30.07.04, 10:15
Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, że chodzi o
znanego w Gdańsku....
Lista „targetów” jest otwarta.

Wzorce:

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt
Obserwuj wątek
    • Gość: ;-P Re: odstrzał IP: *.acn.pl 30.07.04, 10:20
      A to ciekawe. Bo np. znane, niegdyś wpływowe (ich szef mógł dyktować rządowi,
      jakie mają być ustawy) media co i raz kogoś pomawiają, opluwają i tak dalej, a
      osoby te trzymają się dobrze...
      • Gość: Czarny ;-) Re: odstrzał IP: *.kabel.telenet.be 30.07.04, 10:31
        W Stanach tez to byly tylko pomowienia ;-)
        Moze nareszcie ofiary ich niecnych czynow zloza zbiorowy pozew do sadu.

        Tylko kto bedzie placil milionowe odszkodowania, czyzby znowu Owieczki?
    • Gość: mimikra Re: odstrzał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 11:06
      I kto tu wykorzystuje sprawę gdańskiego księdza do walki politycznej, hmmm?
      Autorytet Kościoła będzie większy, także wśród niekatolików (tak, tak, to
      niebywałe, ale tacy też w Polsce istnieją i to wcale nie w rezerwatach) jeżeli
      będzie umiał szybko, uczciwie i zdecydowanie rozwiązywać takie problemy, zamiast
      nabierać wody w usta i tłumaczyć wszystko spiskiem wrogich sił "lewackich",
      "demo-liberalnych", "żydowsko-masońskich" i czego tam sobie jeszcze chcecie.

      Jeżeli rzeczywiście chodzi o księdza J. i postawione zarzuty się potwierdzą to
      jego autorytet i tak wiele na tym nie ucierpi, bo żadnego autorytetu nie
      posiadał. Był powszechnie znany jako wyjątkowy świr, który swimi dziwacznymi
      pomysłami i antysemickimi wystąpieniami bardzo szkodził wizerunkowi Kościoła.
    • kataryna.kataryna Re: odstrzał 30.07.04, 11:19
      lupus.lupus napisał:

      > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
      > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
      > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
      > e chodzi o
      > znanego w Gdańsku....
      > Lista „targetów” jest otwarta.



      Ksiądz, nie ksiądz, jeśli dopuścił się pedofilii powinien zostać bardzo surowo
      ukarany i publicznie napiętnowany, nie ma powodu, żeby inaczej traktować
      pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa. Mówienie o
      przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką z Kościołem
      (chociaż oczywiście w takiej walce może służyć za wygodny argument), tak jak
      mówienie o pedofilii wśród nauczycieli nie jest walką ze szkołą. Jasne, że
      oszołomstwo każdy przypadek księdza-pedofila będzie rozciągać na wszystkich
      księży i wałkować w nieskończoność ale na to się nic nie poradzi. To co Kościół
      powinien zrobić, to zdecydowanie działać w przypadkach udowodnionej pedofilii,
      nie można udawać, że nic się nie dzieje a wszystko to to robota jego wrogów. To
      taki komentarz ogólny.

      Przechodząc do sprawy gdańskiego księdza, to mnie uderza w niej co innego,
      zwłaszcza w zachowaniu Gazety, która w przypadku Samsona apelowała piórem
      Piotra Pacewicza "Za wcześnie jednak na ferowanie wyroków. Tymczasem wiele
      mediów już z Andrzeja S. zrobiło pedofila. Wyraziście go identyfikują (...).
      Już wydali wyrok." zaś w sprawie księdza zachowuje się jakby własnych
      komentarzy nie czytała. Gdy Pacewicz pisał swój płomienny apel, Samson miał już
      postawione zarzuty a policja zgromadzone dowody, do których podejrzany się
      przyznał. Sytuacja zupełnie inna niż księdza, gdzie prokuratura prowadzi
      dopiero śledztwo "w sprawie" a jedynym powodem (jeśli wierzyć mediom, bo
      możliwe, że są jeszcze jakieś inne dowody) są zeznania jednej osoby.

      W sprawie księdza Gazeta pisze wyjątkowo asekuracyjnie:

      "o takie czyny pomawiany jest"
      "Nie wiadomo kto złożył doniesienie. Jednak skoro zostało złożone, prokuratura
      czy policja muszą wszcząć postępowanie. Dopiero w jego wyniku okazuje się, czy
      doniesienie jest prawdopodobne"
      "[prokuratura] sprawdza też czy doniesienie nie jest próbą zdyskredytowania
      znanego księdza na fali ostatnich doniesień o przypadkach pedofilii"


      Dziwię się, że kilka tygodni po apelu Pacewicza, Gazeta nie ma żadnych oporów
      przed robieniem pedofila z innej osoby, którą opisuje w sposób umożliwiający
      identyfikację, skoro jak widać z tekstu, dziennikarz wprowadza aż tyle
      sformułowań "zmiękczających" wymowę tekstu, jakby sam miał wątpliwości. Chociaż
      musi wiedzieć, że czytelnik wyczyta z tego tekstu tylko to co będzie chciał -
      że ksiądz jest pedofilem i tyle - nikt się nie będzie wczytywał w te wszystkie
      zastrzeżenia.

      Nie mam cienia współczucia dla pedofila, kimkolwiek jest, jeśli zarzuty są
      uprawdopodobnione, nie mam nic przeciwko publicznemu piętnowaniu, podawaniu
      naziwsk i wizerunków. Jeśli są uprawdopodobnione. Czy zarzuty wobec tego
      księdza są uprawdopodobnione? Z relacji Gazety wcale to nie wynika, a mimo
      wszystko nie ma oporów przed podawaniem do publicznej wiadomości o kogo chodzi.
      I w tej sprawie Pacewicz zapewne się nie wypowie.
      • Gość: ;-P Re: odstrzał IP: *.acn.pl 30.07.04, 11:44
        Tak na marginesie dodam, że Wojciech K. też był na początku pomawiany...

        ...Heniek, jesteśmy z Tobą!, Heniek, jesteśmy z Tobą...

        A bardziej poważnie - ta sprawa mi jakoś śmierdzi. Bardzo możliwe, że ktoś
        załatwia tutaj prywatne porachunki (vide
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=14545719 - choć wiem, że
        "rzetelność Super Ekspresu" to oksymoron). Nie wydaje mi się rozsądnym
        naznaczanie każdego, kogo oskarży się o pedofilie winą. Sugeruję trochę
        poczekać, na razie tak naprawdę nie wiadomo nic. Nie ma oskarżenia,
        aresztowania, oficjalnego przedstawienia zarzutów, Henryk J. wypowiedział się
        publicznie o tych oskarżeniach. Poczekajmy...
    • warka_strong Re: odstrzał 30.07.04, 11:38
      lupus.lupus napisał:

      > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
      > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
      > Śmierć (cywilna) gwarantowana.
      >
      ===
      Nie wiem czy zauważasz, że kapłani sami wiele robią aby niemal codziennie
      się "uśmiercać". Niestety braciszkowie z Częstochowy szastają pieniędzmi na
      kaucję dla przestępcy, księża z Lublina zamieszani w aferę z importem
      samochodów... To przekształca się w wizerunek całego KK.

      Na tle tego, "afera z Gdańska" jest ledwie dodatkiem do tego pasztetu. Mówiąc
      jeszcze inaczej, KK sam robi wiele aby jego autorytet malał. Głoszenie
      antysemityzmu przez jego funkcjonariuszy i inne tego typu zjawiska...

      Co ciekawe, przypadki patologi dotyczą przedstawicieli KK. Jakoś nie słychać o
      tego typu zjawiskach wśród kapłanów Kościoła Prawosławnego i innych, które
      znajdują się poza zasięgiem i wpływami Watykanu. Dlaczego?
    • leszek.sopot A może dociec prawdy? 30.07.04, 12:08
      Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
      chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do dziś -
      opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
      stronie internetowej nie ma tej informacji. Że chodzi o prałata potwierdził
      przedwczoraj Józef Fedosiuk, szef Prokuratury Okręgowej, który od wczoraj
      poszedł na urlop. jego zastępca nie chce już nic więcej ujawnić.
      Nie umiem odgadnąć czy obecna sprawa w prokuraturze dotyczy nowego zgłoszonego
      przypadku czy też chodzi o sprawę toczącą się juz w sądzie.
      O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej. W latach 80.
      znałem go dobrze - trudno by było po nim poznać, że ma zapędy homoseksualne lub
      pedofilskie. Prawdę jednak jest to, że zawsze jego "asystentami" byli chłopcy,
      a nie zakonnice. Dwóch z tych chłopców dorobiło się z pracy na tej plebanii
      własnych mieszkań i samochodów.
      Trochę wątpię by przed sądem potwierdziły się zarzuty wobec prałata, gdyż
      zapewne rodzina chłopca zadowoli sie pieniężną gratyfikacją - być może właśnie
      dlatego sprawa trafiła do sądu, bo prałat nie chciał się zgodzić na być może
      wygórowane zadośćuczynienie.
      Być może też nie chodzi o gwałt na nieletnim, bo może chłopiec miał nadzieję na
      zarobienie trochę pieniędzy? W papierowym wydaniu DB informuje, że rodzice
      domyślili się, że z chłopakiem dzieje się coś nie tak jak zaczął zaniedbywać
      lekcje i częściej przebywać na plebanii niż w szkole. Gdyby był gwałcony, to by
      chyba tam nie chodził?
      Ks. prałat miał wczoraj wyjaśnić czy zarzuty jego dotyczą. Unikał dziennikarzy,
      o mało jego mercedes nie rozjechał dziennikarza z RMF. Dopiero na otwarciu
      wystawy w stoczni gdańskiej poświęconej 60. rocznicy Powstania Warszawskiego
      powiedział dziennikarzom, że to jakaś bzdura.

      Prałat na zdjęciu w dzisiejszym DB
      gdansk.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/59/40_388167_2_d_7632.jpg
      krótka informacja w necie z DB
      gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/388167.html
      Informacje z Radia Gdańsk
      www.radiogdansk.pl/?a=news&id=8289
      • warka_strong Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 12:11
        Prawdy?

        Wszak przecież prawda, to kłamstwo, które nie zostało wykryte...
        • Gość: Ed Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:23
          Szanowni Państwo,
          Gorąco przepraszamy bardzo wiele osób, które zamówiły książkę „Życie seksualne
          księży”, że do tej pory nie otrzymały przesyłki.
          Wydawnictwo nasze, jest zaskoczone jak szybko i z jaką determinacją podjęto
          działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.
          Ponownie i to w sposób niezwykle agresywny grozi się nam, szantażuje, że jeżeli
          nie zaprzestaniemy dystrybucji książki to spotkają nas niespodzianki o
          jakich „się nawet nam nie śniło”.
          Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
          mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
          książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych. Po kolei,
          angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy, kiedy
          codziennie spotykają ich szykany.
          Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
          potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi.
          Raz jeszcze serdecznie przepraszamy wszystkich Czytelników za opóźnienia w
          wysyłce książek.

          Z wyrazami szacunku
          Dom Wydawniczy „Credo”

          jojooponiarz.webpark.pl/uwaga.htm
          Pozycję można zamóweić pod adresem
          jojooponiarz.webpark.pl/#
          • kataryna.kataryna Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 12:33
            Gość portalu: Ed napisał(a):

            > Szanowni Państwo,
            > Gorąco przepraszamy bardzo wiele osób, które zamówiły książkę „Życie seks
            > ualne
            > księży”, że do tej pory nie otrzymały przesyłki.
            > Wydawnictwo nasze, jest zaskoczone jak szybko i z jaką determinacją podjęto
            > działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.
            > Ponownie i to w sposób niezwykle agresywny grozi się nam, szantażuje, że
            jeżeli
            >
            > nie zaprzestaniemy dystrybucji książki to spotkają nas niespodzianki o
            > jakich „się nawet nam nie śniło”.
            > Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
            > mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
            > książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych. Po kolei,
            > angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy, kiedy
            > codziennie spotykają ich szykany.
            > Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
            > potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi.
            > Raz jeszcze serdecznie przepraszamy wszystkich Czytelników za opóźnienia w
            > wysyłce książek.
            >
            > Z wyrazami szacunku
            > Dom Wydawniczy „Credo”




            Dom Wydawniczy "Credo" znalazł ciekawy sposób na reklamę swojej książki. Albo
            na wytłumaczenie dlaczego się nie wyrabia z dystrybucją. Ludzie zapłacili za
            książkę, wydawnictwo im nie wysłało na czas i teraz zwala na masowe
            prześladowania :)))
            • Gość: Ed Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:47
              Być może. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że dociekający prawdy w tych sprawach
              mogą się posiłkować nie tylko ostatnimi doniesieniami prasowymi.
              • kataryna.kataryna Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 12:50
                Gość portalu: Ed napisał(a):

                > Być może. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że dociekający prawdy w tych sprawach
                > mogą się posiłkować nie tylko ostatnimi doniesieniami prasowymi.



                Z reklamy tej książki niestety nie wynika, że można się nią posiłkować przy
                dociekaniu prawdy.
                • Gość: Ed Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 12:57
                  Czy prawda polegać ma na jej reklamie a nie na jej dociekaniu? Zdumiewasz mnie.

                  Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukloń.
                  (Karol Kord)
                  • kataryna.kataryna Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 13:03
                    Gość portalu: Ed napisał(a):

                    > Czy prawda polegać ma na jej reklamie a nie na jej dociekaniu? Zdumiewasz
                    mnie.



                    Ty mnie też. Chyba muszę zrezygnować ze skrótów myślowych. Wyjaśniam.
                    Napisałam, że z reklamy nie wynika, że książka może być pomocna w dociekaniu
                    prawdy bo poza "jedyna taka książka", "musisz ją mieć" itp nie było tam żadnej
                    informacji na temat wiarygodności zawartości tej książki - jakieś bliższe dane
                    o autorze, o metodologii dokumentacji przypadków itp. Cokolwiek co pozwoliłoby
                    uznać tę książkę za źródło wiarygodnych informacji a nie tanią sensację wyssaną
                    z palca. Bo napisać i wydać można wszystko, nie wszystko jednak zasługuje na
                    wiarę. Czy potrafisz uzasadnić dlaczego książka którą reklamujesz jest
                    wiarygodna?


                    > Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukloń.
                    > (Karol Kord)


                    Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, że
                    prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że wśród
                    księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.
                    • ayran Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 13:20
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, że
                      > prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że wśród
                      > księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.

                      Sądzisz, że ta książka w ogóle, w realu, istnieje? Wydrukowana na papierze, z
                      ISBN-em?
                      • kataryna.kataryna Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 13:32
                        ayran napisał:

                        > kataryna.kataryna napisała:
                        >
                        > > Cytat ładny, ale jakby ni przypiął, ni przyłatał. Nie sugerujesz chyba, ż
                        > e
                        > > prawdą jakiej nalezy się pokłon jest owa książka? I jakaż to prawda? Że w
                        > śród
                        > > księży zdarza się pedofilia? To nie prawda, to banał.
                        >
                        > Sądzisz, że ta książka w ogóle, w realu, istnieje? Wydrukowana na papierze, z
                        > ISBN-em?




                        Nie wiem :)
                        Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis tylko
                        informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę w 100
                        egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił historie
                        o "nieznanych sprawcach".
                        • ayran Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 14:01
                          kataryna.kataryna napisała:


                          > Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis
                          tylko
                          > informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę w
                          100
                          > egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił
                          historie
                          >
                          > o "nieznanych sprawcach".



                          "...podobne groźby , nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób niemówiących po
                          polsku..."

                          Ciekawe jak była sformułowana taka groźba - "uważaj, uważaj, bo jak nie
                          będziesz uważał to spróbuję wynająć odpowiednie osoby niemówiące po polsku?"


                          • kataryna.kataryna Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! 30.07.04, 14:14
                            ayran napisał:

                            > kataryna.kataryna napisała:
                            >
                            >
                            > > Najbardziej mnie urzekł ten opis rozmaitych szykan, a właściwie nie opis
                            > tylko
                            > > informacja, że są i że są potworne :) Może ktoś sobie wydrukował książkę
                            > w
                            > 100
                            > > egzemplarzach, teraz nie jest w stanie zrealizować zamówień i wymyślił
                            > historie
                            > >
                            > > o "nieznanych sprawcach".
                            >
                            >
                            >
                            > "...podobne groźby , nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób niemówiących
                            po
                            > polsku..."
                            >
                            > Ciekawe jak była sformułowana taka groźba - "uważaj, uważaj, bo jak nie
                            > będziesz uważał to spróbuję wynająć odpowiednie osoby niemówiące po polsku?"



                            :))) Te "groźby z próbą" są rzeczywiście fajne :)


                            Mnie zainteresował ten fragment: "z jaką determinacją podjęto
                            działania przeszkadzające nam w dystrybucji książek.". Ciekawe jakie to
                            działania tak przeszkadzały w dystrybucji pocztą? Na listonosza napadały te
                            niemówiące po polsku odpowiednie osoby? Wykupywały wszystkie znaczki na
                            poczcie? Włamywały się do skrzynek pocztowych i kasowały zamówienia?


                            "Wiemy, też, że podobne groźby, nawet z próbą wynajęcia odpowiednich osób, nie
                            mówiących po polsku, spotkały dziennikarza, który jednemu z bohaterów naszej
                            książki poświęcił parę artykułów i reportaży telewizyjnych."


                            I tak się buduje klimat grozy. Bez nazwiska dziennikarza, bez nazwiska
                            bohatera, nawet bez języka jaki posługiwały się te niemówiące po polsku osoby
                            (Węgrzy?).


                            "Po kolei, angażowane przez nas osoby, do wysyłki książek, rezygnują z pracy,
                            kiedy codziennie spotykają ich szykany."



                            Napięcie rośnie bo jak się okazuje czarna mafia wie wszystko. Zna nazwiska
                            kolejnych osób noszących książki na pocztę, namierza je i codziennie dręczy.


                            "Rozważamy więc możliwość zaprzestania dystrybucji książek, gdybyśmy nie
                            potrafili poradzić sobie z działaniami przeciw nam skierowanymi."



                            No i proszę do jakich dramatycznych decyzji doprowadziły ich te szykany. Nie ma
                            sposobu, żeby bezpiecznie zanieść na pocztę przesyłki z książkami. Strasznie
                            groźni ci czarni.


                            • Gość: Ed Re: A może dociec prawdy? - wystarczą tylko chęci! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 01:51
                              Pojeby z zajobami - recenzja dla wątpiących :o)))

                              Chcecie soczystej lektury na wakacje? To poczytajcie, jak konsekrowani bzykają.

                              "Życie seksualne księży" nie jest zwykłą reedycją wydanej przed trzema laty w
                              Niemczech, W. Brytanii i USA książki Roberta A. Haaslera "Życie seksualne w
                              Kościele". Z oryginału pozostała tylko część pierwsza – "Bóg, seks, Kościół".
                              Część drugą, "Studia przypadków", opracowano dla polskiego czytelnika.

                              "Studia" to lekka przesada – w rzeczywistości jest to zbiór relacji o
                              przestępstwach i nadużyciach seksualnych kleru katolickiego w wielu krajach, ze
                              szczególnym uwzględnieniem Polski. Głośne afery pedofilów w sutannach, biskupi
                              i kardynałowie kryjący dewiantów, orgie księży i zakonnic na misjach w Afryce,
                              aresztowanie w Montrealu dwóch wielebnych, podejrzanych o zorganizowanie i
                              prowadzenie sieci dziecięcych domów publicznych – to już znamy. Choć są tu
                              świeże, smaczne kąski, np. Cała Francja pękała ze śmiechu, gdy dowiedziała się
                              o nieszczęściu, jakie dotknęło biskupa miasta Montauban. Zmarł on na zawał w
                              pobliskim burdelu.

                              Polskie przykłady zaczerpnięto z prasy, reportaży radiowych i telewizyjnych
                              (także tych, które nie doczekały się emisji – "półkowników" III RP), akt
                              policyjnych, prokuratorskich i sądowych. Wielki plon przyniosło opublikowanie w
                              Internecie apelu do ofiar i świadków takich wydarzeń. Odezwały się księże
                              konkubiny, bywalcy agencji towarzyskich i klubów gejowskich, rodzice
                              molestowanych dzieci itd. Dwóch funkcjonariuszy dawnej SB chciało w głębokiej
                              konspiracji sprzedać dwie teczki kompromitujących dla klechów materiałów IV
                              Departamentu MSW. Ale i bez esbeckich teczek, nie wiadomo zresztą, czy
                              autentycznych, udało się zebrać masę informacji o ekscesach seksualnych
                              czarnych. Autorzy nie bez racji twierdzą: Problematyka podjęta w tej książce
                              jest w istocie największą chorobą Kościoła.

                              Nas te fakty specjalnie nie bulwersują, zwłaszcza że są tu też streszczenia
                              reportaży z "NIE" (rzadko jednak podaje się źródło!). Jeden ksiądz zgwałcił
                              uczennicę, drugi – 60-letniego dziadka, trzeci używał seksualnie ministranta,
                              który na znak protestu podciął sobie żyły i wyskoczył z okna... Czytane hurtem
                              wszystkie te historie robią się monotonne, żeby nie powiedzieć nudne. No, może
                              oprócz opowieści byłej gospodyni sławnego prałata Jankowskiego o chłopcach
                              sypiających z nim w ogromnym małżeńskim łożu: najpierw Wojtku, potem Kajtku.
                              Ksiądz prałat nosi specjalne majtki w serduszka i kwiatki, a jak sam żartuje –
                              kocha się tylko w tych w kwiatki. Nazywa Kajtka Dudusiem i z rana zawsze martwi
                              się, jak się Dudusiowi spało. Nie sprawdzaliśmy, czy tak jest w istocie.

                              O wiele ciekawsza jest część pierwsza, pióra Roberta A. Haaslera. To solidny
                              wykład na temat stosunku Kościoła kat. do ludzkiego seksualizmu, od początków
                              chrześcijaństwa do dziś. Obsesyjna nienawiść do ciała, upatrywanie w seksie
                              diabelskiej pokusy sprawiły, że żadna inna sfera życia nie została poddana tak
                              szczegółowej kontroli i takim rygorom.

                              Ojcowie Kościoła czynili wszystko, by obrzydzić chrześcijanom życie seksualne.
                              Apostoł Paweł z Tarsu uznał, że każda czynność seksualna jest grzechem.
                              Małżeństwo dopuszczał tylko w celu uniknięcia jeszcze większego grzechu –
                              rozpusty. Według św. Augustyna małżonkowie grzeszą, jeśli poddają się
                              namiętności. Później wymyślono, że stosunek małżeński może być bezgrzeszny
                              tylko wtedy, gdy towarzyszy mu uczucie nienawiści do odczuwanej rozkoszy.
                              Klemens Aleksandryjski uznał, iż cudzołoży każdy, kto obcuje z żoną jak z
                              ladacznicą – dla przyjemności. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że najlepsze w
                              małżeństwie są tzw. noce Józefowe, czyli separacja od łoża. I tak dalej...

                              Przez długie wieki historii Kościoła nie było ważniejszej kwestii niż
                              ustalenie, kiedy wolno spółkować. Zakazano stosunków małżeńskich w niedziele i
                              liczne święta, we wszystkie środy i piątki lub piątki i soboty, podczas
                              Wielkiego Postu i adwentu, na kilka dni przed komunią i po niej. Zabroniono
                              pożycia z kobietą w czasie miesiączki, w ciąży lub po klimakterium; przez 36
                              dni po urodzeniu chłopca i przez 56 dni – dziewczynki, czyli człowieka
                              mniejszej wartości.

                              Zakazany (choć później przesunięty z kategorii grzechów ciężkich do lekkich)
                              był pocałunek małżeński "z języczkiem". Grzeszne – przyglądanie się własnemu
                              ciału, zwłaszcza "częściom nieprzyzwoitym", a także oglądanie nagości
                              współmałżonka. Podczas spełniania powinności małżeńskich obowiązywała tzw.
                              mnisia koszula, z otworem w okolicy genitaliów. Dla pewności zalecano
                              robienie "tego" w ciemności albo z zamkniętymi oczami.

                              Każda niedozwolona czynność seksualna była skrupulatnie oszacowana. Za stosunek
                              z dziurą w drewnie, łatwiej dostępną niż żona, spowiednik wymierzał 20 dni
                              pokuty o chlebie i wodzie. Za stosunek analny – 15 lat pokuty odprawianej w
                              każdy poniedziałek, środę i piątek. Spowiednicy zalecali kobietom, aby w
                              trakcie kopulacji odmawiały koronkę do Dziewicy Maryi. Za ciężki grzech
                              uważano "nienaturalne" pozycje, zwłaszcza najokropniejszą z nich – na amazonkę.
                              Oral karany był surowiej niż przerwanie ciąży...

                              Czyta się to ze zdumieniem przemieszanym ze zgrozą. Trzeba było kilkuset lat,
                              żeby Kościół zrezygnował z większości średniowiecznych absurdów, nadal jednak
                              uważa za swą główną misję represjonowanie i reglamentowanie seksu. Potępia
                              stosunki pozamałżeńskie, rozwody, antykoncepcję, masturbację, związki
                              homoseksualne itd. Zmusza księży do życia w celibacie, co prowadzi do
                              patologii – patrz część druga.

                              Na koniec ładny cytat: Historia Kościoła stała się historią panowania kasty
                              celibatariuszy nad rzeszą żonatych.

                              Robert A. Haasler, "Życie seksualne księży", Dom Wydawniczy "Credo", 2003.
                              Sprzedaż wysyłkowa: credo-haasler@o2.pl Autor : Dorota Zielińska
                              www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2491&zaznacz=Jankowski
                    • Gość: Ed Re: A może dociec prawdy? - wystarczą chęci!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 13:37
                      Owszem. Papier wszystko przyjmie, nawet wiele dodatkowych "informacji na temat
                      wiarygodności zawartości tej książki". Dla wyrażenia opinii o publikacji mnie
                      to nie wystarcza, dla tego oczekuję tej przesyłki. Być może dojdzie. Ale masz
                      rację. W tym temacie można mieć także odmienne gusta :)).

                      Co do wiary??? Jestem raczej realistą i sporyszowe wizje nie są domeną moich
                      zainteresowań.

                      Link wrzuciłem informacyjnie dla zasygnalizowanej kwestii ewentualnego
                      dociekania prawdy. Autor wątku bardzo wyraźnie wyraził swe
                      zainteresowanie "galerią do odstrzału" w omawianych sprawach, w której
                      ewentualnym ustaleniu wskazana pozycja mogła by okazać się pomocna. Tym
                      bardziej, że - jak ptaszki ćwierkają - najhuczniejsza dzisiaj internetowo
                      poztać nie została pominieta.

                      Na temat wiarygodności tej pozycji bedę moógł wymienić dopiero po jej lektórze.
                      Krytyka apriori - owszem też mi jest znana :))
      • kataryna.kataryna A jak niby dociec prawdy? 30.07.04, 12:28
        leszek.sopot napisał:

        > Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
        > chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do dziś -

        > opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
        > stronie internetowej nie ma tej informacji.



        To jest chyba ta sama sprawa, sądząc po datach. Dziwne tylko, że jest o niej
        głośno dopiero teraz skoro do sądu trafiła dwa lata temu. Jeśli to wygląda tak
        jak opisuje Superekspres to nie wiem co o tym myśleć, jeśli faktycznie jedynym
        dowodem jest zeznanie tej kobiety to równie dobrze może to być zemsta lub próba
        wyciągnięcia kasy. Lub prawda, oczywiście.
        • leszek.sopot Re: A jak niby dociec prawdy? 30.07.04, 12:59
          kataryna.kataryna napisała:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > Dwa lata temu do gdańskiego sądu trafiła sprawa molestowania seksualnego
          > > chłopca na plebanii kościoła św. Brygidy w Gdańsku. Sprawa toczy się do d
          > ziś -
          > > opisuje to dzisiejszy "Dziennik Bałtycki" - jest w wydaniu papierowym, na
          > > stronie internetowej nie ma tej informacji.
          >
          >
          > To jest chyba ta sama sprawa, sądząc po datach. Dziwne tylko, że jest o niej
          > głośno dopiero teraz skoro do sądu trafiła dwa lata temu. Jeśli to wygląda
          tak jak opisuje Superekspres to nie wiem co o tym myśleć, jeśli faktycznie
          jedynym dowodem jest zeznanie tej kobiety to równie dobrze może to być zemsta
          lub próba
          > wyciągnięcia kasy. Lub prawda, oczywiście.

          Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
          zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z chowaniem
          dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
          Superexpress wygrzebał.
          Ze skąpych informacji można dochodzić do różnych wniosków i lepiej jest chyba
          poczekać do przedstawienia przez prokuraturę ostatecznych zarzutów. Co innegbo
          niepotwierdzone informacje i plotki a co innego sprawa w sądzie.
          • kataryna.kataryna Re: A jak niby dociec prawdy? 30.07.04, 13:17
            leszek.sopot napisał:

            > Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
            > zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z
            chowaniem
            >
            > dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
            > Superexpress wygrzebał.


            Będziesz się śmiać ale mnie w relacji SE uderzył zupełny drobiazg. SE podaje
            inicjały chłopca i wszystkie szczegóły a nie podaje jego wieku, chociaż ma
            zwyczaj podawać w nawiasie wiek za każdym razem gdy o kimś mówi, nawet jeśli
            wiek jest bez żadnego związku z informacją i jest powszechnie znany (np. gdy
            mowa o Kwasniewskim). To o niczym nie świadczy i nie wiem dlaczego mi się
            rzuciło w oczy. Być może dlatego, że w tym przypadku może być ważne dla
            społecznego odbioru informacji. Czy chłopiec miał 10 czy 17 lat. A jeśli chodzi
            o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uciekał
            od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z księdzem.


            > Ze skąpych informacji można dochodzić do różnych wniosków i lepiej jest chyba
            > poczekać do przedstawienia przez prokuraturę ostatecznych zarzutów. Co
            innegbo
            > niepotwierdzone informacje i plotki a co innego sprawa w sądzie.



            Informacje faktycznie wyjątkowo skąpe, właściwie bardziej budują nastrój niż
            cokolwiek mówią. Bo jak to wszystko obrać z emocji (pedofilia, nielubiany
            ksiądz) to sprawa zaczyna się trochę rozmywać. Kobieta pracująca na plebanii
            nie może sobie poradzić z synem i wini za to księdza, przytaczając co jej
            powiedział syn i co odpowiedział ksiądz.
            • Gość: michal Re: A jak niby dociec prawdy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 14:04
              Będziesz się śmiać ale mnie w relacji SE uderzył zupełny drobiazg. SE podaje
              > inicjały chłopca i wszystkie szczegóły a nie podaje jego wieku, chociaż ma
              > zwyczaj podawać w nawiasie wiek za każdym razem gdy o kimś mówi, nawet jeśli
              > wiek jest bez żadnego związku z informacją i jest powszechnie znany (np. gdy
              > mowa o Kwasniewskim).

              Alez posrednio podaje:
              "W 2002 r., gdy Sławomir R. był w drugiej klasie gimnazjum, podczas ferii
              zimowych prałat miał go zabrać do Rzymu."
              Chlopak ma teraz 17 lat.

              A jeśli chodzi
              >
              > o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uciekał
              > od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z
              księdzem
              > .

              A skad wiesz ze jej powiedzial? Moze sama to sobie dopowiedziala.
              • kataryna.kataryna Re: A jak niby dociec prawdy? 30.07.04, 14:18
                Gość portalu: michal napisał(a):

                > A jeśli chodzi
                > >
                > > o tę sprzątaczkę, to zdziwiło mnie też to, że syn, który najwyraźniej uci
                > ekał
                > > od rodziny, nie miał żadnych oporów, żeby matce powiedzieć, że sypia z
                > księdzem
                > > .
                >
                > A skad wiesz ze jej powiedzial? Moze sama to sobie dopowiedziala.



                Że syn śpi w jednym łóżku z księdzem? No nie wiem, wydaje mi się, że trudno
                sobie dopowiedzieć coś takiego i uwierzyć w to na tyle, żeby pójść do księdza z
                awanturą. Zresztą nie wiem, może i takie spanie w jednym łóżku jakoś po
                nastolatku widać.
          • Gość: michal Re: A jak niby dociec prawdy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 13:57
            > Nie sposób dociec jaka jest prawda, a informacją Superexpresu jestem
            > zaskoczony, że może chodzić o syna sprzątaczki, a także tą historię z
            chowaniem
            >
            > dzieciaka na Kaszubach, gdzie i tak miał jeździć Jankowski. Niby skąd to
            > Superexpress wygrzebał.

            Prawdopodobnie z sadu rodzinnego, gdzie musiala zeznawac matka chcac sprowadzic
            mieszkajacego u kolegi na Kaszubach syna z powrotem do domu. Sad rodzinny na
            podstawie jej zeznan skierowal zawiadomienie do prokuratury.

            SE:
            "7 lipca Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła śledztwo w oparciu o
            dokumenty przekazane z Sądu Rejonowego wydziału do spraw rodziny i
            nieletnich. Z informacji, do których dotarł "Super Express", wynika, że
            chodzi o trwające dwa lata kontakty prałata z nieletnim Sławomirem R. Matka
            chłopaka, Maria R., była sprzątaczką na plebanii parafii św. Brygidy w
            Gdańsku, gdzie Jankowski jest proboszczem. Według dokumentów, chłopak miał
            odwiedzać księdza od 2001 r. Proboszcz kupował mu ubrania, buty i inne
            wartościowe przedmioty."
            • leszek.sopot Re: A jak niby dociec prawdy? 30.07.04, 14:02
              Czyli to chyba wiarygodne źródło informacji. Skandalem jednak jest to, że te
              informacje mogły przecieknąć z prokuratury (bo chyba nie z Sądu Rodzinnego,
              gdzie sprawa była od dwóch lat). Myślałem, że dotarli jakoś do tej matki...
      • ayran Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 12:57
        leszek.sopot napisał:

        > O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej.

        To znaczy o jaką płeć w tych pogłoskach chodziło?
        • leszek.sopot Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:03
          ayran napisał:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej.
          >
          > To znaczy o jaką płeć w tych pogłoskach chodziło?

          Ayranieee, wiadomo, że księżmi tylko mogą być mężczyźni. A ja się machnąłem, bo
          oczywiście chodzi o zamiłowanie do tej samej płci.
          • ayran Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:07
            Czytając Twój post czasem wrażenie, że tekst jest Twój, a w innych momentach,
            że skądś go skopiowałeś.
            Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
            powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.
            • leszek.sopot Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:11
              ayran napisał:

              > Czytając Twój post czasem wrażenie, że tekst jest Twój, a w innych momentach,
              > że skądś go skopiowałeś.

              Cytowałem niektóre informacje z DB

              > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
              > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.

              Nie wiem o co chodzi.
              • ayran Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:14
                leszek.sopot napisał:

                > > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycją,
                > > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.

                > Nie wiem o co chodzi.

                "O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej."
                Kwestia płci została juz wyjaśniona, teraz jesteśmy przy "od dawna mówiono".
                • leszek.sopot Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:46
                  ayran napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > > Z faktu że o osobie, która w latach 80-tych była związana z opozycj
                  > ą,
                  > > > powstawały jakieś pogłoski, nie wyciągałbym żadnych wniosków.
                  >
                  > > Nie wiem o co chodzi.
                  >
                  > "O prałacie od dawna mówiono, ze ma zamiłowania do płci przeciwnej."
                  > Kwestia płci została juz wyjaśniona, teraz jesteśmy przy "od dawna mówiono".

                  Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady, ale nic mi nie wiadomo by
                  ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, którzy mu
                  asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie, ale
                  także zegarki i branzoletki.
                  • ayran Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:54
                    leszek.sopot napisał:

                    > Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady,

                    A co należy rozumieć przez "konkretny przykład"? Facet o nazwisku X powiedział,
                    że ksiądz J. ma romans z chłopcem o nazwisku Y?



                    > ale nic mi nie wiadomo by
                    > ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, którzy
                    mu
                    > asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie,
                    ale
                    > także zegarki i branzoletki.

                    Konretem jest to, że ksiądz J. obdarował Y., czy coś innego?
                    • leszek.sopot Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 13:59
                      ayran napisał:

                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      > > Bo mówiono i podawano nawet konkretne przykłady,
                      >
                      > A co należy rozumieć przez "konkretny przykład"? Facet o nazwisku X
                      powiedział, że ksiądz J. ma romans z chłopcem o nazwisku Y?
                      >

                      Tak się rządzi plotka, a nie tylko mówiono ale i pokazywano palcem na młodego
                      kierowcę i asystenta księdza prałata

                      > > ale nic mi nie wiadomo by
                      > > ktokolwiek się na księdza skarżył - dlatego dałem przykład, że tych, któr
                      > zy mu
                      > > asystowali potrafił sowicie obdarowywać - nie tylko samochód i mieszkanie
                      > , ale
                      > > także zegarki i branzoletki.
                      >
                      > Konretem jest to, że ksiądz J. obdarował Y., czy coś innego?

                      W plotkach doszukujesz się konkretów? Niech ci będzie. Pokazywano, że chłopcy
                      od Jankowskiego a to chwalili się nowym łańcuszkiem, a to breloczkiem, a to
                      zegarkiem, aż w końcu gdy być może z powodu zbyt głośnych plotek asystent
                      musiał odejść obdarowany najpierw samochodem i mieszkaniem - ale to plotki, a
                      nie konkrety. Chcesz więcej plotek, to pogrzeb może na różnych forach to się
                      dowiesz.
                      • ayran Re: A może dociec prawdy? 30.07.04, 14:04
                        leszek.sopot napisał:

                        (...)

                        > Chcesz więcej plotek, to pogrzeb może na różnych forach to się
                        > dowiesz.

                        Myślałem, że to jasne, że pozwalam sobie wątpić w wartość informacyjną plotek -
                        więc po co miałbym szukać dodatkowych.
                  • ayran PS. 30.07.04, 13:55
                    Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.
                    • kataryna.kataryna Re: PS. 30.07.04, 14:02
                      ayran napisał:

                      > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.



                      Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk) może
                      liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.
                      Przecież gdyby coś podobnego pani sprzątająca na plebanii powiedziała o księdzu
                      Bonieckim, gazety by tego tak bez wątpliwości nie kupiły, nie podawałyby danych
                      umożliwiających identyfikację i nie zostawiłyby bez komentarza tego
                      chybotliwego (na razie przynajmniej) oskarżenia. A w przypadku księdza J. nikt
                      nie ma skrupułów. Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
                      antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
                      rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika.
                      • Gość: wartburg Re: PS. IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 14:28
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > ayran napisał:
                        >
                        > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdza J.
                        >
                        >
                        >
                        > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk) może
                        > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.


                        Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, kto
                        jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a także i
                        władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
                        popełnianych podłości.

                        Przypomnij sobie Samsona.


                        A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
                        informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. syn
                        sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy prałat
                        brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura nie
                        wszczęłaby śledztwa.

                        > Przecież gdyby coś podobnego pani sprzątająca na plebanii powiedziała o
                        księdzu
                        >
                        > Bonieckim, gazety by tego tak bez wątpliwości nie kupiły, nie podawałyby
                        danych
                        >
                        > umożliwiających identyfikację i nie zostawiłyby bez komentarza tego
                        > chybotliwego (na razie przynajmniej) oskarżenia. A w przypadku księdza J.
                        nikt
                        > nie ma skrupułów. Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
                        > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
                        > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika.
                        • kataryna.kataryna Re: PS. 30.07.04, 14:40
                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                          > kataryna.kataryna napisała:
                          >
                          > > ayran napisał:
                          > >
                          > > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie księdz
                          > a J.
                          > >
                          > >
                          > >
                          > > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Rydzyk)
                          > może
                          > > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dowody.
                          >
                          >
                          > Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, kto
                          > jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a także i
                          > władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
                          > popełnianych podłości.
                          >
                          > Przypomnij sobie Samsona.



                          Ale ja przecież o czym innym. To jasne, że im większa władza tym większe
                          poczucie bezkarności, mi chodziło raczej o reakcję mediów, która być może
                          byłaby bardziej powściągliwa (przy tych samych szczątkowych i nie do końca
                          jasnych informacjach oczywiście) gdyby chodziło o mniej kontrowersyjnego i
                          bardziej szanowanego księdza. A ponieważ trafiło na powszechnie krytykowanego
                          prałata, łatwiej zrobić szum wokół sprawy gdzie media mogą się powołać jedynie
                          na jedno zeznanie, gdzie śledztwo jest "w sprawie" a nie "przeciwko" a
                          prokurator zaznacza, że sprawdzają czy to nie próba zdyskredytowania księdza.



                          > A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
                          > informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. syn
                          > sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy
                          prałat
                          >
                          > brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura nie
                          > wszczęłaby śledztwa.


                          Wiem przecież, na pewno nie był pełnoletni i nawet jeśli mu do pełnoletności
                          brakowało 2 miesiące to nic nie zmienia faktu, że przestępstwo miało miejsce.
                          Nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę na ten brak zwyczajowego wieku w nawiasie
                          przy opisie osoby, może dlatego, że zawsze mnie ta praktyka SE śmieszyła i jak
                          nagle tego nie było to mi czegoś zabrakło :)

                          • Gość: wartburg syn sprzątaczki IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 15:06
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                            >
                            > > kataryna.kataryna napisała:
                            > >
                            > > > ayran napisał:
                            > > >
                            > > > > Przyznać muszę, że to trochę głupie uczucie stawac w obronie
                            > księdz
                            > > a J.
                            > > >
                            > > >
                            > > >
                            > > > Trochę głupie ale faktem jest, że chyba tylko on (i może jeszcze Ry
                            > dzyk)
                            > > może
                            > > > liczyć na takie rozdmuchanie tej sprawy w oparciu o tak cienkie dow
                            > ody.
                            > >
                            > >
                            > > Skąd ta pewność? Moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Właśnie ktoś, k
                            > to
                            > > jest na świeczniku, a wiąże się to zazwyczaj z wpływami, układami, a takż
                            > e i
                            > > władzą, bywa święcie przekonany, że to go uchroni przed konsekwencjami
                            > > popełnianych podłości.
                            > >
                            > > Przypomnij sobie Samsona.
                            >
                            >
                            >
                            > Ale ja przecież o czym innym. To jasne, że im większa władza tym większe
                            > poczucie bezkarności, mi chodziło raczej o reakcję mediów, która być może
                            > byłaby bardziej powściągliwa (przy tych samych szczątkowych i nie do końca
                            > jasnych informacjach oczywiście) gdyby chodziło o mniej kontrowersyjnego i
                            > bardziej szanowanego księdza. A ponieważ trafiło na powszechnie krytykowanego
                            > prałata, łatwiej zrobić szum wokół sprawy gdzie media mogą się powołać
                            jedynie
                            > na jedno zeznanie, gdzie śledztwo jest "w sprawie" a nie "przeciwko" a
                            > prokurator zaznacza, że sprawdzają czy to nie próba zdyskredytowania księdza.
                            >
                            >
                            >
                            > > A poza tym zechciej wziąc pod uwagę - mówię o Twoich wątpliwościach dot.
                            > > informacji z dzisiejszego SE - że molestowany przez prałata Henryka J. sy
                            > n
                            > > sprzątaczki - nawet jeśli osiągnął już pełnoletność - to w czasie, kiedy
                            > prałat
                            > >
                            > > brał go na noc do łóżka, pełnoletni chyba nie był... Inaczej prokuratura
                            > nie
                            > > wszczęłaby śledztwa.
                            >
                            >
                            > Wiem przecież, na pewno nie był pełnoletni i nawet jeśli mu do pełnoletności
                            > brakowało 2 miesiące to nic nie zmienia faktu, że przestępstwo miało miejsce.
                            > Nie wiem dlaczego zwróciłam uwagę na ten brak zwyczajowego wieku w nawiasie
                            > przy opisie osoby, może dlatego, że zawsze mnie ta praktyka SE śmieszyła i
                            jak
                            > nagle tego nie było to mi czegoś zabrakło :)

                            A jak Ty uważasz? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Bo mi ta historia
                            wydaje się dość prawdopodobna. Właśnie ze względu na to, czego do tej pory
                            zdołaliśmy się dowiedzieć o prałacie Jankowskim. O jego bogactwach, pysze i
                            nieprawdopodobnej arogancji. Nawiasem mówiąc zespół cech i uwarunkowań bardzo
                            uprawdopodobniający jego skłonności pedofilskie, nazwijmy to tak.

                            Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół profilerów
                            z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do niego
                            pasował.

                            Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat 80.
                            Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
                            zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tysiąc
                            sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie dlatego,
                            że jest synem sprzątaczki.

                            I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media ujawniły
                            (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.

                            Jak myślisz, dlaczego?

                            Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby zostawić
                            sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.

                            Jest tylko synem sprzątaczki.
                            >
                            • kataryna.kataryna Re: syn sprzątaczki 30.07.04, 15:35
                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                              > A jak Ty uważasz? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Bo mi ta historia
                              > wydaje się dość prawdopodobna.



                              Ja sama nie wiem, nie zdziwiłabym się gdyby okazała się prawdziwa, ani gdyby
                              okazała się wyssana z palca.



                              Właśnie ze względu na to, czego do tej pory
                              > zdołaliśmy się dowiedzieć o prałacie Jankowskim.
                              O jego bogactwach, pysze i
                              > nieprawdopodobnej arogancji. Nawiasem mówiąc zespół cech i uwarunkowań
                              bardzo
                              > uprawdopodobniający jego skłonności pedofilskie, nazwijmy to tak.



                              Zapędzasz się chyba, nie sądzę, żeby istniał taki właśnie profil pedofila,
                              dorabiasz go na poczekaniu do cech prałata. W każdym razie nie natknęłam się na
                              jakieś opracowanie wskazujące na związek między pychą, bogactwem i arogancją a
                              pedofilią. Chociaż niewątpliwie łatwiej jest uwierzyć, że pyszny i arogancki
                              bogacz jest bardziej zdolny do podłych czynów niż ubogi, skromny i niesmiały
                              pan. Po prostu osobom o kilku wyraźnych cechach negatywnych jesteśmy bardziej
                              skłonni przypisywać kolejne. Takie przeciwieństwo "efektu aureoli".



                              > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
                              profilerów
                              > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do niego
                              > pasował.



                              Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane,
                              zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.


                              > Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat 80.
                              > Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
                              > zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tysiąc
                              > sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie
                              dlatego,
                              >
                              > że jest synem sprzątaczki.



                              Aż tak tego nie śledzę, nie wiem jak się broni, jeśli to prawda, że wypiera
                              się, że podejrzenia dotyczą jego to jest to dziwna obrona bo łatwa do
                              podważenia. Powinien raczej przyznać, że chodzi o niego i skupić się na
                              dowodzeniu, że to pomówienie.


                              > I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media
                              ujawniły
                              >
                              > (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.
                              >
                              > Jak myślisz, dlaczego?
                              >
                              > Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby
                              zostawić
                              > sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.
                              >
                              > Jest tylko synem sprzątaczki.



                              Nie sądzę, żeby takimi motywami się kierowały bo to kiepskie zabezpieczenie,
                              zwłaszcza dla mediów, które ujawniając tożsamość, po ewentualnym odwołaniu
                              zeznań narażają się dopiero na kłopoty - bo przecież syn może im wytoczyć
                              proces. Sądzę, że podanie danych ofiary ma służyć wyłącznie uwiarygodnieniu
                              wersji, aż tak dobrego zdania o Superekspresie nie mam, żeby dopatrywać się tu
                              długofalowej strategii ochrony ofiary na wypadek gdyby pod naciskiem księdza
                              wycofała zeznania.
                              • wartburg4 Re: syn sprzątaczki 30.07.04, 16:02
                                kataryna.kataryna napisała:

                                >
                                >
                                > Zapędzasz się chyba, nie sądzę, żeby istniał taki właśnie profil pedofila,
                                > dorabiasz go na poczekaniu do cech prałata. W każdym razie nie natknęłam się
                                na
                                >
                                > jakieś opracowanie wskazujące na związek między pychą, bogactwem i arogancją
                                a
                                > pedofilią. Chociaż niewątpliwie łatwiej jest uwierzyć, że pyszny i arogancki
                                > bogacz jest bardziej zdolny do podłych czynów niż ubogi, skromny i niesmiały
                                > pan. Po prostu osobom o kilku wyraźnych cechach negatywnych jesteśmy bardziej
                                > skłonni przypisywać kolejne. Takie przeciwieństwo "efektu aureoli".

                                Oczywiście że nie chodziło mi o taką opozycję. Bogaty, pyszny, arogancki -
                                biedny, skromny, dobrego serca filantrop z armii zbawienia :)

                                Zauważ jednak, że wszystkie głośne afery pedofilskie dotyczyły osób
                                "równiejszych". Wysoko postawionych, z czego nietrudno wyciągnąć, wniosek - że
                                mocno siedzących w siodle i pewnych siebie. Przekonanych przy tym o swojej
                                bezkarności. Afera Dutroux - takie panuje przekonanie - została wyjaśniona
                                tylko w niewielkim stopniu. A co z naszymi prominentami z Dworca Centralnego?
                                Dlaczego cytowany przez Ciebie parę dni temu Latkowski tak trzęsie w portki
                                przymierzając się do kręcenia filmu na ten temat?
                                >
                                >
                                >
                                > > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
                                > profilerów
                                > > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle by do n
                                > iego
                                > > pasował.
                                >
                                >
                                >
                                > Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane,
                                > zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.


                                Z tego, co wiem, to dotyczy głownie homoseksualizmu i osobników o zwiększonym
                                potencjale agresji. Pedofilia, tak jak ja ją próbuję zrozumieć, jest dewiacją
                                luksusową, którą bezkarnie mogą uprawiać jedynie elity.
                                >
                                >
                                > > Zauważ, jak on się teraz broni. Butnie. Powołując się na zasługi z lat
                                > 80.
                                > > Odnosi się wrażenie, że syna sprzątaczki mógłby zgnieść w palcach, gdyby
                                > > zechciał. Takiego obrotu sprawy zresztą bym nie wykluczał. Istnieje tys
                                > iąc
                                > > sposobów, aby zmusić, zastraszyć albo kupić syna sprzątaczki. Właśnie
                                > dlatego,
                                > >
                                > > że jest synem sprzątaczki.
                                >
                                >
                                >
                                > Aż tak tego nie śledzę, nie wiem jak się broni, jeśli to prawda, że wypiera
                                > się, że podejrzenia dotyczą jego to jest to dziwna obrona bo łatwa do
                                > podważenia. Powinien raczej przyznać, że chodzi o niego i skupić się na
                                > dowodzeniu, że to pomówienie.

                                Głupio, czy mądrze, ale się wypiera.
                                >
                                >
                                > > I jeszcze jedno. To jest zdaje się pierwszy przypadek, w którym media
                                > ujawniły
                                > >
                                > > (bo chyba nie można nazwać tego inaczej) tożsamość ofiary pedofila.
                                > >
                                > > Jak myślisz, dlaczego?
                                > >
                                > > Bo ja osobiście obawiam się, że uczynily to na wszelki wypadek. Żeby
                                > zostawić
                                > > sobie uchyloną furtkę. Syn sprzątaczki może przecież odwołać zeznania.
                                > >
                                > > Jest tylko synem sprzątaczki.
                                >
                                >
                                >
                                > Nie sądzę, żeby takimi motywami się kierowały bo to kiepskie zabezpieczenie,
                                > zwłaszcza dla mediów, które ujawniając tożsamość, po ewentualnym odwołaniu
                                > zeznań narażają się dopiero na kłopoty - bo przecież syn może im wytoczyć
                                > proces. Sądzę, że podanie danych ofiary ma służyć wyłącznie uwiarygodnieniu
                                > wersji, aż tak dobrego zdania o Superekspresie nie mam, żeby dopatrywać się
                                tu
                                > długofalowej strategii ochrony ofiary na wypadek gdyby pod naciskiem księdza
                                > wycofała zeznania.

                                Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Poznania
                                możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w sprawie
                                nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie. Jednak
                                w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieniu
                                afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.


                                • kataryna.kataryna Re: syn sprzątaczki 30.07.04, 16:28
                                  wartburg4 napisał:


                                  > Oczywiście że nie chodziło mi o taką opozycję. Bogaty, pyszny, arogancki -
                                  > biedny, skromny, dobrego serca filantrop z armii zbawienia :)
                                  >
                                  > Zauważ jednak, że wszystkie głośne afery pedofilskie dotyczyły osób
                                  > "równiejszych". Wysoko postawionych, z czego nietrudno wyciągnąć, wniosek -
                                  że
                                  > mocno siedzących w siodle i pewnych siebie. Przekonanych przy tym o swojej
                                  > bezkarności.



                                  Głośne afery tak, ale to dlatego, że pedofil ze świecznika jest bardziej
                                  atrakcyjnym tematem i dla mediów i dla czytelnika niż jakiś nikomu nieznany
                                  sprzedawca z mięsnego. Bogactwo i władza owszem, ułatwiają realizację
                                  skłonności pedofilskich, ukrywanie ich, zacieranie krzywdzącego charakteru
                                  relacji ale nie wpływają na same skłonności, choćby dlatego, że pedofilia jest
                                  wrodzona a bogactwo i władza nabyte. Oczywiście nie mówię tu o znudzonych
                                  bogaczach okazjonalnie szukających dreszczyka emocji w zakazanych praktykach.



                                  Afera Dutroux - takie panuje przekonanie - została wyjaśniona
                                  > tylko w niewielkim stopniu. A co z naszymi prominentami z Dworca
                                  Centralnego?
                                  > Dlaczego cytowany przez Ciebie parę dni temu Latkowski tak trzęsie w portki
                                  > przymierzając się do kręcenia filmu na ten temat?



                                  Nie wiem czy Latkowski się boi o siebie czy boi się, że mu udaremnią zrobienie
                                  filmu (znalezienie producenta, dystrybutora). Wie, że to temat tabu, jeden z
                                  trudniejszych do przełamania.


                                  > > > Ciekaw jestem, czy nie istnieje już raster wypracowany jakis zespół
                                  >
                                  > > profilerów
                                  > > > z USA na ten temat. Coś mi mówi, że prałat od św. Brygidy nieźle b
                                  > y do n
                                  > > iego
                                  > > > pasował.
                                  > >
                                  > >
                                  > >
                                  > > Czy ja wiem? Wielu pedofilów to osoby, które same były kiedyś molestowane
                                  > ,
                                  > > zakompleksione, nieumiejące się odnaleźć, skryte.
                                  >
                                  >
                                  > Z tego, co wiem, to dotyczy głownie homoseksualizmu i osobników o zwiększonym
                                  > potencjale agresji. Pedofilia, tak jak ja ją próbuję zrozumieć, jest
                                  dewiacją
                                  > luksusową, którą bezkarnie mogą uprawiać jedynie elity.



                                  Pedofilia jest dewiacją bardzo demokratyczną, jedynie możliwości jej realizacji
                                  są inne w zależności od statusu. Niebogaty, szary pedofil ma mniejsze
                                  możliwości realizowania swojego popędu, bogatszego, z władzą, zawsze będzie
                                  stać na nieletnią prostytutkę, łatwiej też mu będzie manipulować dzieckiem tak,
                                  żeby się nie potrafiła wykaraskać z układu. Jest jakaś niewielka statystycznie
                                  grupa, która pozwala sobie na pedofilskie praktyki dlatego, że ją na nie stać,
                                  że może to jest modne, a w kazdym razie ekscytujące, jak każdy zakazany owoc
                                  ale to nie bogactwo i władza są przyczyną pedofilii.



                                  > Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Poznania
                                  > możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w sprawie
                                  > nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie.
                                  Jednak
                                  > w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieniu
                                  > afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.


                                  Ciekawa jestem czy tę panią ktoś pytał o zgodę na wskazanie jej palcem, czy po
                                  prostu media uznały, że sprzątaczką nie ma co się przejmować i można się nią
                                  posłużyć dla uwiarygodnienia relacji. Jeśli zarzuty wobec księdza są prawdziwe
                                  a media podały informację o tożsamości ofiary bez jej zgody to zrobiły jej
                                  straszne świństwo.

                                  • wartburg4 Re: syn sprzątaczki 30.07.04, 16:55
                                    kataryna.kataryna napisała:

                                    > Głośne afery tak, ale to dlatego, że pedofil ze świecznika jest bardziej
                                    > atrakcyjnym tematem i dla mediów i dla czytelnika niż jakiś nikomu nieznany
                                    > sprzedawca z mięsnego. Bogactwo i władza owszem, ułatwiają realizację
                                    > skłonności pedofilskich, ukrywanie ich, zacieranie krzywdzącego charakteru
                                    > relacji ale nie wpływają na same skłonności, choćby dlatego, że pedofilia
                                    jest
                                    > wrodzona a bogactwo i władza nabyte.

                                    To jest oczywiste. Chodziło mi jedynie o wskazanie zachodżcych związków, nie o
                                    przyczynowość. To byłaby dopiero bzdura :) Taki był z niego pies na pieniądze,
                                    całe życie odkladal każdy grosz na książeczkę, aż w końcu zostal pedofilem :)


                                    Oczywiście nie mówię tu o znudzonych
                                    > bogaczach okazjonalnie szukających dreszczyka emocji w zakazanych praktykach.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > Nie wiem czy Latkowski się boi o siebie czy boi się, że mu udaremnią
                                    zrobienie
                                    > filmu (znalezienie producenta, dystrybutora). Wie, że to temat tabu, jeden z
                                    > trudniejszych do przełamania.

                                    Udziela mu sie strach współpracowników, którzy boją się, że stracą posady w
                                    TV. On też boi się wpływowego reżysera. Pisze o tym wyraźnie. Boi się także
                                    dresiarza, który ostrzega go, żeby nie kręcił na Centralnym.

                                    > Pedofilia jest dewiacją bardzo demokratyczną, jedynie możliwości jej
                                    realizacji
                                    >
                                    > są inne w zależności od statusu. Niebogaty, szary pedofil ma mniejsze
                                    > możliwości realizowania swojego popędu, bogatszego,

                                    i pewnie dlatego będzie się bardziej kontrolował...

                                    z władzą, zawsze będzie
                                    > stać na nieletnią prostytutkę, łatwiej też mu będzie manipulować dzieckiem
                                    tak,
                                    >
                                    > żeby się nie potrafiła wykaraskać z układu.

                                    A to z kolei b. demoralizuje i sprawia, że dotknięci tą ułomnością zaczynają
                                    programowo lekceważyć obowiązujące normy.

                                    Jest jakaś niewielka statystycznie
                                    > grupa, która pozwala sobie na pedofilskie praktyki dlatego, że ją na nie
                                    stać,
                                    > że może to jest modne, a w kazdym razie ekscytujące, jak każdy zakazany owoc
                                    > ale to nie bogactwo i władza są przyczyną pedofilii.

                                    Tego nigdzie nie napisałem.
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > > Chodziło mi o coś innego. Do tej pory tożsamości ofiar dyrygenta z Pozna
                                    > nia
                                    > > możemy się tylko domyślać, bo pochodzą z dobrych rodzin. Tak samo w spra
                                    > wie
                                    > > nieletnich ofiar Andrzeja S. wszyscy nabierają wody w usta i słusznie.
                                    > Jednak
                                    > > w przypadku syna sprzątaczki dowiadujemy się pierwszego dnia po ujawnieni
                                    > u
                                    > > afery niemal wszystkiego o nim, o jego matce i kolegach.
                                    >
                                    >
                                    > Ciekawa jestem czy tę panią ktoś pytał o zgodę na wskazanie jej palcem, czy
                                    po
                                    > prostu media uznały, że sprzątaczką nie ma co się przejmować i można się nią
                                    > posłużyć dla uwiarygodnienia relacji. Jeśli zarzuty wobec księdza są
                                    prawdziwe
                                    > a media podały informację o tożsamości ofiary bez jej zgody to zrobiły jej
                                    > straszne świństwo.

                                    Nikt nie podał jej nazwiska. Aż takźle nie było. W DB bodajże pojawiła się
                                    informacja, że matka chłopaka pracowała przez kilka lat u Jankowskiego jako
                                    sprzątaczka i że ten ją zwolnił. Już to jedno wystarczy każdemu średniej klasy
                                    reporterowi, zeby dotrzeć do niej w parę godzin. Założę się, że w tej chwili
                                    ma już w domu miłych gości z TVN.
                                    >
                        • Gość: piotrus_z_carnegie Zlotousta Kataryna IP: *.marketscore.com / *.ia4.marketscore.com 31.07.04, 05:31
                          "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
                          > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to nie
                          > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".

                          Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
                          tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?
                          • goniacy.pielegniarz Re: Zlotousta Kataryna 31.07.04, 23:05
                            Gość portalu: piotrus_z_carnegie napisał(a):

                            > "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
                            > > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to n
                            > ie
                            > > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".
                            >
                            > Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
                            > tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?


                            Myślałem, że to Ty, Bratek, ale dwie rzeczy uświadamiają mi, że to nie możesz
                            być Ty. Po pierwsze nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzi z tymi pretensjami do
                            Kataryny, a nawet jak się z Bratkiem nie zgadzałem, to przynajmniej wiedziałem,
                            o co mu chodzi. A tutaj akurat Kataryna potrafiła spojrzeć na sprawę nieco z
                            boku, w odróżnieniu od wielu osób, dla których sam fakt, o kim się w tym wypadku
                            mówi, rzutował z góry na oceny. Druga rzecz, która mnie już ostatecznie
                            przekonuje, że to nie Bratek, to ten fatalny błąd w ostatnim zdaniu.
                            • Gość: GT fatalny blad IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 01:24
                              Coz, kazdy popelnia bledy (choc w ostatnim zdaniu takiego nie ma). Ja na
                              przyklad znalem kiedys minderbindera, ktorego bralem za Ciebie. Ale to byla
                              pomylka, poniewaz minderbinder byl znacznie lotniejszy od Ciebie.
                              • skabiczewski Re: fatalny blad 25.08.04, 16:12
                                Gość portalu: GT napisał(a):

                                > Coz, kazdy popelnia bledy (choc w ostatnim zdaniu takiego nie ma). Ja na
                                > przyklad znalem kiedys minderbindera, ktorego bralem za Ciebie. Ale to byla
                                > pomylka, poniewaz minderbinder byl znacznie lotniejszy od Ciebie.

                                Twoje poglądy może i słuszne Bratku, ale sposób ich obrony i zawziętość tej
                                obronie towarzysząca jakoś kojarzą mi się z wyznawcami towarzysza Rydzyka.

                                poza tym, co może najważniejsze, subtelność Twych argumentów coś ostatnio
                                szwankuje.
                                nie tylko Twoich zresztą...
                          • kataryna.kataryna Re: Zlotousta Kataryna 01.08.04, 19:12
                            Gość portalu: piotrus_z_carnegie napisał(a):

                            > "Nie podoba mi się polityczna działalność prałata, jego
                            > > antysemickie wypowiedzi, robienie z kościoła politycznej trybuny ale to n
                            > ie
                            > > rzutuje na ocenę tych relacji, z których na razie niewiele wynika".
                            >
                            > Gdy Kataryno brakuje Ci argumentow, zaczynasz uzywac mowy Oleksego. To chyba
                            > tak specjalnie? Z jakis powodow boisz sie zabrac sensowny glos w tej sprawie?



                            Szukam i szukam ale Twojego "głosu w tej sprawie" jakoś znaleźć nie mogę. Gdy
                            Bratku brakuje Ci argumentów, wybierasz się na personalne wycieczki. To chyba
                            tak specjalnie? Z jakichś powodów boisz się zabrać sensowny głos w tej sprawie?
    • Gość: wartburg wierny Lupek IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 14:34
      lupus.lupus napisał:

      > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
      > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
      > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
      > e chodzi o
      > znanego w Gdańsku....
      > Lista „targetów” jest otwarta.
      >
      > Wzorce:
      >
      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt

      No tak.... Kapral Lupek, sktyty faszysta, wielbiciel Falangi, Piaseckiego i
      Łysiaka, nie może strawić, że trafiło na jego wielkiego idola.
    • lupus.lupus Re: odstrzał 30.07.04, 15:25
      Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że sprzeciwiam
      się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej traktować
      pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.
      Można w dodatku być obrzydliwie znieważonym.

      Tyle na ten temat.

      • kataryna.kataryna Re: odstrzał 30.07.04, 15:52
        lupus.lupus napisał:

        > Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że
        sprzeciwiam
        > się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej traktować
        > pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.



        Kurcze, jak wysłałam swojego posta to się zaczęłam obawiać, że możesz go wziąć
        do siebie - całkowicie wbrew moim intencjom - bo niezręcznie mi to wyszło.
        Przecież ja nie napisałam, że domagasz się innego traktowania pedofilów!
        Wpisałam go pod Twoim postem ale to był ogólny komentarz do tych spraw w ogóle
        a nie zarzut do Ciebie, gdybym Ci to chciała zarzucić to zrobiłabym to wprost.
        To było tak ogólnie, bardziej jako wstęp do drugiej części mojego posta (żeby
        uprzedzić ewentualne zarzuty oszołomów, że mam w tej sprawie wątpliwości tylko
        dlatego, że chodzi o księdza) niż odpowiedź na Twój. Przykro mi jeśli
        odczytałeś to jako sugestię, że domagasz się łagodniejszego traktowania księży
        bo to nie miało tak zabrzmieć i w życiu bym Cię o to nie posądziła. Naprawdę
        myślisz, że mogłabym chcieć Cię obrazić? Mam nadzieję, że tego "oszołomstwa" z
        pierwszego akapitu nie wziąłeś do siebie.


        • Gość: mimikra Re: odstrzał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 16:12
          Nie masz powodu, Kataryno, żeby się kajać. Odpowiedziałaś rzeczowo, raczej
          sprowadziłaś całą dyskusję na ziemię, bo pierwszy post Lupsa utrzymany był w
          tonie dość prowokacyjnym. Porównywanie omawianej sprawy do stalinowskich
          prześladowań księży jest niemądre i niestosowne, tak samo zresztą jak
          niestosowne i bardzo niemądre było nazywanie Lupusa "skrytym faszystą" i za mógł
          się z pewnością poczuć urażony.
          Jeżeli zaś obraził Cię Lupusie post Kataryny, to znaczy, że jesteś strasznie
          przewrażliwiony, wyluzuj trochę:)
        • wartburg4 Re: odstrzał 30.07.04, 16:12
          kataryna.kataryna napisała:

          > lupus.lupus napisał:
          >
          > > Po co zakłada się wątki? W celu dyskusji? Nie. Można dowiedzieć że
          > sprzeciwiam
          > > się ukaraniu i napiętnowaniu pedofila i że domagam się aby inaczej trakto
          > wać
          > > pedofila-księdza, pedofila-nauczyciela czy pedofila-psychologa.
          >
          >
          >
          > Kurcze, jak wysłałam swojego posta to się zaczęłam obawiać, że możesz go
          wziąć
          > do siebie - całkowicie wbrew moim intencjom - bo niezręcznie mi to wyszło.
          > Przecież ja nie napisałam, że domagasz się innego traktowania pedofilów!
          > Wpisałam go pod Twoim postem ale to był ogólny komentarz do tych spraw w
          ogóle
          > a nie zarzut do Ciebie, gdybym Ci to chciała zarzucić to zrobiłabym to
          wprost.
          > To było tak ogólnie, bardziej jako wstęp do drugiej części mojego posta (żeby
          > uprzedzić ewentualne zarzuty oszołomów, że mam w tej sprawie wątpliwości
          tylko
          > dlatego, że chodzi o księdza) niż odpowiedź na Twój. Przykro mi jeśli
          > odczytałeś to jako sugestię, że domagasz się łagodniejszego traktowania
          księży
          > bo to nie miało tak zabrzmieć i w życiu bym Cię o to nie posądziła. Naprawdę
          > myślisz, że mogłabym chcieć Cię obrazić? Mam nadzieję, że tego "oszołomstwa"
          z
          > pierwszego akapitu nie wziąłeś do siebie.
          >
          Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
          niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedynie do
          tego, co ja napisałem.
          • kataryna.kataryna Re: odstrzał 30.07.04, 16:47
            wartburg4 napisał:

            > Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
            > niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedynie
            do
            >
            > tego, co ja napisałem.



            Ustosunkował się też do mojego posta i jest mi bardzo przykro, że go odczytał
            jako przytyk do siebie bo nie miał nim być. Co w poście Lupusa jest takiego,
            żeby się z tym nie zgodzić? (że nie wspomnę o oskarżaniu o faszyzm) I gdzie się
            dopatrzyłeś histerycznej obrony niewinności Jankowskiego? Przecież tam jest
            tylko o "uśmiercaniu cywilnym" na podstawie plotek. A co, nie jest tak, nie ma
            Lupus racji? Co więcej miał dzisiaj SE jak publikował pełne imię, nazwisko i
            zdjęcie? Świadectwo jednej osoby. Czy to świadectwo można uznać za
            wystarczające do publicznego uznania winnym? Jeśli można, to dlaczego
            prokurator prowadzi śledztwo "w sprawie" i zaznacza, że bada też wątek próby
            celowej dyskredytacji księdza. A Pacewicz napisze znowu, żeby nie osądzać i nie
            wydawać wyroku przedwcześnie? Teraz już są kolejne doniesienia, jakieś
            szczegóły ale rano było tylko to co napisały gazety, można sprawdzić i samemu
            ocenić czy fakty w nich podane uzasadniały tak jednoznaczne wyrokowanie.
            • Gość: wartburg Re: odstrzał IP: *.pool.mediaWays.net 30.07.04, 19:21
              kataryna.kataryna napisała:

              > wartburg4 napisał:
              >
              > > Kataryno, to ja napadłem na Lupka za jego histeryczną obronę domniemanej
              > > niewinności Jankowskiego i w ogóle za całokształt. Ustosunkował się jedy
              > nie
              > do
              > >
              > > tego, co ja napisałem.
              >
              >
              Już choćby początek postu sugerujący spisek. Przeczytaj go uważnie. "Kto
              jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy, zdjęcia
              kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie." Jestem uczulony na taki
              ton, bo tak się skrzykuje tłuszcza. W sposób wykluczający jakąkolwiek wymianę
              myśli i argumentów. Po to żeby sprawdzić liczebność tłumu gotowego ruszyć na
              Rzym i poczuć siłę. Pomijam już fakt, że porównanie publikacji prasowych z
              procesami pokazowymi jest nonsensem bagatelizującym prawdę o czystkach
              Stalina. Równie dobrze mógłby napisać "wara od Jankowskiego", choć tak
              naprawdę niczego innego nie napisał.

              A potem: "Wystarczy plotka. Śmierć (cywilna)gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już
              poinformować, że chodzi o znanego w Gdańsku.... Lista „targetów” jest otwarta.
              Czym jest ta denuncjacja, jeśli nie szantażem mającym na celu narzucenie zakazu
              informowania opinii publicznej w tej sprawie? I dlaczego on to robi? Mogę z
              tego wyciągnąć tylko jeden wniosek. Że jest sympatykiem prałata Jankowskiego,
              jednej z najbardziej obrzydliwych postaci polskiej sceny politycznej.

              No i ten spiskowy link z Naszego Dziennika.




              >
              > Ustosunkował się też do mojego posta i jest mi bardzo przykro, że go odczytał
              > jako przytyk do siebie bo nie miał nim być. Co w poście Lupusa jest takiego,
              > żeby się z tym nie zgodzić? (że nie wspomnę o oskarżaniu o faszyzm).

              Też jestem wrogiem nadużwania tego terminu, ale to, co pisze Lupus, rejestruję
              już od dawna i tak go postrzegam. Wolałbym się mylić, choć obawiam się, że tak
              nie jest. Na pewno jest nacjonalistą w znaczeniu, w jakim używał tego pojęcia
              Orwell. Przypomnę, że dla niego faszyzm, komunizm, a także trockizm i pacyfizm
              były przejawami tego samego opartego na "self deception" skrzywienia
              ideologicznego, które uważał za największe schorzenie dwudziestego wieku i
              określal mianem nacjonalizmu.

              I gdzie się
              >
              > dopatrzyłeś histerycznej obrony niewinności Jankowskiego?



              Przecież tam jest
              > tylko o "uśmiercaniu cywilnym" na podstawie plotek. A co, nie jest tak, nie
              ma
              > Lupus racji? Co więcej miał dzisiaj SE jak publikował pełne imię, nazwisko i
              > zdjęcie? Świadectwo jednej osoby. Czy to świadectwo można uznać za
              > wystarczające do publicznego uznania winnym? Jeśli można, to dlaczego
              > prokurator prowadzi śledztwo "w sprawie" i zaznacza, że bada też wątek próby
              > celowej dyskredytacji księdza. A Pacewicz napisze znowu, żeby nie osądzać i
              nie
              > wydawać wyroku przedwcześnie?

              Widzisz. Teraz przypomniałaś Pacewicza, którego nie tak dawno odsądzałaś od
              czci i wiary z powodu jego hipokryzji mając przy tym całkowitą rację. Nawet na
              mnie napadłaś za to, że zacząłem się wahać pod wpływem jego artykułu. Ale
              powtarzam, to Ty miałaś rację. Tak więc jeśli chcesz być konsekwentna, nie
              powinnaś domagać się innych praw dla Jankowskiego niż dla Samsona.

              Teraz już są kolejne doniesienia, jakieś
              > szczegóły ale rano było tylko to co napisały gazety, można sprawdzić i samemu
              > ocenić czy fakty w nich podane uzasadniały tak jednoznaczne wyrokowanie.
    • Gość: michal Re: odstrzał IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.07.04, 15:53
      A wiec jednak przecieki sa z prokuratury.

      INTERIA:
      Reporter RMF dotarł do poufnego pisma Prokuratury Okręgowej w Gdańsku
      skierowanego do Prokuratury Krajowej. Gdańska prokuratura prowadzi śledztwo w
      sprawie pedofilii, której miał się dopuścić znany duchowny z Trójmiasta.

      Dokument podpisany jest przez zastępcę prokuratora okręgowego w Gdańsku. W
      piśmie opisane są szczegóły zeznań rodziny chłopca, która oskarża księdza.

      Wynika z niego, że nastolatek uciekał z domu, nie chodził do szkoły, a jego
      rodzice odpowiadali za uchylanie się od obowiązku szkolnego przed sądem
      rodzinnym. Podczas rozprawy nastolatek i jego rodzice mówili, że bywał on w
      parafii duchownego, że ksiądz odwiedzał go w domu, dawał pieniądze. Jest też
      mowa o wykorzystywaniu seksualnym. Na podstawie zeznań chłopca i rodziny
      prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie, a nie przeciwko duchownemu.

      Ten ostatni jest zbulwersowany zarzutami - czuje się niewinny. Mówi, że może
      każdemu śmiało spojrzeć w oczy:- Ta osoba, która spowodowała ten rozruch -
      wiem, o kogo chodzi - będzie biedna - mówi. Jak jest naprawdę, ustali
      prokuratura.

      fakty.interia.pl/news?inf=527362
      • Gość: uciekająca wiedźma Re: odstrzał - chylę czoło przed Wartburgiem :) IP: *.crowley.pl 31.07.04, 01:47
        I przepraszam,ze gdzieś tam się Dwusuwów czepiałem.
    • lupus.lupus Re: odstrzał 31.07.04, 12:13
      mimikra napisała:
      "jeżeli będzie umiał szybko, uczciwie i zdecydowanie rozwiązywać takie
      problemy, zamiast nabierać wody w usta i tłumaczyć wszystko spiskiem wrogich
      sił "lewackich","demo-liberalnych", "żydowsko-masońskich" i czego tam sobie
      jeszcze chcecie."

      Czy ktoś nabiera wody w usta? Co miał zrobić Gocłowski na obecnym etapie?
      Potępić,ukrarać? Nic jak dotąd nie wiemy o tej sprawie. Zresztą co do tego ma
      zwierzchnik prałata. To sparawa między nim, ofiarą, a prokuraturą.

      "Jeżeli rzeczywiście chodzi o księdza J. i postawione zarzuty się potwierdzą to
      jego autorytet i tak wiele na tym nie ucierpi, bo żadnego autorytetu nie
      posiadał. Był powszechnie znany jako wyjątkowy świr, który swimi dziwacznymi
      pomysłami i antysemickimi wystąpieniami bardzo szkodził wizerunkowi Kościoła."

      No właśnie, jeżeli. Czytam w dzisiejszej "Rz",że ofiara sama zaprzecza.To
      zresztą nie ma żadnego znaczenia. I tak wszyscy wiedzą, że "dogadano się" Do
      postawienia zarzutów pewnie nie dojdzie, a i tak wszyscy będa wiedzieć swoje.
      Brukowce już poczyły krew ( okładka w SE- "Prałacie, wytłumacz się" ) RMF w
      swoim serwisie prowadzi śledztwo poszukujące chłopaka - dziennikarz odwiedził
      rodzinną wieś chłpaka i dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że koledzy zadrościli
      mu modnych cichów ( drogie buty- każdy słuchac dopowie sobie jak na nie zarobił)
      Mam złą opinię o domniemanym sprawcy. Wyjątkowo draźni mnie jego zachowanie.
      Jest jednak nie tylko kontrowersyjnym duchownym,ale i człowiekiem.Ma podobnie
      jak każdy z nas prawo do obrony i domniemania niewinności do czasu kiedy jego
      wina nie zostanie udowodniona.
      Takie już moje zawodowe zboczenie(nomen omen). Prywatne sympatie lub antypatie
      nie mają nic do tego.





    • panidalloway Re: odstrzał 31.07.04, 12:22
      Z jednej strony, byłoby z pewnością elegancko nie robić wrzawy z powodu sprawy,
      która jest, albo jej nie ma, w której jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów, a
      jeśli nawet zarzuty zostaną postawione, to nie wiadomo, której stronie.
      Przyzwoitość nakazuje poczekać na ustalenia prokuratury.
      Z drugiej strony, wiadomo jaką mamy prokuraturę i sądownictwo. Mamy je
      skorumpowane, nieprawdaż? W tej sytuacji pogląd, że im bardziej zamożny i
      wpływowy jest ewentualny oskarżony, tym szybciej należy sprawę upubliczniać, ma
      swoich zwolenników i ja się im nie dziwię. Z jeszcze bardziej drugiej strony,
      nawet gigantyczne upublicznienie specjalnie prokuratury nie peszy.
      Zjednej strony, zarzuty o sexual harassment, pedofilię i tym podobne świetnie
      się nadają do pomawiania i bardzo trudno jest się przed nimi bronić.
      Z drugiej strony, przestępstw tego typu trudno jest dowieść, jako że akty
      przestępcze odbywają się z reguły bez świadków. W takiej sytuacji powiadomienie
      ewentualnych nieujawniających się ofiar, że jest prowadzone śledztwo w sprawie
      może mieć znaczenie.
      Z jednej strony, pisanie, że facet wygląda mi na takiego typa, co mógłby być
      pedofilem, nie bardzo mi się podoba. Akurat takie rozważania nie wydają mi się
      odpowiednie
      Z drugiej strony, branie dobrego imienia księdza z Gdańska w obronę, poprzez
      zastanawianie się, co by było, gdyby pomawiano księdza z Krakowa, podoba mi się
      jeszcze mniej. Ksiądz Boniecki był ostatnio na forum znieważany i przezywany
      okrutnie. Życzenia z okazji urodzin złożyli mu bardzo nieliczni. Ja zrobiłam to
      jakoś bardzo niezręcznie, porażona demonstrowaną w tym wątku nienawiścią.
      Z jednej strony, zasada, że jak się kogoś niewinnego oblepia błotem, to zawsze
      coś z tego się przyczepi, często się sprawdza. Przylepianie z rozmysłem różnych
      substancji do przeciwników, w nadziei, że ich wiarygodność zostanie trwale
      zachwiana, zasługuje na potępienie.
      Z drugiej strony, jeśli sprawa zostanie umorzona, lub ksiądz z Gdańska zostanie
      uniewinniony, wyjdzie z całej sprawy w glorii męczennika. A jego zwolennicy nie
      będą mieli wątpliwości, że wszelka krytyka działań ich duszpasterza od złego
      pochodzi.
      Czyli tak, czy siak, powściągliwość wskazana.
      • Gość: wartburg nieufność IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 16:40
        panidalloway napisała:

        > Z jednej strony, byłoby z pewnością elegancko nie robić wrzawy z powodu
        sprawy,
        >
        > która jest, albo jej nie ma, w której jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów,
        a
        >
        > jeśli nawet zarzuty zostaną postawione, to nie wiadomo, której stronie.
        > Przyzwoitość nakazuje poczekać na ustalenia prokuratury.
        > Z drugiej strony, wiadomo jaką mamy prokuraturę i sądownictwo. Mamy je
        > skorumpowane, nieprawdaż? W tej sytuacji pogląd, że im bardziej zamożny i
        > wpływowy jest ewentualny oskarżony, tym szybciej należy sprawę upubliczniać,
        ma
        >
        > swoich zwolenników i ja się im nie dziwię. Z jeszcze bardziej drugiej strony,
        > nawet gigantyczne upublicznienie specjalnie prokuratury nie peszy.
        > Zjednej strony, zarzuty o sexual harassment, pedofilię i tym podobne świetnie
        > się nadają do pomawiania i bardzo trudno jest się przed nimi bronić.
        > Z drugiej strony, przestępstw tego typu trudno jest dowieść, jako że akty
        > przestępcze odbywają się z reguły bez świadków. W takiej sytuacji
        powiadomienie
        >
        > ewentualnych nieujawniających się ofiar, że jest prowadzone śledztwo w
        sprawie
        > może mieć znaczenie.
        > Z jednej strony, pisanie, że facet wygląda mi na takiego typa, co mógłby być
        > pedofilem, nie bardzo mi się podoba. Akurat takie rozważania nie wydają mi
        się
        > odpowiednie


        Domyślam się, że to do mnie. Oczywiście masz rację. Ja też dając wyraz moim
        uprzedzeniom do Jankowskiego nie czułem sie całkowicie w porządku. Chociaż
        muszę powiedzieć, że istnieje jakaś wiedza o ludziach, z którymi się stykamy,
        albo mamy z nimi do czynienia, która wykracza poza możliwości osądu opartego
        jedynie na logice i racjonalnym rozumowaniu. Ładnie pisał o tym Sołżenicyn
        w "Archipelagu Gułag". O niewytłumaczalnej umiejętności, która sprawiła, że
        przez cały czas swojego pobytu w obozach nigdy nie pomylił się co do tak
        zwanych kapusi, których zawsze było wokół niego bardzo dużo, również po wyjściu
        na woloność. Mimo to on zawsze wiedział, z kim można rozmawiać, przed kim się
        otworzyć do końca, a kogo unikać. I nigdy nie popelnił błędu. Te wiedzę nazwał
        wrodzoną, wywodzącą się z jakichś atawistycznych uwarunkowań.

        Uważał, że każdy z nas ma coś w rodzaju "magicznego oka" zezwalającego
        na "ujrzenie" tych, z którymi mamy do czynienia. Był przekonany, że jego
        sygnały ostrzegawcze są ważniejsze od logicznego rozumowania faktów , które
        często im zaprzeczają. Ja też skłaniam się do takiej postawy. Myślę, że
        prawda o ludziach jest w sumie widoczniejsza, niż im się wydaje. I pewnie
        dlatego pozwolilem sobie na tak daleko posuniętą nieufność pod adresem
        Jankowskiego. Zdążyłem go już poznać i ten najnowszy skandal związany z jego
        osobą nie zaskakuje mnie. Jest logicznym dopełnieniem tego, jak go widziałem.

        Z tego samego powodu zapewne nie dałbym wiary, gdyby ktoś takie zarzuty
        skierował pod adresen ks. Bonieckiego. Wystarczy zobaczyć twarz jednego i
        drugiego.



        > Z drugiej strony, branie dobrego imienia księdza z Gdańska w obronę, poprzez
        > zastanawianie się, co by było, gdyby pomawiano księdza z Krakowa, podoba mi
        się
        >
        > jeszcze mniej. Ksiądz Boniecki był ostatnio na forum znieważany i przezywany
        > okrutnie. Życzenia z okazji urodzin złożyli mu bardzo nieliczni. Ja zrobiłam
        to
        >
        > jakoś bardzo niezręcznie, porażona demonstrowaną w tym wątku nienawiścią.
        > Z jednej strony, zasada, że jak się kogoś niewinnego oblepia błotem, to
        zawsze
        > coś z tego się przyczepi, często się sprawdza. Przylepianie z rozmysłem
        różnych
        >
        > substancji do przeciwników, w nadziei, że ich wiarygodność zostanie trwale
        > zachwiana, zasługuje na potępienie.
        > Z drugiej strony, jeśli sprawa zostanie umorzona, lub ksiądz z Gdańska
        zostanie
        >
        > uniewinniony, wyjdzie z całej sprawy w glorii męczennika. A jego zwolennicy
        nie
        >
        > będą mieli wątpliwości, że wszelka krytyka działań ich duszpasterza od złego
        > pochodzi.
        > Czyli tak, czy siak, powściągliwość wskazana.
        • panidalloway Re: magiczne oko 31.07.04, 21:46
          Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobnie do
          Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro wszyscy
          mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi jakoś
          inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
          szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei osoby
          będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
          Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
          oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
          Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
          wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.
          • homosovieticus magiczne oko i magiczne wynurzenia blondynki 31.07.04, 22:43
            Jak miło spotkać, po tak długiej przerwie,Cycera FK.Kłaniam się nisko Damie -
            Biedactwu o dobrym serduszku i nadwyraz jasnym umyśle, która dziwi się ,że
            Bóg nie uczynił wszystkich na obraz i podobieństwo Klarysy lub chociaż
            Wartburga.Jakże szlachetni i mądrzy ludzie zapełniali by wtedy całą Ziemię.
            Pani, zadziwiasz mnie nieustannie i choć odbyłem długą i kosztowną kurację
            odwykową - w jednej z najlepszych psychiatrycznych klinik europejskich - to
            dziecięca prostota i świeżość Twego rozumowania rzuca mnie na kolana i każę
            tępą łepetyną bić o posadzkę, błagajac bogów Twoich, bym pojął co myślisz
            pisząc tak pieknie do bratniej , rozumnej duszy Wartburga:
            > Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobni
            > e do
            > Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro
            wszyscy
            > mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi
            jakoś
            > inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
            > szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei
            osoby
            >
            > będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
            > Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
            > oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
            > Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
            > wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.




            • panidalloway Re: magiczne oko i magiczne wynurzenia blondynk 31.07.04, 22:55
              Tez witam i miłego tłuczenia łbem o posadzkę życzę. Wielki to dla mnie
              zaszczyt, że tak bardzo przejmujesz się moją pisaniną. Boga mam tylko jednego i
              naprawdę zadziwia mnie to, że i Ty do Niego modły zanosisz. Jak On sobie z tym
              radzi?
          • Gość: wartburg Re: magiczne oko IP: *.pool.mediaWays.net 31.07.04, 23:08
            panidalloway napisała:

            > Chętnie bym się z Tobą zgodziła. Moje „magiczne oko” widzi podobni
            > e do
            > Twojego, w każdym razie, jeśli chodzi o wymienionych księży. Ale skoro
            wszyscy
            > mają magiczną moc widzenia, musimy przyjąć do wiadomości, że wielu widzi
            jakoś
            > inaczej niż my. Ludzie, którym my ufamy i którzy są dla nas godni najwyższego
            > szacunku, dla "widzących inaczej" są przyczyną wszelkiego zła. My z kolei
            osoby
            >
            > będące dla tamtych autorytetami widzimy często jako oczywiście niemoralne.
            > Bardzo mnie to dziwi, a nawet martwi, ale też zniechęca do pojedynku na
            > oczywistości, a skłania do rozmowy o faktach jako tako obiektywnych.
            > Z drugiej strony :), jeśli dyskutujący nie znajdą jakichś wspólnych podstaw,
            > wspólnie wyznawanych wartości, nie da się pogadać i tak.



            Wcale nie uzurpuję sobie prawa do wiedzy absolutnej ani tym bardziej magicznej.
            Zawsze dopuszczam możliwośc, że moge się mylić, ale uważam też, że mam prawo do
            wygłaszania sądow niekoniecznie popartych orzeczeniami "niezawisłych" sędziów.
            Cytowałem tu już kiedyś Orwella (to jest mój ulubiony cytat), który napisał na
            krótko przed śmiercią, że po czterdziestce każdy ma twarz, na jaką zasługuje.
            Otoż myślę, że od kiedy przeczytałem to zdanie, a było to ładnych parę lat
            temu, zmieniłem się - stałem się fizjonomistą.

            Z ludzkiej twarzy wyczytać można dużo więcej, niż nam się wydaje. I co jest
            najbardziej niesamowite, te informacje nie są wcale zaszyfrowane. Wręcz
            przeciwnie - są jawne, niemal natychmiast rozpoznawalne, natrętne prawie, tak
            że trzeba czasem dużego wysiłku woli, żeby ich nie rejestrować.

            I o tym pisał Sołżenicyn. Jego zdaniem wszyscy posiadamy tę zdolność widzenia,
            którą on nazywa "magicznym okiem", z tym że większość z nas straciła zaufanie
            do wiedzy zdobywanej w taki, aż tak prosty sposób. To jest nasze obciązenie
            cywilizacyjne. Wychowalismy się w społeczeństwie, w którym wszyscy grają
            jakieś role, wdziewają maski, okłamują nas, zwodzą, a my gubimy się. Staramy
            się wierzyć w to, co nam mówią, tracąc jednocześnie zdolność widzenia tego, co
            mają wypisane na twarzy.

            A więc jeśli dla kogoś ksiądz Jankowski jest idolem, to mogę tylko wzruszyć
            ramionami. Mi wystarczyło, że go parę razy widziałem i mogłem usłyszeć to, co
            mówi.
            • panidalloway Re: magiczne oko 01.08.04, 11:00
              Oczywiście masz prawo być fizjonomistą. Moje talenty w tym względzie są mocno
              ograniczone. Często po bliższym poznaniu jakiejś osoby moja opinia o niej jest
              bardzo różna od pierwszego wrażenia. Na przykład księdza z Gdańska miałam przez
              pewien czas za porządnego człowieka. Zmieniłam zdanie, gdy dowiedziałam się
              więcej o jego uczynkach. Szacowny cytat i w tym przypadku by się znalazł. Nie
              jestem o nim dobrego zdania, ale gdyby się okazało, ze jest na dodatek
              pedofilem, to byłby już po prostu kicz
              P. S. Wiem, że nie chodziło Ci o wiedzę magiczną, a tylko o dopuszczenie do
              świadomości tego, co ukrywa podświadomość niepoddająca się zasadom poprawności
              politycznej i - że tak powiem- sądowniczej.
              • Gość: wartburg Re: magiczne oko IP: 217.184.17.* 01.08.04, 11:53
                Aż takim fizjonomistą nie jestem i nie mam być zamiaru, żebym od razu wiedział
                wszystko... itd. To jest ewidentna bzdura. Zawsze są jakieś granice, jakaś
                rządząca sie swoimi krętymi prawami metafizyka poznania i zawsze dowiadujemy
                się czegoś nowego, nawet o ludziach, których zdawałoby się, przejrzeliśmy na
                wylot.

                Pisząc o "magicznym oku" miałem na myśli sytuacje ekstremalne, od których dużo
                zależy, jak np. ta, ktorą opisywał Sołżenicyn - w celi więziennej, kiedy ma się
                do czynienia z nasłanym kapusiem. Zdrowy rozsądek nakazuje, aby mu zaufać...
                Oficerowie śledczy zadbali o to, żeby wywodził się z tej samej klasy, miał tę
                samą przeszłość polityczną i podobne zapatrywania. Ale z jakiegoś powodu ta
                sytuacja nie chce funkcjonować. Wkrada się w nią fałsz, b. szybko wyczuwalny,
                choć z reguły niezrozumiały.

                O nic innego mi nie chodziło. A za Orwellem powtarzam - bo chyba to miał na
                myśli - że z biegiem lat ów fałsz odciska się na twarzach, tak jak inne twarze
                z czasem szlachetnieją. To, czego dowiadujemy się o ludziach, z którymi mamy
                do czynienia, ma oczywiście też duży wpływ na nasz osąd o nich.

                Ma się rozumieć, to jest bardzo uproszczony schemat. Często przecież wmawiamy
                sobie to i owo na temat tych osób. Ale tego należy wystrzegać się jak ognia.
                • rolotomasi Re: magiczne oko 01.08.04, 16:02
                  To nie Orwell, tym bardziej Sołżenicyn, odkryli antropologię i z wiekiem utrwala
                  -jące się na twarzy podstawowe cechy osobnicze i charakteru.<< To dział jak
                  najbardziej naukowej antropologi.
                  Poza tym, przestrzegam : stąd już tylko pół ciuta do naukowo umotywowanych teori
                  politycznych opartych na różnicach budowy ciała. W Niemczech prześladowane,
                  ostatnio, hłe
                • Gość: GT moje magiczne oko widzi, ze to byla fajna dyskusja IP: *.proxy.aol.com 19.08.04, 03:39
                  Jak zwykle ostatnio, czytam z opoznienienm i widze, ze fajnie zescie
                  sobie, "chlopaki", rozmawiali.
    • Gość: Salvadore Dali A moze powolajmy Komisja Sledcza? IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.04, 21:50
      i odkryjmy kto, z kim i kiedy?

      zapraszam sledczych forumowych
      a moze uda sie jakos komuchom dowalic
      no i rzecz jasna Nadśledczy J.M.W.P.Rokita tez sie znowu pojawi przed kamerami
      • Gość: uciekająca wiedźma Re: A moze powolajmy Komisja Sledcza? IP: *.crowley.pl 31.07.04, 23:07
        Gość portalu: Salvadore Dali napisał(a):

        > i odkryjmy kto, z kim i kiedy?
        >
        > zapraszam sledczych forumowych
        > a moze uda sie jakos komuchom dowalic
        > no i rzecz jasna Nadśledczy J.M.W.P.Rokita tez sie znowu pojawi przed kamerami
        Tu nie ma co odkrywać.Grupa Trzymajaca Władzę zgoliła wąsy Czarzastemu i
        podstawiła go prałatowi.Włodek bardzo potrzebował "bliskości" po aferze
        Rywina.Jakubowska pociagnęła za sznurki w sądzie rodzinnym,Łuczywo z
        Rapaczyńską zrobiły kampanię mendialną,Sokołowska w fartuszku sprzątaczki
        odtwarzała rolę matki Włodka.Mózgami całej operacji byli jak wszystkim wiadomo,
        A.Michnik wespół z Aleksandrem I.
        Prezydent oczywiście odmówi wzięcia udziału w czaterii z udziałem forumowych
        śledczych,za co Heteropolaccus osobiście spróbuje powiesić go za ziobro.W rolę
        haka znakomicie wczuje się P2k.Ina frela Ina ułozy wierszyk,którym mamusie będą
        straszyc niegrzeczne dzieci o skłonnosciach lewicowych.
        W tym czasie śledcza Asiaasia,piorąc skarpetki(czarne !!!) Foxowi, śpiewać
        będzie psalmy pochwalne Panu ,ze wreszcie udało się komucha sprowadzić na
        ziemię,a właściwie podniesć za ziobro do góry.
        Okaryna na wzór Marii Władysławy pozostanie Nieskalną Czystością i Madrością
        Forumową. Ona znała wynik śledztwa wczesniej niz Czarzasty zgolił wąsy.
        Truchtający lekarz ,prowadzić będzie śledczą spelunkę o nazwie "Jasne jak
        słońce",gdzie legnąć się będą najśmielsze pomysły. Niechciany w komisji
        Minimalny Marx,złozy zdanie odrębne,za wszystkim stoi UE z jej zacofaniem
        gospodarczym.
        Teraz juz tylko sprawa sądu pozostanie.Jeśli wyda wyrok zgodny z oczekiwaniami
        Forumowej Komisji Śledczej to będzie to uczciwy sąd.
        W kazdym innym przypadku będziemy mieć do czynienia, z niezdekomunizowanym
        wymiarem sprawiedliwosci.
        A w sumie po co sądy, sprawiedliwość i tak musi być po właściwej stronie.
        Podobieństwo do jakichś autentycznych postaci forumowych,całkowicie mylące i
        zupełnie przypadkowe.
        jesli ktos jednak poczuje się dotknięty,to przepraszam,jak cholera
        :)))))))))))
        ps.Tak to sobie wyobrażasz Malarzu ?
    • lupus.lupus Re: odstrzał 01.08.04, 15:58
      kataryna napisała:
      "Mówienie o przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką z
      Kościołem"

      Będzie jednak głównym elementem walki z nim w niedalekiej przyszłości.Widać to
      doskonale choćby na przykładzie sytuacji w USA czy też w krajach
      niemieckojęzycznych gdzie pedofilska nagonka szybko przemieniła się w świetnie
      zorganizowaną formę walki z Kościołem. Czytałem kiedyś o dyskusji w
      austriackiej TV na temat małżeństw homoseksualnych. Wypowiedź biskupa Grazu
      ostro zaatakował wiceprzewodniczący koalicji socjaldemokratycznej,który
      stwierdził,że Kościoł nie ma prawa wypowiadać się na ten temat do czasu
      rozprawienia się ze swoimi rzekomymi skandalami obyczajowymi.Niezwykle wymowne.
      Nie jest przypadkiem ,że o pedofilię najczęściej byli podejrzewani duchowni
      związani z konserwatywnym skrzydłem Kościoła. Większość oskarżeń nigdy nie
      została udowodniona, co jednak nie przeszkadzało w błyskawicznym usuwaniu z
      urzędów. Szczególnie specjalizował się w tego typu atakach schizmatycki ruch
      "Wir sind Kirsche", który na budowaniu pedofilskiej histerii zbudował swoją
      potęge w krajach niemieckojęzycznych. Podobny scenariusz można było
      zaobserwować w USA. Poza nielicznymi przypadkami skazanych księży-pedofilii
      większość oskarżeń nigdy nie została potwierdzona.Nie ma to większego
      znaczenia, gdyż media i tak wykreowały obraz zdegenerowanego zboczonego
      duchowieństwa i sprzyjających im hierarchów. Amerykański Episkopat wystraszony
      ogromem medialnej nagonki niejako automatycznie zgadzał się na zawieranie
      porozumień z przedstawicielami ofiar. Wielomilionowe odszkodoawnia tylko
      napędzały koniunkturę i powiększały grono osób, które nagle po 30 latach
      przypominały sobie o głaskaniu po głowach przez księży.
      Pedofilia jest jednym z najbardziej ohydnych przestępstw. Gwałtem zadanym ciału
      i psychice najbardziej niewinnej istoty. Dla tej zbrodni nie ma żadnego
      wytłumaczenia. Fakt,że sprawca jest duchownym, nauczycielem, terapeutą jest
      czynnikiem obciążającym go dodatkowo ze względu na zaufanie jakim powinni się
      cieszyć.
      Nie wiem jaka jest prawda o gdańskim prałacie. Informacje na ten temat są mętne
      i sprzeczne. Nie cierpię go i nie moge zakładać ,że nie są prawdziwe.
      Obrzydliwy charakter pedofilii sparawia, że nawet osoby wyłącznie podejrzane w
      zasadzie są cywilnie likwidowane. Pewien felietonista sugerował niedawno w "Rz"
      znanemu reżyserowi ( nielubianemu przez siebie, o czym wszyscy wiedzą), że
      powinien się powiesieć. Wyrok w takich przypadkach nie jest potrzebny. Samo
      kojarzenie osoby z takimi przypadkami w zasadzie jest już karą. Oskarżenia o
      malwersacje w czasach wszechobecnego złodziejstwa (nawet na najbliższych
      szczeblach) moga powodować wyłącznie wzruszenie ramion.Oskarżenie o pedofilię
      wzburzy każdego.
      Słyszałem już różne opinie na ten temat. Te najbardziej oryginalne głoszą, że
      sparawa prałata jest odwetem za wpadkę Andrzeja S. i ma odwrócić uwagę od jego
      zeznań, które mogą ujawnić szeroki zakres tego zjawiska. Być może jest również
      preludium i balonem próbnym majacym przygotować nas do atmosfery pedofilskiego
      zagrożenia , o której pisałem w kontekście USA i Niemiec. Popyularne brukowce
      nie dadzą nam zapomniec o tej sprawie. Pewnie cenny wkład wniesie "Tygodnik
      Powszechny, Ekumeniczy i Elitarny" rozpoczynając kolejną wielką debatę o
      czarnych kartach Kościoła i potrzebie uporania się z nimi.
      Wytworzenie takiej atmosfery przynosi okrelone korzysci wrogom Kościoła.
      Pedofilska histeria doprowadza przeciez do zmniejszenia zaufania rodziców do
      form uczestnictwa dzieci w Kościele ( lekcje religii, pielgrzymki itp)
      Jeśli przyjąć "spiskową" teorię osoba ataku została wybrana wzorowo.Większości
      katolików trudni identyfikować się z prałatem z powodu jego aroganckiego
      zachowania i stylu bycia. Obrona takiego człowieka nie jest łatwa i kończy się
      często zarzutami o oszołomstwo, bądź też nawet skryty faszyzm.
      A potem już następny krok....
      • rolotomasi Re: odstrzał 01.08.04, 17:05
        było " Mówienie o przypadkach pedofilii wśród księży nie jest samo w sobie walką
        z Kościołem"
        A Ja> Nie ma się co tak krępować i krygować, Znaczy- skrywać przypadki walki
        z KośćKat - mam na myśli. Różne pe-ofilie, które uprawiają jego funkcyjni są
        logicznie wytłumaczalnym następstwem ~wzorca osobowego~ znajdującego się u
        podstaw religi chrześcijańskiej. Piszę o tym okazjonalnie przy obijaniu
        samozwańczego kapelana foKraj o.Osioła = HomoSobieTykusia, czyli Maryjana z
        Miasta Gdyni.
        Np. cytat o finansach arcyGoclowera>> " Jeśli nie rozumiesz, co przeczytałeś, to
        niedobrze, Jeśli nie przeczytałeś - zrób to, a zrozumiesz.
        Gdy to się stanie- przejdziemy do następnych pozycji, mniej widocznych i nie tak
        jaskrawych, ale bardziej istotnych: KośćKato. ze swym bizantyjskim przepychem i
        podróżami za piniądze wiernych(skąd oni wiedzą że NiebiańskiSZEF lubi podróże?)
        Gdy i to przerobimy,zajmiemy się postacią proroka JCh,a ściślej jego'nietypowym'
        bo żadnym, życiem osobistym i rodzinnym, oraz błędnie z tego wyciąganymi wnioska
        -mi dla teraźniejszości.
        Na razie jesteśmy 1000 Years Ago, jak w Średniowieczu, a raczej MiędzyWieku,
        czego przejawem są wyprawy chrześcijan przeciw 'niewiernym' właśnie realizowane
        się w IRAQu i Palestynie :|
        Obłudni faryzeusze rządzą na całego - nie tylko skarbcem, ale i umysłami.
        Na szczęście SZEF stworzył internet i napływu realnej prawdy nie da się już
        zatrzymać wyznawcom Jedynie Słusznej religi. "
    • Gość: ????? czyj jest Nasz dziennik- skinów-gdzie to sprzedają IP: *.acn.waw.pl 01.08.04, 17:24
      jaka jego orientacja? (narodowcy z badachimem?),
      bo nie znam
    • basia.basia Re: odstrzał 01.08.04, 18:46
      lupus.lupus napisał:

      > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
      > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
      > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
      > e chodzi o
      > znanego w Gdańsku....
      > Lista „targetów” jest otwarta.


      Oto fragment artykułu "Komu potrzebna jest pedofilia" autorstwa Andrzeja Wajsa,
      i Kamila Sipowicza (w Przekroju):

      "Pedofilia jako argument

      Pedofilia jest pewnym symptomem kryzysu naszych czasów. Wiemy, że istniała od
      zawsze, nie poświęcano jej jednak tyle uwagi, ile teraz. Wbrew licznym i
      żarliwym zapewnieniom uważano ją za groźną patologię.

      DLACZEGO DZISIAJ WŁAŚNIE rozgorzał tak ostry spór na temat przyczyn, istoty
      i sposobów leczenia pedofilii? Otóż wydaje się, że temat ten stał się swoistym
      polem bitwy, na którym dwie dominujące obecnie w naszej cywilizacji opcje
      postanowiły rozegrać ostateczną walkę. Zwolennicy liberalizmu obyczajowego
      i entuzjaści tradycyjnego kanonu społecznego wykorzystują to zjawisko do
      propagowania swoich idei.

      Bardzo znacząca jest na przykład próba wykorzystania pedofilii w krytyce
      Kościoła i rozmaitych zamkniętych wspólnot. Ukazuje ona ukryty mechanizm
      pedofilski rządzący rzekomo tymi wspólnotami.

      Pierwszym bodźcem do masowych śledztw dotyczących molestowania nieletnich w
      Wielkiej Brytanii było, dla przykładu, ujawnienie przez byłych wychowanków
      zakładów poprawczych zbrodniczych praktyk seksualnych stosowanych przez
      powszechnie szanowanych wychowawców.

      Liczne raporty ujawniły masoński charakter stowarzyszeń pedofilskich. Reszty
      dopełniła demaskacja internetowych sieci pedofilskich, których perfekcyjna
      organizacja wiele daje do myślenia. Ukazano totalną hipokryzję zboczeńców i
      zatrważającą obojętność „zdrowego” otoczenia.

      W USA pod ostrzałem opinii publicznej znalazły się liczne instytucje: klasztory
      męskie, chłopięce chóry, szkoły publiczne i szpitale psychiatryczne.
      Szczególnie ostro zaatakowano Kościół katolicki, zapominając, że to przecież
      chrześcijaństwo położyło przed wiekami kres eksploatacji ekonomicznej i
      seksualnej dzieci.

      Z drugiej strony zwolennicy konserwatyzmu seksualnego wskazują na pedofilię
      jako efekt liberalnej polityki edukacyjnej i rozluźnienia tradycyjnych więzi
      rodzinnych. Wykorzystując pedofilię jako pretekst, przypuszczają frontalny atak
      na współczesną cywilizację jako taką. Wiele ataków kierowanych jest przeciw
      współczesnej sztuce, przeciw mniejszościom seksualnym i prawom kobiet. Dokonuje
      się nadinterpretacja manifestów głoszonych przez stowarzyszenia miłości
      homoerotycznej. Stąd już tylko krok do blokowania postulatów domagających się
      równego statusu społecznego i majątkowego dla społeczności gejowskich.
      Zapomina się przy tym, że sprawcami wielu przestępstw wobec dzieci są
      członkowie normalnych rodzin, często ludzie związani z Kościołem, szanowani
      obywatele, zacni ojcowie i mężowie cnotliwych matron. Milczeniem pomija się
      fakt istnienia pedofilii żeńskiej, ponieważ w jaskrawy sposób zakłóca ona
      społeczną cyrkulację ikony Matki. (...)"
      • leszek.sopot jako argument? 01.08.04, 19:11
        Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
        pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
        dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księża? To
        ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz, to
        nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to ma
        być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
        strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberalne od
        religijnej konserwy opinie?
        To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
        chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
        grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabnymi
        dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
        Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
        zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
        oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.
        • homosovieticus Niby dorosły a argumentuje jak szczeniak z ZMP 01.08.04, 19:30
          Nie wstyd Ci Leszku własnych dzieci, to może ze względu na pamięć po suczce
          przestaniesz z siebie durnia robić?
          • leszek.sopot Jak zwykle wycieczki osobiste a treści brak 01.08.04, 19:35
            homosovieticus napisał:

            > Nie wstyd Ci Leszku własnych dzieci, to może ze względu na pamięć po suczce
            > przestaniesz z siebie durnia robić?

            Z chamem nie będę rozmawiał:(
        • goniacy.pielegniarz Re: jako argument? 01.08.04, 20:12
          leszek.sopot napisał:

          > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
          > pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
          > dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księża? To
          > ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz, to
          > nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to ma
          > być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
          > strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberalne od
          > religijnej konserwy opinie?
          > To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
          > chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
          > grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabnymi
          > dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
          > Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
          > zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
          > oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.

          Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
          przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz się z
          tezami w kontekście polskim? Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
          obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało zaczęto
          o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce politycznej
          jest dla mnie jasne jak słońce.
          • leszek.sopot Re: jako argument? 01.08.04, 20:53
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
            > > pedofilii ma podłoże polityczne? Przecież chyba nikt nie mówi, że to jest
            >
            > > dobre, każdy to piętnuje. Jaka w tym polityka - że wśród pedofili są księ
            > ża? To
            > > ma znaczenie polityczne? No przepraszam, to znaczy, że jak pedofil ksiądz
            > , to
            > > nie mozna pisać, a jak pedofil "cywil" to mozna go piętnować? Dlaczego to
            > ma
            > > być od razu uznawane za walkę z Kościołem a nie z pedofilią, a z drugiej
            > > strony, dlaczego za winnych uznaje się tych, którzy maja bardziej liberal
            > ne od
            > > religijnej konserwy opinie?
            > > To przecież tak, jakby przyznac oszołomowi rację, że dziewczyny nie mogą
            > > chodzić w minispódniczkach bo to skłania facetów (a może i lesbijki) do
            > > grzesznych myśli i uczynków. To co, ja grzeszę, że się oglądam za zgrabny
            > mi
            > > dziwczynami i podziwiam ich figurę i urodę jak najpiękniejsze kwiaty?
            > > Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń,
            > ale
            > > zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struk
            > tura
            > > oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada.
            >
            > Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
            > przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz
            się z tezami w kontekście polskim?

            Jest to i kontekst światowy i polski. Uderzyło mnie bowiem to zdanie:
            "Zwolennicy liberalizmu obyczajowego i entuzjaści tradycyjnego kanonu
            społecznego wykorzystują to zjawisko do propagowania swoich idei".
            Niby zwolennicy liberalizmu obyczajowego są zwolennikami pedofili. No wybacz,
            ale ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że jak
            liberalizm - to zepsucie (a jeszcze dodatkowo brakuje mi bliższegfo
            zdefiniowania tego liberalizmu). Co to jest z kolei tradycyjny kanon społeczny -
            to synonim czego - fundamentalizmu religijnego?

            > Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
            > obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało
            zaczęto
            > o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce
            politycznej
            > jest dla mnie jasne jak słońce.

            Ale w jaki sposób? Czy jeśli dochodzi na tym tle do krytyki księży lub nawet
            kościoła (jeśli ten nie potrafi odpowiednio zareagować) to znaczy, że
            krytykujący sprzyjają lewicy? Czyż by to nie znaczyło, że ktoś kto w żaden
            sposób nie czuje poparcia dla pedofilii a brzydzi się pedofilami nie miał prawa
            krytykować przypadki zboczeń seksualnych wśród kleru?
            • goniacy.pielegniarz Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem tego. 01.08.04, 21:40
              Co do pytania o Kościół to sprawa jest dla mnie oczywista z jednego konkretnego
              powodu. Otóż Kościół jest idnetyfikowany jako polityczny(ideologiczny)
              przeciwnik i dlatego pedofilia może być w tym przypadku polem walki. Zwróć uwagę
              choćby na reakcje na tym forum na inny skandal pedofilski, jakże rózną reakcję
              od tej przy sprawie księdza J.

              Sprawa Andrzeja S. wzbudziła ogromne emocje, ale tylko i wyłącznie dlatego, że
              Andrzej S. jest osobą publiczną i zarazem osobą, do której zwracają się dzieci z
              ciężkimi problemami. Jednocześnie nie niosła ona jednak za sobą krytyki
              środowiska psychoterapeutów jako takiego. Była krytyka środowiska, ale głównie w
              kontekście(i po) tej dziwacznej konferencji prasowej, urządzonej przez kolegów
              podejrzanego. Dopiero po tym wydarzeniu zaczęto "zastanawiać się" nad kondycją
              tej grupy zawodowej(piszę w cudzysłowie, bo to głównie brukowce wszczęły swoją
              akcję). Takie w miarę racjonalne podejście do sprawy i nierzucanie się od razu
              na całe środowisko zaraz po ujawnieniu sprawy, jest wynikiem tego, że
              psychoterapeuci nie są identyfikowani jako przeciwnik polityczny. A Kościół jest
              konkretnym przeciwnikiem politycznym, czy może raczej przeciwnikiem ideologicznym.

              Podobnie sytuacja przedstawiałaby się, gdyby do spraw pedofilskich zaczęto
              podchodzić w kontekście homoseksualizmu i ruchów gejowskich, które też są
              identyfikowane jako przeciwnicy polityczni. Kościół, w odróznieniu od środowisk
              homoseksualnych, jest jednak określoną strukturą, więc atak w tym wypadku jest
              rzeczą łatwiejszą z oczywistych względów. Gdyby na przykład środowiska
              homoseksualne były tak łatwo identyfikowane jak kościół i można by tak samo
              łatwo jak w przypadku księży łączyć homoseksualistów pedofili z ruchami
              gejowskimi, byłoby to wykorzystywane w walce politycznej. Można sobie za to
              łatwo wyobrazić rekcje, z jakimi mielibyśmy do czynienia w przypadku
              hipotetycznej sytuacji skandalu pedofilskiego w organizacjach, o których było
              głośno, gdy chciały urządzać marsze toleracji czy też marsze równości.

              I właśnie pedofilia byłaby bardzo wygodnym środkiem do walki politycznej w
              kontekście obu stron, o których pisałem, bo obie toczą bój o zwolenników dla
              swoich wizji. Obie też bazują głównie na tak zwanych kwestaich obyczajowych,
              więc pedofilia jest tutaj wręcz wymarzonym środkiem do walki.

              Na koniec napiszę tylko, że nie oceniam tutaj niczego, a jedynie staram się
              odpowiedzieć na Twoje zdziwienie, że tego typu rzeczy mogą być narzędziami walki
              politycznej i niby dlaczego miałoby tak być.
              A wszystkie przestępstwa pedofilskie powinny być oczywiście karane z całą
              surowością bez względu na to, do jakiej "grupy" należy sprawca.


              To wszystko jest dla mnie oczywiste. Mniej oczywiste jest natomiast to, dlaczego
              akurat sprawy Kościoła wychodzą tak łatwo na wierzch, a sprawy elit nie. Bo
              przecież raczej jasne jest, że pedofilia nie zna żadnych granic i tak samo jak
              powszechnie uważa się, że homoseksualiści są we wszystkich środowiskach, także
              elitach(tylko nie we wszystkich się przyznają), tak samo jest z pedofilią. Być
              może to pokazuje, że wbrew temu, co próbują udowodnić antyklerykałowie, Kościół
              nie jest żadnym państwem w państwie, a co więcej nie jest nawet tak silny jak
              próbują to przedstawić.
              • leszek.sopot Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 00:40
                Kościół od dawna miał swoich wrogów i będzie miał nadal. Będzie wykorzystywany
                do tego celu celibat, homoseksualizm, pedofilia, sprawy finansowe i in. Jest to
                od dawna toczona walka z Kościołem, który ma niestety na swym kącie trochę
                grzechów. Będą też ataki na religię i wiarę w Boga.
                Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się ocenić
                postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem? Z pewnością
                nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do walki
                politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je popiera by
                osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna formacja
                polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym wygrać - może
                poza LPR, która to kolportuje plakaty i nalepki "antypedalskie".
                Kościół powinien być poza wszelkimi podejrzeniami, duchownymi powinni być sami
                święci - tak jesteśmy nauczani od dziecka przez rodziców i na lekcjach religii.
                Ileż to razy rodzice posługują się autorytetem księdza, a i ksiąz go
                wykorzystuje jakże często podczas kazań i w trakcie kolęd. Dlatego też wszelkie
                skandale wokół duchownych są tak głośne, sensacyjne i dotykają także Kościoła
                jako instytucji a także religii - wynika to jednak z roli i miejsca duchownych
                w życiu społecznym. Kościół sam siebie obarczył taką rolą i dlatego nie może
                ani bać się ani unikać tych spraw, nie może bronić każdego duchownego tak jakby
                bronił całego Kościoła lub wręcz Boga. Najwyżsi hierarchowie kościoła z
                pewnością zdają sobie sprawę, że są pod czujną obserwacją i swoich wrogów i
                swoich wiernych - tym pierwszym jest zobowiązany nie ulegać, a drugim jest
                winny prawdę i pokorę.

                Z liberalizmem jest kojarzona UW i jeżeli ktoś pisze, że liberalna postawa ma
                niby sprzyjać zepsuciu obyczajów, albo wręcz pedofili, to rozglądam się po
                pokoju, szukam w pamięci i nie mogę znaleźć żadnego przykładu na to, aby
                ktokolwiek mógł miec podstawy do takich twierdzeń. Czy całym złem jest poparcie
                krakowskiego marszu - to niby co, w Polsce należy wprowadzić ustawową
                nierówność - niektórzy mogą demonstrować a inni nie? Czy UW popierając sprawę
                demokracji i równośći sprzyja działalności przestępczej lub zboczeniom?
                Homoseksualiści i lesbijki istnieli pewnie od czasów epoki kamienia łupanego. W
                pewnych kulturach byli mniej a w innych bardziej tolerowani. Nie można chować
                głowy w piasek i udawać, że ich nie ma. Chcieli sobie przejść to niech sobie
                pomaszerują, nikomu przez to krzywda się nie stanie. Każdy człowiek potrzebuje
                miłości, nie widzą jej u ludzi przeciwnej płci ale tej samej - to krzyżyk im na
                drogę i niech sie kochają, to ich sprawa. Jeśli sie łączą w pary, to niech maja
                prawo łączyć się w pary, niech ich związek zabezpiecza tak samo prawo jak i
                normalne małżeństwa - przecież i między nimi są osoby wykorzystujące bardziej
                naiwnych.

                Piszesz o środowiskach homoseksualnych i trudnościach związanych z kojarzeniem
                pedofili z tym środowiskiem. Ale tak samo jest z każdym innym środowiskiem. TVN
                w swym materiale z Dworca Centralnego poruszyła temat, że pedofile mają też
                żony i dzieci, i są reprezentantami różnych środowisk.
                [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
                młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - dziś
                prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się wyjątki
                i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż].
                Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - sprawa
                Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się w
                prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokurator
                usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku, raczej
                dowód na to, jak w Gdańsku Jankowski jest nielubiony, a Gocłowski pobłażając mu
                (nie ze względu na podejrzenia o homoseksualizm czy pedofilię lecz innych,
                znanych powodów) zaszkodził sobie, kurii i Kościołowi.
                • goniacy.pielegniarz Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 15:28
                  leszek.sopot napisał:

                  > Kościół od dawna miał swoich wrogów i będzie miał nadal. Będzie wykorzystywany
                  > do tego celu celibat, homoseksualizm, pedofilia, sprawy finansowe i in. Jest to
                  > od dawna toczona walka z Kościołem, który ma niestety na swym kącie trochę
                  > grzechów. Będą też ataki na religię i wiarę w Boga.

                  Trudno się z tym nie zgodzić.

                  > Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się ocenić
                  > postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem?

                  Nie o tym pisałem. Chodziło mi tylko o to, że może być to wykorzystywane do
                  walki z Kościołem. Wystarczy poczytać sobie to forum.

                  > Z pewnością
                  >
                  > nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do walki
                  > politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je popiera by
                  > osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna formacja
                  > polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym wygrać - może
                  > poza LPR, która to kolportuje plakaty i nalepki "antypedalskie".

                  Leszku, źle lokalizujesz pole walki, o którym mówiliśmy. Pisząc o walce
                  ideologicznej, nie miałem na myśli poliytków. Jakim to oni są czynniekiem
                  opiniotwórczym? Bądźmy poważni. Pole walki lokazlije się tam, gdzie można
                  wpływać na świadomość społeczną.

                  > Kościół powinien być poza wszelkimi podejrzeniami, duchownymi powinni być sami
                  > święci - tak jesteśmy nauczani od dziecka przez rodziców i na lekcjach religii.
                  >
                  > Ileż to razy rodzice posługują się autorytetem księdza, a i ksiąz go
                  > wykorzystuje jakże często podczas kazań i w trakcie kolęd. Dlatego też wszelkie
                  > skandale wokół duchownych są tak głośne, sensacyjne i dotykają także Kościoła
                  > jako instytucji a także religii - wynika to jednak z roli i miejsca duchownych
                  > w życiu społecznym. Kościół sam siebie obarczył taką rolą i dlatego nie może
                  > ani bać się ani unikać tych spraw, nie może bronić każdego duchownego tak jakby
                  >
                  > bronił całego Kościoła lub wręcz Boga. Najwyżsi hierarchowie kościoła z
                  > pewnością zdają sobie sprawę, że są pod czujną obserwacją i swoich wrogów i
                  > swoich wiernych - tym pierwszym jest zobowiązany nie ulegać, a drugim jest
                  > winny prawdę i pokorę.
                  >
                  > Z liberalizmem jest kojarzona UW i jeżeli ktoś pisze, że liberalna postawa ma
                  > niby sprzyjać zepsuciu obyczajów, albo wręcz pedofili, to rozglądam się po
                  > pokoju, szukam w pamięci i nie mogę znaleźć żadnego przykładu na to, aby
                  > ktokolwiek mógł miec podstawy do takich twierdzeń. Czy całym złem jest poparcie
                  >
                  > krakowskiego marszu - to niby co, w Polsce należy wprowadzić ustawową
                  > nierówność - niektórzy mogą demonstrować a inni nie? Czy UW popierając sprawę
                  > demokracji i równośći sprzyja działalności przestępczej lub zboczeniom?
                  > Homoseksualiści i lesbijki istnieli pewnie od czasów epoki kamienia łupanego. W
                  > pewnych kulturach byli mniej a w innych bardziej tolerowani. Nie można chować
                  > głowy w piasek i udawać, że ich nie ma. Chcieli sobie przejść to niech sobie
                  > pomaszerują, nikomu przez to krzywda się nie stanie. Każdy człowiek potrzebuje
                  > miłości, nie widzą jej u ludzi przeciwnej płci ale tej samej - to krzyżyk im na
                  >
                  > drogę i niech sie kochają, to ich sprawa. Jeśli sie łączą w pary, to niech maja
                  > prawo łączyć się w pary, niech ich związek zabezpiecza tak samo prawo jak i
                  > normalne małżeństwa - przecież i między nimi są osoby wykorzystujące bardziej
                  > naiwnych.

                  Ale ja przecież nie pisałem, że liberazlim ma cokolwiek wspólnego z tym, że
                  istnieje podofilia. W ogóle nie wypowiadałem się na ten temat. Pisałem tylko, z
                  jakich powodów pedofilia może być wykorzystywana do walki z Kościołem i nie tylko.

                  > Piszesz o środowiskach homoseksualnych i trudnościach związanych z kojarzeniem
                  > pedofili z tym środowiskiem. Ale tak samo jest z każdym innym środowiskiem.

                  Ale z Kościołem jakoś nie jest tak trudno.

                  >TVN
                  > w swym materiale z Dworca Centralnego poruszyła temat, że pedofile mają też
                  > żony i dzieci, i są reprezentantami różnych środowisk.
                  > [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
                  > młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - dziś
                  > prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się wyjątki
                  > i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż

                  A czy te ich śluby są uznawane na przykład w krajach UE czy są to może tylko
                  jakieś ich wewnętrzne ceremonie, które z punktu widzenia prawa nic za sobą nie
                  niosą? Chodzi mi tutaj o sytuację mniejszości cygańskich, zamieszkujących
                  terytorium UE.

                  > Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - sprawa
                  > Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się w
                  > prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokurator
                  > usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku,

                  Ja o żadnym spisku nie mówię. Chodzi mi tylko o to, że sprawy księży pedofili
                  były bardzo głośne na całym świecie i wychodzą coraz to nowsze. A ile spraw o
                  pedofilię widziałeś wśród elit politycznych, kulturalnych, itd.?
                  • leszek.sopot Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 15:53
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > leszek.sopot napisał:

                    > > Jednak jeśli się bierze pod uwagę konkretne przypadki, gdy pragnie się oc
                    > enić postepowanie konkretnego duchownego, czy to jest walka z Kościołem?
                    >
                    > Nie o tym pisałem. Chodziło mi tylko o to, że może być to wykorzystywane do
                    > walki z Kościołem. Wystarczy poczytać sobie to forum.

                    Ale wydaje mi się, że tak samo jak lupus wrzuciłeś do jednego worka i tych
                    skupiających się na konkretnym przypadku i tych, którzy czynią z takich
                    przypadków uogólniające oskarżenia.

                    > > Z pewnością
                    > > nie. Kiedy więc można mówić, że konkretne przypadki są wykorzystywane do
                    > walki > > politycznej - chyba tylko wtedy, gdy jakaś formacja polityczna je
                    popiera by > > osiągnąć lepszy wynik wyborczy. Chyba w Polsce żadna poważna
                    formacja polityczna nie wykorzystuje takich spraw do tego by coś na tym
                    wygrać - może > > poza LPR, która to kolportuje plakaty i
                    nalepki "antypedalskie".
                    >
                    > Leszku, źle lokalizujesz pole walki, o którym mówiliśmy. Pisząc o walce
                    > ideologicznej, nie miałem na myśli poliytków. Jakim to oni są czynniekiem
                    > opiniotwórczym? Bądźmy poważni. Pole walki lokazlije się tam, gdzie można
                    > wpływać na świadomość społeczną.

                    Jednak czym innym jest walka ideologiczna a czym innym polityczna - pisałeś o
                    walce politycznej i stąd rozumiałem, że chodzi tobie o to, że pewne ugrupowania
                    polityczne wykorzystują przypadki pedofilii do agitacji wyborczej.
                    Z kolei to "pole walki"... czy to coś na kształt kontrreformacji? Jeśli tak to
                    ja opowiadam się za reformacją przeciw inkwizycji lupusa:))

                    > Ale ja przecież nie pisałem, że liberazlim ma cokolwiek wspólnego z tym, że
                    > istnieje podofilia. W ogóle nie wypowiadałem się na ten temat. Pisałem tylko,
                    z jakich powodów pedofilia może być wykorzystywana do walki z Kościołem i nie
                    tylko.

                    Nie zarzucałem tobie, że coś takiego twierdzisz, opisałem tylko pewną tendencję
                    do pewnych uogólnień.

                    > > [na marginesie - czy Nabokow opisał związek pedofilski z Lolitą czy z
                    > > młodocianą, a 13-letnia narzeczona Pana Tadeusz to pedofilia czy nie? - d
                    > ziś
                    > > prawo wyraźnie wytycza granicę wieku, ale już np. w Rumunii stosuje się w
                    > yjątki
                    > > i tam cygańskie 12-latki mogą wychodzić za mąż
                    >
                    > A czy te ich śluby są uznawane na przykład w krajach UE czy są to może tylko
                    > jakieś ich wewnętrzne ceremonie, które z punktu widzenia prawa nic za sobą nie
                    > niosą? Chodzi mi tutaj o sytuację mniejszości cygańskich, zamieszkujących
                    > terytorium UE.

                    Z tego co się orientuję, te śluby są uznawane przez prawo w Rumuni (stąd ta
                    ustawa), jak to jest z UE nie wiem.

                    > > Piszesz, że sprawy kościoła wychodzą tak łatwo. Nie jestem tego pewny - s
                    > prawa
                    > > Petza wyszła po dwóch latach, ks. Jankowskiego od razu po pojawieniu się
                    > w prokuraturze - w tym przypadku myślę, że jakiś nielubiący księdza prokura
                    > tor usłużnie doniósł o tym znajomemu dziennikarzowi. Nie widze w tym spisku,
                    >
                    > Ja o żadnym spisku nie mówię. Chodzi mi tylko o to, że sprawy księży pedofili
                    > były bardzo głośne na całym świecie i wychodzą coraz to nowsze. A ile spraw o
                    > pedofilię widziałeś wśród elit politycznych, kulturalnych, itd.?

                    Sa głośne jakby z natury rzeczy, bo dotyczą tych, którzy mówią o moralności i
                    zasadach etycznych i mają być na wzór świętych. Tak samo byłby głośny skandal w
                    rodzinie królewskiej czy dotyczący któregoś ze znanych prezydentów lub
                    premierów.
                    Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycznych i
                    kulturalnych.
                    • goniacy.pielegniarz Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 16:23
                      leszek.sopot napisał:

                      > Ale wydaje mi się, że tak samo jak lupus wrzuciłeś do jednego worka i tych
                      > skupiających się na konkretnym przypadku i tych, którzy czynią z takich
                      > przypadków uogólniające oskarżenia.

                      Pisałem tylko o tym, że może być to wykorzystywane do walki z Kościołem. O
                      żadnych workach mowy być nie może, bo nawet nie wypowiadałem się na temat tego,
                      czy mamy z taką walką do czynienia w Polsce czy też nie.


                      > Sa głośne jakby z natury rzeczy, bo dotyczą tych, którzy mówią o moralności i
                      > zasadach etycznych i mają być na wzór świętych. Tak samo byłby głośny skandal w
                      > rodzinie królewskiej czy dotyczący któregoś ze znanych prezydentów lub
                      > premierów.

                      To, że sprawy pedofilskie księży są głośne, nie dziwi mnie w ogóle. Ale to w
                      żaden sposób nie rozjaśnia sprawy, dlaczego sprawy księży wychodzą prędzej czy
                      później na światło dzienne i robią taką zawrotną karierę w mediach, a o
                      podobnych sprawach wśród elit świeckich nie słychać nic a nic.

                      > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycznych
                      > i kulturalnych.

                      No właśnie.
                      • leszek.sopot Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 16:54
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > leszek.sopot napisał:
                        > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit politycz
                        > nych i kulturalnych.
                        >
                        > No właśnie.

                        Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego króla
                        muzyki pop z USA.
                        • goniacy.pielegniarz Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 16:59
                          leszek.sopot napisał:

                          > goniacy.pielegniarz napisał:
                          >
                          > > leszek.sopot napisał:
                          > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit po
                          > litycz
                          > > nych i kulturalnych.
                          > >
                          > > No właśnie.
                          >
                          > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego króla
                          >
                          > muzyki pop z USA.


                          :))
                        • Gość: wartburg Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 16:59
                          leszek.sopot napisał:

                          > goniacy.pielegniarz napisał:
                          >
                          > > leszek.sopot napisał:
                          > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród elit po
                          > litycz
                          > > nych i kulturalnych.
                          > >
                          > > No właśnie.
                          >
                          > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
                          króla
                          >
                          > muzyki pop z USA.

                          czarnoskórego?
                          • leszek.sopot Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 17:01
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > leszek.sopot napisał:
                            >
                            > > goniacy.pielegniarz napisał:
                            > >
                            > > > leszek.sopot napisał:
                            > > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród e
                            > lit po
                            > > litycz
                            > > > nych i kulturalnych.
                            > > >
                            > > > No właśnie.
                            > >
                            > > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
                            >
                            > króla
                            > >
                            > > muzyki pop z USA.
                            >
                            > czarnoskórego?

                            przynajmniej niegdyś:))
                          • goniacy.pielegniarz Re: Bycie przeciwnikiem ideologiczn jest powodem 02.08.04, 17:16
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > leszek.sopot napisał:
                            >
                            > > goniacy.pielegniarz napisał:
                            > >
                            > > > leszek.sopot napisał:
                            > > > > Nie są mi znane sprawy wykrytych przypadków pedofilii wśród e
                            > lit po
                            > > litycz
                            > > > nych i kulturalnych.
                            > > >
                            > > > No właśnie.
                            > >
                            > > Ej! - przypomniał mi się jak najbardziej aktualny skandal - czarnoskórego
                            >
                            > króla
                            > >
                            > > muzyki pop z USA.
                            >
                            > czarnoskórego?


                            A poza tym abdykował, zdaje się, więc taki z niego czarny jak i król.
        • basia.basia Re: jako argument? 01.08.04, 20:25
          leszek.sopot napisał:

          > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
          > pedofilii ma podłoże polityczne?

          Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
          Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
          by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
          że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
          pedofilii w kontekście walki ideologicznej.
          Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
          spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
          nawzajem.

          Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
          Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
          dowód na element pewnej strategii.

          Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
          pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
          pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
          coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
          nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
          To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
          działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.
          • Gość: uciekająca wiedźma Re: jako argument? IP: *.crowley.pl 01.08.04, 20:52
            Goniący Pielęgniarz napisał :
            Do czego odnosisz swój wywód? Nie zgadzasz się z obrazem sytuacji, jaki
            przedstawili autorzy w stosunku do sytuacji w innych krajach? Nie zgadzasz się z
            tezami w kontekście polskim? Nie zgadzasz się z tezami w kontekście polskim po
            obserwacjach postów na tym forum(bo przecież w prasie dopiero co zostało zaczęto
            o tym szerzej mówić). Bo to, że może to być znakomity środek w walce politycznej
            jest dla mnie jasne jak słońce.
            basia.basia napisała:
            Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
            > Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
            > by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
            > że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
            > pedofilii w kontekście walki ideologicznej.
            > Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
            > spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
            > nawzajem.
            >
            > Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
            > Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
            > dowód na element pewnej strategii.
            >
            > Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
            > pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
            > pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
            > coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
            > nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
            > To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
            > działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.
            A ja uważam,że to Leszek ma rację!!!
            Skąd w węszących kolejne spiski,tyle niewiary w ludzi ? Oceniają według
            siebie ? Znają ich lepiej niz inni?
            Taka nadmierna podejrzliwosć ,może skończyć się manią prześladowczą :)


          • leszek.sopot Re: jako argument? 01.08.04, 21:08
            basia.basia napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > Może nie jestem dziś zbyt bystry, ale nie rozumiem dlaczego stosunek do
            > > pedofilii ma podłoże polityczne?
            >
            > Bardzo cię przepraszam ale ten tekst potraktowałeś wybiórczo.
            > Tam poruszono wiele spraw a ja wstawiłam ten fragment tekstu,
            > by w pewnym sensie wesprzeć Lupusa, który zwrócił uwagę na to,
            > że sprawa ks. Jankowskiego może być elementem rozgrywania sprawy
            > pedofilii w kontekście walki ideologicznej.

            Jak to wybiórczo? Czytałem to co wkleiłaś i nie wiem co było "tam" gdzieś
            jeszcze.
            Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosze o
            wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmuję.
            Dla mnie od dawna to człowiek chory na zaszczyty, pieniądze i sławę, a do tego
            jeszcze budzący moją niechęć przez zamienianie Grobu Pańskiego w okropne
            polityczne szopki. Dla mnie nieporozumieniem jest mówienie, że osoba ks.
            Jankowskiego to jakaś ideologia.

            > Nie wiem jaka jest prawda, to się okaże ale przecież możemy
            > spokojnie rozważać różne możliwości bez napadania na siebie
            > nawzajem.

            A kto tu mówi o napadaniu. Przecież nie wiem, jaka jest prawda i sam pisałem że
            trzeba poczekać do ewentualnej rozprawy bo do prawdy nie dojdzie się na
            podstawie plotek i domysłów.

            > Sama nie mam wyrobionego stosunku do tej konkretnej historii.
            > Gdyby jednak okazało się, że jest to kłamstwo to mógłby być
            > dowód na element pewnej strategii.

            No bez przesady. W Sądzie Rodzinnym sędzina po opinii psychologa nabrała
            uzasadnionych podejrzeń i odesłała sprawę do prokuratury. Przecież nie mogła
            przejść koło tego obojętnie. Dla mnie natomiast jest skandalem, że ta sprawa
            wyciekła z gdańskiej prokuratury.

            > Autorzy artykułu w Przekroju bardzo wnikliwie omawiają sprawę
            > pedofilii w kontekście politycznym. Twierdzą, że da się zaobserwować
            > pewną ofensywę stowarzyszeń pedofilskich w różnych krajach, które
            > coraz głośniej artykułują swoje żądania a zamiarem ich jest wmówienie
            > nam wszystkim, że w pedofilii nie ma nic złego czy nagannego.
            > To wszystko mi się źle kojarzy, bo do złudznia przypomina te wszystkie
            > działania środowisk gejowskich sprzed wielu lat.

            Ja oddzielam sprawę gejów od pedofili.
            • basia.basia Re: jako argument? 01.08.04, 23:15
              leszek.sopot napisał:

              > Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosze o
              > wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmuję.

              Napisałeś to:

              "Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń, ale
              zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego struktura
              oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada."

              Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
              Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
              chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
              z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
              tradycyjnym wartościom i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
              gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.
              Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
              norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem. Wydaje mi się,
              że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
              jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
              atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
              występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
              w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
              Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
              kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
              poradzić) jest perfidny. Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
              ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
              prawda. Zobaczymy...



              • Gość: wartburg Re: jako argument? IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 00:25
                basia.basia napisała:

                > > Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
                > Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
                > chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
                > z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
                > tradycyjnym wartościom i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
                > gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.
                > Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
                > norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem. Wydaje mi się,
                > że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
                > jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
                > atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
                > występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
                > w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
                > Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
                > kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
                > poradzić) jest perfidny. Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
                > ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
                > prawda. Zobaczymy...

                Trochę to nielogiczne, co napisałaś, przyznaj. Jeśli odcinasz się od księdza
                Jankowskiego mówiąc, że nie jest Twoim idolem i nazywasz go przy tym postacią
                "kontrowersyjną nawet w kościele", to skąd to przekonanie niezachwiane, że jest
                ofiarą perfidnych ataków? Skąd wiedza i ten kredyt zaufania, że na pewno nie
                jest pedofilem? To "mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być prawda", skoro
                masz na myśli kogoś, kto nie jest Twoim idolem?

                Jak narazie fakty mówią coś innego...
                >
                >
                >
                • basia.basia Re: jako argument? 02.08.04, 00:36
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  Skąd wiedza i ten kredyt zaufania, że na pewno nie
                  > jest pedofilem? To "mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być prawda",
                  skoro
                  >
                  > masz na myśli kogoś, kto nie jest Twoim idolem?

                  Tylko dlatego, że krążą szepty o tych i tamtych a on jest postacią tak
                  kontrowersyjną, że gdyby coś było "na rzeczy" to jego nazwisko już dawno
                  by się pojawiło.>

                  > Jak narazie fakty mówią coś innego...

                  Po sprawie tego dziennikarza z Polic oraz maybacha ojca Rydzyka
                  sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Prawda jest taka,
                  że jeśli to jest prawda to znaczy równocześnie, że apb. Gocłowski
                  wiedział i nic nie zrobił a już wcześniej nie umiał sobie poradzić
                  z Jankowskim. To by mi zrobiło wielką przykrość. To jest z mojej
                  strony "myślenie życzeniowe" - chciałabym, żeby to nie była prawda.
                  Bez sensu ... masz okazję poużywać sobie na kobietach pozbawionych
                  rozsądku:(


                  • Gość: wartburg Re: jako argument? IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 00:54
                    basia.basia napisała:

                    > Po sprawie tego dziennikarza z Polic oraz maybacha ojca Rydzyka
                    > sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Prawda jest taka,
                    > że jeśli to jest prawda to znaczy równocześnie, że apb. Gocłowski
                    > wiedział i nic nie zrobił a już wcześniej nie umiał sobie poradzić
                    > z Jankowskim. To by mi zrobiło wielką przykrość. To jest z mojej
                    > strony "myślenie życzeniowe" - chciałabym, żeby to nie była prawda.
                    > Bez sensu ... masz okazję poużywać sobie na kobietach pozbawionych
                    > rozsądku:(
                    >
                    >


                    Już dobrze, nie będę się pastwił :)

                    Od siebie powiem tylko tyle, że jeśli ta afera okaże się prawdą (a wiele na to
                    wskazuje), to Jankowskiego żałował nie będę.

                    Własnie dlatego że jest dla mnie kimś wyjątkowo anypatycznym.
              • leszek.sopot Re: jako argument? 02.08.04, 01:10
                basia.basia napisała:

                > leszek.sopot napisał:
                >
                > > Jak sprawa ks. Jankowskiego może być użyta do walki ideologicznej - prosz
                > e o wybaczenie, ale wyrazem jakiej ideologii jest ks. Jankowski, ja nie pojmu
                > ję.
                >
                > Napisałeś to:
                >
                > "Pewnie są takie środowiska, które chcą upiec na pedofilii własna pieczeń,
                ale zapędzanie się z ogólnieniami, że wszystkiemu winien Kościół i jego
                struktura oraz liberalne wychowanie, to daleka przesada."
                >
                > Wydaje mi się, że ten fragment artykułu z Przekroju jest jasny.
                > Ale bardzo możliwe, że ja wyczytałam w nim więcej niż Ty. Mnie
                > chodzi o tę walkę dwóch ideologii: tej zgodnie z którą geje wraz
                > z ich dążeniami to emanacja otwartości, nowego stylu życia przeciw
                > tradycyjnym wartościom

                Przepraszam, ale dlaczego piszesz, że przeciw tradycyjnym wartościom? czy geje
                twierdzą, że nie trzeba być uczciwym, wiernym, dobrym, szanującym prawo? Czy
                demokracja to jakaś wredna ideologia?

                > i dalej ... prawo do eutanazji już zalegalizowane
                > gdzie niegdzie, dopuszczalność aborcji ze względu na to i owo itd.

                A dlaczego wrzucasz to wszystko do jednego worka - każdy z poruszonych przez
                ciebie problemów ma inny kontekst i dotyka różnych problemów. Prawa gejów i
                lesbijek a eutanazja to jednak zupełnie coś innego.

                > Z drugiej strony kościół stojący na straży tradycyjnych wartości,
                > norm moralnych itd., który jest w tej walce wrogiem.

                Tak na marginesie - komuniści też byli przeciwni związkom homoseksualnym

                > Wydaje mi się,
                > że dlatego jest atakowany. Stale słyszy się argumenty, że Kościół
                > jest wsteczny, nienowoczesny, restrykcyjny itp. W takiej sytuacji
                > atakowanie duchownych oraz nagłaśnianie każdej sprawy, każdego
                > występku popełnianego przez ludzi Kościoła może być argumentem
                > w tej walce na zasadzie prostego skojarzenia ze źdźbłem i belką.
                > Atak na Jankowskiego, który nie jest moim idolem i jest postacią
                > kontrowersyjną nawet w Kościele (który nie potrafi sobie z nim
                > poradzić) jest perfidny.

                Czy ujawnienie pewnych faktów z życia ks. Jankowskiego to perfudny atak na
                Kościół? Wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić.

                > Z zastrzeżeniem, że może być uzasadniony
                > ale tego nie wiemy. Mnie się wierzyć nie chce, że to mogłaby być
                > prawda. Zobaczymy...

                Może być prawda, ale jeśli nawet, to bardzo trudna do udowodnienia - jak w
                przypadku każdego innego pedofila. Dowody muszą być za każdym razem 100-
                procentowe, albo też podejrzany musi sam sie przyznać.
                • basia.basia Poddaję się:) 02.08.04, 01:25
                  leszek.sopot napisał:

                  > Czy ujawnienie pewnych faktów z życia ks. Jankowskiego to perfudny atak na
                  > Kościół? Wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić.

                  Ja się też sama z sobą nie zgadzam:(
                  • Gość: marynat Re: Nie poddawaj się, bo do czego dojdziemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 03:21
                    ...mam podobne odczucia. Ale nie patrzę na to, jak co poniektórzy, w
                    kategoriach ideologiczno-batalistycznych. To nie jest ani mecz Kościół - reszta
                    świata, ani nawet kwestia osobistej lojalności wobec instytucji, którą - jak
                    najbliższą rodzinę - podświadomie obdarza się miłoscią i zaufaniem, i którą, od
                    dziecka, przyzwyczailiśmy się uważać za strażnika ładu moralno-obyczajowego w
                    tym świecie rozchwianych norm i wartości.
                    W miarę doroślenia i gromadzenia przykrych doświadczeń - stajemy sie coraz
                    bardziej krytyczni, podnosi się nam próg wymagań, a lista autorytetów staje sie
                    coraz krótsza... A równocześnie - narasta w nas bunt przeciwko pozbawianiu nas
                    prawa do kolejnego segmentu tego czystego uczucia, jakim jest prosta i głęboko
                    w nas wrośnięta ufność. Dodam więcej, bo uczestniczyłem w dość szerokiej
                    dyskusji na ten temat - to uczucie zawodu wobec Kościoła dotyczy również
                    ateistów. Bo im także, jak niegdyś Arystotelesowi, potrzebne są punkty
                    podparcia i znaki orientacyjne.
                    Ja akurat nie hołduję teoriom spiskowym i skłonny jestem (aż za bardzo) do
                    oddzielania błędów poszczególnych osób od ogólnego wyobrażenia instytucji,
                    którą reprezentują. Errare humanum est. OK. Ale gdzieś tam z tyłu głowy lęgnie
                    sie pytanie - czemu ta instytucja (w tym przypadku mój Kosciół) przejawia
                    symptomy tych samych patologii, które nas wszystkich wpieklają w życiu
                    politycznym, społecznym, gospodarczym, kulturalnym?.. Czemu Kosciół
                    instytucjonalny - nauczony tyloma doświadczeniami - nie potrafi zbudować
                    skutecznych tam chroniących jego wnętrze przed patologiami? Czemu wymogów
                    moralnych nie stawia przed prawniczym "nieskazany - znaczy niewinny"?
                    Ten stan emocjonalnego i poznawczego dysonansu jest bardzo dotkliwy. Dobro nie
                    może być równocześnie siedliskiem zła... A rozstrzygnięcie dylematu "jaka jest
                    prawda?" jest poza nami. Niedostępne. Ale czy, wobec tego, mamy się zachowywać
                    jak w tej anegdocie:
                    -Okazało się, że praktyka nie zgadza się z głoszonymi zasadami. Co robić?
                    -Zmienić praktykę!
                    -Zmienić zasady!
                    -Eee tam, zmienić, że się okazało! I, jak dotychczas - udawać, że wszystko jest
                    OK.
                    Czy to jest atak na Kościół? Mnie takie ataki nigdy nie dziwiły. Przywykłem do
                    nich. Wychowałem się w czasach, gdy Kościół był przedmiotem nieustannej
                    agresji. Ale wtedy sytuacja była jasna. Tu my i nasze racje duchowe i moralne,
                    tam oni ze swymi pałami. A teraz?.. Gdzie racje? Gdzie pały?
                    Ja to odczuwam raczej jako wyrządzoną mi osobiscie przykrość, której
                    konsekwencją będzie nie tylko objęcie kolejnej instytucji i jej personelu
                    totalną nieufnością. Ale, co gorsza, jako osoba odpowiedzialna, powinienem (czy
                    powinienem?) zacząć zmieniać nastawienie rodziny, a zwłaszcza dzieciaków... A
                    stąd już tylko krok do stalinowskiego "ufać, ale kontrolować". I to mnie boli
                    najbardziej. Nie wiem, czy swoje rozterki wyraziłem jasno...
                    • homosovieticus obficie, z niepokojem, ale i z wyrozumiałością 02.08.04, 08:19
    • Gość: jan Re: masz rację lapsusie-lapsusie IP: *.devs.futuro.pl 01.08.04, 21:02
      Masz rację lapsusie z tym "odstrzałem" w 100 %.
      To żydy prałatowi kochasia do łożka podłożyły. I teraz chcą księdza admirała
      floty śródlądowej "odstrzelić".
      • Gość: t1s Re: masz rację lapsusie-lapsusie IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 00:48
        Już słyszę ten jęk zawodu, gdy okaże się-a najpewniej tak będzie-że ksiądz jest
        niewinny; "szkoda, że gówniarza nie zgwałcił"
        • Gość: Palnick GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.stenaline.com 02.08.04, 05:58

          Moi drodzy parafianie,

          Jak wszyscy wiecie prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pedofilii. Sprawa
          dotyczy syna byłej sprzątaczki zatrudnionej na mojej plebanii. W kontekście
          śledztwa wymieniane jest moje nazwisko. Nie lękajcie się, jestem niewinny. Tu w
          tym kościele, w obliczu Najświętszego Sakramentu i leżącego przedemną Pisma
          Świętego zaręczam wam, że najbliższe dni potwierdzą moją dzisiejszą deklarację.
          Proszę was o modlitwę w intencji ogłoszenia prawdy, która oczyści atmosferę
          podejrzeń jaka powstała wokół mojej osoby w ostatnich dniach. Jestem spokojny i
          was proszę o spokój. Prawda nas wyzwoli.

          To można by uznać, że jest niewinny.

          • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 09:13
            A skoro powiedział wczoraj inaczej - to należy go uznać za winnego?
            • panidalloway Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 12:36
              Masz rację. O czyjejś winie lub niewinności nie można wróżyć z fusów i gdybać
              nie mając do tego podstaw. Nie jest to sprawa wiary lub niewiary, ale istnienia
              dowodów lub ich braku. Co prawda, jak zauważyła uciekająca wiedźma, takie
              gdybania to ulubiona zabawa forumowa. Usprawiedliwia ją trochę ogólna
              degrengolada i cudowna niemoc polskiej prokuratury.

              W tej sprawie wiemy tylko, że ksiądz jakoś dziwnie pojmuje pomoc ubogim. I jest
              to kompromitujące, niezależnie od tego, czy istnieje w tle jakaś sprawa
              kryminalna, czy nie.

              Kściołowi Katolickiemu w Polsce bardzo by się przydał jakiś poważny czarny
              komik, który wygarnąłby co i jak. Ale sądząc po losie Tygodnika Powszechnego,
              nie zostałby przyjęty przez większość katolików ze zrozumieniem.
              • lupus.lupus Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 13:00
                panidalloway napisała:

                Ależ ktoś taki jest! Wygarnął „Elitarnemu Tygodnikowi Powszechnemu,
                Uniwersalnemu i Ekumenicznemu” „co i jak” jak To Pani ładnie napisała. Nazywa
                się Jan Paweł II i jest głową Kościoła Rzymskiego. Oto jego fragment listu do
                redakcji „Tygodnika” z 5 kwietnia 1995, którego publikację odkładano prawie dwa
                miesiące.

                "Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu
                komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym
                atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a
                także na papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin
                w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to,
                czym Kościół był w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się
                oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze
                strony Kościoła, czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego
                społeczeństwa. Pan daruje jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów
                odczuwało się jakoś także w ,, Tygodniku Powszechnym ". W tym trudnym momencie
                Kościół w ,,Tygodniku" nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony,
                jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; "nie czul się dość miłowany" - jak
                kiedyś powiedziałem. Dzisiaj piszę o tym z bólem...".


              • lupus.lupus Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 13:02
                panidalloway napisała:


                > Kściołowi Katolickiemu w Polsce bardzo by się przydał jakiś poważny czarny
                > komik, który wygarnąłby co i jak. Ale sądząc po losie Tygodnika
                >Powszechnego, nie zostałby przyjęty przez większość katolików ze
                >zrozumieniem.

                Ależ ktoś taki jest! Wygarnął „Elitarnemu Tygodnikowi Powszechnemu,
                Uniwersalnemu i Ekumenicznemu” „co i jak” jak To Pani ładnie napisała. Nazywa
                się Jan Paweł II i jest głową Kościoła Rzymskiego. Oto jego fragment listu do
                redakcji „Tygodnika” z 5 kwietnia 1995, którego publikację odkładano prawie dwa
                miesiące.

                "Rok 1989 przyniósł w Polsce głębokie zmiany związane z upadkiem systemu
                komunistycznego. Odzyskanie wolności zbiegło się paradoksalnie ze wzmożonym
                atakiem sił lewicy laickiej i ugrupowań liberalnych na Kościół, na Episkopat, a
                także na papieża. Wyczułem to zwłaszcza w kontekście moich ostatnich odwiedzin
                w Polsce w roku 1991. Chodziło o to, ażeby zatrzeć w pamięci społeczeństwa to,
                czym Kościół był w życiu Narodu na przestrzeni minionych lat. Mnożyły się
                oskarżenia czy pomówienia o klerykalizm, o rzekomą chęć rządzenia Polską ze
                strony Kościoła, czy też o hamowanie emancypacji politycznej polskiego
                społeczeństwa. Pan daruje jeżeli powiem, iż oddziaływanie tych wpływów
                odczuwało się jakoś także w ,, Tygodniku Powszechnym ". W tym trudnym momencie
                Kościół w ,,Tygodniku" nie znalazł, niestety, takiego wsparcia i obrony,
                jakiego miał poniekąd prawo oczekiwać; "nie czul się dość miłowany" - jak
                kiedyś powiedziałem. Dzisiaj piszę o tym z bólem...".
              • Gość: wartburg Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:04
                Z dzisiejszego wydania "Wprost"....

                "Polskie organy ścigania w wypadku podejrzeń księży o jakiekolwiek przestępstwo
                zachowują się co najmniej dziwnie. Zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w
                Gdańsku Ryszard Paszkiewicz odmówił udzielenia informacji na temat sprawy
                księdza prałata Henryka J. Powoływał się głównie na dobro osób pokrzywdzonych.
                Było to o tyle dziwne, że kilka dni wcześniej w Gdańsku-Zaspie ujawniono
                drastyczny przypadek pedofilii, dotyczący brutalnego gwałtu na dwóch chłopcach -
                dziesięcio- i trzynastolatku. Mimo to dziennikarze nie mieli żadnych
                przeszkód, aby uzyskać wszelkie informacje na ten temat. Fotoreporterom
                ułatwiono nawet robienie zdjęć podejrzanemu.

                Podobnie jak w wypadku księdza Henryka J. było w sprawie księdza z Tylawy -
                prokuratura nie wykonała wielu czynności, jakie podejmuje, gdy chodzi o
                podejrzane o pedofilię osoby świeckie. Jak twierdzi Ewa Orłowska, nie
                zabezpieczono dysku twardego z komputera księdza. Tych problemów nie mieli w
                Austrii śledczy, którzy zabezpieczyli komputery w seminarium w St. Poelten;
                jeden z dysków należał zresztą do Polaka. Zwyczajem stało się u nas, że
                podejrzani o molestowanie nieletnich księża nie są aresztowani, co przy ich
                wpływach w środowisku daje olbrzymie możliwości mataczenia. Choć wiele
                wskazuje, że ksiądz prałat J. mógł się dopuścić molestowania, postępowanie
                nadal toczy się "w sprawie", a nie "przeciw". Na razie nikomu też nie przyszło
                do głowy na przykład zabezpieczenie twardego dysku w komputerze księdza
                prałata".

                I jeszcze to. Parę minut temu słyszałem w radio, że wojewoda Warmińsko-Mazurski
                zmierza przekazać 10 tysięcy zł na ręce wdowy po kapralu Marcinie Rutkowskim,
                ktory zginął w Iraku i osierocił trzyletnią córkę.

                Prałat Jankowski natomiast (mówi o tym dzisiaj w wywiadzie dla GW), dał przed
                rokiem swojemu ulubieńcowi, wówczas 15-letniemu Sławkowi R., 8 tys. zł. Na
                zwrot długów.

                Dla być może niezorientowanych. 8 tys. zł to nieco więcej niż roczne zarobki
                pracownika hipermarketu. Należy przypuszczeć, że także i matka Sławka, która
                była zatrudniona w charakterze sprzątaczki u Jankowskiego, musiałaby pracować
                na taką sumę przez rok.
              • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 13:17
                panidalloway napisała:

                > W tej sprawie wiemy tylko, że ksiądz jakoś dziwnie pojmuje pomoc ubogim. I
                > jest
                > to kompromitujące, niezależnie od tego, czy istnieje w tle jakaś sprawa
                > kryminalna, czy nie.

                Księdza J. kompromitują różne zachowania i odzywki, ale od sprezentowania komuś
                dowolnie dużej kwoty pieniędzy do udowodnienia, czy choćby znaczącego
                uprawdopodobnienia pedofilii, jest bardzo daleko.
                • Gość: wartburg Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:34
                  Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo daleko.
                  Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest wręcz
                  dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im więcej
                  tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z chłopakami
                  z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
                  • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 13:43
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    > Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo daleko.
                    > Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest wręcz
                    > dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im więcej
                    > tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z
                    chłopakami
                    > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.

                    Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?
                    • Gość: wartburg Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 13:51
                      ayran napisał:

                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > > Tak, masz rację. Bardzo daleko, a może nawet bardzo, bardzo, bardzo dalek
                      > o.
                      > > Albo kto wie? Może jeszcze bardziej niż bardzo, bardzo, bardzo. To jest w
                      > ręcz
                      > > dowód na to, że żadnych dowodów nie ma. Niezbity i niepodważalny. I im wi
                      > ęcej
                      > > tych pieniędzy, komórek, motocykli i tych filmów porno oglądanych z
                      > chłopakami
                      > > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
                      >
                      > Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?


                      Ależ skąd? W dzisiejszym wywiadzie dla GW prałat Jankowski potwierdza, że
                      nocował z chłopakami z plebanii w "Radissonie" ustosunkowując się (niechętnie)
                      do zdjęć, jakie mu tam zrobiono.
                      • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 13:53
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > > > tych filmów porno oglądanych z
                        >
                        > > chłopakami
                        > > > z plebanii w "Radissonie", tym bardziej bezdyskusyjny.
                        > >
                        > > Rozumiem, że ten "Radisson" to z "Superexpressu"?
                        >
                        >
                        > Ależ skąd? W dzisiejszym wywiadzie dla GW prałat Jankowski potwierdza, że
                        > nocował z chłopakami z plebanii w "Radissonie" ustosunkowując się
                        (niechętnie)
                        > do zdjęć, jakie mu tam zrobiono.

                        Potwierdza, że nocował z chłopakami, z czego jasno wynika, że prawdziwa jest
                        informacja z "Superexpressu", że wraz z nimi oglądał pornosy?
                        • Gość: wartburg Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 14:09
                          ayran napisał:
                          >
                          > Potwierdza, że nocował z chłopakami, z czego jasno wynika, że prawdziwa jest
                          > informacja z "Superexpressu", że wraz z nimi oglądał pornosy?

                          "Superexpress" powoływał się na wypowiedzi pracowników "Radissona" - tych
                          samych zapewne, którzy zrobili pamiątkowe zdjęcia prałatowi i którzy mówili o
                          bardzo, bardzo, bardzo, wysokim rachunku zapłaconym przez niego za korzystanie
                          z bardzo, bardzo drogich kanałów porno w hotelowej pay-tv.

                          Można sprawdzić te rachunki. Tylko trzeba namówić prokuratora.
                          • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 14:21
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > "Superexpress" powoływał się na wypowiedzi pracowników "Radissona" - tych
                            > samych zapewne, którzy zrobili pamiątkowe zdjęcia prałatowi i którzy mówili o
                            > bardzo, bardzo, bardzo, wysokim rachunku zapłaconym przez niego za
                            korzystanie
                            > z bardzo, bardzo drogich kanałów porno w hotelowej pay-tv.

                            Mówiąc ściśle, SE powołał się na jednego "anonomowego informatora", już w
                            hotelu niezatrudnionego. Pisząc na końcu, że pokój o podawanym prezez
                            informatora numerze nie jest apartamentem, tylko "zwykłym" pokojem dwuosobowym.

                            > Można sprawdzić te rachunki. Tylko trzeba namówić prokuratora.

                            Namówić prokuratora w związku z jakim zarzutem? Oglądania płatnego kanału TV?
                            Coś takiego mogliby ewentualnie zrobić dziennikarze - przyznam, że gdyby
                            okazało się, że w pokoju w którym mieszkał prałat oglądano filmy w płaten TV,
                            to byłaby to ciekawa informacja. Ciekawa, ale jako dowód na seksualne
                            wykorzystywanie jednego z nich tak samo cenna, jak to, że dostał 8.000 zł na
                            spłate prywatnego długu.
                            • Gość: wartburg Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 14:36
                              O co Ci chodzi? Przecież napisałem już - i to wyraźnie - że im więcej tych
                              informacji, tym więcej dowodów niewinności prałata. To Ty nie mogłeś uwierzyć,
                              że to on sam własnymi ustami przyznał się do tego, że sfotografowano go z
                              chłopakami z plebanii w "Radissonie", tak więc to Ty gotów byłeś pozbawić go
                              tak ważnego dowodu. Wstydziłbyś się.
                              • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 14:49
                                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                > O co Ci chodzi? Przecież napisałem już - i to wyraźnie - że im więcej tych
                                > informacji, tym więcej dowodów niewinności prałata. To Ty nie mogłeś
                                uwierzyć,
                                >
                                > że to on sam własnymi ustami przyznał się do tego, że sfotografowano go z
                                > chłopakami z plebanii w "Radissonie", tak więc to Ty gotów byłeś pozbawić go
                                > tak ważnego dowodu. Wstydziłbyś się.


                                Nie przypominam sobie, bym nie mógł uwierzyć w to, że sfotohgrafowano go
                                w "Radissonie", zważyszy że w sobotnim wydaniu jedno z tych zdjęć (przyznam, że
                                niespecjalnie bulwersujące) zajmowało prawie całą pierwszą stronę "Super
                                Expressu", która to gazeta jest w punktach sprzedaży dość dobrze wyeksponowana.
                                Od lat mam nadzieję, że jakiś (państwowy lub kościelny) wymiar sprawiedliwości
                                w końcu dobierze się do skóry Jankowskiemu za jego rzeczywiste wybryki, w
                                rodzaju ksenofobicznych wyskoków. Gdyby się okazało, że jest winny pedofilii -
                                tym bardziej należałoby go ukarać. Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę
                                dementowaną przez rzekomo poszkodowanego oraz marne poszlaki w rodzaju dawanych
                                prezentów, oświadczeń anonimowych informatorów i mało spójnych artykułów w
                                sensacyjnej prasie.
                                • Gość: wartburg bomba zegarowa IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 15:25
                                  ayran napisał:

                                  > > Nie przypominam sobie, bym nie mógł uwierzyć w to, że sfotohgrafowano go
                                  > w "Radissonie",

                                  To było niezupełnie tak. Nie wiedziałeś, że on to potwierdził w wywiadzie dla
                                  GW. Moją uwagę starałeś się podważyć jako wątpliwą, bo wziętą z "Superezpressu".
                                  Ja natomiast uważam, że tabloidy nie zawsze piszą nieprawdę.

                                  zważyszy że w sobotnim wydaniu jedno z tych zdjęć (przyznam, że
                                  >
                                  > niespecjalnie bulwersujące) zajmowało prawie całą pierwszą stronę "Super
                                  > Expressu", która to gazeta jest w punktach sprzedaży dość dobrze
                                  wyeksponowana.
                                  >
                                  > Od lat mam nadzieję, że jakiś (państwowy lub kościelny) wymiar
                                  sprawiedliwości
                                  > w końcu dobierze się do skóry Jankowskiemu za jego rzeczywiste wybryki, w
                                  > rodzaju ksenofobicznych wyskoków. Gdyby się okazało, że jest winny pedofilii -

                                  > tym bardziej należałoby go ukarać. Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę
                                  > dementowaną przez rzekomo poszkodowanego oraz marne poszlaki w rodzaju
                                  dawanych
                                  >
                                  > prezentów, oświadczeń anonimowych informatorów i mało spójnych artykułów w
                                  > sensacyjnej prasie.

                                  Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski dobrze
                                  się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedział np.
                                  z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych, który
                                  podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentnie się
                                  jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem, próbuje wcisnąć niewiarygodną
                                  historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o której
                                  była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?

                                  To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sławek
                                  kupił sobie ten motocykl. To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
                                  ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża. I to nie
                                  pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany, będziemy
                                  dowiadywać się coraz więcej.

                                  Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak kamień w
                                  wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma widać
                                  uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi. To
                                  jest bomba zegarowa.
                                  • kataryna.kataryna Re: bomba zegarowa 02.08.04, 15:54
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):


                                    > Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski
                                    dobrze
                                    >
                                    > się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedział
                                    np.
                                    > z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych,
                                    który
                                    > podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentnie
                                    się
                                    > jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem,


                                    Uważasz, że wypieranie się lub zbywanie milczeniem upublicznionych informacji
                                    byłoby obroną udolną? "To nie moja ręka"? Pójście w zaparte nie jest dobrą
                                    linią obrony w takiej sytuacji i nie dziwię się, że Jankowski tego nie próbuje
                                    i woli tłumaczyć się (pytanie tylko czy wiarygodnie) z tego co podały media.
                                    Obrony nie można planować w oderwaniu od dowodów oskarżenia.


                                    próbuje wcisnąć niewiarygodną
                                    > historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o której
                                    > była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?


                                    Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
                                    bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są specjalnie
                                    szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, mógł się
                                    tych długów dorobić w krótkim czasie.


                                    > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sławek
                                    > kupił sobie ten motocykl.


                                    A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
                                    Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, czy też
                                    bezinteresownym prezentem na spłatę długów.



                                    To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
                                    >
                                    > ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża.


                                    Gdyby zaprzeczał, wcale nie byłby mniej pogrążony, wręcz przeciwnie. Skoro są
                                    zdjęcia z hotelu, nie mógł się tego wyprzeć bo to byłoby samobójcze.


                                    I to nie
                                    > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
                                    będziemy
                                    > dowiadywać się coraz więcej.


                                    To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
                                    zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające do
                                    jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona z
                                    początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
                                    znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.


                                    > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak kamień
                                    w
                                    >
                                    > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma widać
                                    > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi.


                                    "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
                                    może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
                                    Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
                                    Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?
                                    Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest na
                                    razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten związek
                                    jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
                                    prawdopodobne.



                                    Wszystko wskazuje na to, że oskarżenia się potwierdzą bo tych informacji jest
                                    za dużo, żeby można hipotezę o prowokacji uznać za prawdopodobną. Nie wiem
                                    natomiast czy są jakieś niepodważalne dowody, bo na razie media donoszą o całej
                                    masie poszlak, które się układają w logiczną całość ale jeśli nie "zawisną" na
                                    jakimś twardym dowodzie to może być trudno księdza skazać. I to byłoby
                                    najgorsze, bo jeśli jego wina będzie dla wszystkich oczywista a dla sądu nie do
                                    udowodnienia to szkoda dla społeczeństwa i dla Kościoła (a przede wszystkim dla
                                    ofiar) będzie o wiele większa niż gdyby go skazać za pedofilię.
                                    • Gość: wartburg Re: bomba zegarowa IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 16:47
                                      kataryna.kataryna napisała:

                                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                      >
                                      >
                                      > > Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat Jankowski
                                      > dobrze
                                      > >
                                      > > się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie. Wiedzia
                                      > ł
                                      > np.
                                      > > z "Superexpressu", że sprawa prezentów i motocyklu za 8 tysięcy złotych,
                                      > który
                                      > > podarował Sławkowi, została już upubliczniona. Zamiast więc konsekwentni
                                      > e
                                      > się
                                      > > jej wypierać albo dezawuować ją milczeniem,
                                      >
                                      >
                                      > Uważasz, że wypieranie się lub zbywanie milczeniem upublicznionych informacji
                                      > byłoby obroną udolną? "To nie moja ręka"? Pójście w zaparte nie jest dobrą
                                      > linią obrony w takiej sytuacji i nie dziwię się, że Jankowski tego nie
                                      próbuje
                                      > i woli tłumaczyć się (pytanie tylko czy wiarygodnie) z tego co podały media.
                                      > Obrony nie można planować w oderwaniu od dowodów oskarżenia.

                                      Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardziej
                                      udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwyczaj
                                      bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
                                      sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko. Oczekiwałem
                                      po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczaić
                                      obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może błędnie,
                                      jego linie obrony za nieudolną.
                                      >
                                      >
                                      > próbuje wcisnąć niewiarygodną
                                      > > historyjkę, że dał Sławkowi te pieniądze - wymienił nawet tę sumę, o któr
                                      > ej
                                      > > była mowa w gazetach - na spłatę długów. Takie dlugi u piętnastolatka?
                                      >
                                      >
                                      > Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
                                      > bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
                                      specjalnie
                                      >
                                      > szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, mógł
                                      się
                                      > tych długów dorobić w krótkim czasie.

                                      To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda nie
                                      stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sumie był
                                      kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii, na
                                      którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność za
                                      wychowanie chłopaka.
                                      >
                                      >
                                      > > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa, że Sł
                                      > awek
                                      > > kupił sobie ten motocykl.
                                      >
                                      >
                                      > A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?

                                      Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.


                                      > Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, czy
                                      też
                                      >
                                      > bezinteresownym prezentem na spłatę długów.

                                      Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
                                      ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > To samo z "Radissonem", w którym jak się teraz z jego
                                      > >
                                      > > ust dowiadujemy, rzeczywiście nocował z chłopakami. On sie pogrąża.
                                      >
                                      >
                                      > Gdyby zaprzeczał, wcale nie byłby mniej pogrążony, wręcz przeciwnie. Skoro są
                                      > zdjęcia z hotelu, nie mógł się tego wyprzeć bo to byłoby samobójcze.

                                      Tutaj możesz mieć rację. Choć jak już powiedziałem. Spodziewałem się innej
                                      taktyki.
                                      >
                                      >
                                      > I to nie
                                      > > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
                                      > będziemy
                                      > > dowiadywać się coraz więcej.
                                      >
                                      >
                                      > To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
                                      > zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające do
                                      > jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona z
                                      > początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
                                      > znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.

                                      Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
                                      interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez jego
                                      środowisko.
                                      >
                                      >
                                      > > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła jak ka
                                      > mień
                                      > w
                                      > >
                                      > > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego. Ma w
                                      > idać
                                      > > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie dziwi.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
                                      > może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
                                      > Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
                                      > Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?

                                      Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym się,
                                      gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Nie
                                      wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jednego
                                      wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.


                                      > Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest na
                                      > razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten
                                      związek
                                      >
                                      > jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
                                      > prawdopodobne.

                                      No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > Wszystko wskazuje na to, że oskarżenia się potwierdzą bo tych informacji jest
                                      > za dużo, żeby można hipotezę o prowokacji uznać za prawdopodobną. Nie wiem
                                      > natomiast czy są jakieś niepodważalne dowody, bo na razie media donoszą o
                                      całej
                                      >
                                      > masie poszlak, które się układają w logiczną całość ale jeśli nie "zawisną"
                                      na
                                      > jakimś twardym dowodzie to może być trudno księdza skazać. I to byłoby
                                      > najgorsze, bo jeśli jego wina będzie dla wszystkich oczywista a dla sądu nie
                                      do
                                      >
                                      > udowodnienia to szkoda dla społeczeństwa i dla Kościoła (a przede wszystkim
                                      dla
                                      >
                                      > ofiar) będzie o wiele większa niż gdyby go skazać za pedofilię.

                                      Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli skarze
                                      go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinność po
                                      to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwników
                                      politycznych

                                      Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitlera,
                                      mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
                                      bibliotekę.
                                      • kataryna.kataryna Re: bomba zegarowa 02.08.04, 17:12
                                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                        > Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardziej
                                        > udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwyczaj
                                        > bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
                                        > sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko.
                                        Oczekiwałem
                                        > po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczaić
                                        > obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może
                                        błędnie,
                                        >
                                        > jego linie obrony za nieudolną.



                                        Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
                                        cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj dobrze
                                        wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony - każda
                                        inna byłaby gorsza.


                                        > > Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszc
                                        > ze
                                        > > bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
                                        > specjalnie
                                        > >
                                        > > szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomanem, móg
                                        > ł
                                        > się
                                        > > tych długów dorobić w krótkim czasie.
                                        >
                                        > To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda nie
                                        > stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sumie
                                        był
                                        >
                                        > kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii, na
                                        > którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność za
                                        > wychowanie chłopaka.



                                        Nie wiem czy przejął odpowiedzialność za wychowanie chłopaka, nie jest to dla
                                        mnie takie oczywiste, nie miał żadnej możliwości egzekwowania czegokolwiek.
                                        Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale samo
                                        dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
                                        karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
                                        załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.


                                        > > > To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa,
                                        > że Sł
                                        > > awek
                                        > > > kupił sobie ten motocykl.
                                        > >
                                        > >
                                        > > A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
                                        >
                                        > Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.


                                        Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
                                        pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to, że
                                        Sławek kupił za nie motor? Może i tak.


                                        > > Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne, c
                                        > zy
                                        > też
                                        > >
                                        > > bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                        >
                                        > Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
                                        > ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.



                                        Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to drugie.


                                        > > I to nie
                                        > > > pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonan
                                        > y,
                                        > > będziemy
                                        > > > dowiadywać się coraz więcej.
                                        > >
                                        > >
                                        > > To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
                                        > > zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarczające
                                        > do
                                        > > jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa obrona
                                        > z
                                        > > początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
                                        > > znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.
                                        >
                                        > Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
                                        > interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez
                                        jego
                                        >
                                        > środowisko.



                                        Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z Tylawy,
                                        ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
                                        przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa obrona
                                        przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
                                        zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.


                                        > > > Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która przepadła
                                        > jak ka
                                        > > mień
                                        > > w
                                        > > >
                                        > > > wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną Jankowskiego.
                                        > Ma w
                                        > > idać
                                        > > > uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka, co mnie wcale nie
                                        > dziwi.
                                        > >
                                        > >
                                        > >
                                        > > "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
                                        > > może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związek z
                                        > > Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność, że
                                        > > Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sławka?
                                        >
                                        > Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym się,
                                        > gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Nie
                                        > wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jednego
                                        > wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.


                                        Nie czepiam się słów tylko tej drobnej różnicy między przypuszczeniem a
                                        całkowitą pewnością bez marginesu na inne teoretycznie możliwe wytłumaczenie.


                                        > > Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie jest n
                                        > a
                                        > > razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno" ten
                                        > związek
                                        > >
                                        > > jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe, a nawet
                                        > > prawdopodobne.
                                        >
                                        > No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)



                                        A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może się
                                        nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale nie
                                        jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc trudno mi te
                                        dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej prawdopodobnych
                                        scenariuszy zniknięcia Sławka.


                                        > Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli skarze
                                        > go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinność
                                        po
                                        >
                                        > to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwników
                                        > politycznych



                                        Podobnie będzie gdy sąd go uniewinni, bo ma dużo wrogów, którzy też potrzebują
                                        definiować własną tożsamość i drażnić przeciwników politycznych.



                                        > Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitlera,
                                        > mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
                                        > bibliotekę.


                                        No cóż, myślę, że z takimi porównaniami można poczekać aż udowodnione winy i
                                        zbrodnie Jankowskiego zapełnią choć jedną książkę.
                                        • Gość: wartburg Re: bomba zegarowa IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 18:29
                                          kataryna.kataryna napisała:

                                          ) Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                          )
                                          ) ) Żle mnie zrozumiałaś. Nie wiem, czy taka obrona byłaby mniej lub bardzie
                                          ) j
                                          ) ) udolna. Po prostu takiej obrony po nim się spodziewałem, bo tak zazwycza
                                          ) j
                                          ) ) bronią się złapani za rękę i jeśli uwzględnić praktyki polskiego aparatu
                                          ) ) sprawiedliwości, to wcale dobrze na tym wychodzą. A więc krótko.
                                          ) Oczekiwałem
                                          ) ) po Jankowskim takiego samego cynizmu, do jakiego zdążylem się przyzwyczai
                                          ) ć
                                          ) ) obserwując naszą scene polityczną. W tym kontekscie uznałem, być może
                                          ) błędnie,
                                          ) )
                                          ) ) jego linie obrony za nieudolną.
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
                                          ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj dobrze
                                          ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony -
                                          każda inna byłaby gorsza.

                                          Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj może
                                          uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
                                          )
                                          ) Historyjka może i niewiarygodna ale całkowite wypieranie się byłoby jeszcze
                                          ) ) bardziej niewiarygodne. A takie długi u piętnastolatka akurat nie są
                                          ) ) specjalnie
                                          ) ) )
                                          ) ) ) szokujące, to 8 a nie 80 tysięcy. Jeśli to prawda, że był narkomane
                                          ) m, móg
                                          ) ) ł
                                          ) ) się
                                          ) ) ) tych długów dorobić w krótkim czasie.
                                          ) )
                                          ) ) To jest nawet na pewno prawda. Ale chyba sama przyznasz, że taka prawda
                                          ) nie
                                          ) ) stawia w najlepszym świetle opiekuna Sławka, prałata Jankowskiego? W sum
                                          ) ie był kimś w rodzaju opiekuna. Popierał jego wyprowadzkę z domu do plebanii,
                                          na
                                          ) ) którą nie chciała zgodzić się matka i tym samym przejął odpowiedzialność
                                          ) za
                                          ) ) wychowanie chłopaka.
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) Nie wiem czy przejął odpowiedzialność za wychowanie chłopaka, nie jest to dla
                                          ) mnie takie oczywiste, nie miał żadnej możliwości egzekwowania czegokolwiek.

                                          Przecież piszę o sytuacji, jaka się między nimi oficjalnie (półoficjalnie?)
                                          wytworzyła. To był dorosły człowiek, który zgadzając się na przeprowadzkę
                                          nieletniego chłopaka do siebie przejął obowiązki wychowawcy, czy też opiekuna.
                                          Tak na marginesie - na Zachodzie byłoby to bez zgody odpowiednich urzędów nie
                                          do pomyślenia.

                                          ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale samo
                                          ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
                                          ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
                                          ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.

                                          Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
                                          Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
                                          )
                                          )
                                          ) ) To się kupy nie trzyma. Pewnie jutro powie, że to nie jego sprawa,
                                          ) ) że Sławek kupił sobie ten motocykl.
                                          ) ) )
                                          ) ) )
                                          ) ) ) A jego sprawa? Jaki miał wpływ na to na co wydał Sławek pieniądze?
                                          ) )
                                          ) ) Tu się różnimy. Uważam, że to była jak najbardziej jego sprawa.
                                          )
                                          )
                                          ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
                                          ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to, że
                                          ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.

                                          Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem mówiąc
                                          nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za to, że
                                          obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
                                          narkotyki.
                                          )
                                          )
                                          ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne,
                                          czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                          ) )
                                          ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle. Wybacz,
                                          ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to drugie.

                                          A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
                                          )
                                          )
                                          ) ) ) I to nie
                                          ) ) ) ) pozostanie bez konsekwencji, bo każego dnia, jestem o tym przekonany,
                                          ) ) ) będziemy
                                          ) ) ) ) dowiadywać się coraz więcej.
                                          ) ) )
                                          ) ) )
                                          ) ) ) To akurat jest pewne. Ale przecież jeśli jest winny, to i tak mu nic nie
                                          ) ) ) zaszkodzi, jak się okaże, że był pedofilem, samo to będzie wystarcz
                                          ) ające do jego jak najbardziej zasłuzonej śmierci cywilnej i ta rozpaczliwa o
                                          ) brona
                                          ) ) z początków sprawy nie będzie mieć żadnego znaczenia. Tak jak teraz nie ma
                                          ) ) ) znaczenia jak głupio bronił się na początku Krolopp i ksiądz z Tylawy.
                                          ) )
                                          ) ) Nie ma znaczenia? Nie śledziłem tej sprawy, ale mnie by to na przykład
                                          ) ) interesowało. Tak jak interesowały mnie próby rozgrzeszania Samsona przez
                                          ) ) jego środowisko.
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
                                          Tylawy,
                                          ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
                                          ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
                                          obrona
                                          ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
                                          ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
                                          )
                                          Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
                                          zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne uwagi
                                          uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bardzo.
                                          )
                                          ) ) ) ) Wciąż jeszcze nie wiadomo, co się dzieje z ofiarą, która prze
                                          ) ) ) ) padła jak kamień w wodę. Na pewno jest to związane ze strategia obronną
                                          ) ) ) ) Jankowskiego. Ma widać uzasadnione obawy związane z ujawnieniem Sławka,
                                          co mnie wcale nie dziwi.

                                          ) ) ) "Na pewno" to po poniedziałku jest wtorek. Zniknięcie Sławka "być
                                          ) ) ) może", "prawdopodobnie" a może nawet "najprawdopodobniej" ma związe
                                          ) k z
                                          ) ) ) Jankowskim ale przecież nie "na pewno". Masz stuprocentową pewność,
                                          ) że
                                          ) ) ) Jankowski maczał palce w tym, że media nie mogą trafić na ślad Sław
                                          ) ka?
                                          ) )
                                          ) ) Oczywiście że nie mam stuprocentowej pewności, bo i skąd? Ale zdziwiłbym
                                          ) się,
                                          ) ) gdyby tak nie było. Uznajmy to "na pewno" za "bardzo prawdopodobne". Ni
                                          ) e
                                          ) ) wiem, dlaczego czepiasz się słów jak Ayran :) Przecież zastąpienie jedne
                                          ) go
                                          ) ) wyrażenia drugim, do niego zbliżonym, niczego nie zmienia.
                                          )
                                          )
                                          ) Nie czepiam się słów tylko tej drobnej różnicy między przypuszczeniem a
                                          ) całkowitą pewnością bez marginesu na inne teoretycznie możliwe wytłumaczenie.

                                          Nie czepiasz się słów? Niech będzie, że się nie czepiasz.
                                          )
                                          )
                                          ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
                                          ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno"
                                          ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe,
                                          ) ) ) a nawet prawdopodobne.
                                          ) )
                                          ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może się
                                          ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale
                                          ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc trudno
                                          ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
                                          ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.

                                          Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do głowy?

                                          ) ) Jego wina z pewnością nie dla wszystkich będzie oczywista, nawet jeśli sk
                                          ) arze
                                          ) ) go sąd. Ma przecież dużo zwolenników, którzy wierzyc będą w jego niewinn
                                          ) ość
                                          ) po
                                          ) )
                                          ) ) to chociażby, żeby lepiej definiować własną tożsamość i drażnic przeciwni
                                          ) ków
                                          ) ) politycznych
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) Podobnie będzie gdy sąd go uniewinni, bo ma dużo wrogów, którzy też
                                          potrzebują
                                          ) definiować własną tożsamość i drażnić przeciwników politycznych.
                                          )
                                          )
                                          )
                                          ) ) Zło pociąga. Do dzisiaj mamy wielu zagorzałych wyznawców Stalina i Hitle
                                          ) ra,
                                          ) ) mimo że książkami na temat ich win i zbrodni można by zapełnić niejedną
                                          ) ) bibliotekę.
                                          )
                                          )
                                          ) No cóż, myślę, że z takimi porównaniami można poczekać aż udowodnione winy i
                                          ) zbrodnie Jankowskiego zapełnią choć jedną książkę.
                                          • kataryna.kataryna Re: bomba zegarowa 02.08.04, 21:46
                                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                            > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybrał
                                            > ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj
                                            dobrze
                                            > ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony -
                                            > każda inna byłaby gorsza.
                                            >
                                            > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj może
                                            > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.


                                            Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
                                            pytanie, żeby się upewnić.

                                            Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
                                            poszkodowanego oraz marne poszlaki

                                            Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
                                            Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak nieudolnie.

                                            Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu co
                                            napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
                                            napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
                                            rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
                                            argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
                                            broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest tylko "rozdmuchana
                                            pogłoska plus marne poszlaki".


                                            > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
                                            samo
                                            > ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze tak
                                            > ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien to
                                            > ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
                                            >
                                            > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
                                            > Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.


                                            W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
                                            głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
                                            katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
                                            chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)


                                            > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sławkowi
                                            > ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za to,
                                            że
                                            >
                                            > ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
                                            >
                                            > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
                                            mówiąc
                                            >
                                            > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za to,
                                            że
                                            > obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
                                            > narkotyki.


                                            Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
                                            pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
                                            narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
                                            do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
                                            prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
                                            innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie padł
                                            cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
                                            tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy samo
                                            zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się karygodne w
                                            świetle podejrzeń?


                                            > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksualne,
                                            > czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                            > ) )
                                            > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
                                            Wybacz,
                                            >
                                            > ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                            > )
                                            > )
                                            > )
                                            > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
                                            drugie.
                                            >
                                            > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?


                                            Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
                                            zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie narażę
                                            się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to, a też
                                            nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.


                                            > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
                                            > Tylawy,
                                            > ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
                                            > ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
                                            > obrona
                                            > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
                                            > ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
                                            > )
                                            > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
                                            > zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
                                            uwagi
                                            > uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bardzo.


                                            A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
                                            nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie tych,
                                            którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.
                                            Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.


                                            > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
                                            > ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pewno"
                                            > ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to możliwe,
                                            > ) ) ) a nawet prawdopodobne.
                                            > ) )
                                            > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
                                            > )
                                            > )
                                            > )
                                            > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Może
                                            się
                                            >
                                            > ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne ale
                                            > ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
                                            trudno
                                            >
                                            > ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
                                            > ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
                                            >
                                            > Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło


                                            Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
                                            niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
                                            gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

                                            • Gość: wartburg Re: bomba zegarowa IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 23:15
                                              kataryna.kataryna napisała:

                                              ) )
                                              ) Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
                                              ) pytanie, żeby się upewnić.
                                              )
                                              ) Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
                                              ) poszkodowanego oraz marne poszlaki
                                              )
                                              ) Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
                                              ) Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
                                              nieudolnie
                                              ) .
                                              )
                                              ) Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu
                                              co
                                              ) napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
                                              ) napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
                                              ) rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
                                              ) argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
                                              ) broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest tylko
                                              "rozdmuchana

                                              ) pogłoska plus marne poszlaki".

                                              Popwiedz, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, czy się po prostu zawzięłaś,
                                              żeby wszystko komplikować? Cytujesz fragmenty moich wypowiedzi przytaczając
                                              jednocześnie fragmenty wypowiedzi Ayrana, do których one akurat się nie
                                              odnoszą. Owszem, Ayran napisał, że jego zdaniem casus Jankowskiego opiera się
                                              na poszlakach i pogłoskach, a ja napisałem, że jestem zaskoczony tym, że tak
                                              marnie się broni. Bla, bla, bla. Bla, bla, bla. Nie napisałem tego jednak w
                                              nawiązaniu do tego, co napisał Ayran. Chciałem tylko zwrócic mu uwagę na to, co
                                              moim zdaniem zlekceważył, ew. przeoczył. Jeśli przeczytasz naszą dyskusję,
                                              zorientujesz się szybko, że pewne szczegóły nie były mu znane - m. in. że w
                                              wywiadzie dla GW J. przyznał, że dał Sławkowi 8 000 zł i że nie wypierał się
                                              swojego pobytu w "Radissonie". Ayran przekomarzał się ze mną podwazając moje
                                              argumenty i wciąż zmieniał temat. Na koniec dyskusja znowu zrobiła się
                                              rzeczowa i wtedy napisałem to, co było moją pierwszą myślą po przeczytaniu
                                              wywiadu z Jankowskim - że obciąża sam siebie. Nie miało to jednak żadnego
                                              związku przyczynowo-skutkowego z tym, co napisał Ayran. Jeśli zaś chodzi o
                                              uwagę na temtat cynizmu, to zauważ, że pojawiła się ona jako dywagacja w
                                              polemice z Tobą i oznaczała, to co oznaczała, że z czyms innym się liczyłem. O
                                              tym, czy przyjeta przez Jankowskiego taktyka (jeżeli w ogole dokonał jakiegos
                                              świadomego wyboru) jest marna, czy cwana, głupia, czy mądra można dyskutować.
                                              Moim zdaniem za mądra nie jest.
                                              )
                                              ) ) ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
                                              )
                                              ) samo
                                              ) ) ) dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze t
                                              ) ak
                                              ) ) ) karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien
                                              ) to
                                              ) ) ) załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
                                              ) )
                                              ) ) Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
                                              ) ) Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
                                              )
                                              )
                                              ) W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
                                              ) głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
                                              ) katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
                                              ) chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)

                                              Akurat to mi w Twoim rozumowaniu przeszkadza. Przecież zdajesz sobie sprawę,
                                              że do przypadku, o którym mowa, Twoja argumentacja nie przystaje, ale upierasz
                                              się przy niej, już sam nie wiem, w imię czego - nieskazitelności hipotetycznego
                                              bytu? Właśnie dlatego że taki hipotetyczny?
                                              )
                                              )
                                              ) ) ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sław
                                              ) kowi
                                              ) ) ) pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za
                                              ) to,
                                              ) że
                                              ) )
                                              ) ) ) Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
                                              ) )
                                              ) ) Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
                                              ) mówiąc
                                              ) )
                                              ) ) nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za
                                              ) to,
                                              ) że
                                              ) ) obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
                                              ) ) narkotyki.
                                              )
                                              )
                                              ) Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
                                              ) pedofilię?

                                              Oczywiście że nie byłaby taka sama. Ale że wiemy to, czego juz zdązyliśmy się
                                              dowiedzieć, jest właśnie taka.

                                              Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
                                              ) narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
                                              ) do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
                                              ) prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
                                              ) innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
                                              padł
                                              ) cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
                                              ) tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
                                              samo
                                              ) zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się karygodne w
                                              ) świetle podejrzeń?
                                              )
                                              )
                                              ) ) ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksua
                                              ) lne,
                                              ) ) czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                              ) ) ) )
                                              ) ) ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
                                              ) Wybacz,
                                              ) )
                                              ) ) ) ) ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                              ) ) )
                                              ) ) )
                                              ) ) )
                                              ) ) ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
                                              ) drugie.
                                              ) )
                                              ) ) A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
                                              )
                                              )
                                              ) Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
                                              ) zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
                                              narażę
                                              )
                                              ) się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to, a
                                              też
                                              ) nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
                                              )
                                              )
                                              ) ) ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
                                              )
                                              ) ) Tylawy,
                                              ) ) ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
                                              ) ) ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
                                              )
                                              ) ) obrona
                                              ) ) ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
                                              ) ) ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
                                              ) ) )
                                              ) ) Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
                                              ) ) zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
                                              ) uwagi
                                              ) ) uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to bar
                                              ) dzo.
                                              )
                                              )
                                              ) A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
                                              ) nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
                                              tych,
                                              ) którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.

                                              W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego ci, którzy wiedzą, jak było naprawdę,
                                              mają być mniej interesujący?

                                              ) Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

                                              Nie mówię, ze są nieciekawe.

                                              ) ) ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Mo
                                              ) że
                                              ) się
                                              ) )
                                              ) ) ) nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne
                                              ) ale
                                              ) ) ) nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
                                              ) trudno
                                              ) )
                                              ) ) ) mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
                                              ) ) ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
                                              ) )
                                              ) ) Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło
                                              )
                                              )
                                              ) Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
                                              ) niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
                                              ) gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

                                              Nie przesadzaj, tego już nikt nie czyta poza nami. Chyba że to ja mam być tymi
                                              hordami antyklerykalnych oszołomów :)
                                              )
                                              • kataryna.kataryna Re: bomba zegarowa 03.08.04, 00:13
                                                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                > Popwiedz, czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, czy się po prostu zawzięłaś,
                                                > żeby wszystko komplikować?


                                                A po co miałabym chcieć wszystko komplikować? Wdałam się w tę dyskusję głównie
                                                dlatego, że wszyscy są tak zadziwiająco jednomyślni i stuprocentowo pewni, a ja
                                                wcale nie uważam dowodów (o ile można już mówić o dowodach) za wystarczająco
                                                mocne i chciałam się trochę z nimi pogimnastykować, choćby dlatego, że
                                                Jankowskiego bardzo nie lubię i robienie za adwokata diabła wbrew sobie jest
                                                nawet przyjemne. Ale już nie będę. Może te wszystkie żelazne dowody (zeznanie
                                                matki plus anonimowy informator z hotelu plus plotki krążące po mieście)
                                                rzeczywiście są całkowicie niepodważalne i nie ma co tego rozstrząsać.
                                                Zwłaszcza, że każde rozstrzygnięcie w tej sprawie (bez względu na to jakie
                                                ostatecznie zostaną zebrane dowody) będzie uznane za mataczenie - albo przez
                                                jednych, albo przez drugich.


                                                > Oczywiście że nie byłaby taka sama. Ale że wiemy to, czego juz zdązyliśmy
                                                się
                                                > dowiedzieć, jest właśnie taka.


                                                Może różnimy się w ocenie tego, czego rzeczywiście zdążyliśmy się dowiedzieć.
                                                Przeczytaliśmy pewnie te same artykuły ale prawdopodobnie inaczej oceniamy wagę
                                                przedstawionych tam do tej pory dowodów.


                                                > ) A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to
                                                robią
                                                > ) nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
                                                > tych,
                                                > ) którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.
                                                >
                                                > W dalszym ciągu nie rozumiem, dlaczego ci, którzy wiedzą, jak było naprawdę,
                                                > mają być mniej interesujący?


                                                Nie wiem, dla mnie nie są, bo zachowanie winnego nie jest żadną zagadką, nie ma
                                                w nim nic dziwnego, w tym, że się broni, w tym, że zazwyczaj głupio, w tym
                                                dlaczego się broni i co chce wygrać.



                                                PS. Czuję pewien dyskomfort pisząc z pozycji, którą pewnie uznajesz za obronę
                                                Jankowskiego więc się zamykam i zmykam :)


                                            • maksimum SLYCHAC WASZ WAR-KAT NA CALYM FORUM! 03.08.04, 17:21
                                              kataryna.kataryna napisała:

                                              > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                              >
                                              > > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie wybra
                                              > ł
                                              > > ) cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwyczaj
                                              > dobrze
                                              > > ) wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię obrony
                                              > -
                                              > > każda inna byłaby gorsza.
                                              > >
                                              > > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przeczytaj
                                              > może
                                              > > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
                                              >
                                              >
                                              > Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadałam
                                              > pytanie, żeby się upewnić.
                                              >
                                              > Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
                                              > poszkodowanego oraz marne poszlaki
                                              >
                                              > Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
                                              > Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
                                              >nieudolnie

                                              Wg mnie broni sie bardzo dobrze i wszystko ujdzie mu na sucho.
                                              A poza tym,to slychac wasz warkat na calym forum i juz myslalem,ze to z motoru
                                              Slawka.

                                              > Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący temu
                                              co napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem zaś
                                              > napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapania za
                                              > rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
                                              > argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankowski
                                              > broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest
                                              tylko "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki".
                                              >
                                              >
                                              > > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedna. Ale
                                              > samo dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest jeszcze t
                                              > ak karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc powinien
                                              > to załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
                                              > >
                                              > > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinności
                                              > > Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
                                              >
                                              >
                                              > W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
                                              > głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
                                              > katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie jest
                                              > chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)

                                              My girl!

                                              > > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie dał Sław
                                              > kowi pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym za
                                              > to, że Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
                                              > >
                                              > > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka nawiasem
                                              > mówiąc
                                              > > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykład za
                                              > to, że obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te pieniądze na
                                              > > narkotyki.
                                              >
                                              >
                                              > Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
                                              > pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
                                              > narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z długów
                                              > do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez taki
                                              > prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyby w
                                              > innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
                                              padł
                                              > cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny kilka
                                              > tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
                                              samo zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się
                                              >karygodne w świetle podejrzeń?

                                              WOW!

                                              > > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi seksua
                                              > lne, czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                              > > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świetle.
                                              > Wybacz, ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                              > > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości to
                                              > drugie.
                                              > > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spytać?
                                              >
                                              >
                                              > Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet nie
                                              > zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
                                              narażę się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi to,
                                              a też nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
                                              >
                                              >
                                              > > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i księdza z
                                              > > Tylawy, ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i bronią, jeśli
                                              > > ) przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpaczliwa
                                              > > obrona
                                              > > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowicie
                                              > > ) zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
                                              > > )
                                              > > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje Cię
                                              > > zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za niegodne
                                              > uwagi uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące i to
                                              bardzo.
                                              >
                                              > A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to robią
                                              > nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
                                              tych,którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ BYŁO.

                                              I to jest wlasnie cale clue do dobrej dziennikarskiej roboty.
                                              Sprawa winny-niewinny jest miedzy poszkodowanym a oskarzonym i jesli
                                              poszkodowany nie czuje sie poszkodowanym,bo ten co szkodzil wynagrodzil mu
                                              szkode,to wniosek z tego,ze jak szkoda byla juz raz wynagrodzona,to nie moze
                                              byc drugi raz dochodzona przed sadem.
                                              Trzebaby znalezc mocnych swiadkow,ktorzyby stworzyli soap opera godna ogladania.
                                              Swiadkowie tez sa bias przez przekaziory i moga chciec lub nie chciec lazic po
                                              sadach,szczegolnie ze strony soap opera wspolpracuja ze soba.

                                              > Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

                                              Lubisz ludziom pogrzebac golym palcem w duszy.

                                              > > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskiego nie
                                              > > ) jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że "na pe
                                              > wno"
                                              > > ) ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest to moż
                                              > liwe, a nawet prawdopodobne.
                                              > > ) )
                                              > > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
                                              > > )
                                              > > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochodzę. Mo
                                              > że się nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet prawdopodobne
                                              > ale nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego prawdopodobieństwa, więc
                                              > trudno mi te dwie sprawy wiązać, mogę sobie wyobrazić wiele innych bardziej
                                              > > ) prawdopodobnych scenariuszy zniknięcia Sławka.
                                              > >
                                              > > Tylko nic nie przychodzi Ci akurat do gło
                                              >
                                              > Owszem, przychodzi. Ale łatek mam już dosyć, żeby się prosić o kolejną,
                                              > niektórzy nie odróżniają gdybania od zajmowania stanowiska więc wolę nie
                                              > gdybać. Nie chcę mieć na głowie hordy antyklerykalnych oszołomów.

                                              A tak przy okazji tego calego warkat'u chcialbym zapytac,jak to mozliwe,ze
                                              nieletni w Polsce moze sobie kupic motor,bo przeciez umowa kupna-sprzedazy
                                              wiaze sie z rejestracja pojazdu oraz posiadaniem prawa jazdy.
                                              W Stanach osoby niepelnoletnie nie moga wchodzic w umowy kupno-sprzedaz
                                              pojazdow,bo nie bedzie to usankcjonowane przez Motor Vehicle Department.
                                              • maksimum Re: SLYCHAC WASZ WAR-KAT NA CALYM FORUM! 03.08.04, 22:06
                                                maksimum napisał:

                                                > kataryna.kataryna napisała:
                                                >
                                                > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                > >
                                                > > > ) Znaczy uznałeś za okoliczność obciążającą Jankowskiego to, że nie
                                                > wybrał cynicznej linii obrony na jakiej przestepcy złapani za rękę zazwy
                                                > czaj dobrze wychodzą? Ja cały czas uważam, że wybrał najlepszą możliwą linię
                                                > obrony każda inna byłaby gorsza.
                                                > > >
                                                > > > Wcale nie uznałem tego za okoliczność obciążającą. Kataryno, przec
                                                > zytaj może
                                                > > > uważniej mój post i nie wkładaj mi w usta, czego tam nie było.
                                                > >
                                                > > Przeczytałam uważnie, nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam, więc zadała
                                                > m pytanie, żeby się upewnić.
                                                > >
                                                > > Ayran: Póki co, mamy rozdmuchaną pogłoskę dementowaną przez rzekomo
                                                > > poszkodowanego oraz marne poszlaki
                                                > >
                                                > > Wartburg: Moje wrażenia są odmienne, gdyż nie wydaje mi się, żeby prałat
                                                > > Jankowski dobrze się bronił. Jestem wręcz zaskoczony, że robi to tak
                                                > >nieudolnie
                                                >
                                                > Wg mnie broni sie bardzo dobrze i wszystko ujdzie mu na sucho.
                                                > A poza tym,to slychac wasz warkat na calym forum i juz myslalem,ze to z
                                                motoru Slawka.
                                                >
                                                > > Zrozumiałam, że sposób w jaki się broni Jankowski uważasz za przeczący te
                                                > mu co napisał Ayran - że to "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki", potem
                                                zaś napisałeś, że Jankowski broni się inaczej niż cyniczni przestępcy złapani
                                                > a za rękę. Być może do błędnych wniosków mnie doprowadziła analiza Twojej
                                                > > argumentacji bo zrozumiałam, że Jankowski nie broni się cynicznie=Jankows
                                                > ki broni się nieudolnie=Jankowski Cię nie przekonał=to nie jest
                                                > tylko "rozdmuchana pogłoska plus marne poszlaki".
                                                > >
                                                > > > ) Jeśli dał mu pieniądze za usługi seksualne to ocena może być jedn
                                                > a. Ale samo dawanie nastolatkowi pieniędzy na wyjście z kłopotów nie jest
                                                jeszcze tak karygodne, chociaż jest bardzo głupie i jeśli chciał mu pomóc
                                                powinien to załatwiać inaczej niż dając pieniądze gówniarzowi do ręki.
                                                > > >
                                                > > > Ano właśnie. Nawet w tym hipotetycznym modelu domniemanej niewinno
                                                > ści Jankowskiego jego postępowanie jest co najmniej podejrzane.
                                                > >
                                                > >
                                                > > W hipotetycznym modelu domniemanej niewinności jego postępowanie może być
                                                >
                                                > > głupie ale niekoniecznie podejrzane. Można robić rzeczy nierozsądne o
                                                > > katastrofaknych skutkach ale bez złych intencji (chociaż akurat to nie je
                                                > st chyba ten przypadek, ale jak mówimy hipotetycznie, to dlaczego nie?)
                                                >
                                                > My girl!
                                                >
                                                > > > ) Czyli gdyby okazało się (całkiem hipotetycznie), że faktycznie da
                                                > ł Sław
                                                > > kowi pieniądze na pokrycie długów to czyni go to w pełni odpowiedzialnym
                                                > za to, że Sławek kupił za nie motor? Może i tak.
                                                > > >
                                                > > > Dając gówniarzowi sumę pieniędzy, jakiej jego matka sprzataczka naw
                                                > iasem mówiąc
                                                > > > nie zarobiłaby nawet przez rok, stałby się odpowiedzialny na przykł
                                                > ad za to, że obdarowany przez dobrego wujaszka gówniarz mógł wydać te
                                                pieniądze na narkotyki.
                                                > >
                                                > >
                                                > > Czy Twoja opinia byłaby taka sama gdyby nie było tu cienia podejrzenia o
                                                > > pedofilię? Czy gdyby nikt nic prałatowi nie zarzucił a Sławek nie wpadł w
                                                > > narkotyki, też porównywałbyś to co Jankowski dał Sławkowi na wyjście z dł
                                                > ugów do rocznych zarobków Sławka matki? Czy też grzmiałbyś, że Sławek przez ta
                                                > ki prezent mógłby wpaść - ale na szczęście nie wpadł - w narkotyki? Czy gdyb
                                                > y w innej sytuacji, inny ksiądz (lub ktokolwiek inny), ktoś na kogo nigdy nie
                                                >
                                                > padł cień podejrzenia o pedofilię, dał nastolatkowi z patologicznej rodziny ki
                                                > lka tysięcy na wyjście z kłopotów, byłoby to równie "podejrzane"? Słowem, czy
                                                samo zachowanie było karygodne w każdych warunkach, czy może stało się
                                                > >karygodne w świetle podejrzeń?
                                                >
                                                > WOW!
                                                >
                                                > > > ) ) ) Ważne jest tylko to, czy te pieniądze były nagrodą za usługi
                                                > seksualne, czy też bezinteresownym prezentem na spłatę długów.
                                                > > > ) ) Wszystko to i tak stawia Jankowskiego w bardzo nieciekawym świe
                                                > tle.
                                                > > Wybacz, ale w taką "bezinteresowność" trudno mi uwierzyć.
                                                > > > ) Kwestia osobistej wiary to jedno, kwestia teoretycznej możliwości
                                                > to drugie.
                                                > > > A jakąż teoretyczną niemożliwość masz tu na myśli, jeśli można spyt
                                                > ać?
                                                > >
                                                > >
                                                > > Mam na myśli różne teoretyczne możliwości rozwoju tej sytuacji ale nawet
                                                > nie zamierzam się z nimi tu wyrywać bo nawet rozważając czysto hipotetycznie
                                                > narażę się wyłącznie na komentarze, że bronię Jankowskiego. Niepotrzebne mi
                                                to, a też nie czuję, żeby ktoś miał tu ochotę bawić się w snucie hipotez.
                                                > >
                                                > >
                                                > > > ) Mnie też interesuje zachowanie środowiska Samsona, Kroloppa i ksi
                                                > ędza z
                                                > > > Tylawy, ale już zachowanie ich samych, to jak się wypierają i broni
                                                > ą, jeśli przestępstwo jest udowodnione, nie ma żadnego znaczenia, bo rozpa
                                                > czliwa obrona
                                                > > > ) przestępcy nie jest okolicznością obciążającą (jest za to całkowi
                                                > cie zrozumiała), wystarczająco obciąża samo przestępstwo.
                                                > > > )
                                                > > > Trochę sprzeczne masz zainteresowania. Jesli tak bardzo interesuje
                                                > Cię zachowanie środowisk Samsona, Kroloppa i innych, to dlaczego za nie
                                                > godne uwagi uważasz zachowanie ich samych? Mnie np. wydają się interesujące
                                                i to bardzo.
                                                > >
                                                > > A mnie nie, że większość winnych broni się tak samo i sposób w jaki to ro
                                                > bią nie wnosi wiele do sprawy. O wiele bardziej interesujące jest zachowanie
                                                > tych,którzy - w przeciwieństwie do podejrzanych - NIE WIEDZĄ JAK NAPRAWDĘ
                                                BYŁO.
                                                >
                                                > I to jest wlasnie cale clue do dobrej dziennikarskiej roboty.
                                                > Sprawa winny-niewinny jest miedzy poszkodowanym a oskarzonym i jesli
                                                > poszkodowany nie czuje sie poszkodowanym,bo ten co szkodzil wynagrodzil mu
                                                > szkode,to wniosek z tego,ze jak szkoda byla juz raz wynagrodzona,to nie moze
                                                > byc drugi raz dochodzona przed sadem.
                                                > Trzebaby znalezc mocnych swiadkow,ktorzyby stworzyli soap opera godna
                                                ogladania
                                                > .
                                                > Swiadkowie tez sa bias przez przekaziory i moga chciec lub nie chciec lazic
                                                po sadach,szczegolnie ze strony soap opera wspolpracuja ze soba.
                                                >
                                                > > Stanowiska jakie zajmują świadkowie ciekawią mnie o wiele bardziej.

                                                Pewno dlatego,ze swiadkowie maja swiadomosc,ze sprawa bedzie bardzo trudna do
                                                wygrania.Winny wine odkupil,a poszkodowany nie czuje sie tak zle,zeby byc
                                                targanym po sadach.I jak raz sprawil prezent,to moze na tym sie nie
                                                skonczyc,TYLKO poczekajmy az sprawa przycichnie.
                                                Slawek to taki Powstaniec Warszawski z Szarych Szeregow.
                                                Okupacja nie byla taka zla i mozna sie z okupantem dogadac,za to motloch
                                                ogladajacy cale widowisko domaga sie krwi.

                                                > > > ) ) ) Powiązanie zniknięcia Sławka ze strategią obronną Jankowskieg
                                                > o nie jest na razie poparte żadną, ale to żadną poszlaką i pisanie, że
                                                > "na pewno" ten związek jest, wydaje mi się lekką przesadą, nawet jeśli jest
                                                > to mozliwe, a nawet prawdopodobne.
                                                > > > ) )
                                                > > > ) ) No widzisz? Sama dochodzisz do tego samego wniosku :)
                                                > > > )
                                                > > > ) A skąd wniosek, że dochodzę do takiego samego wniosku? Nie dochod
                                                > zę. Może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Owszem, to jest możliwe a nawet
                                                prawdopodobne ale nie jestem w stanie zweryfikować stopnia tego
                                                prawdopodobieństwa, więc
                                                > &#
                • panidalloway Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 14:52
                  Odniosłam się do tego, co ksiądz powiedział przy okazji tej sprawy, nie
                  sugerując, że to w jakikolwiek sposób potwierdza zarzuty o popełnienie
                  przestępstwa. Nie miałam zamiaru sugerować, że do pedofilii jest blisko i
                  wydaje mi się, że tego nie zrobiłam. Uważam, że nie należy na ten temat
                  spekulować i tak właśnie napisałam.
                  To prawda, że księdza J kompromitują rożne jego działania, ale chyba można
                  zauważyć, że to co powiedział w omawianej sprawie też, dobrze o nim nie
                  świadczy.
                  Nie napisałam „masz rację w tym, a w tamtym nie masz”. Napisałam „masz
                  rację”.
                  Wymowa postu miała być taka, że niezależnie od sprawy pedofilii, źle się dzieje
                  w polskim Kościele Katolickim, a to co mówi ksiądz J, jest jeszcze jednym na
                  to przykładem.
                  Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
                  udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.
                  • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 14:59
                    panidalloway napisała:

                    > To prawda, że księdza J kompromitują rożne jego działania, ale chyba można
                    > zauważyć, że to co powiedział w omawianej sprawie też, dobrze o nim nie
                    > świadczy.

                    Pewnie tak, ale jeżeli ten zarzut jest oszczerstwem, to rozumiem że traci
                    panowanie nad sobą akurat w tej sprawie. Tak samo jak nie potrafiłem zdobyć się
                    na potępienie b. marszałka Kerna za to, że w celu ratowania (w jego opinii)
                    córki posuwał się do wykorzystywania swojej pozycji.

                    > Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
                    > udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.

                    Jesteś nadmiernie podejrzliwa. Pomyliłem Cię z zupełnie inną osobą, której
                    nicka nie podam, byś nie poczuła się jeszcze gorzej.
                    • panidalloway Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 15:17
                      Dziękuję za łaskawość. Czuję się dobrze. Jestem tylko trochę zmartwiona, bo
                      staram się pisać jasno i zrozumiale.
                      • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:00
                        panidalloway napisała:

                        > Dziękuję za łaskawość. Czuję się dobrze. Jestem tylko trochę zmartwiona, bo
                        > staram się pisać jasno i zrozumiale.

                        Ja natomiast staram się rozumieć. Ale czasem nie wyjdzie.
                    • kataryna.kataryna Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:02
                      ayran napisał:

                      > > Podejrzewam, ze z nikim mnie nie pomyliłeś. To ja ci działam na nerwy i
                      > > udobruchałeś się tylko na chwilę pod wpływem mojej głębokiej ekspiacji.
                      >
                      > Jesteś nadmiernie podejrzliwa. Pomyliłem Cię z zupełnie inną osobą, której
                      > nicka nie podam, byś nie poczuła się jeszcze gorzej.


                      Znaczy pomyliłeś ze mną?
                      • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:07
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > Znaczy pomyliłeś ze mną?

                        A skąd to przypuszczenie? Sądzisz, że działasz mi na nerwy?
                        • kataryna.kataryna Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:12
                          ayran napisał:

                          > kataryna.kataryna napisała:
                          >
                          > > Znaczy pomyliłeś ze mną?
                          >
                          > A skąd to przypuszczenie? Sądzisz, że działasz mi na nerwy?



                          Nie wiem ale zawsze jak mowa o działaniu na nerwy jestem skłonna brać to do
                          siebie. Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
                          szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.
                          • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:17
                            kataryna.kataryna napisała:

                            > Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
                            > szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.

                            Nie wiem jaki nick Ci do głowy przyszedł, ale zapewniam że nie wiem, czy to
                            ten, czy nie ten.
                            • kataryna.kataryna Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:22
                              ayran napisał:

                              > kataryna.kataryna napisała:
                              >
                              > > Chociaż teraz przyszedł mi do głowy nick, który mogłeś mieć na myśli i
                              > > szczegół dla którego mogłeś go z Panią Dalloway pomylić.
                              >
                              > Nie wiem jaki nick Ci do głowy przyszedł, ale zapewniam że nie wiem, czy to
                              > ten, czy nie ten.



                              Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny stan :)
                              • ayran Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:24
                                kataryna.kataryna napisała:

                                > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny stan :)

                                W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
                                nerwów.
                                • kataryna.kataryna Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:32
                                  ayran napisał:

                                  > kataryna.kataryna napisała:
                                  >
                                  > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny sta
                                  > n :)
                                  >
                                  > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
                                  > nerwów.



                                  Jak się po takim opisie nie zorientowałeś o jaki mi chodzi, to znaczy, że Tobie
                                  chodzi o jakiś inny ale już zupełnie nie mam pomysłu jaki inny nick drażni tak
                                  spokojną osobę za jaką Cię mam.
                                  • lupus.lupus Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 16:41
                                    Brakuje mi u ayrana tego "Ay" na końcu. Bardzo to lubiłem : )
                                • lupus.lupus prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:32
                                  ayran napisał:

                                  > kataryna.kataryna napisała:
                                  >
                                  > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale inny sta
                                  > n :)
                                  >
                                  > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to trochę
                                  > nerwów.

                                  Co wiemy o tym nicku?
                                  • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:41
                                    Słuszna kara za ciekastwo.
                                    • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:46
                                      lupus.lupus napisał:

                                      > Słuszna kara za ciekastwo.

                                      Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
                                      więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi, gdy
                                      tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby być
                                      przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.
                                      • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:48
                                        goniacy.pielegniarz napisał:

                                        > lupus.lupus napisał:
                                        >
                                        > > Słuszna kara za ciekastwo.
                                        >
                                        > Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
                                        > więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi,
                                        gdy
                                        > tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby
                                        być
                                        > przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.



                                        To chyba mamy na myśli inny nick :)
                                      • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:56
                                        No właśnie : ) Ta przykrość , która mogłaby spotkać PD za porównanie z tym
                                        nickiem. Hmmm.. Z obecnych w tej dyskusji osób PD mogłaby poczuć się urażona
                                        chyba tylko pomyłką... ze mną.
                                        • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:03
                                          lupus.lupus napisał:

                                          > No właśnie : ) Ta przykrość , która mogłaby spotkać PD za porównanie z tym
                                          > nickiem. Hmmm.. Z obecnych w tej dyskusji osób PD mogłaby poczuć się urażona
                                          > chyba tylko pomyłką... ze mną.


                                          Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
                                          • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:07
                                            goniacy.pielegniarz napisał:


                                            > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.

                                            :)

                                            To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z żadną
                                            z pań. Poddaję się
                                            Pozdraiwam
                                            • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:14
                                              lupus.lupus napisał:

                                              > goniacy.pielegniarz napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
                                              >
                                              > :)
                                              >
                                              > To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z żadną
                                              > z pań. Poddaję się

                                              To fakt, ale żeby Ciebie pocieszyć, powiem tylko, że być może PD nie obraziłaby
                                              się za porównanie z Tobą tak bardzo, gdyby pomyślała, że do wyboru był jeszcze
                                              Homo:) Ten jest już chyba u niej wymazany gumką, zamazany korektorem i wycięty
                                              na koniec.

                                              A ja pozostanę przy swoim typie, a właściwie przy dwóch, bo drugi typ wpadł mi
                                              teraz do głowy. No to tyle, jeśli chodzi o ten temat.

                                              > Pozdraiwam

                                              I ja też.
                                              • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:20
                                                goniacy.pielegniarz napisał:

                                                > To fakt, ale żeby Ciebie pocieszyć, powiem tylko, że być może PD nie obraziłaby
                                                > się za porównanie z Tobą tak bardzo, gdyby pomyślała, że do wyboru był jeszcze
                                                > Homo:) Ten jest już chyba u niej wymazany gumką, zamazany korektorem i wycięty
                                                > na koniec.


                                                Co nie zmienia faktu, że PaniDalloway, jako osoba szlachetna, nie jest zdolna do
                                                odczuwania jakichś szczególnie negatywnych emocji w stosunku do innych. Tak mi
                                                się przynajmniej wydaje.
                                            • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:15
                                              lupus.lupus napisał:

                                              > goniacy.pielegniarz napisał:
                                              >
                                              >
                                              > > Nic nie mówiłeś, że jesteś kobietą.
                                              >
                                              > :)
                                              >
                                              > To zbyt trudna dla mnie zagadka. PD nie jest chyba na wojennej ścieżce z
                                              żadną
                                              > z pań.


                                              Po pierwsze, z zeznań świadka nie wynika, że PD jest na wojennej ścieżce z
                                              Tajemniczym Nickiem. Po drugie, świadek nie wspominał, że TN pojawił się w tej
                                              dyskusji.
                                              • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 18:05
                                                kataryna.kataryna napisała:


                                                > Po pierwsze, z zeznań świadka nie wynika, że PD jest na wojennej ścieżce z
                                                > Tajemniczym Nickiem.

                                                Nie przeczytałem wszystkich postów, ale wydawało mi się, że świadek zeznał, że
                                                porównanie X do PD sprawi tej ostatniej przykrość.


                                      • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:16
                                        goniacy.pielegniarz napisał:

                                        > lupus.lupus napisał:
                                        >
                                        > > Słuszna kara za ciekastwo.
                                        >
                                        > Ayran dał zagadkę i wszyscy teraz myślą :) Ale Lupusie dużego wyboru nie masz,
                                        > więc pogrzeb trochę w pamięci :) Mnie się wydawało, że wiem, o kogo chodzi,
                                        gdy
                                        > tylko Ayran pierwszy raz o tym wspomniał, ale nie wiem, dlaczego PD miałoby
                                        być
                                        > przykro, gdyby się dowiedziała, że ją pomylił z tą osobą.



                                        Mów tu szybko cioci jakie dwa nicki Ci przyszły do głowy!
                                        • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:26
                                          kataryna.kataryna napisała:


                                          > Mów tu szybko cioci jakie dwa nicki Ci przyszły do głowy!


                                          Wolałbym nie ujawniać swoich podejrzeń, bo tylko mogę narobić zamieszania.
                                          Zresztą Ayran zachowa stoicki spokój i nic nie powie.
                                  • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:45
                                    lupus.lupus napisał:

                                    > ayran napisał:
                                    >
                                    > > kataryna.kataryna napisała:
                                    > >
                                    > > > Jest taki nick, którego końcówka podobna jest do początku PD ale in
                                    > ny sta
                                    > > n :)
                                    > >
                                    > > W takim razie cieszę się, że nie wiem o jaki chodzi. Oszczędzi mi to troc
                                    > hę
                                    > > nerwów.
                                    >
                                    > Co wiemy o tym nicku?



                                    Nick jest żeński i łatwo go pomylić z nickiem (z osobą nie sposób)
                                    Panidalloway. Ale Ayran zapewne inni nick ma na myśli.
                                  • ayran Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:45
                                    lupus.lupus napisał:

                                    > Co wiemy o tym nicku?

                                    .. że nie jest to ani "panidalloway", ani "kataryna.kataryna". Od siebie dodam,
                                    że wbrew pozorom nie jest to również "ayran". Tyle podpowiedzi.

                                    • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:47
                                      ayran napisał:

                                      > lupus.lupus napisał:
                                      >
                                      > > Co wiemy o tym nicku?
                                      >
                                      > .. że nie jest to ani "panidalloway", ani "kataryna.kataryna". Od siebie
                                      dodam,
                                      >
                                      > że wbrew pozorom nie jest to również "ayran". Tyle podpowiedzi.


                                      A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony z
                                      jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jednym z
                                      członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                      • ayran Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:49
                                        kataryna.kataryna napisała:

                                        > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony z
                                        > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jednym z
                                        > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?

                                        To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
                                        człony.
                                        • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:52
                                          ayran napisał:

                                          > kataryna.kataryna napisała:
                                          >
                                          > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony
                                          > z
                                          > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jedny
                                          > m z
                                          > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                          >
                                          > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
                                          > człony.


                                          To chociaż powiedz, z ilu sylab się składa :)
                                          • ayran Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 16:55
                                            goniacy.pielegniarz napisał:

                                            > To chociaż powiedz, z ilu sylab się składa :)

                                            Za chwilę będę musiał przedzierać się przez strugi deszczu do samochodu, który
                                            zaparkowałem dziś trochę za daleko. Chyba rozumiesz, że w tej sytuacji nie mogę
                                            w odpowiedzialny sposób brać się za liczenie sylab.
                                            • ayran 610 wpisów na Forum GW A.D. 2004... 02.08.04, 19:54
                                              ... ma ta pani.
                                              To chyba wszystko, co mogę w tej sprawie.
                                              • kataryna.kataryna Re: 610 wpisów na Forum GW A.D. 2004... 02.08.04, 21:52
                                                ayran napisał:

                                                > ... ma ta pani.
                                                > To chyba wszystko, co mogę w tej sprawie.



                                                No toś wyjaśnił :)
                                                Przynajmniej wiadomo kto nie :)

                                                PS. Mowa o wpisach na Kraju czy na całym portalu?
                                        • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:23
                                          ayran napisał:

                                          > kataryna.kataryna napisała:
                                          >
                                          > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa człony
                                          > z
                                          > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między jedny
                                          > m z
                                          > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                          >
                                          > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka na
                                          > człony.



                                          Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
                                          krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.
                                          • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:29
                                            kataryna.kataryna napisała:

                                            > ayran napisał:
                                            >
                                            > > kataryna.kataryna napisała:
                                            > >
                                            > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa
                                            > człony
                                            > > z
                                            > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między
                                            > jedny
                                            > > m z
                                            > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                            > >
                                            > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka
                                            > na
                                            > > człony.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
                                            > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.


                                            No, taką prowokację w stosunku do PD to już nawet trudno byłoby opisać słowami.
                                            • kataryna.kataryna Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:30
                                              goniacy.pielegniarz napisał:

                                              > kataryna.kataryna napisała:
                                              >
                                              > > ayran napisał:
                                              > >
                                              > > > kataryna.kataryna napisała:
                                              > > >
                                              > > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić n
                                              > a dwa
                                              > > człony
                                              > > > z
                                              > > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo
                                              > między
                                              > > jedny
                                              > > > m z
                                              > > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                              > > >
                                              > > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego
                                              > nicka
                                              > > na
                                              > > > człony.
                                              > >
                                              > >
                                              > >
                                              > > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
                                              > > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.
                                              >
                                              >
                                              > No, taką prowokację w stosunku do PD to już nawet trudno byłoby opisać
                                              słowami.



                                              No :)
                                              I co się dziwić, że się Ayran nie chce przyznać? :)
                                          • basia.basia Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 17:46
                                            kataryna.kataryna napisała:

                                            > ayran napisał:
                                            >
                                            > > kataryna.kataryna napisała:
                                            > >
                                            > > > A czy jakby oba nicki - Panidalloway i ten drugi, podzielić na dwa
                                            > człony
                                            > > z
                                            > > > jakich się oba nicki składają, to byłoby jakieś podobieństwo między
                                            > jedny
                                            > > m z
                                            > > > członów PD a jednym z członów TN (Tamtego Nicka)?
                                            > >
                                            > > To bardzo ciekawe pytanie, ale nie potrafię podzielić tego drugiego nicka
                                            > na
                                            > > człony.
                                            >
                                            >
                                            >
                                            > Jeśli to ten nick, który mam na myśli, to występuje on w dwóch wersjach,
                                            > krótszej i dłuższej. Dłuższa się ładnie dzieli.

                                            Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
                                            to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
                                            Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
                                            mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
                                            inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
                                            to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
                                            z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
                                            Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
                                            to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).
                                            • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 18:01
                                              basia.basia napisała:


                                              >
                                              > Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
                                              > to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
                                              > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
                                              > mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
                                              > inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
                                              > to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
                                              > z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
                                              > Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
                                              > to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).

                                              Basiu,nie przejmujesz się chyba zdaniem Jana? Wszyscy Cię bardzo lubimy :)
                                              A Ayran? Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Lubi się spierać, to fakt, ale
                                              niechęć? Nie. Lubię ayrana, a nie mógłbym lubić kogoś kto Cię nie znosi :)
                                              Widzisz udowodnione :)
                                              • leszek.sopot lizus.lizus 02.08.04, 19:35
                                                lupus.lupus napisał:

                                                > basia.basia napisała:
                                                >
                                                >
                                                > >
                                                > > Jak przeczytałam Twój pierwszy post (dopytywałaś się czy to Ty)
                                                > > to się zdumiałam, bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
                                                > > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
                                                > > mogę zrobić. Są tacy, których wkurzam z powodu prawicowych poglądów,
                                                > > inni mi mają za złe wklejanie tekstów z innych gazet niż GW (nazywają
                                                > > to spamowaniem), jeszcze innych wkurza czasem mentorstwo (staram się
                                                > > z tym walczyć) albo wymądrzanie (wg nich) itd.
                                                > > Pogodziłam się z tym, że spotykam się z niechęcia. Ważniejsze jest
                                                > > to, że niechętnych jest mniej (taką mam nadzieję).
                                                >
                                                > Basiu,nie przejmujesz się chyba zdaniem Jana? Wszyscy Cię bardzo lubimy :)
                                                > A Ayran? Nigdy nie odniosłem takiego wrażenia. Lubi się spierać, to fakt, ale
                                                > niechęć? Nie. Lubię ayrana, a nie mógłbym lubić kogoś kto Cię nie znosi :)
                                                > Widzisz udowodnione :)

                                                Tym postem Lupus wygrał w zawodach na największego lizusa względem forumowych
                                                dam. Od dziś może się nazywać: lizus.lizus
                                                Uzasadnienie
                                                Basia.basia upuściła chusteczkę - kto pierwszy podbiegł pocieszać, ten wygrał.
                                                Od dziś może więc posługiwać się nowym nickiem lizus.lizus:)

                                                PS
                                                Byłbym może pierwszy, ale akurat poszedłem na poobiednią drzemkę:( I jestem
                                                zazdrosny...
                                                • Gość: t1s Re: lizus.lizus IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 21:02
                                                  Farciarz z tego Lupusa. I rękawiczkę ma, i teraz był pierwszy. Głupoty mi po
                                                  głowie chodzą, pójdę, zakopię gęboko wnyki i strzelbę zanim mi naprawdę coś do
                                                  łba strzeli. I też wezmę chusteczkę, ale tylko swoją, wysmarkam ryj i otrę
                                                  załzawione oczy.
                                            • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 18:10
                                              Nie wydaje mi się, żaby to o Ciebie chodziło. I to paradoksalnie po części z
                                              tych powodów, które wymieniałaś. A raczej z jednego. Dużo piszesz na forum, więc
                                              trudno, żeby Cię pomylił.

                                              Zresztą teraz chyba nie będą się zlatywać wszystkie panie z forum, żeby
                                              powiedzieć Ayranowi: Wiem, że to o mnie chodzi?
                                              • lupus.lupus Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 18:16
                                                Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki. Nie
                                                psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemniczenie.
                                                Od was też nic nie da się wyciągnąć :(
                                                • goniacy.pielegniarz Re: prosba o podpowiedź 02.08.04, 18:21
                                                  lupus.lupus napisał:

                                                  > Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki. Nie
                                                  > psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemniczenie.

                                                  I ile tych nicków Ci wyszło, że zapytam z ciekawości?

                                                  > Od was też nic nie da się wyciągnąć :(

                                                  To chyba raczej od Ayrana.
                                                  • basia.basia Wygłupiłam się jak nie wiem co:( 03.08.04, 00:55
                                                    goniacy.pielegniarz napisał:

                                                    > lupus.lupus napisał:
                                                    >
                                                    > > Podjąłem jeszcze jedną próbę. Wypisałem na kartce znane mi żeńskie nicki.
                                                    > Nie
                                                    > > psuje żaden. Podpisuję akt kapitulacji. To już wyższe forumowe wtajemnicz
                                                    > enie.
                                                    >
                                                    > I ile tych nicków Ci wyszło, że zapytam z ciekawości?
                                                    >
                                                    > > Od was też nic nie da się wyciągnąć :(
                                                    >
                                                    > To chyba raczej od Ayrana.

                                                    Mam nadzieję, że Ayran będzie udawał, że nie zauważył
                                                    mojego durnego posta. Napisałam go a potem wybyłam z domu
                                                    no i cały czas miałam uczucie, że coś jest nie tak:(
                                                    Dałam plamę i tyle:(

                                                    Cicho sza ...
                                            • Gość: wartburg Ayran IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 19:00
                                              basia.basia napisała:

                                              > bo mnie się zdaje, że to mnie Ayran nie znosi:(
                                              > Nawet nie zdaje:( Ale jakoś się z tym muszę pogodzić, bo nic nie
                                              > mogę zrobić.

                                              Wszystkiemu winien jest Ayran :) To bardzo nieładnie, powiedzialbym nawet
                                              nieetycznie, sugerować komuś, że się go z kimś pomyliło, z kim ten ktoś już
                                              przez samo zestawienie mógłby poczuć się dotknięty.

                                              Widzę, że nie tylko ja mam kłopoty z Ayranem. Chociaż muszę powiedzieć o nim
                                              także coś dobrego. Spodobało mi się dzisiaj, jak się wykręcił od sylabizowania
                                              nicku powolując się na strugi deszczu, przez które miał sie przedzierać...
                                              • homosovieticus wartburg 02.08.04, 19:22
                                                O kamieniu, który został świętym

                                                Za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami wznosiła się najwyższa góra na
                                                świecie. Wszyscy ją podziwiali. Ktokolwiek stanął u jej podnóża, z wrażenia nie
                                                mógł wykrztusić słowa. Pewnego razu z wielką lawiną śnieżną potoczył się w dół
                                                kamień Pyszałek. Gdy wszystko ucichło kamień postanowił wyruszyć w świat. Był
                                                bardzo dumny ze swojego pochodzenia. Uważał swój kształt i kolor za
                                                najpiękniejsze na świecie. Przeszedł niewielki kawałek drogi i spotkał lisa.

                                                - Cześć Rudzielcu - rzekł Pyszałek - masz chyba zbyt jasną sierść. Popatrz
                                                tylko na moje szare, wspaniale dobrane kolory. Czyż nie lepiej wyglądam od
                                                ciebie?
                                                Tak był zapatrzony w siebie, że nie zauważył, kiedy został sam. Lis go po
                                                prostu nie słuchał.
                                                Kamień po długiej wędrówce wszedł do ogrodu. Postanowił tam odpocząć i zebrać
                                                siły do dalszej podróży. Położył się obok delikatnej stokrotki - Asiuni i
                                                przygniótł jej mały listek.
                                                - Uważaj - krzyknęła stokrotka - jesteś taki duży i niezgrabny.
                                                - Moje kształty są idealnie dobrane - odrzekł Pyszałek - Jestem częścią
                                                najwyższej góry świata. Mój urok osobisty wszystkich zachwyca. Jestem zgrabny i
                                                ostrożny, a ty mała i brzydka. Popatrz na swoje uschnięte listki! Czy
                                                ktokolwiek zwróci na ciebie uwagę?
                                                Stokrotka odchyliła główkę ku słońcu i zaczęła cichutko płakać. Było jej smutno.

                                                Pyszałek nabrał sił i wyruszył w dalszą drogę. W czasie podróży spotkał jeszcze
                                                biedronkę. Mówił jej o swojej pożyteczności i chwalił się, że pochodzi z
                                                najsławniejszej góry. Biedronka Kropeczka chwilę posłuchała, później grzecznie
                                                przeprosiła i odleciała. Kamień znowu został sam. Zmrużył oczy i myślał o
                                                swojej ukochanej skale, którą opuścił. Z tej zadumy wyrwały go głosy ludzi:
                                                - Spójrzcie ten kamień jest idealny.
                                                Ogromne ręce mocno go ścisnęły i, smarując lepiącym betonem, położyły pod
                                                stopami figurki Najświętszej Maryi Panny w przydrożnej kapliczce.

                                                Odtąd Pyszałek nie mógł już wędrować po świecie i jego życie zupełnie się
                                                zmieniło. Wysłuchiwał różnych próśb, jakie ludzie zanosili do Maryi. On znał
                                                życie i kłopoty każdego, kto zatrzymywał się na krótką modlitwę przed
                                                kapliczką. Ze stóp figurki przenikała w niego przedziwna siła, radość i miłość.
                                                Pyszałek zapomniał o sobie. Myślał o problemach innych ludzi i za wszelką cenę
                                                chciał im pomóc.

                                                Każdego dnia przychodziła się wyżalić pewna kobieta. Miała na imię Marcelina i
                                                brakowało jej pieniędzy na chleb dla sześciorga dzieci. Prosiła Panienkę o
                                                pomoc. Kamień bardzo chciał temu zaradzić, ale przecież nie mógł się ruszyć.
                                                Pewnego chłodnego poranka ujrzał Rudzielca. Lis dobrze pamiętał dumnego
                                                Pyszałka, ale miał dobre serce i postanowił wysłuchać jego błagań.

                                                - Niedaleko stąd - mówił szybko głaz - jest piekarnia. Weź kosz i poproś
                                                piekarza o kilka bochenków chleba. On jest bogaty i dobry. Na pewno podaruje ci
                                                chleb, a Marcysia będzie mogła nakarmić swoje dzieci. Proszę, zrób to! Wiem, że
                                                byłem dla ciebie niedobry, ale pomóż Marcelinie, nie mnie!
                                                Lis zaniósł chleb ubogiej kobiecie, a ta z radością przyszła podziękować
                                                Najświętszej Panience. Kamień po raz pierwszy w życiu był szczęśliwy.

                                                Gdy nadeszła wiosna wokół kapliczki posadzono bratki i stokrotki, a wśród nich
                                                była też Asiunia. Poznała Pyszałka i bała się zwrócić ku niemu spojrzenie.
                                                Kamień jednak od tamtego czasu bardzo się zmienił. Zaczął rozmowę ze stokrotką
                                                od przeprosin i obiecał, że już nigdy jej tak nie skrzywdzi. Ludzie,
                                                zatrzymując się dotykali delikatnych płatków stokrotki, podziwiali ją i
                                                chwalili. Na szary głaz nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi. On jednak był
                                                zadowolony, bo pokochał Asiunię i przepełniała go wielka radość, że może być
                                                przyjacielem stokrotki. Obydwoje bardzo lubili nabożeństwa majowe. Słońce
                                                grzało coraz mocniej, kapliczka była pięknie przystrojona kwiatami i wstążkami.
                                                Mieszkańcy wioski gromadzili się tutaj codziennie na modlitwie. Pyszałek nigdy
                                                przedtem nie słyszał tak pięknych pieśni.

                                                Latem, przy przydrożnej kapliczce stawał rolnik i gorąco prosił Maryję, by z
                                                jego sadów zniknęły mszyce. Pyszałek, którego Asia nazwała Skromnisiem,
                                                postanowił pomóc owemu panu. Poprosił przelatującą biedronkę Kropeczkę o drobną
                                                przysługę. Przyznał, że on, kamień, wcale nie jest pożyteczny i chciałby, aby
                                                Kropeczka wraz z przyjaciółmi zjadła mszyce z sadu rolnika. Biedronka chętnie
                                                spełniła tę prośbę, a wdzięczny chłop ofiarował Panience bukiet kwiatów ze
                                                swojego ogródka i cztery najpiękniejsze jabłka.

                                                Życie kamienia było radosne i spokojne. U boku miał ukochaną stokrotkę i wielu
                                                przyjaciół. Zapomniał skąd pochodzi i że jest częścią sławnej góry. Żył dla
                                                innych.

                                                Franciszek

                                                • Gość: marynat Homo.. infantylniejesz na starość? Tak a' propos? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 01:38
                                                  Tyle razy prosiłem - jeśli nie masz do napisania nic od siebie, tylko wklejasz
                                                  cudzy tekst - to wystarczy, zebyś, zamiast spamować, podał link do tekstu,
                                                  który uważasz za ciekawy i wart przedyskutowania... Ale miej litość... nie
                                                  literaturę dziecięcą na poziomie świerszczyka dla najmłodszych ministrantów.
                                                  Chyba, że chcesz zwrócić uwagę na aluzyjne dwuznacznosci tekstu:

                                                  > ...Położył się obok delikatnej stokrotki - Asiuni i
                                                  > przygniótł jej mały listek.
                                                  > - Uważaj - krzyknęła stokrotka - jesteś taki duży i niezgrabny.
                                                  > - Moje kształty są idealnie dobrane - odrzekł Pyszałek...

                                                  Kto to może być ten "niezgrabny Pyszałek oderwany od najwyższej góry"?

                                                  www.poslaniec.pl/archiwum/50/pl/maly.php
                  • panidalloway Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. 02.08.04, 15:01
                    i jeszcze te cholerne przecinki:(
                    • basia.basia Czy nie byłoby lepiej gdyby ... 02.08.04, 15:23
                      arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
                      duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy? Mnie tego właśnie
                      brakuje.

                      Pamiętam jak fatalnie zachował się Kościół w sprawie Paetza. Myślałam,
                      że wnioski zostały wyciągnięte i następnym razem, w przypadku jakiejkolwiek
                      sprawy dotyczącej ludzi Kościoła, zachowane zostaną jakieś przyzwoite standardy
                      zachowań. Nie ma żadnej reakcji prymasa ani oświadczenia Gocłowskiego.
                      Jestem tą całą sprawą strasznie zawiedziona:(

                      panidalloway napisała:

                      > i jeszcze te cholerne przecinki:(

                      :)))


                      • Gość: wartburg Re: Czy nie byłoby lepiej gdyby ... IP: *.pool.mediaWays.net 02.08.04, 15:50
                        basia.basia napisała:

                        > arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
                        > duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy? Mnie tego właśnie
                        > brakuje.
                        >
                        > Pamiętam jak fatalnie zachował się Kościół w sprawie Paetza. Myślałam,
                        > że wnioski zostały wyciągnięte i następnym razem, w przypadku jakiejkolwiek
                        > sprawy dotyczącej ludzi Kościoła, zachowane zostaną jakieś przyzwoite
                        standardy
                        >
                        > zachowań. Nie ma żadnej reakcji prymasa ani oświadczenia Gocłowskiego.
                        > Jestem tą całą sprawą strasznie zawiedziona:(
                        > >
                        Kościół jak każda instytucja rządzi się swoimi własnymi prawami, wytwarza
                        własne struktury organizacyjne, które bywa, że usamodzielniają się i wymykają
                        się spod kontroli. Nikt nie ma wpływu na to, co się dzieje. Nie wiadomo, kto
                        jest za jaki pion odpowiedzialny i wszyscy na coś czekają... Tak to sobie
                        wyobrażam.
                      • Gość: Ed Re: Czy nie byłoby lepiej gdyby ... - wątpię!!! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 17:22
                        > arcybiskup Gocłowski zawiesił prałata (odsunął od pełnienia obowiązków
                        > duszpasterskich) na czas wyjaśnienia całej sprawy?

                        Wątpię (NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO ZE STARYM KAWAŁEM)

                        Pierwej Goclower powinien zawiesić samego siebie, a takie historie w Krk się
                        nie zdarzają!!! ;o((

                        Podwójne dno funkcjonuje!!!

                    • homosovieticus Jankowski w wartburgu z Klarysą i palnickiem 02.08.04, 15:27
                      w reku pedzili po pionowych korytarzach Angory.Szczegóły póżniej.Teraz
                      komunikat z GW:
                      Ks. Henryk J.: wypowiem się za tydzień

                      PAP 01-08-2004, ostatnia aktualizacja 01-08-2004 14:15

                      1.8.Gdańsk (PAP) - Gdański ksiądz Henryk J., którego, według mediów, dotyczy
                      prowadzone przez gdańską prokuraturę dochodzenie w sprawie pedofilii,
                      zapowiedział w niedzielę podczas mszy, że w tej sprawie zajmie stanowisko za
                      tydzień
                      "Co dotyczy ostatnich spraw, myślę, że wypowiem się w najbliższą niedzielę.
                      Trzeba ujawnić prawdę o Polsce, nie pozwólmy niszczyć młodego pokolenia" -
                      powiedział na zakończenie kazania ksiądz Henryk J. Na słowa duchownego wierni
                      zareagowali długimi oklaskami; po nabożeństwie kilkuosobowa delegacja na czele
                      z b. działaczką "Solidarności" Anną Walentynowicz podeszła do ołtarza i
                      wręczyła Henrykowi J. kwiaty

                      W pierwszych słowach swojego kazania ksiądz oświadczył m.in., że "na własnej
                      skórze człowiek doświadcza tego, co można nazwać totalną wojną z Kościołem i
                      polskością, w której metody walki są nieograniczone żadnymi normami". (PAP)
                      rop/ plo/
                      • basia.basia Re: Jankowski w wartburgu z Klarysą i palnickiem 02.08.04, 15:32
                        homosovieticus napisał:


                        > zapowiedział w niedzielę podczas mszy,

                        Uważam to za horrendum, że świątynia jest używana jako
                        miejsce składania oświadczeń tego rodzaju, i w ogóle
                        że służy do czego innego niż kult. Dlatego właśnie
                        (m.in.)ksiądz Jankowski powinien być czasowo zawieszony.
                        Tym bardziej, że to nie pierwszy raz używa "swojej"
                        świątyni do czego innego niż głoszenie słowa Bożego!

                        że w tej sprawie zajmie stanowisko za
                        > tydzień
                        > "Co dotyczy ostatnich spraw, myślę, że wypowiem się w najbliższą niedzielę.
                        > Trzeba ujawnić prawdę o Polsce, nie pozwólmy niszczyć młodego pokolenia" -
                        > powiedział na zakończenie kazania ksiądz Henryk J. Na słowa duchownego wierni
                        > zareagowali długimi oklaskami; po nabożeństwie kilkuosobowa delegacja na
                        czele
                        > z b. działaczką "Solidarności" Anną Walentynowicz podeszła do ołtarza i
                        > wręczyła Henrykowi J. kwiaty
                        >
                        > W pierwszych słowach swojego kazania ksiądz oświadczył m.in., że "na własnej
                        > skórze człowiek doświadcza tego, co można nazwać totalną wojną z Kościołem i
                        > polskością, w której metody walki są nieograniczone żadnymi normami". (PAP)
                        > rop/ plo/
                        • homosovieticus Re: Jankowski w wartburgu z Klarysą i palnickiem 02.08.04, 16:04
                          Droga BB :))
                          Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
                          pracować księża.Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
                          najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym, w jaki sposób kościół,
                          szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w czasie
                          codziennej życiowej krzątaninie.
                          Nie jesteś wyjątkiem.
                          Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
                          :))
                          ps
                          Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA - na
                          ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność jest
                          dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatnym i z
                          tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.
                          • basia.basia Re: Jankowski w wartburgu z Klarysą i palnickiem 02.08.04, 17:54
                            homosovieticus napisał:

                            > Droga BB :))
                            > Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
                            > pracować księża.

                            W zeszłym miesiącu przeczytałam o nowych "dyrektywach" na temat
                            tego jak powinna wyglądać msza - co wolno a czego nie wolno.
                            Spróbuję to odszukać ale myślę, że Ty wiesz o co chodzi.

                            Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
                            > najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym,

                            Mylisz się. Rozsądnym ludziom zależy na tym, by ich Kościół
                            nadążał za ich oczekiwaniami i o tym mówią.

                            w jaki sposób kościół,
                            > szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w
                            czasie
                            >
                            > codziennej życiowej krzątaninie.
                            > Nie jesteś wyjątkiem.
                            > Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
                            > :))
                            > ps
                            > Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA - na
                            > ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność jest
                            > dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatnym i
                            z
                            >
                            > tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.

                            Skąd Ty możesz wiedzieć Homo jakiej próby jest wiara osób, które wymieniłeś?
                            Przepraszam, ale napisałeś nie dość, że głupstwa to jeszcze rzeczy obraźliwe:(
                            • homosovieticus Re: Jankowski w wartburgu z Klarysą i palnickiem 02.08.04, 18:49
                              basia.basia napisała:

                              > homosovieticus napisał:
                              >
                              > > Droga BB :))
                              > > Różni ludzie, różnie uważają jak powinien wygladać Kosciół i jak powinni
                              > > pracować księża.
                              >
                              > W zeszłym miesiącu przeczytałam o nowych "dyrektywach" na temat
                              > tego jak powinna wyglądać msza - co wolno a czego nie wolno.
                              > Spróbuję to odszukać ale myślę, że Ty wiesz o co chodzi.
                              >
                              > Najczęściej ludzie ci nie należą do Kościoła ale mają -
                              > > najprawdopodobniej cudownie otrzymaną wiedzę - o tym,
                              >
                              > Mylisz się. Rozsądnym ludziom zależy na tym, by ich Kościół
                              > nadążał za ich oczekiwaniami i o tym mówią.
                              >
                              > w jaki sposób kościół,
                              > > szczególnie Kościół Katolicki, ma pomoć wiernym w wytrwaniu w wierze w
                              > czasie
                              > >
                              > > codziennej życiowej krzątaninie.
                              > > Nie jesteś wyjątkiem.
                              > > Młodość jest pewnego rodzaju usprawiedliwieniem takich postaw.
                              > > :))
                              > > ps
                              > > Nie dotyczy to, niestety, panidoloway , wartburga i palnicka.ICH WIEDZA -
                              > na
                              > > ten temat - WYRASTA BOWIEM Z ANTYRELIGIJNEGO ŚWIATOPOGLADU.Religijność j
                              > est
                              > > dla nich czymś niezrozumiałym ( brak wiedzy rzetelnej) a wiec nieprzydatn
                              > ym i
                              > z
                              > >
                              > > tego właśnie powodu zasługujacym na niebyt.
                              >
                              > Skąd Ty możesz wiedzieć Homo jakiej próby jest wiara osób, które wymieniłeś?
                              > Przepraszam, ale napisałeś nie dość, że głupstwa to jeszcze rzeczy obraźliwe:
                              (

                              Nie wiem jak mocno wierzą w to co wierzą. Napisałem ,że ludzie ci reprezentują
                              światopogląd antyreligijny. Ich stosunek do sacrum jest przekonywujacym
                              dowodem.
                              ps
                              głupstwa wypisuję zawsze, więc czas droga BB, przywyknać. :)) Nie rozumiem
                              zupełnie wiec kto mógł się poczuć obrażony.
                              :(
          • Gość: t1s Re: GDYBY ks. Henryk J. powiedział wczoraj tak.. IP: *.acn.waw.pl 02.08.04, 21:08
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            >
            > Moi drodzy parafianie,


            Ale kazań chyba nie piszesz:)?
    • ich1 KPrałat Jankowski zawodzi lupusa 02.08.04, 13:32
      i stwierdza, że Gazeta Wyborcza całą sprawę relacjonuje rzetelnie. To brzydko z
      jego strony.
      Ciekawe, czemu w artykule z linku nie ma ani słowa o tym, że ostateczne Groer
      zrezygnował. Nie ma też słowa o abp. Paetzu - a przecież pierwszy artykuł na
      jego temat ukazał się w Rzepie, razem ze zdjęciem.
      Nie mam żadnych wątpliwości, że pedofilia jest w Kościele zjawiskiem całkowicie
      marginalnym. Ale sugerowanie , że ci dziennikarze którzy o niej piszą biorą
      udział w spisku wymierzonym w Kościół jest zaklinaniem rzeczywistości.
      I przy okazji - domniemanie niewinności dotyczy w takim samym stopniu Samsona
      jak i Jankowskiego.
      • rolotomasi o.Rydzyk w syrence, a prałat Jankowski w 02.08.04, 17:44
        Cytat z foKra '4.07.6 " Szaleństwa sukienkowych w Polsce - przykladzik
        Rachuneczek "sumienia" Kościoła Katolickiego w Polsce (za: K.

        Rok 2002 ogłoszony był przez czarnych Rokiem Miłosierdzia Bożego. Był to rok,
        w którym "Kościół ustawicznie dbał o poziom moralny, ponieważ jest on
        odbiciem naszego stosunku do Boga i do całej sfery nadprzyrodzonej" – jak
        pięknie zauważył obywatel Józef Glemp.

        Białystok. Ks. Stanisław W., który w pijackim widzie rozebrał się i
        poszatkował nożem starsze małżeństwo, trafił do jednego z przemyskich
        klasztorów. Prokuratura umorzyła dochodzenie, ponieważ dwa zespoły biegłych
        oceniły, że klecha działał w stanie upojenia patologicznego, które tym się
        różni od zwykłego najebania się, że znosi odpowiedzialność karną.

        Bytom. Państwo P. jedenasty rok ścigają proboszcza Jana Bielachowicza, który
        w 1991 r. wyłudził od nich 23,5 tys. zł. Klecha zobowiązał się na piśmie
        sprzedać za tę kwotę działkę z domkiem położoną we wsi Rudawica pod numerem
        5. W dniu podpisania aktu notarialnego rozpłynął się; stan ten trwa do
        dzisiaj. Bielachowicz ponoć proboszczuje gdzieś w Polsce... Poproszony o
        pomoc bepe Józef Michalik od dekady "szczerze modli się o zwycięstwo prawdy w
        sumieniu".

        Czerwonka. Za 88 tys. zł proboszcz sprzedał potajemnie ziemię, na której
        stała plebania. Po interwencji parafian, którzy wpierdolili wielebnemu,
        interweniował łomżyński bepe Stanisław Stefanek i akt notarialny
        unieważniono.

        Częstochowa. Dyrektor pogotowia opiekuńczego przyłapał 45-letniego kapucyna z
        Krosna uprawiającego seks oralny z 17-letnim wychowankiem. Prokurator odmówił
        zajęcia się sprawą, ponieważ obaj uczestnicy igraszek byli dorośli, zaś miejsce
        erotycznej zabawy nie było publiczne.

        Elbląg. Po dziewięciu latach gdański oddział PKO S.A. upomniał się w sądzie o
        650 tys. zł pożyczone ks. Halberdzie, proboszczowi jednej z parafii, swego czasu
        dyrektorowi ekonomicznemu elbląskiej kurii.Odpuścił odsetki warte milionyzłotych
        Poręczycielem kredytu był kanclerz kurii Zdzisław Bieg.Szmal poszedł na inwesty-
        cje we właśnie tworzonej diecezji. Biskup Andrzej Śliwiński tradycyjnie
        oświadczył, że płacić nie zamierza, bo o pożyczce nie wiedział, zaś o budynkach
        kuriewnych sądził, że nie kosztowały nic, bo są efektem cudu.

        Gdańsk. Dyrektorem miejscowego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa
        zajął się prokurator. Urzędnik wbrew prawu przekazał proboszczowi kościoła w
        Rotmance glebę wartą 11 mln zł i przeznaczoną pod budownictwo mieszkaniowe oraz
        usługi. Działeczkę wycenioną przez siebie na 500 tys. zł proboszcz "w darze
        serca" ofiarował Archidiecezji Gdańskiej. Ta w miesiąc pozbyła się własności,
        zarabiając przy okazji parę groszy.
        Gdynia. Pijany ksiądz (ok. 2 promile alkoholu we krwi), który przyjechał z
        pielgrzymką z Nowosądeckiego, ukradł kluczyki do autokaru i próbował wybrać
        się na wycieczkę po mieście. Staranował bramę i dwa stojące obok samochody.

        Gorzów Wielkopolski. Sąd Okręgowy skazał księdza katechetę Jacka Czekańskiego
        na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 5-letni zakaz wykonywania
        zawodu za czyny lubieżne popełnione na uczniu szkoły, w której nauczał.
        Kuriewni przenieśli katechetę do Kamienia Pomorskiego, a po interwencji sądu –
        do Dobrej. Po protestach mieszkańców wikary otrzymał roczny urlop i wyjechał
        w okolice Krosna, gdzie zamierza starać się o posadę katechety.

        Jasło. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie presji wywieranej przez
        ks. Michała M., proboszcza z gminy Dukla, na świadków z parafii w związku z
        toczącym się przeciwko księdzu śledztwem o molestowanie dzieci.

        Kraków. Pod zarzutem korumpowania urzędników państwowych aresztowano salezjanina
        ks. Ludwika L. Miał on działać w imieniu posła Marka Kolasińskiego poszukiwanego
        listem gończym i oskarżonego o wyłudzenie dziesiątków milionów złotych.

        Prokuratura w Krakowie-Krowodrzy wszczęła dochodzenie w sprawie wykorzystywania
        seksualnego nastolatek. Wikary Henryk z miejscowej parafii rozkochał w sobie
        kilka dziewcząt. Proponował przyjaźń, panny lądowały w łóżku. Wikary nie
        zachowywał się w sposób wyszukany. "Wskakuj w majtki – mówił po stosunku. –
        Muszę iść do roboty odprawić mszę". Dawał prezenty, ale –jak się okazało –
        wszystkim takie same. "Rozejrzałam się po kościele, a tu trzy dziewczyny w
        takiej sukience jak ja. Pewnie kupił w promocji w supermarkecie" – twierdzi 17-
        latka, od dwóch lat związana z duszpasterzem, która dała cynk policji, gdy
        przekonała się, że nie jest tą jedyną.

        Lipno. Na ławie oskarżonych siedzi karmelita br.Janusz, uczący religii w
        Trutowie. Pod pretekstem przekazania odzieży z darów zaprosił do klasztoru 13-
        letnią uczennicę, kazał jej się rozebrać i obmacywał piersi.

        Lubin. W 1992 r. powołano tu salezjańską Fundację Pomocy Młodzieży im. św. Jana
        Bosko. Prokuratury m.in. we Wrocławiu i Legnicy (z udziałem CBŚ) podsumowują
        właśnie jej 10-letnią działalność charytatywną: wyłudzenie z banków 133 mln zł;
        12 mln zł kredytów wziętych na 110 podstawionych osób, które teraz ścigają komor
        -nicy; fałszowanie dokumentów; kombinacje finansowe z KGHM; handel nieruchomoś
        -ciami; tajemnicza śmierć we Włoszech Bogdana Rz. – świeckiego pracownika
        fundacji. Prokuratura postawiła zarzuty 8 salezjanom. Siedzą były prezes
        Ryszard M. i świecki pracownik fundacji z Lubina. Aresztowano również łaskawego
        dla salezjanów dyrektora legnickiego oddziału Kredyt Banku.

        Lublin. 2 lata więzienia za wielokrotną paserkę i fałszerstwo zarobił ks.
        Bronisław O. współpracujący z miejscowym gangiem złodziei samochodów. Wyrok
        nie jest dokuczliwy, bo klecha jest dziś proboszczem we Włoszech.

        Łęczyca. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie nadużyć seksualnych
        popełnionych przez ks. P. na 14-letnich chłopcach. Klecha miał organizować
        zajęcia komputerowe dla ministrantów wzbogacone o rozbieranie się, onanizowanie,
        golenie włosów łonowych gospodarza i współżycie seksualne.

        Mrągowo. Ksiądz na podwójnym gazie zjechał na drugi pas ruchu i jego Renault
        Thalia staranował nadjeżdżającego z przeciwka Peugeota. Cztery osoby ranne.

        Nur pod Łomżą. Miejscowy wikary miał romans z 16-letnią Zuzią. Sprawa się
        sypnęła, gdy rodzice panienki poprosili dyrektorkę szkoły o obniżenie składek
        na komitet rodzicielski.
        "Po dziecku biedy nie widać, przyjeżdża do szkoły nową Vectrą" –
        zaprotestowała dyrektorka. Oprócz wspomnianej Vectry klecha miał garsonierę w
        pobliskim miasteczku oraz flamę Kasię, która wprowadziła Zuzię w arkana miłości.

        Ostrołęka. 79-letnia Marianna P. ofiarowała Diecezji Łomżyńskiej 2 hektary
        ziemi pod budowę kościoła w zamian za dożywotnią opiekę. Wycofała się, bo
        miejscowy proboszcz chciał oddać donatorkę do domu starców, ziemię zaś
        podzielić na działki budowlane. Po przesłuchaniu świadków sąd unieważnił
        darowiznę. Kuria odwołała się od wyroku. Kanclerz kurii zapewnił, że nie jest
        to spór o majątek, ale o dobre imię kurii.

        Połomia (woj. podkarpackie.) 11-letnia Ania Betleja zginęła w wypadku samochodo-
        wym na drodze, tuż obok swego domu. Tego dnia w sąsiednim Jaworniku odbywało się
        uroczyste bierzmowanie. Po bierzmowaniu była kolacja z alkoholem. Dziecko przeje
        -chał proboszcz z sąsiedniej wsi i zbiegł z miejsca wypadku. Zdaniem policyjnych
        wiewiórek, jako pierwszy uderzył w dziewczynkę zielony Polonez Caro o odcieniu
        morskim zwykle prowadzony osobiście przez biskupa Edwarda Białogłowskiego.

        Poznań. Abepe Juliusz Paetz został oskarżony o napastowanie kleryków.
        Metropolita lubił chłopców już w latach 80., gdy był biskupem w Łomży.

        Przemyśl. Za pieniądze ze sprzedaży dwóch mieszkań, dwóch garaży, samochodu i
        kredytu bankowego rodzina kupiła od proboszcza Michała Błaszkiewicza plebanię
        za 190 tys. zł plus 30 tys. zł klesze do łapy. Murowana willa na fundamentach
        okazała się drewniano-gliniano-trzcinową rui
        • rolotomasi Re: o.Rydzyk w syrence, a prałat Jankowski w 02.08.04, 17:49
          "Przemyśl. Za pieniądze ze sprzedaży dwóch mieszkań, dwóch garaży, samochodu i
          kredytu bankowego rodzina kupiła od proboszcza Michała Błaszkiewicza plebanię
          za 190 tys. zł plus 30 tys. zł klesze do łapy. Murowana willa na fundamentach
          okazała się drewniano-gliniano-trzcinową ruiną, a piękna działka w centrum
          miasta – bezwartościowym"

          Są inne pańtwa i dalsze kontynenty tym połączone. Czym? Przeczytaj 2 x.
          • Gość: Ed Re: Grzechy Kościelnre wg. JPII IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 18:57
            Po pierwsze, każdy grzech, nawet najbardziej tajemny i najściślej indywidualny,
            jest grzechem społecznym, ponieważ "z mniejszą lub większą gwałtownością, z
            mniejszą lub większą szkodą rzutuje na całą strukturę kościelną i na całą
            ludzką rodzinę" - przypadek Jankowskiego wcale temu nie zaprzecza.

            Po wtóre, społecznym jest każdy grzech, który uderza w ludzką osobę lub w dobro
            wspólne. I tu jest pat Janowy. W całej swej historii Kościół zawsze z chęcią
            sięgał do czyjejś sakwy ukrywając pod pojęciem dobro wspólne (w przenośni
            kościelne) własne rozpasanie i ignorancję tego, co niby z Biblli wynikało.

            Wreszcie po trzecie, istnieje zjawisko takiego skondensowania się zła w
            systemach i strukturach społecznych nadzorowanych przez kościół, a także w
            przekazywanych poprzez pokolenia wzorach myślenia i zachowań, że jakkolwiek
            źródłem tego zła są konkretne grzechy konkretnych ludzi, to jest właśnie ta owa
            kumulacja zła w "swym kościelnym" upowszechnieniu, a nawet jego gigantyczności
            jako tworzone fakty społeczne, prawie zawsze stające się anonimowe, podobnie
            jak złożone i nie zawsze możliwe do rozpoznania są ich przyczyny inspirowane
            zresztą w ten sam sposób.

            Tak na dobrą sprawę uważam, że konstytucja chrześcijańska jest w swej istocie
            przeciwieństwem katolicyzmu. I w zasadzie tyle samo ma chyba katolicyzm z
            chrzescijaństwem.
            Już dawno tzw. ktolicyzmcm zamienił własną ideologie na dutki. Forma nie ma tu
            żadnego znaczenia.

            Jak sądzę, postulat wyznania win Kościoła dotyczy zwłaszcza grzechów
            społecznych w tym trzecim znaczeniu.

            Więcej
            www.mateusz.pl/wdrodze/nr317/317-05-salij.htm
            Winni grzechów kościoła zawsze są inni, a nie sam kościół. Co najwyżej - jak to
            usilnie głosi się wśród plebsu - "diabeł zaszczepia szatana i wprowadza go
            podstępnie do kościoła".

            Biorąc nawet ten aspekt pod uwagę na poły poważnie, należało by chyba
            przeważającą wiekszość Zastępców Boga z Watykanu spusścić z wodą.

            Reakapitulacja może być jedna - niech zaczną śpiewać psalmy o swoich błędach
            wstecznictwa dając spokój innym.

            Tylko czy to jest możliwe w Katolandzie do przeprowadzenia w sposób
            cywilizowany?
    • nowy.oszolom.z.r.maryia Re: odstrzał 03.08.04, 22:08
      lupus.lupus napisał:

      > Kto jeszcze do odstrzelenia? Obecnie nie są potrzebne pokazowe procesy,
      > zdjęcia kapłanów ze stułą, dolarami i pistoletem w prasie. Wystarczy plotka.
      > Śmierć (cywilna) gwarantowana. „Gazeta” zdążyła już poinformować, ż
      > e chodzi o
      > znanego w Gdańsku....
      > Lista „targetów” jest otwarta.
      >
      > Wzorce:
      >
      > www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040724&id=my31.txt

      Heniek jest ładny i fajny, ale ja wole Tadzia, jak sie przejechał ostatnio ze
      mną swoją furką

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka