Gość: Roman
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.08.03, 10:23
Kryzys państwa, z jakim mamy do czynienia w czasie rządów postkomunistów,
sięgnął dna. Od czasów ujawnienia afery Rywina doniesienia o korupcji
podawane są przez media niemal każdego dnia. Poparcie dla rządu spadło do
nienotowanych dotąd niskich poziomów. Zachodzi pytanie, czy korupcja na taką
skalę to zjawisko dzisiejsze, czy dzisiaj ujawniane są tylko patologie od
dawna goszczące w polskim życiu państwowym?
Wydaje się, że nieprzypadkowo afera Rywina stała się sygnałem zwrotnym w
ujawnianiu przypadków korupcji. Do tego momentu media skupiały się przede
wszystkim na atakowaniu prawicy. Jakby echem powtarzano słowa premiera
Millera, że AWS była największą patologią polityki polskiej; że SLD ma
program, ma kadry i będzie rządzić sprawnie. Wydaje się, że afera Rywina jest
symbolicznym końcem czegoś, co powszechnie określa się mianem układu
Okrągłego Stołu. Pamiętajmy, że sprawę Rywina ujawnił jeden z głównych
architektów porozumienia "Solidarności" z komunistami - Adam Michnik.
Uderzenie w Rywina to uderzenie w ogromny blok interesów różnych grup
postkomunistów. Doskonale pokazały to prace sejmowej komisji śledczej. Za
sprawą tą kryją się przedziwne układy w telewizji publicznej, w Krajowej
Radzie Radiofonii i Telewizji, a dalej w różnych kręgach finansowych. Zatem
Michnik dał sygnał końca ładu Okrągłego Stołu. Uderzając w układ, "Gazeta
Wyborcza" ogłosiła się główną siłą walczącą z korupcją w Polsce.
Spróbujmy przeprowadzić mały eksperyment myślowy. Ponieważ w życiu polskim
nawarstwiło się dziś dużo mafijnych wręcz afer, umówmy się, że nie będziemy
ich rozliczać, że nie będziemy urządzać "polowania na czarownice". Oddzielimy
przeszłość "grubą kreską" i zaczniemy życie od nowa. Na taki postulat wszyscy
krzyknęliby, że to idiotyczne, że tak nie można budować sprawiedliwego życia
w państwie. Pierwsza ogłosiłaby to walcząca dziś z korupcją "Gazeta
Wyborcza". Ale czyż nie tego samego dokonano w 1989 r.? Wszak w ówczesnym
państwie mieliśmy do czynienia z niewiarygodną wręcz patologią. Przestępcy
znajdowali się na szczytach życia państwowego. Prześladowcy
antykomunistycznego podziemia, różni ubecy, esbecy, ormowcy itp. cieszyli się
najwyższymi przywilejami. W sferze gospodarczej to samo. Dokonano
patologicznego uwłaszczenia nomenklatury za czasów rządów Mieczysława
Rakowskiego. Ci nowo uwłaszczeni mieli mafijne wręcz powiązania ze światem
polityki. I cóż na to ówczesna "opozycja"? Ogłosiła "grubą kreskę".