piotr7777
15.12.05, 12:50
Po 10 latach obcowania z Aleksnadrem Kwaśniewskim czeka nas spory szok, bo
następca maksymalnie się od niego różni. O ile Donald Tusk jako prezydent
mógłby kontynuować kontakty ze światem biznesu i sportowcami to za
Kaczyńskiego te dwa ukochane środowiska odchodzącego prezydenta raczej będą
ogladać Pałac od zewnątrz, ewentualnie jego część muzealną. Nowy prezydent
raczej nie będzie uczestniczyć w takich uroczystościach jak wręczanie nagród
Nike czy paszportów Polityki, które to uroczystości Aleksander Kwaśniewski
regularnie zaszczycał. Większa będzie niż za obu poprzednich prezydentów
celebra a na żaden luz nowy prezydent sobie nie pozwoli - jeśli już to na
wymuszony i urzędowy. Prezydent raczej nie pojedzie dopingować polskich
piłkarzy w Niemczech, natomiast nie odpuści żadnej martyrologicznej
uroczystości - z tego też względu urlop zapewne będzie zawsze brał w lipcu
(bo sierpień, wiadomo nasycony rocznicami).Zaniedbana za agnostyka
Kwaśniewskiego kaplica w Pałącu stanie się często odwiedzanym miejscem - pod
tym względem Kaczyński przebije nawet Wałęsę, który na Mszę Świętą chodził
raczej u św. Brygidy w Gdańsku. Wcale też niewykluczone, że zagraniczni
goście Kaczyńskiego będą zmuszeni do przynajmniej biernego uczestnictwa w
Eucharystii.
Będzie mniej wizyt zagranicznych i raczej ograniczą się do Europy i USA -
Kaczyński jeszcze w kampanii zapowiedział, że chce skończyć z turystyką
(pomimo że kraje tzw Trzeciego Świata są często partnerami gospodarczymi RP).
Będzie mniej ułaskawień chyba że surowa polityka karna zmusi prezydenta do
wypuszczania części skazanych celem zwolnienia miejsc (wbrew pozorom machina
ułaskawieniowa miała właśnie ten pozytywny skutek).
Będzie też mniej orderów - na pewno nie będzie popularnych za Kwaśneiwskiego
odznaczeń "jubileuszowych" (jak wypadała rocznica jakiejś redakcji zawsze
prezydent odznaczał całe kolegium). Wiele wskazuje na to że na pierwszym
miejscu do orderów będą koledzy Kaczyńskiego z podziemia (co akurat samo w
sobie jest słuszne) a na ostatnim osoby choćby pośrednio zasłużone dla PRL
(np. popularni wówczas dziennikarze, aktorzy czy piosenkarze).
Będzie dostojnie, pompatycznie, ponuro i ... śmiesznie. Choć pewnie dyżurnymi
satyrykami kkraju staną się Jan Pietrzak i MArcin Wolski a "ekspercka"
Krajowa Rada "przypadkiem" nie odnowi koncesji Antyradiu gdzie regularnie
Kuba wojewódzki i Michał Figurski masakrują elekta i PiS.