Dodaj do ulubionych

Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgarze...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 11:55
A może przyczyną "kłopotów" są lepkie łapy mieszkańców budynku przy
ul. Jazgarzewskiej 17. Poniżej fakty, o których pisała "Rzepa"

Rezydencja Maltańska do sądu
Michał Kozak 20-02-2008, ostatnia aktualizacja 20-02-2008 01:52
Czy Skarb Państwa odzyska sprzedaną za bezcen atrakcyjną działkę
przy Jazgarzewskiej 17, na której firma Keram Development wybudowała
już luksusowy apartamentowiec – Rezydencję Maltańską? Ministerstwo
Skarbu Państwa skierowało do sądu pozwy, w których domaga się
unieważnienia bezprawnych transakcji.

O losach Rezydencji Maltańskiej „Rz” pisała wielokrotnie. Mimo że
rynkowa wartość gruntu wynosi ok. 28 mln zł, jej użytkownik
wieczysty – Polska Akademia Nauk sprzedała je w latach 2005 – 2006
za ok. 7 mln zł grupie znanych osób – nabywcom apartamentów
wybudowanych tam przez Keram Development. Zrobiła to, mimo że
transakcji sprzeciwił się minister skarbu. Zdaniem urzędników MSP
takie działanie to niezgodne z prawem obejście prawa.

Wśród nabywców znaleźli się m. in. wiceminister finansów Elżbieta
Chojna-Duch, zasiadający we władzach Związku Polskich Kawalerów
Maltańskich prawnik Jerzy Baehr, były szef Giełdy Papierów
Wartościowych Wiesław Rozłucki, prezes Cardif Polska Jan Emeryk
Rościszewski, szef firmy deweloperskiej Juvenes Rafał Szczepański i
zasiadający we władzach Keramu Michał Skotnicki.Sprawą zajęło się
Centralne Biuro Antykorupcyjne, zaś w październiku zeszłego roku
rozpoznający skargę PAN na ministra sąd uznał, że MSP słusznie
sprzeciwiło się niekorzystnej transakcji. By odzyskać grunt, MSP
musi jednak unieważnić umowy sprzedaży. Dlatego do sądu trafiły
pozwy przeciw nabywcom udziałów.

Uczestnicy transakcji decyzji MSP nie akceptują.

– To jakaś paranoja, trzeba było pilnować tego, co się dzieje, od
początku, a nie dopiero teraz – denerwuje się prezenter Krzysztof
Materna, który także kupił apartament i udział w gruncie przy
Jazgarzewskiej. – Jeśli stracę mieszkanie będę się domagał
odszkodowania od inwestora – zapowiada.

Obserwuj wątek
    • Gość: j23 Banda cwaniaków z kółka wzajemnej adoracji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 11:59
      Kupili grunt za cenę 4 razy niższą od rynkowej (7 mln zamiast 28
      mln). Dlatego MS nie chciał dać zgody na sprzedaż nieruchomości.
      Ktoś wreszcie zabrał się za pilnowanie mienia publicznego, to od
      razu wrzask cwaniaków
      • Gość: gary Re: Banda cwaniaków z kółka wzajemnej adoracji! IP: *.idzik.pl 23.02.08, 14:27
        Takie same cwaniaki jak WY z Jazgarzewskiej przypomnijcie sobie jak WY
        TOWARZYSZE kupowaliscie pól miasta skakało koło WAS.

        P.S
        Nie wiem czy dacie radę nowej władzy.Pozdrawiam
        • Gość: j23 Re: Banda cwaniaków z kółka wzajemnej adoracji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:12
          Ale dałeś do pieca... Co mnie interesują sąsiedzi?! Podprowadzona
          działka za 30 mln, to jest to! Rozumiem, że socjeta obok mentalności
          Kalego każdego kto nie popiera ich "inwestycji" sprowadza do jednego
          mianowski "komuch", "Żyd", "mason albo "cyklista". Co za ograniczone
          koły! Dziadek zawsze twierdził, że herbowi to przygłupy :)
    • Gość: aeret Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgarze.. IP: *.acn.waw.pl 23.02.08, 13:35
      Skarb Państwa kontra ludzie

      Czy można kupić mieszkanie, nabyć prawo wieczystego użytkowania
      gruntu pod nim, a później dostać za to... pozew do sądu? Jak
      najbardziej. Zwłaszcza jeżeli podpadło się wpływowym sąsiadom.
      Mieszkańcy budynku na Mokotowie muszą udowadniać, że nie złamali
      prawa.


      autor zdjęcia: Dominik Pisarek
      źródło: Życie Warszawy
      +zobacz więcej– Właśnie zaczęliśmy urządzać nasze mieszkania.
      Zamiast wydawać pieniądze na wyposażenie, płacimy adwokatom. Kilka
      dni temu wszyscy dostaliśmy pozwy do sądu. Ministerstwo Skarbu
      Państwa chce nam odebrać nasze domy! – alarmuje Jan Rościszewski,
      członek zarządu wspólnoty mieszkaniowej budynku przy ul.
      Jazgarzewskiej 17.

      Dlaczego państwo utrudnia ludziom życie? Agnieszka Lubieńska z
      Ministerstwa Skarbu Państwa potwierdza: – Uważamy, że udziały w
      prawie użytkowania działki i we własności postawionego na tym
      gruncie budynku zostały sprzedane z obejściem prawa – mówi.


      O co idzie spór?

      Skąd taki wniosek? Grunt przy ul. Jazgarzewskiej należy do Polskiej
      Akademii Nauk. W 2000 roku jeden z instytutów PAN wraz z firmą Keram
      Development postanowił wybudować na Jazgarzewskiej nieduży budynek
      mieszkalny. Naukowcy nie mogli jednak sprzedać działki w całości.

      Zabraniają tego przepisy rozporządzania majątkiem Skarbu Państwa,
      którego wartość przekracza 50 tys. euro. PAN podzielił działkę na
      mniejsze (i tańsze) kawałki, które były sprzedawane nie
      deweloperowi, ale już konkretnym mieszkańcom. To nie jest zabronione.

      Dlatego mieszkańcy budynku przy ul. Jazgarzewskiej są oburzeni. –
      Mamy umowy notarialne, legalność potwierdzają również wpisy w
      księgach wieczystych. Od dwóch lat płacimy też za użytkowanie
      działki – denerwuje się Leszek Nowina-Witkowski. – W takiej sytuacji
      są właściciele aż 53 mieszkań.


      Niechciani sąsiedzi

      Właściciele lokali przy ul. Jazgarzewskiej uważają, że ta sprawa to
      wynik postępowania sąsiadów z położonego obok willowego osiedla. –
      Odkąd tylko pojawił się pomysł postawienia tu bloku, ci ludzie robią
      wszystko, by torpedować inwestycję, która... zasłoniła im widok z
      okien – złości się Rościszewski i zapowiada, że mieszkańcy tak łatwo
      się nie poddadzą. – Oczywiście, będziemy się bronić w sądzie.
      Mieszkania to nasze oszczędności całego życia lub kredyty.

      Jego zdaniem, zamieszanie zostało wywołane przez członków
      mokotowskiego oddziału Ligi Ochrony Przyrody, między innymi Annę
      Chlebińską. Wspiera ją minister Julia Pitera, prywatnie teściowa jej
      córki.– Pani Chlebińska ma wysoko postawionych krewnych, którzy jej
      pomagają – potwierdza Rościszewski.

      Członkowie wspólnoty przy ul. Jazgarzewskiej 17, razem z
      mieszkańcami bloku przy ul. Leszczyny (okolice tzw. parku pod
      Skocznią), który przez te same osoby może zostać rozebrany, planują
      zawiązanie stowarzyszenia, które będzie bronić ich wspólnych
      interesów.

      Zdaniem mec. Krzysztofa Zakrzewskiego, specjalisty prawa cywilnego z
      Kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka i właściciela jednego z
      mieszkań, sprawa jest prosta. – Prześwietliłem dokumenty i nie mam
      wątpliwości. Wszystko tu jest zgodne z prawem. Działania PAN i
      nabywców udziałów były ewidentnie lege artis – ocenia mec.
      Zakrzewski.


      Sąsiedzi donoszą, prokurator umarza

      O kłopotach z inwestycją przy ul. Jazgarzewskiej Życie Warszawy
      pisało jako pierwsze już w lutym 2005 roku. Protestujący sąsiedzi
      postawili wtedy warunek: albo milion złotych, albo dalej blokujemy
      budowę.

      Były naczelny architekt miasta Tadeusz Szumielewicz (który mieszkał
      w okolicy jeszcze wtedy planowanej inwestycji) potwierdził w
      rozmowie z ŻW, że jeżeli to on dostanie zlecenie architektoniczne na
      projekt budynku, to sąsiedzi odstąpią od protestów. Miał już gotową
      koncepcję tego projektu. Za projekt zażyczył sobie miliona złotych,
      przekonując, że jeśli będzie on realizowany, to okoliczni mieszkańcy
      nie będą już blokować planowanej budowy. Deweloper nie poddał się
      jednak szantażowi i rozpoczął realizację inwestycji.

      Protestujący sąsiedzi, niezadowoleni z tego, że w ich okolicy ma
      powstać nowy budynek, walczyli wszelkimi sposobami o unieważnienie
      pozwolenia na budowę Jazgarzewskiej 17. Zdaniem lokatorów budynku
      wzniesionego na gruntach PAN, zaczęli wpływać na organy państwa, by
      unieważnić akty nabycia udziałów w gruncie. Jednocześnie członkowie
      Rady Osiedla Domów Jednorodzinnych Jazgarzewska złożyli w sądzie
      zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Dyrektor Instytutu Centrum
      Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej, który z ramienia PAN
      gospodarował działką, miał działać na szkodę instytucji przy
      zawieraniu umowy z deweloperem. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota
      sprawę jednak umorzyła, nie znajdując podstaw do postawienia nikomu
      żadnych zarzutów (dyrektor placówki nie żyje).

      Właściciele domów jednorodzinnych nie zrezygnowali i nadal słali do
      urzędników swoje protesty. W lutym 2006 roku prezydent miasta
      wstrzymał Keramowi pozwolenie na budowę. W sierpniu uchylił ją
      jednak wojewoda mazowiecki. Przez cały czas trwała budowa bloku.
      Zgodnie z przepisami budowlanymi, mogła być prowadzona.

      W tej chwili sprawą zajmuje się Najwyższa Izba Kontroli. Wniosek o
      zbadanie sprawy złożyła tam w czerwcu 2007 roku Julia Pitera. Wynik
      kontroli będzie znany za kilka tygodni, kiedy Kolegium NIK rozpatrzy
      zastrzeżenia zgłoszone przez ministra Skarbu Państwa.


      [Rozmowa]

      To sprawa jak z moich „Pajacyków”

      Z Krzysztofem Materną, satyrykiem i autorem programów telewizyjnych,
      rozmawia Marcin Hadaj

      Jak Pan skomentuje zamieszanie dotyczące budynku przy
      Jazgarzewskiej, w którym ma Pan mieszkanie? Sytuacja jest co
      najmniej niecodzienna, ale wpisuje się w absurdalną codzienność
      naszego kraju. Poważne instytucje angażują się w komiczną sprawę,
      więc można to komentować w jeden sposób: gdyby to się nie działo
      naprawdę, byłoby bardzo śmieszne. Problem jednak w tym, że dzieje
      się naprawdę. I to już wcale nie jest takie zabawne. Wręcz
      przeciwnie. Nadawałoby się do rybryki „Pajacyki” w moim dawnym
      programie telewizyjnym.

      Grupa osób mieszkających w pobliżu jest obrażona na nowych sąsiadów,
      w tym zapewne także na Pana, bo w miejscu, gdzie stoi Pana budynek,
      wiele lat nie stało nic. Dlatego używają metod prawnych, aby
      pozbawić i Pana, i innych lokatorów Jazgarzewskiej 17 prawa
      użytkowania ziemi, na której stoją Państwa mieszkania. W sądzie jest
      już wniosek. Chciałby Pan z tymi ludźmi porozmawiać?Nie, nie mam
      takiego planu, nie widzę sensu, nie mam takiej wewnętrznej potrzeby.
      Liczę na to, że osoba znacznie poważniejsza, czyli sędzia, który
      będzie się tą sprawą zajmował, zrobi to, co powinien zrobić w takiej
      sytuacji, czyli odeśle ten wniosek do odpowiedniego miejsca. Mam na
      myśli kosz na śmieci.
      • Gość: mecenas Re: Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 14:07
        > Zabraniają tego przepisy rozporządzania majątkiem Skarbu Państwa,
        > którego wartość przekracza 50 tys. euro. PAN podzielił działkę na
        > mniejsze (i tańsze) kawałki, które były sprzedawane nie
        > deweloperowi, ale już konkretnym mieszkańcom. To nie jest zabronione.
        >

        Czyli urząd, który wydał pozwolenie ma budowę niezgodnie z tzw. ujęciem
        materialnoprawnym (art.46 p.1 kc) i wieczystoksięgowym (art.24 ustawy o księgach
        wieczystych i hipotece) na 50 działkach na jeden budynek (założywszy, że po
        decyzji podziałowej było 50 działek i dla każdej odrębna księga wieczysta)
        złamał przepisy ustawy o warunkach technicznych jakim powinny odpowiadać budynki
        i ich usytuowaniu, m.in. przepis o odległościach budynków względem siebie na
        odrębnych działkach (tu dochodzą przepisy p.poż.).

        Można przywołać art. 46 par. 1 kc (i wyrok izby cywilnej sądu cywilnego sygn.
        akt.IV CK 114/02 z dnia 30.10.2004)



        no prawnicy Skarbu Państwa - do roboty hehe,

        w razie jakby post zniknął robię ctrl c i przeklejam go do innych wątków
        • Gość: mecenas Re: Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 17:19
          chodzi oczywiście o rozporządzenia Ministra Infrastruktury nie ustawę, przeoczenie
    • Gość: Wiwer Skarb Państwa pozwał PAN i mieszkańców Jazgarze.. IP: *.dag.pl 23.02.08, 16:12
      Chciałbym poznać choć jednego mieszkańca Jazgarzewskiej, który
      zainwestował oszczędności życia. Śmieszne - b. prezes giełdy, znani
      prawnicy itd.
      Działanie Ministerstwa zaczyna przypominać próbę egzekucji prawa.
      Chciałbym życzyć powodzenia w procesie ministerstwu. Budowa była
      oficjalnie wstrzymana jednak developer nie zastosował się do zakazu
      dlatego dziwi fakt, że mieszkańcy się oburzają teraz. Była szansa na
      niewybudowanie tego domu.
      Uśmiech na twarzy wzbudza zdjęcie pana Mecenasa z dziećmi, który
      oburza się na to jak nasze Państwo podchodzi do reprywatyzacji a nie
      ma skrupułów w tym przypadku. Selektywna świadomość dotycząca
      własności.
      • Gość: zyta NowinaWitkowski jak prawdziwy Kali od Sienkiewicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:16
        Jemu zanrać? Żle! On zabrać? Popieranie budownictwa mieszkaniowego!
      • Gość: zyta Jakie oszczędności życia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 01:46
        Płacili za metr mieszkania 7000. Chciałabym kupić mieszkanie za taką
        cenę w takim miejscu. A czy były jakieś ogłoszenia lub reklamy, bo
        jakoś nie mogę sobie przypomnieć? Czy aby nie było tak, że jeszcze
        przed sprzedażą gruntu przez PAN lista mieszkańców była już ustalona?
    • Gość: Archie uwaga na Rafała Szczepańskiego IP: *.aster.pl 24.02.08, 01:04
      ... to znany "przekrętowicz" ! Inwestycja przy jazgarzewskiej 37 to
      jeden z jego wielu podobnych numerów. Występuje teraz "w obronie"
      ludzi, których co najmniej część (bo część doskonale wiedziała, na
      czym polega ten "biznesik" !) wpuścił w ten śmierdzący kanał, a
      teraz się nimi zasłania ! ... a im bardziej znane nazwisko, im
      więcej dzieci w "krzywdzionej" przez Skarb Państwa rodzinie, która
      chcą pozbawić "dorobku całego życia" tym "ciekawiej" dla mediów.
      A ci faktycznie pokrzywdzeni i oszukani powinni jego właśnie podać
      do sądu ! Panie Materna ! myślałem, że Pan jest mądrzejszy i nie da
      się oszukać takiemu cwniaczkowi jak Rafał Sz., bo przeciez chyba nie
      działał Pan z nim w zmowie ? ... a może jednak ?
      Archie
    • Gość: Zyta Historia przewału cz. I IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:33
      Grunt to spokój
      23.08.2004, MK

      Dlaczego Polska Akademia Nauk chce się pozbyć atrakcyjnej działki
      GRUNT TO SPOKÓJ



      Rzeczoznawcy wycenili tę działkę na ponad 5 milionów złotych. W
      przetargu PAN mogłaby uzyskać za nią dużo więcej

      FOT. JAKUB OSTAŁOWSKI



      Polska Akademia Nauk może stracić atrakcyjną działkę w centrum
      miasta przy Jazgarzewskiej 17. Prawie 4 tys. mkw. w sąsiedztwie
      zabytkowego parku Sieleckiego to nie lada gratka dla inwestorów.
      Rzeczoznawcy wycenili ją na 5 mln 256 tys. zł, jednak ceny
      nieruchomości osiągane w przetargach są zwykle znacznie wyższe.
      Wszystko przez to, że przed czterema laty podpisano niekorzystną dla
      PAN umowę, z której Akademia chce się teraz wycofać.

      Kilka lat temu na Jazgarzewskiej stał stary budynek dydaktyczny
      Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej.

      - Był tak zdewastowany, że nie warto go było remontować. Został
      rozebrany. Ówczesne władze instytutu wpadły na pomysł, by wybudować
      tam apartamentowiec. Mogliby tam mieszkać uczeni, część byłaby
      wynajmowana - opowiada profesor Paweł Grieb, dyrektor ds. naukowych
      instytutu.

      Placówka naukowa nie miała pieniędzy na realizację planów. Jej
      szefowie wpadli więc na pomysł, by znaleźć partnera do tej
      inwestycji. Wybrali spółkę Keram Development, utworzoną zaledwie dwa
      miesiące przed podpisaniem umowy. Firma o kapitale zakładowym 5 tys.
      zł miała sfinansować i poprowadzić inwestycję wartą kilkadziesiąt
      milionów złotych.

      Zgodę na zawarcie umowy - podpisanej jesienią 2000 r. - wydał
      ówczesny wiceprezes PAN Jerzy Kołodziejczak. W dokumencie PAN dała
      swojemu partnerowi bardzo korzystne obietnice. Zobowiązała się
      m.in., że jeśli wycofa się z umowy, to zwróci spółce Keram
      poniesione nakłady i zapłaci karę umowną w wysokości 15 proc.
      planowanej inwestycji, czyli prawie 8 mln zł.

      Szybko okazało się, że Keram Development nie ma pieniędzy. Spółka z
      tak niskim kapitałem nie miała też szans na uzyskanie kredytu
      bankowego, a umowa nie dawała jej prawa do gruntu.

      - My zaś nie mieliśmy zamiaru się zadłużać - przyznaje profesor
      Grieb.

      W poszukiwaniu zaginionej firmy

      Dziś PAN chce przejąć na siebie ciężar rozwiązania umowy z firmą. 14
      maja br. zwróciła się do ministra skarbu państwa o zgodę na sprzedaż
      prawa użytkowania wieczystego działki spółce Keram Development.
      Prosi o zgodę na tryb bezprzetargowy. Powołuje się na uzgodnienia ze
      spółką: Keram nie będzie się domagać od PAN zapłaty kary, jeśli
      będzie mógł kupić działkę za 5 mln 450 tys. zł. To zaledwie 200 tys.
      zł więcej niż szacunki rzeczoznawców. Kwota przez nich podana jest
      zazwyczaj ceną wywoławczą licytacji. Podczas przetargu cena
      nieruchomości może wzrosnąć nawet kilkakrotnie.

      - Po co spółce, która nie ma pieniędzy, by wywiązać się ze
      zobowiązań wobec PAN, grunt przy Jazgarzewskiej - pytamy profesora
      Grieba.

      Odpowiedź jest zaskakująca.

      - Właściwie to już nie Keram jest stroną umowy. Znaleźli jakiegoś
      partnera, który przejmie ich z gruntem i projektem - informuje Grieb.

      Pytania bez odpowiedzi

      Chcieliśmy zadać kilka pytań PAN. Dlaczego Akademia wybrała spółkę,
      która nie był w stanie zrealizować zamierzeń? Dlaczego nie dąży dziś
      do rozwiązania umowy z powołaniem się na nierzetelność partnera?
      Dlaczego godzi się na żądania Keramu dotyczące bezprzetargowej
      sprzedaży, mimo że wina leży po jego stronie. Czy władze Akademii
      wiedzą, że za Keramem stoi inwestor zainteresowany terenem? Dlaczego
      wobec tego nie skorzystać z tego zainteresowania wystawiając teren
      na przetarg?

      Próbowaliśmy dowiedzieć się tego u źródła - w Biurze Finansów i
      Majątku PAN, które przygotowało wniosek o zgodę na sprzedaż działki
      Keramowi i prowadzi sprawę. Włodzimierz Michalak, wicedyrektor
      biura, odmówił udzielenia informacji.

      Próbujemy skontaktować się z Keramem. Na tablicy informacyjnej
      wiszącej na placu budowy znalazły się dane spółki i jej założyciela -
      Marek Żupański jest kierownikiem budowy. Siedziba firmy mieści się
      w kompleksie PAN przy ul. Pawińskiego. Pod podanym telefonem odzywa
      się jednak nie Keram, lecz firma PIB Nadarzyn.

      - W sprawie Keramu proszę dzwonić do Juvenesu - radzi kobiecy głos.
      Juvenes to znana na warszawskim rynku spółka deweloperska. Z
      Krajowego Rejestru Sądowego można się dowiedzieć, że w listopadzie
      zeszłego roku jej szef Rafał Szczepański został prezesem... Keramu.

      Telefon komórkowy Żupańskiego podany na tablicy nie działa.

      Wszędzie pełno wad

      W sprawie inwestycji przy Jazgarzewskiej wypowiedziało się już
      Ministerstwa Skarbu Państwa. Dotarliśmy do dokumentu wysłanego z
      ministerstwa do kancelarii premiera. Czytamy w nim, że "... zawarcie
      umowy o wskazanej treści nie zabezpieczało w sposób właściwy
      interesów PAN - Instytutu Centrum Medycyny Doświadczalnej i
      Klinicznej" - stwierdza Jan Matuszewski, dyrektor Departamentu
      Ewidencji i Gospodarki Mieniem Skarbu Państwa. Ponadto wątpliwości
      ministerstwa budzi "przedsięwzięcie gospodarcze polegające na
      wybudowaniu budynku i uzyskiwaniu dochodów z wynajmowania lub
      dzierżawienia pomieszczeń".

      Ustalenia, do jakich doszedł urzędnik, idą jeszcze dalej.
      Ministerstwo zauważa, że umowę w imieniu PAN zawarł Instytut Centrum
      Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej. Instytut nigdy nie był ani
      użytkownikiem wieczystym terenu, ani właścicielem budynków, które
      tam stały - stwierdza w piśmie. Nie był zatem uprawniony do zawarcia
      umowy z Keram Development. "W świetle powyższego powstaje
      wątpliwość, czy (...) umowa ta nadal obowiązuje i czy stroną tej
      umowy jest Polska Akademia Nauk".

      Michał Kozak

      23.08.2004
    • Gość: zyta Historia przewału cz. II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:35
      W oczekiwaniu na wyrok
      25.01.2006, MK
      INWESTYCJE Czy PAN odda działkę za cudzy dług? W oczekiwaniu na
      wyrok Warszawski Sąd Apelacyjny rozstrzygnie dziś, czy minister
      skarbu ma rację, nie zgadzając się na zbycie bez przetargu gruntu
      przy ul. Jazgarzewskiej. Spółka Keram Development chce go przejąć od
      PAN. Sporna działka przy Jazgarzewskiej (c) ROBERT GARDZXIŃSKI
      W 2000 r. Instytut Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN
      zawarł z Keramem umowę. Razem mieli budować mieszkania na gruncie
      przy ul. Jazgarzewskiej, użyczonym instytutowi przez PAN na cele
      statutowe. W umowie zapisano wysokie, sięgające 15 proc. wartości
      inwestycji kary na wypadek rezygnacji instytutu ze współpracy.
      Przeciw budowie protestowali okoliczni mieszkańcy, więc instytut
      wycofał się z interesu. Według Keramu powinien teraz zapłacić prawie
      8 mln zł odszkodowania. W zamian za rezygnację z roszczeń Keram chce
      przejąć tę działkę o powierzchni prawie 4 tys. metrów kwadratowych.

      Zdaniem ministra ICMDiK jest odrębną od PAN osobą prawną i sam
      powinien odpowiadać za skutki umowy. MSP uważa, że jeśli akademia
      chce pozbyć się gruntu, powinna sprzedać go na przetargu. Zauważył
      też, że roszczenia Keramu nie są udokumentowane. Sąd Okręgowy, do
      którego PAN się odwołała, przyznał rację ministrowi.

      Szefowie instytutu nie zamierzają wypowiadać się w tej sprawie.
      Dyrektor ICMDiK Zbigniew Czernicki odsyła do Michała Skotnickiego,
      który jest członkiem zarządu Keramu. Ten przekonuje, że wszystko
      jest w porządku. Podobnego zdania jest PAN.

      - Mamy obowiązek troszczyć się o instytut. Dlatego chcemy oddać nasz
      grunt za długi - tłumaczy Małgorzata Kozłowska, dyrektor biura
      finansów i majątku PAN.

      W październiku zeszłego roku w sprawę włączyła się warszawska
      Prokuratura Okręgowa. Zwróciła się do prezydenta Warszawy o
      uchylenie uzyskanego przez ICMDiK pozwolenia na budowę
      apartamentowca przy Jazgarzewskiej.

      - Instytut nie miał prawa do dysponowania terenem na cele budowlane.
      Mimo to, występując o pozwolenie na budowę, zataił tenfakt. W
      związku z tym urząd powinien uchylić decyzję wydaną na podstawie
      nieprawdziwych informacji - mówi Maciej Kujawski, rzecznik
      Prokuratury Okręgowej.

      Na początku listopada ub. r. prokurator wystąpił też do prezydenta
      miasta, by do czasu rozpatrzenia sprzeciwu wstrzymał wykonanie
      decyzji. Ten nie zareagował.

      Keram zaś stanowczo odrzuca zarzuty prokuratora.

      - Nie przesłuchał nikogo z naszej strony. Ma do tego prawo, ale waga
      tego sprzeciwu jest inna niż prawomocnego pozwolenia na budowę -
      twierdzi Michał Skotnicki.

      Instytut wniósł do ministra sprawiedliwości wniosek o objęcie
      działań prokuratury szczególnym nadzorem. - Czasem dzięki temu
      prokurator staje się bardziej obiektywny i może wycofać sprzeciw -
      mówi Skotnicki.

      Michał Kozak 25.01.2006
    • Gość: zyta Historia przewału cz. III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:37
      Czekają na Sąd Najwyższy
      26.01.2006, MK
      PAN kontra minister skarbu państwa Czekają na Sąd Najwyższy
      Warszawski Sąd Apelacyjny nie zdecydował wczoraj, czy Polska
      Akademia Nauk może przekazać prywatnej firmie atrakcyjny teren przy
      Jazgarzewskiej. Na działce przy Jazgarzewskiej 17 miał powstać
      apartamentowiec (c) ROBERT GARDZIŃSKI
      Sędziowie rozpatrujący spór między PAN a ministrem skarbu
      zdecydowali o przesłaniu do Sądu Najwyższego pytania prawnego. - W
      podobnej sprawie rozpatrywanej przez inny skład sędziowie SA uznali,
      że w rozprawie przed sądem okręgowym powinien brać udział ławnik -
      wyjaśnia sędzia Barbara Trębska.

      W przypadku Jazgarzewskiej ławnika nie było, ale tym razem Sąd
      Apelacyjny uznał, że nie musiało go być.

      - Nie chcemy, by w tym samym sądzie w podobnych sprawach orzekano
      odmiennie. Stąd pytanie do Sądu Najwyższego - tłumaczy sędzia
      Trębska.

      Jeśli SN uzna, że postępowanie w pierwszej instancji było
      prawidłowe, Sąd Apelacyjny rozstrzygnie sprawę merytorycznie. Jeśli
      nie, sprawa wróci do sądu okręgowego. Na odpowiedź trzeba będzie
      poczekać dwa, trzy miesiące.

      Instytut Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN na gruncie
      użyczonym mu przez akademię na cele statutowe postanowił wybudować
      apartamentowiec. Jako partnera inwestycji wybrał firmę Keram
      Development z kapitałem zakładowym 5 tys. zł, która wcześniej
      mieszkań nie budowała. W umowie zapisano, że w razie odstąpienia od
      inwestycji instytut ma zapłacić karę - 15 procent jej wartości.

      Apartamentowca nie ma, ICMDiK budować już nie chce, natomiast za
      nieudokumentowane długi wobec partnera miałby dziś płacić 8 mln zł.
      W zamian za odstąpienie od żądań Keram chce przejąć należący do PAN
      grunt. Pomysłowi sprzeciwił się minister skarbu. Uznał, że
      rozwiązanie jest niekorzystne, a PAN może pozbyć się działki tylko w
      drodze przetargu.

      Przedstawiciele Keramu i PAN twierdzą, że nawet jeśli ostateczny
      wyrok sądu będzie dla nich niekorzystny, grunt przy Jazgarzewskiej
      zostanie spółce przekazany. - Teraz mamy nowy rząd i nowy minister
      zgodzi się na przekazanie gruntu - przekonują.

      - Minister podtrzymuje swoją decyzję w tej sprawie - informuje
      Barbara Kasprzycka, rzecznik prasowy MSP.

      Michał Kozak 26.01.2006
    • Gość: zyta Historia przewału cz. IV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:42
      PAN deweloper
      27.07.2006, MK

      PRAWO PAN deweloper Na państwowym gruncie oddanym przez Polską
      Akademię Nauk prywatna spółka buduje bez zgody ministra i wbrew
      postanowieniu prezydenta Warszawy luksusowy apartamentowiec Działka,
      na której powstaje apartamentowiec, znajduje się w atrakcyjnym
      miejscu, pełnym zieleni (c) ROBERT GARDZIŃSKI
      Zabytkowy park Sielecki na Dolnym Mokotowie, oaza zieleni z
      jeziorkiem, przyciąga inwestorów. Instytut Centrum Medycyny
      Doświadczalnej i Klinicznej PAN oraz nieznana nikomu spółka Keram
      Development już sześć lat temu postanowiły zrobić interes na
      znajdującym się nieopodal państwowym gruncie. Zdecydowały, że przy
      Jazgarzewskiej 17 wybudują "obiekt lub obiekty o wysokim
      standardzie".

      Grunt to klauzula
      Właścicielem liczącej prawie 4 tys. mkw. działki jest Skarb Państwa.
      PAN jest jej użytkownikiem wieczystym. 13 września 2000 r. prezes
      akademii użyczył gruntu Instytutowi Centrum Medycyny Doświadczalnej
      i Klinicznej PAN, zaznaczając w dokumencie, że instytut może używać
      nieruchomości wyłącznie "w zakresie niezbędnym dla realizacji
      działalności określonej w jego statucie".

      Dwa tygodnie później władze placówki naukowej zawarły umowę ze
      spółką Keram. Firma bez doświadczenia (powstała kilka tygodni
      wcześniej) i pieniędzy (jej kapitał zakładowy wynosił 5 tys. zł)
      miała postawić apartamentowiec wart kilkadziesiąt milionów złotych.
      Keram zobowiązał się sfinansować budowę i jako inwestor zastępczy
      prowadzić wszystkie sprawy z nią związane.

      W dokumencie znalazł się kluczowy dla dalszych wydarzeń zapis, że
      instytut za odstąpienie od umowy zapłaci 15 proc. wartości
      planowanej inwestycji - wraz z innymi rozliczeniami prawie 8 mln zł.
      Nawet gdyby zrezygnował dlatego, że to spółka nie wywiązała się ze
      zobowiązań.

      W 2002 r. ówczesna gmina Centrum wydała instytutowi pozwolenie na
      budowę apartamentowca przy Jazgarzewskiej. I wtedy szefowie
      instytutu nieoczekiwanie zdecydowali, że budować nie chcą i wolą
      zapłacić karę Keramowi. PAN podjął decyzję, że spłaci za instytut 8
      mln zł, przekazując spółce działkę na Jazgarzewskiej.

      Minister mówi nie
      Więcej szczegółów znaleźliśmy w sprawozdaniu Keramu za rok 2003
      złożonym w Krajowym Rejestrze Sądowym: "W roku 2003 zarząd spółki
      kontynuował działania zmierzające do rozpoczęcia realizacji
      inwestycji na działce przy ulicy Jazgarzewskiej 17 w Warszawie.
      (...) Nastąpiła zmiana koncepcji realizacji inwestycji Jazgarzewska,
      z inwestycji realizowanej w ramach wspólnego przedsięwzięcia z IMDiK
      PAN na inwestycję deweloperską z lokalami mieszkalnymi
      przeznaczonymi na sprzedaż. Rozpoczęto rozmowy z PAN nt. rozwiązania
      umowy o wspólnym przedsięwzięciu i zakupu prawa użytkowania
      wieczystego gruntu".

      O zgodę na transakcję PAN wystąpiła do Ministerstwa Skarbu Państwa w
      maju 2004 r., ale minister wniosek odrzucił. Uznał, że transakcja
      naraziłaby Skarb Państwa na straty. Podkreślił jednocześnie, że
      instytut nie ma prawa budować apartamentowca.

      PAN odwołała się od tej decyzji do Sądu Okręgowego w Warszawie,
      który jednak przyznał rację ministrowi. Akademia nie zrezygnowała i
      wniosła apelację od wyroku sądu. Sąd apelacyjny do dziś nie
      rozstrzygnął sporu - czeka na odpowiedź Sądu Najwyższego.

      Nie mogąc przekazać gruntu deweloperowi, szefowie PAN wpadli na inny
      pomysł. Postanowili wykorzystać zapis, że zgodę ministra na
      rozporządzenie majątkiem trzeba uzyskać tylko wtedy, gdy jego
      wartość przekracza 50 tys. euro. PAN więc sprzedaje chętnym na kupno
      apartamentu ułamkowy udział w nieruchomości. Instytut jako inwestor -
      prawo do lokalu. A Keram jako inwestor zastępczy organizuje budowę,
      za co ma dostać od instytutu 4,5 proc. całkowitych kosztów budowy.
      Według Ministerstwa Skarbu postępowanie PAN jest niezgodne z prawem.

      Premier żąda wyjaśnień
      Przedstawiciele resortu uzasadniają swoje stanowisko. Naczelnik
      Wydziału Komunikacji Społecznej Ministerstwa Skarbu Państwa
      Agnieszka Dłuska: - Państwowe osoby prawne, które planują
      rozporządzenie składnikami aktywów trwałych o wartości
      przekraczającej równowartość w złotych kwoty 50 tys. euro są
      obowiązane uzyskać zgodę ministra skarbu państwa na dokonanie
      transakcji. W przeciwnym razie czynność prawna jest nieważna. Gdyby
      jednak taka nieruchomość została podzielona na części, tak aby
      wartość każdej nie przekraczała 50 tys. euro, i zostałyby one
      sprzedane, to może zajść podejrzenie, że doszło do obejścia prawa.
      Zgodnie z art. 58 § 1 kodeksu cywilnego czynność prawna sprzeczna z
      ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna.

      Żeby unieważnić transakcje zawarte przez PAN z nabywcami
      apartamentów, MSP będzie musiało wystąpić do sądu.

      Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Mariusz Błaszczak zażądał już
      w imieniu premiera wyjaśnień od prezesa PAN, a "sprawa została
      przekazana właściwym służbom".

      Bezradni urzędnicy
      Warszawscy urzędnicy wobec inwestycji okazali się bezsilni. Pisma
      krążą, a dom rośnie.

      W listopadzie zeszłego roku sprawą zainteresował się prokurator
      okręgowy. Skierował do prezydenta Warszawy wniosek o wstrzymanie
      wykonania pozwolenia, stwierdzając, że nie powinno zostać wydane, bo
      instytut -wbrew temu, co twierdziły jego władze - nie posiadał prawa
      dysponowania gruntem na cele budowlane.

      W lutym tego roku prezydent Warszawy przychylił się do prośby
      prokuratury. Inwestor się tym nie przejął i rozpoczął budowę.

      Co na to naczelny architekt miasta Michał Borowski? - Chciałbym mieć
      uprawnienia do walki z takimi nielegalnymi budowami, ale, niestety,
      nie mam - mówi. - O tym, że wstrzymaliśmy wykonanie pozwolenia na
      budowę, poinformowaliśmy natychmiast powiatowego inspektora nadzoru
      budowlanego. To on powinien zadbać, by budowa stanęła - wyjaśnia.

      Tymczasem PINB nie zamierza wstrzymywać inwestycji przy
      Jazgarzewskiej.

      - Nie znaleźliśmy żadnego przepisu, który pozwoliłby nam na
      interwencję - mówi szef PINB Jacek Laskowski. - Jedyne, co mogliśmy
      zrobić, to wpisać inwestorowi do książki budowy informację o tym, że
      pozwolenie na budowę zostało wstrzymane. Jeśli okaże się, że
      pozwolenie zostanie uchylone, wszystkie prace wykonane od momentu
      wpisu będziemy traktować jako samowolę budowlaną. Jeżeli zaś
      zostanie utrzymane w mocy, to nie będzie problemu - przekonuje.

      W sprawie niedopełnienia obowiązków przez PINB przy inwestycji przy
      ul. Jazgarzewskiej w czerwcu wszczęła śledztwo Prokuratura Rejonowa
      Warszawa Śródmieście.

      Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w sprawę zaangażowała się
      również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

      Nabywcy nie wiedzieli?
      Z naszych informacji wynika, że przeciętna cena apartamentu to ok.
      1,5 miliona złotych. Mieszkań ma być około 60. Inwestor chce, by
      lokale były gotowe w przyszłym roku. W Centralnej Informacji Ksiąg
      Wieczystych dowiedzieliśmy się, że władze PAN sprzedały udziały w
      nieruchomości przy Jazgarzewskiej 46 osobom. Nabywców informowano,
      że transakcja jest legalna.

      Zapytaliśmy zainteresowanych, czy wiedzieli o tym, że na transakcję
      nie zgodził się minister skarbu państwa.

      - Nie rozumiem, skąd miałyby pochodzić jakiekolwiek wątpliwości -
      twierdzi jeden z nich. - Umowy były kontrolowane przez prawników
      moich, instytutu oraz PAN, notariusza i sąd wieczystoksięgowy, który
      stwierdził ważność umowy, wpisując udział do księgi wieczystej - nie
      istnieje lepsze potwierdzenie legalności.

      - Nie wiedziałem, że PAN nie może sprzedawać tego terenu. Nikt mnie
      nie informował o sprzeciwie ministra - przekonuje inny.

      Protest sąsiadów
      Przeciwko inwestycji zaprotestowała Śródmiejska Spółdzielnia
      Mieszkaniowa i sąsiedzi apartamentowca - mieszkańcy kolonii domków
      jednorodzinnych.

      - Przyznaję, że sprzeciwiamy się budowie, bo przez górujący nad
      parkiem apartamentowiec nasze domy stracą na wartości. Ale to nie
      zmienia faktu, że grupa nielicząca się z prawem może
    • Gość: zyta Historia przewału cz. V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:47
      Inwestor podciął drzewa przy szkole
      14.05.2007, MK
      JAZGARZEWSKA Urząd skończył kontrolę Inwestor podciął drzewa przy
      szkole Drzewa na Jazgarzewskiej sąsiadujące z budowanym tam
      apartamentowcem uszkodził sam inwestor - ustalili mokotowscy
      urzędnicy.

      O niszczeniu drzew zasłaniających widok z okien powstającego przy
      Jazgarzewskiej 17 budynku pisaliśmy miesiąc temu. Nieznani sprawcy
      podcięli piłą wierzby i kasztanowce rosnące na terenie sąsiadującej
      z placem budowy Szkoły Podstawowej im. Kornela Makuszyńskiego. Kilka
      dni wcześniej mieszkańcy zaalarmowali urząd dzielnicy, że podcięto
      korzenie drzew na placu budowy.

      Prowadząca inwestycję spółka Keram Development obiecała10 tys. zł
      osobie, która przyczyni się do wykrycia sprawców lub inspiratorów
      dewastacji zieleni na terenie szkoły.

      - Ufundowaliśmy nagrodę po publikacji w "Rz", by pomóc złapać
      sprawców, bo inaczej odium całego zdarzenia spada na nas - tłumaczył
      prezes Keramu Rafał Szczepański.

      Kontrolę przeprowadził też urząd mokotowski. "Rz" dotarła do jej
      ustaleń. Wskazują, że za uszkodzenie drzew otaczających
      apartamentowiec odpowiedzialny jest... sam
      inwestor. "Przedstawiciele wydziału przy udziale kierownika budowy
      przeprowadzili oględziny drzew. Ustalono, że w trakcie wykonywania
      robót ziemnych związanych z budową ogrodzenia uszkodzono systemy
      korzeniowe 6 drzew. (...) Drzewa te będą obserwowane i w najbliższym
      czasie po rozwinięciu liści w okresie pełnej wegetacji roślin
      zostaną przeprowadzone ponowne oględziny w celu ustalenia, które z
      drzew zachowały żywotność bądź rokują szanse na dalsze przeżycie. W
      przypadku ich obumarcia bądź złego rokowania zostanie wszczęte
      postępowanie administracyjne za zniszczenie drzew" - czytamy w
      skierowanym do Rady Osiedla Domów Jednorodzinnych "Jazgarzewska"
      dokumencie podpisanym przez p. o. naczelnika mokotowskiego wydziału
      ochrony środowiska Krzysztofa Górnickiego.

      emk 14.05.2007
    • Gość: zyta Historia przewału cz. VI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:49
      Sąd nad Rezydencją Maltańska
      01.10.2007, Aneta Gawrońska
      MOKOTÓW Czy PAN miała prawo sprzedać grunt przy ul. Jazgarzewskiej,
      na którym stanął apartamentowiec Sąd nad Rezydencją Maltańska Do
      luksusowego apartamentowca przy ul. Jazgarzewskiej 17 wprowadzają
      się już mieszkańcy. Tymczasem za parę dni ma zapaść wyrok sądu
      dotyczący zamiaru przekazania gruntów pod inwestycję przez Polską
      Akademię Nauk firmie Keram Development. Budowa była prowadzona bez
      zgody Ministerstwa Skarbu Państwa, właściciela terenu
      Keram Development zapewnia, że mieszkańcom Rezydencji Maltańska nic
      nie grozi i mogą spać spokojne. - Na pewno nie czeka ich
      przeprowadzka - uspokaja deweloper.


      Kto weźmie ziemię

      - Przy ul. Jazgarzewskiej firma Keram Development wybudowała
      apartamentowiec Rezydencja Maltańska, pomimo że sąd nie
      rozstrzygnął, czy zbycie nieruchomości jest zasadne - mówią
      przedstawiciele stowarzyszenia Transperency International Polska,
      które jest obserwatorem procesu. Według nich prawo przy prowadzeniu
      tej inwestycji zostało złamane.

      Przypomnijmy, że siedem lat temu Instytut Medycyny Doświadczalnej i
      Klinicznej PAN na gruncie Skarbu Państwa, który użyczyła mu Akademia
      na cele statutowe, postanowił stawiać apartamenty. Partnerem została
      firma Keram Development. IMDiK PAN postanowił jednak, że wycofa się
      z inwestycji. Wtedy pojawił się pomysł przekazania gruntów spółce
      Keram.

      Ministerstwo Skarbu Państwa sprzeciwiło się tej transakcji. PAN od
      decyzji odwołała się do sądu, który sprzeciw Akademii oddalił.
      Sprawa jest dziś w sądzie okręgowym rozpatrywana po raz drugi.
      Według przedstawicieli Keram jest bezprzedmiotowa, bo spółka nie
      stała się użytkownikiem wieczystym tego terenu.

      Nie mogąc przekazać działki inwestorowi, PAN wykorzystała bowiem
      przepis mówiący, że zgoda ministra na rozporządzanie majątkiem nie
      jest konieczna, gdy wartość transakcji nie przekracza 50 tys. euro.
      Przyszłym mieszkańcom apartamentów zaproponowano więc ułamkowy
      udział w gruncie. Keram jako inwestor zastępczy miał zaś prowadzić
      budowę, instytut PAN miał zaś sprzedawać mieszkania.

      Według resortu skarbu dzielenie nieruchomości na części tak, aby
      wartość każdej transakcji nie przekraczała 50 tys. euro, może budzić
      podejrzenie, że doszło do obejścia prawa. A jeśli tak, to czynność
      może być uznana za nieważną.

      Taką opinię na naszych łamach przedstawiciele MS wyrazili w jednej z
      wcześniejszych publikacji na ten temat.


      Mieszkań nie stracą

      Tymczasem przedstawiciele dewelopera przekonują, że sprawa sądowa
      jest dziś właściwie bez znaczenia.

      - Postępowanie nie dotyczy aktualnych użytkowników wieczystych
      gruntu i współwłaścicieli nowego budynku mieszkalnego, których jest
      około 70 - tłumaczy Rafał Szczepański, prezes zarządu Keram
      Development. - Chodzi w nim o sprzeciw Polskiej Akademii Nauk wobec
      decyzji MSP odmawiającej zgody na sprzedaż użytkowania wieczystego
      nieruchomości przy ul. Jazgarzewskiej na rzecz Keram Development.
      Ale do transakcji nigdy przecież nie doszło. PAN wystąpiła ze
      wspomnianym sprzeciwem, ponieważ nie zgadzała z rozstrzygnięciem
      MSP - podkreśla. Dodaje, że wobec odmowy ministerstwa PAN musiała
      kontynuować budowę, bo jej przerwanie spowodowałoby straty finansowe
      i zarzut niegospodarności.

      - PAN sprzedała udziały w prawie wieczystego użytkowania gruntu na
      rzecz przyszłych mieszkańców. Sprzedaż została poprzedzona analizami
      prawnymi, a sąd wieczystoksięgowy dokonał wpisów do ksiąg
      wieczystych, doszło już również do wyodrębnienia własności nowych
      lokali - informuje Rafał Szczepański. Podkreśla, że spółka Keram nie
      nabyła żadnego udziału w prawie użytkowania wieczystego tego terenu.

      Warto przypomnieć, że inwestycji sprzeciwiały się, oprócz MS, także
      władze stolicy, które w ubiegłym roku wstrzymały pozwolenie na
      budowę. Firma Keram inwestycję jednak prowadziła, a PAN sprzedawała
      mieszkania. Wojewoda mazowiecki uznał zaś, że budowa może być
      prowadzona.

      Tymczasem pojawiły się zarzuty, że PAN sprzedała grunt prywatnym
      osobom po zaniżonej cenie. Za każdy mkw. ziemi Akademia wzięła ponad
      1,7 tys. zł. W sumie sprzedano 3752 mkw. Dla porównania - położony w
      tej samej dzielnicy teren po byłej zajezdni autobusowej przy ul.
      Chełmskiej miasto sprzedało w ubiegłym roku za 7,3 tys. zł za mkw.

      - Ceny sprzedaży udziałów w gruncie przy ul. Jazgarzewskiej
      przewyższały ówczesną wartość rynkową - zapewnia Michał Skotnicki z
      Keram Development. - W 2005 roku ceny były niższe niż dziś.

      A jak sprawę widzą przedstawiciele PAN? Mimo usilnych prób nie udało
      nam się uzyskać żadnego komentarza. - Proszę dzwonić do rzecznika -
      usłyszeliśmy w sekretariacie prezesa. - Ale teraz jest na
      konferencji prasowej na Staszica - powiedziała nam sekretarka. W
      biurze prawnym poinformowano nas, że rzecznik prasowy jest za
      granicą, a tylko on może się wypowiadać. Po kolejnych próbach
      odesłano nas do szefa kancelarii PAN Marka Słowikowskiego.

      - Szef jest na konferencji, wróci za dwa dni - powiedziała nam jego
      sekretarka. Kolejna, w innym wydziale, poinformowała, że Słowikowski
      jest w biurze, a jego asystentka jest "na zastępstwie, więc mogła
      się z tą konferencją pomylić". Ale do szefa kancelarii nie udało nam
      się dotrzeć, bo chociaż był, to go nie było. Rzecznik PAN przysłał
      zaś SMS, że wraca w poniedziałek i wtedy służy pomocą.

      Aneta Gawrońska 01.10.2007
    • Gość: zyta Historia przewału cz. VII IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 02:51
      Kontrowersyjna sprzedaż ziemi
      29.10.2007, Aneta Gawrońska
      Decyzja o wyzbyciu się atrakcyjnego terenu przy ul. Jazgarzewskiej
      podjęta przez Polską Akademię Nauk była ryzykowna. Minister Skarbu
      Państwa miał prawo nie zgadzać się na sprzedaż niezabudowanej
      nieruchomości pod apartamentowiec – uznał warszawski Sąd Okręgowy

      Do budynku przy ulicy Jazgarzewskiej wprowadzają się mieszkańcy, a o
      ziemię pod domem toczy się spórSprawa gruntów przy ul.
      Jazgarzewskiej, na których stanął luksusowy apartamentowiec, toczyła
      się przed Sądem Okręgowym po raz drugi. W opinii sądu nie było
      podstaw do uznania decyzji Ministerstwa Skarbu Państwa za wadliwą.
      Tymczasem do budynku, który wyrósł w tej części Mokotowa,
      wprowadzają się mieszkańcy. Czy w przyszłości czeka ich przymusowa
      wyprowadzka, bo inwestycja była prowadzona bez zgody ministra
      skarbu, czyli właściciela terenu? O los mieszkańców jest spokojny
      deweloper, firma Keram.

      – Nic mieszkańcom nie grozi – zapewnia deweloper. Ministerstwo
      Skarbu Państwa tymczasem nabrało wody w usta, nie chcąc udzielić
      konkretnych odpowiedzi, czy zamierza ubiegać się o zwrot terenów.
      PAN i Keram zapowiadają apelację od sądowego orzeczenia.


      Minister miał prawo

      Historia mokotowskiej inwestycji zaczęła się siedem lat temu, kiedy
      Instytut Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN na terenie Skarbu
      Państwa, użyczonym mu przez Polską Akademię Nauk na cele statutowe,
      postanowił stawiać apartamenty. Partnerem została firma Keram
      Development, która miała stać się wieczystym użytkownikiem gruntu.
      Transakcji sprzeciwiło się jednak Ministerstwo Skarbu Państwa. PAN
      od ministerialnej decyzji odwołała się do sądu, który w ubiegłym
      tygodniu wniosek Akademii oddalił. W ustnym uzasadnieniu sędzia
      podkreślał, że sąd brał pod uwagę przede wszystkim legalność decyzji
      wydanej przez MSP, a nie historię inwestycji.

      – Odwołanie PAN było nieuzasadnione. Nie istnieją podstawy do
      kwestionowania prawa ministra do wyrażenia zgody na wyzbycie się
      majątku Skarbu Państwa – padło w ustnym uzasadnieniu.Sąd
      wypowiedział się także na temat samej nieruchomości, choć, jak
      podkreślał przewodniczący składu orzekającego, sama inwestycja nie
      mogła mieć wpływu na wydane orzeczenie.

      – Celem sprzedaży terenu nie była bezpośrednio troska o los
      Akademii. W ocenie sądu nie można zaś aprobować sytuacji, kiedy
      podejmuje się ryzykowne decyzje dotyczące majątku. Ceny
      nieruchomości rosną. Można więc było przewidzieć, że po wejściu do
      UE wartość tej ziemi wzrosłaby, bo tak się działo we wszystkich
      krajach wspólnotowych – mówił sędzia.


      Ostra walka

      Tymczasem Keram utrzymuje, że sprawa była bezprzedmiotowa, bo grunty
      przy Jazgarzewskiej nie trafiły ostatecznie do dewelopera. Nie mogąc
      przekazać mu działki, PAN wykorzystała przepis mówiący, że zgoda
      ministra na rozporządzanie majątkiem nie jest konieczna, gdy wartość
      transakcji nie przekracza 50 tys. euro. Przyszłym mieszkańcom
      apartamentów zaproponowano więc ułamkowy udział w gruncie. Według
      resortu skarbu, dzielenie nieruchomości na części tak, aby wartość
      każdej transakcji nie przekraczała 50 tys. euro, może budzić
      podejrzenie, że doszło do obejścia prawa. A jeśli tak, to czynność
      może być uznana za nieważną – tak na naszych łamach przedstawiciele
      MSP mówili kilka miesięcy temu.

      Dziś nie chcą zdradzić, czy będą starać się o unieważnienie
      poszczególnych transakcji i odzyskanie ziemi. – Minister Skarbu
      Państwa będzie podejmował czynności procesowe zgodne z interesem
      Skarbu Państwa – taką odpowiedź przesłał nam Wydział Komunikacji
      Społecznej w MSP. – Orzeczenie sądu potwierdza jedynie zasadność
      podjętego przez ministra skarbu rozstrzygnięcia, dotyczącego
      niezgody na sprzedaż przez Polską Akademię Nauk na rzecz spółki
      Keram Development prawa użytkowania wieczystego nieruchomości przy
      ul. Jazgarzewskiej – czytamy w odpowiedzi.

      Pracownicy biura prasowego dopytywani o konkretne plany resortu w
      tej sprawie, odpowiedzieli nam tak: „Ujawnianie dalszych info oraz
      czynności nie leży w interesie Skarbu Państwa, również powinna pani
      redaktor jako obywatel Polski rozumieć taką sytuację. Jeden z
      naszych kolegów działa w public relations i akurat poinformowali, że
      w tej sprawie będzie ostra walka” (...).


      Dach nad głową pewny

      Przedstawiciele spółki Keram przekonują zaś, że mieszkańcom
      Rezydencji Maltańska nic nie grozi.

      – W uzasadnieniu ustnym sąd jasno stwierdził, że przedmiotowe
      postępowanie nie ma nic wspólnego z późniejszą sprzedażą udziałów w
      prawie użytkowania wieczystego gruntu na rzecz przyszłych
      mieszkańców – zwraca uwagę Rafał Szczepański, prezes spółki Keram
      Development. – Postępowanie sądowe dotyczy jedynie potencjalnej
      możliwości sprzedaży gruntu na rzecz spółki Keram. Ta konkluzja sądu
      jest najistotniejszym stwierdzeniem dotyczącym istniejącego budynku
      i bezpieczeństwa właścicieli już zbudowanych mieszkań. Nabywcy
      udziałów w prawie użytkowania wieczystego gruntu i zarazem
      współinwestorzy wzniesionego obiektu są pełnoprawnymi właścicielami
      mieszkań – podkreśla Szczepański.

      Prezes Keram przypomina, że PAN stara się także o unieważnienie
      rozstrzygnięcia ministra skarbu na drodze administracyjnej. Stosowny
      wniosek wpłynął do resoru w tym miesiącu. Szczepański zapowiada, że
      po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia Keram złoży apelację.– Sąd
      Okręgowy nie przeprowadził oceny wartości sprzedawanego gruntu przy
      ul. Jazgarzewskiej. Nie zrobił tego również minister Skarbu Państwa
      w momencie wydawania decyzji odmownej. PAN przedstawiła wyceny
      świadczące, że planowana cena sprzedaży przewyższa ówczesną wartość
      rynkową gruntu – mówi prezes Keram.

      29.10.2007
      • Gość: hush Re: Historia przewału cz. VII IP: *.chello.pl 24.02.08, 10:50
        sprzedać mieszkania na wolnym rynku a właścicielom wypłacić godziwe odszkodowania

        budynku nie rozbierać - w dobrym stanie

        różnicę między ceną za mieszkania a otrzymaną w licytacji wpłacić do budżetu państwa

        • Gość: aga Re: Historia przewału cz. VII IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 15:33
          > sprzedać mieszkania na wolnym rynku a właścicielom wypłacić
          godziwe odszkodowan
          > ia
          >
          > budynku nie rozbierać - w dobrym stanie
          >
          > różnicę między ceną za mieszkania a otrzymaną w licytacji wpłacić
          do budżetu państwa
          >

          Dokladnie tak! Wiadomo, że przekręt i wlasnie o tę róznicę chodzi!
    • Gość: Borys Nastepny Przekret IP: *.aster.pl 24.02.08, 10:55
      Chyba nikt nie uwierzy, ze ktokolwiek z obecnych mieszakncow tego
      bloku nie mial pojecia, ze jest to typowy PRZEKRET :) Jest to
      nastepny przyklad, ze sa ludzie, ktorzy zawsze beda nie tylko robic
      sobie jaja z prawa ale rowniez, ze sa to osoby publiczne czy wrecz
      osoby, ktore powinny raczej stac na strazy nie tylko prawa ale dawac
      przyklad uczciwosci czy dobrego zachowania, dobrych manier nawet
      jezeli zawodowo sa satyrykami. Smieszne, ze Materna tak doslownie
      traktuje swoja profesje i "Rznie GLUPA nawet poza scena" w wieku
      bodajze 50 :)
      Z drugiej strony nasze prawo jest po to aby takie osobki ja wlasnie
      naduzywalo a urzednicy to nastepne osoby, ktore nie maja jaj aby
      wlasnie zburzyc ten blok czy blok przy Leszczyny raz na zawse :)
      Ale zyjemy w 3 Swiecie w Centrum Europy :)
      Dlaczego w innych krajach takie ludziska sa wlasnii napietnowani i
      wlasnie takie budynki sa wlasnie wyburzane a u Nas nikt nie moze
      sobie poradzic z tymi sprawami.
      Wyburzyc i wyegzekwowac prawo i pokazac nastepnym, ze PRZEKRETY juz
      nie chodza :)
      Nastepne, wyobrazcie sobie Materne "spiskujacego" z innymi
      mieszkancami :) Wyobrazcie sobie te wszystkie ich "spotkania",
      knowania jak wykiwac wszystkich :) "Swietowanie" cieszenie sie ze
      wykiwali caly Swiat :) To jest jakas tragikomedia chyba :) czy
      film akcji :) Jak oni to robili, dobry scenariusz na film. Nasze
      przywary Polskie, knowanie, konspiracja jednym slowem 3 SWIAT :)
      Ciagle tkwimy w Dulszczyznie, Polsce B, zasciankowym kraju
    • robot_humano Kawalerowie Maltańscy wirują w grobach 25.02.08, 18:09
      Kto kupuje od złodzieja jest złodziejem i niech s.p.i.e.r.d.a.l.a po dwakroć!
    • Gość: mnmn historii ciag dalszy IP: *.acn.waw.pl 24.11.08, 22:43
      www.msp.gov.pl/portal/pl/29/5532/PAN_i_toczace_sie_postepowania_sadowe.html

      PAN i toczące się postępowania sądowe

      W związku ze sprzedażą przez Polską Akademię Nauk udziałów w prawie
      użytkowania wieczystego nieruchomości położonej w Warszawie przy
      ul. Jazgarzewskiej 17 na rzecz ponad pięćdziesięciu osób fizycznych
      i prawnych oraz w związku z zainteresowaniem prasy tą sprawą –
      Ministerstwo Skarbu Państwa uprzejmie informuje, co następuje

      Na przełomie roku 2007/2008 r. Skarb Państwa - Minister Skarbu
      Państwa wystąpił z ponad pięćdziesięcioma pozwami przeciwko stronom
      umowy sprzedaży udziałów w prawie użytkowania wieczystego
      nieruchomości położonej w Warszawie przy ul. Jazgarzewskiej 17 gdyż
      w jego ocenie doszło do obejścia prawa a zawarte umowy sprzedaży są
      bezwzględnie nieważne na mocy art. 5a ust. 2 ustawy o zasadach
      wykonywania uprawnień (...) zgodnie z którym rozporządzenie
      dokonane przez państwową osobą prawną, bez zgody MSP o wartości
      przekraczającej 50.000 euro jest nieważne.

      Sądy pierwszej instancji w kilkunastu sprawach oddaliły powództwo
      SP-MSP stwierdzając, iż nie ma on interesu prawnego w ustaleniu
      nieważności umów.

      Sąd Apelacyjny w Warszawie I Wydział Cywilny w pierwszych czterech
      (4) sprawach przekazanych mu do rozpoznania, uchylił zapadłe
      orzeczenia i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądom
      pierwszej instancji. W ustnych motywach rozstrzygnięcia Sąd
      Apelacyjny uznał, że apelacje złożone przez MSP są zasadne,
      stwierdził, iż SP – MSP przysługuje interes prawny w ustaleniu
      nieważności zawartych umów sprzedaży oraz że doszło do
      nierozpoznania istoty sprawy przez Sądy I instancji.

      Powyższe korzystne dla SP-MSP wyroki zapadły w dniach 12 (sprawa o
      sygn. akt: I ACa 905/08 oraz I ACa906/08) i 13 (sprawa o sygn. akt:
      I ACa958/08 i IACa909/08) listopada 2008r.

      Podobnie wypowiedział się w tym zakresie V Wydział Cywilny
      Odwoławczy Sądu Okręgowego w Warszawie trzema wyrokami (3): tj.
      wyrokiem z dnia 29.10.2008 r., sygn. akt: V Ca 1992/08 jak i
      wyrokiem z dnia 13.11.2008 r., sygn. akt: VCa 1994/08 oraz wyrokiem
      z dnia 31.10.2008 r., sygn. akt: V Ca 1993/08.

      Należy oczekiwać, iż opisana linia orzecznicza zostanie przez Sądy
      utrzymana.

      • Gość: gość Re: historii ciag dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 20:47
        niestety kilka mieszkań jest wystawionych na sprzedaż i pośrednicy handlują nimi
        ciekawa jestem czy informują o całe sprawie potencjalnych nabywców czy kolejni
        rżną głupa że wszystko jest w porządku .............

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka