A ja wierzę Cugier-Kotce

10.06.09, 19:00
zwłaszcza w kwestii olewania zgłoszenia przez policję.

Jeden bijący czy trzech, bił naprawdę czy zwymyślał - to już osobna kwestia,
ale wierzę, że na policję dzwoniła, a policja ją totalnie olała. Jak zresztą
zwykle obywateli.

Nawet śladu po zgłoszeniu nie ma. Skoro już byli na miejscu (czy u niej w
domu) - jakaż to procedura uniemożliwiła im przyjęcie zgłoszenia?

Od staruszki obłożnie chorej też by wymagali, by się zgłosiła na komisariat,
bo na miejscu przyjąć zgłoszenia nie można?
    • pies_na_czarnych.o Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:02
      > Nawet śladu po zgłoszeniu nie ma.

      Lzesz jak ta bura...
    • republika.republika Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:03

      to był patrol, oni nie przyjmują zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - mogą
      ew. delikwenta podwieźć na komisariat w tym celu, zawiadomienie przyjmują
      śledczy. A notatka policjantów o zgłoszeniu była
      • irma223 A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o przestęps 10.06.09, 19:06
        republika.republika napisała:


        > to był patrol, oni nie przyjmują zawiadomienie o popełnieniu
        > przestępstwa

        Ale dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o przestępstwie? Patrol - nie patrol -
        każdemu policjantowi powinno być można zgłosić przestępstwo.

        I "zgłoszenie" powinno równać się "zawiadomienie".

        Kretyńska procedura, która to rozgranicza.

        • republika.republika Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:14
          irma223 napisała:

          >
          > I "zgłoszenie" powinno równać się "zawiadomienie".
          >

          ale się nie równa. IMO ci z patrolu mają inne zadania niż śledczy. W dodatku
          zawiadomienie trwa długo - bo wszystkie szczegóły trzeba spisać, sporządza się
          np. portret pamięciowy (są potrzebne specjalne tablice i fachowiec od portretów).

          Potem byś protestowała, że patroli nie ma na ulicach, bo wszystkie w domach u
          Cugier-Kotek przesiadują ;).
          • irma223 Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:22
            republika.republika napisała:

            > W dodatku zawiadomienie trwa długo - bo wszystkie szczegóły trzeba > spisać,
            sporządza się np. portret pamięciowy (są potrzebne
            > specjalne tablice i fachowiec od portretów).

            "Na żywo" zaraz po zdarzeniu nie trwałoby długo - bo szczegóły się jeszcze
            dobrze pamięta wraz z wyglądem. Po tygodniu już gorzej.

            W fachowców od portretów nie wierz - oni występują tylko w amerykańskich
            filmach. W polskiej policji takie coś nie istnieje.

            Ja wygląda spisywanie zeznań - jeszcze pamiętam, bo kiedyś musiałam zeznawać.
            Najdłużej (2 godziny) trwało czekanie na komisariacie na takiego, który w końcu
            te zeznania spisze. Był bowiem bardzo zajęty oglądaniem kreskówki (naprawdę -
            nie przesadzam). Zeznania spisał w pól godziny. Żadnych portretów nikt nie
            rysował. Inna sprawa, że sprawców też nikt potem nie szukał...

            > Potem byś protestowała, że patroli nie ma na ulicach

            Nawet jak są to i tak nie ma z nich pożytku - to co za różnica?
            • woda.woda Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:23
              > "Na żywo" zaraz po zdarzeniu nie trwałoby długo - bo szczegóły
              się jeszcze
              > dobrze pamięta wraz z wyglądem. Po tygodniu już gorzej.

              nie trzeba po tygodniu, mozna tego samego dnia.
              • witek.bis Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:25
                Tylko trzeba chcieć. A Cukierkotka najwyraźniej tego nie chciała.
                • woda.woda Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:25
                  :)
            • republika.republika Re: A dlaczego nie przyjmują zawiadomienia o prze 10.06.09, 19:28
              irma223 napisała:

              >
              > "Na żywo" zaraz po zdarzeniu nie trwałoby długo - bo szczegóły się jeszcze
              > dobrze pamięta wraz z wyglądem. Po tygodniu już gorzej.

