erte2
07.12.17, 21:57
.... z czasów komuny jeszcze. Z góry przepraszam, bo trochę przydługa.
Pewien jegomość na spacerze zobaczył przed sobą jakiegoś człowieka z workiem na plecach i kijem w ręku. Jakiś czas szedł za nim (bo tak wypadała mu droga), i patrzy - a facet zatrzymuje się, odwiązuje worek, wsadza kij, trochę w nim miesza, po czym zawiązuje go, zarzuca na plecy i idzie dalej. Za jakiś czas historia się powtarza; jegomość, już zaintrygowany, idzie już za nim, Przy czwartym razie nie wytrzymuje, podchodzi do faceta i pyta:
- Przepraszam pana za ciekawość, ale czy mógłby pan powiedzieć co pan robi, bo nijak nie rozumiem?
- Żadna tajemnica. Ja w tym worku mam szczury. I co jakiś czas one zaczynają przegryzać worek i gryźć mnie w plecy. Wtedy ja im robię reorganizację, one zaczynają się gryźć między sobą i na jakiś czas mam spokój.