Dodaj do ulubionych

A w Hameryce po staremu

08.06.09, 01:38
"Głosowało 3483 zamieszkałych lub przebywających czasowo w USA
Polaków. Na kandydatów PiS głosowało w sumie 2533 wyborców, na PO -
572, na SLD - 87, na Prawicę Rzeczpospolitej - 82, a na PSL - 23.
Centrolewicowe Porozumienie dla Przyszłości dostało 21 głosów."

Polonusy, wstyd!
Obserwuj wątek
    • etwas-geheimnis Re: A w Hameryce po staremu 08.06.09, 01:43
      pisaki tam powinni sie wynieść.Szczeście zapewnione:-))
      • antyprawak Re: A w Hameryce po staremu 08.06.09, 01:49
        Nigdy nie zapomnę widoku PISiaków w czasie przyjazdu Tuska do USA.
        Obdarci, brudni jakby bezdomni, spod mostu.
        • etwas-geheimnis Re: A w Hameryce po staremu 08.06.09, 01:51
          wyzsza półka czy ...przesło pod mostem?
    • who.is.who Re: A w Hameryce po staremu 08.06.09, 01:53
      Szkoda, że nie ma rozróżnienia na tych, co "na stałe" i na "latających" ;-)
      Jestem za odebraniem prawa do głosowania "stałym".
    • douglasmclloyd Odebrać Polonii głos wyborczy 08.06.09, 02:54
      Jak ktoś chce głosować niech przyjedzie do Polski. Znaleźli się patryjoci
      mieszkający w Stanach od 40 lat.
      • viking2 Re: Odebrać Polonii głos wyborczy 08.06.09, 05:04
        douglasmclloyd napisał:

        > Jak ktoś chce głosować niech przyjedzie do Polski. Znaleźli się patryjoci
        > mieszkający w Stanach od 40 lat.

        To akurat jest stwierdzenie sensowne. Sam jestem za oceanem juz dlugo (i na
        stale) i nie glosuje w polskich wyborach. Wiem, ze zaraz odezwie sie spora grupa
        "obroncow praw", ktorzy zarzuca mi, ze jestem za odebraniem prawa wyborczego
        ludziom, ktorych jedynym "przewinieniem" jest podjecie wlasnej decyzji, gdzie
        zamiaszkaja. Jednakze pomijajac (chocby na chwile, szklanka zimnej wody pomoze)
        emocje i akcenty polityczne, spojrzmy na strone czysto pragmatyczna: z wlasnych
        (dawnych ale dotad niemilych) doswiadczen wiem, ze w Polsce moze sie wydarzyc
        kazdy mozliwy idiotyzm polityczno-prawny, a moze nawet i te niemozliwe tez. Wiem
        tez, ze cokolwiek by sie nie wydarzylo - chocby nawet jutro sejm uchwalil prawo,
        wedlug ktorego samochody maja jezdzic na dachu - ja spokojnie jak co dnia pojde
        do garazu, wsiade do samochodu i odjade na kolach.
        Podobnie zreszta zadziala to i na odwrot: w dowolnym kraju swiata, czy to za
        oceanem, czy w Europie, czy w koncu w Azji, rzady moga ustanawiac dowolnie
        idiotyczne prawa, ale nikt w Polsce nie bedzie nimi dotkniety.
        To, oczywiscie, przejaskrawiony przyklad, ale probuje przekazac to, ze ludzie
        mieszkajacy na stale w innych krajach pozostaja Polakami tylko z nazwy i
        wlasnych emocjonalnych uniesien, nie zas faktycznie. Nie mozna przebywac w dwoch
        roznych miejscach naraz i polska rzeczywistosc staje sie tym, ktorzy sa daleko
        na dlugo, w gruncie rzeczy obca. Polskie warunki zycia, pracy, prawo, podatki,
        skutecznosc (lub nie) policji, poziom uslug, przestepczosci, korupcji,
        wzajemnego sklocenia i wszystkie inne mozliwe poziomy czegokolwiek nie rzutuja
        na to, co w codziennym zyciu spotyka Amerykanina, Niemca, Wlocha, Kanadyjczyka,
        Anglika czy Francuza. Dopuszczanie ich do decydowania o tym, kto i w imie jakiej
        idei bedzie te wszystkie parametry ustalal zwyczajnie przeczy zdrowemu rozsadkowi.
        • zgred-zisko Re: Odebrać Polonii głos wyborczy 08.06.09, 05:26
          Nie da się ukryć, że tak jest jak piszesz. Co innego Polacy, którzy wyjechali na
          parę lat, aby się czegoś nauczyć i zarobić trochę grosza. Ich, to co się w
          Polsce dzieje i będzie w najbliższym czasie działo, obchodzi jak najbardziej.
          Ale utrzymywanie fikcji związku z macierzą przez głosownie stale przebywających
          za granicą, jest bez sensu. Dla mieszkańca Kalifornii nie ma żadnego znaczenia,
          kto będzie rządził w Wielkopolsce, natomiast jest sprawą żywotną kto będzie go
          reprezentował w Kongresie, lub kto będzie gubernatorem.
          • mondry-tusek Odebrać Polonii głos wyborczy? 08.06.09, 07:30
            Komuna wraca? To prawda, że do platformy przeflancowali się czerwoni.
            Tak wygląda demokracja lewaków.

            Odebrać, opluć, ośmieszyć.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Odebrać Polonii głos wyborczy? 08.06.09, 08:00
              Przecież to nie są Polacy. Nie-Polacy mają decydować o moim kraju?
        • wanda43 Re: Odebrać Polonii głos wyborczy 08.06.09, 07:55
          Masz racje. Co innego przebywajacy za granica czasowo, a co innego mieszkajacy
          tam na stale. Ci ostatni nie powini miec wplywu na wybory w Polsce. W sobotę
          odwiedzili nas znajomi, ktorzy przylecieli a Australii. Mieszkaja tam juz od 28
          lat. Oni sa Polakami, kultywuja tradycje, dbaja, aby dzieci i wnuki mowily
          dobrze w ojczystym języku, ale .... w rozmowach mowia - a u nas w Australii. Po
          czym nastepują opowiesci i porownania. Niestety, Polska we wszystkim wypada
          gorzej. Ich dom, ojczyzna, to juz nie Polska. To tylko kraj dziecinstwa i
          wczesnej mlodosci i z tego powodu darzony sentymentem.
          • viking2 Re: Odebrać Polonii głos wyborczy 09.06.09, 01:42
            wanda43 napisała:
            > odwiedzili nas znajomi, ktorzy przylecieli a Australii. Mieszkaja tam juz od 28
            > lat. Oni sa Polakami, kultywuja tradycje, dbaja, aby dzieci i wnuki mowily
            > dobrze w ojczystym języku, ale .... w rozmowach mowia - a u nas w Australii. Po
            > czym nastepują opowiesci i porownania. Niestety, Polska we wszystkim wypada
            > gorzej. Ich dom, ojczyzna, to juz nie Polska.

            Dokladnie tak i dokladnie w tym samym duchu, co moj post. Piszesz "sa Polakami"
            - sa, ale tylko we wlasnych emocjach i tesknotach. W rzeczywistosci sa
            Australijczykami (zgoda, polskiego pochodzenia, ale akurat w Australii wiekszosc
            ludzi jest jakiegos pochodzenia, bo aborygenow w sumie zostalo niewielu).
            Kultywowanie tradycji, znajomosc jezyka czy obyczajow, to wlasnie wyraz
            nastawienia emocjonalnego, wewnetrznych pragnien, czasami marzen. Moznaby to
            porownac do gloryfikowanego hobby, prawie jak, powiedzmy, Polak mieszkajacy w
            Polsce, ktory jednoczesnie jest entuzjasta orientalistyki. I studiuje japonskie
            obyczaje, historie, kodeks samurajow, sztuki walki, czesto moze nawet i mowi
            dosc dobrze po japonsku, moze nawet i czyta - ale czy staje sie przez to
            Japonczykiem?
            Oczywiscie, ktos moze powiedziec "no tak, ale on sie nie urodzil w Japonii" -
            ale ten argument tez nie dziala: Dosc dawno temu znalem dziewczyne, ktora
            urodzila sie i przezyla pierwsze 3 lata zycia w Chinach (rodzice byli na
            placowce), a z cala absolutna pewnoscia nie byla Chinka.
            Test pragmatyczny, by tak go nazwac, jest w sumie dosc prosty: gdzie mieszkasz
            na stale? gdzie pracujesz? gdzie jest twoja najblizsza rodzina? gdzie twoje
            dzieci chodza do szkoly? gdzie placisz podatki? gdzie jest twoj dom? czyim
            prawom i przepisom podlegasz?
            Jesli na te pytania odpowiedz jest "w Polsce", to jestes Polakiem. Ale jesli
            odpowiesz np. "w Ameryce" - to jestes Amerykaninem. A to, czy polskiego
            pochodzenia, czy jakiegokolwiek innego, to juz jest rzecz drugorzedna i bardziej
            sprawa osobistych emocji i "chciejstwa", niz czegokolwiek innego.
      • chuck.norris Głosować mogliby legalnie przebywający w USA 08.06.09, 08:22
        A turyści, co to już naście lat siedzą na lewych papierach, już za samo oszustwo
        imigracyjne nie powinni mieć prawa głosu.
    • prawieemeryt 3,5 tysiąca 08.06.09, 08:15
      rozbitków wyrzuconych na brzeg. Ani tam żyć ani do domu wrócić. Ale
      dobre i 3,5 tysiąca poza domem takich wielbicieli PiS.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka