ksiaze.ciemnogrodu
09.12.05, 18:10
Czytając te wszystkie komentarze postanowiłem wszystkim mniej
zorientowanym przedstawić portret statystycznego "Moherowego beretu"
słuchającego Radia "Maryja" na przykładzie własnych rodziców .
Historia będzie długa i niezbyt wesoła , a żeby dobrze ją zrozumieć muszę
zacząć od krótkiego rysu historycznego . Więc wszyscy ciekawi proszę zapiąć
pasy ... zaczynamy .
Mieszkam w jednym z największych miast Polski , ja się tu urodziłem , moi
rodzice się tu urodzili , jak również rodzice moich rodziców, itd. . Dziadek
od strony ojca był przed wojną wojskowym , brał udział w wojnie obronnej '39
r. ,za co został nawet odznaczony . Rodzice mojej matki są rolnikami , a
raczej byli (babka nie żyje , a dziadek jest już za stary na uprawianie
ziemi , nie mówiąc już o nie opłacalności tego zajęcia) . Wspominam swoich
dziadków po to byście lepiej zrozumieli kim są moi rodzice , tzn. skąd się
wywodzą , kto ich wychował itd. Prawda jest taka , że nie można powiedzieć
kim człowiek jest nie znając jego rodziny .
Po wojnie jak to po wojnie , dziadkowie (tak jak i cały naród zresztą )
brali udział w odbudowywaniu zniszczonego państwa , jeden budował Hutę ,
drugi odbudowywał miasto XYZ , narzekali na nową władze , ale z optymizmem
patrzyli w przyszłość .
I tu pojawiają się moi rodzice , oboje dorastają w PRLowskich realiach ,
ojciec kończy studia zostaje inżynierem , pracuje w Państwowej firmie , nie
angażuje się w politykę , nie należy ani do partii , ani do Solidarności (
znając ludzi i z jednej i z drugiej organizacji nie ufał ani jednym , ani
drugim ) . Nie boi się jednak głośno wypowiadać swojego zdania , za co
niejednokrotnie ma nieprzyjemności . Nigdy nie zajmuje stanowiska
kierowniczego z wiadomych względów (nie należy do partii) . Jeśli chodzi o
matkę to kończy ona liceum , również pracuje w Państwowej firmie , poznaje
ojca , biorą ślub , rodzimy się my itd. Jeszcze tylko wspomnę , ze w latach
najcięższego kryzysu w Polsce rodzice jeżdżą na tzw. "tranzyt" i jakoś dzięki
temu i pomocy wuja ze stanów dożywamy roku '89 i wielkich przemian .
Wszyscy są podnieceni zachodzącymi zmianami i otwierającymi się przed ludźmi
możliwościami . Rodzice idą głosować na Wałęse `wybawiciela' naszego kraju .
Równocześnie zaczynają planować co zrobić aby w tej nowej rzeczywistości się
odnaleźć i żyć na przyzwoitym poziomie .
I tak w roku '91 , czy też '92 pożyczają się kasy od wujka from states ,
sprzedają mieszkanie i w należącym do nas budynku otwierają PUB . I tak
zaczyna się przygoda mojej rodziny z prywatną inicjatywą i hasłem `Bierzcie
sprawy w swoje ręce' ( wiadomo kto tak mówił) .
Knajpę rodzice wyremontowali swoimi rękami , aż w końcu doczekali się
otwarcia !!!
Na początku było ciężko schodziły się wszelkiej maści lumpy i menele , ale po
roku walk(w dosłownym tego słowa znaczeniu) atmosfera się oczyściła , Pub
zaczął bardzo dobrze funkcjonować przychodzili sami normalni i porządni
ludzie , a my zaczęliśmy zarabiać naprawdę duże pieniądze ( Nigdy nie zapomnę
Mikołaja i gwiazdki w pierwszym roku dużych dochodów ŕ wspaniałe
prezenty ;) ) . Pracy było równie dużo , ale rodzice uznali , że jeśli się
chce do czegoś dojść to tak trzeba ( 7 dni w tygodniu po 12 h dziennie w
zadymionej knajpie ) .
Kupiliśmy samochód , mieszkanie wszystko się wspaniale układało , a do tego
rodzice wykazywali , aż zbytnią uczciwością , rozliczali się z fiskusem z
każdego rozlanego piwa, z każdej sprzedanej paczki orzeszków . Wystarczy , że
powiem , że przez najlepsze 2 lata rodzice zapłacili 600 mln. zł podatku ( na
stare oczywiście , na nowe to jest 60 tys.) , a były to początek lat 90 gdy
podatki jeszcze nie były tak wysokie , VAT dopiero wchodził , co daje pojęcie
o tym jak rodzice się rozliczali z fiskusem .
Z roku na rok robiło się coraz ciężej , wchodziły nowe podatki , nowe
wymagania , coraz więcej przepisów , ustaw , kruczków , ale dalej wszystko
szło dobrze . Zarobki co prawda nie były już tak wysokie , ale dało się
wyżyć , aż w końcu nadszedł rok '95 czy też 96 ...
Wtedy to moi rodzice spotkali się oko w oko z Demokracją w rozumieniu
najlepszych demokratów w Polsce , a mianowicie z demokracją w wykonaniu Unii
Wolności . Tak się niezbyt dobrze złożyło , że wszystkie urzędy w naszym
mieście obstawione były przez unitów na czele z funkcją Prezydenta Miasta .
Poszło co tu dużo mówić o łapówkę ,łapówkę za przedłużenie koncesji na
sprzedaż piwa . Rodzice , którzy jak już wspomniałem są ludźmi nad wyraz
uczciwymi tej łapówki oczywiście nie dali , rozpoczynając walkę z
urzędnikami , którzy tą łapówkę chcieli . W swojej walce zwrócili się nawet
do samego Prezydenta Miasta , nie wzięli jednak pod uwagę faktu , a raczej
nie spodziewali się tak szokującej prawdy , że prezydent i wszyscy urzędnicy
to jedna klika ( i tu sprostuje , że ta klika jest nad ponad partyjna ) ,
która doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich poczynań . I tak w ramach
poparcia dla moich rodziców V-ice Prezydent Miasta w obecności Prezydenta
Miasta na apel mojej mamy , że to jest przestępstwo i , że skazuje nas to na
bankructwo i , że moi rodzice mają dwójkę dzieci na utrzymaniu usłyszała
(tutaj cytat dosłowny ) ,że `on jej dzieci nie robił' !!!
I tak od tamtej pory do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy żadnej decyzji w
sprawie owej koncesji , pomimo , że urząd na wydanie zgody , lub negatywnej
opinii ma 3 miesiące ( Od tego czasu minęło 8 lat !!! ) . Nagłą utratę
źródła dochodów i w zasadzie stanięcie na krawędzi bankructwa ojciec
przypłacił ciężką chorobą wieńcową , a matka depresją . Nie musze chyba
dodawać , że rodzice walczyli jak mogli , dawali sprawy do prokuratury ,
która też się okazała jednym wielkim bagnem , próbowali zainteresować sprawą
dziennikarzy , którzy też okazali się w większości być powiązani jakimiś
dziwnymi układami . Nie wywalczyli w swojej sprawie dosłownie nic !!!
Rodzice popadli oboje w stan , który można opisać jedynie jako wegetatywny ,
byli sceptycznie nastawieni do wszystkiego , wszędzie widzieli tylko i
wyłącznie klikę i zmowę
( co muszę przyznać wcale nie mijało się z prawdą ) .
Przetrwać nam było niezwykle ciężko , żeby przeżyć sprzedaliśmy sporą część
naszego majątku , wiele pamiątek rodzinnych , wszystko za grosze , żeby tylko
przeżyć .
Rodzice szukali pracy , ale wszędzie byli za starzy , matki nie chcieli nawet
na stanowisko sprzątaczki przyjąć !!! Jakoś nam się udało ... przetrwaliśmy .
Przetrwaliśmy , ale kłopoty finansowe , które rozpoczęły się od przymusowego
zamknięcia PUBu trwają do dzisiaj ( a to było 8 , prawie 9 lat temu !!! ) .
Po wszystkich tych przeżyciach rodzice byli cieniami samych siebie ,
apatyczni , depresyjni , pozbawieni nadziei i wiary w nasz kraj , a raczej w
to , że da się tu żyć .
Wszystko co tylko zaczynali robić natrafiało na urzędniczy opór i chamstwo .
Dodatkowym ciosem dla nich był fakt , że na ich oczach osoby , które były
odpowiedzialne za nasz dramat w jakiś dziwny sposób zamiast iść siedzieć za
to co nam zrobili dorabiały się olbrzymich majątków , wiodło się im po prostu
fantastycznie .
I tu pojawiło się Radio Maryja , całkiem przypadkowo przez mój głupi dowcip .
Malowałem swój pokój słuchając równocześnie radia , a że często zmieniałem
stację raz przez przypadek trafiłem na RM i dla `checy' zacząłem go słuchać .
W pokoju obok byli moi rodzice , którzy wszystko słyszeli i w pewnym momencie
przyszli do mnie żebym pogłośnił . Jako , że opinie o tym radiu miałem
wyrobioną (najgorsze `wieśniactwo' jakie może być) powiedziałem , że jeśli
chcą go słuchać to nie w moim pokoju i oddałem im radio do kuchni , gdzie
stoi do dnia dzisiejszego z nie zmienioną częstotliwością od 5 , 6 lat .
Na początku bardzo mnie to irytowało , sam dźwięk tego radia , nie mogłem
zrozumieć czemu moi rodzice go słuchają , jak mogą to robić j