Dodaj do ulubionych

Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc

06.02.05, 00:18
Apsztyfikanci grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy... wileński
(Pan wie już za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że "szumią jodły w Tel-Avivie",
I wszechsłowiańscy marzyciele
Zebrani w malowniczą trupę,
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortunny sku..synu,
Gó..arzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A sr.. chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świńtuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

Julian Tuwim
Obserwuj wątek
    • basia.basia Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:20
      gini napisała:

      > Apsztyfikanci grubej Berty
      > I katowickie węglokopy,
      > I borysławskie naftowierty,
      > I lodzermensche, bycze chłopy,
      > Warszawskie bubki, żygolaki
      > Z szajką wytwornych pind na kupę,
      > Rębajły, franty, zabijaki,
      > Całujcie mnie wszyscy w dupę.

      Genialne! Nie znałam tego:)))))))))
      • gini Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:26
        basia.basia napisała:

        > gini napisała:
        >
        > > Apsztyfikanci grubej Berty
        > > I katowickie węglokopy,
        > > I borysławskie naftowierty,
        > > I lodzermensche, bycze chłopy,
        > > Warszawskie bubki, żygolaki
        > > Z szajką wytwornych pind na kupę,
        > > Rębajły, franty, zabijaki,
        > > Całujcie mnie wszyscy w dupę.
        >
        > Genialne! Nie znałam tego:)))))))))


        Wciaz aktualne, tyle, ze wtedy slowo "dupa" nie bylo zakazane jeszcze.
        • wan4 Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 12:44
          gini napisała:

          > Wciaz aktualne, tyle, ze wtedy slowo "dupa" nie bylo zakazane jeszcze.

          :)))
          Teraz zanim jeszcze dojdziesz do słowa "dupa" to już cię skasują... bo
          słowo "doszła" jest już zakazane ;)
      • t1s Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:28
        A to znasz?


        Marian Hemar

        Moja przekora

        A ja czlowiek przekorny.
        Nie szanujacy powag.
        Byle wszystkim na przekor.
        Wszyscy tak, to ja owak.

        Przekora piorem wodzi,
        Przekora lutnie stroi.
        Ot, przyklad: Kiedy w kraju
        Pisarze, koledzy moi,

        Przez lata, z nabozenstwem
        Ideowo maniackiem
        Przed Stalinem lezeli
        Migdalowym plackiem,

        Kiedy sie do Stalina
        Kruczkowski migdalil,
        Kiedy go Jastrun slawil,
        Gdy go Przybos chwalil,

        Kiedy miedzianym czolem
        Iwaszkiewicz mu bil,
        Kiedy go Mitzner kochal,
        Gdy go Brzechwa lubil,

        Gdy go Pasternak lizal,
        Putrament ubostwial,
        Gdy mu Kott wonna chwalba
        Z kadzidlanych ust wial,

        Gdy Slonimski ogonkiem
        Przed portretami merdal,
        Aby za to merdanie
        Bierut jemu order - dal,

        Kiedy Broniewski pisal
        Ze lzami i do rymu
        "Jak dobrze, ze na Kremlu
        Pracuje Stalin!" - gdy mu

        Osmanczyki odolskie
        I arskie Brandysy
        Wypisywaly wiersze,
        Piesni, zyciorysy.

        Eklogi, panegiryki,
        Artykuliki, dzielka,
        ze Stalin geniusz, gwiazdka,
        Sloneczko, perelka,

        ze on dobry dla Polski,
        Dla dzieci i dla mlodziezy
        I ze jak i dlaczego
        Kochac jego nalezy,

        Ze cukier krzepi,
        A Stalin jeszcze lepiej,
        Ze Stalin grzeje, Stalin chlodzi,
        Stalin nigdy nie zaszkodzi -

        Kiedy te rozbuchane
        Najemne melamedy
        Tak jazgotaly, wyly
        I pialy - to ja wtedy

        Krzyczalem na kraj caly
        I na caly globus,
        Ze to wszystko nieprawda!
        Ze Stalin krwawy lobuz!

        "Przepraszam towarzyszow,
        Prosze towarzyszek" -
        Tak krzyczalem - "to klamstwo!
        To jest kat i opryszek!

        Zarozumialy durak,
        Paranoik upiorny!"
        Tak krzyczalem. (Mam swiadkow).
        Bo ja czlowiek przekorny.

        Az Chruszczow moje slowa
        Potwierdzil. I kazdemu
        Kazal tak mowic, jak ja
        Mowilem piec lat temu.

        Zaledwie przyszla z Moskwy
        Komenda, zeby w try migi
        Likwidowac Stalina,
        Juz hurma, na wyscigi,

        Ruszyli moi koledzy.
        Chruszczow kazal. Nu, znaczy,
        Bic Stalina, jak w kuper,
        Za przeproszeniem, kaczy.

        Hej, kto pierwszy ten lepszy!
        Do ataku! Do wierszy!
        Do satyr! Do dyskusji!
        Patrzcie - Slonimski pierwszy.

        I Jastrun, Kott, Broniewski,
        Przybos, Mitzner, Osmanczyk -
        Patrzcie, ktory gorliwszy,
        Skwapliwszy wanczyk-wstanczyk.

        Z bohaterska odwaga,
        Z ryzykanckim zuchwalstwem,
        Krzycza: Precz ze Stalinem!
        Krzycza: Precz ze sluzalstwem!

        Krzycza: Precz z lizusostwem!
        Bez zadnych ceregieli
        Krzycza. Bo Chruszczow kazal,
        By teraz tak krzyczeli.

        A ja czlowiek przekorny.
        Ja odchodze na strone
        I mysle: Czas przed nimi
        Wziac Stalina w obrone.


        *
        Nie bylo w dziejach swiata
        Takiego, jak on, kata
        I nie bylo gorszego
        Despoty i wariata,

        Niz to diabla nasienie,
        Ta sowiecka gadzina -
        Stalin. Ale to jednak
        Nie byla jego wina.

        On byl wina ustroju,
        Co w sobie logicznie miesci
        Mozliwosc takiej zbrodni,
        Bezkarnej przez lat trzydziesci.

        Ta potworna purchawka
        Mogla rosc tylko na gnoju
        Komunistycznej Rosji
        Jej ludzi i jej ustroju.

        Trzeba te mierzwe rozrzucic,
        Wtedy purchawka zniknie.
        Krzyczcie: Precz z tym ustrojem!
        Znam was. Nikt tak nie krzyknie.

        Wy bojary nikczemne!
        Wam Iwan w nos uragal,
        I po pyskach was walil
        I za brody was ciagal,

        Zywym ogniem przypiekal
        I zywcem pasy z was darl,
        A wy jemu: Sloneczko!
        Wiwat! Niech zyje! Na zdar!

        A wy mu czolem bili,
        A wy plackiem i prochem
        Rozmodleni lezeli
        Przed kochanym molochem.

        Toz nie wincie Iwana!
        Toz nie wincie molocha!
        Moloch nie winien. Winien
        Ten, kto molocha kocha.

        Zamiast od razu, w pierwszym
        Dniu, takiego Iwaszke
        Buch w zeby! Co pod reka,
        Tym lupnac! I rozbic czaszke.

        Ty, jeden z drugim, cos przed nim
        Drzal i truchlal, jak wozny -
        Ty teraz na niego z pyskiem?
        Ze car Iwan byl Grozny?

        Teraz "precz!" krzyczysz? Teraz
        Za pozno! Teraz nie sztuka!
        Wam od Stalina wara.
        To jest moja c h a z u k a.

        On byl dla was, jak ulal.
        W sam raz. Dobry. Wyborny.
        Ja jego dzisiaj bronie!
        (Bo ja czlowiek przekorny...)
        • qwww Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:35
          świetne
          • gini Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:38
            Moje wielkie odkrycie

            Po latach rozmyśliwań,
            Niemal u schyłku życia,
            Dokonałem niezmiernie
            Głębokiego odkrycia.

            Moje wielkie odkrycie
            Raz na zawsze, niezbicie
            Rozwiązuje odwieczną
            Zagadkę, mianowicie,

            Rozstrzyga nieomylnie,
            Ustala niezachwianie
            Ostateczną odpowiedź
            Na ciekawe pytanie,

            Co dręczy nas od wieków
            I wciąż wraca od nowa:
            KTO RZĄDZI ŚWIATEM? Jaka
            Mafia anonimowa?

            Nie wierzcie w bajki. Nie ma
            Żadnego Synhedrionu
            Sekretnych władców. Nie ma
            Żadnych "Mędrców Syjonu".

            Więc to bajka. I bujda,
            Że "światem rządzą kobiety"
            I nieprawda, że światem
            Rządzą Żydzi - niestety.

            Nie my, tj. nie oni.
            Nie Żydzi i nie masoni,
            Nie mormoni, nie kwakrzy
            Nie fabrykanci broni.

            Nie junkrzy, nie sztabowi
            Wojskowi kondotierzy,
            Nie monopole, kartele,
            Bankierzy ni bukmakierzy,

            Nie związki zawodowe,
            Nie "Standard Oil", nie Watykan,
            Nie internacjonałka
            Kalwinów czy anglikan,

            Nie międzynarodówka
            Komuny, czy "kapitału" -
            Ktoś inny. Kto? - pytacie.
            Zaraz, ludzie, pomału.

            Gotowiście na wszystko?
            Ha, dobrze, jam też gotów.
            Słuchajcie: światem rządzi
            Wielka zmowa idiotów.

            Światem rządzi sekretna
            Pomiędzynarodówka
            Agresywnego durnia
            I nadętego pólgłówka.

            Trade union grafomanów,
            Tajna loża bęcwałów,
            Klub ćwiercinteligentów,
            Konfederacja cymbałów,

            Aeropag jełopów,
            Jałowych namaszczeńców,
            Pompatycznych ważniaków,
            Indyczych napuszeńców.

            To oni, sprzymierzeni
            W powszechnym związku, który
            Rozstrzyga o powodzeniu
            Teatru, literatury.

            Gramofonowej płyty,
            Filmy, obrazu, symfonii.
            To oni decydują
            O kulturze, To oni.

            Przydzielają posady
            Stypendia, nagrody, szanse,
            Ordery, renumeracje,
            Bonusy i awanse.

            Samym instynktem głupoty
            Odnajdują się wzajem.
            Rozumieją się wspólnym
            Językiem i obyczajem.

            I hasłem, które woła
            Z ochotą raźną i rączą:
            KRETYNI WSZYSTKICH KRAJÓW
            LĄCZCIE SIĘ! Więc się łączą.

            Przeciw wszelkim ambicjom,
            Przeciw wszystkim talentom,
            Przeciwko swoim wrogom,
            Przeciw nam - inteligentom.

            To oni - pan generał,
            Co dziś rozumie bezwiednie,
            Jak dziś w cuglach, szach mach, wygrać
            Wszystkie wojny poprzednie.

            To cenzor, ktory skreśla
            Wszystkie mądre kawały,
            Tak, aby w rękopisie
            Same głupie zostały.

            To krytyk, co bełkoce,
            Chociaż nikt go nie słucha
            I czepia się cudzego
            Pióra, jak wesz kożucha.

            Ekonomista, który
            Kosztem ogólnej nędzy
            Uzdrowi "wymianę dewiz"
            I "pokrycie pieniędzy".

            To polityk, mąż stanu
            Dyplomata, co wkopie
            Niewinnych ludzi w Azji,
            W Afryce i w Europie

            W tak trudne sytuacje,
            W tak kręte labirynty,
            W tak polityczne kanty
            I dyplomatyczne finty,

            Że z nich jedyne wyjście
            Na świat i światło Boże -
            Przez wojnę, której nikt nie chce,
            Przez morze krwi i morze

            Łez. - Oni nas trzymają
            W ryzach, za twarz i pod batem.
            To ONI - i to jest właśnie
            Ta mafia, co rządzi światem.
            * * *
            A jaka na nich rada?
            Bo czuję moi mili,
            Że z dziecięcą ufnością
            Pytacie mnie w tej chwili,

            Muszę prawdę powiedzieć,
            Wbrew ufności dziecięcej:
            Niestety, nas jest za mało.
            Durniów jest znacznie więcej.

            My skłóceni, więc słabi.
            Durnie zgodni, więc silni.
            My się często mylimy.
            Durnie są nieomylni.

            My sceptycy, zbłąkani
            Na ziemi i na niebie -
            A ONI tak aroganccy
            I tacy pewni siebie

            I tacy energiczni
            Że serce z trwogi mdleje.
            Ach, nie znam żadnej rady.
            Mam tylko jedną nadzieję.

            Żyję tylko tą drobną
            Otuchą i nadzieją
            Że my umiemy śmiać się.
            A durnie nie umieją.

            Kto wie... może po wiekach,
            Kto wie... może w oddali,
            To jedno przed durniami
            Obroni nas i ocali.

            Tym śmiechem was zasłonię
            I do serca przygarnę.
            I może nie pójdziemy
            Ze wszystkim na hemarne...



            Marian Hemar



            Giwi o tych cenzorow sie nie czepiaj do mnie, co najwyzej do Tuwima i Hemara.
            • t1s Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:46
              Choć nie bardzo tu pasuje, jednak go wkleję.
              To mój ulubiony wiersz Hemara;


              Marian Hemar

              Katyń
              Tej nocy zgładzono Wolność
              W katyńskim lesie...
              Zdradzieckim strzałem w czaszkę
              Pokwitowano Wrzesień.
              Związano do tyłu ręce,
              By w obecności kata
              Nie mogła ich wznieść błagalnie
              Do Boga i do świata.

              Zakneblowano usta,
              By w tej katyńskiej nocy
              Nie mogła błagać o litość,
              Ni wezwać znikąd pomocy.

              W podartym jenieckim płaszczu
              Martwą do rowu zepchnięto
              I zasypano ziemią
              Krwią na wskroś przesiąkniętą.


              By zmartwychwstać nie mogła,
              Ni dać znaku o sobie
              I na zawsze została
              W leśnym katyńskim grobie.

              Pod śmiertelnym całunem
              Zwiędłych katyńskich liści,
              By nikt się nie doszukał,
              By nikt się nie domyślił

              Tej samotnej mogiły,
              Tych prochów i tych kości –
              Świadectwa największej hańby
              I największej podłości.

              - - -

              Tej nocy zgładzono Prawdę
              W katyńskim lesie,
              Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,
              Po świecie jej nie rozniesie...

              Bo tylko księżyc niemowa,
              Płynąc nad smutną mogiłą,
              Mógłby zaświadczyć poświatą
              Jak to naprawdę było...

              Bo tylko świt, który wstawał
              Na kształt różowej pochodni
              Mógłby wyjawić światu
              Sekret ponurej zbrodni...

              Bo tylko drzewa nad grobem
              Stojące niby gromnice
              Mogłyby liści szelestem
              Wyszumieć tę tajemnicę...

              Bo tylko ziemia milcząca,
              Kryjąca jenieckie ciała,
              Wyznać okrutną prawdę
              Mogłaby – gdyby umiała.

              - - -

              Tej nocy sprawiedliwość
              Zgładzono w katyńskim lesie...
              Bo która to już wiosna?
              Która zima i jesień

              Minęły od tego czasu,
              Od owych chwil straszliwych?
              A sprawiedliwość milczy,
              Nie ma jej widać wśród żywych.

              Widać we wspólnym grobie
              Legła przeszyta kulami –
              Jak inni – z kneblem na ustach,
              Z zawiązanymi oczami.

              Bo jeśli jej nie zabrała,
              Nie skryła katyńska gleba,
              Gdy żywa – czemu nie woła,
              Nie krzyczy o pomstę do nieba?

              Czemu – jeśli istnieje –
              Nie wstrząśnie sumieniem świata?
              Czemu nie tropi, nie ściga,
              Nie sądzi , nie karze kata?

              - - -

              Zgładzono sprawiedliwość,
              Prawdę i wolność zgładzono
              Zdradziecko w smoleńskim lesie
              Pod obcej nocy osłoną...

              Dziś jeno ptaki smutku
              W lesie zawodzą żałośnie,
              Jak gdyby pamiętały
              O tej katyńskiej wiośnie.

              Jakby wypatrywały
              Wśród leśnego poszycia
              Śladów jenieckiej śmierci,
              Oznak byłego życia.

              Czy spod dębowych liści
              Albo sosnowych igiełek
              Nie błyśnie szlif oficerski
              Lub zardzewiały orzełek,

              Strzęp zielonego munduru,
              Kartka z notesu wydarta
              Albo baretka spłowiała,
              Pleśnią katyńską przeżarta.



              I tylko p a m i ę ć została
              Po tej katyńskiej nocy...
              Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,
              Nie chciała ulec przemocy

              I woła o s p r a w i e d l i w o ś ć
              I p r a w d ę po świecie niesie –
              Prawdę o jeńców tysiącach
              Zgładzonych w katyńskim lesie.

              • gini Re:t1s 06.02.05, 00:48
                Dzieki, tego nie znalam jak mi umknal nie mam pojecia .
        • basia.basia Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:46
          t1s napisał:


          >
          > Marian Hemar
          >
          > Moja przekora
          >
          > A ja czlowiek przekorny.
          > Nie szanujacy powag.
          > Byle wszystkim na przekor.
          > Wszyscy tak, to ja owak.

          Wielkie dzięki:)
          Coś niebywałego!
      • kingakunowska Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:44
        Zeby bylo rytmiczniej, powinno byc "calujcie wy mnie wszyscy w dupe" :-P
    • qwww Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:55
      Bank

      Jak czarne wlochate kulki
      po banku tocza sie srulkki.
      Skacza, skacza nad biurkiem,
      targuje sie srulek ze srulkiem.
      Srulek srulkowi ulegl
      i biegnie do kasy srulek.
      Liczy drzacymi palcami
      i zmyka przed srulkami.
      W klubzeslach z dala od kasy
      siedza srule-grubasy.
      Srulki z usmiechem lubym
      klaniaja sie srulom grubym.
      A w glebi - w ciszy - wielki jak krol
      Duma
      sam
      glowny
      Srul
      Julian Tuwim
      • wolej5 Tadeusz Boy Żeleński -Litania ku czci P.T. ...:))) 06.02.05, 01:00
        Inwokacja


        Dostojna Pani! Sporo lat już mija, jak słucham potulnie i cierpliwie potoków
        Twej wymowy; racz więc przymknąć teraz na chwilę Twe słodkie usteczka i pozwól
        mi przemówić, a postaram się - w przeciwieństwie do Ciebie, Pani - być zwięzłym
        i treściwym.

        O ty, polskiej ziemi chwało,
        Ty, postaci wpółmonarsza,
        Ty, czcigodna, nazbyt mało
        Opiewana "damo starsza";

        Ty, co z głębin swej kanapy
        Wychylając kibić tłustą,
        Brzydkie swe nadstawiasz łapy
        Przerażonym naszym ustom;

        Ty, co z dostojeństwem w twarzy
        Dźwigasz swe potworne kłęby,
        O których Lustmörder marzy
        Szczerząc zakrwawione zęby;

        I ty, uroczysta klępo,
        W swojej wiecznej sukni bordo,
        Ze swą beznadziejnie tępą -
        Powiedzmy otwarcie - mordą;

        Ty orędowniczko dzielna
        Uciśnionej polskiej nacji,
        Arcykapłanko naczelna
        Naszej starobabokracji;

        Ty, co w "Piątki" lub "Soboty"
        Polskich dusz sprawujesz rządy,
        Starodawne wskrzeszasz cnoty
        A druzgoczesz "nowe prądy";

        Co na fiksach i na rautach,
        I na dobroczynnej sesji
        Pytlujesz o pruskich gwałtach,
        O modernie i secesji;

        Ty, co wszelkich zadań bytu
        W mig rozcinasz każdy problem,
        Gdy człek myśli, jakim by tu
        Zamknąć babie gębę skoblem;

        Ty, strącona z Łysej Góry -
        W salonu fałszywy "ampir",
        Gdzie nas bierzesz na tortury
        I krew nudą ssiesz jak wampir;

        Ty, co głupoty powagą
        Najmądrzejszych wodzisz za łby;
        Ty, którą po śniegu nago
        Człowiek bez litości gnałby;

        Ty, elokwencji patoko,
        Coś jest wiecznych sporów źródłem,
        Czy cię nazwać starą kwoką,
        Czy też raczej starym pudłem;

        Ty, co gorzko winisz męża
        O prozaizm i codzienność,
        Gdy twa energia zwycięża
        Nazbyt rzadko jego senność;

        I ty, której czujność tępi
        Młodych wzruszeń powab czysty,
        A co w Tomaszu a Kempi
        Dawnych gachów chowasz listy;

        Ty, co zdarłszy z siebie płótna
        Oglądasz się w lustrze całą
        I wzdychasz, ropucho smutna:
        "On tak lubił moje ciało..."

        Ty, obrazie wiedźmy starej,
        Wydarty ze sztychów Goyi -
        Powiedz mi: przez jakie czary
        Jęczymy w niewoli twojej?

        Z jakim czartowskim blekotem
        Omamienie na nas padło,
        Że czynimy czci przedmiotem
        Szpetność, głupotę i sadło?

        Przez jakie dziwne kuriozum
        Tłuszcz bierzemy za charakter,
        Pustą grzechotkę za rozum,
        A za obraz cnót - klimakter?

        Za co stwór podeszły wiekiem,
        Co kobietą być już przestał,
        A nigdy nie był człowiekiem,
        Windujemy na piedestał???!

        Próżne gniewy, próżne męstwo,
        Nie nadeszła chwila jeszcze -
        Nazbyt silnie czarnoksięstwo
        Ściska nas w potworne kleszcze;

        Coraz ciaśniej, coraz duszniej,
        Coraz bardziej smutni, słabi,
        W takt kręcimy się, posłuszni,
        Jak nam zagra chochoł babi;

        I tylko w tęsknocie żyjem,
        Czy nie wstanie jaki Wandal,
        Co przepędzi babę kijem
        I zakończy raz ten skandal!...

        Pisane w r. 1908

    • qwww Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 00:57
      "Demokracja"

      Sztandar powiewa nad plugawym krajobrazem i nasza gwara głuszy bębny.
      Podsycimy w mistach najbezwstydniejszą prostytucję.
      Zmasakrujemy logiczne rewolty.
      W korzennych i podmokłych krainach - w służbie najpotworniejszych eksploatacji
      przemysłowych i militarnych.
      Żegnajcie nam tu, gdziekolwiek.
      Zaciągnięci z dobrej woli, przyjmiemy filozofię grozy;
      niech obeznani z wiedzą i udręczeni komfortem;
      i niech zdycha toczący się świat.
      To prawdziwa droga.
      Naprzód, marsz!

      Artur Rimbaud
    • qwww Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 01:20
      Adam Mickiewicz - Pchła i Rabin

      Pewny rabin w Talmudzie kąpiąc się po uszy,
      Cierpiąc, że go pchła gryzła; w końcu się obruszy:
      Dalej czatować, złowił. Siedzi przyciśnięta,
      Kręci się, wyciągając główkę i nożęta:
      "Daruj, Rabi, mądremu nie godzi się gniewać:
      Potomkowi Lewitów możnaż krew przelewać?"
      "Krew za krew! - wrzasnął Rabin - Belijala płodzie!
      Filistynko, na cudzej wytuczona szkodzie!
      Mrówki snują szpichlerze; pracowite roje
      Znoszą miody i woski, a trucień napoje:
      Ty się jedna śród ludzi z liwarem uwijasz,
      Pijaczko tym szkodliwsza, iż cudze wypijasz".
      Zakończył, i gdy więźnia bez litości dłabi,
      Pchła konając pisnęła: "A czym żyje rabi?"
    • edico Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 02:29
      Zostaw giwi w spopkoju. Jak można mieć pretensję do automatu!!!
      • lvlarynat Re: Specjalnie dla Giwi , wierszyk na dobranoc 06.02.05, 02:49
        Popatrz, popatrz dookoła, ile brudu na ulicy
        Jacy ludzie są zniszczeni, jacy oni umęczeni
        A nocami pod domami stoją brudne prostytutki
        Boję chodzić się po nocy, tyle teraz jest przemocy
        Te kobiety, co pracują dni i noce po fabrykach
        Ci mężczyźni, którzy topią swoją rozpacz w tanich winach
        Nie widzący ładnych rzeczy, dla nich nie ma ładnych rzeczy
        Popatrz, popatrz dookoła i nie staraj się zaprzeczyć

        Te parkingi hotelowe z żebrzącymi dzieciakami
        Szczęściem ich jest umyć auto z niemieckimi numerami
        Taksówkarze w samochodach grają w karty na pieniądze
        Wyczekują całe życie na swojego dobroczyńcę
        Te widoki nienormalne dla nas przecież są normalne
        Już jesteśmy nienormalni
        Coście sku..syny uczynili z tą krainą
        Pomieszanie katolika z manią postkomunistyczną
        Ci modlący się co rano i chodzący do kościoła
        Chętnie by zabili ciebie tylko za kształt twego nosa
        Już ruszyły wody z góry do jeziora zatrutego
        Do jeziora nienawiści, domu smoka pradawnego

        W każdym jednym towarzystwie tylko mowa o pieniądzach
        Przedsiębiorcy się bogacą, ale coraz brudniej w kiblach
        Na ulicy pod pałacem smród handlarzy się unosi
        Piją. plują i rzygają i sprzedają w międzyczasie.
        Na plandekach i gazetach leży ścierwo zabrudzone
        A na stołach czekolada razem z piwem przywieziona
        Te kobiety, co pracują aż po dwunastą godzinę
        Aby kupić trochę chleba i wyżywić swa rodzinę

        Coście sku..syny uczynili z tą krainą
        Czas idzie, od wieków płynie i nie zatrzymasz go siłą
        Głupia duma narodowa i kompleksy od stuleci
        Brudne twarze z wąsikami, ci agresywni frustraci
        Te kobiety umęczone, kiedy noc na niebie świeci
        Stoją jeszcze na swych nogach, piorą rzeczy swoich dzieci
        Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
        Cale życie tyrał w hucie a do huty dokładali
        Cala jego ciężka praca, wszystko było ch- ja warte
        Gdyby leżał cale życie, mniejszą czyniłby on stratę

        W starej części tego miasta proszą chorzy o jałmużnę
        Gdy już mają ile trzeba, to kupują heroinę
        A nocami pod domami okradane samochody
        Boję chodzić się po nocy, tyle teraz jest przemocy
        To przepowiedziane, przepowiedziane, przepowiedziane

        Popatrz dookoła, ile brudu na ulicy
        Jacy ludzie są zniszczeni, jacy oni umęczeni
        W samochodach przy chodnikach z lustrzanymi okularami
        Siedzą groźni i ponurzy z gazowymi naganami
        Tu złodzieje okradają wszystkich, którzy się ruszają
        I nie myślą o policji, bo ci teraz spowiedź mają
        Czasy rodzą się na nowo o pięćdziesiąt lat za późno.
        Eksperyment wykonany, lecz niestety nie udany
        A wiec powrót do przeszłości, chwytać to, co już uciekło
        I wymyślić sobie niebo, i wymyślić innym piekło

        Popatrz na ulice, jaka rzeka naprzód płynie
        W samochodzie przy chodniku zapłacono już dziewczynie
        Dzień już ma się ku końcowi, noc zakryje wszystkie brudy
        Widać będzie mniej wszystkiego, tylko bicie leżącego
        Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma
        Już umiera ta kraina

        o nie przeciw Tobie - zrozum to wreszcie
        Czy możesz poruszać się swobodnie po mieście?
        Gdy zmrok zapadnie, masz ochotę na wędrówki?
        Nie! - niebezpieczne są takie wędrówki, ··
        Gdy policja osłania polityków kolumny
        I gdy bije tych, co poglądy mają inne
        W tym samym czasie, zupełnie niedaleko
        Znaleziono zasztyletowanego człowieka

        A policja musi przecież jakoś żyć,
        Gdy praca niskopłatna, ktoś inny musi płacić
        Za takie marne grosze, to jest typowe
        Tylko idiota by nadstawiał swoją głowę

        Bum, bum - w nocy słychać w parku strzały
        Widziałem, lecz udaję, że niczego nie widziałem
        Na ulicy zatacza się kafar z wsiami
        Być tu można tylko z jego pozwoleniami

        Agresja jest wkoło podstawową zasadą
        Z reguły źle się kończy, gdy zechcesz tutaj stanąć
        Ja też klęczę w kałuży i krwawi mi nos,
        A dziś to przecież wyjątkowo spokojna noc

        Jacyś zaczepiani ludzie - jeśli tu są jacyś ludzie
        Wrzaski awantur w wódczanej malignie
        Czy rozumiesz, choć trochę logikę tych czynów?
        Nie ma litości dla sku..synów!

        Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
        Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
        Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
        Dla niego czynią najgorsze kurestwa

        Nieopodal placu, gdzie pita wóda grupą
        Młode dziewczyny handlują swoją dupą
        Czy rozumiesz, choć trochę logikę tych czynów?
        Nie ma litości dla sku..synów!

        Dalej, jeszcze szybciej samochodem
        Biały śnieg umie pięknie prostować drogę
        To co trudne i ciężkie, bardzo łatwe i lekkie
        Człowiek jest wolny, a ty jesteś człowiekiem

        Ty uważaj, co mówisz, bo ciebie słuchają
        Gdy mówisz do dzieci, co ciebie otaczają
        Tu nowy król panuje z nową królową
        To zarobek też jest dobry pod szkołą podstawową

        To nie przeciwko tobie, zrozum to wreszcie
        Hej, dzień się budzi po nocy w moim mieście
        I może bardzo wielu nie zrozumie tych słów
        Ale nie ma litości dla sku..synów!

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka