tw_wielgus
17.10.13, 19:13
"Jest 2007 rok, okolice miasta Man w północno-wschodniej części Wybrzeża Kości Słoniowej. 12-letnia dziewczynka i jej młodszy brat idą przez pole. Nagle na ich drodze staje dziesięciu mężczyzn. Częstują ich ciastkami. Chłopiec bierze jedno, dziewczynka odmawia. Ma złe przeczucia. Gdy próbuje się oddalić, jeden z mężczyzn zatrzymuje ją siłą. - Złapali mnie, powalili na ziemię i rzucili się na mnie. Próbowałam uciec, (...) ale nie mogłam nic zrobić. Byłam przerażona - opowie później w rozmowie z BBC. Po zbiorowym, brutalnym gwałcie, zostawiają ją na środku pola, skuloną z bólu, krwawiącą. "
I co najdziwniejsze w tej historii, coś co może się wielu z uczestników forum w pale niezmieścić, sprawcami tej tragedii nie byli duchowni. Wiem jak ciężko w to uwierzyć, ale to najczystsza prawda.
To jedna z przedstawionych w felietonie wstrząsających historii "bojowego szlaku" błękitnych żołnierzyków, nie żołnierzy, bo na widok walk ci dzielni herosi co sił uciekają w bezpieczne miejsca.
Widzę, że co niektórych nieco rozczarowałem tym postem, niemniej odważe się na zadanie pytania. Dlaczego podobnej nagonki jaką obecnie lewicowa prasa prowadzi na Kk nie uczyniono w tym momencie, gdy nasi żołnierze, bo przecież my ich tam wysłaliśmy, dopuszczali się gwałtów na dzieciech w krajach ubogich pogrążonych w krwawych konfliktach?