Dodaj do ulubionych

Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE?

05.03.04, 09:27
Przyznam,że nie bardzo wiem co o tym sądzić.Słuchając komentarzy elyt
dziennikarskich w Polsce odniosłem wrażenie ,że to oni tworzą,i sterują
opinią publiczną.Czy słowo "publiczna" rozumieć trzeba jako rodzaj
przyzwolenia, danego społeczeństwu do poznanie opinii stworzonej przez te
elyty.
Wydaje sie ,że własnie tak jest.Podobnie pewnie jest na całym swiecie.
Rodzi sie więc pytanie .Kto wywołuje potrzebę powstawania takich publicznych
opinii.Czy sami dziennikarze obserwujacy rzeczywistosć czy też władza
podpowiada im, jakie fragmenty życia społeczno - politycznego maja być
opiniowane?
I jeszczo jedno.Skoro nasze elyty władzy okazują się fałszywymi, to jakie
czynniki sprawiają, że elytym dziennikarski udało się wady uniknąć.

Panie i Panowie odpowiedzcie , proszę.
Obserwuj wątek
    • indris Z definicjami nie można dyskutować 05.03.04, 10:12
      Więc podam swoją. Opinia publiczna, to jest opinia większości jakiejś
      populacji, np. Polaków, Francuzów, itp itd.
      Homosov. pisał o opinii mediów lub elit/elyt ale dla mnie to nie to samo.
      Klasyczne przykłady z ostatnich miesięcy, to wojna w Iraku i "Nicea albo
      śmierć". W obu sprawach opinia publiczna była drastycznie różna od opinii
      medialnej i opinii elyt.
      • homosovieticus Re: Z definicjami nie można dyskutować 05.03.04, 12:25
        indris napisał:

        > Więc podam swoją. Opinia publiczna, to jest opinia większości jakiejś
        > populacji, np. Polaków, Francuzów, itp itd.
        > Homosov. pisał o opinii mediów lub elit/elyt ale dla mnie to nie to samo.
        > Klasyczne przykłady z ostatnich miesięcy, to wojna w Iraku i "Nicea albo
        > śmierć". W obu sprawach opinia publiczna była drastycznie różna od opinii
        > medialnej i opinii elyt.


        A kto tę opinię publiczną wyrażał?
        Gdzie można było się z nią zapoznać?

        W końcu władza, w obu wypadkach, zrobiła jak chciała, a elyta medialna - cała
        tzw. poważna prasa ( GW, Rzepa) - pisała o konieczności wysłania wojsk do
        Iraku i konieczność tę uzasadniała .Wynikałoby z tego, że i w mediach mamy do
        czynienia z fałszywymi elitami?
        Dzisiejsza rozmowa Żakowskiego z Lisem, Władyką i Wołkiem w tokfm dowiodła ,że
        istnieje ścisły związek , a nawet sojusz pomiędzy elytami mediów i władzy.Obie
        elyty bronią istniejącego układu czyli samych siebie.Społeczeństwa głos i
        interes nie liczą się zupełnie.
        Może więc rację miał Stefan4 sugerując zbędność elit w społeczeństwie.
        • indris O elitach i elytach 05.03.04, 12:51
          I znowu ta kwestia definicji. Jedna definicja elit określa je, jako grupy ludzi
          najbardziej wartościowych (pod względem wartości umysłu , charakteru, itp).
          Druga, jako tych którzy "stoją na świeczniku", czyli mają jakiś większy niz
          inni wpływ na sprawy całej społeczności. Jest oczywiste, że te dwie grupy się
          nie pokrywają. Uproszczonym przykładem może być jakis uniwersytet. Jedną elitą
          będą najmądrzejsi pracownicy naukowi, drugą - kadra profesorska z rektorem i
          senatem na czele. Każdy, kto miał styczność ze środowiskiem akademickim wie, że
          są to różne zbiory ludzi.
          Elita władzy w państwie demokratycznym POWINNA mieć opinie w rozsądnym
          przybliżeniu zbiezne z opiniami społeczeństwa. Jeżeli tak nie jest, to ukłąd
          jest niestabilny i albo zmienią sie elity albo demokracja stanie sie fikcją.
          Z opinią publiczną można sie zapoznac albo przez wiarygodne sondaże, albo "na
          nosa". Np. w r. 1968 opinia publiczna była przeciw udziałowi PRL w inwazji na
          Czechosłowację i wszyscy tego byli świadomi, chociaż żadnych oficjalnych badań
          nie przeprowadzano a w każdym razie nie publikowano.
          Szczegółów tezy o zbędności elit nie znam, ale tezę uważam za utopijną. Jakaś
          organizacja w społeczeństwie jest zawsze a gdzie jest organizacja tam są elity.
          Inną sprawą jest wyłanianie i rola owych elit.
          • homosovieticus Re: O elitach i elytach 05.03.04, 13:08
            indris napisał:

            > I znowu ta kwestia definicji. Jedna definicja elit określa je, jako grupy
            ludzi
            >
            > najbardziej wartościowych (pod względem wartości umysłu , charakteru, itp).
            > Druga, jako tych którzy "stoją na świeczniku", czyli mają jakiś większy niz
            > inni wpływ na sprawy całej społeczności. Jest oczywiste, że te dwie grupy się
            > nie pokrywają. Uproszczonym przykładem może być jakis uniwersytet. Jedną
            elitą
            > będą najmądrzejsi pracownicy naukowi, drugą - kadra profesorska z rektorem i
            > senatem na czele. Każdy, kto miał styczność ze środowiskiem akademickim wie,
            że
            >
            > są to różne zbiory ludzi.
            > Elita władzy w państwie demokratycznym POWINNA mieć opinie w rozsądnym
            > przybliżeniu zbiezne z opiniami społeczeństwa. Jeżeli tak nie jest, to ukłąd
            > jest niestabilny i albo zmienią sie elity albo demokracja stanie sie fikcją.
            > Z opinią publiczną można sie zapoznac albo przez wiarygodne sondaże, albo "na
            > nosa". Np. w r. 1968 opinia publiczna była przeciw udziałowi PRL w inwazji na
            > Czechosłowację i wszyscy tego byli świadomi, chociaż żadnych oficjalnych
            badań
            > nie przeprowadzano a w każdym razie nie publikowano.
            > Szczegółów tezy o zbędności elit nie znam, ale tezę uważam za utopijną. Jakaś
            > organizacja w społeczeństwie jest zawsze a gdzie jest organizacja tam są
            elity.
            >
            > Inną sprawą jest wyłanianie i rola owych elit.
            Ale przecież istnieją społeczności zwierząt( człowiek=zwierze)w których elit
            nie obserwujemy (ławice ryb ,kolonie skorupiaków itp)
            dlaczego twierdzisz ,że z faktu istnienia jakiejś organizacji wynika
            koniecznośc istnienia elit.Bezpośrednia demokracja np wyklucza istnienie elit
            politycznych.
        • stefan4 Elity i opinia publiczna 05.03.04, 19:38
          homosovieticus:
          > Może więc rację miał Stefan4 sugerując zbędność elit w społeczeństwie.

          Zaraz, zaraz, ja nie sugerowałem zbędności elit. Nie wypowiedziałem własnego
          zdania w tej sprawie a tylko skrytykowałem poprawność Twojego rozumowania
          prowadzącego do tezy, że jak ktoś nie ceni elit to tkwi w zabobonie
          bezwzględnym.

          Moim zdaniem do czasu poznania porządnej definicji elity mogę się tylko
          wypowiedzieć na temat formalnej poprawności Twojego rozumowania a merytorycznie
          nie mogę. Twoja definicja elity była bardzo cieniutka, ale już nie chciało mi
          się o nią kruszyć kopii, bo elity nie są moim głównym problemem.

          Skoro już jestem na trybunie, to jeszcze o opinii publicznej. Moim zdaniem to
          nie jest ogół poglądów, a tylko ogół poglądów głośno wyrażanych. Na przykład
          zaraz przed 1989 polska opinia publiczna była zdecydowanie przeciwko komunie.
          Już nawet partyjni nie ośmielali się mówić, że podoba im się system, zamiast
          tego robili oko i coś bredzili o geopolityce i sytuacji. A zaraz po obaleniu
          na murach zaczęły się pojawiać hasła ,,komuno, wróć!''. Kto to pisał?
          • homosovieticus Re: Wróćmy do początku Stefanie4 06.03.04, 11:32
            "Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
            społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności
            twórczych, charakteru itd"
            Taką definicję podałem.
            Tak rozumiem pojecie elity.
            Definicje tą nazwałeś "cienką", rozumiem, ze wydaje Ci się mało szczegółowa.Bo
            nie znany jest w filozofii podział definicji na "cienkie" i np."grube". Błędy
            tak dzielą ludzie w popularnym sposobie wyrazania myśli.Rozwinięcie jej nie
            jest żadnym problemem dla nikogo myślacego.
            Więć jej nie rozwijałem.Leniwym.W przeciwieństwie do Ciebie.Możesz, poprzez
            rozwiniecie jej, nasycić ją tylko "wielosłowiem", nie podważająć jej samej.
            Spróbuj!
            Poczekam na efekt, potem przejdziemy do tematu: Elity, Elyty i opinia
            publiczna .
            Jeśli sobie życzysz.
            pzdr
            ps
            Gdy piszę:
            a- ELITA to myślę o tej z mojej definicji
            b- ELYTA to mam na myśli fałszywą elitę
            Nie istotna jest przy tym, wielkość liter
            :)
            • stefan4 ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' 06.03.04, 15:44
              homosovieticus:
              > "Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
              > społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdolności
              > twórczych, charakteru itd" Taką definicję podałem.

              Tak.

              homosovieticus:
              > Definicje tą nazwałeś "cienką", rozumiem, ze wydaje Ci się mało szczegółowa.Bo
              > nie znany jest w filozofii podział definicji na "cienkie" i np."grube".

              Nie wygłosiłem sądu należącego do ,,filozofii''. Zresztą nie jest mi znana taka
              dyscyplina naukowa, chociaż znam ludzi, którzy żyją z czegoś niejasnego, co
              określają tym terminem.

              Użyłem eufemizmu, powinienem powiedzieć ,,definicja niepoprawna formalnie'',
              albo ,,bezsensowna''. Zdania orzekające mogą być albo prawdziwe, albo fałszywe,
              albo nieznaczące, czyli niepoprawnie zbudowane, czyli bezsensowne. Definicjom
              nie przysługuje atrybut prawdziwości, ale niepoprawne być mogą. Twoja definicja
              jest niepoprawna i wobec tego niczego nie definiuje. Jej główny grzech nazywa
              się w języku obcym ,,ignotum per superignotum''.

              Co to znaczy ,,najwybitniejszy''?
              • Gość: adan Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' IP: *.proxy.aol.com 06.03.04, 16:17
                W strefie jezykowej germanskiej nie okresla sie ludzi przy wladzy jako elita
                lecz prominenci, co jest wlasciwsze ich miejscu w spoleczenstwie.
                Jako elite rozumie sie bowiem :zespół ludzi odgradzających się od ogółu w
                poczuciu swej rzeczywistej albo domniemanej wyższości pod jakimś względem
                Jako prominenci okresla sie:
                grupe ludzi, przodująca pod względem prestiżu w danym środowisku.
              • homosovieticus Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. 06.03.04, 16:47
                stefan4 napisał:

                > homosovieticus:
                > > "Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
                > > społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdoln
                > ości
                > > twórczych, charakteru itd" Taką definicję podałem.
                >
                > Stefan4

                Co to znaczy ,,najwybitniejszy''?
                • Gość: adan Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. IP: *.proxy.aol.com 06.03.04, 17:09
                  Dlatego cwiczone przez media nazewnictwo prominentow elita jest bledne.
                  Elita to wieksza nieokreslona grupa ludzi niekonieczne z gazet znana.
                  Natomiast pod nazwa prominenci nie kryje sie zaden stan inteligencji typa czy
                  jego przynaleznosc do elity w rozumieniu stefana, tylko jego aktualna pozycja w
                  srodowisku.
                  • homosovieticus Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. 06.03.04, 18:07
                    Gość portalu: adan napisał(a):

                    > Dlatego cwiczone przez media nazewnictwo prominentow elita jest bledne.
                    > Elita to wieksza nieokreslona grupa ludzi niekonieczne z gazet znana.
                    > Natomiast pod nazwa prominenci nie kryje sie zaden stan inteligencji typa czy
                    > jego przynaleznosc do elity w rozumieniu stefana, tylko jego aktualna pozycja
                    w
                    >
                    > srodowisku.

