dagooo1
29.06.06, 21:30
Fikcyjna rozmowa między mną a Prezesem Jarosławem Kaczyńskim
Tak mi się przyśniło:
Drrr...dr.yń, k..a .znowu telefon.
Dzzień Dobry. Tu Program I TVP. Został Pan wylosowany jako reprezentant
Narodu Polskiego do debaty telewizyjnej w sprawach najważniejszych.
Uczestnikami będą budowniczy IV Rzeczypospolitej oraz przedstawiciele różnych
środowisk, zwłaszcza tych, które są po słusznej stronie. Czy jest Pan gotów?
– Czzy tto jest żart czy ktoś ma porąbane we łbie?
– Absolutnie, żaden żart - Partia pragnie dialogu ze społeczeństwem i chce z
nim kontaktu.
– Ile będę z tego miał - to jedyna myśl na kacu, która wydaje mi sensowna.
– Standardowa stawka – jak Prezes wypadnie dobrze, to dużo.
Myśl o debecie na koncie oraz perspektywa przeżycia na obrotach następnego
tygodnia wymuszają na mnie jedyną, możliwą odpowiedź – kiedy?
– 30 lutego, w garniturze, umyty.
No cóż, warunki przyzwoite, niewygórowane. BĘĘĘĘĘDE MIAŁ ZA CO PIĆ.
30 lutego - debata
– Niech pan się nie boi - ja tylko przypudruję. Na wizji nie może się panu
nos świecić.
– Nos to mi się świeci, jak pani oprze się na mnie biustem. Ale na większe
pudrowanie to się nie zgadzam. Ja chcę być prawdziwy. Przypudrowała więcej.
Skład mnie nie zaskoczył – sejmowa reprezentacja olbrzymiej większości –
Prezes, Z-ca Prezesa, Główny Ideolog, Główny Sprawiedliwy, a z opozycji –
Prezes, Z-ca Prezesa, Główny Ideolog i Główny Recenzent. No i ja – prawdziwy
przedstawiciel Narodu.
Lwica dziennikarstwa – Dobry Wieczór Państwu. Naszym, głównym tematem będzie
dobro, pomyślność i rozwój społeczeństwa polskiego. Jakie mamy osiągnięcia na
tym polu?
Prezes Kaczyński – Najpierw zaśpiewamy hymn, aby podnieść morale.
Prezes Tusk – To jest manipulacja. To ja chciałem pierwszy zaśpiewać.
Glówny Ideolog Partii Rządzącej – ponieważ wybrała nas olbrzymia większość,
to my będziemy śpiewać pierwsi. Reszta jest ewidentnym kłamstwem.
Zbaraniałem. Kac to jest małe piwo. Udało mi się wtrącić.
– Czzzy mogglibyśmy mówić po kolei. Każdemu po 3 minuty,
– Absolutnie tak. Ale niech pan Prezes opozycji nie przerywa, Rządzący byli
jednomyślni.
– My też nie będziemy przerywać. Tylko niech władza nie wykorzystuje
podległości władz TVP
do manipulowania opinią publiczną.
Debata zapowiadała się pasjonująco.
Zgłosiłem wniosek następny.
– Ponieważ zaproponowano mi dyskusję z Prezesem Kaczyńskim, nie widzę sensu
aby uczestniczyła w niej opozycja oraz doradcy Prezesa. Chcę sam na sam.
Rozległy się głupie chichoty. Durnie. Wniosek jednak przeszedł. Prezes
zaakceptował.
Sam na Sam
– Panie Prezesie! To miała być debata o rozwoju Polski. Dlaczego podpiera się
Pan ludźmi, którzy
są niewykształceni, nie są w stanie myśleć perspektywicznie, są ostoją
polskiej zaściankowości.
– Szczerze. Bo ich jest większość. Bo mi dają głosy. A ja lubię władzę.
– A Polska?
– Ja wiem co jest dla Polski najlepsze. I poprowadzę ją ku świetlanej
przyszłości.
– A może ja szaraczek, wiem co jest dla Polski dobre?
– Niestety, Główny Sprawiedliwy znalazł już na pana kwity. Jest pan
skończony. Pan pił komunistyczną alpagę.
Obudziłem się zlany potem. Ale przynajmniej zarobiłem na alpagę IV
Rzeczypospolitej.
DAGOOO