              szkoda, że pani C-K to do głowy nie przyszło. Zgłoszenie było 6h po zdarzeniu, a
              zawiadomienie dopiero dzisiaj - po błaganiach policji
    • witek.bis Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:05
      Jak to "nawet śladu po zgłoszeniu nie ma"? Oczywiście, że jest. Jak tylko
      zdecydowała się do nich zadzwonić, to zgłoszenie przyjęli i po 10 minutach u
      niej byli. A że nie była w stanie złożyć zawiadomienia o popełnieniu
      przestępstwa, ani podać rysopisów sprawców, to co mieli robić? Wyłapać na
      Grochowie wszystko co się rusza i lać tak długo, aż ktoś się przyzna?
      • irma223 Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:11
        witek.bis napisał:

        > A że nie była w stanie (...) podać rysopisów sprawców, to co mieli
        > robić?

        Przyjąć zawiadomienie o przestępstwie, bo czymże innym jest zgłoszenie, że się
        zostało pobitym?

        Jeżeli złodziej wyrwie mi torebkę lub ukradnie samochód też policja nie przyjmie
        zgłoszenia/zawiadomienia, bo nie podam im personaliów złodzieja?

        Ze znajomością personaliów złodzieja, to się może obejdę w końcu bez policji -
        jeśli na tym ma polegać ich pomoc, by im złodzieja/bandytę za rękę przyprowadzić.
        • witek.bis Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:16
          I co z tego, że policja będzie wiedzieć, że gwizdnęli ci torebkę, jeśli nie
          będzie miała pojęcia jak to się stało, gdzie to się stało, czy są świadkowie,
          jak wyglądał sprawca, jak wyglądała torebka... A żeby się tego dowiedzieć, muszą
          cię przesłuchać. Dla pani Cukierkotki zrobiono już całą furę wyjątków. Policja
          wręcz żebrała o to, żeby Cukierkotka była uprzejma złożyć formalne doniesienie.
          Nawet pojechali do niej do domu. Czego ona jeszcze od nich wymaga? Żeby
          przesłuchanie trwało najwyżej 5 minut, a ona miała w tym czasie trzy orgazmy?
          • irma223 Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:25
            witek.bis napisał:

            > I co z tego, że policja będzie wiedzieć, że gwizdnęli ci torebkę,
            > jeśli nie będzie miała pojęcia jak to się stało, gdzie to się stało, > czy są
            świadkowie, jak wyglądał sprawca, jak wyglądała torebka...


            Przecież to wszystko się najlepiej relacjonuje "na żywo".
            Inna sprawa, że policja nigdy i tak nie szuka sprawców.

            Może choć laptop Kaczyńskiego znajdą? Bo mojego nie szukali...
            • pies_na_czarnych.o Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:28
              > Przecież to wszystko się najlepiej relacjonuje "na żywo".

              Czy ty nie rozumiesz, ze to ONA nie chciala udzielic jakiejkolwiek
              informacji na temat zdarzenia. Mowila, ze nie wie jak wygladali
              napastnicy, to kogo policja miala scigac? Przeciez nie sa
              jasnowidzami.
              • trzymilionowy.post To powinni się nauczyć!!!! 10.06.09, 19:39
                pies_na_czarnych.o napisał:
                Przeciez nie sa
                jasnowidzami.

                :-)))
            • witek.bis Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:29
              Zgadzam się - najlepiej na żywo. Ale nie moja to wina ani policji, ze pani
              Cukierkotka zdecydowała się powiadomić o sobotnim napadzie dopiero w środę. Ani
              szok, ani zmęczenie nie przeszkadzało jej w udzielaniu niezliczonych wywiadów,
              ale do kontaktów z policją czuła jakiś nieprzezwyciężalny wstręt.
            • republika.republika Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 19:33
              irma223 napisała:

              >
              > Przecież to wszystko się najlepiej relacjonuje "na żywo".

              no i?, dlaczego masz pretensję do policji a nie do C-K, ci z patrolu też chcieli
              usłyszeć od aktorki jak wyglądali napastnicy - ale ta "na żywo" też nie
              potrafiła nic powiedzieć. Kogo miał szukać patrol?. Kazali jej złożyć
              zawiadomienie, żeby śledczy mogli rozpocząć formalne śledztwo - tj.
              przesłuchania świadków, badanie ew. monitoringu itp.
              • irma223 Jakis zapis za monitoringu po tygodniu???? 11.06.09, 12:12
                republika.republika napisała:

                >
                > Kogo miał szukać patrol?. Kazali jej złożyć
                > zawiadomienie, żeby śledczy mogli rozpocząć formalne śledztwo - tj.
                > przesłuchania świadków, badanie ew. monitoringu itp.

                Po tygodniu nie ma już żadnego monitoringu. Monitoring jest przechowywany ok.
                2-3 dni, w niektórych firmach tydzień, ale to rzadko.

                Szanowna policja NIE PODEJMIE ŻADNYCH CZYNNOŚCI DOPÓKI JEJ ICH NIE ZLECI
                PROKURATURA, A PROKURATURA MA NA TO 14 DNI.

                Po 14 dniach po zapisie z monitoringu nie pozostaje nawet wspomnienie - bo na
                tym zapisie jest już kilkakrotnie zapisany nowy monitoring - z ostatnich 2-3
                dni, więc można spokojnie umorzyć sprawę z powodu "niewykrycia sprawcy".

                Tak właśnie zrobili kiedyś policjanci, których prosiłam, by - jeszcze przed
                skasowaniem zapisu z monitoringu - wystąpili do 4 różnych firm, w których
                pojawił się sprawca kradzieży o wydanie zapisu z monitoringu. Prywatnej osobie
                żadna firma takiego zapisu z monitoringu nie udostępni - nawet jeśli wykaże swój
                interes prawny.

                Poczekali spokojnie, aż się skasuje, dopiero po skasowaniu wystąpili o filmy -
                nie dostali ich i umorzyli. Jak miło.

                W przypadku stwierdzenia, że policja olała prywatna osobę - wierzę w to.

                Gdy pani Cugier-Kotka zrobiła awanturę na całą Polskę - owszem - nagle wyrazili
                zainteresowanie. Bo osoby publiczne traktuje się inaczej niż zwykłych płatników
                podatków. Ale i tak już żadnego zapisu z monitoringu nie będzie.

                Moja wiara w olewanie podatników przez policję nie ma nic wspólnego z
                popieraniem jakiejkolwiek partii politycznej. A na pewno nie PiS-u.
                • etwas-geheimnis Re: Jakis zapis za monitoringu po tygodniu???? 11.06.09, 12:21
                  Ok mozna sie zgodzić z twoim wywodem ,ale przeciez to kotka zwleka ze
                  zgłoszeniem .Czy nie nasuwa sie myśl że celowo ,ze ktos ja poinstruował o
                  monitoringu i jego ,,długowieczności".Oby sie nie zdziwiła ,bo raczej po takim
                  szumie w poniedziałek ,polcja mogła to zabezpieczyc na wszelki wypadek i trzymac
                  jak karte w rekawie.Juz z tymi telefonami jej udowodnili kłamsto.
                • kon.by.sie.usmial a czyja to wina? 11.06.09, 12:22
                  Pani Kotka została poinformowana, że w przypadku pobicia do podjęcia
                  jakichkolwiek działań policji konieczne jest złożenie formalnego
                  zawiadomienia policji. I to nie jest zaniechanie ze strony policji
                  tylko taka jest procedura nałożona przez prawo. Kotka nie zrobiła
                  tego aż do wczoraj. Może więc mieć pretensje tylko do siebie.
                  Poza tym nie jest prawdą, że zapis monitoringu przechowuje się tylko
                  2 czy 3 dni. Ikea przechowuje go przez miesiąc.

                  Pobicie jest rodzajem przestępstwa ściganym na wniosek
                  poszkodowanego, w przeciwieństwie - na przykład - do rozboju,
                  rozpatrywanego z urzędu.

                  www.bankier.pl/wiadomosc/Do-policji-nie-wplynal-wniosek-Anny-Cugier-Kotki-dotyczacy-pobicia-1967266.html
                  • irma223 Wina ustawodawcy 11.06.09, 12:34
                    kon.by.sie.usmial napisał:

                    > Pani Kotka została poinformowana, że w przypadku pobicia do podjęcia >
                    jakichkolwiek działań policji konieczne jest złożenie formalnego
                    > zawiadomienia policji. I to nie jest zaniechanie ze strony policji
                    > tylko taka jest procedura nałożona przez prawo.

                    No - toż właśnie o tym mówię! Po co takie wydłużanie procedury przyjmowania
                    przez policję informacji od poszkodowanego/świadka o przestępstwie? Czy
                    zgłoszenie - przy podaniu wszystkich danych, o których poszkodowany/świadek wie
                    nie jest wystarczające do podjęcia czynności? A dlaczegóż to? Po to, by mieć
                    mniej roboty, bo więcej obywateli machnie ręką przy dłuższej procedurze? Nie
                    sprzyja to zmniejszeniu przestępczości, a jedynie poprawieniu statystyk - bo
                    spora część przestępstw nie zostanie ujawniona w formalnych zawiadomieniach -
                    jeśli procedura ma być skomplikowana, długotrwała i dolegliwa dla
                    poszkodowanego/świadka.

                    I po jakiego grzyba przesłuchiwali tę Cugier-Kotkę przez 3 godziny? Opowieść o
                    kopnięciu w kolano i rysopis można spisać w ciągu 20-30 minut. Ale długotrwałość
                    procedury może zniechęcić - prawda?
                    • trzymilionowy.post Przestań kręcić jak Cugier-Kotka. 11.06.09, 12:40
                      W takich sytuacjach dzwoni się NATYCHMIAST po zdarzeniu bo cenna jest
                      każda minuta.
                      • irma223 Przecież mówiła, że dzwoniła 11.06.09, 12:55
                        trzymilionowy.post napisał:

                        > W takich sytuacjach dzwoni się NATYCHMIAST po zdarzeniu bo cenna jest
                        > każda minuta.

                        Przecież mówiła, że dzwoniła i wielokrotnie nie mogła się dodzwonić, bo nikt nie
                        odbierał. Kto nie próbował nigdy dzwonić na policję - może w to nie wierzyć.
                        Jeśli ktoś kiedyś próbował - wie, że to prawda.

                        Ponadto mówi, że gdy się w końcu po wielu próbach dodzwoniła to ją olali. I
                        starali się zniechęcić do składania zawiadomienia. Czyli postąpili jak z każdym
                        innym zawracaczem szanownej policyjnej głowy, który śmie czegokolwiek od policji
                        chcieć.

                        Tak właśnie normalnie robi policja i dokładanie tutaj jakichkolwiek innych -
                        poza normalnym postępowaniem policji - przesłanek (typu spisek PO - jak
                        proponuje "prawdomówny" - jak zwykle - Kurski) jest bez sensu.

                        W kwestii olewanie obywateli przez policję jej wierzę.

                        Więcej - gdyby twierdziła, że zaraz się dodzwoniła i policja natychmiast się
                        zainteresowała i podjęła czynności - nie wierzyłabym w żadne jej słowo. Na
                        podstawie życiowego doświadczenia, jakie posiadam.
                        • ayran Re: Przecież mówiła, że dzwoniła 11.06.09, 13:03
                          irma223 napisała:


                          > Przecież mówiła, że dzwoniła i wielokrotnie nie mogła się dodzwonić, bo nikt ni
                          > e
                          > odbierał. Kto nie próbował nigdy dzwonić na policję - może w to nie wierzyć.
                          > Jeśli ktoś kiedyś próbował - wie, że to prawda.

                          Ja dzwoniłem na policję i to nie raz. Ostatnio w grudniu zeszłego roku - telefon
                          został odebrany bardzo szybko (112).
                          Przy wcześniejszych kilku razach (jeszcze na 997) bywało gorzej.
                          Zresztą, jeśli pomiędzy tym co twierdzi Kotka a informacją policji jest
                          rozbieżność - to wystarczy sprawdzić bilingi.

                          > Ponadto mówi, że gdy się w końcu po wielu próbach dodzwoniła to ją olali. I
                          > starali się zniechęcić do składania zawiadomienia. Czyli postąpili jak z każdym
                          > innym zawracaczem szanownej policyjnej głowy, który śmie czegokolwiek od policj
                          > i
                          > chcieć.
                          >
                          > Tak właśnie normalnie robi policja i dokładanie tutaj jakichkolwiek innych -
                          > poza normalnym postępowaniem policji - przesłanek (typu spisek PO - jak
                          > proponuje "prawdomówny" - jak zwykle - Kurski) jest bez sensu.
                          >
                          > W kwestii olewanie obywateli przez policję jej wierzę.
                          >
                          > Więcej - gdyby twierdziła, że zaraz się dodzwoniła i policja natychmiast się
                          > zainteresowała i podjęła czynności - nie wierzyłabym w żadne jej słowo. Na
                          > podstawie życiowego doświadczenia, jakie posiadam.
                        • republika.republika kłamała 11.06.09, 13:11
                          policja ma system, który rejestruje wszystkie połączenia, a poza tym nikt jej
                          nie olał. Przyszedł patrol, któremu pani nie podała żadnych informacji na temat
                          sprawców (nb. wczoraj też tego nie zrobiła - znowu była zbyt zmęczona żeby
                          oglądać zdjęcia).

                          Policja nie może bez powodu wszczynać śledztwa - chyba, że chcesz żeby cię
                          inwigilowana, po każdym absurdalnym i bezpodstawnym zgłoszeniu któregoś z
                          sąsiadów, który akurat nie darzy cię sympatią. Każdy kij ma dwa końce.


                          > Na
                          > podstawie życiowego doświadczenia, jakie posiadam.

                          wszystkich oceniasz na podstawie jednostkowych zdarzeń? - lekarzy, nauczycieli,
                          kierowców, sprzedawców ... itd ?
                          • irma223 Re: kłamała 11.06.09, 13:17
                            republika.republika napisała:


                            > wszystkich oceniasz na podstawie jednostkowych zdarzeń? - lekarzy,
                            > nauczycieli, kierowców, sprzedawców ... itd ?

                            Owszem - wszystkich oceniam na podstawie moich doświadczeń, ukształtowanych
                            poprzez zdarzenia - najpierw jednostkowe, potem powtarzające się.

                            Na policję nie można się dodzwonić za pierwszym razem, policja stara się spławić
                            obywatela, a najlepiej mieć jak najmniej roboty. Najchętniej umorzyć
                            dochodzenie. Nawet to zrozumiałe. W końcu nie biorą pieniędzy za rozwiązane
                            sprawy, tylko dostają miesięczną pensję za to, że w ogóle istnieją.

                            To po co się jeszcze napracować, skoro nie muszą?
                            • republika.republika Re: kłamała 11.06.09, 13:25
                              irma223 napisała:


                              > Owszem - wszystkich oceniam na podstawie moich doświadczeń, ukształtowanych
                              > poprzez zdarzenia - najpierw jednostkowe, potem powtarzające się.

                              a takich ludzi co zmyślają nigdy nie spotkałaś?


                              >
                              > Na policję nie można się dodzwonić za pierwszym razem, policja stara się spławi
                              > ć
                              > obywatela, a najlepiej mieć jak najmniej roboty.

                              to bardzo cenne uwagi, ale w omawianym przypadku jest dowód, że p C-K dzwoniła
                              tylko raz i wybacz jedyne co można zrobić to ten konkretny dowód podważyć
                          • witek.bis Re: kłamała 11.06.09, 13:31
                            Nawet nie miałam siły sprawdzać w komórce, za którym razem udało mi się
                            dodzwonić - opowiadała wieczorem w TVN24.


                            :)))
                            Nawet nie miała siły kilka razy stuknąć w klawisze komórki, ale na to, by
                            zaiwaniać z Grochowa na Augustówkę i opowiadać o swoim totalnym przemęczeniu to
                            siłę miała. Sił na udzielanie wywiadów wszystkim, którzy tego zechcą, to jej nie
                            brakuje, ale w kontaktach z policją natychmiast opada z sił i omdlewa. Słowo
                            daję, że gdyby nie ten Kur..ski, który nieustannie pojawia się w tle, byłbym
                            zdania, ze to jest sprawa nie dla policji tylko dla biegłych psychiatrów.
                            Kobieta ma tak chorobliwe parcie na szkło, że w efekcie może to nawet zadziałać
                            na jej korzyść. Jeśli sprawa okaże się dęta, to już adwokat będzie wiedział, jak
                            ją obronić przed wyrokiem.
                            • irma223 Re: kłamała 11.06.09, 16:53
                              witek.bis napisał:

                              > Nawet nie miałam siły sprawdzać w komórce, za którym razem
                              > udało mi się dodzwonić - opowiadała wieczorem w TVN24.


                              > Nawet nie miała siły kilka razy stuknąć w klawisze komórki

                              Nie wiem, czy Cugier-Kotka ma komórkę. W komórce można zawsze odnaleźć OSTATNIE
                              połączenie z danym numerem (przy kilku próbach połączenia), a nie każdą
                              wcześniejszą próbę. Komórka wcześniejszych prób niż ostatnia nie zapamiętuje i
                              nie wyświetla.

                              Co do parcia na szkło - u aktorki to chyba prawidłowe?
                              • witek.bis Re: kłamała 11.06.09, 16:58
                                Różne funkcje te komórki mają, a Cukierkotka mówi dość wyraźnie, że nie miała
                                siły tego zrobić
                                .
                                Ale twoja sugestia jest dość cenna, bo tłumaczy, dlaczego tej siły nie miała.
                                Przecież musiałaby udać się do salonu, kupić komórkę, podpisać umowę, wrócić na
                                Grochów, wrócić do soboty i wykonać te telefony. Cholernie dużo roboty. Trudno
                                się dziwić, że nie miała na to siły.
                        • kon.by.sie.usrnial Re: Przecież mówiła, że dzwoniła 11.06.09, 13:12
                          irma223 napisała:

                          > Przecież mówiła, że dzwoniła i wielokrotnie nie mogła się
                          > dodzwonić, bo nikt nie odbierał. Kto nie próbował nigdy dzwonić
                          > na policję - może w to nie wierzyć.

                          Tyle, że ta pani kłąmie i jest na to dowód. System, który ma
                          policja, rejestruje wszystkie próby połączeń, nawet te nieudane. Z
                          numeru, z którego dzwoniła kotka było tylko jedno połączenie i było
                          to połączenie skuteczne.
                          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6707021,Cugier_Kotka__Dzwonilam_5__6_razy__Policja__Bylo_jedno.html


                          Nie zgadza się liczba telefonów wykonanych przez Cugier_Kotkę na
                          policję. Aktorka mówi, że po sobotnim napadzie (do którego doszło
                          między 08.00 a 09.00) dodzwoniła się na policję dopiero około 14.00 -
                          Próbowałam dzwonić na policję o wiele wcześniej (...) Zacznijmy od
                          tego, że wykonałam z pięć, sześć telefonów na numer 997, gdzie
                          ciągle odzywał się automat i nie było możliwości połączyć się z tym
                          numerem. W końcu mi się udało. Nawet nie miałam siły sprawdzać w
                          komórce, za którym razem udało mi się dodzwonić - opowiadała
                          wieczorem w TVN24.

                          - Było tylko jedno połączenie z tego telefonu. Połączenie skuteczne
                          odebrane po 14 sekundach. Mamy taki system, który rejestruje nawet
                          nieskuteczne połączenia - powiedział w tym samym programie Marcin
                          Szyndler ze stołecznej policji.
                    • republika.republika Re: Wina ustawodawcy 11.06.09, 13:20
                      irma223 napisała:

                      > I po jakiego grzyba przesłuchiwali tę Cugier-Kotkę przez 3 godziny? Opowieść o
                      > kopnięciu w kolano i rysopis można spisać w ciągu 20-30 minut.

                      a nie bierzesz pod uwagę tego, że z winy samej zainteresowanej?. Przecież ona
                      nie przedstawia spójnej wersji zdarzenia. I po raz kolejny była zbyt zmęczona,
                      żeby zdjęcia oglądać. Akurat w tej sprawie poszkodowanej mniej zależy na
                      złapaniu napastników niż policji. Nie przychodzi ci do głowy, że ten przypadek
                      nie jest taki sam jak Twój?
                • trzymilionowy.post Mogła przecież jeszcze dłużej zwlekać. 11.06.09, 12:23
                  Ty naprawdę nie widzisz faktów, które ewidentnie wskazują na to, że ta
                  kobieta robiła wszystko aby sprawcy nie zostali ujęci?

                  Nie chce mi się w to wierzyć bo jedynie ślepiec bądź partyjny agitator
                  by tego nie zauważył.
                  • ayran Re: Mogła przecież jeszcze dłużej zwlekać. 11.06.09, 13:18
                    trzymilionowy.post napisał:

                    > Ty naprawdę nie widzisz faktów, które ewidentnie wskazują na to, że ta
                    > kobieta robiła wszystko aby sprawcy nie zostali ujęci?

                    I przez to jej ociąganie się, zdążyli jeszcze pojechać do Koszalina i ukraść
                    laptopa z biura Jarosława Kaczyńskiego.
                    • trzymilionowy.post Re: Mogła przecież jeszcze dłużej zwlekać. 11.06.09, 13:47
                      Lub nastąpiło to ze względu na olanie przez policję sprawy
                      Cugier-Kotki co rozzuchwaliło resztę wyglądającej na wykształconą
                      zorganizowaną grupę
                      elektoratu PO. Czy było to zlecenie do tej pory pewności nie ma.
                • republika.republika To wina Cugier-Kotki nie policji 11.06.09, 12:31
                  irma223 napisała:


                  > Po tygodniu nie ma już żadnego monitoringu. Monitoring jest przechowywany ok.
                  > 2-3 dni, w niektórych firmach tydzień, ale to rzadko.
                  >
                  > Szanowna policja NIE PODEJMIE ŻADNYCH CZYNNOŚCI DOPÓKI JEJ ICH NIE ZLECI
                  > PROKURATURA, A PROKURATURA MA NA TO 14 DNI.

                  Szanowna policja nie podejmie też żadnych kroków dopóty dopóki napadnięta nie
                  złoży zawiadomienia o przestępstwie. Przykro mi, że masz złe doświadczenia z
                  kontaktów z policją, nie twierdzę że są super i profesjonalni - tyle tylko, że
                  akurat w sprawie Cugier-Kotki nie można się do nich przyczepić. Poszkodowana nie
                  zrobiła nic, żeby policji pomóc w ujęciu sprawców - wręcz przeciwnie zrobiła
                  wiele, żeby policji to utrudnić.
            • porannakawa20 Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 20:23
              irma223 napisała:

              > Może choć laptop Kaczyńskiego znajdą? Bo mojego nie szukali...

              Jest taka usługa.
              Po zgłoszeniu kradzieży laptopa firma go nasłuchuje.
              Po jego uruchomieniu kamerka robi zdjęcia uruchamiającej go osoby i przesyła do
              firmy.
              Ci odbierają zdjęcie delikwenta, jego lokalizację i blokują laptop.
              Reszta - przez policję - ze zdjęciem i adresem.
      • trzymilionowy.post Ja zawsze tak robię i nie widzę w tym nic dziwnego 10.06.09, 19:25
        witek.bis napisał:
        Wyłapać na
        Grochowie wszystko co się rusza i lać tak długo, aż ktoś się przyzna?



        :-)))
    • kon.by.sie.usmial mylisz dwie rzeczy 10.06.09, 20:04
      myllisz zgłoszenie od oficjalnego zawiadomienia o zajściu.
      Zgłoszenie było - telefoniczne. Policja ma jego zapis. Po
      około 15 minutach zjawił się u tej pani patrol i pani podała swoją
      wersję wydarzen. Jest z tego notatka, co potwierdziła wczoraj
      sama pani Kotka po wyjściu z komendy policji.

      Inną sprawą jest formalne zgłoszenie przestępstwa. Takie
      przestępstwa są ścigane na wniosek poszkodowanego. Dlatego, by
      policja mogła podjąć jakiekolwiek dalsze kroki, KONIECZNE jest, by
      zainteresowany tego zgłoszenia dokonał. Ponieważ aż do dzisiaj pani
      Kotka odmawiała zgłoszenia przestępstwa, zgłoszenia tego nie było.
      Prościej już chyba wytłumaczyć tego nie można.
      Ponieważ sprawa zrobiła się medialna, policja wielokrotnie
      kontaktowała się z panią Kotką, proponując nawet, że policjancji
      przyjadą do niej odebrać to zgłoszenie. Kotka odmawiała, odmówiła
      np. wczoraj o 9 rano, twierdząc, że jest wymęczona telefonami od
      dziennikarzy. Umówiła się z policją, że zamiast tego sama zgłosi się
      na komendę w godzinach popołudniowych. Zgłosiłą się, wcześniej
      jednak przez pół godziny rozmawiała z dziennikarzami, dlatego
      zgłoszenia dokonać już nie mogła, bo była przemęczona. I tak do dziś.


      > Od staruszki obłożnie chorej też by wymagali, by się zgłosiła na
      komisariat,
      > bo na miejscu przyjąć zgłoszenia nie można?


      Jak napisałem powyżej, policja wielokrotnie proponowała Kotce, że
      odbierze zawiadomienie w domu. Udało się dopiero dzisiaj.
      Poza tym, policjantom, którzy przyjechali do niej w sobotę i
      zaproponowali wezwanie karertki, powiedziała, że nie trzeba, bo
      czuje się dobrze. To dziwne, bo jeszcze wczoraj rano w rozmowie
      telewfonicznej z tvn24 powiedziała, że musiała zadzwonić po karetkę.
      Dodała też, że na pewno nie ma żadnej dokumentacji, bo jej nie
      hospitalizowano. Po południu, rozmawiając z dziennikarzami pod
      komendą powiedziała jednak, że sama pojechała na pogotowie, ale jej
      nie przyjęto i kazano wrócić po kilku dniach.
      W każdym razie w poniedziałek była pełna wigoru, gdy Sianecki
      spotkał ją w drodze do fryzjera. Więc twoja uwaga o obłożnie chorej
      staruszce jest nie na miejscu.




      P
      • witek.bis Re: mylisz dwie rzeczy 10.06.09, 20:09
        Wigoru w poniedziałek miała aż za dużo. I chyba zdała sobie z tego sprawę, bo
        wczoraj usunęła z Naszej Klasy swój poniedziałkowy, poranny wpis, który za
        cholerę nie wyglądał na dzieło osoby umęczonej, zastraszonej i skatowanej.
        • ave.duce Re: mylisz dwie rzeczy 11.06.09, 12:16
          Nie bądź taki szybki bill, Witku!
          Udowodnij, że to ona, pani Kotka, własnoręcznie się wpisywała na NK ;)

          :p
    • etta2 [...] 10.06.09, 20:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • m.c.hrabia Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 20:07
      Możesz ,masz prawo,
      wierzyć każdej idiotce,możesz cukierkowi możesz Sobeckiej ,możesz Krupie.
      jest demokracja:)))
      • pollack5 Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 10.06.09, 20:17
        To problem PiS-u, a nie policji. Każdy wierzy Cugier-Kotce: jedni, że nie
        została pobita, tylko zwyzywana; inni, że uderzona w pośladek, jeszcze inni, że
        kopnięta w kolano. Jakiś pisdzielec napisał na forum, że powalona na ziemię i
        dotkliwie skopana ma na twarzy odbite glany. Miałaby również szwy, gdyby
        pogotowie nie odmówiło pomocy. Każdy ma prawo do strachów i lęków i ja to szanuję.
    • ayran ja też wierzę Cugier-Kotce 11.06.09, 12:22
      w tym co mówi jest takie mnóstwo sprzeczności, że po prostu nie może kłamać.
      Gdyby kłamała, z pewnością musiałaby się choć trochę pilnować, żeby w tej
      relacji cokolwiek trzymało się kupy.
      • republika.republika to profesjonalistaka 11.06.09, 12:33

        widzi, że scenariusz niedopracowany więc ciągle go udoskonala i ubarwia
      • makaroniaz Re: ja też wierzę Cugier-Kotce 11.06.09, 13:52
        ayran napisał:

        > w tym co mówi jest takie mnóstwo sprzeczności, że po prostu nie może kłamać.
        > Gdyby kłamała, z pewnością musiałaby się choć trochę pilnować, żeby w tej
        relacji cokolwiek trzymało się kupy.

        jeśli jest psychiczna to niekoniecznie
    • 1tobi Re: A ja wierzę Cugier-Kotce 11.06.09, 13:10
      u mnie kotki drą sie pod blokiem bo samca chcą. wiem że to bez związku tak tylko
      piszę
    • ayran zawsze można .... 11.06.09, 13:15
      ... sięgnąć do mądrości ludowych, przysłów i porzekadeł. Nie ma tam nic, co by
      świadczyło, że kotki kłamią.
      Łgać jak pies (albo mniej poprawnie - jak bura suka) - to tak. Ale jak kotka?
      Pani Kotka z pewnością mówi prawdę.
      • x2468 Re: zawsze można .... 11.06.09, 14:31
        Kto chce niech wierzy.Nawet baronowi Munchausenowi.Jednak doswiadczenie zyciowe
        mowi ze nie nalezy wierzyc nikomu kto ma cokolwiek wspolnego z pis.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja