kataryna.kataryna
23.08.05, 21:04
Dziennikarz miał czelność zapytać Cimoszewicza o to czy córka zapłaciła w
Stanach podatek od zysku z akcji. I co usłyszał? "Moja córka nie kandyduje".
Mamy się nie interesować.
Podobała mi się też odpowiedź, że spóźnił się o 3 miesiące ze złożeniem
dwustronicowego oświadczenia bo był zarobiony w ministerstwie a czegoś tam
nie wpisał akcji bo uznał, że to bez znaczenia. Uznał sobie, że przepis jest
bez znaczenia więc go zignorował.
Faaajnie. Też tak mogę? I jeszcze jakieś głupie żarty o "braku przecinka"
kiedy powinien przynajmniej przeprosić albo ze wstydem milczeć.
A jacyś biedni ludzie, ileś tam rodzin, są ciągani po sądach bo przy wyborze
lekarza żona podpisała się za męża a mąż za żonę. Dla takich nie ma wykrętów,
pełna surowość. Podobnie jak dla pani Zofii N. Jej nikt nie uwierzy w
formalną omyłkę lub, że uznała jakiś przepis za nieważny.
W normalnym kraju władzy wolno mniej. U nas jest odwrotnie.
A tak się traktuje zwykłego człowieka:
www.senat.gov.pl/k4/dok/sten/oswiad/Romaszew/1901o.htm