Gość: Kagan
IP: *.vic.bigpond.net.au
01.07.02, 12:01
Jako osoba, ktora studiowala ekonomie w kraju (PRL) i na tzw.
zachodzie (Australia) wciaz sie nie moge nadziwic, ze tyle osob
traktuje ekonomie jako nauke scisla, jakas fizyke, czy raczej
inzynierie? Przeciez ekonomia NIE jest nauka scisla. To, ze uzywa sie
w niej tyle matematyki, nic nie znaczy! Astrologowie tez wykonuja
skomplikowane obliczenia i uzywaja komputerow!
Prawda jest taka, ze nie ma jednej obowiazujacej teorii w ekonomii.
Takiej jak np. teoria makromechaniki Newtona czy mikromechaniki
(mech. kwantowej) Plancka i innych. Stad ekonomisci moga tylko
wypowiadac swe sady na temat stanu gospopdarki, przyczyn kryzysu
czy polityki ekonomicznej. Ale NIE sa to sady naukowe, ani tez
oparte na prawdziwie naukowych przeslankach. Stad dziwi mnie ten kult
Balcerowicza czy innych "guru" monetaryzmu czy ekonomii neoliberalnej.
Czyzby nikt nie widzial, ze ow monetaryzm czy noeliberalizm to tylko
rodzaj wiary parareligijnej? A ze ja sie intersuje religia i
parareligia, wiec mi sie ten temat chyba nigdy nie znudzi...
Kagan z pozdr. :)