brundlefly
24.09.09, 19:37
Proszę o wypowiedzi osoby poważne i zainteresowane tematem.
W mediach huczy o Alicji Tysiąc i jest to kolejna okazja do podjęcia
niekończącej się debaty na temat aborcji. Uważana niekiedy za temat zastępczy
i nieistotny (jakby istotne były wyłącznie tematy doraźne, ekonomiczne), de
facto jest ona jednak sporem o kulturowe pryncypium - czyli definicję człowieka.
Przyjmuje się, że w Polsce przeciwko aborcji protestują katolicy, a ich
argumentację sprowadza się najczęściej do ślepej wiary w dogmaty na temat
istnienia duszy, tudzież posłuszeństwa autorytetom Kościoła.
Ja jestem niewierzący, a jednak dopuszczalność aborcji jest dla mnie kwestią
co najmniej dyskusyjną. Czy jest ona zabójstwem czy nie - to zależy przede
wszystkim od definicji człowieka.
Jakie warunki musi spełniać człowiek aby wyczerpywać definicję człowieka?
Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw, a prawa tego
samego dziecka na godzinę, tydzień, miesiąc... przed urodzeniem poddawane są
dyspucie? Czy jesteśmy w stanie wyznaczyć arbitralną granicę, w której
człowiek staje się człowiekiem poza tą granicą, którą wyznacza sama natura - w
momencie utworzenia się zygoty, która już nie jest częścią organizmu matki
(choć jest od niego uzależniona) ze względu na odmienny kod genetyczny? Mówi
się o dopuszczalności aborcji do np. 3 miesiąca ciąży. Ale przecież tego nie
można zmierzyć precyzyjnie, bo nikt nie zna dokładnej daty i godziny poczęcia
- czym wówczas różni się dziecko na dzień przed upływem 3 miesięcy od dziecka
dzień po ich upływie? Jeśli w prawie obowiązują jakieś terminy to muszą one
być sprecyzowane przynajmniej do jednego dnia, tutaj tego zrobić nie sposób.
Aby naukowo zaszeregować daną żywą istotę jako odrębny egzemplarz danego
gatunku wystarczy, że spełnia ona dwie cechy - ma osobny w stosunku do matki
kod genetyczny i wykazuje aktywność procesów metabolicznych. Płód spełnia te
cechy, a więc na płaszczyźnie biologicznej jest on osobnym człowiekiem bez
odwoływania się do jakichkolwiek pojęć metafizycznych, przekonań religijnych
czy stosunku emocjonalnego. Czego mu zatem brakuje aby nazwać go człowiekiem?
Co może usprawiedliwiać zabicie go?