zainteresowany1
05.02.07, 14:23
W ostatnich tygodniach „obiektywne” i „bezstronne” media, media, które wciąż
mówią o swoim umiłowaniu prawdy i sprawiedliwości oraz prawa powtarzają i
komentują do znużenia wiadomość o tym, jak to kiedyś dzisiejszy wojewoda
warszawski Wojciech Dąbrowski wypił jedno piwo i wsiadł na rower łamiąc tym
samym „w sposób drastyczny” prawo i że „trzeba coś z tym zrobić” bo „to tak
być nie może”.
Najdalej posunęło się Antyradio 94 FM, którego linię programową kształtuje
Michał Figurski prezenter radiowy, który przedtem pracował w RMF FM, Radio
ZET, i w TVP1. W dniu 30.01. br. po godz. 9. 15 radio to nadało felieton, w
którym został opisany wypadek ochroniarza z Kalisza, który stracił pracę na
skutek wymierzenia mu przez sąd kary za jazdę na rowerze pod wpływem
alkoholu. Felietonista zasugerował, ze jeżeli mamy w Polsce „prawo i
sprawiedliwość” to podobny los powinien spotkać warszawskiego wojewodę.
Warto, tak na marginesie, tu podkreślić, że powtarzanym co godzinę zawołaniem
wspomnianej wyżej stacji radiowej jest zawołanie: „Antyradio- sama prawda”
Cóż to za prawda? „Prawda” charakterystyczna dla Antyradia i wielu innych
mediów. Musiały one włożyć wielki wysiłek, by dotrzeć do dokumentów
warszawskiej straży miejskiej i znaleźć w nich zapis dotyczący Wojciecha
Dąbrowskiego. Rzetelność dziennikarska nakazywałaby choćby wspomnieć o innych
podobnych wypadkach nie mówiąc już o sprawach, przy których ta nie ma żadnego
znaczenia. Jeżeli robi się aferę z jednego piwa Wojciecha Dąbrowskiego to
dlaczego nie robi się afery z morza alkoholu pochłoniętego przez np. Donalda
Tuska i to w czasie, gdy posiadał mandat posła. By dotrzeć do tego typu
informacji nie trzeba stosować metod właściwych dla służb specjalnych.
Wystarczy bowiem przejrzeć prasę, na której łamach Donald Tusk sam przyznaje
się do swoich problemów z alkoholem.
Tak więc np. w czasopiśmie „Viva” z dnia 29 stycznia 2001 r. ukazał się
obszerny wywiad z Donaldem Tuskiem jako współtwórcą nowego wtedy ugrupowania
politycznego pod nazwa Platforma Obywatelska. W ramach tego wywiadu polityk
mówił o zagrożeniach jakie pojawiały się dla jego rodziny w trakcie jego
kariery politycznej. W pewnym momencie przeprowadzający ten wywiad Piotr
Najsztub zadał następujące pytanie: „A późniejsze zagrożenia parlamentarne,
życie towarzyskie etc? Nie groziła Panu na przykład choroba alkoholowa?”
Pytanie to wywołało żywą reakcję polityka. Zaczął zwierzać się ze swoich
przeżyć i niepokojów. Między innymi powiedział: „Była taka groźba. Dużo się
tu pije. Tutaj na Wiejskiej to jest problem bardzo wielu ludzi. Nasze życie
przypomina trochę życie w akademiku, trochę na biwaku, trochę na nieustannej
imprezie. (...) Rozejrzałem się i uznałem, że jestem na pewno w grupie
zagrożonej. Zacząłem poważnie myśleć o abstynencji.”
Istotnym pytaniem jest tu pytanie: dlaczego w ogóle Donald Tusk przyznał się
publicznie do tego, że ma takie problemy? Czyżby te jego problemy tak bardzo
rzucały się wielu osobom w oczy, że nie można już było tego przemilczać i
trzeba było uprzedzić sprawę, stępić ostrze ewentualnej krytyki?
Ważne również jest tu pytanie: jaki problem, dokładnie, miał Donald Tusk z
alkoholem w 2001 r. Czy było to „tylko” częste sięganie do kieliszka? A może
był to już alkoholizm? Jak wiadomo kto zostanie raz alkoholikiem jest nim do
końca życia. Nie musi to oznaczać, że będzie pił, ale zagrożenie jest stałe.
Zagrożenie takie zwiększa się gwałtownie w momentach szczególnego stresu.
Wielu alkoholików potrafiło nie pić przez kilka czy nawet kilkanaście lat, by
w momencie jakiejś sytuacji kryzysowej sięgnąć do kieliszka i powrócić do
nałogu. Czy dziennikarze nie powinni zainteresować się tym problemem? Czy
należało by w tej sytuacji załamywać rąk, pytać polityka o to czy nie ma
przypadkiem w dalszym ciągu tego samego problemu, sprawdzać czy nie nadużywa
on alkoholu w trakcie realizacji swoich poselskich obowiązków? Czyż nie mamy
t do czynienia o wiele poważniejszym problemem niż jedno piwo Wojciecha
Dąbrowskiego?
Jeżeli Antyradio sugeruje, że należałoby usunąć Wojciecha Dąbrowskiego to co
w takim razie zrobić z Donaldem Tuskiem?
S. Krajski