Gość: Rob Roy
IP: *.proxy.aol.com
15.06.02, 19:34
Mieszkam w "eurokolchozie" jak o nim mowia panowie spod znaku LPR. Jezeli w
tych prawdziwych bylo tak jak tutaj, to zycze Polsce mozliwie szybkiego
znalezienia sie w nim. Nie o tym jednak chce pisac. To sprawa na inne dyskusje.
Tym razem chcialbym zajac sie bardzo konkretnym problemem polskich zasilkow
chorobowych. Wyczytalem w polskiej prasie o polskich "postsovieticus
biznesmanach" oraz roznej masci notablach zarabiajacych ogromne pieniadze,
ktorych moglby im pozazdroscic niejeden amerykanski czy zachodnioeuropejski
biznesman z dziada pradziada. Ponoc dyrektor byle gownianego polskiego banku
zarabia trzykrotnie wiecej niz dyrektor Centralnego Banku USA. Skad biora szmal
na wyplacanie sobie tych zgrabnych pensyjek ? Nie ma tajemnic. Chodzi o zyski
osiagniete dzieki bandyckim roznicom w oprocentowaniu kredytow i wkladow.
Chodzi mi dalej znowu nie o to konkretnie, ale o to jak wyglada w tym wszystkim
sprawa roznego rodzaju zasilkow i emerytur. Wyobrazmy sobie dziure w ZUS-
owskiej kasie, a tym samym w budzecie panstwa spowodowana wyplacaniem zasilkow
chorobowych czy rent bankierom, ktorzy zarabiaja po ok. 400 tys. PLN. W
przepisach ZUS nie doczytalem sie limitowania wyplat z tego tytulu.
W "eurokolchozie", jak go nazywaja "rydzykowi medrcy", dawno wymyslono tzw.
maxima swiadczen z ubezpieczen spolecznych.