                    Nie do końca rozumiem kierunek i cele duskusji jakie chce narzucić Stefa 4.
                    Poczekamy na Jego odpowiedź, to może się to wyjaśni.
                    • Gość: adan Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. IP: *.proxy.aol.com 06.03.04, 18:23
                      Wrzucane sa do jednego kotla 3 pojecia: klasa polityczna, prominenci i elity
                      nazywajac to wszystko elita.
                      Malo kiedy w panstwie europejskim czlowiek z elit nalezy do prominentow.
                      Elita to zaplecze dla prominentow.
                      Pelni funkcje doradcza,opiniujaca, podejmujaca merytoryczne dyskusje.
                      Dlatego mamy spaczona definicje w Polsce elity
                      Czyli mowa jest o czyms, co nie kryje sie pod pojeciem elity.
                      • homosovieticus Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. 06.03.04, 18:29
                        8Gość portalu: adan napisał(a):

                        > Wrzucane sa do jednego kotla 3 pojecia: klasa polityczna, prominenci i elity
                        > nazywajac to wszystko elita.
                        > Malo kiedy w panstwie europejskim czlowiek z elit nalezy do prominentow.
                        > Elita to zaplecze dla prominentow.
                        > Pelni funkcje doradcza,opiniujaca, podejmujaca merytoryczne dyskusje.
                        > Dlatego mamy spaczona definicje w Polsce elity

                        > Czyli mowa jest o czyms, co nie kryje sie pod pojeciem elity.

                        Czy Ty myślisz o definicji Elity którą podałem?
                        Pytam, bo dobrze nie rozumiem Twego postu.
                        • Gość: adan Re: ,,Elita'' i jej ,,wybitność'' od poczatku.. IP: *.proxy.aol.com 06.03.04, 19:17
                          Nie odnosi sie do Twojej efinicji elit, jako ludzi wybitnych w konkretnych
                          zawodach.
                          Chodzi o wykuta przez MEDIA i podtrzymywana z maniackim uporem pojecie ELITY.
                          Uzywaja tego pojecia w stosunku i do np. Balcerowicza i Pola.
                          Jedno co obu laczy to to, ze sa prominentami.
                          Pierwszy nalezy do elity, ale o drugim mozna mowic w kategoriach smiecia czy
                          inwalidy umyslowego. Ale obu MEDIA nazywaja elita.
                          Sa to idiotyzmy rodzimego zargonu dziennikarskiego, co ma nastepstwa bowiem:
                          prase czytaja rozni ludzie i maja totalny zamet w rozumieniu definicji roznych
                          pojec.(Podobnie jest z glupkowatym wymyslem pojecia dziennkarskiego "baron")

                          Opinie publiczna ksztaltuja glownie natomiast elity, czyli
                          zdanie "fachowcow"(bo to oni sa pierwszymi krytykami zjawisk), a nie
                          prominentow czy klasy politycznej.
                          Tylko nalezy przywrocic slowu elita jego wlasciwa definicje.
    • tajniak000 Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? 06.03.04, 16:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11208438
      przeczytaj ten artykuł, tam pisze o opini publicznej,- jej nie ma !
      • homosovieticus Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? 06.03.04, 18:18
        tajniak000 napisał:

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11208438
        > przeczytaj ten artykuł, tam pisze o opini publicznej,- jej nie ma !

        Przeczytałem.Dzięki.
        W pierwszej chwili myslałem ,że Osiatyński mówi o Wartburgu i Heretykkku.
        Zobacz tylko:
        "Prof. Wiktor Osiatyński*: W zasadzie nie mówią o niczym istotnym, choć na
        pozór mówią bardzo dużo.
        Dużo forumowiczów przejawia takie skłonnosci.Przykład z góry idzie a ryba od
        głowy psuć się zaczyna.
        • tajniak000 Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? 06.03.04, 18:29
          homosovieticus napisał:

          > tajniak000 napisał:
          >
          > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11208438
          > > przeczytaj ten artykuł, tam pisze o opini publicznej,- jej nie ma !
          >
          > Przeczytałem.Dzięki.
          > W pierwszej chwili myslałem ,że Osiatyński mówi o Wartburgu i Heretykkku.
          > Zobacz tylko:
          > "Prof. Wiktor Osiatyński*: W zasadzie nie mówią o niczym istotnym, choć na
          > pozór mówią bardzo dużo.
          > Dużo forumowiczów przejawia takie skłonnosci.Przykład z góry idzie a ryba od
          > głowy psuć się zaczyna.

          Jest bardzo dużo osób na tym forum co w długich listach wyrażają opinię, którą
          inni zawierają w jednym zdaniu, pozwólmy się im rozwijać literacko, bo
          niektórych eseje choć długie są ciekawe i dobrze się je czyta, a może i samemu
          warto spróbować?
          Co do polityki to jednak lepsza jest zwięzła i bogata merytorycznie forma
          wypowiedzi.
          • homosovieticus Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? 06.03.04, 18:39
            tajniak000 napisał:

            > homosovieticus napisał:
            >
            > > tajniak000 napisał:
            > >
            > > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11208438
            > > > przeczytaj ten artykuł, tam pisze o opini publicznej,- jej nie ma !
            > >
            > > Przeczytałem.Dzięki.
            > > W pierwszej chwili myslałem ,że Osiatyński mówi o Wartburgu i Heretykkku.
            > > Zobacz tylko:
            > > "Prof. Wiktor Osiatyński*: W zasadzie nie mówią o niczym istotnym, choć na
            >
            > > pozór mówią bardzo dużo.
            > > Dużo forumowiczów przejawia takie skłonnosci.Przykład z góry idzie a ryba
            > od
            > > głowy psuć się zaczyna.
            >
            > Jest bardzo dużo osób na tym forum co w długich listach wyrażają opinię,
            którą
            > inni zawierają w jednym zdaniu, pozwólmy się im rozwijać literacko, bo
            > niektórych eseje choć długie są ciekawe i dobrze się je czyta, a może i
            samemu
            > warto spróbować?


            No! NO!! podpuszczcie idiotę do czynu, który może być brzemienny w skutki dla
            niego, dla forumowiczów, dla kraju, a może nawet dla światowej literatury.

            > Co do polityki to jednak lepsza jest zwięzła i bogata merytorycznie forma
            > wypowiedzi.
            >
            Tu macie rację, bo doświadczenia potwierdzają to.
            Zwróćcie tajniaku na składnie uwagę , czy nie rewelacja to.
    • homosovieticus Re: odpowiadam Stefanowi 4 06.03.04, 22:37
      stefan4 napisał:

      > homosovieticus:
      > > "Autentyczna ELITA to tyle co ogół najwybitniejszych ludzi w danym
      > > społeczeństwie. Najwybitniejszych pod względem wiedzy, inteligencji, zdoln
      > ości
      > > twórczych, charakteru itd" Taką definicję podałem.
      >
      > Stefan4

      Co to znaczy ,,najwybitniejszy''?
      • stefan4 Re: odpowiadam Stefanowi 4 06.03.04, 23:59
        homosovieticus:
        > Czy teraz lepiej rozumiesz moją definicję Elity i zawarte w niej wyrażenie
        > "wybitni" ludzie ?

        Raczej skłonny jestem zgodzić się z kierunkiem Adana. On wprawdzie nie podał
        definicji pełnej, ale wyraźnie zasugerował potrzebę kryteriów OBIEKTYWNYCH typu
        SOCJOLOGICZNEGO. Ja też nie podałem pełnej definicji i zgadzam się wymienić
        kilka cech na inne, również na rozróżnienie między elitą a prominentami, ale nie
        zgadzam się na właczanie do definicji subiektywnych nieweryfikowalnych ocen.
        Zresztą nie tylko w tej sprawie.

        homosovieticus:
        > Nie staraj się DELIKATNIE SUGEROWAĆ CZYTAJACYM NASZE POSTY ŻEM IDIOTA

        Do tej winy się nie poczuwam, ale jeśli Cię czymś nieświadomie uraziłem, to
        przepraszam.

        homosovieticus:
        > Prosba krócej pisz jesli można prosic

        Czy tym razem jest wystarczająco krótko?

        - Stefan
        • homosovieticus Re: odpowiadam Stefanowi 4 07.03.04, 00:02
          stefan4 napisał:

          > homosovieticus:
          > > Czy teraz lepiej rozumiesz moją definicję Elity i zawarte w niej wyrażenie
          > > "wybitni" ludzie ?
          >
          > Raczej skłonny jestem zgodzić się z kierunkiem Adana. On wprawdzie nie podał
          > definicji pełnej, ale wyraźnie zasugerował potrzebę kryteriów OBIEKTYWNYCH
          typu
          > SOCJOLOGICZNEGO. Ja też nie podałem pełnej definicji i zgadzam się wymienić
          > kilka cech na inne, również na rozróżnienie między elitą a prominentami, ale
          ni
          > e
          > zgadzam się na właczanie do definicji subiektywnych nieweryfikowalnych ocen.
          > Zresztą nie tylko w tej sprawie.
          >
          > homosovieticus:
          > > Nie staraj się DELIKATNIE SUGEROWAĆ CZYTAJACYM NASZE POSTY ŻEM IDIOTA
          >
          > Do tej winy się nie poczuwam, ale jeśli Cię czymś nieświadomie uraziłem, to
          > przepraszam.
          >
          > homosovieticus:
          > > Prosba krócej pisz jesli można prosic
          >
          > Czy tym razem jest wystarczająco krótko?
          >
          > - Stefan
          Moje pytanie brzmiało:
          Czy teraz lepiej rozumiesz moją definicję Elity i zawarte w niej wyrażenie
          > > "wybitni" ludzie ?
          Zechciej proszę, odpowiedzieć na nie.
          • stefan4 Re: odpowiadam Stefanowi 4 07.03.04, 00:41
            homosovieticus:
            > Moje pytanie brzmiało:
            > Czy teraz lepiej rozumiesz moją definicję Elity i zawarte w niej wyrażenie
            > > > "wybitni" ludzie ?

            Nie. Moim zdaniem nie spełnia ona podstawowych kryteriów logicznych dla uznania
            definicji za poprawną. Pewne zastrzeżenia wyłuszczyłem w poście, który był za
            długi. Ale i tam nie zmieściłem wszystkich zastrzeżeń, które się nasuwają.

            W ostatnim wyjaśnieniu wymieniłeś tylko nagrody Nobla jako kryterium wybitności.
            Jeśli tak, to elitę mamy 2-osobową: Wałęsa i Szymborska; no, ew. możemy jeszcze
            podyskutować o Miłoszu. Ja wiem, że nie o to Ci chodziło, ale jeśli i tak mam
            się domyślać od samego początku do samego końca, o co chodziło, to co mi po
            definicji?

            Ale mnie problemy elit tak bardzo nie martwią. Piszę to wszystko tylko na Twoje
            żądania skierowane imiennie do mnie, inaczej bym się nie wypowiadał.

            - Stefan
            • homosovieticus Re: odpowiadam Stefanowi 4 07.03.04, 01:00
              stefan4 napisał:

              > homosovieticus:
              > > Moje pytanie brzmiało:
              > > Czy teraz lepiej rozumiesz moją definicję Elity i zawarte w niej wyrażenie
              > > > > "wybitni" ludzie ?
              >
              > Nie.
              Czego dokładnie nie rozumiesz.Słowa wybitni.Czy trudności w precyzyjnym
              zdefiniowaniu czegoś czego się nie da precyzyjnie zdefiniować.Chyba u Lindgrena
              w "Elementach teorii decyzji" jest coś na ten temat.Sprawdź.

              Moim zdaniem nie spełnia ona podstawowych kryteriów logicznych dla uznani
              > a
              > definicji za poprawną.


              Mówisz teraz o logice a niedawno kwestionowałeś istnienie najstarszej nauki
              jaka jest filozowia, która bez logiki nie była by możliwa.Przestaje Cię
              rozumieć i podejrzewam ,żeś taki matematyk jak ja Xionc.


              >Pewne zastrzeżenia wyłuszczyłem w poście, który był za
              > długi. Ale i tam nie zmieściłem wszystkich zastrzeżeń, które się nasuwają.
              >
              > W ostatnim wyjaśnieniu wymieniłeś tylko nagrody Nobla jako kryterium
              wybitności
              > .

              Albo tak upartym jesteś albo "golono strzyżono"

              > Jeśli tak, to elitę mamy 2-osobową: Wałęsa i Szymborska; no, ew. możemy
              jeszcze
              > podyskutować o Miłoszu. Ja wiem, że nie o to Ci chodziło, ale jeśli i tak mam
              > się domyślać od samego początku do samego końca, o co chodziło, to co mi po
              > definicji?
              >
              > Ale mnie problemy elit tak bardzo nie martwią. Piszę to wszystko tylko na
              Twoj
              > e
              > żądania skierowane imiennie do mnie, inaczej bym się nie wypowiadał.
              >
              > - Stefan
              Wykrecasz się sianem.
              Czyżbyś nie wiedział ,że próby scisłego definiowania dowolnych kresleń pojęć ,
              wyrażen są z góry skazane na niepowodzenie.
              Czy to kolejny zabobon w który wpadasz ,nazywa sie go scjentyzmem?
              • stefan4 Re: odpowiadam Stefanowi 4 07.03.04, 02:39
                homosovieticus:
                > Mówisz teraz o logice a niedawno kwestionowałeś istnienie najstarszej nauki
                > jaka jest filozowia

                Nie kwestionowałem ISTNIENIA filozofii tylko jej naukowość wg DZISIEJSZYCH
                kryteriów a nie najstarszych. Wg mnie z filozofii wykluły się nauki tak jak z
                gniazda wykluwają się ptaki
                • homosovieticus Re: odpowiadam Stefanowi 4 07.03.04, 02:54
                  stefan4 napisał:

                  > homosovieticus:
                  > > Mówisz teraz o logice a niedawno kwestionowałeś istnienie najstarszej nauk
                  > i
                  > > jaka jest filozowia
                  >
                  > Nie kwestionowałem ISTNIENIA filozofii tylko jej naukowość wg DZISIEJSZYCH
                  > kryteriów a nie najstarszych.

                  Dzisiejsza filozofia Nazywa się ANALITYCZNĄ i kwestionować jej naukowość może
                  całkowity dyletant co u matematyków uniwersyteckich jest faktem zadziwiajacym.

                  Poniżej znowu bełkot

                  Wg mnie z filozofii wykluły się nauki tak jak z
                  > gniazda wykluwają się ptaki
    • Gość: Alfons Publiczny To samo jest z domami publicznymi ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 23:24
      Powstają w niejasnych okolicznościach.
      Oficjalnie nikt o nich nic nie wie ale wielu może ci je wskazać.
      Nazywane są "publicznymi" ale korzysta z nich elyta.

      • homosovieticus Re: To samo jest z domami publicznymi ... 07.03.04, 04:40
        Gość portalu: Alfons Publiczny napisał(a):

        > Powstają w niejasnych okolicznościach.
        > Oficjalnie nikt o nich nic nie wie ale wielu może ci je wskazać.
        > Nazywane są "publicznymi" ale korzysta z nich elyta.
        >
        To nieprawda.
        Z domów publicznych korzystaja wszyscy porządni mężczyźni.
    • Gość: Mohoś Może zaciekawi Stefana4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.04, 05:15
      serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,1944907.html
    • Gość: mirmat Nie ma opinii publicznej bez pelnej Wolnosci Wypow IP: 64.7.158.* 07.03.04, 05:23
      Nikt nie ukrywa, ze dziennikarze maja ogromny wplyw na ksztaltowanie opinii
      publicznej. Ale to konstytucyjnie zagwarantowane prawo do swobody wypowiedzi
      decyduje o tym czy dzienikarze maja monopol czy sa tylko elementem w
      ksztaltowaniu przekonan publiki. Obserwujac opinie w Ameryce i w Zachodniej
      Europie (Unia) widac jak ogromne znaczenie ma w USA poprawka konstytucyjna
      gwarantujaca Wolnosc Wypowiedzi. Konstytucja Amerykanska nie dopuscila by bdo
      zenujacych procesow politycznych powazanych intelektualistow jak Michela
      Houellebecq, Oriany Fallaci czy aktorki Brigitte Bardott.
      Przeraza mnie co sie bedzie dzialo w Polsce po 1 maja kiedy wchlonie nas
      Eurokolchoz a nasi politykierzy ugna sie pod szantazem i podpisza stalinowska
      konstytucje konwentu. Mam przed soba angielska wersje "Draft Treaty
      Establishing a Constitution for Europe".
      Article III-158 (1) The Union shall constitute an area of freedom, security and
      justice with respect for fundamental rights, taking into account the different
      legal traditions and systems of the Member States. Czyli formalnie
      sprawy "wolnosci" (ale jakich?) maja uwzgledniac "tradycje" krajow
      czlonkowskich. To dobrze niech Niemcy sobie zamykaja swoich zgodnie ze swoimi
      tradycjami a my bedziemy wolni by ciszyc sie naszymi tradycyjnymi swobodami jak
      wolnosc wypowiedzi. Ale zaraz w punkcie (3) wylazi stalinowska hydra: The Union
      shall endeavor to ensure a high level of security to combat crime, rasizm and
      xenophobia. CZYLI - UNIA PODEJMIE WYSILEK BY ZABEZPIECZYC WYSOKI POZIOM
      BEZPIECZENSTWA W CELU PRZECIWSTAWIENIU SIE I WALCE Z PRZESTEPCZOSCIA, RASIZMEM
      I KSENOFOBIA !!!! Nikt nie ma problemu z walka z "przestepczoscia". Ale w
      aspirujacym do despotyzmu systemie walka z tak zwanym "rasizmem"
      czy "ksenofobia" czyni podstawowe prawo obywatela do wolnosci wypowiedzi
      fikcja. To wlasnie dzieki takim "prawom " we Francji wobec wspomnianych powyzej
      nintelektualistow tocza sie postepowania przed kapturowyni sadami.
      Na przykladzie Kanady gdzie mieszkam, tez widac, ze "walka z rasizmem i
      ksenofobia" czyni walke z teroryzmem praktycznie niemozliwa. W tym kraju
      dzialaly do niedawna praktycznie bezkarnie wszystkie wazniejsze islamskie
      organizacje terorystyczne. To Kanada stanowila dla islamistow glowna baze
      wypadowa do USA. Na jakakolwiek probe policji by inwigilowac bandyskie komorki
      odzywal sie krzyk: "rasizm i ksenofobia" po czym policjaci w strachu wycofywali
      sie z jakichkolwiek dzialan. Dopiera zamkniecie granicy przez Amerykanow
      zmusilo Ottawe do podjecia akcji. Rasizmem tu sie okresla przeciwstawianie sie
      kwotom preferencyjnym dla kolorowych na rzadowe stanowiska. Za ksenofobie
      zostal w Kanadzie skazany chrzescijanski wydawca, ktory odmowil pedalom wydania
      pornograficznej broszury. O ksenofobie beda oskarzani w Polsce przeciwnicy
      adopcji dzieci przez zboczencow. Wyobraznia lewackich lunatykow nie ma granic.
      Zarzad miasta Lyon sponsorowal niedawno pierwsza proba wprowadzenia szariatu do
      Francuskiego prawodastwa. Znany pisarz Francuski Michel Houellebecq, uniknal
      czasowo 18 miesiecy wiezienia i $110 tysiecy grzywny za krytyczne uwagi o
      islamie ale sprawa nie jest jeszcze zakonczona. Prokurator zapowiedzial bowiem
      apelacje a Francuscy islamisci terroryzuja ciagle Houllebecqa i jego rodzine.
      Wiadomo tez, ze ta sadowa forma
      teroryzmu bedzie finansowana dalej przez podatnikow miasta Lyon a Michel
      Houellebecq musi placic z wlasnej kieszeni.
      Włoska pisarka i dziennikarka Oriana Fallaci stanęła rowniez przed paryskim
      sadem oskarżona przez antyrasistowską organizację The Movement Against Racism
      and For Friendship (MRAP) o podburzanie do nienawiści rasowej, ponieważ w
      książce "Anger and Pride” (Gniew i duma) utrzymuje m.in., że w meczetach
      gloryfikuje się świętą wojnę i terroryzm. Książka, napisana pod wpływem
      wydarzeń z 11 września 2001 r., ma poza tym wyrażać przekonanie o wyższości
      zachodniej kultury i zachodnich norm nad islamską cywilizacją i wskazywać na
      wyraźne związki pomiędzy imigracją z krajów arabskich, a wzrostem terroryzmu
      w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Skarżący przekonują, że książka
      jest „zapalnym traktatem przepojonym islamofobią”. Ich prawnicy cytują wyimki z
      książki w których włoska dziennikarka mówi, że islamscy imigranci na
      Zachodzie „mnożą się jak
      szczury” i że „dzieci Allacha spędzają większość swego czasu z tyłkami w
      górze, modląc się pięć razy dziennie”. MRAP twierdzi, że tego rodzaju
      stwierdzenia w sposób oczywisty przekraczają dopuszczalne granice krytyki.
      Oczywiscie okrzyki nienawisci wobec Ameryki spotykaja sie ze
      zrozumieniem "wymiaru sparawiedliwosci".
      Prawnicy Fallaci, uważają natomiast, że sednem tej książki, jak
      przyznają „momentami, szokującej”, jest przekonanie, że walka z islamskim
      terroryzmem jest dziś o wiele trudniejsza z powodu intelektualnego terroryzmu,
      kryjącego się pod terminem „antyrasizm”. Jest to dokladnie to samo zjawisko
      jakie zaobserwowalem w Kanadzie. Jednakże sprawa Fallaci nie jest jeszcze
      zakończona, ponieważ sąd zlecił bardziej szczegółową analizę treści książki,
      nie jest więc wykluczone, że włoska autorka może jeszcze zostać ukarana.

      Nastepna ofiara islamo-zabojady stala sie Brigitte Bardot.. W styczniu 1998 r.
      aktorka została skazana na grzywnę 3.250 dol "za podsycanie nienawiści rasowej"
      z powodu uwag na temat masakry osób cywilnych w Algierii. Cztery miesiące
      wcześniej ukarano ją grzywną za słowa, iż Francja została zalana
      przez "mordujących owce muzułmanów". (PAP) wk/ mc/ itm/ 3076 W wywiadzie dla
      sobotniej gazety "France Soir" 68-letnia Brigitte Bardot bronila swego
      stanowiska, twierdząc, że nie jest skandalistką. "Jestem uczciwą kobietą, która
      mówi to, co myśli. Mam nadzieję, że nie zamkną mnie w więzieniu". Po nakręceniu
      46 filmów porzuciła srebrny ekran na rzecz ochrony zwierząt
      Oczywiscie o tym co te terminy "rasizm" czy "ksenofobia" maja oznaczac beda
      decydowac czerwoni Brukselscy Komisarze i arbitralnie wyznaczeni zgodnie z
      kluczem lewackich pogladow sedziowie. Jeden z przykladow juz obecnego
      zastosowania takich Orwelowskich "praw", wiezien lagrow sowieckich, Wlodzimierz
      Bukowski poznal w czasie swego pobytu w Anglii. Jego znajomy zazartowal
      publicznie, ze chcialby miec takie same prawa, jakie ma "czarna lesbijka, i do
      tego samotna matka , niepelnosprawna i uzalezniona od narkotykow" i w
      rezultacie zostal aresztowany. Procesy Michela Houellebecq, Oriany Fallaci czy
      Brigitte Bardott we Francji sa dopiero poczatkiem. Niepodporzadkowujacych sie
      politycznie redaktorow po prostu wyrzuca sie z pracy. Tak stalo sie ostatnio z
      zastepca redaktora francuskiego pisma La Croix, Alain Hergothe, ktory osmielil
      sie napisac ksiazke popierajaca polityke Amerykanska (La Guerre a Outrances). W
      ksiazce tej Hergothe wykazal, ze media francuskie wykazuja anty-amerykanskie
      uprzedzenia odnosnie wojny w Iraku. To wystarczylo by wyrzucic go z pracy.
      Tak jak w kazdym raczkujacym despotyzmie wyglada na to, ze pozbawianie ludzi
      mozliwosci zarobkowania bedzie na poczatku w Unii najbardziej powszechna metoda
      kontrolowania umyslow. Dziszejsze BBC finansowane z haraczu jaki wymusza sie na
      Brytyjczykach jest wzorcem Politycznej Poprawnosc. Wlasnie eliminuje sie
      ostatnie reduty niezaleznych pogladow tak by juz nic nie przeszkadzalo
      bezmyslnej indoktrynacji. Wlasnie pozbawiono audycji jednego z
      najpopularniejszych Brytyjskich dziennikarzy Roberta Kilroy-Silka. Jego "show"
      zwany "Kilroy" regularnie zbieral przed ekran telewizyjny 1,2 miliona widzow.
      Robert Kilroy-Silk byl kiedys parlamentarzysta z obecnie rzadzacej Partii Pracy
      ale jego niezaleznosc w mysleniu nie pasowala do Unijnych standartow.
      Pretekstem do pozbawienia go pracy w BBC byl jego artykol w innym pismie Sunday
      Express, gdzie napisal on oczywista prawde, ze islamisci sa
      • homosovieticus Re:Dokończ proszę :) 07.03.04, 13:04
        Tekst, ostrzeżenie przed jrdnowymiarowym myślenie igłupia poprawnością
        polityczną ,będącą w istocie rzeczy klamstwem lub bełkotem
        • Gość: mirmat Ups! kończe-prosze o opinie IP: 64.7.156.* 07.03.04, 15:18
          ....Tak jak w kazdym raczkujacym despotyzmie wyglada na to, ze pozbawianie
          ludzi mozliwosci zarobkowania, bedzie na poczatku w Unii najbardziej powszechna
          metoda kontrolowania umyslow. Dziszejsze BBC finansowane z haraczu jaki wymusza
          sie na Brytyjczykach jest wzorcem Politycznej Poprawnosc. Wlasnie eliminuje sie
          ostatnie reduty niezaleznych pogladow tak by juz nic nie przeszkadzalo
          bezmyslnej indoktrynacji. Wlasnie pozbawiono audycji jednego z
          najpopularniejszych Brytyjskich dziennikarzy Roberta Kilroy-Silka. Jego "show"
          zwany "Kilroy" regularnie zbieral przed ekran telewizyjny 1,2 miliona widzow.
          Robert Kilroy-Silk byl kiedys parlamentarzysta z obecnie rzadzacej Partii Pracy
          ale jego niezaleznosc w mysleniu nie pasowala do Unijnych standartow.
          Pretekstem do pozbawienia go pracy w BBC byl jego artykol w innym pismie Sunday
          Express, gdzie napisal on oczywista prawde, ze islamisci sa "samobojczymi
          bombami, obcinajacymi konczyny opresorami kobiet". Atak na wolnosc slowa
          wyszedl od Muslim Council of Britain wspomaganego przez rzadowa Commition for
          Racial Equality, ktore nie sa zadowolone wyrzuceniem dziennikarza z pracy ale
          wolaja by prokurator pociagnal go do "sprawiedliwosci" za "nawolywanie do
          nienawisci rasowej". Robert Kilroy-Silk powiedzial The Sunday Telegraph: If I
          am not allowed to say there are Arab states that are evil, despotic and treat
          women abominably, if Iam not allowed to say that, which I know to be a fact,
          then what can I say?"
          Robert Kilroy-Silk moglby sie posluchac Czyraka i skorzystac z mozliwosci by
          siedziec cicho. Taka rade warto dac kazdemu niezaleznie myslacemu Polskiemu
          dziennikarzowi w przededniu naszego wejscia do Zwiazku Socjalistycznych
          Republik Europejskich.




          • rolotomasi Re: dokończ o.HomoCosia, bitte. Ou,.ye yes ! 07.03.04, 16:19
            było "Tak, jak w każdym raczkujacym despotyzmie wygląda na to, ze pozbawianie
            ludzi możliwości zarobkowania, będzie na poczatku w Unii najbardziej powszechna
            metodą kontrolowania umysłów"< bodaj jedyna teza z którą zgadzam się bez krytyki

            Reszta wywodów, a szczególnie personalizmy - jak BB, której sexapil zamienił
            się w eko-socjo-polit, są mocno naciągane. Tak jak zapiewający tu o.HomoCośTamma

            Już pisałem>>Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez mnie
            z tłumu na forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien wyrywać
            stąd co tchu i nie pokazywać się, Aż ludzie go zapomną i kłamstwa jego
            A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny.
            Nie ma kręgosłupa. Ideowego fundamentu i niczym śledczy UBek, który ma wpojone
            że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności otumanionych
            owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ .
            No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potrwa
            i będzie Lud bolało, ale namierzony już jest, a wyrzucenie gapowicza=cwaniaczka
            za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia pozostawiam zwykłej załodze,
            Ja tu robię za pilota wycieczki.
            Do dyskusji o opiniotwórczych polecam>>
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10743966&a=11067620
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11150373
            • Gość: mirmat Gdziez sie nauczyl tej "mowo-trawy"? IP: 64.7.156.* 07.03.04, 17:39
              rolotomasi napisał:
              > było "Tak, jak w każdym raczkujacym despotyzmie wygląda na to, ze pozbawianie
              > ludzi możliwości zarobkowania, będzie na poczatku w Unii najbardziej
              > powszechna metodą kontrolowania umysłów"< bodaj jedyna teza z którą zgadzam
              > się bez krytyki
              Mirmat: a dalej to juz czysty belkot przemieszany z osobistymi wycieczkami:
              > Reszta wywodów, a szczególnie personalizmy - jak BB, której sexapil zamienił
              > się w eko-socjo-polit, są mocno naciągane. (????????) Tak jak zapiewający tu
              o.HomoCośTamm (????????)
              > a Już pisałem>>Marny człowiek, jako pasażer na gapę, w porę wyłuskany przez
              > mnie z tłumu na forum, obrany do wstydnej golizny łgarza zakonnego, powinien
              wyrywać stąd co tchu i nie pokazywać się, Aż ludzie go zapomną i kłamstwa jego
              > A nie do samego końca, do ściany zapierać się i udawać że to kto inny.
              > Nie ma kręgosłupa. Ideowego fundamentu i niczym śledczy UBek, który ma wpojone
              > że dla osiągnięcia zamierzonego celu= wykorzystania naiwności otumanionych
              > owieczek, łże, bo ‘ cel uświęca środki’ .
              > No i właśnie> Dajemy radę, bo miarka się przebrała= przelała. Trochę to potr
              > wa i będzie Lud bolało, ale namierzony już jest, a wyrzucenie
              gapowicza=cwaniaczka za burtę statku płynącego do portu przeznaczenia
              pozostawiam zwykłej załodze, Ja tu robię za pilota wycieczki.
              Mirmat: mozesz mi wyjasnic w jakim jezyku to napisane, zebym mogl kupic
              odpowiedni slownik?
              • rolotomasi Re: Gdziez się ? 07.03.04, 19:40
                To tylko próba beła - zrobienia z katona = betona >>człowieka, po prostu,
                ex- tow__u !
                nie ma musu, zostań z kim i tam gdzie wybrałeś.
                • Gość: mirmat Re: Gdziez się ? IP: 64.7.156.* 09.03.04, 23:33
                  rolotomasi napisał:

                  > To tylko próba beła - zrobienia z katona = betona >>człowieka, po prostu,
                  > ex- tow__u !
                  > nie ma musu, zostań z kim i tam gdzie wybrałeś.

                  Mirmat: Zrozumialem!....zes idiota.
                  • rolotomasi Re: Gdziez się ? 10.03.04, 01:09
                    Czyżby ex-tow. nie był Tow____em?! niemożliwe ! mam nos lepszy od psa myśliwskie
          • homosovieticus Re: Dzięki 07.03.04, 16:33
            Dziękuję.Zastanowię się nad tekstem.
    • homosovieticus czekam na stefana4 09.03.04, 03:17
      nie odpowiedziałeś na mój ostatni post.
    • Gość: Ed Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.03.04, 01:40
      Była taka słynna powieść czytana w podziemiu jeszce w latach 70-tych, później
      sfilmowana. Czy chcesz coś do tego jeszcze dodać?
      • Gość: Homosovieticus Re: Co to takiego opinia publiczna? JAK POWSTAJE? IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 10:37
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Była taka słynna powieść czytana w podziemiu jeszce w latach 70-tych, później
        > sfilmowana. Czy chcesz coś do tego jeszcze dodać?


        Przypomnij proszę!
        :)



        --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Homosovieticus Miazga? IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 10:43
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Była taka słynna powieść czytana w podziemiu jeszce w latach 70-tych, później
        > sfilmowana. Czy chcesz coś do tego jeszcze dodać?



        Tak do miazfi mogę dodać i to sporo.
        Tego Andrzejewski nie znał.
    • Gość: Homosovieticus Na ten temat głos z poza Forum (prawicowca) IP: *.gdynia.mm.pl 10.03.04, 10:31
      Opinia publiczna - przewodnią siłą narodu

      To jakiś syndrom obecnych czasów, nie tylko w Polsce, że zamiast opinię
      kształtować, opinii się ulega. Na przykład głównym argumentem szefów telewizji
      pokazywania pospolitości, bezguścia, chamstwa i chłamu to jest wzrost
      oglądalności. Dziennikarze polują na afery, a jeżeli ich nie ma to sami je
      wymyślają. Politycy schlebiają pospólstwu licząc na wzrost popularności.
      Jak mi opowiadały wujki to wprzódy opinię kształtowały elity na każdym szczeblu
      drabiny społecznej (jeszcze była). Zwyczajni ludzie chcąc być "kimś lepszym"
      podciągali się do jakiś wzorów - aptekarza i arendarza, do mecenasa czy
      konsyliarza. (A teraz nikt nie chce być lepszym tylko bogatym i sławnym.)

      Politycy europejscy tak zapamiętali się w uleganiu wygodnictwu i dewiacjom, że
      Europa przechodzi transformację ze zbiorowości narodów w zbiorowisko
      indywiduów. Europa przeto nie jest w stanie bronić się kulturowo czy
      militarnie. Ludzie tam występują przeciw swym obrońcom a biorą w obronę swych
      wrogów. Skutki wyborcze tych szaleńców mogą być dla nas tak samo groźne jak
      najazd terrorystów. Jeden z pilotów Bundeshwery przyznał szczerze, że gdyby go
      posłali do Iraku to i tak bomb by nie zrzucał. Pytany; to dlaczego jest w
      wojsku - bo dobrze płacą - wyznał szczerze. On jest w armii na czas pokoju a
      walczyć nie ma o co - o religię? o ojczyznę?

      I dla tego popieram Busha, że jednoznacznymi decyzjami obnaża rozlazłość i
      niezaradność polityków europejskich.(inni, a nawet Tadek niech mi tu nie piszą
      że za wszystkim stoi interes, najczęściej przed). O, odleciałem, poniosło mnie
      ale takie są konsekwencje nadużywania demokracji. Mój szwagier mawia:
      demokracja dla demokratów, a gówno dla gówniarzy. I to wreszcie powinno
      obowiązywać.

      Wracając do tematu, to nasi demokraci wymieniając na przykład; Tuska,
      Kaczyńskiego (a nawet dwóch), Rokitę, uprawiają przed ludem obrzydliwy
      ekshibicjonizm. Wywracają kieszenie, otwierają portfele, pokazują za
      przeproszeniem swoje PIT-y. Czyści i przeźroczyści zaczynają brać się do innych
      obszarów. Odchudzają Parlament, wyrzekają się publicznych pieniędzy dla partii.
      Nie jest to wszystko naganne, ba nawet chwalebne jeśli są jeszcze jakieś
      poważniejsze propozycje poza tymi. Tu znowu wyłazi schlebianie "opinii
      publicznej"

      Żeby któryś odważnie ludowi powiedział: - jeśli chcecie lepiej czeka was pot i
      mózgowanie, ale wtedy musiał by ludziom wskazać, gdzie ma ten pot wylewać i
      myśl wytężać, żeby "wyszli na swoje". A tu nic w tym kierunku. Zamiast
      rzeczowych programów gospodarczych łatwiej idzie ględzenie o reformach; służby
      zdrowia, szkolnictwa, policji, administracji itp. Oczywiście, jest to odpowiedź
      na potrzeby społeczne, ale skąd na to wziąć pieniądze i jak to zrobić
      publiczność się nie wyznaje.

      Politycy mogą więc obiecankami szafować zapewniając o osiągnięciu pełnego
      szczęścia bez wyrzeczeń. Publika ma swoje prawa ale wmawia się jej że wie
      więcej niż rzeczywiście wie. Tak jak kiedyś partia czerpała natchnienie z myśli
      klasy robotniczej, tak teraz politycy oczekują natchnienia od opinii
      publicznej. I wtedy i teraz to szwindel.

      Ludzi trzeba czymś nakarmić, wskazać środki utrzymania , jeśli nie ma się
      jasnego i śmiałego programu jak to zrobić stosuje się chwyty populistyczne.
      Demonstracyjne ujawnianie ubóstwa szefów partii i samych partii ubogiemu
      społeczeństwu na długo nie da satysfakcji. Głodny da spokój sytemu, jeśli sam
      się naje. Politycy zamiast rozbudzać opinię publiczną sprawami marginalnymi
      powinni tę opinię kreować do dobrej pracy, do wiedzy, do solidności i
      skromności- ale tu ab ovo, trzeba ludziom dać robotę. Trzeba wzmacniać
      tradycyjne wzorce współżycia społecznego a nie od nich odchodzić dając pole
      działania najrozmaitrzym dewiantom i frustratom.

      Demokracja i tolerancja to nie uległość przed mniejszościami i nie bezwzględne
      prawa większości. To ciągłe poszukiwanie równowagi między swobodą a
      obowiązkiem. Równowagę taką mogą tworzyć elity wszelkiego typu, a nie masa
      ludzi przez tzw. "opinię publiczną".

      Partie bogate zawdzięczają swój dostatek władzy, którą sprawują lub sprawowały
      i nie chcą dopuścić konkurencji. Jednakże powtarzające się okresy błędów i
      wypaczeń nawet dwóch zmieniających się w sprawowaniu władzy partii więcej
      kosztuje społeczeństwo niż finansowanie konkurencji, która może być kołem
      ratunkowym w przypadku kryzysu politycznego.

      Demokracja powinna mieć wpisane w swoje koszty zasilanie z budżetu państwa
      działalności politycznej. Przy obecnych wysokich kosztach funkcjonowania
      organizacji oraz kosztach obsługi mediów w kampaniach wyborczych członkowie nie
      udźwigną utrzymania partii. Żeby wyborca ocenił program, chociażby jego hasła,
      trzeba do niego dotrzeć, dać możliwość poznania, oceny. To są właściwe koszty
      wzbogacania opinii publicznej.

      Waldek Pernach



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka