smok5 29.05.05, 19:52 Wybiórczy szmatławiec kłamie jak zwykle. Nic nowego. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
oszolom.z.radia.maryja Re: LPR był przeciw zmianie ordynacji 29.05.05, 21:06 kolejna wpadka Gó..arzy Odpowiedz Link Zgłoś
kataryna.kataryna Re: LPR był przeciw zmianie ordynacji 29.05.05, 21:17 "napisaliśmy, że...Biuro LPR napisało do nas, że jedyny obecny na posiedzeniu przedstawiciel Ligi w komisji poseł Józef Skowyra głosował przeciw propozycji SLD" My napisaliśmy to, a biuro LPR napisało do nas tamto? A jak było naprawdę, państwo redaktorzy? Udało się w końcu ustalić? Co to za dziwaczna forma prostowania nieprawdziwych informacji? Jeśli to Gazeta się pomyliła, to się nie pisze "biuro LPR napisało do nas..." tylko pisze jak było naprawdę i uprzejmie przeprasza za wprowadzenie w błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly33 Re: wybiórcza powinna przeprosić LPR 29.05.05, 23:23 zenada, zenada Michnik jaki byl taki byl ale za jego czasow jako taki poziom byl w GW a teraz to zero kompletne Odpowiedz Link Zgłoś
indris GW powinna przeprosić... 30.05.05, 14:19 ...swoich czytelników za podanie nieprawdziwej wiadomości. Natomiast głosowanie za uczciwszą wersją ordynacji nie jest niczym wstydliwym. Bo system St Lague jest sprzyjający nie mniejszym partiom ale uczciwszemu rozdziałowi mandatów. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek3142 PARTIA GIERTYCHA DZIECKIEM OSZUSTWA 30.05.05, 11:33 Partia Giertycha dzieckiem krętactwa i oszustwa. Liga Polskich Rodzin w ogóle nie powinna istnieć, bo u jej podstaw leży fałszerstwo. Jest to przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Zacznijmy od genezy powstania LPR. Do grudnia roku 1999 w plątaninie ugrupowań skupiających narodowców naprawdę liczyły się dwa – Stronnictwo Narodowe (SN) i Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne (SND). Liderami pierwszej organizacji byli Maciej (ojciec) i Roman (syn) Giertychowie, drugą kierował Bogusław Kowalski. 19 grudnia 1999 r. odbyło się coś, co można nazwać kongresem zjednoczeniowym obu partii. Naprawdę było to jednak wchłonięcie SND przez SN. Organizacja zachowała też nazwę Stronnictwo Narodowe. Tłem zjednoczenia była zbliżająca się kampania prezydencka, w której większość narodowców poparła byłego szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generała Tadeusza Wileckiego. W uchwale kongresowej jest zapis, iż SND ulega rozwiązaniu. Na likwidatora partii wyznaczono Kowalskiego, który miał dopełnić wszystkich związanych z tym formalności. Pomysł na kasę W pierwszych miesiącach roku 2001 w łonie SN powstał konflikt. Niektórzy jego działacze, z młodym Giertychem na czele, zaczęli się dogadywać co do wspólnego startu w zbliżających się wyborach parlamentarnych z drobniejszymi ugrupowaniami. Były wśród nich Ruch Odbudowy Polski ekspremiera Jana Olszewskiego, Ruch Katolicko-Narodowy Antoniego Macierewicza i inne. Ostatecznego kształtu przymierze nabrało wiosną 2001 r. przyjmując nazwę Liga Polskich Rodzin. Konstytucja jednak stanowi, że listy do Sejmu mogą wystawiać albo partie polityczne, albo ich koalicje, albo wyborcze komitety wyborców. Komitet wyborców nie mógłby jednak liczyć ani na zwrot kosztów kampanii, ani tym bardziej na dotacje dla partii z budżetu państwa. Z kolei koalicja partyjna musiałaby przekroczyć w wyborach próg poparcia społecznego wynoszący 8 proc., na co Giertych w tym czasie nawet nie liczył. Niektórzy narodowcy wspominają, że wystarczyłoby mu wtedy nawet 3 proc., co uprawnia do sięgnięcia po państwową kasę. Roman Giertych wybrał więc wariant najprostszy: start partii politycznej. Obawiał się wszakże, iż najzwyczajniej w świecie nie zdąży zarejestrować nowej partii. Zastosował więc metodę, którą gracze giełdowi nazywają „wydmuszką”. Polega ona na przejęciu małej spółki, np. zajmującej się handlem pietruszką, lecz notowanej na giełdzie, przez firmę, która produkuje dajmyna to czołgi, a chcąc funkcjonować na parkiecie pragnie pominąć skomplikowane procedury związane z wejściem na rynek papierów wartościowych. Reinkarnacja 15 maja 2001 r. do VII Wydziału Rejestrowego Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek działającej w imieniu nieistniejącego już Stronnictwa Narodowo- Demokratycznego (sic!) kancelarii adwokackiej Romana Giertycha o dokonanie zmian zapisów w rejestrze sądowym. Dołączono pro-tokół (podpisany przez Kowalskiego i Marlenę Wierzejską – siostrę Wojciecha, eurodeputowanego, i córkę Piotra – radnego LPR w lubelskim sejmiku) z rzekomego kongresu SND odbytego 5 maja 2001 r. Wynikało z niego, że SND zmieniło nazwę na Liga Polskich Rodzin, a jej nowym prezesem jest niejaki Marek Kotlinowski (dziś poseł). Załączono też protokół z posiedzenia Rady Politycznej SND (LPR) z 10 maja 2001 r. podpisany przez Wojciecha Wierzejskiego i Zygmunta Wrzodaka. Opisano tam wybór komisji skrutacyjnej, która miała policzyć głosy w wyborach do nowego zarządu partii. W komisji tej, według złożonych w sądzie dokumentów, miał uczestniczyć m.in. Igor Downar-Zapolski – wówczas aktywista Młodzieży Wszechpolskiej. Za zgodność z oryginałem podpisał się sam Roman Giertych, adwokat. Zastosowana formuła prawna była więc taka, iż nie zarejestrowano nowej partii, ale wykorzystano już działającą. Mając komplet niezbędnych dokumentów prowadzący rejestr partii politycznych Sąd Okręgowy w Warszawie dokonał wnioskowanych zmian. Teraz Giertych mógł spokojnie zarejestrować listy kandydatów LPR do Sejmu w Państwowej Komisji Wyborczej, co też, z dobrym skutkiem, uczynił. Liberum veto W sierpniu 2001 r. pozostali – poza uczestniczącymi w tworzeniu LPR – członkowie ostatnich rzeczywistych władz SND o wszystkim ponoć dowiedzieli się z łamów antyklerykalnego tygodnika „Fakty i Mity”. Wyszło im na to, że Kowalski najzwyczajniej w świecie nie zrealizował uchwały kongresu zjednoczeniowego z grudnia 1999 r., a SND pod względem formalnym nadal funkcjonowało (Kowalski złożył nawet sprawozdanie za rok 2000). 13 sierpnia 2001 r. sześć osób z władz SND złożyło w tym samym wydziale warszawskiego sądu okręgowego skargę żądając wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem (...) w sprawie zmiany nazwy partii (...) oraz zmiany danych w ewidencji osób wchodzących w skład organu uprawnionego do reprezentowania partii – z powodu jej nieważności i uchylenia poprzedniej decyzji. W uzasadnieniu podniesiono, że SND nie istnieje od półtora roku, w maju nie było żadnego kongresu, a większość ludzi, których nazwiska znalazły się na jego dokumentach, nawet nie było członkami Stronnictwa (poza jednym facetem, który mieszkając na stałe w Oslo najprawdopodobniej o niczym nie wiedział). Zauważono, że gdyby jakiś kongres się odbywał, musiałby wpierw zostać zwołany przez zarząd główny, czyli m.in. składających skargę. A byli to: Jan Engelgard, Waldemar Wyrostkiewicz, Zbigniew Lipiński, Halina Ostowicz, Konrad Rękas i Zbigniew Okorski. Państwowa Komisja Wyborcza czekała na werdykt sądu. Ten się jednak nie spieszył. Byle do wiosny Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi Giertych wniósł o odrzucenie skargi twierdząc, że jest ona elementem walki politycznej. Dostarczył do sądu pismo Zarządu Głównego SND podpisane przez Kowalskiego datowane na 21 kwietnia 2001 r. Wynikało z niego, że wszystkie osoby, którym skarżący zarzucili, że nie należały do Stronnictwa, zostały wówczas do niego przyjęte. Na liście obecności z posiedzenia ZG SND podpisały się też osoby, które wycofały się ze skargi. Wśród nich Kowalski i Wyrostkiewicz. – W chwili składania pisma przez Romka, Wyrostkiewicz znajdował się w ciężkim stanie w szpitalu. Autentyczność jego podpisu powinien więc zbadać grafolog. Kowalski był zaś w dniu rzekomych obrad ZG w Wilnie, choć utrzymuje, że zdążył wziąć udział w posiedzeniu – mówi Konrad Rękas. Z naszych informacji wynika, że politycy LPR naciskali na świadków tamtych zdarzeń, by w trakcie postępowania złożyli odpowiednie zeznania. Ostatecznie ze skargi wycofało się pięć osób. Pozostał tylko Rękas. Dlaczego pozostałe pięć osób wycofało się ze stawiania zarzutów? Intencji nie można ustalić, ale warto przyjrzeć się, co obecnie ludzie ci robią. Na przykład Engelgard pracuje na dyrektorskim stanowisku w mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim, podobnie jak Lipiński. W mazowieckim sa- morządzie władze zaś współdzierży LPR, a Kowalski jest nawet wicemarszałkiem regionu. 15 października 2001 r. postępowanie wznowiono. Zdążono przesłuchać Kowalskiego i Ostowicz. Rękas złożył zaś kwity na to, że w grudniu 1999 r. SND faktycznie uległo rozwiązaniu. Odbyły się aż dwa posiedzenia sądu, z czego ostatnie 28 lutego 2002 r. LPR reprezentował oczywiście Giertych. Oko proroka Rękas złożył jednocześnie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście doniesienie o popełnieniu przestępstwa polegającego na poświadczeniu nieprawdy i wyłudzeniu urzędowego dokumentu o wpisie do rejestru partii politycznych w celu osiągnięcia korzyści materialnej – subwencji z budżetu. Prokuratura postępowanie wszczęła, zawiesiła, a następnie umorzyła. – Od roku 2001 do dzisiaj członkowie władz LPR naciskali, by potwierdzić ich nieprawdziwą wersję zdarzeń – mówi Rękas. – Pytano mnie, co chciałbym Odpowiedz Link Zgłoś