elfhelm
04.11.06, 11:53
zarzucanie sędziemu, że jest podwładnym Kaczyńskich, świadczy o wysokiej
niewiedzy forumowiczów i co do politycznego życiorysu Stępnia, i co do
procedury wyboru prezesa TK.
Stępień był senatorem dwóch pierwszych kadencji do 1993 r. W pierwszej z
ramienia Solidarności, w drugiej z listy PC, z którego klubu wystąpił po kilku
miesiącach w 1992 r. Potem działał w umiarkowanej Partii Chrześcijańskich
Demokratów Pawła Łączkowskiego i Janusza Steinhoffa.
W rządzie Buzka wiceszef MSWiA, obok Kuleszy twórca reform samorządowych z lat
1989-1998.
Jest to klasyczny przykład raczej propaństwowego urzędnika niż polityka.
W TK jeden z najlepszych sędziów. Jako kandydat na prezesa TK zgłoszony przez
samych sędziów Trybunału w głosowaniu. W sprawie ordynacji jego konkrkandydat
zdania odrębnego nie zgłosił.
Gdyby była to osoba pasująca Kaczyńskim, nominacja zostałaby ogłoszona w
terminie i nie byłoby pisuarowskiej szopki z próbą zmian w ustawie o TK, by to
prezydent dowolnie mógł wybrać sobie prezesa TK (i wskazać np. jakąś prlowską
szujkę z obecnego rządu).
Komentarze o dyspozycyjności nowego prezesa TK są więc niepoważne i świadczą o
ignorancji lub niewiedzy szanownych forumowiczów.