warka_strong
08.10.04, 23:01
Jak powszechnie wiadomo, politycy maja wiele wspólnego z małymi dziećmi.
Bachor jak zacznie wrzeszczeć, to w końcu dostanie zabawkę. Nie inaczej jest z
politykami [zwłaszcza z naszymi pupilami].
Jak mawiał Ronald Reagan, politycy mają skłonność do myślenia o następnych
wyborach, nie o następnym pokoleniu. I ta bajecznie prosta prawda widoczne
jest po każdej stronie polskiej sceny politycznej.
Powiedzmy to wprost. Żremy się tutaj niczym pitbulle. Ten kocha LPR, tamten
nienawidzi PiS-u; większość zgodnie nienawidzi SLD. OK, powiedzcie mi tylko,
którzy z nich nie myślą o następnych wyborach? Tylko bez podpierania się
prasą, książkami i teorią marksistowsko-leninowską.
Przecież wiadomo, że politycy mają krótki żywot. Trwa on przeważnie jedną,
góra dwie kadencje. Ci, którzy dziś mają szpony orła z biegiem czasu wymienią
je na pazurki gołębia; dziób pozostanie zawsze mocny. Tym bardziej, że trudno
nie zauważyć, iż polski polityk usiłuje zarabiać więcej niż fachowiec,
pozostając amatorem.
Poza tym już Otto von Bismarck zauważył, że polityka nie jest nauką ścisłą. Po
cholerę więc staramy się dowieść tego, że zero jest dodatnie lub ujemne?
Polityka, to zbiór kwasów bez zasad.
Piwo ma nieco goryczki: Wasze zdrowie!