hummer
23.03.06, 10:20
"W 1996 r. Jarosław Kaczyński o mało nie zginął. Jechał w okolicach Mławy swym oplem vectra. - Samochód wypadł z drogi przy szybkości 160 km na godzinę - wspomina. - Byliśmy o włos od śmierci, policjanci powiedzieli nam, że przeżyliśmy tylko dlatego, że to niemiecki solidny wóz. Po drodze wyrwaliśmy drzewo z korzeniami. Jak się okazało, ktoś lekko poluzował zawór w kole, by powietrze powoli uchodziło."
www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=922
Czy prezesa PiS nie obowiązuje panujące w kraju prawo drogowe? Jakoś nie słyszałem o autostradach pod Mławą. Czyli przekroczył dopuszczalną prędkość prawie dwa razy. Powinien za to stracić prawojazdy.