haen2010
27.12.10, 09:12
Jaki będzie ten przyszły rok w polityce? Spróbujmy krótko postawić kabałę polityczną, bo czas po temu odpowiedni. Ja zacznę.
Wybory jesienne, decyzje już zapadły. Tusk oblicza, że prezydencja Unii wywinduje popularność rzadzących. Prawdziwe reformy finansów państwa będą markowane, społeczeństwo będzie dyskretnie podskubywawane podwyżkami, zamrożeniem płac, obietnicami zmniejszenia biurokracji, wszechmocną blagą i bajerem z zakresu public relations pod kolejne pomysły Igora Ostachowicza.
Osią podziału społecznego będzie w przyszłym roku Tragedia Smoleńska. Tutaj Tusk z Kaczorem stanowią jedność dwugłową, czyli Kaczor Donald - ludzie mają się podzielić wg dwóch wersjii katastrofy: spiskową i normalną. Tusk bardzo liczy na większość tej drugiej i tu na pewno się nie zawiedzie, będzie grał politycznie Smoleńskiem do końca.
Uważam też, że w przyszłym roku nastąpi przesilenie nastrojów społecznych. Coraz więcej ludzi będzie zdawać sobie sprawę, że państwo stało na opoce Kościoła Katolickiego i ten fundament został skutecznie skruszony. Kościół okazał się zwyczajną, mafijną strukturą rabującą bez litości państwo polskie i wiernych. Strukturą, której sto procent obecnych elit się wysługiwało, bez jej poparcia zdobycie władzy było do tej pory nieziszczalnym projektem.
Platforma się utrzyma na topie i wygra wybory jesienią. PiS na Smoleńsku też dociągnie na kilkanaście procent. PSL może uzyskać wynik dający koalicję i bezpieczeństwo socjalne ich rodzinnych klanów. SLD uzyska wynik na poziomie PSL, bo pod Napieralskim nie stać ich na więcej.
Do sejmu dostanie się też PJN hołubione przez media, ale cienko. Dostanie się też ugrupowanie wokół Palikota, grubo, do dwudziestu procent.