abstrakt2003
27.12.03, 17:42
WYRÓŻNIENIA ROKU 2003
i nie tylko
Tytuł el comendante - dożywotnio otrzymuje poseł Jan Maria Rokita za
błyskotliwą trawestację słynnego powiedzenia Fidela Castro „Socjalizm albo
śmierć”.
Panie pośle czy pomyślał pan, co nam pozostanie, jeżeli Europa, mimo naszych
protestów powie Nicei NIE!!!
Miejmy nadzieję, że składał pan tę radykalną deklaracje jedynie we własnym
imieniu i że nie ceni pan zbytnio własnego honoru – szkoda by było stracić
tak błyskotliwego polityka przez jedno, niefortunne, wypowiedziane w chwili
słabości sformułowanie.
Babą roku zostaje bezapelacyjnie posłanka Beger za „owies w oczach” czy coś
w tym stylu i bez pruderyjne podejście do seksu.
Pani posłanko wydawało się to niemożliwe a jednak od pani także można się
czegoś nauczyć.
Posłanka Beger otrzymuje także honorowy tytuł magistra filologii angielskiej
za nowatorski sposób wymawiania słowa GATE. Albion czeka na panią.
Pacjentem wszechczasów zostaje posłanka Sierakowska za „kichnięcie”, od
którego zadrżały w posadach rynki walutowe.
Szanowna pani posłanko bardzo prosimy następnym razem kichać w domu a nie do
kamery, ponieważ pani „występy” kosztują nas wszystkich zbyt wiele.
Liderem tolerancji w tym roku zostaje posłanka Błochowiak za bezkompromisowe
poszerzanie wiedzy ogółu społeczeństwa na temat roli skarpetek w życiu
mniejszości seksualnych.
Pani posłanko, gdyby ignorancja była lżejsza od powietrz to pani była by
mistrzynią lewitacji.
O pozostałych zaletach pani umysłu i charakteru nie będę się wypowiada, bo
jeszcze mnie pani pozwie do sądu.
Wieczysty tytuł obrońcom wolności słowa otrzymuje oczywiście redaktor Adam
Michnik za sposób, w jaki potraktował panią redaktor Kolędę-Zalewską.
Panie redaktorze zawsze pan walczył o wolność słowa, ale nigdy pan nie
mówił, że walczy tylko dla siebie i swoich kolegów a nie dla jakiejś tam
Kolędy czy innej Zalewskiej – teraz się wydało.
Tytuł „dobrodzieja z Kalkuty”* za wykazanie się wyjątkową wrażliwością
społeczną otrzymuje pan premier Józef Oleksy. W szczególności za troskę o
los bezrobotny, a właściwie jednego bezrobotnego – kolegi zwolnionego z
posady ministerialnej w cieniu podejrzenia o korupcję i nepotyzm.
Szanowni bezrobotni! To nieprawda, że w Polsce nie ma pracy – trzeba tylko
mieć równie troskliwych kolegów jak pan premier a posada zawsze się znajdzie.
*z całym szacunkiem dla pierwowzoru.
Siekierą czterolecia zostaje pani posłanka Zyta Gilowska za bezwzględne
rąbanie całej prawdy między oczy koalicji rządowej.
Pani posłanko szkoda pani czasu, sił i środków, z betonem nawet pani sobie
nie da rady.
Mężczyzną roku zostaje oczywiście pan premier Leszek Miler za sposób, w jaki
kończy.
Panie premierze kończ pan, wstydu oszczędź.
Honorowym mułem obecnej kadencji zostaje pan przewodniczący Jarosław
Kalinowski za upór we wprowadzaniu biopaliw godny lepszej sprawy. Pan
przewodniczący otrzymuje także nagrody dodatkowe: litr czystego spirytusy
ufundowany przez przedstawicieli przemysłu gorzelniczego, darmowe naprawy
samochodu we wszystkich warsztatach samochodowych w Polsce przez 10 lat od
wdzięcznych właścicieli tychże i, jak wieść gminna niesie posadę w radzie
nadzorczej pewnej firmy, pewnego znanego biznesmena, produkującej
biokomponenty do paliw. Pewnie to tylko złośliwa plotka, gdyż PSL znany jest
z niechęci do obsadzania intratnych stanowisk (zwłaszcza w radach
nadzorczych) swoimi ludźmi.
Chłopem roku zostaje marszałek Wojciechowski za wielkość plonów zebranych we
własnym gospodarstwie.
Panie marszałku, jaki plon taki chłop, jakich chłop taka partia chłopska.
Życzę panu i wszystkim podobnym do pana prawdziwym chłopom z PSL dobrego
samopoczucia.
Tytuł największego posła otrzymuje pan Roman Giertych. Na razie tylko za
wzrost.
Panie pośle przecież nie nadam panu tytułu czołowego heteroseksualisty w
parlamencie (nie wypada tak mówić o pośle LPR) a na taki pan zasłużył swoimi
wypowiedziami na temat mniejszości seksualnych.
Podobny tytuł - największego ministra otrzymuje pan przewodniczący Marek
Pol. Też za wzrost, ale tym razem, dlatego, że pod innymi względami wszyscy
ministrowie są karłami.
Pan minister Pol otrzymuje także wyróżnienie w kategorii „obsesja roku” za
maniakalne wręcz dążenie do wprowadzenia dodatkowych opłat za wszystko, co
jest związane z ruchem samochodowym w Polsce. Poczynając od autostrad,
których nie ma, poprzez mosty i tunele, których przydałoby się dwa razy
więcej, po opłaty paliwowe za produkt, który często niewiele ma wspólnego z
paliwem.
Panie ministrze takie stany umysłu i emocji daje się leczy. Trzeba tylko
znaleźć odpowiedniego specjalistę.
Pan poseł Ziobro zostaje bezapelacyjnie kawalerem roku. Jak głosi plotka pan
poseł po występach w komisji a szczególnie po słynny starciu z premierem nie
może się wprost opędzić od ofert matrymonialnych.
Panie pośle niech pan się nie boi, niech pan korzysta ile wlezie, taka druga
okazja się nie zdarzy! Proponuję panu urządzi coś w rodzaju casting'u dla
kandydatek na przyszłą żonę. Oczywiście przed szanowną komisją, ale w
składzie poszerzonym o obecnych i byłych jurorów Idola. Może pan się nie
ożeni, ale zabawę miałby pan i my wszyscy przednią. No i nieźle by pan
zarobił na sprzedaży praw do transmisji Polsatowi lub TVN’owi.
Ekonomistą „honoris causa” zostaje pan poseł Wrzodak za sformułowanie
niezwykle odkrywczej tezy, iż prawa ekonomii nie mają charakteru
uniwersalnego i mogą być dowolnie kształtowane przez człowieka.
Panie pośle proponuję żeby zajął się pan fizyką, może uda się panu w podobny
sposób obalić prawo grawitacji. Było by to na pewno dużo bezpieczniejsze dla
całego społeczeństwa, ponieważ negatywne skutki przy ewentualnych próbach
doświadczalnego udowodnienia pańskich twierdzeń (np. skok z samolotu bez
spadochronu) poniósłby wyłącznie pan.
Orderem uśmiechu zostaje wyróżniony pan Lech Nikolski. Order ten przyznano w
charakterze protezy, gdyż pan Nikolski pozbawiony jest tego ludzkiego
odruchu. Teraz, gdy ktoś opowie dowcip pan Nikolski będzie mógł spokojnie
wyjąć order i nim pomachać na znak, że ma poczucie humory, łapie sens i wie,
o co chodzi. Lepsze to niż nic.
Iluzjonistą XXI wieku zostaje pan poseł Bonda za tajemnicze zniknięcie 10000
ton państwowego zboża, które przechowywał na zlecenia ARR w swoich
elewatorach.
Panie pośle z takim talentem marnuje się pan w parlamencie – sceny świata
czekają na pana! A swoją drogą to, dlaczego w kręgach zbliżonych do PSL i
Samoobrony po cichu szepcze się, że tak naprawdę żadnego zboża tam nigdy nie
było. Ciekawe, o co tu chodzi?
Wójtem roku za niesamowity sposób sprawowania władzy, absurdalne pomysły i
populizm został pan prezydent Warszawy Lech Kaczyński (warszawiacy wiedzą, o
co chodzi: za niski tunel wybudowany specjalnie dla tirów, trasa szybkiego
ruchu na powierzchni zamiast autostrady w tunelu przez Ursynów - oczywiście
w trosce o spokój mieszkańców, czy walka z agencjami towarzyskimi jakby to
był największy problem mieszkańców ha, ha).
Tak panie prezydencie, Warszawa to nie pierwsza lepsza wioska, tu nie da się
wszystkich zadowolić i o wszystkim decydować osobiście. Trzeba też mieć
kompetentnych doradców, aby nie kompromitować się niewiedzą i brakiem
umiejętności.
Kryształ kwarcu oprawiony w brąz – honorową nagrodę związku właścicieli
solariów otrzymuje, a jakże pan poseł Andrzej Lepper. Nagroda ta zostaje
przyznana panu posłowi za nienaganne utrzymywanie opalenizny na tym samym
poziomie bez względu na porę roku oraz za konsekwentne propagowanie, wbrew
prześmiewcą, kultury opalenizny w narodzie.
Mistrzem ortografii w roku 2003 zostaje (wybranym oczywiście przez
aklamację) pan Halber! Popełnił pan jeden, dosłownie jeden błąd w jednym
SMS’sie, a