leszek.sopot
01.09.06, 16:24
jest to mój wniosek wirtualny, ale mam nadzieję, że za swą wypowiedź minister
zostanie usunięty z kierowania resortem edukacji. Ten człowiek nie ma prawa
ustalać listy lektur obowiązkowych, nie ma prawa organizować kursów
indoktrynacji nauczycieli i uczniów. Nie ma prawa albowiem jest ideologicznym
propagandzistą, który kłamstwa wypowiada gładko i bez zająknięcia.
Czy korzystając z przykrywki PiS minister rządu IV RP może uprawiać wrogą
Polsce i Polakom własną prywatną wojnę polityczną? Czy rząd Jarosława
Kaczyńskiego ma być wylęgarnią kłamstw, czy prezydent RP może nie reagować?
Atak Giertycha nie był skierowany tylko na Jacka Kuronia ale na całą myśl
polityczną polskiej opozycji solidarnościowej, w której dorobku są także
działania i myśli prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówiąc o Jacku Kuroniu
Giertych mówił o wszystkich zaangażowanych w działania
podziemnej "Solidarności", która jego zdaniem równała się działaniom
Targowicy. Taki człowiek jak Giertych otwierający nowy rok szkolny to chańba
dla wszystkich ludzi "Solidarności" bez względu na dzisiaj wyznawane poglądy
polityczne. Przez cały stan wojenny szliśmy razem, spieraliśmy się, ale
wiedzieliśmy, że jedynym rozwiązaniem są negocjacje z komunistyczną władzą,
od której ustępstwa trzeba wyszarpywać krok po kroku i próbować przekonywać
do swojej racji. Te starania byłyby niemożliwe do realizacji bez
współdziałania z Kościołem katolickim - z Episkopatem i Watykanem. Duchowni
przez cały okres lat osiemdziesiątych hamowali i krytykowali radykalne grupy
i zachowania, starali się o dialog i porozumienie z władzą. W wyniku ich
starań doszło do Okrągłego Stołu. Słowa Giertycha szkalują wysiłki polskich
duchownych i samego Jana Pawła II. Dlatego ten człowiek nie może być dalej
ministrem edukacji narodowej.