i o tym wlasnie doskonale wie Papiez Jan Pawel II.
            Prawdziwy Bog jest dla nas wszystkich i tych bladzacych, poszukujacych go
            tym bardziej, a takze tych ktorzy sie go wyrzekli...choc moga go nie dostapic.

            Chryste, nie chce by to zabrzmialo jak kazanie.
            Milosc to Bog...przejawow tejze milosci mamy mnostwo pomiedzy nami, rozpacz to
            tesknota za miloscia, poszukiwanie jej juz wystarczy...bo ona w nas jest
            i o to chodzi...pelnia natomiast jest wowczas, gdy mozemy ja dzielic z drugim
            czlowiekiem...ODDANIE, POSWIECENIE, TROSKA, WYJSCIE DO DRUGIEGO, ZAPOMINANIE
            O SOBIE...I NIE TRZEBA NIC UDAWADNIAC.
            Na razie tyle, POZDRAWIAM rozmowcow.
            M.
    • kwojtyla Re: Ważenie misia 06.02.02, 08:09
      Gość portalu: Dzik napisał(a):

      > "Muszę zważyć mojego misia" - powiedziała czteroletnia
      > córeczka znajomych.
      > Przyłożyła misiowi linijkę do brzuszka i powiedziała.
      > - "Ohoho, dwa złote".
      >
      > Tę jak najbardziej prawdziwą historyjkę dedykuję
      > wszystkim tym, którzy przy pomocy mniej lub bardziej
      > naukowych metod próbują zmierzyć i zważyć Pana Boga
      > i ciągle im wychodzi, że go nie ma. Wyznawcom
      > 'naukowego światopoglądu'.
      > Czterdzieści lat temu ogłoszono triumfalnie, "Boga
      > niet, jest' Gagarin".
      > Bo Gagarin nie dostrzegł Go przez teleskop.
      > Co starsi pamiętają. Tak było.
      >
      >
      > Pytanie o Boga jest pytaniem o metody, narzędzia i
      > granice naszego poznania.
      > Mówimy 'wierzę' gdy nie mamy pewności.
      > 'Wierzę', to dobre słowo, kojarzy się ze słowem 'ufam';
      > kojarzy się z
      > wiernością.
      > 'Wiem' ma zupełnie inne znaczenie.
      >

      Ci, co nie wierza beda potepieni!
      Skoncza w piekle!
      Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
      I w Maryje , Matke Jego!
      Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
      Amen!
      JP II
      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: 10.5.1.* 06.02.02, 12:45
        kwojtyla napisał(a):

        >
        > Ci, co nie wierza beda potepieni!
        > Skoncza w piekle!
        > Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare
        > Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
        > I w Maryje , Matke Jego!
        > Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
        > Amen!
        > JP II
        nie podszywaj się człowiecze pod inne osoby
        jak już odczuwasz taką potrzebę nazwij się
        przynajmniej antypapieżem JP III

        a to co napisałeś jest tak dalekie od nauczania
        Kościoła katolickiego,
        że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
        Robisz sobie niesmaczne żarty
        ale odpisuję dla wiadomości tych, którzy
        mogą wziąć je serio.
        • Gość: Astra Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 06.02.02, 12:52
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > kwojtyla napisał(a):
          >
          > >
          > > Ci, co nie wierza beda potepieni!
          > > Skoncza w piekle!
          > > Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare
          > > Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
          > > I w Maryje , Matke Jego!
          > > Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
          > > Amen!
          > > JP II
          > nie podszywaj się człowiecze pod inne osoby
          > jak już odczuwasz taką potrzebę nazwij się
          > przynajmniej antypapieżem JP III
          >
          > a to co napisałeś jest tak dalekie od nauczania
          > Kościoła katolickiego,
          > że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
          > Robisz sobie niesmaczne żarty
          > ale odpisuję dla wiadomości tych, którzy
          > mogą wziąć je serio.

          Hej Dzik,ty nic nie czujesz z kim polemizujesz/post wyżej/,nie znasz tych metod
          gadania sam ze sobą pod różnimi nickami????Pozdrawiam.
        • Gość: Kagan Re: Ważenie misia IP: *.vic.bigpond.net.au 06.02.02, 12:56
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > kwojtyla napisał(a):
          >
          > >
          > > Ci, co nie wierza beda potepieni!
          > > Skoncza w piekle!
          > > Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare
          > > Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
          > > I w Maryje , Matke Jego!
          > > Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
          > > Amen!
          > > JP II
          > nie podszywaj się człowiecze pod inne osoby
          > jak już odczuwasz taką potrzebę nazwij się
          > przynajmniej antypapieżem JP III
          >
          K: Skad wiesz, ze to NIE byl prawdziwy Wojtyla?

          > a to co napisałeś jest tak dalekie od nauczania
          > Kościoła katolickiego,
          > że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
          K: Czyzby?

          > Robisz sobie niesmaczne żarty
          > ale odpisuję dla wiadomości tych, którzy
          > mogą wziąć je serio.
          K: uzwazaj, bo jak to byl prawdziwy papiez...

          • Gość: Astra Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 06.02.02, 13:03
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: Dzik napisał(a):
            >
            > > kwojtyla napisał(a):
            > >
            > > >
            > > > Ci, co nie wierza beda potepieni!
            > > > Skoncza w piekle!
            > > > Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare
            > > > Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
            > > > I w Maryje , Matke Jego!
            > > > Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
            > > > Amen!
            > > > JP II
            > > nie podszywaj się człowiecze pod inne osoby
            > > jak już odczuwasz taką potrzebę nazwij się
            > > przynajmniej antypapieżem JP III
            > >
            > K: Skad wiesz, ze to NIE byl prawdziwy Wojtyla?
            >
            > > a to co napisałeś jest tak dalekie od nauczania
            > > Kościoła katolickiego,
            > > że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
            > K: Czyzby?
            >
            > > Robisz sobie niesmaczne żarty
            > > ale odpisuję dla wiadomości tych, którzy
            > > mogą wziąć je serio.
            > K: uzwazaj, bo jak to byl prawdziwy papiez...
            >


            Uderz w stół a kagan się odezwie.
            • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: 10.5.1.* 06.02.02, 13:32
              Gość portalu: Astra napisał(a):

              > Gość portalu: Kagan napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Dzik napisał(a):
              > >
              > > > kwojtyla napisał(a):
              > > >
              > > > >
              > > > > Ci, co nie wierza beda potepieni!
              > > > > Skoncza w piekle!
              > > > > Jedyna droga do zbawienia prowadzi przez wiare
              > > > > Katolicka w Boga w Trojcy Jedynego.
              > > > > I w Maryje , Matke Jego!
              > > > > Nie ma zbawienia poza Kosciolem Katolickim!
              > > > > Amen!
              > > > > JP II
              > > > nie podszywaj się człowiecze pod inne osoby
              > > > jak już odczuwasz taką potrzebę nazwij się
              > > > przynajmniej antypapieżem JP III
              > > >
              > > K: Skad wiesz, ze to NIE byl prawdziwy Wojtyla?
              > >
              > > > a to co napisałeś jest tak dalekie od nauczania
              > > > Kościoła katolickiego,
              > > > że nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.
              > > K: Czyzby?
              > >
              > > > Robisz sobie niesmaczne żarty
              > > > ale odpisuję dla wiadomości tych, którzy
              > > > mogą wziąć je serio.
              > > K: uzwazaj, bo jak to byl prawdziwy papiez...
              > >
              >
              >
              > Uderz w stół a kagan się odezwie.
              nie czytuję już jego listów.
              kiedyś przeczytałem i już wiem że nie warto się
              denerwować.
              te jego wypociny, które znalazły się w twoim liście
              świadczą o tym, że mam rację.
              bo co ?
              miałbym się właśnie jemu tłumaczyć,
              że miałem zaszczyt i honor poznać księdza kardynała
              Wojtyłę zanim jeszcze został papieżem ?
              albo, że znam naukę kościoła katolickiego bo jestem
              katolikiem ?

              pozdrawiam

              • Gość: waw Re: Ważenie słów miarą człowieczeństwa IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 14:38
                Być może jestem błądzącą owieczką, a może zatwardziałym ateistą, ale nie czuję
                się dobrze w towarzystwie osób pokroju kwojtyl. Jeśli ten osobnik nie ma
                szacunku do osoby poważanej i świętej, to niech chociaż wykaże się szacunkiem
                dla siwej głowy. Mozna mieć inne zdanie, ale zwykła kultura osobista powinna
                być hamulcem zabierania głosu w dyskusji, w której ma się do powiedzenia tylko
                tyle, że nie ma się nic do powiedzenia. Badź tak miły człowiecze i opuść ten
                wątek, tak ze zwykłej przyzwoitość, o ile słońce Australii nie wypaliło ci jej
                do końca.
                • Gość: Dzik Re: Ważenie słów miarą człowieczeństwa IP: 10.5.1.* 06.02.02, 14:57
                  Gość portalu: waw napisał(a):

                  > Być może jestem błądzącą owieczką, a może zatwardziałym
                  > ateistą,
                  ważne że jesteś człowiekiem -
                  naczelnym z gatunku homo sapiens

                  oczywiście zgadzam się co do meritum twego listu
                  odsyłam do wątku 'Pojedynek na miny'
                  to wiele tłumaczy

                  pozdrawiam
                • Gość: Maya Re: Ważenie słów miarą człowieczeństwa...Do Wawa IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 02:13
                  ....Problem jednak polega na tym, ze w Melbourne jest "do kitu" pogoda...
                  i slonce tam bardzo skapi swego swiatla, az za czesto...ponuro, depresyjnie,
                  chmurzyska sie klebia...a to z kolei zawieje wiatrem pustynnym, jak z
                  piekarnika..czesto leje...no i masz skutki.
                  Pozdrawiam wszystkie ludziska...dobrej woli.
                  M.
            • Gość: Maya Re: Ważenie misia..Do - ASTRA IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.02.02, 17:10
              Brawo Astra !!
    • Gość: Kagan Co znika z forum... IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 14:55
      ... gdyby z Forum NIE znikaly takie watki jak ten:
      Ojciec Swiety na Forum GW
      kwojtyla@poczta.gazeta.pl

      Rodacy moi mili!
      Od dzisiaj od czasu do czasu bedziecie mogli poczytac moj glos na tym Forum.
      Jak widzicie, Watykan idzie z duchem czasu, a wasz Ojciec Swiety jest
      bardzo rad, ze bedzie mogl glosic Slowo Boze poprzez Internet!
      Do rychlego spotkania na WWW!
      Niech Bedzie Blogoslawiony!
      Wasz
      K. Wotyla, Ojciec Sw.

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW adres: *.net.uta.at
      Gość portalu: debil

      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW
      kwojtyla@poczta.gazeta.pl
      Gość portalu: debil napisał(a):
      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.

      APAGE SATANAS!

      Re: Ojciec Swiety na Forum GW adres: *.vic.bigpond.net.au
      Gość portalu: Kagan
      kwojtyla napisał(a):
      Gość portalu: debil napisał(a):
      ales palant!
      idz do specjalisty ,niech ci pomoze. a poza tym pewnie jestes
      katolikiem /oficjalnie/, wiec zastanow sie czy przypadkiem nie potrzebujesz
      skorzystac ze szpitala katolickiego /w RP takie juz sa/.
      zycze wiecej rozumu.
      APAGE SATANAS!

      K: Witam YH (WS) na tym Forum!
      Kagan

      Do maas! Czemu taki niewinny zart (ja to tak rozumiem)
      zostal ocenzurowany? Znow wojna?
      Przeciez pani wie, kto w niej bedzie znow osmieszony!
      • Gość: Maya Do - OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.02.02, 16:43
        Witam najserdeczniej...twe przemyslenia i wypowiedzi sa bardzo madre i glebokie.
        No wlasnie, trzecie oko...czakram serca...widzenie
        transcendentalne...nadswiadomosc.
        To lata pracy, medytacyjnego zycia, kontemplacji...wejscia w glab siebie.
        Czystych mysli, dobra duszy...i tej li tylko jedynej "drogi"
        duszy...postepujacej w kierunku rozwoju, w kierunku wchodzenia na coraz wyzsze
        poziomy...dazac do doskonalosci...To daje istocie ludzkiej MADROSC POZNANIA.
        Poczucie wewnetrznego szczescia....nieugiecia sie w trudnosciach..pomimo
        cierpienia, ktore jest nieodzowne w zyciu, poniewaz jestemy rowniez materialni
        i to nas ogranicza.
        Nie ma zadnego znaczenia, jaka wiara..taka jaka kultura, nieco odmienna, ale
        mowiaca o tym samym...i o tym wlasnie doskonale wie Papiez Jan Pawel II.
        Prawdziwy Bog jest dla nas wszystkich i tych bladzacych, poszukujacych go
        tym bardziej, a takze tych ktorzy sie go wyrzekli...choc moga go nie dostapic.

        Chryste, nie chce by to zabrzmialo jak kazanie.
        Milosc to Bog...przejawow tejze milosci mamy mnostwo pomiedzy nami, rozpacz to
        tesknota za miloscia, poszukiwanie jej juz wystarczy...bo ona w nas jest
        i o to chodzi...pelnia natomiast jest wowczas, gdy mozemy ja dzielic z drugim
        czlowiekiem...ODDANIE, POSWIECENIE, TROSKA, WYJSCIE DO DRUGIEGO, ZAPOMINANIE
        O SOBIE...I NIE TRZEBA NIC UDAWADNIAC.
        Na razie tyle, POZDRAWIAM rozmowcow.
        M.

        Nie mam duzo czasu na pisanie postow..ale sie postaram.
        • Gość: oko Re: Do - Maya IP: *.chello.pl 07.02.02, 20:00
          Gość portalu: Maya napisał(a):

          > Witam najserdeczniej...twe przemyslenia i wypowiedzi sa bardzo madre i glebokie
          > .

          O: Witaj. Nie uwazam sie za osobe szczegolnie madra, zalezy mi na tym by byc
          dobrym.

          > No wlasnie, trzecie oko...czakram serca...widzenie
          > transcendentalne...nadswiadomosc.

          O: Fakt, bardzo lubie przenosnie trzeciego oka. Rownie dobrze moglbym to nazwac
          instynktem. Ale lubie romantykow, wiec powiem: "czucie i wiara".

          > To lata pracy, medytacyjnego zycia, kontemplacji...wejscia w glab siebie.
          > Czystych mysli, dobra duszy...i tej li tylko jedynej "drogi"
          > duszy...postepujacej w kierunku rozwoju, w kierunku wchodzenia na coraz wyzsze
          > poziomy...dazac do doskonalosci...To daje istocie ludzkiej MADROSC POZNANIA.
          > Poczucie wewnetrznego szczescia....nieugiecia sie w trudnosciach..pomimo
          > cierpienia, ktore jest nieodzowne w zyciu, poniewaz jestemy rowniez materialni
          > i to nas ogranicza.

          O: Lata pracy albo lata doswiadczen. Mnie blizsza jest droga Michala Aniola niz
          Leonarda da Vinci. Nie lubie medrcow w wiezy z kosci sloniowej.

          > Nie ma zadnego znaczenia, jaka wiara..taka jaka kultura, nieco odmienna, ale
          > mowiaca o tym samym...i o tym wlasnie doskonale wie Papiez Jan Pawel II.

          O: Na pewno jestem bardzo odlegly od zwalczania innych religii.

          > Prawdziwy Bog jest dla nas wszystkich i tych bladzacych, poszukujacych go
          > tym bardziej, a takze tych ktorzy sie go wyrzekli...choc moga go nie dostapic.

          O: Oczywiscie. Przypowiesci o Dobrym Pasterzu i o synu marnotrawnym mowia o tym
          dokladnie. Osobiscie sadze, ze kazdy dobry czlowiek dostapi poznania Boga.
          >
          > Chryste, nie chce by to zabrzmialo jak kazanie.
          > Milosc to Bog...przejawow tejze milosci mamy mnostwo pomiedzy nami, rozpacz to
          > tesknota za miloscia, poszukiwanie jej juz wystarczy...bo ona w nas jest
          > i o to chodzi...pelnia natomiast jest wowczas, gdy mozemy ja dzielic z drugim
          > czlowiekiem...ODDANIE, POSWIECENIE, TROSKA, WYJSCIE DO DRUGIEGO, ZAPOMINANIE
          > O SOBIE...I NIE TRZEBA NIC UDAWADNIAC.

          O: Ja bym to odwrocil: BOG to MILOSC, DOBROC dla nas nie do wyobrazenia,
          ODDANIE, POSWIECENIE, TROSKA, WYJSCIE DO DRUGIEGO, ZAPOMINANIE O sobie,
          PRZEBACZENIE.

          > Na razie tyle, POZDRAWIAM rozmowcow.
          > M.
          >
          O: Rowniez pozdrawiam. Jaka pogoda w Australii?


          • Gość: Maya Re: Do - OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 08:10
            Witaj"OKO".

            Jestem wreszcie.
            Zalezy ci na tym by byc dobrym...to bardzo dobrze o tobie swiadczy,
            cenie skromnosc.
            To wlasnie instynkt powiodl mnie do "szuflady" "wazenie misia"...
            ...no i wlasnie poczulam stamtad jakas sile, cos interesujacego.
            Dla mnie instynkt jest bardzo wazny, kazdego dnia sie nim kieruje, lecz nie
            wylacznie...czuje i wierze i wiem.
            Wierze...bo WIEM, ZE BOG JEST.
            Choc bywam madralinska...istotna jest dla mnie - skromnosc.
            Mialam na mysli..lata pracy NAD SOBA.
            A DOSWIADCZENIE PRZEDE WSZYSTKIM...wiem cos o tym.
            Jednak...niektorzy sa glusi nawet gdy Bog ich doswiadcza.
            Uwazam, ze jesli zycie podsuwa pewne zadania, przed ktorymi, czy to z lenistwa,
            czy z jakiegokolwiek innego powodu...uciekamy przed tym co los nam zsyla,
            obciaza nas to...i tak bedziemy sie musieli z tego wywiazac, a jesli i przed
            tym uciekniemy...obciazymy swa karme, czy sumienie.
            Wazne jest to...aby byc wsluchanym, aby CZUC co jest nam
            dane za niejako "misje" do spelnienia.
            Michala Aniola uwielbiam, co do medrcow...zanim stali sie medrcami,
            sami przeszli,(niektorzy) ciezka droge do swego oswiecenia.
            Sama mam Michala aniolka.

            BOG TO MILOSC...DOBROC DLA NAS NIE DO WYOBRAZENIA,SWIATLO ABSOLUTNE,
            NIESKONCZONE SZCZESCIE...NIE DO WYPOWIEDZENIA NA MIARE LUDZKIEJ, ZIEMSKIEJ
            SWIADOMOSCI....BYLAM TAM...
            ZANURZYLAM SIE W TYM SWIETLE...MIALAM SMIERC KLINICZNA.

            DOKLADNIE...KAZDY DOBRY CZLOWIEK, DOSTAPI OGLADANIA OBLICZA PANA.
            CZY WIERZY...CZY TEZ JAK TWIERDZI, NIE WIERZY...TO JEDNAK BOG W NIM JEST.
            Ale tez nie zaszkodzi...poszukiwanie odpowiedzi...glebszego zrozumienia
            istnienia.
            Przebaczenie...to jedna z najtrudniejszych sztuk.

            A pogoda u nas dzisiaj bardzo dziwna, rano chlodno i pochmurnie,w poludnie
            burza z piorunami i ulewa z gradem...zaraz potem slonce...nastepnie deszcz
            w sloncu...wygladal jak zloty i wreszcie pelne slonce do teraz.
            Zabawne prawda?
            Calkiem jak w Melbourne.
            A jak u was?
            Pozdrawiam.
            M.
            • Gość: oko Re: Do - Maya IP: *.chello.pl 08.02.02, 11:58
              Witay, Mayu.
              Nie jestem skromny, jestem czlowiekim, ktory zdaje sobie sprawe ze swojej pychy
              i stara sie ja okielznac (w odroznieniu od wielu innych - pycha to w ogle chyba
              najczestszy grzech).
              Bardzo wysoko cenie instynkt, tak - mnie rowniez nie wiem za bardzo co skierowalo
              na "wazenie misia". Wiem, ze jezeli w zyciu postepuje zgodnie z odruchem serca,
              to najczesciej ostepuje dobrze. Kiedy natomiast wlacze "gadzine racjonalizmu",
              efekty bywaja rozne - najczesciej zadne, bo zaczynam dzielic wlos na czworo.
              Wierze w opozycje: serce-rozum.
              Tak, ja tez WIEM, ze Bog jest. Nie przezylem tego, co ty, ale cos podobnego.
              Nie wpedza mnie to w dume. Zawsze pamietam, ze "blogoslawieni, ktorzy nie
              widzieli, a uwierzyli". Chyba niemozliwe, zeby ktos mogl pozostac gluchy na glos
              Boga. Moze przegapic krzak gorejacy, ale glos?
              Podpisuje sie oboma rekami pod tym co napisalas:
              BOG TO MILOSC...DOBROC DLA NAS NIE DO WYOBRAZENIA,SWIATLO ABSOLUTNE,
              > NIESKONCZONE SZCZESCIE...NIE DO WYPOWIEDZENIA NA MIARE LUDZKIEJ, ZIEMSKIEJ
              > SWIADOMOSCI
              Czy sadzisz, ze wiesz, jaka masz misje (ja mowie raczej o zadaniu) do spelnienia?
              Wybacz, ale to chyba pycha. Nikt z nas nie wie i pycha jest juz proba dowiedzenia
              sie. Ja wiem, ze mam godnie przezyc kazdy kolejny dzien i ze cos z tego wynika. I
              to mi wystarcza.
              Na pewno warto poglebiac swoja wiare i swoje poglady. Dla siebie samego. Moze po
              to, zeby nauczyc sie przebaczac. To rzeczywiscie chyba najtrudniejsza z cnot.
              U nas - zdaje sie - powolny koniec wiosny w srodku zimy. Slonce za chmurami,
              siapi obrzydliwy deszcz, wieje zimny wiatr. Do wczoraj bylo bardzo cieplo i
              bardzo slonecznie.
              Pozdrawiam
              • Gość: Maya Re: Do - OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 13:55
                Witaj OKO!

                Podobal mi sie nastepny watek jaki rozpoczales...jednak jestem posluszna i nie
                moge "zainstalowac" moich wierszy.
                Zaluje, ze nie mam wiecej czasu..aby uczestniczyc czesciej w dyskusjach.
                Ciesze sie po prostu ze cie poznalam, ze mozna z toba prowadzic dyskusje
                kulturalnie..odnosi sie to, do jeszcze paru innych osob, ale nie wszystkich,
                niestety...to nie zarzut (tylko do jednej postaci, ktora jest bardzo zlosliwym
                bytem)

                Wiesz przeszlam wiele w zyciu...rowniez emigracja nie jest latwa, musze byc
                silna...Z tym czego doznalam, chcialabym sie raczej podzielic...bo sa to
                w koncu bardzo wazne "odkrycia".
                Co do "misji" ubranej w cudzyslow...jak najbardziej, czy nie uwazasz, ze np:
                zawod lekarza...to ogromna misja do spelnienia?
                Zyje w innym kraju, ktory uznalam za swoja druga ojczyzne, ktory kocham..
                z jego pieknem i brzydota.
                Polacy...i ja tez taka bylam...boja sie, sa niepewni w nazywaniu rzeczy po
                imieniu.
                Tu sie mowi konkretami, ...np: "spotkalem Jezusa na swej drodze zycia"..
                ..a odpowiedz bedzie brzmiala mniej wiecej tak..."to cudownie..tego sie nigdy
                nie zapomni, to zmienia twoje zycie, ciebie, spojrzenie na swiat....prawda?
                Tutaj ludzie nie boja sie mowic o Bogu..o Jezusie, jest go pelno wszedzie,
                miedzy nami...no ale nie wszystko jest takie perfect.
                Po prostu zyje w troche innym swiecie, te same wyrazenia,
                slowa maja nieco inny sens.
                Teraz mam "misje" czy tez zadanie do spelnienia..wychowac mojego syna jak
                najlepiej...wprost to uwielbiam...to jest naprawde cos wielkiego i pieknego.
                Bardzo chetnie wyslalabym ci zdjecia z Australii, z Sydney...uwielbiam
                fotografowac...Sydney ma wprost niebiansko przepiekne zakatki.
                Jesli chcesz, mozesz podac nam swoj e-mail.
                Nie jestem pewna czy bede wciaz kontynuowac zagladanie do forum...naprawde brak
                czasu, czasem zajrze.
                Wiesz, czuje twa wrazliwosc.
                Czy wiesz, ze moj pierwszy obraz w Australii..to.."OKO ANIOLA W BEZKRESIE",
                potem dodalam tytul "Eternal".
                Zycze milego dnia.
                Pozdrowienia.
                M.


                • Gość: oko Re: Maya IP: *.chello.pl 08.02.02, 17:53
                  Witay, Mayu!
                  Mysle, ze mozesz jakims swoim wierszem rozpoczac nowy watek, tak jak to zrobil
                  Dzik z "Jaki piekny bylby swiat". Im wiecej bedzie ladnych watkow, tym lepiej.
                  Wierze rowniez, ze znasz sporo innych (cudzych) pieknych tekstow, ktore
                  nadawalyby sie na moj watek.
                  Domyslam sie, ze emigracja to nie jest mile doznanie. Ja bym sie nigdy nie
                  zdecydowal. Zmiana jezyka to cos, czego nie moge sobie wyobrazic.
                  Nie wiem, na ile masz kontakt z polska rzeczywistoscia, ale porownanie z misja
                  lekarza wybralas strasznie nietrafne. Sadze, ze powodem dla ktorego na naszych
                  oczach rozsypuje sie etos lekarski i lada moment rozsypie sie nauczycielski, jest
                  fakt naduzywania slowa misja i powolanie w odniesieniu do tych zawodow. Kolejne
                  wladze wierzyly, ze maja prwo wymagac, zeby ludzie byli Judymami i Silaczkami, a
                  oni sa - ludzmi. Wiec lepiej mowmy o zawodzie i jego etyce.
                  Dla pocieszenia moge dodac, ze nie jeszcze bardziej nie znosze
                  slowa "profesjonalizm". Kiedy slysze, jak ktos mowi: "Jestem profesjonalista"
                  robie sie straszliwie podejrzliwy. W 9 wypadkach na 10 okazuje sie, ze ten ktos
                  to po prostu niedolega lub obibok.
                  Masz racje, ze w Polsce slowa "spotkalem Boga", "spotkalem Jezusa" rzadko sie
                  slyszy. Mysle, ze kazdy boi sie zapakowania w kaftan lub poblazliwego kiwania
                  glowa. Ale w Ameryce chyba tez tez nie jest z tym rewelacyjnie. Czytalem powiesc
                  Carda, w ktorej opisuje on dosc dokladnie wspolnote mormonska (sam jest
                  mormonem). Wystepuje tez w tej powiesci lekarka-psychiatra, dla ktorej wszyscy
                  ludzie wierzacy sa chorzy psychicznie, tylko w sposob niegrozny dla otoczenia.
                  Bardzo realistyczna byla to postac i sadze, ze z zycia wzieta.
                  Rowniez pozdrawiam

                  PS. Co do e-maila, moze podaj swoj.
                  • Gość: Maya Re: Do - OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.02.02, 13:32
                    Witaj OKO!

                    Wreszcie troche odpoczelam.
                    Tak wiem ..mniej wiecej co sie w Polsce dzieje, mam kontakt z rodzina
                    i przyjaciolmi.
                    To nie tyle jest przykre i bolesne, co sie z naszym krajem dzieje(za czyja
                    sprawa?) ale wrecz jest tragiczne...jak aktualne chore trendy odbija sie
                    na przyszlych pokoleniach.
                    Mocne umysly i charaktery sie zawsze obronia...ale co z reszta.
                    Uwazam ze ludzkosc powinna byla sie rozwinac w innym kierunku...
                    raczej o tzw: New Age nie ma co marzyc...w zdeprawowanej Europie
                    zAmerykanizowanej oczywiscie...Australia sie broni, ma swoja postawe
                    humanitarna...choc do idealu daleko.
                    Ostatnio ogladalam bodajze na Discovery Channel bardzo ciekawy program,
                    w ktorym pewien badacz naukowiec(nie odrzucajacy zglebiana tajemnicy)
                    wspaniale wyjasnial sens minionych dawnych cywilizacji...tych ktore byly
                    cywilizacjami astronomicznymi, wiedzialy byc moze wiecej niz my jako
                    cywilizacja wspolczesna...poniewaz bardziej uzywano "ducha"...umysly
                    byly bardziej otwarte.
                    Co do poematow...nie jestem pewna, czy chce otwierac nowy watek...
                    ...lubie pozostawac w tzw "cieniu", ale bardziej nawet chodzi o ten brak czasu,
                    jednak pomysle o tym, moze sie osmiele.
                    Moi poeci to oczywiscie szkolni, z obowiazku...a z wyboru,Norwid,Asnyk,
                    Herbert, Milosz, ...pozostawilam w Polsce do wyslania paczke z moimi rzeczami
                    i ksiazkami, ale nie dotarlo, nie zostalo wyslane...pomimo wielu
                    pienieznych "datkow" jesli to moge tak nazwac.
                    Wiec pozostaje nam tutejsza poezja, japonska tzw: HAIKU(minimalistyczna).
                    No i moja,ktora zamierzam opracowac i wydac...moze tez w Polsce.

                    Wspominasz o Mormonach...wiem troche na ten temat.
                    Wszelkie sekty mnie "odrzucaja".
                    jestem niezaleznym, wolnomyslacym czlowiekiem...i nie dam sie "zapakowac w
                    zadne pudelko"...tym bardziej podejrzane.
                    I mam nadzieje Jezus mnie nie opuszcza...a on zawsze wskaze wlasciwy
                    kierunek..prawda?
                    Na razie konczac cie pozdrawiam i podaje nasz e- mail lmmkor@pigpond.net.au
                    Milego dnia.
                    M.
                    • Gość: AndrzejG Re: Do - OKO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 13:38
                      Gość portalu: Maya napisał(a):

                      > Witaj OKO!
                      >
                      > Wreszcie troche odpoczelam.
                      > Tak wiem ..mniej wiecej co sie w Polsce dzieje, mam kontakt z rodzina
                      > i przyjaciolmi.
                      > To nie tyle jest przykre i bolesne, co sie z naszym krajem dzieje(za czyja
                      > sprawa?) ale wrecz jest tragiczne...jak aktualne chore trendy odbija sie
                      > na przyszlych pokoleniach.
                      > Mocne umysly i charaktery sie zawsze obronia...ale co z reszta.
                      > Uwazam ze ludzkosc powinna byla sie rozwinac w innym kierunku...
                      > raczej o tzw: New Age nie ma co marzyc...w zdeprawowanej Europie
                      > zAmerykanizowanej oczywiscie...Australia sie broni, ma swoja postawe
                      > humanitarna...choc do idealu daleko.
                      > Ostatnio ogladalam bodajze na Discovery Channel bardzo ciekawy program,
                      > w ktorym pewien badacz naukowiec(nie odrzucajacy zglebiana tajemnicy)
                      > wspaniale wyjasnial sens minionych dawnych cywilizacji...tych ktore byly
                      > cywilizacjami astronomicznymi, wiedzialy byc moze wiecej niz my jako
                      > cywilizacja wspolczesna...poniewaz bardziej uzywano "ducha"...umysly
                      > byly bardziej otwarte.
                      > Co do poematow...nie jestem pewna, czy chce otwierac nowy watek...
                      > ...lubie pozostawac w tzw "cieniu", ale bardziej nawet chodzi o ten brak czasu,
                      > jednak pomysle o tym, moze sie osmiele.
                      > Moi poeci to oczywiscie szkolni, z obowiazku...a z wyboru,Norwid,Asnyk,
                      > Herbert, Milosz, ...pozostawilam w Polsce do wyslania paczke z moimi rzeczami
                      > i ksiazkami, ale nie dotarlo, nie zostalo wyslane...pomimo wielu
                      > pienieznych "datkow" jesli to moge tak nazwac.
                      > Wiec pozostaje nam tutejsza poezja, japonska tzw: HAIKU(minimalistyczna).
                      > No i moja,ktora zamierzam opracowac i wydac...moze tez w Polsce.
                      >
                      > Wspominasz o Mormonach...wiem troche na ten temat.
                      > Wszelkie sekty mnie "odrzucaja".
                      > jestem niezaleznym, wolnomyslacym czlowiekiem...i nie dam sie "zapakowac w
                      > zadne pudelko"...tym bardziej podejrzane.
                      > I mam nadzieje Jezus mnie nie opuszcza...a on zawsze wskaze wlasciwy
                      > kierunek..prawda?
                      > Na razie konczac cie pozdrawiam i podaje nasz e- mail lmmkor@pigpond.net.au
                      > Milego dnia.
                      > M.

                      Hmm oko.Wpadłeś jej w oko.
                      Chyba jestem zazdrosny:)))))))
                      • Gość: oko Re: Do - OKO IP: *.chello.pl 09.02.02, 13:46
                        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                        >
                        > Hmm oko.Wpadłeś jej w oko.
                        > Chyba jestem zazdrosny:)))))))

                        Hm..., Andrzeju... Sadzac z listy ponizej - ty tez. E-mail jest podany
                        publicznie, wiec...

                        Najgorsze, ze ja ciagle podejrzewam intryge Kagana. Mania przesladowcza czy
                        jak? :))
                        • Gość: AndrzejG Re: Do - OKO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 14:02
                          Gość portalu: oko napisał(a):

                          > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
                          >
                          > >
                          > > Hmm oko.Wpadłeś jej w oko.
                          > > Chyba jestem zazdrosny:)))))))
                          >
                          > Hm..., Andrzeju... Sadzac z listy ponizej - ty tez. E-mail jest podany
                          > publicznie, wiec...
                          >
                          > Najgorsze, ze ja ciagle podejrzewam intryge Kagana. Mania przesladowcza czy
                          > jak? :))

                          Nie w tym przypadku.To widac po stylu . treści.Czuć kobietą.
                          Zobacz , na forum jak w życiu.Taki wrzód moze zniechęcić do wszystkiego.

                          Andrzej
                          • Gość: Maya Re: Do - AndrzejaG IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.02.02, 15:18
                            Andrzej i OKO...(wy lobuzy)...oczywiscie zapraszam cie rowniez, na nasza
                            prywatna siec.
                            Co do Galgana(czyt.kagana)..to naprawde wspolczuje mu, musial przejsc przez
                            bardzo trudny okres..ale gdyby otworzyl choc ociupine swoj umysl i serce
                            ....Pan rzeklby .."Pojdz dziecie, ja cie uczyc karze".

                            Powrocmy jednak do wlasnych watkow.
                            bye! bye! baby! nasz e-mail, jak wyzej u OKO.
                            M.
        • Gość: AndrzejG Moje 3 grosze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.02, 04:38
          Ośmielony znajomością z oko wtrącę swoje 3 grosze:

          >Gość portalu: Maya napisał(a):

          >Witam najserdeczniej...twe przemyslenia i wypowiedzi sa bardzo madre i glebokie
          >No wlasnie, trzecie oko...czakram serca...widzenie
          >transcendentalne...nadswiadomosc.
          >To lata pracy, medytacyjnego zycia, kontemplacji...wejscia w glab siebie.
          >Czystych mysli, dobra duszy...i tej li tylko jedynej "drogi"
          >duszy...postepujacej w kierunku rozwoju, w kierunku wchodzenia na coraz wyzsze
          >poziomy...dazac do doskonalosci...To daje istocie ludzkiej MADROSC POZNANIA.

          Niewątpliwie człowiek ma świadomość własnego bytu.Umownie nazwijmy to duszą.
          Umownie z tego względu ,że najprawdopodobniej co innego rozumiesz przez to słowo.


          >Poczucie wewnetrznego szczescia....nieugiecia sie w trudnosciach..pomimo
          >cierpienia, ktore jest nieodzowne w zyciu, poniewaz jestemy rowniez materialni
          >i to nas ogranicza.
          >Nie ma zadnego znaczenia, jaka wiara..taka jaka kultura, nieco odmienna, ale
          >mowiaca o tym samym...i o tym wlasnie doskonale wie Papiez Jan Pawel II.
          >Prawdziwy Bog jest dla nas wszystkich i tych bladzacych, poszukujacych go
          >tym bardziej, a takze tych ktorzy sie go wyrzekli...choc moga go nie dostapic.
          >Chryste, nie chce by to zabrzmialo jak kazanie.
          >Milosc to Bog...przejawow tejze milosci mamy mnostwo pomiedzy nami, rozpacz to
          >tesknota za miloscia, poszukiwanie jej juz wystarczy...bo ona w nas jest
          >i o to chodzi...pelnia natomiast jest wowczas, gdy mozemy ja dzielic z drugim
          >czlowiekiem...ODDANIE, POSWIECENIE, TROSKA, WYJSCIE DO DRUGIEGO, >ZAPOMINANIE
          >O SOBIE...I NIE TRZEBA NIC UDAWADNIAC.


          No właśnie , oby była ta kultura jak i również Kultura.Nie urodziliśmy się
          w próżni i przejmujemy to co daje nam nasze środowisko ,a najprędzej
          najbliższa rodzina. Nie widzę tu miejsca i potrzeby angażowania Boga.
          Bez Niego to wszystko też zadziała.
          Do miłości i jej poszukiwania też jest zbędny.




          >Na razie tyle, POZDRAWIAM rozmowcow.
          >M.

          >Nie mam duzo czasu na pisanie postow..ale sie postaram.


          Też pozdrawiam Andrzej


          • Gość: Maya Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 08:45
            Witaj Andrzeju.

            Mozna zyc i nie odwolywac sie do Boga wcale.
            Ale to tak jakbys negowal istnienie swojej matki lub tego ze wszechswiat gdzies
            tam jest a my i tak sobie mozemy poradzic bez niego.
            Mozesz poszukiwac milosc bez niego...ale wlasnie sama ta potrzeba i
            poszukiwanie jej..sama w sobie jest zaangazowana w Bogu...tylko ty sie do niego
            swiadomie nie odnosisz.

            Na razie...Pozdrawiam
            M.
            • Gość: AndrzejG Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.02, 09:31
              Gość portalu: Maya napisał(a):

              > Witaj Andrzeju.
              >
              > Mozna zyc i nie odwolywac sie do Boga wcale.
              > Ale to tak jakbys negowal istnienie swojej matki lub tego ze wszechswiat gdzies
              > tam jest a my i tak sobie mozemy poradzic bez niego.

              Wszechświat jest wokół nas i my jesteśmy jego integralną częścią.
              Tego nie zmienimy.Istnienia matki nie mogę zanegować , bo jest , bo żyje i mieszka
              ze mną.Pamiętam babkę i ona też była i miała swoją matkę.To wszystko jest
              lub było.Niewiadomym tylko jest początek , lecz dlaczego to ma być sprawka Boga?




              > Mozesz poszukiwac milosc bez niego...ale wlasnie sama ta potrzeba i
              > poszukiwanie jej..sama w sobie jest zaangazowana w Bogu...tylko ty sie do niego
              > swiadomie nie odnosisz.

              Można kochać prawdziwie i bez obecnosici Boga.Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
              Znam ludzi głoszących się bardzo wierzącymi i co trochę odnoszacych się do Boga,
              a w życiu będących okrutnymi dla swoich bliskich.


              >
              > Na razie...Pozdrawiam
              > M.

              Też pozdrawiam Andrzej
              • Gość: Maya Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 11:01
                Twierdzisz, ze milosc nie ma nic wspolnego z Bogiem.
                Ma WSZYSTKO WSPOLNE...bo Bog jest MILOSCIA.
                UMIEJETNOSC KOCHANIA...JEST WSZYSTKIM NAJWAZNIEJSZYM, ZACZECAM DO MEDYTACJI.
                Porownywalam to co mowisz...do twierdzenia, ze nie mozemy sie izolowac od
                wszechswiata...bo jestesmy nim i w nas jest wszechswiat. Tak tez nie mozemy sie
                izolowac od Boga...ktory jest KREATORE, GLOWNA PRZYCZYNA wszelkiego stworzenia.
                Ja nie chce cie przekonywac...moze poczytaj odpowiednia literature...
                abys mial porownanie z innych zrodel.
                Jesli zas chodzi o zlo w ludziach..ktorzy deklaruja jakoby wiare w Boga.
                Nic podobnego...tu nie moze byc mowy o prawdziwej wierze...takie dusze nie
                docieraja do Boga...najczesciej sa opetane, zaatakowane przez potepione byty.

                No a jesli ty i tak bedziesz mial przekonanie, ze Bog nie jest ci do niczego
                potrzebny...to jest twoja sprawa. Widocznie musisz do tych rozwazan dojrzec.
                Zdecydowac sam czy w ogole chcesz ten dylemat zglebiac.
                Widze ze masz watpliwosci ze wzgledu na to ile zla na swiecie i nie mozesz
                sie z tym pogodzic...czlowiek ma wole i wybiera, wielu wybiera te
                "ciemna strone".
                Ale dusza kazdego czlowieka potrzebuje milosci.

                Pozdrawiam. Na razie.
                m.
                Ps: Podaje ci kilku autorow, moze znasz..kupisz w ksiegarniach "CUD"..
                "Cialo-Umysl-Duch"..tak wiec;
                EDGAR CAYCE, slynny jasnowidz i uzdrowiciel
                powinien byc dostepny.
                ROBERT A. MONROE, jasnowidz, autor
                podam ci jego jeden tytul "DALEKIE PODROZE".
                ZECHARIA SITCHIN autor of "WHEN TIME BEGAN"
                oraz "THE COSMIC CODE"...
                Oraz inne pozycje jakie z pewnoscia znajdziesz i sobie wybierzesz.
                Po prostu SZUKAJ.
                PA!
                • Gość: AndrzejG Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.02, 15:13
                  Gość portalu: Maya napisał(a):

                  > Twierdzisz, ze milosc nie ma nic wspolnego z Bogiem.
                  > Ma WSZYSTKO WSPOLNE...bo Bog jest MILOSCIA.
                  > UMIEJETNOSC KOCHANIA...JEST WSZYSTKIM NAJWAZNIEJSZYM, ZACZECAM DO MEDYTACJI.
                  > Porownywalam to co mowisz...do twierdzenia, ze nie mozemy sie izolowac od
                  > wszechswiata...bo jestesmy nim i w nas jest wszechswiat. Tak tez nie mozemy sie
                  > izolowac od Boga...ktory jest KREATORE, GLOWNA PRZYCZYNA wszelkiego stworzenia.
                  > Ja nie chce cie przekonywac...moze poczytaj odpowiednia literature...
                  > abys mial porownanie z innych zrodel.

                  Rozumiem co piszesz i co czujesz.Jestem ciekaw , czy ty potrafisz zrozumieć
                  odczucia osoby niewierzącej.Z tego co piszesz wynika ,że nie.
                  Twoje pojmowanie świata jest ograniczone poprzez przyjęcie tylko jednej
                  hipotezy istnienia świata(sorry to nie hipoteza , to wiara).Ja nie wiem co było
                  przyczyną.
                  Jeżeli mówisz o miłości do Boga , to nie protestuję.Ty ją znasz i opisuj jak
                  chcesz.
                  Jeżeli mówisz o miłości pomiędzy ludźmi , to ona po prostu jest.Jest przyrodzoną
                  cechą.Człowiek potrzebuje tej miłości jak powietrza i bardzo często zauważam ,
                  że wierzący zastępują tą naturalna miłość , miłością do Boga , zapominając o
                  swoich
                  bliskich.To ja przepraszam , nie chcę takiego Boga.



                  > Jesli zas chodzi o zlo w ludziach..ktorzy deklaruja jakoby wiare w Boga.
                  > Nic podobnego...tu nie moze byc mowy o prawdziwej wierze...takie dusze nie
                  > docieraja do Boga...najczesciej sa opetane, zaatakowane przez potepione byty.

                  Co mi z tego ,że nie docierają do TWOJEGO Boga jak brużdżą w MOIM życiu?

                  >
                  > No a jesli ty i tak bedziesz mial przekonanie, ze Bog nie jest ci do niczego
                  > potrzebny...to jest twoja sprawa. Widocznie musisz do tych rozwazan dojrzec.
                  > Zdecydowac sam czy w ogole chcesz ten dylemat zglebiac.

                  Przecież zgłębiam.Sam fakt brania udziału w tego typu dyskusjach jest na to
                  dowodem.

                  > Widze ze masz watpliwosci ze wzgledu na to ile zla na swiecie i nie mozesz
                  > sie z tym pogodzic...czlowiek ma wole i wybiera, wielu wybiera te
                  > "ciemna strone".

                  Nie znasz mnie a już oceniasz.'Ciemna strona'?
                  Ja nie powiem o Twoim wyborze ,że jest pójściem na łatwiznę.To jest Twój wybór
                  i w pełni go szaniję.

                  > Ale dusza kazdego czlowieka potrzebuje milosci.

                  Tylko po co w tym wszystkim Bóg?Przecież to normalna potrzeba kazdego człwieka.
                  Uwierzyłbym Ci , gdyby kochali tylko wierzący.Ale nie , jest to cecha wszystkich
                  ludzi.
                  Ba!Większości stworzeń żywych.


                  >
                  > Pozdrawiam. Na razie.
                  > m.
                  > Ps: Podaje ci kilku autorow, moze znasz..kupisz w ksiegarniach "CUD"..
                  > "Cialo-Umysl-Duch"..tak wiec;
                  > EDGAR CAYCE, slynny jasnowidz i uzdrowiciel
                  > powinien byc dostepny.
                  > ROBERT A. MONROE, jasnowidz, autor
                  > podam ci jego jeden tytul "DALEKIE PODROZE".
                  > ZECHARIA SITCHIN autor of "WHEN TIME BEGAN"
                  > oraz "THE COSMIC CODE"...
                  > Oraz inne pozycje jakie z pewnoscia znajdziesz i sobie wybierzesz.
                  > Po prostu SZUKAJ.
                  > PA!

                  Dziękuję za żródła.Zaglądnę , ale wątpię czy do mnie dotrą.
                  Wiara jest wiarą.Ona jest lub jej nie ma.
                  Nie wierzę w nadprzyrodzoną przyczynę istnienia tego wszechświata,
                  to tym bardziej nie wierzę w cudnych jasnowidzów i uzdrowicieli.

                  Pozdrawiam Andrzej
                  • Gość: Maya Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG..WAZNE !!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 16:21
                    Andrzeju na milosc boska, przeciez ja nie "pilam" do ciebie z ta "ciemna
                    strona".
                    Tylko DO LUDZI CZYNIACYCH ZLO...czesto uzywam przenosni.taki mam styl.
                    Jak moglabym tak o tobie napisac...hola hola a o jakiej to latwiznie ty mowisz?
                    bejbi....przyzekam ci w zyciu nie mialam latwizny, przezylam niezly koszmar.
                    A w Australii jestem dla czlowieka ktorego kocham..z ktorym mam cudowne dziecko.
                    Australie pokochalam bardzo mocno, ona na to zasluguje...i wiesz co.
                    Zyczylabym ci zamieszkac tutaj kiedys, choc zapewne brakowaloby ci pewnych
                    spraw.
                    Jako cenne pamiatki z Polski,zabralam ze soba nawet ostatnie bilety tramwajowe.
                    Co do polskiego katolicyzmu...nie wiem dlaczego do jasnej Anielki w Polakach
                    tyle zla, tez wiem cos o tym...oczywiscie nie we wszystkich Polakach katolikach.
                    A co do wizjonerstwa...sama nia jestem(kieszonkowa ale zawsze)HA!HA!
                    Mialam kilka bardzo powaznych wizji z przyszlosci, ktore sie sprawdzily.
                    Nawet przed odlotem z Polski, mialam doznania ze bedzie wielka powodz i byla
                    i to niejedna...wiecej nie powiem.
                    Sa jeszcze sprawy grubsze...o ktorych nawet nie moge mowic.
                    Andrzeju...uwazam ze teraz na swiecie odbywa sie jakby sad ostateczny....kazdy
                    sie okresla kto kim jest..naprawde.
                    Zebys mnie zle nie zrozumial...jesli jestes dobrym czlowiekiem, wszystko
                    w porzadku...watpisz, jestes rozgoryczony..ja nie bede drazyc w twoich ranach,
                    szanuje twoj bol i rozumiem...i ubolewam ze cierpisz, naprawde!
                    Ale Bog..nie moj ale wszystkich...nie odpowiada za to co czynia ludzie.
                    Ale sie nie bedziemy o to sprzeczac, prawda?
                    Na przyszlosc...please...nie rozum opatrznie tego co pisze.
                    Pozdrawiam.
                    M.
                    • Gość: AndrzejG Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG..WAZNE !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.02, 17:24
                      Gość portalu: Maya napisał(a):

                      > Andrzeju na milosc boska, przeciez ja nie "pilam" do ciebie z ta "ciemna
                      > strona".
                      > Tylko DO LUDZI CZYNIACYCH ZLO...czesto uzywam przenosni.taki mam styl.

                      Oki , to mi juz lżej.

                      > Jak moglabym tak o tobie napisac...hola hola a o jakiej to latwiznie ty mowisz?
                      > bejbi....przyzekam ci w zyciu nie mialam latwizny, przezylam niezly koszmar.

                      Zawsze to łatwiej obwiniać kogoś silniejszego i z wpływami za ziemskie sprawy.

                      > A w Australii jestem dla czlowieka ktorego kocham..z ktorym mam cudowne dziecko
                      > Australie pokochalam bardzo mocno, ona na to zasluguje...i wiesz co.
                      > Zyczylabym ci zamieszkac tutaj kiedys, choc zapewne brakowaloby ci pewnych
                      > spraw.
                      > Jako cenne pamiatki z Polski,zabralam ze soba nawet ostatnie bilety tramwajowe.

                      Nie zamieszkam.Wysłałem tam dzieci do szkół i córka jeszcze tam jest.
                      Wiem ,że to jest inny kraj od Polski.


                      > Co do polskiego katolicyzmu...nie wiem dlaczego do jasnej Anielki w Polakach
                      > tyle zla, tez wiem cos o tym...oczywiscie nie we wszystkich Polakach katolikach

                      Tak jak w każdym.Są również dobrzy.

                      > A co do wizjonerstwa...sama nia jestem(kieszonkowa ale zawsze)HA!HA!
                      > Mialam kilka bardzo powaznych wizji z przyszlosci, ktore sie sprawdzily.
                      > Nawet przed odlotem z Polski, mialam doznania ze bedzie wielka powodz i byla
                      > i to niejedna...wiecej nie powiem.
                      > Sa jeszcze sprawy grubsze...o ktorych nawet nie moge mowic.

                      Nie gniewaj się , ale nie wierzę w tego typu sprawy.


                      > Andrzeju...uwazam ze teraz na swiecie odbywa sie jakby sad ostateczny....kazdy
                      > sie okresla kto kim jest..naprawde.
                      > Zebys mnie zle nie zrozumial...jesli jestes dobrym czlowiekiem, wszystko
                      > w porzadku...watpisz, jestes rozgoryczony..ja nie bede drazyc w twoich ranach,
                      > szanuje twoj bol i rozumiem...i ubolewam ze cierpisz, naprawde!

                      Mayu.Ja nie cierpię.Nie wątpię ,tylko nie wierzę.Nie jestem rozgoryczony-jestem
                      szczęsliwym człowiekiem dającym szczęście innym.Nie mam ran na duszy,
                      a na ciele lekkie zadrapanie(bzdura)
                      To , że rozmawiam na tematy wiary i niewiary nie wynika z mojego poszukiwania
                      własciwej drogi.Po prostu jestem ciekaw rozumienia świata i życia przez innych,
                      ich motywacji i argumentów.Wątpię czy znajdzie się ktos mogący mnie przekonać
                      to wiary.Słowo nawrócić jest złym słowem.


                      > Ale Bog..nie moj ale wszystkich...nie odpowiada za to co czynia ludzie.
                      > Ale sie nie bedziemy o to sprzeczac, prawda?

                      Nigdy nie mam zamiaru się sprzeczać.:)
                      Wymieniam poglądy i nie ganię Cię za Twoją wiarę.Ona jest Twoja.

                      > Na przyszlosc...please...nie rozum opatrznie tego co pisze.
                      > Pozdrawiam.
                      > M.


                      Oki.

                      Pozdrawiam

                      P.S.
                      Rzeczywiście było aż tak ważne ,że pisałaś to prawie o 3 nad ranem?
                      • Gość: Maya Re: Moje 3 grosze..Do AndrzejaG..WAZNE !!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.02.02, 23:11
                        No widzisz..do czego mnie doprowadzasz(ha! ha!)
                        Jestem okropnie niewyspana!(?)

                        No to wspaniale, ze nie cierpisz.
                        A "nawracac" nie mam zamiaru nikogo.
                        Mozna sie jedynie dzielic doswiadczeniami...etc..
                        No! U nas wreszcie slonce od rana!
                        Buzka!
                        M.
                        • Gość: MAYA Re: Do OKO i AndrzejaGie ISTOTNE !!!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.02.02, 12:38
                          Szanowni koledzy, krajanie,
                          chcialam sie pozegnac z wami...dziekujac za mile chwile...
                          oraz bardzo pouczajace doswiadczenie.
                          To byl moj pierwszy kontakt z tzw "Forum".
                          Zegnam sie z wami na forum, ale nasze "drzwi" e-mailowe
                          zawsze beda dla was otwarte.
                          Zycze wam i naszej ojczyznie wszelkiego dobra.
                          Zawsze trzeba miec nadzieje.
                          I chociaz skradl mi,jeden taki ksiezyc...
                          ...to OKO opatrznosci...bedzie czuwalo.

                          Odezwijcie sie kiedys, bede za wami tesknic.
                          Maya Anielica Biala, ktora serca rozdawala.
                          Pozdrowienia od nas wszystkich.

                          Pa! OKO!
                          m.
                          • andrzejg Re: Maya i OKO - bez księzyca 12.02.02, 18:22

                            Dziękuję za to trochę i szkoda ,że już uciekasz.
                            Sam nieraz sobie obiecuję skończyć z zaglądaniem na forum- to taki
                            złodziej czasu, ale są tu ludzie z którymi można się miło posprzeczać
                            Zaglądnij jeszcze kiedyś:)))

                            Andrzej

                            Oko- a mi ciągle tak niesmacznie z powodu tamtego bzdurnego postu.

                            • Gość: Maya Re: Maya do OKO IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.02.02, 23:55

                              Drogi OKO - Januszu...wszystko jest w porzadku.
                              Oczekuje na twoj e-mail...podaje ci poprawny adres
                              lmmkor@bigpond.net.au (na poczatku jest litera L)
                              Ciesze sie, ze sie wreszcie porozumielismy.
                              Najpiekniejsze...drugi czlowiek i wszystko co go otacza.
                              Natura.

                              Pozdrawiam
                              M.
    • Gość: Ryszard Re: Ważenie misia IP: *.tele2.pl 08.02.02, 10:54
      Słusznie, słusznie Tylko że to samo co o bogu można powiedzieć o krasnoludkach,
      cyklopach, syrenach itp. mitycznych stworzeniach. Jak również o wróżeniu z fusów,
      przepowiadaniu przyszłości i tak dalej, i tak dalej.

      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 08.02.02, 11:17
        Gość portalu: Ryszard napisał(a):

        > Słusznie, słusznie Tylko że to samo co o bogu można
        powiedzieć o krasnoludkach,
        >
        > cyklopach, syrenach itp. mitycznych stworzeniach. Jak
        również o wróżeniu z fusó
        > w,
        > przepowiadaniu przyszłości i tak dalej, i tak dalej.
        >
        można
        ale w krasnoludki wierzą juz chyba tylko dzieci
        w mityczne stworzenia ludzkość przestała wierzyć już
        dość dawno i tylko z Bogiem nie może sobie poradzić.

        a we wróżby z fusów wierża tylko niektórzy miłośnicy
        nierozpuszczalnej kawy.

        przypomniało mi się tu powiedzenie: że
        ludzie naprawdę wierzący wierzą w cuda,
        ale na nie nie liczą,
        w przeciwieństwie do niektórych niewierzących,
        którzy w cuda nie wierzą ale na nie liczą.

        Bez urazy

        Pozdrawiam.
        • Gość: Ryszard Re: Ważenie misia IP: *.tele2.pl 08.02.02, 11:45
          Ludzkość - jako taka - nie musi sobie radzić z bogiem. Jak i z krasnoludkami.
          Chodzi tylko o to, że wiara w boga i wiara w krasnoludki ma podobny mechanizm:
          nie jesteśmy w stanie zweryfikować naukowo prawdziwości istnienia danego
          zjawiska (no bo proszę mi udowodnić, że krasnoludków nie ma!), więc po prostu
          albo wierzymy w nie, albo nie. Kryterium powszechności wiary w jakieś zjawiska
          nie jest kryterium dobrym, bo po pierwsze, sądząc z poczytności prasy kobiecej,
          należałoby uznać horoskopy za jak najbardziej wiarygodne, po drugie zaś -
          akurat u nas wierzący są w zdecydowanej większości, a Czechach - odwrotnie. Czy
          to znaczy, że u nas bóg istnieje, a w Czechach nie?
          • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 08.02.02, 12:01
            Gość portalu: Ryszard napisał(a):

            > Ludzkość - jako taka - nie musi sobie radzić z bogiem.
            > Jak i z krasnoludkami.
            Myślę jednak, że problem istnienia (nieistnienia) Boga
            jest poważniej traktowany niż problem skrzatów -
            jest od tysięcy lat problemem rozważań filozofów
            i ciągle jest to problem.
            > Chodzi tylko o to, że wiara w boga i wiara w
            > krasnoludki ma podobny mechanizm:
            > nie jesteśmy w stanie zweryfikować naukowo prawdziwości
            > istnienia danego
            > zjawiska (no bo proszę mi udowodnić, że krasnoludków
            > nie ma!), więc po prostu
            > albo wierzymy w nie, albo nie.
            zgoda, to miałem na myłśi pisząc o ważeniu misia
            > Kryterium powszechności
            > wiary w jakieś zjawiska
            > nie jest kryterium dobrym,
            oczywiście i nikt chyba takiego argumentu nie podaje,
            ludzie wierzyli kiedyś, że ziemia jest płaska.
            > bo po pierwsze, sądząc z poczytności prasy kobiecej,
            > należałoby uznać horoskopy za jak najbardziej
            > wiarygodne,
            nie tylko horoskopy, także np prognozy pogody
            > po drugie zaś -
            > akurat u nas wierzący są w zdecydowanej większości, a
            > Czechach - odwrotnie. Czy
            > to znaczy, że u nas bóg istnieje, a w Czechach nie?
            :-)

            pozdrawiam
            • Gość: waw Re: Ważenie misia IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 13:47
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: Ryszard napisał(a):
              >
              > > Ludzkość - jako taka - nie musi sobie radzić z bogiem.
              > > Jak i z krasnoludkami.
              > Myślę jednak, że problem istnienia (nieistnienia) Boga
              > jest poważniej traktowany niż problem skrzatów -
              > jest od tysięcy lat problemem rozważań filozofów
              > i ciągle jest to problem.
              W: Może problemem filozofów nie jest pokazanie, że Bóg istnieje, a przekazanie,że
              Go nie ma, a może ich problemem jest nie zajmowanie się badaniem istnienia Boga,
              ale jak utrzymać te miliony w przekonaniu, że jest, aby zachować władzę
              wynikającą z wiedzy o tym, że wiedzą, iż on nie istnieje. Strasznie skomplikowana
              konstrukcja, chyba przesadziłem.
              Przez tysiąclecia istnienia świadomej ludzkości towarzyszą jej przerózni bogowie,
              cywilizacje umierały, a wraz z nimi ich bogowie, nasza cywilizacja liczy ledwie
              dwa tysiące lat i naprawdę nie wiemy, czy u jej schyłku nie nastapi okres
              schyłkowy Boga i nie zastapi go np. bóg islamu. Bo tak się dziwnie składa, że
              jaka władza taki bóg, jakoś tak polityka nierozłącznie funkcjonuje z obrazem
              bożym.
              • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 08.02.02, 14:20
                Gość portalu: waw napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Ryszard napisał(a):
                > >
                > > > Ludzkość - jako taka - nie musi sobie radzić z
                > > > bogiem. Jak i z krasnoludkami.
                > > Myślę jednak, że problem istnienia (nieistnienia)
                > > Boga jest poważniej traktowany niż problem skrzatów -
                > > jest od tysięcy lat problemem rozważań filozofów
                > > i ciągle jest to problem.
                > W: Może problemem filozofów nie jest pokazanie, że Bóg
                > istnieje, a przekazanie, że Go nie ma, a może ich
                > problemem jest nie zajmowanie się badaniem istnienia
                > Boga, ale jak utrzymać te miliony w przekonaniu, że
                > jest, aby zachować władzę wynikającą z wiedzy o tym, że
                > wiedzą, iż on nie istnieje.
                taka filozofia pasuje mi bardziej do egipskich kapłanów
                i ich władzy nad ludem - przedstawianie naturalnych
                zjawisk (np zaćmienia Słońca) jako znak od bogów itp.

                dziś ani filozofowie ani kapłani w większości państw
                nie sprawują władzy, marne ich szanse zwłaszcza w
                państwach demokratycznych.
                > Strasznie skomplikowana
                > konstrukcja, chyba przesadziłem.
                > Przez tysiąclecia istnienia świadomej ludzkości
                > towarzyszą jej przerózni bogowie,
                > cywilizacje umierały, a wraz z nimi ich bogowie, nasza
                > cywilizacja liczy ledwie
                > dwa tysiące lat i naprawdę nie wiemy, czy u jej schyłku
                > nie nastapi okres
                > schyłkowy Boga i nie zastapi go np. bóg islamu.
                jełśi kultura islamska zdominuje obecny obszar kultury
                chrześcijańskiej (w sposób pokojowy lub nie), tak jak
                kiedyś kultura chrześcijańska (w sposób pokojowy lub nie)
                wyparła kulturę zwaną pogańską to tak może być ale
                cz zdominuje ?
                Ludziom chyba potrzebna jest jakaś religia i jakiś bóg.

                Rozumiem, że pisząc o schyłku Boga masz na myśli schyłek
                wiary w Boga a nie schyłek boga jako takiego - jeśli
                wierzyć, że jest nieśmiertelny.
                > Bo tak się dziwnie składa, że
                > jaka władza taki bóg, jakoś tak polityka nierozłącznie
                > funkcjonuje z obrazem bożym.
                często politycy mieszają sprawy boskie z cesarskimi
                ale to już taka ich słabość.


              • Gość: oko Re: Ważenie misia IP: *.chello.pl 08.02.02, 16:43
                Gość portalu: waw napisał(a):

                > Gość portalu: Dzik napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Ryszard napisał(a):
                > >
                > > > Ludzkość - jako taka - nie musi sobie radzić z bogiem.
                > > > Jak i z krasnoludkami.

                > >Dzik: Myślę jednak, że problem istnienia (nieistnienia) Boga
                > > jest poważniej traktowany niż problem skrzatów -
                > > jest od tysięcy lat problemem rozważań filozofów
                > > i ciągle jest to problem.

                > Waw: Może problemem filozofów nie jest pokazanie, że Bóg istnieje, a
                przekazanie,
                > że
                > Go nie ma, a może ich problemem jest nie zajmowanie się badaniem istnienia Boga
                > ,
                > ale jak utrzymać te miliony w przekonaniu, że jest, aby zachować władzę
                > wynikającą z wiedzy o tym, że wiedzą, iż on nie istnieje. Strasznie skomplikowa
                > na
                > konstrukcja, chyba przesadziłem.
                > Przez tysiąclecia istnienia świadomej ludzkości towarzyszą jej przerózni bogowi
                > e,
                > cywilizacje umierały, a wraz z nimi ich bogowie, nasza cywilizacja liczy ledwie
                >
                > dwa tysiące lat i naprawdę nie wiemy, czy u jej schyłku nie nastapi okres
                > schyłkowy Boga i nie zastapi go np. bóg islamu. Bo tak się dziwnie składa, że
                > jaka władza taki bóg, jakoś tak polityka nierozłącznie funkcjonuje z obrazem
                > bożym.

                Oko: Paru (to eufemizm) filozofow sie w grobie przewrocilo. Racje ma Dzik, ze ten
                tekst mogl pasowac do niektorych kaplanow (dawniej rowniez mojej religii), ale
                nigdy filozofow. Ja tez za nimi nie przepadam, ale to nie powod, zeby od razu
                wylewac dziecko z kapiela.
                Bog, w ktorego wierze objawil sie ludziom jakies 4 tys. lat temu i przetrwal
                upadek wielu cywilazcji. Trudno tez powiedziec, zebysmy my nalezeli do tej samej
                cywilizacji co starozytni Rzymianie. Nasza zaczela sie tak naprawde w XVIII
                wieku.
                Co do bogow np. greckich. Tak naprawde to sami Grecy przestali dosc szybko w nich
                wierzyc. Podobnie bylo z Rzymianami. Chrzescijanstwo najpierw bez jednego
                wystrzalu podbilo te kultury, a dopiero potem panstwo rzymskie.
                Co by bylo, gdyby Arabowie opanowali swiat? Albo chrzescijanstwo przetrwaloby w
                katakumbach, albo wszyscy staliby sie mahometanami. Sadze osobiscie, ze
                mahometanie wierza w tego samego Boga, tylko inaczej to przejawiaja. Nie mam nic
                przeciwko Allahowi ani Mahometowi. Nie przepadam tylko za fundamentalistami.
                W kosciolach chrzescijanskich za wyjatkiem anglikanskiego sojusz oltarza z tronem
                to juz przeszlosc.
                Pozdrawiam
                Janusz
              • Gość: waw Re: Inni bogowie IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 20:28
                Przepraszam, ale muszę przerwać na dwa dni kontakt z komputerem, na rzecz
                kontaktów z przyrodą, ale tematu nie "odpuszczę". Po powrocie w poniedziałek
                napisze list inspirowany pieknem kaszubskich lasów.
                Ukłony. D.
                • Gość: oko Re: Inni bogowie IP: *.chello.pl 08.02.02, 23:44
                  Gość portalu: waw napisał(a):

                  > Przepraszam, ale muszę przerwać na dwa dni kontakt z komputerem, na rzecz
                  > kontaktów z przyrodą, ale tematu nie "odpuszczę". Po powrocie w poniedziałek
                  > napisze list inspirowany pieknem kaszubskich lasów.
                  > Ukłony. D.

                  Niektorym to dobrze :)
                  Milego wypoczynku
                  Ja
    • Gość: Dzik ks. Jan Twardowski - Wierzę IP: *.*.*.* 08.02.02, 14:22
      ks. Jan Twardowski

      wierzę

      wierzę w radość ni z tego ni z owego
      w anioła co spadł z nieba by bawić się w śniegu
      w serce co chce wszystkiego i jeszcze cokolwiek
      w uśmiech
      że ktoś wymyślił sobie koniec końców
      i jeszcze mówi po co i co dalej
      w matkę co zniknęła za furtką
      ogrodu
      w Boga prawdziwego bo już bez
      dowodów
      takiego co nie lubi teorii o sobie

    • Gość: Dzik ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.*.*.* 08.02.02, 14:24
      ks jan Twardowski

      jest

      Bogu nie potrzeba
      dowodów doktoratów tez
      Bogu tak jak miłości wystarczy że jest
      • Gość: Leszek Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.ists.pl 08.02.02, 19:13
        Dziku, dziękuję z wywołanie wątku. Pomógł mi nieco w refleksji moim długim już,
        rozwichrzonym życiu. A jest teraz tak, że ja, świadomy dotąd, nie wątpiący
        katolik zacząłem się bać nicości TAM. Za parędni kończę 60 lat, zdrowie
        fizyczne i psychiczne nie zawsze mi służy i ewentualność nicości przyjmuję z
        niezwykłą trwogą. Ale wątpliwość, jaka postała u mnie kilka dni temu, trwa
        nadal. Taka dyskusja, jak ta tutaj, poza kilkoma dysonansami, niezwykle mi
        pomaga duchowo. Jeszcze raz dziękuję
        • Gość: AndrzejG Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.02.02, 13:57
          Gość portalu: Leszek napisał(a):

          > Dziku, dziękuję z wywołanie wątku. Pomógł mi nieco w refleksji moim długim już,
          >
          > rozwichrzonym życiu. A jest teraz tak, że ja, świadomy dotąd, nie wątpiący
          > katolik zacząłem się bać nicości TAM. Za parędni kończę 60 lat, zdrowie
          > fizyczne i psychiczne nie zawsze mi służy i ewentualność nicości przyjmuję z
          > niezwykłą trwogą. Ale wątpliwość, jaka postała u mnie kilka dni temu, trwa
          > nadal. Taka dyskusja, jak ta tutaj, poza kilkoma dysonansami, niezwykle mi
          > pomaga duchowo. Jeszcze raz dziękuję

          Hej Leszku. Między nami jest różnica 15 lat , ale cóż to jest wobec wieczności.
          Nie wiem co będę czuł za te kilkanaście lat.Nie mam zwichrowanego życia.
          Patrząc z boku, to mam je ULTRAKATOLICKIE.( pomijajac nieuczęszczanie na msze i
          wiarę w Boga)
          Czy też będę się bał tej nicości?
          Jak do tej pory nie przejmował mnie strach, ale...jak trwoga to do Boga?

          Andrzej
          • Gość: oko Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.chello.pl 09.02.02, 18:12
            Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

            > Czy też będę się bał tej nicości?

            O: Kazdy sie jej boi, Andrzeju. Tylko niektorzy dodatkowo boja sie przyznac do
            tego, ze sie boja. Najgorsze co nas moze spotkac - bac sie strachu.

            > Jak do tej pory nie przejmował mnie strach, ale...jak trwoga to do Boga?

            O: Dokladnie. I nie ma powodu do wstydu. To jest normalne, ze przerazeni uciekamy
            w objecia rodzicow. Jestem pewien, ze w tej czarnej godzinie nawet Kagan
            krzyknie: "Panie, pomocy!". I co najsmieszniejsze - najprawdopodobniej te pomoc
            otrzyma.

            Janusz

            • Gość: AndrzejG Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.02, 00:02
              Gość portalu: oko napisał(a):

              > Gość portalu: AndrzejG napisał(a):
              >
              > > Czy też będę się bał tej nicości?
              >
              > O: Kazdy sie jej boi, Andrzeju. Tylko niektorzy dodatkowo boja sie przyznac do
              > tego, ze sie boja. Najgorsze co nas moze spotkac - bac sie strachu.

              Ostatnimi słowami mojego 'starego' proboszcza były :'nie zapomnijcie mnie'.
              Po cóż mu ziemska pamięć w obliczu zbawienia?Czyżby zdał sobie sprawę,
              że Boga nie ma i będzie istniał tak długo , jak długo pozostanie w
              ludzkiej pamięci?
              Zakładając jego bezdzietność , musiał prosić swoich parafian ,zdawszy sobie sprawę
              że w sumie nic po sobie nie pozostawia.


              >
              > > Jak do tej pory nie przejmował mnie strach, ale...jak trwoga to do Boga?
              >
              > O: Dokladnie. I nie ma powodu do wstydu. To jest normalne, ze przerazeni
              uciekamy w objecia rodzicow. Jestem pewien, ze w tej czarnej godzinie nawet
              Kagan krzyknie: "Panie, pomocy!". I co najsmieszniejsze - najprawdopodobniej te
              pomoc otrzyma.

              tzw. anonimowe chrześcijaństwo.Tworząc jakąś religię , też zostawiłbym drzwi
              otwarte, ponieważ religia istnieje dzieki swoim wyznawcom.


              >
              > Janusz
              >
              Andrzej
              • Gość: oko Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.chello.pl 10.02.02, 00:14
                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                > Ostatnimi słowami mojego 'starego' proboszcza były :'nie zapomnijcie mnie'.
                > Po cóż mu ziemska pamięć w obliczu zbawienia?Czyżby zdał sobie sprawę,
                > że Boga nie ma i będzie istniał tak długo , jak długo pozostanie w
                > ludzkiej pamięci?
                > Zakładając jego bezdzietność , musiał prosić swoich parafian ,zdawszy sobie spr
                > awę
                > że w sumie nic po sobie nie pozostawia.

                O: Andrzeju, ktoz z nas moze wiedziec, co sie dzieje w umysle umierajacego? Moze
                proboszczowi chodzilo, zeby parafianie pamietali jego nauki? A moze o to, zeby
                sie modlili za grzesznika? Swoja droga, to piekne, ze ty masz duzo lepsze
                znajomosci wsrod duchowienstwa niz ja :)
                >
                > tzw. anonimowe chrześcijaństwo.Tworząc jakąś religię , też zostawiłbym drzwi
                > otwarte, ponieważ religia istnieje dzieki swoim wyznawcom.
                >
                O: Mysle, ze na moje poprzednie slowa niejeden ksiadz by sie obruszyl. Wyrazalem
                tylko wlasne poglady. Nie ma, czegos takiego jak anonimowe chrzescijanstwo. I
                rozumiem, ze twoja wypowiedz byla kierowana praktycyzmem? Jesli tak - co komu na
                ziemi z umarlego wyznawcy? A Bog - przeciez i tak zmarly juz przed nim stoi. Ja
                wierze, ze kazdy jest przeznaczony do zbawienia. Wystarczy, zeby
                powiedzial "prosze".
                Milej nocy :)
                Janusz


                • Gość: Leszek Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.ists.pl 10.02.02, 02:34
                  Pozwólcie, że jeszcze dodam. Mówiłem juz o mojej zakorzenionej i nie wątpiącej
                  dotąd wierze. Jestem starym racjonalistą i sceptykiem. Jednak szereg przesłanek
                  pozwalało mi dotąd utrzymać świadomość istnienia Boga: powszechność religii,
                  dobro utrzymujące się wśród ludzi mimo wszystko, świadectwo cierpiących, a
                  także niektóre zjawiska niewytłumaczalne z Całunem Turyńskim na czele (sporo
                  wiem na ten temat). Brakuje u mnie jednego: wiary głębokiej, zmierzającej ku
                  mistycyzmowi. Mam szczęście znać Papieża osobiście i widziałem to, o czym się
                  mówi: jego niesamowite wprost zatopienie w modlitwie przed rozpoczęciem Mszy
                  Świętej. To też mnie utrzymuje w mej wierze, która jednak bardziej płynie z
                  rozumu, a nie z serca. Któż to powiedział, chyba Paweł: "Niespokojne jest serce
                  moje, dopóki nie spocznie w Tobie". Myślę, że teraz włąsnie ten niepokój serca
                  tak bardzo we mnie podmył pewność życia wiecznego. Dobrze jednak z kimś o tym
                  porozmawiać, tak jak tu z Wami. To krzepi wewnętrznie. Dobranoc
                  • Gość: oko Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.chello.pl 10.02.02, 11:53
                    Gość portalu: Leszek napisał(a):

                    > Pozwólcie, że jeszcze dodam. Mówiłem juz o mojej zakorzenionej i nie wątpiącej
                    > dotąd wierze. Jestem starym racjonalistą i sceptykiem. Jednak szereg przesłanek
                    >
                    > pozwalało mi dotąd utrzymać świadomość istnienia Boga: powszechność religii,
                    > dobro utrzymujące się wśród ludzi mimo wszystko, świadectwo cierpiących, a
                    > także niektóre zjawiska niewytłumaczalne z Całunem Turyńskim na czele (sporo
                    > wiem na ten temat). Brakuje u mnie jednego: wiary głębokiej, zmierzającej ku
                    > mistycyzmowi. Mam szczęście znać Papieża osobiście i widziałem to, o czym się
                    > mówi: jego niesamowite wprost zatopienie w modlitwie przed rozpoczęciem Mszy
                    > Świętej. To też mnie utrzymuje w mej wierze, która jednak bardziej płynie z
                    > rozumu, a nie z serca. Któż to powiedział, chyba Paweł: "Niespokojne jest serce
                    >
                    > moje, dopóki nie spocznie w Tobie". Myślę, że teraz włąsnie ten niepokój serca
                    > tak bardzo we mnie podmył pewność życia wiecznego. Dobrze jednak z kimś o tym
                    > porozmawiać, tak jak tu z Wami. To krzepi wewnętrznie. Dobranoc

                    Witaj, Leszku.
                    Moja wiara wziela sie rowniez z rozumu. Byl czas, ze bardzo chcialem nie wierzyc.
                    Uwazalem, ze to obraza moje czlowieczenstwo. I nie bardzo mi wychodzilo, bo
                    akurat przerabialismy w liceum ewolucje, a potem biochemie. Fizyka i chemia tez
                    mnie przekonywaly, ze nie mozemy byc wynikiem dzialania slepej samoorganizacji
                    materii i teorii prawdopodobienstwa. No i historia, ktora nigdy nie mogla sie
                    obejsc bez Sily Wyzszej. Ale dlugo blizej mi bylo do deistow niz wierzacych. Az
                    przyszedl moment, w ktorym moje serce sie uspokoilo. Nie wiem, na ile przemawiaja
                    do ciebie swiadectwa zlozone przez ludzi, ktorzy przezyli swoja smierc. Jesli
                    przyda ci sie do czegos moje prywatne swiadectwo - to jest prawda.
                    Milego dnia
                    Janusz
                  • Gość: AndrzejG Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.02.02, 11:57
                    Gość portalu: Leszek napisał(a):

                    > Pozwólcie, że jeszcze dodam. Mówiłem juz o mojej zakorzenionej i nie wątpiącej
                    > dotąd wierze. Jestem starym racjonalistą i sceptykiem. Jednak szereg przesłanek
                    >
                    > pozwalało mi dotąd utrzymać świadomość istnienia Boga: powszechność religii,
                    > dobro utrzymujące się wśród ludzi mimo wszystko, świadectwo cierpiących, a
                    > także niektóre zjawiska niewytłumaczalne z Całunem Turyńskim na czele (sporo
                    > wiem na ten temat). Brakuje u mnie jednego: wiary głębokiej, zmierzającej ku
                    > mistycyzmowi. Mam szczęście znać Papieża osobiście i widziałem to, o czym się
                    > mówi: jego niesamowite wprost zatopienie w modlitwie przed rozpoczęciem Mszy
                    > Świętej. To też mnie utrzymuje w mej wierze, która jednak bardziej płynie z
                    > rozumu, a nie z serca. Któż to powiedział, chyba Paweł: "Niespokojne jest serce
                    >
                    > moje, dopóki nie spocznie w Tobie". Myślę, że teraz włąsnie ten niepokój serca
                    > tak bardzo we mnie podmył pewność życia wiecznego. Dobrze jednak z kimś o tym
                    > porozmawiać, tak jak tu z Wami. To krzepi wewnętrznie. Dobranoc

                    Jeśli chodzi o mnie , to żadne przesłanki nie wskazuja na istnienie Boga
                    i problem życia wiecznego masz z głowy.Zostaje tylko problem życia doczesnego.

                    Andrzej
        • Gość: Dzik Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.*.*.* 11.02.02, 12:01
          Gość portalu: Leszek napisał(a):

          > Dziku, dziękuję z wywołanie wątku. Pomógł mi nieco w
          > refleksji moim długim już, rozwichrzonym życiu. A jest
          > teraz tak, że ja, świadomy dotąd, nie wątpiący
          > katolik zacząłem się bać nicości TAM. Za parędni kończę
          > 60 lat, zdrowie fizyczne i psychiczne nie zawsze mi
          > służy i ewentualność nicości przyjmuję z
          > niezwykłą trwogą. Ale wątpliwość, jaka postała u mnie
          > kilka dni temu, trwa nadal. Taka dyskusja, jak ta
          > tutaj, poza kilkoma dysonansami, niezwykle mi
          > pomaga duchowo. Jeszcze raz dziękuję
          Drogi Leszku
          dziękuję za list.
          przepraszam, że odpisuję dopiero teraz ale w weekend
          mogłem na szczęście odpocząć od komputerów.

          Nie wiem skąd się wzięła twoja wątpliwość.
          Chciałbym ci jakoś pomóc ale jak rozwiać twoje obawy.
          Boję się w dodatku, żeby nie wywołać innych.

          Zdarza się, że to czego się obawiamy nie następuje a
          jeśli już następuję to dobrze jest znaleźć w tym fakcie
          możliwie dużo pozytywów.
          Obawiasz się nieistnienia.
          Jeśli po śmierci nie ma nic, to znaczy, że jesteśmy
          jedynie kupką materii. Prochem i niczem.
          Kiedy rozmawiam z ludźmi, kiedy ich poznaję, kiedy
          poznaję świat trudno mi w to uwierzyć. Nie rozumiem
          dlaczego mamy się aż tak ograniczać.
          Ale nawet gdyby to była prawda to cóż.
          C'est la vie.
          Pójdę śladem moich rodziców, dziadków, przyjaciół,
          wszystkich bliskich.
          I tyle.

          Jestem młodszy od ciebie ale to tylko kwestia czasu.
          Jak dożyje będę dokładnie w twoim wieku. A jak nie ?
          Nikt z nas nie zna dnia i godziny.


          Agata Christie powiedziała kiedyś, że czeka na śmierć
          z rosnącym zainteresowaniem. Hmmm.

          Na wszelki wypadek życzę ci 100 lat w zdrowiu i spokoju.
          :-)
          • Gość: AndrzejG Re: ks. Jan Twardowski - Jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.02, 14:59
            Leszku.
            Dzik i oko są katolikami , ale są w porząsiu.
            Nic nie odpowiadasz jakbyś się przestraszył.To naprawdę równi forumowicze.
            A ja staram się im dorównać.
            Wal prosto z mostu , masz tu tak do wyboru poglądy o tak różnych biegunach,
            że aż strach.:)

            Andrzej
    • pius01 Re: Ważenie misia 11.02.02, 07:23
      Gość portalu: Dzik napisał(a):

      > "Muszę zważyć mojego misia" - powiedziała czteroletnia
      > córeczka znajomych.
      > Przyłożyła misiowi linijkę do brzuszka i powiedziała.
      > - "Ohoho, dwa złote".
      >
      > Tę jak najbardziej prawdziwą historyjkę dedykuję
      > wszystkim tym, którzy przy pomocy mniej lub bardziej
      > naukowych metod próbują zmierzyć i zważyć Pana Boga
      > i ciągle im wychodzi, że go nie ma. Wyznawcom
      > 'naukowego światopoglądu'.
      > Czterdzieści lat temu ogłoszono triumfalnie, "Boga
      > niet, jest' Gagarin".
      > Bo Gagarin nie dostrzegł Go przez teleskop.
      > Co starsi pamiętają. Tak było.
      >
      > Pytanie o Boga jest pytaniem o metody, narzędzia i
      > granice naszego poznania.
      > Mówimy 'wierzę' gdy nie mamy pewności.
      > 'Wierzę', to dobre słowo, kojarzy się ze słowem 'ufam';
      > kojarzy się z
      > wiernością.
      > 'Wiem' ma zupełnie inne znaczenie.

      100% zgoda, mily Dziku! Ale taki kagan czy jego zgraja (samanta i spolka) tego i tak
      niestety nie zrozumieja, bo oni Boga w sercu nie maja, bezecni poganie!
      I nawet Przenajswietsza Panienke, Pana Jezusa i Ojca Swietego atakuja, a maas to toleruje!
      Wstyd!
      Jak to moze byc tolerowane w kraju katolickim!
      Jeszcze raz ponowny modly o zabanowanie kagana!
      Hej!
    • Gość: Dzik Dlaczego on jest tak okrutny ? IP: *.*.*.* 11.02.02, 18:13
      Dlaczego on jest tak okrutny ?

      To trudne i bolesne pytanie - wątpię czy potrafię na
      nie odpowiedzieć.
      Temat na długie dyskusje filozofów i teologów a ja nie
      jestem ani teologiem ani filozofem ale prostym
      inżynierem i to nawet nie dusz.

      Ale może wespół wzespół z innymi forumowiczami uda nam
      się znależć zadawalającą nas odpowiedź na to
      pytanie.


      1. Pytanie: czy jest okrutny ?

      Ponieważ należy odrzucić, jako nieuzasadniony w świetle
      Ewangelii motyw Boga jako bezpośredniego sprawcy
      nieszczęść i cierpień, Boga który się mści na
      człowieku za jego nieposłuszeństwo, domyślam się,
      że
      argumentem za tym, że Bóg jest okrutny
      jest:
      sprzeczność między twierdzeniem, że Bóg jest
      wszechmocny oraz miłosierny i faktem istnienia
      cierpienia.

      Bo skoro jest cierpienie tzn. że Bóg
      albo nie jest wszechmocny albo nie jest miłosierny
      (jest okrutny).

      Jeśli Bóg nie jest wszechmocny to mówimy o innym bogu,
      na którego temat nie chcę się wypowiadać bo go nie
      znam.

      Załóżmy więc, że Bóg jest wszechmocny ale z jakichś
      powodów nie walczy ze złem - zgadza się by człowiek
      cierpiał oraz umierał - i nie jest
      miłosierny.

      Jeśli wierzyć w życie wieczne, w istnienie duszy itd,
      fakt śmierci, choć nas przeraża i napawa niepokojem,
      nie powinien być traktowany jako zło, jedynie jako
      przejście z jednego wymiaru (materialnego)
      do
      innego.
      Jeśli nie wierzyć w życie wieczne, Bóg jako istota
      wieczna i duchowa nie istnieje i problem jego
      okrucieństwa mamy z głowy. Pozostaje jednak
      problem po co żyjemy i czy musimy cierpieć. W końcu
      cierpią wszyscy i wierzący i nie
      wierzący.

      2. Dlaczego człowiek musi cierpieć.
      Dlaczego człowiek musi cierpieć mimo Bożego
      miłosierdzia ?

      a. Cierpienie jako kara za grzech pierworodny ?
      No dobrze ale to nas nie pociesza. Kiedy to było ?
      I podważa doktrynę o miłosierdziu.
      Bóg stwarzając człowieka był świadomy jego słabości
      i wiedział, że człowiek złamie nie tylko ten
      pierwszy zakaz ale i kolejne.
      Wiedział, że człowiek ze swej natury chce poznać nie
      tylko dobro ale i zło.
      Odrzućmy tezę o karze bo nas zawiedzie na manowce.
      Bo jeśli ukarał tzn. że nie jest miłosierny
      że jest okrytny a my jesteśmy zabawkami w jego
      rękach.
      No tak a Kościół wierzy, że Bóg w Trójcy jedyny dał
      swojego syna aby za ludzkość cierpiał, umarł,
      trzeciego dnia zmartwychwstał na znak,
      że i my
      zmartwychwstaniemy.
      Więc co, nie tylko okrutny, ale ze skłonnością do
      masochizmu ?.
      Nie wiem jak inne religie ale taki bóg stanowczo nie
      jest Bogiem
      chrześcijan.

      b. Cierpienie jako 'zło' - przeciwieństwo 'dobra'.
      Czy możliwe jest istnienie samego dobra.
      Wierzymy, że w raju nie będzie już cierpienia,
      no tak ale to miejsce szczególne a
      my niestety nie jesteśmy w raju.
      Czy możiwe jest aby cierpienie nie istniało
      obiektywnie.
      Wierzymy - ludzie wierzący - że od początku świata
      oprócz Boga istnieje jego przeciwieństwo. Więc może
      świat bez cierpienia po prostu nie może istnieć.
      Może nie może istnieć dobro bez
      zła.
      Cierpienie jest wpisane w filozofię chrześcijańską w
      sposób szczególny, właściwie trudno powiedzieć czy
      obiektywnie cierpienie jest złem choć każdy kto
      naprawdę cierpi skłania się do tego że
      jest.
      Chrześcjanie wierzą, że przez cierpienie wiedzie
      droga do zbawienia i dlatego od samego początku,
      od śmierci Jezusa gotowili byli dobrowolnie cierpieć
      - umrzeć w mękach zamiast wyrzec się
      wiary.
      Postawa taka nie dotyczy zresztą tylko
      chrześcijan.

      c. Czy ludzie, którzy godzą się na cierpienie a nawet
      śmierć za wiarę czy ideały są niespełna rozumu
      ?
      Z punktu widzenia oosby niewierzącej można by
      powiedzieć, że tak, ale
      przecież nawet ludzie niewierzący szanują wierność
      poglądom choćby za cenę
      śmierci.
      Czy Giordano Bruno był szaleńcem
      ?
      Czy po prostu człowiekem
      ?
      Moim zdaniem był bardziej człowiekiem niż jego
      szaleni oprawcy ?

      ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
      Dotykamy jednej z największych tajemnic - tajemnicy
      cierpienia.

      W dodatku mam świadomość, że nawet człowiek wierzący,
      który nie cierpiał nie wie właściwie nic ani o
      cierpieniu ani o swoje wierze.

      Pozostaje po raz kolejny wiara, znów ta
      wiara,
      że cierpienie ma jednak
      sens.
      Że Bóg nie jest okrutny tylko my za mało wciąż o Nim i
      o nas samych wiemy.

      Jeśli już ktoś naprawdę uwierzy, że Bóg jest, łatwiej
      mu uwierzyć, że jest i miłosierny i wszechmogący.

      • Gość: AndrzejG Re: Dlaczego on jest tak okrutny ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.02, 09:41
        Nie jest okrutny bo Go nie ma.
        To ludzie są okrutni.
        Ci którzy działają w Jego imieniu,
        jak i ci którzy są przeciw Jemu , a ponieważ Jego nie ma
        to są przeciw tym co w Niego wierzą.
        A ja wierzę ,że da się inaczej.

        Andrzej
        • Gość: waldi Re: Dlaczego on jest tak dobry? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 10:03
          za dużo czytacie Detektywa
          • Gość: Dzik Re: Dlaczego on jest tak dobry? IP: *.*.*.* 12.02.02, 12:09
            Gość portalu: waldi napisał(a):

            > za dużo czytacie Detektywa
            nie czytam nie znam tego periodyku (?)

            a samo pytanie, nie przeze mnie tu zadane,
            zasługuje moim zdaniem na poważną rozmowę.

            nie zmienia tego fakt,
            że też się podpisuję pod pytaniem
            dlaczego On jest tak dobry,
            zwłaszcza po tym wszystkim
            co zrobili i wyrabiają z Nim i ze sobą ludzie.

            Pozdrawiam.

            • Gość: k Re: Dlaczego on jest tak dobry? IP: 212.244.77.* 12.02.02, 12:14
              Gość portalu: Dzik napisał(a):

              > Gość portalu: waldi napisał(a):
              >
              > > za dużo czytacie Detektywa
              > nie czytam nie znam tego periodyku (?)
              >
              > a samo pytanie, nie przeze mnie tu zadane,
              > zasługuje moim zdaniem na poważną rozmowę.
              >
              > nie zmienia tego fakt,
              > że też się podpisuję pod pytaniem
              > dlaczego On jest tak dobry,
              > zwłaszcza po tym wszystkim
              > co zrobili i wyrabiają z Nim i ze sobą ludzie.

              Bo taką ma naturę: jest stały i niezmienny.
              >
              > Pozdrawiam.
              >
              >

              • andrzejg Re: Dlaczego on jest tak dobry? 12.02.02, 22:55
                oki,oki

                Przyznaję się , to ja zadałem to pytanie.
                Rzecz polega na tym , że gdyby usunąć wiarę w Boga , okazuje się
                że po drodze mi z Dzikiem , czy oko.Ciebie k nie znam na tyle.
                Pytanie było do Dzika , wobec tego dlaczego On jest taki okrutny,
                że różnicuje tak głupio ludzi.Pewnie dla was to zasadnicza różnica,
                to tym bardziej jest okrutny , że was takimi zrobił.


                Andrzej
        • Gość: Dzik Re: Dlaczego on jest tak okrutny ? IP: *.*.*.* 12.02.02, 12:04
          Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

          > Nie jest okrutny bo Go nie ma.
          jeśli założyć, że Go nie ma, to nie ma też żadnych
          przymiotów, nie jest ani okrutny ani dobry.
          Ale w pytaniu dlaczego jest okrutny
          ukryte jest milczące założenie, że jest ..
          > To ludzie są okrutni.
          tak
          i można spytać dlaczego są tak okrutni.
          dlaczego jak żadne inne stworzenia potrafią zabijać
          dla samej przyjemności zabijania, potrafią zadawać
          cierpienie dla samej przyjemności zadawania cierpień.
          ja to tłumaczę skażeniem natury człowieka złem
          fascynacją człowieka złem, nieomal oddawaniem mu czci.
          Człowiek niestety nie chce się zła wyrzec ponieważ
          przynosi mu ono doraźne przyziemne korzyści a czasem
          zaspokojenie niezdrowej ciekawości.
          Ci, co zabili niedawno jednego z młodych, niewinnych i
          bezbronnych ludzi tłumaczyli to ciekawością doświadczenia
          jak to jest zabić człowieka.
          Ci mordercy wyrośli pośród nas, dziś w Polsce.
          > Ci którzy działają w Jego imieniu,
          ci, są najgorsi bo szkodzą i ludziom i Jemu
          > jak i ci którzy są przeciw Jemu , a ponieważ Jego nie
          > ma to są przeciw tym co w Niego wierzą.
          > A ja wierzę, że da się inaczej.
          i jesteś tego przykładem


          'Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój,.. ' Mt 5, 9

          >
          > Andrzej
          A.
          • Gość: maya Re: Do OKO i AndrzejaGie IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.02.02, 12:42
            List do was powyzej mam.
            m.
          • Gość: Bog Re: Ja jestem MILOSCIA IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.02.02, 12:43
      • Gość: Leszek Re: Dlaczego on jest tak okrutny ? IP: *.ists.pl 12.02.02, 22:45
        Gość portalu: Dzik napisał(a):

        > Dlaczego on jest tak okrutny ?
        >
        > To trudne i bolesne pytanie - wątpię czy potrafię na
        > nie odpowiedzieć.
        > Temat na długie dyskusje filozofów i teologów a ja nie
        > jestem ani teologiem ani filozofem ale prostym
        > inżynierem i to nawet nie dusz.
        >
        > Ale może wespół wzespół z innymi forumowiczami uda nam
        > się znależć zadawalającą nas odpowiedź na to
        > pytanie.

        A może trzeba się tu zastanowić nad wolnością jako tak wielkim darem, że nawet
        jego dawca,dobry Bóg nie chce go naruszyć?
        • Gość: Dzik Re: Dlaczego on jest tak okrutny ? IP: *.*.*.* 13.02.02, 15:01
          Gość portalu: Leszek napisał(a):

          > Gość portalu: Dzik napisał(a):
          >
          > > Dlaczego on jest tak okrutny ?
          > >
          > > To trudne i bolesne pytanie - wątpię czy potrafię na
          > > nie odpowiedzieć.
          > > Temat na długie dyskusje filozofów i teologów a ja
          > > nie
          > > jestem ani teologiem ani filozofem ale prostym
          > > inżynierem i to nawet nie dusz.
          > >
          > > Ale może wespół wzespół z innymi forumowiczami uda
          > > nam
          > > się znależć zadawalającą nas odpowiedź na to
          > > pytanie.
          >
          > A może trzeba się tu zastanowić nad wolnością jako tak
          > wielkim darem, że nawet
          > jego dawca,dobry Bóg nie chce go naruszyć?
          może, ale jak to wytłumaczyć tym którzy cierpią

          znałem osobe, która straciła wiarę w Auchwitz.
          miałem jej mówić o wolności ??
          wolności czynienia zła !
    • Gość: Dzik Kilka cytatów: Bóg i transcendencja IP: *.*.*.* 12.02.02, 16:52
      Bóg jest sferą, której środek jest wszędzie, a
      obwód
      nigdzie.
      [Pojmandres, Corpus Hermeticus I, II w. n.e.]

      Boga nie można ani nazwać, ani zrozumieć.
      [Areopagita, De divinis niminibus, XIII,3]

      Niezrozumiałe jest, aby Bóg był, i niezrozumiałe,
      aby Go miało nie
      być.
      [Pascal, Myśli, 230 1660]

      Bóg wszechlitosny, to Bóg niesprawiedliwy.
      [E.Young, Myśli nocne, 1746]

      Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić.
      [Voltaire, Epitre a l'auteur du nuveau
      livre
      1769]

      Teista i ateista: spór między nimi co do tego, czy
      Bóg ma być nazywany Bogiem, czy też ma mieć inną
      nazwę.
      [S.Butler, Notebooks. Rebelliousness, 1912]

      Jeśli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone.
      [F.Dostojewski, Bracia Karamazow, 1880]

      Pan Bóg jest wyrafinowany, ale nie złośliwy.
      [A.Einstein]

      życie bez boga jest możliwe
      życie bez boga jest niemożliwe.
      [T.Różewicz, Płaskorzeźba, 1991]

      Wiara jest w gruncie rzeczy smutną koniecznością.
      Gdybyśmy mogli mieć wiedzę, nie potrzebowalibyśmy
      mieć wiary.
      [x.J.Tischner, Jak żyć, 1997]

      Kto mówi, że Boga nie ma i jest wesoło, sobie kłamie.
      [L.Kołakowski, Miniwykłady o ..., II, 1999]


      /wszystkie cytaty za:
      H.Markiewicz, Cytaty mądre i zabawne/
      • Gość: AndrzejG Re: Kilka cytatów: Fryderyk Nietzsche IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.02, 17:14
        Fryderyk Nietzsche
        ----------------------------------------------------------------------------

        "Jest-że człowiek jeno omyłką Boga? Lub Bóg jeno omyłka człowieka?"


        ----------------------------------------------------------------------------


        "Pomagaj sobie samemu: potem dopomoże ci każdy. Zasada miłości bliźniego"


        ----------------------------------------------------------------------------


        Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.


        ----------------------------------------------------------------------------


        W co motłoch bez dowodów uwierzył, — jakże byśmy mogli to dowodami obalić?!


        ----------------------------------------------------------------------------
    • Gość: karol w. Re: Ważenie misia IP: 142.108.17.* 12.02.02, 17:28
      dziki dziku - wierzyc to znaczy obrazac wlasny umysl. ale skoro chcesz sie
      zniewazac i sprawia ci to przyjemnosc ...
      • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.ists.pl 12.02.02, 22:50
        Gość portalu: karol w. napisał(a):

        > dziki dziku - wierzyc to znaczy obrazac wlasny umysl. ale skoro chcesz sie
        > zniewazac i sprawia ci to przyjemnosc ...

        Kagan, nie dorastasz do tej dyskusji.
      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 13.02.02, 15:03
        Gość portalu: karol w. napisał(a):

        > dziki dziku - wierzyc to znaczy obrazac wlasny umysl.
        > ale skoro chcesz sie
        > zniewazac i sprawia ci to przyjemnosc ...
        czy także wierzyć ludziom ?
        nie wierzę.
    • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia-mała ściąga IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.02, 18:01
      TEMAT CHRZEŚCIJAŃSTWO ISLAM HINDUIZM BUDDYZM

      Ilość 1 (w 3 osobach) 1 Kilka tysięcy Nieistotne
      Bogów

      Imię Ojciec, Syn Allach Najważniejsi to Nieistotne
      Boga(ów) Duch Św. Indra, Brahma,
      Wisznu, Śiwa


      Cechy Wszechobecny Niedostępny Wisznu- Nieistotne
      Boga(ów) wszechmocny utrzymuje świat
      miłosierny Śiwa - niszczy świat,
      jest jednocześnie
      straszliwy i
      dobroczynny


      Wygląd Obrazy np. Nieznany, Np. Brahma ma Nieistotne
      Boga(ów) ikony przedstawiają nie można 4 twarze i
      ikony przedstawiają go przedstawić 4 ramion
      wyobrażenia artystów za pomocą
      obrazu



      Powstanie 7-dniowy Stworzenie Stworzenie
      świata akt przez Brahmę.
      stworzenia

      • Gość: AndrzejG Jak to ze ściągai bywa- pomieszało/bez tekstu/ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.02, 18:05
    • Gość: 8765432 Re: Ważenie misia IP: *.acn.waw.pl 12.02.02, 18:30
      Nie ma boga. Nie szukajcie go bo nie ma. Tracicie czas.
      • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.ists.pl 12.02.02, 22:53
        Gość portalu: 8765432 napisał(a):

        > Nie ma boga. Nie szukajcie go bo nie ma. Tracicie czas.

        Skąd ta niezachwiana pewność?
      • Gość: waw Re: Ważenie misia IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 08:16
        Bóg jest dopóki żyje ostatni człowiek wierzący w Jego istnienie. Kiedy zamknie
        oczy ostatni wierzący przestanie istnieć, gdyż zniknie dom jego, ludzki umysł.
        • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 10:18
          Gość portalu: waw napisał(a):

          > Bóg jest dopóki żyje ostatni człowiek wierzący w Jego istnienie. Kiedy zamknie
          > oczy ostatni wierzący przestanie istnieć, gdyż zniknie dom jego, ludzki umysł.

          To tak jak z ludźmi.Żyją dotąd , dokąd żyją w pamięci ludzi.
          Niektórzy wybitni , poprzez swoje dzieła żyją dłużej , bo żyją
          w pamięci społeczeństw.
          Wiecznie żywi: w Ameryce Presley , w Rosji Lenin (no może bardziej w ZSRR,
          ale jego kult istnieje nadal)

          Czy z Bogiem jest podobnie?

          Andrzej

          P.S.
          Jak zważyć pamięć ludzką?Może jednak liczyć na sztuki?


      • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.*.*.* 13.02.02, 15:05
        Gość portalu: 8765432 napisał(a):

        > Nie ma boga. Nie szukajcie go bo nie ma. Tracicie czas.

        Jest Bóg.
        Szukajcie Go.
        Warto.
        • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.ists.pl 13.02.02, 22:48
          Gość portalu: Dzik napisał(a):

          > Gość portalu: 8765432 napisał(a):
          >
          > > Nie ma boga. Nie szukajcie go bo nie ma. Tracicie czas.
          >
          > Jest Bóg.
          > Szukajcie Go.
          > Warto.

          Dieu existe. Je L'ai connu.
          To ważne świadectwo. Przynajmniej dla mnie
          • Gość: Leszek Re: Ważenie misia IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 13:34
            Proponuję wznowić wątek. Mimo, a może właśnie dlatego, że w innych wątkach
            nastąpiła taka eksplozja nienawiści do tego, co nie jest płaskie i przyziemne.
            Niestety, za sprawą tych, którzy mieli chronić sacrum
            • Gość: AndrzejG Re: Ważenie misia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 13:38
              Gość portalu: Leszek napisał(a):

              > Proponuję wznowić wątek. Mimo, a może właśnie dlatego, że w innych wątkach
              > nastąpiła taka eksplozja nienawiści do tego, co nie jest płaskie i przyziemne.
              > Niestety, za sprawą tych, którzy mieli chronić sacrum

              Ok.
              Jaki ma to wpływ na ważenie?
              Wzorce miary się zmieniły?

              Andrzej

            • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.pse.pl 25.02.02, 13:55
              Gość portalu: Leszek napisał(a):

              > Proponuję wznowić wątek. Mimo, a może właśnie dlatego,
              > że w innych wątkach
              > nastąpiła taka eksplozja nienawiści do tego, co nie
              > jest płaskie i przyziemne.
              > Niestety, za sprawą tych, którzy mieli chronić sacrum

              Witaj Leszku

              za sprawą Jerzego uwikłałem się na dłużej i głębiej w
              wątki:

              Czy sakramenty zbawiają człowieka?
              (97)
              24-02-2002
              Do apologetów katolickich - trochę o Reformacji,
              (84)
              18-02-2002

              duuuuuża głębia, prawie dno

              i bardzo pracochłonny ale miły wątek:
              To, co piękne...
              (225)
              25-02-2002

              poza tym robiłem business plan wizyty papieża
              i szacowałem koszt przyjazdu ob Karola W.


              "Oczko odpadło temu misiu" i
              Ważenie misia przegrywa teraz z
              tematem naprawiania pedałów i dyskusją o cyklistach.
              ale
              możemy nie patrząc na resztę iść swoją drogą.
              Swoją drogą, to niezły pomysł.

              Tylko co tu jeszcze napisać o misiu.
              Może jakiś limeryk ??


              pozdrawiam


              • andrzejg Re: Ważenie misia 25.02.02, 14:20
                Gość portalu: Dzik napisał(a):

                > Gość portalu: Leszek napisał(a):
                >
                > > Proponuję wznowić wątek. Mimo, a może właśnie dlatego,
                > > że w innych wątkach
                > > nastąpiła taka eksplozja nienawiści do tego, co nie
                > > jest płaskie i przyziemne.
                > > Niestety, za sprawą tych, którzy mieli chronić sacrum
                >
                > Witaj Leszku
                >
                > za sprawą Jerzego uwikłałem się na dłużej i głębiej w
                > wątki:
                >
                > Czy sakramenty zbawiają człowieka?
                > (97)
                > 24-02-2002
                > Do apologetów katolickich - trochę o Reformacji,
                > (84)
                > 18-02-2002
                >
                > duuuuuża głębia, prawie dno
                >
                > i bardzo pracochłonny ale miły wątek:
                > To, co piękne...
                > (225)
                > 25-02-2002
                >
                > poza tym robiłem business plan wizyty papieża
                > i szacowałem koszt przyjazdu ob Karola W.
                >
                >
                > "Oczko odpadło temu misiu" i
                > Ważenie misia przegrywa teraz z
                > tematem naprawiania pedałów i dyskusją o cyklistach.
                > ale
                > możemy nie patrząc na resztę iść swoją drogą.
                > Swoją drogą, to niezły pomysł.
                >
                > Tylko co tu jeszcze napisać o misiu.
                > Może jakiś limeryk ??
                >
                >
                > pozdrawiam
                >
                >

                Zaglądałem do tych wątków , ale ponieważ nie mam za wiele (kurde nic) do
                powiedzenia to milczałem.
                A tu?
                Mam pytanie.Jak wpływa ocena duszpasterzy przez wiernych, biorąc pod uwagę
                ich ziemskie zachowanie , na ważenie misia?

                Andrzej
                • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.pse.pl 25.02.02, 14:44
                  andrzejg napisał(a):

                  > Mam pytanie.Jak wpływa ocena duszpasterzy przez
                  > wiernych, biorąc pod uwagę
                  > ich ziemskie zachowanie , na ważenie misia?
                  >
                  > Andrzej

                  Cóż, niektórzy duchowni tak jak i wierni są jak ten miś
                  o małym rozumku.

                  Już wśród pierwszych, wybranych osobiście
                  przez Jezusa (!) uczniów był ten, który go wydał na
                  śmierć.
                  Już Szymon Piotr w chwili słabości, ze strachu,
                  wyrzekł się znajomości z Jezusem.

                  Tak więc, nie wiem jak inni wierni, ale ja patrzę na
                  duszpasterzy z wyrozumiałością.
                  Może dlatego, że liczę wzamian na podobną wyrozumiałość.

                  "I odpusć nam nasze grzechy, jako i my odpuszczamy ..."

                  Duchowni mają problemy z celibatem,
                  bo są ludźmi.
                  Mają problemy z pociągiem do mamony,
                  bo są ludźmi.
                  Mają problemy z własną próżnością i zarozumiałością
                  bo są ludźmi.
                  Bywają jak "miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący"
                  bo sa ludźmi.

                  I też mają problemy z ważeniem misia.
                  Bo wszyscy (na ogół) jesteśmy ludźmi.


                  Pozdr.
                  • andrzejg Re: Ważenie misia 25.02.02, 14:54
                    Gość portalu: Dzik napisał(a):

                    > andrzejg napisał(a):
                    >
                    > > Mam pytanie.Jak wpływa ocena duszpasterzy przez
                    > > wiernych, biorąc pod uwagę
                    > > ich ziemskie zachowanie , na ważenie misia?
                    > >
                    > > Andrzej
                    >
                    > Cóż, niektórzy duchowni tak jak i wierni są jak ten miś
                    > o małym rozumku.
                    >
                    > Już wśród pierwszych, wybranych osobiście
                    > przez Jezusa (!) uczniów był ten, który go wydał na
                    > śmierć.
                    > Już Szymon Piotr w chwili słabości, ze strachu,
                    > wyrzekł się znajomości z Jezusem.
                    >
                    > Tak więc, nie wiem jak inni wierni, ale ja patrzę na
                    > duszpasterzy z wyrozumiałością.
                    > Może dlatego, że liczę wzamian na podobną wyrozumiałość.
                    >
                    > "I odpusć nam nasze grzechy, jako i my odpuszczamy ..."
                    >
                    > Duchowni mają problemy z celibatem,
                    > bo są ludźmi.
                    > Mają problemy z pociągiem do mamony,
                    > bo są ludźmi.
                    > Mają problemy z własną próżnością i zarozumiałością
                    > bo są ludźmi.
                    > Bywają jak "miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący"
                    > bo sa ludźmi.
                    >
                    > I też mają problemy z ważeniem misia.
                    > Bo wszyscy (na ogół) jesteśmy ludźmi.
                    >
                    >
                    > Pozdr.

                    No właśnie wychodzę z tego założenia przy ważeniu misia.
                    Wszędzie są ludzie.Ludzie głoszą , ludzie ustalają reguły
                    i ludzie sie usprawiedliwiają za swoje słabości.
                    Jak tak wniknąć głębiej , to nie mamy takiej wagi ,żeby zważyc tego misia.
                    Ludzie którzy kładą fałszywe odważniki na tą wagę, przechylają szalę
                    na korzyść nieistnienia Boga.

                    Andrzej
                    • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.pse.pl 25.02.02, 15:33
                      andrzejg napisał(a):

                      > Jak tak wniknąć głębiej , to nie mamy takiej wagi ,żeby
                      > zważyc tego misia.
                      nie mamy wagi a czasem może odwagi

                      > Ludzie którzy kładą fałszywe odważniki na tą wagę,
                      > przechylają szalę na korzyść nieistnienia Boga.
                      Zakładasz, że oszukują na wadze ?
                      Może błądzą i nie wiedzą, że odważniki są fałszywe.
                      Lub są po prostu za głupi, żeby ustawić wagę -
                      wyskalować, ustawić przed ważeniem 'na zero'.
                      Kiedy wynik im się nie podoba ukradkiem naciskają na
                      szalkę palcem.

                      Z niezrozumiałych powodów, Bogu bardziej zależy na naszej
                      wolności, niż na tym żebyśmy uwierzyli w jego istnienie.
                      Nie ułatwia nam zadania. Nie pomaga w ważeniu.
                      Chce żebyśmy wierzyli.
                      Skazuje nas na wiarę lub niewiarę.
                      To chyba Tischner gdzieś napisał, że wiara to smutna
                      konieczność. Bo wolelibyśmy, tak po ludzku, wiedzieć i
                      mieć pewność. A tu figa.

                      Chrystus powiedział "błogosławieni, którzy nie widzieli
                      a uwierzyli".
                      Ale czy ci, którzy widzieli nie są bogosąłwieni ?



                      >
                      > Andrzej

                      • andrzejg Re: Ważenie misia 25.02.02, 19:39
                        Gość portalu: Dzik napisał(a):

                        > Z niezrozumiałych powodów, Bogu bardziej zależy na naszej
                        > wolności, niż na tym żebyśmy uwierzyli w jego istnienie.
                        > Nie ułatwia nam zadania. Nie pomaga w ważeniu.
                        > Chce żebyśmy wierzyli.
                        > Skazuje nas na wiarę lub niewiarę.
                        > To chyba Tischner gdzieś napisał, że wiara to smutna
                        > konieczność. Bo wolelibyśmy, tak po ludzku, wiedzieć i
                        > mieć pewność. A tu figa.
                        >
                        > Chrystus powiedział "błogosławieni, którzy nie widzieli
                        > a uwierzyli".
                        > Ale czy ci, którzy widzieli nie są bogosąłwieni ?


                        Twoja wypowiedź opiera się na założeniu ,że Bóg jest.
                        W 'ważeniu misia' nie możemy tego założyć na wstępie ponieważ zafałszuje nam
                        to wyniki badania, pod warunkiem ,że znajdziemy właściwą jednostkę miary
                        i właściwy miernik.
                        Moje pytanie dotyczyło wpływu zachowania się mieniących się Jego reprezentami,
                        na wiarę , bądź jej odtrącenie.Tischner również napisał ,że:
                        "Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to
                        widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżami."
                        Przytoczone przez Ciebie słowa Chrystusa , dla osoby wierzącej są
                        ważną wskazówką, jednak dla niewierzącej , postrzegającej Chrystusa jako
                        człowieka , czystą manipulacją.Fakt ,że czasami lepiej uwierzyć i już
                        niekoniecznie chodzi mi o wiarę w Boga.Tak normalnie w życiu.
                        Jednak założenie wiary bez zbadania ,bez widzenia uniemożliwia na
                        wstępie 'ważenie misia'.
                        Czyli co?Wierzący nie zważą bo wierzą,ateiści nie zważą bo nie wierzą.
                        Pozostaja agnostycy , którzy nie wiedzą?Dopuszają mozliwość istnienia Boga,
                        jednak potrzebują dowodów?
                        Nie wiem czy Bóg jest , ale w jego 'pośredników' już dawno przestałem wierzyć.

                        Andrzej


                        • Gość: Dzik Re: Ważenie misia IP: *.pse.pl 26.02.02, 11:17
                          Gość portalu: AndrzjeG napisał(a):

                          >> Dz:
                          >> Z niezrozumiałych powodów, Bogu bardziej zależy na
                          >> naszej wolności, niż na tym żebyśmy uwierzyli w jego
                          >> istnienie.
                          >> Nie ułatwia nam zadania. Nie pomaga w
                          ważeniu.
                          >> Chce żebyśmy wierzyli.
                          >> Skazuje nas na wiarę lub
                          niewiarę.
                          >> To chyba Tischner gdzieś napisał, że wiara to
                          smutna
                          >> konieczność. Bo wolelibyśmy, tak po ludzku, wiedzieć
                          >> i mieć pewność. A tu
                          figa.
                          >>
                          >> Chrystus powiedział "błogosławieni, którzy nie
                          >> widzieli a uwierzyli".
                          >> Ale czy ci, którzy widzieli nie są bogosławieni ?

                          > Twoja wypowiedź opiera się na założeniu ,że Bóg jest.
                          Może tak to rzeczywiscie wygląda, trudno mi się od tego
                          założenia uwolnić ale próbuję cały czas spojrzeć na
                          problem nieco z boku właśnie z punktu widzenia osoby,
                          która poszukuje.
                          > W 'ważeniu misia' nie możemy tego założyć na wstępie
                          > ponieważ zafałszuje nam to wyniki badania, pod
                          > warunkiem ,że znajdziemy
                          > właściwą jednostkę miary i właściwy
                          miernik.
                          cały czas problem w tym, że Boga moim zdaniem nie można
                          zmierzyć na 'sposób
                          naukowy'.
                          To gorzej niż porywać się z motyką na słońce bo słońce
                          przynajmniej
                          widać.
                          Chciałem napisać, że nie tylko
                          widać.
                          Można też odczuć jego promienie (ale grzeje), lub
                          zmierzyć natężenie 'słonecznego wiatru' ale pomyślałem,
                          że w przypadku Boga też można odczuć ten wiatr "Ducha
                          Świetego", który daje wierzącym niezwykłą
                          siłę (patrz Matka Teresa z
                          Kalkuty).

                          Ten wątek sprowokowany został innymi, w których
                          próbowano udowodnić to czego nie można udowodnić
                          -
                          że Bóg istnieje lub nie
                          istnieje.

                          > Moje pytanie dotyczyło wpływu zachowania się
                          > mieniących się Jego reprezentami, na wiarę, bądź jej
                          > odtrącenie.
                          > Tischner również napisał
                          ,że:
                          > "Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę,
                          > czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy
                          > stracili ją przez kontakt z księżami."
                          znam ten cytat i jest głęboko słuszny jak większość
                          tego co pisał ksiądz
                          profesor.

                          próbowałem odpowiedzieć na twoje pytanie nie wprost
                          >> Cóż, niektórzy duchowni tak jak i wierni są jak ten
                          >> miś o małym
                          rozumku.
                          >> Już wśród pierwszych, wybranych
                          osobiście
                          >> przez Jezusa (!) uczniów był ten, który go wydał
                          na
                          >>
                          śmierć.
                          >> Już Szymon Piotr w chwili słabości, ze
                          strachu,
                          >> wyrzekł się znajomości z
                          Jezusem.
                          >>
                          >> Tak więc, nie wiem jak inni wierni, ale ja patrzę na
                          >> duszpasterzy z wyrozumiałością.
                          >> Może dlatego, że liczę wzamian na podobną
                          >> wyrozumiałość.
                          >>
                          >> "I odpusć nam nasze grzechy, jako i my odpuszczamy"
                          >>
                          >> Duchowni mają problemy z celibatem, bo są
                          ludźmi.
                          >> Mają problemy z pociągiem do mamony, bo są
                          ludźmi.
                          >> Mają problemy z własną próżnością i
                          zarozumiałością
                          >> bo są ludźmi.
                          >> Bywają jak "miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący"
                          >> bo sa
                          ludźmi.
                          >>
                          >> I też mają problemy z ważeniem misia.
                          >> Bo wszyscy (na ogół) jesteśmy ludźmi.
                          Cóż, oczywiście księża postrzegani jako uczniowie
                          Chrystusa mogą niejednego zniechęcić do
                          wiary.
                          Znam takie przypadki nawet w bliskiej
                          rodzinie.
                          Ale są różni uczniowie. Tacy, którzy siedzą w 'oślej'
                          ławce też są uczniami i bywa, że jakoś tam przechodzą
                          przez
                          szkołę.
                          Ale uważam, że ważna jest nauka a nie uczeń czy
                          nauczyciel.
                          Z tego, że mam głupiego nauczyciela matematyki
                          albo
                          że uczeń jej nie rozumie, nie wynika że matematyka
                          jest
                          głupia.
                          A niejeden głupi nauczyciel obrzydził naukę
                          dzieciom.
                          Niestety.

                          Twoje pytanie 'dotyczyło wpływu zachowania się
                          mieniących się Jego reprezentami, na wiarę , bądź jej
                          odtrącenie'.
                          Zasadniczo należy je odnieść do wszystkich
                          deklarujących wiarę i przynależność do Kościoła. Wiemy
                          dobrze, że nie jest z tym dobrze. Nie dajemy zbyt
                          dobrego przykładu.
                          Także spory wewnątrz kościoła i między
                          kościołami
                          chrześcijańskimi. Walki między protestantami i
                          katolikami w Irlandii - głównie o podłożu narodowym ale
                          z wątkami religijnymi. Nie jest z tym
                          dobrze.

                          Ale uczniów poznaje się po tym co ze swoją nauką robią
                          w życiu.
                          Czy postępują zgodnie z nauką czy
                          nie.

                          > Przytoczone przez Ciebie słowa Chrystusa , dla osoby
                          > wierzącej są ważną wskazówką, jednak dla
                          > niewierzącej,
                          > postrzegającej Chrystusa jako człowieka , czystą
                          > manipulacją. Fakt ,że czasami lepiej uwierzyć
                          > i już niekoniecznie chodzi mi o wiarę w Boga.
                          > Tak normalnie w życiu.
                          > Jednak założenie wiary bez zbadania, bez widzenia
                          > uniemożliwia na wstępie 'ważenie misia'.
                          Jeśli w ogóle tego misia można zważyć to chyba tylko
                          miarą wiary, nadziei i miłości.

                          > Czyli co? Wierzący nie zważą bo wierzą, ateiści nie
                          > zważą bo nie
                          wierzą.
                          > Pozostaja agnostycy , którzy nie wiedzą ? Dopuszają
                          > mozliwość istnienia Boga, jednak potrzebują
                          dowodów?
                          Jak św.Tomasz (niewierny apostoł)

                          > Nie wiem czy Bóg jest , ale w jego 'pośredników' już
                          > dawno przestałem
                          wierzyć.
                          Pośrednicy, o których piszesz to
                          ludzie.
                          To tak jakbyś przestał wierzyć w
                          ludzi.

                          Ale są ludzie tacy jak Tischner, Twardowski i
                          Popiełuszko oraz
                          tacy jak Jankowski, Rydzyk i
                          Paetz.

                          Tym pierwszym wierzę.
                          I może dlatego jednak wierzę.

                          >
                          > Andrzej

                          • Gość: AndzrejG Dzik-oko-k IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 16:21
                            Ciesze się ,że jest internet , bo tak ciężko spotkac człowieka.
                            Ot ,tak sobie wymysliłem.

                            Całe to życie przeplata się pracą i tym co poza pracą.
                            Ewentualnie wiarą i tym co poza wiarą.Czyli w zasdazie niewiarą.
                            Róznie ludzie żyją.
                            To co widzę, po swoich znajomych, po tym co piszą ludzie znani ,
                            w tym poeci(ostatnie moje odkrycie, bom umysł ścisły),
                            to z czasem poglądy ulegaja przewartościowaniu.
                            Im bliżej końca , tym bardziej człowiek szuka sensu.
                            Jakże się cieszę ,że moi synowie porozmawiali ze swoją matka,
                            (moją kochaną żonką) o małżenstwie, o przyszłości.
                            Nie miałem tej szansy.Być może moi rodzice zbyt wierzyli w Boga,ale nie we mnie?
                            Nasze dzieci mają zaufanie , ponieważ dążyliśmy do tego.Pewnie tak.
                            Tu jest pies pogrzebany, przynajmniej w moim przypadku.
                            Nizgodność słów z czynami.Dlatego nie wierzę.Być może jest to głębsze,
                            jednak niewiara w Boga wynika z niewiary w słuszność zachowań swych
                            najbliższych.

                            Wiedziałem to wcześniej, lecz
                            rozmowy z wami, internetowymi KATOLAMI ,ugruntowałay moja pewność.
                            Dziękuję


                            P.S.
                            Nie zmienia to faktu ,ze nie jestem w stanie uwierzyć .
                            W zasadzie to nie wiem, lecz wiem ,ze ci co łażą z tacą , to nie są własnie ci.
                            • Gość: AndrzejG do Dzika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 16:33
                              Czytam Twoje posty tu i tam,
                              Czy ty znasz Biblię na pamięc?
                              Rozumiesz ja w sposób absolutny?

                              Andrzej
                              • Gość: Dzik Re: do Dzika IP: *.pse.pl 26.02.02, 16:54
                                Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

                                > Czytam Twoje posty tu i tam,
                                > Czy ty znasz Biblię na pamięc?
                                ależ skąd, niestety nie.
                                zabrałem do pracy egzemplarz, pamiętam
                                niektóre wątki i tyle;
                                pisze w chwilach wolnych

                                > Rozumiesz ja w sposób absolutny?
                                ba,
                                szczerze, często nie rozumiem zwłaszcza Starego
                                Testamentu,
                                na szczęście jest Nowy T. czyli Ewangelia.

                                Jakby nie było to pełna tajemnic ale optymistyczna
                                historia.
                                Wszystko w niej jest:
                                i radość na weselu w Kanie Galilejskiej
                                (zamiana wody w wino), i radość uzdrawianych chorych
                                lub rodziny wskrzeszonego Łazarza, wreszcie radosna
                                tajemnica zmartwychwstania a więc sprawy ostateczne;
                                i gniew Jezusa gdy wypędzał kupców ze świątyni
                                i jego ludzki strach przed cierpieniem oraz śmiercią
                                choć wiedział, że wstanie z martwych,
                                i zdrada Judasza,
                                i strach Piotra
                                i największa tajemnica obecności Chrystusa miedzy nami
                                (np w eucharystii)

                                i bardzo dużo mądrych przypowieści.

                                Gdyby ludzie poważnie kierowali się Ewangelią
                                życie byłoby znośniejsze.


                                Ktoś kiedyś powiedział, że Jezus był socjalistą.
                                Może miał poglądy nieco socjaldemokratyczne
                                ale pokażcie takiego socjaldemokratę, który chciałby
                                oddać już nawet nie życie za innych ale choćby majątek
                                biednym.
                                Bliżsi są tej idei franciszkanie niż baronowie SLD.

                                pozdrawiam

                                >
                                > Andrzej

    • Gość: frak Re: Ważenie misia IP: 161.233.153.* 26.02.02, 18:27
      co razem z nim spales, nie nie spaliscie???!!! nie zmruzyliscie oka??!!
      iskupi, mnisi, i ksieza katoliccy to klienci gej.net
      bez wyjatku, jedyny sposob na unikniecie takich problemow w przyszlosci to
      obowiazkowa kastracja! przed przyjeciem swiecen, lub nawet przed pojsciem do
      seminarium.
      Takze, kastracja!, powinna byc stosowana gdy jest podejrzenie o postepowanie
      karne.
      Prawo kanoniczne i inne bzdury da sie interpretowac na rozne sposoby, obciecie
      jaj to obciecie jaj, tgo sie nie interpretuje i sie nie chce.
      Sprawa z glowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka