pink.freud
04.02.06, 09:14
O co tak naprawdę chodziło Tuskowi? Skąd to jego dziwne zachowanie i nieprzyjęcie więcej niż korzystnej oferty dla przegranej przecież partii? Dlaczego Tusk i Rokita zachowują się jak obrażone dzieci?
Zachowanie Tuska przywodzi na myśl młodego gó..arza, który właśnie spotkał odpowiednich ludzi, którzy zaoferowali mu jedyny, niepowtarzalny, pierwszy w życiu interes. Udał się więc do ojca, który miał nieco odmienne zdanie na temat tej życiowej "okazji", po kasę. Stąd to tupanie nogami, obrażanie się, histeria a w końcu, gdy zrozumiał, że tatko nie zamierza brać pożyczki na hipotekę domu wściekłość i groźby.
Co Tusk tak naprawdę zamierzał zrobić? Dlaczego PO nie ujawniało w czasie wyborów swojego programu? Nie szło wcale o 3x15 czy później na śmieszne poprawki w rodzaju 3x16. PO nie miało żadnego planu dla gospodarki, nie miało też żadnych ekspertów, więcej tacy eksperci byliby groźni dla PO, to z tego m.in. powodu wywalono Gilowską, mogłaby się zorientować co zamierza Tusk, ze Schetyną. Gdyż to oni spotkali "odpowiednich" ludzi, którzy zaproponowali im "życiowy" interes. Bardzo prosty w swej istocie "prywatyzację do dna".
Wielki kapitał już jakiś czas temu zorientował się, po problemach ze sprzedażą STOENu i niemrawą prywatyzacją, że SLD się skończyło, że Polacy nie pójdą na żadne więcej prywatyzacje pod rządami SLD. Wymyślił więc PO i "postępowy" "liberalny" program.
To miał być KOŃ TROJAŃSKI, PO pod pozorem unowocześniania gospodarki planowała prywatyzację "do dna", przynoszącą krociowe zyski pośrednikom, którzy już dorobili się miliardów na takich transakcjach. Jak taka prywatyzacja wygladałby w praktyce i co by się działo, gdyby wróciły czasy KLD najlepiej widać na przykładzie tepsy. Sprzedano ją za marne pieniadze, pod pozorem walki z monopolem, nie dzieląc jej ani nie stwarzając warunków dla ewentualnej konkurencji. Efekt? Fracuzi stworzyli jeszcze gorszy monopol, a pieniądze za zakup odbili sobie z podwyższonych opłat frajerów czyli nas. Polska już dawno osiągnęła i przekroczyła bezpieczny dla funkcjonowania państwa poziom prywatyzacji. Polska bankowość to dziś zaledwie 26%, w UE średnia to 70%.
Stąd to całe poparcie dla Tuska obcych państw, wielkiego kapitału i rodzimych cwaniaczków liczących już zyski z pośrednictwa.
Stąd właśnie to irracjonalne zachowanie Tuska, nie chodziło tylko o uniemożliwienie demontażu starego układu, w takim wypadku PO mogłoby o wiele skuteczniej blokować takie próby będąc w rządzie, nawet z częściowym tylko MSWiA. Poszło o to, że PiS sprzeciwił się prywatyzacji "do dna" i cały "plan" gospodarczy PO wziął w łeb.
A było już tak blisko, w razie wygranej PO i Tuska, PiS miał być wykorzystany do firmowania takiego scenariusza, Polacy nabrali by się. Przez parę lat szłoby dobrze, pieniądze za wyprzedawanie reszty przedsiębiorstw strategicznych branż (banki, kopalnie, Orlen, PGNiG itd. itp.) szłyby na konsumpcję. Gdy nie zostało by już nic nastapiłaby masakra. Obce monopole dyktowałyby ceny gazu, energii, usług bankowych, stali (to już się stało), węgla, praktycznie wszystkiego. To nie byłaby nawet Argentyna, a zwykły kolonialny Bantustan.
Tusk, Schetyna i Rokita nie zostali kacykami, ale przez moment można było wyczuć prawie realny bat, który chcieli upleść na nasze plecy. Zabrakło tylko paru procent by koszmar się ziścił.