gorby
19.12.06, 19:11
W Przemyślu, mieście abpa Michalika, aż kipi. Czy prezydent Robert Choma z
PiS był agentem SB, czy nie? I dlaczego Marek Kuchciński, pogromca III RP,
ukrywa przed Kaczyńskim ten smród, udając, że nie zna sprawy? My
znamy.Stanisław Żołkiewicz z Przemyśla, prezes Stowarzyszenia Obrońców
Pamięci Orląt Przemyskich, to człowiek prawicy i „Solidarności”. Za
Mazowieckiego był pierwszym solidarnościowym wicewojewodą. Ma status
pokrzywdzonego przez SB. Na zaświadczeniu widnieje numer – 114/05. Przez lata
doradzał Markowi Kuchcińskiemu, jak kierować partią (Kuchciński był wówczas
szefem PC w Przemyślu). Jest sympatykiem prawicy, a zwłaszcza PiS. Ma też
dużą wiedzę o ludziach z tej partii. Tuż przed pierwszą turą wyborów
samorządowych Żółkiewicz zadzwonił do Kuchcińskiego z prośbą o spotkanie w
pilnej i ważnej sprawie. Kuchciński zgodził się go przyjąć, no więc przyszedł
i wyjaśnił, co mu leży na sercu. Otóż według jego wiedzy, prezydent Przemyśla
i jednocześnie kandydat PiS na to stanowisko w wyborach 2006 roku, Robert
Choma, był tajnym i świadomym współpracownikiem SB o pseudonimie Krzysztof.
Według informacji dostarczonych Żółkiewiczowi przez wysokiego rangą
pracownika IPN w Rzeszowie, Choma pracował dla tej „firmy” w czasach studiów
na rzeszowskim wydziale prawa UMCS. – Kuchciński powiedział, że jeżeli to
prawda, byłby to niebywały skandal i on nie dopuści do ponownego kandydowania
Chomy na prezydenta. Obiecał sprawę wyjaśnić natychmiast. Tymczasem nawet się
nią nie zajął, a informacje pochodziły z bardzo poważnego źródła – mówi
Żółkiewicz i dodaje, że przed rozmową z Kuchcińskim rozmawiał też z
Bogusławem Zaleszczykiem – szefem PiS w Przemyślu. Zaleszczyk powiedział, że
wie, iż Choma na studiach współpracował z SB.
W końcu do biura poselskiego Marka Kuchcińskiego wpłynęło oficjalne pismo
Żółkiewicza. Przyjęła je i pokwitowała sekretarka.
A Kuchciński dalej nic... A mógł sprawdzić człowieka bardzo prosto. W
Przemyślu działa Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa (obecnie
Wschodnioeuropejska). Rządzi nią facet o nazwisku Draus. Jest w kolegium IPN.
Wykładowcą w tej szkole był m.in. Kurtyka, szef IPN, oraz dr Nawrocki – szef
oddziału IPN w Rzeszowie. O powiązaniach tych panów pisaliśmy w „FiM” i
podawaliśmy scenariusz, w jaki sposób posłuszny władzy IPN weźmie za jaja
swoich wrogów, a innych będzie miał w garści.
www.faktyimity.pl/archiwum/index.phtml
Prezio z premierem beda kleczeli przed Wielgusem. Nie chodzi o to czy Ubek
czy nie byle blisko PiSuaru. Jak wiadomo UBeka pisi odor nie zrazi.