inocom
23.07.17, 16:34
Wydawać by się mogło, że dwie kadencje PO to wielki sukces. Rola ówczesnych elit została okopana i utrwalona po wieki.
PO nie przewidziało jednak, że żyjemy w demokracji i tak naprawdę o składzie parlamentu decyduje prosty lud, a nie jakieś tam autorytety, co się ożywiają klika razy w ciągu kadencji.
No i stało się. Komorowski rozjechał zakonnicę w ciąży na pasach, a potem się potoczyło.
Pogardzany od czasów 1989 roku przez elity i autorytety lud wziął sprawy w swoje ręce i poszedł do urn by wymierzyć rozjeżdżaczowi zakonnic w ciąży na pasach sprawiedliwość dziejową.
Rzecz dziwna elity i autorytety dalej działały tak jakby nic się nie wydażyło, w transie zombi.
Lud musiał pójść drugi raz do urn i pozbyć się zdawałoby się carów polskiego parlamentu.
Gdyby nie fałszywa wyższość autorytetów i elit III RP, oraz brak prospołecznego działania PO, owe autorytety mogłyby spokojnie odcinać kupony i pławić się w luksusie.
Zgubiła ich próżność i pycha.
Ludzi biednych jest zawsze więcej w każdym społeczeństwie niż ludzi przy korycie. Arytmetyka jest nie ubłagana, dobra są ograniczone, kraj rozwija się w jakimś tam tempie, jeśli ktoś bogaci się szybciej niż PKB, wiele szybciej, to kosztem rzeszy ludzi wykluczonych. Jest 10 biesiadników, jeśli na stole jest bochenek chleba (taki wielki olbrzymi kruh) i np. ja go zabiorę, to jedna osoba (ja) będzie miała więcej niż jest w stanie skonsumować, a reszta (9 osób) będzie głodna.
Gdy się ta głodna większość zdenerwuje elity i autorytety czeka la Mort polityczny. Klątwa PO polega na tym, że rządzili przez dwie kadencje. Nie mają na kogo zwalić, że to nie my odpowiadamy za tę kloakę tylko poprzednicy. Przez 8 lat można naprawdę dużo zrobić by ludziom (ludziom, nie elitom) żyło się lepiej.