Dodaj do ulubionych

Wroński, wstydź się pan!

03.02.05, 10:27
JESTEM, WIĘC PISZĘ
Ja, znany plagiator

Redaktor Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej", występując wczoraj w Radio TOK FM
w obronie Lesława Maleszki, "Gazety Wyborczej" i zachowania akt SB w
najściślejszej tajemnicy, nazwał mnie plagiatorem. Dosłownie powiedział, że w
czasie, kiedy byłem korespondentem "Rzeczpospolitej" w Niemczech, trudniłem
się plagiatem i zostałem zdemaskowany po protestach gazet niemieckich.

Cała ta wypowiedź była dość typowa dla metod, jakimi "Gazeta Wyborcza" walczy
ze swoimi przeciwnikami. Po pierwsze, nigdy nie byłem korespondentem
"Rzeczpospolitej" w Niemczech. Byłem korespondentem BBC World Service w Bonn.
Z "Rzeczpospolitą" tylko współpracowałem. Po drugie, żadna niemiecka gazeta
nigdy nie zarzuciła mi plagiatu, ani nie protestowała przeciwko temu, co
pisałem. Zarzuty postawił mi redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam
Michnik. Chodziło o jeden artykuł ekonomiczny z "Frankfurter Allgemeine
Zeitung", z którego przepisałem dane statystyczne dotyczące gospodarki. Ani
autor tego artykułu, z którym rozmawiałem, ani redaktor naczelny FAZ nie
uznali tego za plagiat. Naczelny niemieckiej gazety powiedział mi, że jedynym
moim grzechem w jego oczach było to, że nie sprawdziłem, czy dane są
prawdziwe. Redaktor Michnik był wtedy jednak równie skuteczny, jak "Gazeta
Wyborcza" dziś. "Rzeczpospolita" zerwała ze mną, nie dając mi możliwości
wytłumaczenia się przed czytelnikami. Rozstanie ze mną ówczesny naczelny "Rz"
Piotr Aleksandrowicz ogłosił nie na łamach własnego dziennika, ale w "Gazecie
Wyborczej".

Natomiast mój ówczesny chlebodawca, Eugeniusz Smolar z BBC, z daleka od
autorytetów, salonów i ośrodka zarządzania narodowym sumieniem uznał, że nie
złamałem etyki zawodowej i nie ma żadnych powodów, aby dokonywać mojej
egzekucji tylko dlatego, że "Gazeta Wyborcza" wydała wyrok.

Paweł Wroński zapamiętał to wszystko inaczej. Tak, żeby mu pasowało do
potrzeb. Dzięki temu mógł polemizować nie z tym, co mówię i piszę, tylko z
tym, jaki jestem. Parę miesięcy temu inny autorytet moralny i strażnik jedynie
słusznej linii Jacek Żakowski nazwał mnie w tym samym TOK FM, z którego
wyrzucono mnie niedawno po ponadrocznej współpracy, peerelowskim
propagandzistą. Mam oczywiście pełną świadomość tego, że gdybym się trzymał
norm i granic osądu świata wyznaczonych przez "Gazetę Wyborczą", byłbym
pupilem i Wrońskiego, i Żakowskiego. A tak, jutro mogę zostać nazwany
gwałcicielem, a pojutrze masowym mordercą.

Wroński powiedział, że jest mu przykro, iż Bronisław Wildstein musiał odejść z
"Rzeczpospolitej", a plagiator Rybiński pracuje tam nadal. No to zajmijcie się
teraz na poważnie moim odejściem. Znacie przecież skuteczne sposoby. •
MACIEJ RYBIŃSKI
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 10:55
      A czego ma się wstydzić? Manipulacji? Pomówień? Basiu, przecież to tylko
      Wroński, nie traktuj go jak uczciwego dziennikarza. Propagandzista (na dodatek
      marny) od brudnej roboty, czego najlepszym dowodem jest sobotni wywiad z
      Dudkiem i w ogóle to całe ich śledztwo, z którego musieli wyrzucić Wildsteina
      (a w tym celu ocenzurować Dudka), żeby nie musieć dać głosu Wildsteinowi.
      Najgorsze, że te praktyki są chyba w Gazecie akceptowalne skoro Wroński nie
      doczekał się żadnej reprymendy a czytelnicy wyjaśnienia. Wroński być może
      nabierze biegłości w manipulacjach i nie będzie się już tak ośmieszał ale styl
      gadzinówkowego dziennikarzyny już mu raczej pozostanie.


      W innym tekście Wroński pisze gdzieś na końcu "Gauden powiedział we wtorek, że
      podjął decyzję osobiście po konsultacji z kolegium (w trakcie posiedzenia
      kolegium nie odbyło się głosowanie, jak pisaliśmy)". Ciekawa jestem jak można
      się tak "pomylić", żeby wymyślić nawet rozkład głosów (7:3) na głosowaniu
      którego nie było? I dlaczego ta informacja nie ukazała się jako normalne
      sprostowanie, tylko jako wzmianka przy okazji?

      A Gazeta schodzi na psy:

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,62267,2526235.html
      • ayran Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 11:02
        7:3. Taki był wynik finału Pucharu Europy w 1960 roku, w którym Real Madryt
        wygral z Eintrachtem Frankfurt. FAZ wychodzi we Frankfurcie - pewnie stąd ta
        pomyłka.
      • joannabobek To Wronski napisal w sobote "lista agentow"!!!! 04.02.05, 11:33
        Wlasnie w tym wywiadzie z Dudkiem Wronski uzywa okreslenia "lista agentow" - I
        co? I nic, wszystko cacy. Manipulator! Od tego tygodnia nie kupuje GW!
    • forresty Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 11:01
      no cóż tu dodać Mam tylko nadzieję że w końcu z "mafii wyborczej" opadnie maska
      mentorów polskiego społeczeństwa. Wizerunek GW był starannie pielęnowany i
      kreowany przez lata. Wystarczył jeden CD z listą nic nie mówiących nazwisk aby
      Wyborcza wpadła w histerię. Usłyszymy za chwilę znów o łamaniu dobrych
      obyczajów, podkopywaniu zasad demokraji , pełzającej rewolcie itd.
      Tylko dziwnym trafem jakoś nic jednak nie chce się zawalić. Naród nie wychodzi
      na ulicę, a demonizowana przez Rzepe lista staje się na internetowych forach
      obiektem barziej drwin i niedowierzania niż źródłem społecznych niepokojów. Po
      praz kolejny naród okazał sie mądrzejszy od strażników politycznej moralnosci i
      od samych polityków którzy nieodpowiedzialność dziennikarzy nazywaja
      "zdziczeniem obyczajów" .Pan Oleksy zapomniał dodac czyich obyczajów. Bo chyba
      nie steranego życiem społeczeństwa. Czyje to wiec zdziczenie? Niech pan powie
      panie Oleksy
      • rotax Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 11:05
        Oleksy o zdziczeniu akurat wie najlepiej, bo przecież jest szefem SLD - to
        przecież jej członkami są (specjalnie to napisałem) Długosz, Sobotka, Jagieło,
        Pęczak. Doborowe towarzystwo...no i oczywiście sam kłamca Oleksy.
    • tebe Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:33
      Witam

      Mam prośbę. Cytowany artykuł pochodzi ze stron Rzeczpospolitej. Prosimy nie
      kopiować całych artykułów tylko omówić i zalinkować. Nie mamy praw do tego
      tekstu i nie powinniśmy go publikować.
      Nie usuwam go, bo będzie, że usuwam atak na GW. Ale dla przyzwoitości,
      zalinkuję:

      www.rp.pl/gazeta/wydanie_050203/publicystyka/publicystyka_a_6.html

      Pozdrawiam
      • ayran Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:37
        tebe napisał

        > Nie mamy praw do tego
        > tekstu i nie powinniśmy go publikować.
        > Nie usuwam go, bo będzie, że usuwam atak na GW. Ale dla przyzwoitości,
        > zalinkuję:

        Mój Boże, a gdzie praworządność? Jak nie macie prawa, to trzeba szybciutko
        usunąć, bo jeszcze Rybiński oskarży Wyborczą o plagiat!
        • jacek.rothert Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:42
          Nie oskarzy o plagiat, bo pod tekstem jest jego imie i nazwisko. Plagiat bylby
          wtedy, gdyby pod tekstem podpisal sie ktos inny.
          • ayran Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:45
            jacek.rothert napisał:

            > Nie oskarzy o plagiat, bo pod tekstem jest jego imie i nazwisko. Plagiat bylby
            > wtedy, gdyby pod tekstem podpisal sie ktos inny.

            Teraz rozumiem, po co stosuje się emotikony, a w tle sitkomów z taśmy słychać
            śmiech.
            • jacek.rothert Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:49
              :)))
        • dor3 Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 15:45
          Zawsze można wykupić prawa do feljetonu - nie myślę zeby Ryba się drożył .
      • kataryna.kataryna Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:43
        tebe napisał:

        > Witam
        >
        > Mam prośbę. Cytowany artykuł pochodzi ze stron Rzeczpospolitej. Prosimy nie
        > kopiować całych artykułów tylko omówić i zalinkować. Nie mamy praw do tego
        > tekstu i nie powinniśmy go publikować.



        Wydaje mi się, że to nie jest takie oczywiste bo publikują użytkownicy, więc to
        najwyżej my łamiemy prawo autorskie a Wy jesteście czyści bo nie musicie
        wiedzieć, że ktoś tu coś bez zgody opublikował. Wiem, że już nie pierwszy raz
        ten problem się pojawia, może warto więc wrzucić do Regulaminu jakąś
        jednoznaczną wykładnię.

        • tebe Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:50
          Nie trzeba regulować wszystkiego. Jak myślisz, do kogo RP zwróciłaby się,
          gdyby uznała, że publikacja postu wyżej narusza prawa autorskie?

          Jest jeszcze jeden aspekt. Do Basi mamy zaufanie. Ale wszelakie tekst
          najlepiej czytać na stronie ich oryginalnej publikacji, bo tam przynajmniej
          mamy na pewno do czynienia z nie zmienioną przez nikogo wersją.

          Pzdr
          • kataryna.kataryna Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 11:58
            tebe napisał:

            > Nie trzeba regulować wszystkiego. Jak myślisz, do kogo RP zwróciłaby się,
            > gdyby uznała, że publikacja postu wyżej narusza prawa autorskie?



            Jeśli do Was to chyba tylko z żądaniem usunięcia, a nie z pretensjami. Nie
            chodzi mi o regulację tylko taki punkt, żeby ludzie mieli jasność, bo to pewnie
            dotyczy też np. blogów. Bo co do forum to przyjmujemy, że nie wolno.


            > Jest jeszcze jeden aspekt. Do Basi mamy zaufanie. Ale wszelakie tekst
            > najlepiej czytać na stronie ich oryginalnej publikacji, bo tam przynajmniej
            > mamy na pewno do czynienia z nie zmienioną przez nikogo wersją.


            W sumie racja.


            PS. Czy rozważacie ponowne przyłączenie Komentarzy do Kraju?
            • tebe Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 12:03
              Są podłączone - pod informacjami. Tylko publicystykę Gazety Wyborczej
              przesunęliśmy na forum z publicystyką. Tak na wszelki wypadek, żeby trudniej
              było pomylić informację z komentarzem (wiem, że to i tak trudne ale niektórym
              się udawało).
              Raczej znikam już z tego wątku, co do kształtu forum, to najlepiej na FoF.
              Pozdrawiam
            • giwi Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 12:04
              Na Kraju zostały artykuły o wydarzeniach w Kraju, a na publistyce są tylko te
              teksty, w których dziennikarze oceniają te wydarzenia. Przedtem też był taki
              podział, to co jest na publicystyce było w Gazecie Wyborczej (chyba tak to forum
              się nazywało).
          • leszek.sopot prawo autorskie 03.02.05, 12:38
            Nikt nie lamie prawa autorskiego, gdy podaje sie zrodlo publikacji. Takze i
            teksty GW, nawet jezeli sa schowane w archiwum, kazdy moze publikowac gdzie
            chce jezeli tylko zachowa obowiazek podania zrodla. To wynika z prawa prasowego.
            • tebe Re: prawo autorskie 03.02.05, 13:34
              Rozumiem, że Tygodnik Forum tak dla jaj se podpisuje umowy z wydawcami i
              przedrukowuje tłumaczenia płacąc za nie? Ale dobrze, zostawmy prawo, bo
              stracimy sedno.

              Jakby co, to zostaje argument nr 2 (można czytać w źródle podając link).
              Poza tym od dawna mamy o tym w Netykiecie:

              forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
              Cyt:
              " Nie wklejaj całych cudzych wypowiedzi lub artykułów - wystarczy je omówić lub
              podać link z odpowiednim komentarzem."

              Pozdrawiam
              • jacek.rothert Re: prawo autorskie 03.02.05, 13:42
                > Rozumiem, że Tygodnik Forum tak dla jaj se podpisuje umowy z wydawcami i
                > przedrukowuje tłumaczenia płacąc za nie?

                Tygodnik Forum placi za tlumaczenia bo publikuje w celach komercyjnych.
                W innych przypadkach chyba nie trzeba placic za cytowanie (tylko trzeba
                koniecznie podac zrodlo i autora). Inaczej nikt nie napisalby pracy
                magisterskiej - przeciez tam jest mnostwo odnosnikow i cytatow - trzeba tylko
                wyraznie oddzielic, ktory tekst jest czyjego autorstwa...
                • tebe Re: prawo autorskie 03.02.05, 13:50
                  Zgadza się. Jednak skopiowanie całego felietonu nie jest cytatem :-)
                  Ale to nie ten wątek. Bo mógłbym np. wejść na temat co to znaczy podać źródło..
                  • jacek.rothert Re: prawo autorskie 03.02.05, 13:55
                    OK, moze i racja...
              • leszek.sopot Re: prawo autorskie 03.02.05, 13:55
                Tygodnik na tym zarabia, a wiec musi to robic. Natomiast z pewnoscia GW
                drukujac przedruki z innej prasy nie placi tym gazetom. Prawo prasowe umozliwia
                kopiowanie i drukowanie wydrukowanych w jakims tytule prasowym tekstow z
                koniecznoscia podania nazwiska autora i zrodla pierwodruku - w ten sposob jest
                zachowane prawo autorskie autora i wydawcy.
                Co innego jest, gdy korzysta sie w prasie z platnych agencji informacyjnych, z
                ktorymi konieczne jest podpisanie umowy.

                Co do wklejania tekstow. Jestem za wklejaniem bo coraz wiecej mediow chce
                zarabiac na swoich archiwach. Czyli che kilka razy sprzedawac ten sam towar. Za
                tekst wydrukowany w GW czytelnicy i reklamodawcy juz kiedys zaplacili, teraz
                nie powinni byc zmuszani do placenia za to samo drugi raz.
                Dlatego jestem za tym by do waszego archiwum i do archiwum Rzepy wybral sie
                Bronek Wildstein i wam wszystko wyniosl:))
                • wartburg4 Re: prawo autorskie 03.02.05, 14:01
                  leszek.sopot napisał:

                  > Tygodnik na tym zarabia, a wiec musi to robic. Natomiast z pewnoscia GW
                  > drukujac przedruki z innej prasy nie placi tym gazetom. Prawo prasowe
                  umozliwia
                  >
                  > kopiowanie i drukowanie wydrukowanych w jakims tytule prasowym tekstow z
                  > koniecznoscia podania nazwiska autora i zrodla pierwodruku - w ten sposob
                  jest
                  > zachowane prawo autorskie autora i wydawcy.
                  > Co innego jest, gdy korzysta sie w prasie z platnych agencji informacyjnych,
                  z
                  > ktorymi konieczne jest podpisanie umowy.
                  >
                  > Co do wklejania tekstow. Jestem za wklejaniem bo coraz wiecej mediow chce
                  > zarabiac na swoich archiwach. Czyli che kilka razy sprzedawac ten sam towar.
                  Za
                  >
                  > tekst wydrukowany w GW czytelnicy i reklamodawcy juz kiedys zaplacili, teraz
                  > nie powinni byc zmuszani do placenia za to samo drugi raz.
                  > Dlatego jestem za tym by do waszego archiwum i do archiwum Rzepy wybral sie
                  > Bronek Wildstein i wam wszystko wyniosl:))

                  : ))))

                  No wreszcie powiedziałeś coś rozsądnego :)
                  • leszek.sopot Re: prawo autorskie 03.02.05, 14:05
                    wartburg4 napisał:

                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Tygodnik na tym zarabia, a wiec musi to robic. Natomiast z pewnoscia GW
                    > > drukujac przedruki z innej prasy nie placi tym gazetom. Prawo prasowe
                    > umozliwia
                    > >
                    > > kopiowanie i drukowanie wydrukowanych w jakims tytule prasowym tekstow z
                    > > koniecznoscia podania nazwiska autora i zrodla pierwodruku - w ten sposob
                    >
                    > jest
                    > > zachowane prawo autorskie autora i wydawcy.
                    > > Co innego jest, gdy korzysta sie w prasie z platnych agencji informacyjny
                    > ch,
                    > z
                    > > ktorymi konieczne jest podpisanie umowy.
                    > >
                    > > Co do wklejania tekstow. Jestem za wklejaniem bo coraz wiecej mediow chce
                    >
                    > > zarabiac na swoich archiwach. Czyli che kilka razy sprzedawac ten sam tow
                    > ar.
                    > Za
                    > >
                    > > tekst wydrukowany w GW czytelnicy i reklamodawcy juz kiedys zaplacili, te
                    > raz
                    > > nie powinni byc zmuszani do placenia za to samo drugi raz.
                    > > Dlatego jestem za tym by do waszego archiwum i do archiwum Rzepy wybral s
                    > ie
                    > > Bronek Wildstein i wam wszystko wyniosl:))
                    >
                    > : ))))
                    >
                    > No wreszcie powiedziałeś coś rozsądnego :)


                    Ale nie powoluje sie przy tym na "stan wyzszej koniecznosci" bo Polska jest
                    rozkradziona i rzadzi nia ubecko-esbocko-agenturalna mafia. Dziekuje, ze to
                    zauwazyles i moj sposob argumentacji uznales za rozsadny:)
        • czarnyczarny Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 15:36
          kataryna.kataryna napisała:
          > Wydaje mi się, że to nie jest takie oczywiste bo publikują użytkownicy, więc
          to
          >
          > najwyżej my łamiemy prawo autorskie

          To na podstawie twojej kobiecej intuicji?
          • gini Re: Tekst pochodzi ze stron rp.pl 03.02.05, 15:38
            czarnyczarny napisał:

            > kataryna.kataryna napisała:
            > > Wydaje mi się, że to nie jest takie oczywiste bo publikują użytkownicy, w
            > ięc
            > to
            > >
            > > najwyżej my łamiemy prawo autorskie
            >
            > To na podstawie twojej kobiecej intuicji?

            Nic nie lamiemy, pod tekstami RZEPY, sa rowniez napisy polec znajomym, wiec
            polecamy znajomym na forum, wszystko jest ok.
            Podajemy autorow w koncu.
      • indris Jest tylko jedno "ale" 03.02.05, 13:57
        Teksty Rzepy po pewnym czasie przestają być dostępne bezpłatnie.
        • gini Re: Jest tylko jedno "ale" 03.02.05, 14:02
          indris napisał:

          > Teksty Rzepy po pewnym czasie przestają być dostępne bezpłatnie.
          >
          > To juz sie sto razy tlumaczylo, ale widac o co innego tu chodzi.Jak zwykle
          jedni cytuja kilometry i jest ok, innym nie mozna , albo niektorych nie mozna.
          >
          • gini Re: Jest tylko jedno "ale" 03.02.05, 14:07
            pod artykulami zwykle jest taki napis;
            wersja do druku, wyslij znajomym podyskutuj na forum, wiec co, jak ja sobie
            wydrukuje w 100 egzemplarzach i rozdam znajomym to, ktos mnie o cos oskarzy?Jak
            wysle lin, czyli caly arykul to co znow narusze prawa autorskie?
            A co za roznica, czy ktos przeczyta tekst skopiowany z nazwiskiem autora, czy
            przeczyta z linku?
            Tylko nie mowcie, o miejscu na portalu, bo sie rozplacze, jest miejsce na tyle
            idiotyzmow, ze az sie czlowiekami mdlo robi.
        • tebe Re: Jest tylko jedno "ale" 03.02.05, 14:06
          OK Indrisie, zgadza się. Ale w momencie dyskusji, kiedy rzecz gorąca, to
          przeczytać można a dla potomności warto wybrać co smaczniejsze kąski i się
          do nich ustosunkować. Prawo cytatu.
          Wtedy to zaczyna mieć wartość dodaną.
          pzdr
      • doradca1 Szanowny Tebe 03.02.05, 15:38
        A może tak zacytujesz dzielnego redaktora Lizuta jako studenta z Polski na
        gościnnych występach w Ameryce Południowej....
        Nie chce mi się szukać w archiwum ale zapewniam Ciebie, że mógłbym znaleźć
        przykłady na tzw. kopiowanie cudzej myśli intelektualnej przez niektórych tzw.
        dziennikarzy z Gazety Wyborczej.
        Moja darmowa rada dla Ciebie. Jeżeli widzisz lecący granat w kierunku szamba to
        nie próbuj go przechwycić i wsadzić ponownie zawleczkę tylko szukaj dobrej
        kryjówki. Latająca kupa nie wybiera tylko bardzo długo śmierdzi.
    • itakdalej.itakdalej Jeszcze jeden powód do wstydu GW 03.02.05, 12:34
      Chodzi mi o sprawę dra Józefa Wieczorka.
      Prof. Piotr Węgleński (Rektor UW) w artykule "Czy naprawdę szkoły przekrętów?"
      opublikowanym w GW 23.12.2004 napisał o dr. Wieczorku:
      "Dziennikarze piszący o uniwersytetach wykorzystują jako ekspertów ludzi
      wywodzących się ze środowiska akademickiego, którzy nie odnieśli sukcesu
      naukowego, a dziś odreagowują swe frustracje, oczerniając uczelnie i swoich
      kolegów. Szczególnie popularny jest dr Józef Wieczorek, adiunkt UJ usunięty z
      tej uczelni (a później z innych placówek naukowych) za niekompetencję, który z
      pomocą dziennikarzy prowadzi prywatną wojnę ze środowiskiem akademickim."

      Ocena tych słów znalazła się w artykule prof. Łukasza Turskiego w
      tygodniku "Wprost" z 16.01.2005 pt. "Profesura wzajemnej adoracji ":
      "W obszernym tekście prof. Węgleński do jednego worka wrzucił krytyków sytuacji
      na wyższych uczelniach, choć taktownie pominął nazwiska krytyków utytułowanych,
      na przykład moje. Brutalnie, po nazwisku, zaatakował natomiast osobę bez tytułu
      profesorskiego. Z poglądami tej osoby zupełnie się nie zgadzam, a część z nich
      uważam za absurdalne. Znam jednak przebieg konfliktu tej osoby ze środowiskiem
      naukowym i uważam, że wypowiedź rektora Uniwersytetu Warszawskiego była
      skandaliczna. "
      www.wprost.pl/ar/?O=71867&C=57

      Coś musiało być na rzeczy, skoro tekst prof. Węgleńskiego szybko zdjęto z
      portalu, a założony przy jego okazji wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=18819650
      jest zawieszony w próżni.

      Nazwany przez prof. Turskiego skandalicznym tekst Rektora UW został
      zarchiwizowany i udostępniony na stronach Niezależnego Forum Akademickiego:
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=46

    • t1s Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 14:08
      Farciarze. Rybiński i Wildstein. Szczęście mają wprost niesłychane.
      Mogło się przecież umrzeć takiemu Rybińskiemu zaraz po podpisaniu głupiego
      listu w obronie barbarzyńcy.
      Wtedy nie tylko plagiatorem by został. GW ośmielona tym smutnym faktem do ataku
      rzuciłaby coś więcej niż Wrońskiego. Kilkustronicowy nekrolog-plagiator,
      oszołom, rabuś, nienawistnik, którego spotkała zasłużona kara.
      Wildstein niech się cieszy, że żony nie ma. Odkryłaby-razem z red. Żakowskim-
      jaki naprawdę jest.
      I jeszcze ten cudowny zbieg okoliczności, że nie było zadnego pogrzebu znanej
      osoby. Nie mógł Michnik nad trumną czyjąś łajdaków z Rzepy napiętnować.
      Szczęściarze, nie ma co.
      • nurni Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 14:10
        t1s napisał:

        > Wildstein niech się cieszy, że żony nie ma. Odkryłaby-razem z red. Żakowskim-
        > jaki naprawdę jest.

        :)
        • gini Re:I ta rada jeszcze sie czepia 03.02.05, 14:30
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2527182.html
          REM dodała, że niektóre publikacje np. "Gazety Wyborczej" ("Ubecka lista krąży
          po Polsce" , "Barbarzyństwo Wildsteina") "dezinformowały odbiorców, nasilając
          atmosferę wzajemnych podejrzeń"


          Hmm dezinformacja to raczej powazny zarzut panowie , pani Helu, kogo pani
          zatrudnia, w ogole?Co dzien to kompromitacja .
          • trawozerca Re:I ta rada jeszcze sie czepia 03.02.05, 15:32
            "HELU"? Pierwsze slysze zeby tak sie do niej zwracac...
            • gini Re:I ta rada jeszcze sie czepia 03.02.05, 15:36
              trawozerca napisał:

              > "HELU"? Pierwsze slysze zeby tak sie do niej zwracac...


              Co nieladnie?Brzmi tak cieplo moim zdaniem .
    • plopli Rybiński, wstydź się pan! 03.02.05, 14:54
      basia.basia napisała:

      > JESTEM, WIĘC PISZĘ
      > Ja, znany plagiator
      >
      > Redaktor Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej", występując wczoraj w Radio TOK FM
      > w obronie Lesława Maleszki, "Gazety Wyborczej" i zachowania akt SB w
      > najściślejszej tajemnicy, nazwał mnie plagiatorem.

      1. Wroński nie bronił Maleszki.
      2. Wroński stwierdził tylko, że zarzut jakoby przyczyną ataku GW na Wildsteina
      było ujawnienie przez niego Maleszki jako TW jest absurdalny, i że ciągnąc taki
      wątek dalej możnaby powiedzieć, że początkiem tej sprawy było zarzucenie
      Rybińskemu przez GW plagiatu, w zemście za co Wildstein wydał Maleszkę, etc.

      Tak więc Wroński tylko zajął stanowisko w sprawie domniemanych
      źródeł "nienawiści" GW do Wildsteina.

      Dosłownie powiedział, że w
      > czasie, kiedy byłem korespondentem "Rzeczpospolitej" w Niemczech, trudniłem
      > się plagiatem i zostałem zdemaskowany po protestach gazet niemieckich.

      Nie przypominam sobie (i niestety nie mogę sprawdzić) żeby wątek "plagiatu"
      Rybińskiego w ogóle był pociągnięty. M. zd. nie było w nim mowy o Rybińskim-
      korespondencie i zdemaskowaniu.

      Powyższe uwagi nie zmieniają faktu, że Rybińskiemu powinni już dać spokój. Moim
      zdaniem Wroński nie powinien być przywoływać jego nazwiska. Nie upoważnia to
      jednak Rybińskiego do przeinaczania wypowiedzi Wrońskiego na drugiej stronie Rz.
      • zbychooo Re: Rybiński, wstydź się pan! 03.02.05, 15:16
        Sekta pt: Gazeta Wyborcza napadnie na Radę Etyki Mediów za kilka słów prawdy...
        "REM dodała, że niektóre publikacje np. "Gazety Wyborczej" ("Ubecka lista krąży
        po Polsce" , "Barbarzyństwo Wildsteina") "dezinformowały odbiorców, nasilając
        atmosferę wzajemnych podejrzeń".
        • plopli Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 15:25
          zbychooo napisał:

          > Sekta pt: Gazeta Wyborcza napadnie na Radę Etyki Mediów za kilka słów
          prawdy...
          > "REM dodała, że niektóre publikacje np. "Gazety Wyborczej" ("Ubecka lista
          krąży
          > po Polsce" , "Barbarzyństwo Wildsteina") "dezinformowały odbiorców, nasilając
          > atmosferę wzajemnych podejrzeń".

          Oczywiście. Dodam do tego skandaliczne wypowiedzi Stasińskiego. Ale co to ma
          wspólnego z manipulacjami Rybińskiego?
          • ayran Re: Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 16:23
            plopli napisał:

            > Oczywiście. Dodam do tego skandaliczne wypowiedzi Stasińskiego. Ale co to ma
            > wspólnego z manipulacjami Rybińskiego?

            Nie mozna tego rozstrzygnąć, bez przywołania dokładnego cytatu tego, co
            powiedział Wroński. Bez tego można pozostać przy wrażeniach - moje było takie,
            że Wroński jednak plagiat Rybińskiemu zarzucił.
            • kataryna.kataryna Re: Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 17:23
              ayran napisał:

              > plopli napisał:
              >
              > > Oczywiście. Dodam do tego skandaliczne wypowiedzi Stasińskiego. Ale co to
              > ma
              > > wspólnego z manipulacjami Rybińskiego?
              >
              > Nie mozna tego rozstrzygnąć, bez przywołania dokładnego cytatu tego, co
              > powiedział Wroński. Bez tego można pozostać przy wrażeniach - moje było
              takie,
              > że Wroński jednak plagiat Rybińskiemu zarzucił.



              Potwierdzam, zarzucił.
              • plopli Re: Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 17:32
                kataryna.kataryna napisała:

                > Potwierdzam, zarzucił.

                Oczywiście i ja tego ie neguję!!! Twierdze jednak, że zrobił to w innej formie,
                aniżeli twierdzi Rybiński i jakbyś nie próbowała od tego uciec taka jest prawda.
                • kataryna.kataryna Re: Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 17:37
                  plopli napisał:

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > Potwierdzam, zarzucił.
                  >
                  > Oczywiście i ja tego ie neguję!!! Twierdze jednak, że zrobił to w innej
                  formie,
                  >
                  > aniżeli twierdzi Rybiński i jakbyś nie próbowała od tego uciec taka jest
                  prawda
                  > .



                  Możesz wskazać moje próby ucieczki?
                  • plopli Re: Co to ma do rzeczy? 04.02.05, 10:58
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > Możesz wskazać moje próby ucieczki?

                    To o czym się milczy jest równie znaczące jak to, o czym się pisze.
          • zbychooo Re: Co to ma do rzeczy? 03.02.05, 16:25
            plopli napisał:

            > zbychooo napisał:
            >
            > > Sekta pt: Gazeta Wyborcza napadnie na Radę Etyki Mediów za kilka słów
            > prawdy...
            > > "REM dodała, że niektóre publikacje np. "Gazety Wyborczej" ("Ubecka lista
            >
            > krąży
            > > po Polsce" , "Barbarzyństwo Wildsteina") "dezinformowały odbiorców, nasil
            > ając
            > > atmosferę wzajemnych podejrzeń".
            >
            > Oczywiście. Dodam do tego skandaliczne wypowiedzi Stasińskiego. Ale co to ma
            > wspólnego z manipulacjami Rybińskiego?

            Jeżeli już to z manipulacjami Wrońskiego. Zobaczymy który z dziennikarzy
            zostanie jutro rzucony na front walki z REM...
      • beobachter [...] 03.02.05, 15:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • beobachter Wycięliście? Ja tylko zająłem stanowisko 04.02.05, 12:30
          Może dosadnie, ale żeby ciąć?
    • beobachter Baśka, Wroński to padalec. Jak i Żakowski 03.02.05, 15:38
      To typowi bohaterowie z czytanek dla młodzieży rewolucyjnej bolszewików.
      Nienawiść uderzyła im do głowy.
      • jak.babcie.kocham Re: Baśka, Wroński to padalec. Jak i Żakowski 03.02.05, 16:18
        beobachter napisał:

        > To typowi bohaterowie z czytanek dla młodzieży rewolucyjnej bolszewików.
        > Nienawiść uderzyła im do głowy.

        Mówienie o kimś "padalec" wogóle nie jest świadectwem nienawiści.
        • beobachter Nie jestem głosicielem jedynej prawdy, jak Wroński 04.02.05, 12:29
          czy Żakowski. A padalec to raczej uszczypliwość niż seans pomówień jakie
          dotykają dziennikarzy, którzy nie liżą tyłka redaktorowi M.
    • t1s Re: Wroński, wstydź się pan! 03.02.05, 19:46
      A co z resztą pismaków, którzy popierają Bronka?
      Może by tak trochę lepiej przyjrzeć się tej hołocie? Sprawdzić czy przypadkiem
      nie mają problemów alkoholowych, nie są zadłużeni.
      A może któryś dzieci całuje w usta? Lub ma za dużo bursztynów? To koronny dowód
      antysemityzmu.
      Nie miałaby chyba gw kłopotów z pozyskaniem takich informacji, nie jeden pewnie
      Maleszka ma w redakcji przeszłość kombatancką.
      Swoją drogą gw jest przynajmniej konsekwentna-broni esbeków esbecką metodą.
    • basia.basia Re: Wroński, wstydź się pan! 04.02.05, 11:40
      dzis.dziennik.krakow.pl/test/?Magazyn/14/14.html
      To jest nowy felieton Rybińskiego z dzisiejszego Dziennika Polskiego,
      oczywiście na temat teczek a w nim takie "kawałki":

      "Otoz w tej calej ponurej awanturze o Bronislawa Wildsteina, ocierajacej sie o
      groteske, w ktorej sporo osob sie skompromitowalo, a kilka do niedawna mi
      bliskich musialem w notesie telefonicznym przepisac na litere "CH", jest pare
      elementow mimo wszystko zabawnych. Mnie ubawil niezmiernie zasluzony redaktor
      "Polityki", ambasador Daniel Passent, ktory wypowiadajac sie w telewizji na
      temat lustracji orzekl, ze polskie spoleczenstwo do lustracji nie doroslo.

      Biedny Passent. Zalala mnie fala wspolczucia. Facet cale zycie spedzil w kraju,
      ktorego spoleczenstwo nigdy do niczego nie dorastalo. Petaki najpierw nie
      dorastaly do programu Gomulki. Potem nie udalo im sie dorosnac do wznoszenia
      drugiej Polski Edwarda Gierka. Nastepnie Polacy, w tym nawet czesc kolegow
      Passenta z "Polityki", nie dorosli do stanu wojennego. A Passent zawsze wyrastal
      i przerastal. Pewnie teraz jest dokladnie tak samo - Passent z Siemiatkowskim
      dorosli do lustracji, bo jak powiada Siemiatkowski: ja wiem, co jest w teczkach,
      ale wam nie radze sie dowiadywac, bo wam zaszkodzi - a cala reszta nie.

      Ach, te polskie wieczne niedorostki - ciagle jakies chocholy, kolesie spod budki
      z piwem, zwierzecy antykomunisci albo chorobliwi lustratorzy. Mamy niewielka
      warstwe oswieconych, ktorzy najlepiej wiedza, co dla nas, ciemnej holoty,
      najlepsze - na dzis zapomnienie o przeszlosci, rzady SLD, konstytucja europejska
      i kompas "Gazety Wyborczej". Prowadzi sie nas ku lepszej przyszlosci jak na
      postronku, a my, glupie bydleta, zapieramy sie racicami.
      (...)

      I na koniec warszawska plotka - rozeszla sie po stolicy wiesc, ze autor slawnego
      artykulu "Ubecka lista krazy po Polsce" za swoj bohaterski wyczyn dostal
      gigantyczna premie od Agory. Nie wiem, czy to prawda, wiec nie podam kwoty, o
      ktorej sie mowi. Tak wiec w "Wyborczej" ceni sie odwage cywilna i samodzielnosc
      myslenia niezwykle wysoko. Brawo!

      W trakcie pisania tego felietonu, a jest srodowe popoludnie, doszly do mnie dwie
      informacje: ze redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" wreczyl wymowienie
      Bronislawowi Wildsteinowi i ze kolegium IPN orzeklo, ze Wildstein nie zlamal
      prawa, a wyniesienie jawnej listy to incydent bez wiekszego znaczenia.

      W rozwazaniach, kto ma racje, kierownictwo IPN czy kierownictwo
      "Rzeczpospolitej", obie odpowiedzi sa falszywe. Racje ma oczywiscie "Gazeta
      Wyborcza". Jak chcecie wiedziec, co myslec, nie zaniedbujcie lektury."

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka