Dodaj do ulubionych

Aborcja - spór o definicję człowieka

24.09.09, 19:37
Proszę o wypowiedzi osoby poważne i zainteresowane tematem.

W mediach huczy o Alicji Tysiąc i jest to kolejna okazja do podjęcia
niekończącej się debaty na temat aborcji. Uważana niekiedy za temat zastępczy
i nieistotny (jakby istotne były wyłącznie tematy doraźne, ekonomiczne), de
facto jest ona jednak sporem o kulturowe pryncypium - czyli definicję człowieka.

Przyjmuje się, że w Polsce przeciwko aborcji protestują katolicy, a ich
argumentację sprowadza się najczęściej do ślepej wiary w dogmaty na temat
istnienia duszy, tudzież posłuszeństwa autorytetom Kościoła.
Ja jestem niewierzący, a jednak dopuszczalność aborcji jest dla mnie kwestią
co najmniej dyskusyjną. Czy jest ona zabójstwem czy nie - to zależy przede
wszystkim od definicji człowieka.

Jakie warunki musi spełniać człowiek aby wyczerpywać definicję człowieka?
Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw, a prawa tego
samego dziecka na godzinę, tydzień, miesiąc... przed urodzeniem poddawane są
dyspucie? Czy jesteśmy w stanie wyznaczyć arbitralną granicę, w której
człowiek staje się człowiekiem poza tą granicą, którą wyznacza sama natura - w
momencie utworzenia się zygoty, która już nie jest częścią organizmu matki
(choć jest od niego uzależniona) ze względu na odmienny kod genetyczny? Mówi
się o dopuszczalności aborcji do np. 3 miesiąca ciąży. Ale przecież tego nie
można zmierzyć precyzyjnie, bo nikt nie zna dokładnej daty i godziny poczęcia
- czym wówczas różni się dziecko na dzień przed upływem 3 miesięcy od dziecka
dzień po ich upływie? Jeśli w prawie obowiązują jakieś terminy to muszą one
być sprecyzowane przynajmniej do jednego dnia, tutaj tego zrobić nie sposób.
Aby naukowo zaszeregować daną żywą istotę jako odrębny egzemplarz danego
gatunku wystarczy, że spełnia ona dwie cechy - ma osobny w stosunku do matki
kod genetyczny i wykazuje aktywność procesów metabolicznych. Płód spełnia te
cechy, a więc na płaszczyźnie biologicznej jest on osobnym człowiekiem bez
odwoływania się do jakichkolwiek pojęć metafizycznych, przekonań religijnych
czy stosunku emocjonalnego. Czego mu zatem brakuje aby nazwać go człowiekiem?
Co może usprawiedliwiać zabicie go?
Obserwuj wątek
    • arek103 Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddychac 24.09.09, 19:50
      brundlefly napisał:

      > Proszę o wypowiedzi osoby poważne i zainteresowane tematem.
      ...

      Wg buddystow i cywilizacji dalekowschodnich zywy czlowiek zaczyna sie od momentu
      porodu - bo dopiero wtedy zaczyna oddychac. Plod nawet 9-miesieczny nie jest
      czlowiekiem, tylko plodem, bo nie oddycha jeszcze, a w plucach ma wode. Dlatego
      aborcja nie stanowi w tych kulturach problemu.
      Jednoczesnie w Polsce pomiata sie zwierzetami, zabija je i nawet je, podczas,
      gdy w Indiach szanuje sie zwierzeta. Jak to wiec jest - katolicy placza nad
      usunieciem parukomorkowego zarodka, a bez mrugniecia oka sa w stanie zabic i
      zjesc dorosla krowe. Obrzydliwe i niemoralne...
      • brundlefly Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 24.09.09, 20:20
        arek103 napisał:

        > brundlefly napisał:
        >
        > > Proszę o wypowiedzi osoby poważne i zainteresowane tematem.
        > ...
        >
        > Wg buddystow i cywilizacji dalekowschodnich zywy czlowiek zaczyna sie od moment
        > u
        > porodu - bo dopiero wtedy zaczyna oddychac. Plod nawet 9-miesieczny nie jest
        > czlowiekiem, tylko plodem, bo nie oddycha jeszcze, a w plucach ma wode.

        Oczywiście płód oddycha tylko inaczej - to po pierwsze. Po drugie buddyzm nie
        akceptuje aborcji, dopuszcza jednak antykoncepcję.

        Jak to wiec jest - katolicy placza nad
        > usunieciem parukomorkowego zarodka, a bez mrugniecia oka sa w stanie zabic i
        > zjesc dorosla krowe. Obrzydliwe i niemoralne...

        To ciekawy temat jednak nie związany z dyskusją, więc nie ma sensu się
        rozdrabniać i zbaczać z tematu. Poniekąd masz rację, ale jednak moralność to coś
        co obowiązuje wewnątrz społeczności. Czy zwierzęta należą do naszej
        społeczności? Temat na osobną debatę.
        • arek103 Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 24.09.09, 20:54
          brundlefly napisał:

          > arek103 napisał:
          >
          > > brundlefly napisał:
          > >
          > > > Proszę o wypowiedzi osoby poważne i zainteresowane tematem.
          > > ...
          > >
          > > Wg buddystow i cywilizacji dalekowschodnich zywy czlowiek zaczyna sie od
          > moment
          > > u
          > > porodu - bo dopiero wtedy zaczyna oddychac. Plod nawet 9-miesieczny nie j
          > est
          > > czlowiekiem, tylko plodem, bo nie oddycha jeszcze, a w plucach ma wode.
          >
          > Oczywiście płód oddycha tylko inaczej - to po pierwsze.

          No wlsnie, i to inaczej jest decydujaca roznica. Tak naprawde nie oddycha
          inaczej, o ile poziom komorkowy masz na mysli. Ale jesli chodzi o pluca - plod
          nie oddycha! Nie wciaga i nie wydycha powietrza.

          > Po drugie buddyzm nie
          > akceptuje aborcji, dopuszcza jednak antykoncepcję.

          No nie wiem, kiedys ogladalem program z buddystami, wypowiadali sie, ze plod nie
          moze byc definiowany jako czlowiek, bo nie oddycha powietrzem. Calkiem mozliwe,
          ze nie dopuszcza aborcji z innych wzgledow. A jesli juz dojdzie do aborcji to
          nie uwaza jej pewnie za zabojstwo jak katolickie oszolomy.

          > Jak to wiec jest - katolicy placza nad
          > > usunieciem parukomorkowego zarodka, a bez mrugniecia oka sa w stanie zabi
          > c i
          > > zjesc dorosla krowe. Obrzydliwe i niemoralne...
          >
          > To ciekawy temat jednak nie związany z dyskusją, więc nie ma sensu się
          > rozdrabniać i zbaczać z tematu. Poniekąd masz rację, ale jednak moralność to co
          > ś
          > co obowiązuje wewnątrz społeczności. Czy zwierzęta należą do naszej
          > społeczności? Temat na osobną debatę.

          Tak, zwierzeta naleza do naszej spolecznosci - spolecznosci istot zywych.
          • misiu-1 Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 25.09.09, 20:22
            Co to za jakieś religijne kołtuństwo i ciemnogród? Co kogo obchodzi, co twierdzą
            jacyś azjatyccy szamani?
            • arek103 Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 26.09.09, 01:34
              misiu-1 napisał:

              > Co to za jakieś religijne kołtuństwo i ciemnogród? Co kogo obchodzi, co twierdz
              > ą
              > jacyś azjatyccy szamani?

              A co kogos obchodzi, co sadza jacys rzymskokatoliccy szamani?
              • misiu-1 Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 26.09.09, 08:07
                arek103 napisał:

                > A co kogos obchodzi, co sadza jacys rzymskokatoliccy szamani?

                Autor tematu zaznaczył, że jest niewierzący, więc jego pytanie nie dotyczy osądu
                żadnych rzymskokatolickich szamanów. Ja także nie odwołałem się tego, więc po co
                to twoje durne pytanie? Masz jakieś problemy psychiczne na tle katolicyzmu?
                • arek103 Re: Zywy czlowiek - od momentu jak zaczyna oddych 26.09.09, 11:48
                  misiu-1 napisał:

                  > arek103 napisał:
                  >
                  > > A co kogos obchodzi, co sadza jacys rzymskokatoliccy szamani?
                  >
                  > Autor tematu zaznaczył, że jest niewierzący, więc jego pytanie nie dotyczy osąd
                  > u
                  > żadnych rzymskokatolickich szamanów. Ja także nie odwołałem się tego, więc po c
                  > o
                  > to twoje durne pytanie? Masz jakieś problemy psychiczne na tle katolicyzmu?

                  Napisalem tylko, ze wg wielu ludzi zywy czlowiek zaczyna sie nie od momentu
                  poczecia lecz od momentu rozpoczecia oddychania powietrzem. Jest to bardzo
                  ciekawe podejscie.
    • dritte_dame Człowiek 24.09.09, 19:52
      brundlefly napisał:

      > Czy jesteśmy w stanie wyznaczyć arbitralną granicę, w której
      > człowiek staje się człowiekiem

      Człowiek nie "staje się" człowiekiem.
      Człowiek jest człowiekiem.
      • Gość: mo Re: Człowiek- CZYZBY? IP: *.128.10.130.static.crowley.pl 25.09.09, 10:08
        dritte_dame napisała:

        > brundlefly napisał:
        >
        > > Czy jesteśmy w stanie wyznaczyć arbitralną granicę, w której
        > > człowiek staje się człowiekiem
        >
        > Człowiek nie "staje się" człowiekiem.
        > Człowiek jest człowiekiem.


        Czyzby?? Poczwarka nie staje sie motylem - jest motylem??
        kijanka nie staje sie zaba - jest zaba??

        Moim zdaniem jest zupelnie odwrotnie

    • migreniasta Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 19:54
      Aborcja nie jest przyczynkiem do sporu o definicję człowieka.
      Wszelkie próby definiowania człowieka są z gruntu złe. Pozostańmy
      przy aksjomacie. Człowiek to człowiek.
      Gdy rozpoczniemy debatę o definicji człowieka wywołamy burzę w
      szklance wody. To rodzi rasizm i ksenofobię.
      Pytania które zadałeś pozostaną bez odpowiedzi w naszym wymiarze.
      Natura jest ciągła w procesach. Ciągłość zdarzeń ma takową
      właściwość ,że pomija obecność granic. Granic wyznaczających stan.
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:12
        migreniasta napisała:

        > Aborcja nie jest przyczynkiem do sporu o definicję człowieka.
        > Wszelkie próby definiowania człowieka są z gruntu złe. Pozostańmy
        > przy aksjomacie. Człowiek to człowiek.

        To nie jest aksjomat tylko tautologia. Spór o aborcję dotyczy kwestii czy jest
        ona zabójstwem czy nie jest. A więc czy ta forma życia, która jest unicestwiana
        szczypcami chirurgicznymi jest człowiekiem czy nie. Bo tylko do zabicia
        człowieka odnosi się słowo "zabójstwo" w jego moralno-prawnym rozumieniu.

        > Gdy rozpoczniemy debatę o definicji człowieka wywołamy burzę w
        > szklance wody. To rodzi rasizm i ksenofobię.

        Co ma do tego rasizm i ksenofobia nie rozumiem zupełnie.

        > Pytania które zadałeś pozostaną bez odpowiedzi w naszym wymiarze.
        > Natura jest ciągła w procesach. Ciągłość zdarzeń ma takową
        > właściwość ,że pomija obecność granic. Granic wyznaczających stan.

        To prawda, ale zmiany nie zawsze są płynne, czasem są skokowe. Np. moment
        zarażenia np. wirusem hiv poprzez skaleczenie igłą można dość precyzyjnie
        określić, bo to jest moment, a wyznaczyć w którym dokładnie momencie nosiciel
        hiv zachorował na aids już nie sposób naszymi narzędziami poznawczymi.
        • migreniasta Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:21
          Skłaniałbym się do słowa aksjomat. Wtedy nie będzie korciło do
          definiowania.

          Rasizm i ksenofobia opiera się na definiowaniu człowieka i
          różnicowaniu poszczególnych grup osobniczych.
          Dla Żydów nieżydzi są gojami. Dla nazistów istnieli ludzie i
          podludzie.

          Trzecie jest prawdziwe.
          Łatwiej określić moment poczęcia niż moment kiedy zygota staje się
          człowiekiem
          • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:45
            migreniasta napisała:

            > Skłaniałbym się do słowa aksjomat. Wtedy nie będzie korciło do
            > definiowania.

            Aksjomatem może być jakieś twierdzenie, nie pojedyncze pojęcie. Czyli zdanie w
            znaczeniu logicznym.

            > Rasizm i ksenofobia opiera się na definiowaniu człowieka i
            > różnicowaniu poszczególnych grup osobniczych.
            > Dla Żydów nieżydzi są gojami. Dla nazistów istnieli ludzie i
            > podludzie.

            Nie trzeba odmawiać zaraz komuś człowieczeństwa żeby być rasistą. Rasizm opiera
            się na waloryzowaniu grup ludzkich ze względu na cechy fizjonomiczne będące
            wyznacznikiem przynależności etnicznej, ale to że ktoś traktuje np.
            czarnoskórego z poczuciem wyższości nie oznacza, że odmawia mu człowieczeństwa.
            Niczego tu nie usprawiedliwiam, tak gwoli ścisłości.
            Możemy założyć, że dziś odmawianie człowieczeństwa ludziom już urodzonym jest
            marginalnym ekstremizmem, natomiast w stosunku do problemu aborcji, a więc
            problemu człowieczeństwa płodu społeczeństwo dzieli się niemal na pół.
            • piwi77 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:51
              brundlefly napisał:

              > natomiast w stosunku do problemu aborcji, a więc problemu
              > człowieczeństwa płodu społeczeństwo dzieli się niemal na pół.

              To oznacza, że do tematu należy podchodzić ostrożnie i unikać
              wszelkich rozwiązań bazujacych jedynie na przekonaniu jednej ze
              stron.
            • piwi77 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:57
              brundlefly napisał:

              > Aksjomatem może być jakieś twierdzenie, nie pojedyncze pojęcie.

              Nieprawda, może być pojedyńcze pojęcie.
              • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 22:36
                piwi77 napisał:

                > brundlefly napisał:
                >
                > > Aksjomatem może być jakieś twierdzenie, nie pojedyncze pojęcie.
                >
                > Nieprawda, może być pojedyńcze pojęcie.

                np. jakie?
              • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:28
                Formalnie brundlefly ma rację, aksjomaty to zdania. Tutaj lepszym określeniem byłoby pojęcie pierwotne.
                • piwi77 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 09:24
                  Słusznie.
          • echtom Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 22:28
            > Łatwiej określić moment poczęcia niż moment kiedy zygota staje się
            > człowiekiem

            A to zygota nie ma ludzkiego DNA?
          • dritte_dame Moment poczęcia 25.09.09, 03:19
            migreniasta napisała:

            > Łatwiej określić moment poczęcia niż moment kiedy zygota staje się
            > człowiekiem

            Wcale nie tak łatwo jest określić "moment poczęcia".

            "Poczęcie" to jest dość rozciągnięty w czasie proces
            a nie moment.
      • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:24
        migreniasta napisała:
        > Aborcja nie jest przyczynkiem do sporu o definicję człowieka.
        > Wszelkie próby definiowania człowieka są z gruntu złe. Pozostańmy
        > przy aksjomacie. Człowiek to człowiek.
        > Gdy rozpoczniemy debatę o definicji człowieka wywołamy burzę w
        > szklance wody. To rodzi rasizm i ksenofobię.
        > Pytania które zadałeś pozostaną bez odpowiedzi w naszym wymiarze.
        > Natura jest ciągła w procesach. Ciągłość zdarzeń ma takową
        > właściwość ,że pomija obecność granic. Granic wyznaczających stan.

        Chyba najrozsądniejsza wypowiedź w temacie, jaką słyszałam.
    • dritte_dame Płód 24.09.09, 19:56
      brundlefly napisał:

      > Aby naukowo zaszeregować daną żywą istotę jako odrębny egzemplarz danego
      > gatunku wystarczy, że spełnia ona dwie cechy - ma osobny w stosunku do matki
      > kod genetyczny i wykazuje aktywność procesów metabolicznych. Płód spełnia te
      > cechy

      Prawda.


      > a więc na płaszczyźnie biologicznej jest on osobnym człowiekiem

      W myśl tego, co sam napisałeś powyżej - nieprawda.

      Według Twojej powyższej definicji: płód jest odrębnym egzemplarzem gatunku
      ludzkiego.
      • brundlefly Re: Płód 24.09.09, 20:02
        Skoro wcześniej słusznie zresztą napisałaś, że człowiek "nie staje się"
        człowiekiem tylko nim jest, to czym jest odrębny, żywy egzemplarz gatunku
        ludzkiego jeśli nie jest człowiekiem? Chyba przeczysz sobie.
        • dritte_dame Re: Płód 24.09.09, 21:37
          brundlefly napisał:

          > czym jest odrębny, żywy egzemplarz gatunku
          > ludzkiego jeśli nie jest człowiekiem?

          Odrębny żywy egzeplarz gatunku ludzkiego jest odrębnym żywym egzeplarzem gatunku
          ludzkiego.

          Odrębny żywy egzeplarz gatunku ludzkiego jest człowiekiem, gdy stał się człowiekiem.
          • brundlefly Re: Płód 24.09.09, 22:44
            po pierwsze, porównaj to ze swoim pierwszym wpisem
            po drugie, przeanalizuj znaczenie słowa egzemplarz, bo z twojego wywodu wynika,
            że istota należąca do gatunku ludzkiego może nie być człowiekiem
            takie postawienie sprawy mogłoby sie bronic wylacznie wtedy gdy nadajemy słowu
            "człowiek" znaczenie arbitralne, zupełnie abstrahujące od naukowej definicji
            • dritte_dame Re: Płód 24.09.09, 23:16
              brundlefly napisał:

              > z twojego wywodu wynika,
              > że istota należąca do gatunku ludzkiego może nie być człowiekiem

              Tak.
              To wynika z tego, co dotychczas napisałam.


              > takie postawienie sprawy mogłoby sie bronic wylacznie wtedy gdy nadajemy słowu
              > "człowiek" znaczenie arbitralne

              Takie właśnie znaczenie słowu "człowiek" nadać musimy, ponieważ...


              >, zupełnie abstrahujące od naukowej definicji

              ... ponieważ żadna naukowa definicja pojęcia "człowiek" nie jest nam dotychczas
              znana.

              Ty sam też takowej nie podałeś.

              Napisałeś jedynie, co uważasz za naukową definicję pojęcia: "odrębna jednostka
              gatunku ludzkiego".
    • piwi77 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:12
      Wcale nie ma potrzeby arbitralnego rozstrzygania tego sporu. Możemy
      na ten temat dyskutować, ale ta dyskusja nie musi zakończyć się
      jednoznaczną definicją. Taka definicja wymagałaby daleko idącej
      jednomyślności, a na tę jak na razie szans nie ma najmniejszych.
      Umiejętność prowadzenia cywilizowanej dyskusji to nie tylko
      argumentacja nie obrażająca drugiej strony, ale także zdolność do
      pokojowego rozejścia się przy wyniku nierozstrzygniętym. Obie
      strony, jeżeli mają aspiracje bycia stronami kulturalnymi, powinny
      wstrzymać się wtedy od rozstrzygnięć, której podstawą miałaby być
      definicja nie uznawana przez stronę drugą. I nic mniej i nic więcej.
      To takie trudne?
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:25
        piwi77 napisał:

        > Umiejętność prowadzenia cywilizowanej dyskusji to nie tylko
        > argumentacja nie obrażająca drugiej strony, ale także zdolność do
        > pokojowego rozejścia się przy wyniku nierozstrzygniętym.

        Czy w rozmowie z nazistami odmawiającymi statusu człowieka Żydom i
        dopuszczającym ich eksterminację również dbałbyś o cywilizowany charakter
        dyskusji z możliwością pokojowego rozejścia się przy wyniku nieroztrzygniętym?
        Katolicy tak właśnie postrzegają "aborcjonistów"! To jest dyskusja o tym, czy
        coś morderstwem jest czy nie jest. Jak długo może pozostawać nierozstrzygnięta?
        • piwi77 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:43
          Dyskusja nad tym czy człowiek jest człowiekiem, sensu nie ma i ten
          co ją wszczyna podlega napiętnowaniu, a nie wpuszczaniu na
          dyskusyjne salony. Jeżeli u katolików nie ma różnicy między
          pytaniem, czy człowiek jest człowiekiem i czy płód jest człowiekiem,
          to sami sobie wystawiają świadectwo. Jeżeli do tego na tak wątpliwej
          bazie, korzystając ze swojej siły, arbitralnie wprowadzają
          rozwiązania w społeczne życie, wtedy niech nie mówią o dyskusji
          światopogladowej, bo takiej nie prowadzą. Ich dyskusja to
          zwykłe narzucanie swojego punktu widzenia. To prowadzi do agresji
          obu stron, a jedyny wynik takiej dyskusji to siłowe pokonanie
          jednej z nich. Najczęściej tą pokonaną stroną zostaje strona, która
          w miejsce dyskusji i uczciwego szukania rozwiazań
          satysfakcjunujących obie strony, zamierzała przeforsować rozwiązania
          siłowe.
    • strikemaster Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:34
      > Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw, a prawa tego
      > samego dziecka na godzinę, tydzień, miesiąc...

      Nie przesadzaj z godziną ani miesiącem przed porodem. IMO aborcja powinna być dopuszczalna w pierwszym trymestrze (mózg praktycznie nie funkcjonuje, czyli to nie tylko nie jest człowiek, to nawet nie jest jeszcze zwierze), później pojawiają się kontrowersje. Pojawia się aktywność mózgu, czyli jest to już żyjące zwierze (jeszcze nie człowiek, ale ponieważ wiadomo, ze w przyszłości człowiekiem zostanie, nie powinno być już zgody na aborcję).

      > Czy jesteśmy w stanie wyznaczyć arbitralną granicę, w której
      > człowiek staje się człowiekiem poza tą granicą, którą wyznacza sama natura - w
      > momencie utworzenia się zygoty, która już nie jest częścią organizmu matki
      > (choć jest od niego uzależniona) ze względu na odmienny kod genetyczny?

      Wyznaczono, moment pojawienia się aktywności mózgu na wykresie EEG. Co prawda, nie jest to jeszcze mózg ludzki, płaty czołowe wraz z obsługiwanymi przez nie wszystkimi wyższymi funkcjami jeszcze nie istnieją ale jest to właśnie ta umowna granica.

      > Ale przecież tego nie
      > można zmierzyć precyzyjnie, bo nikt nie zna dokładnej daty i godziny poczęcia
      > - czym wówczas różni się dziecko na dzień przed upływem 3 miesięcy od dziecka
      > dzień po ich upływie?

      Prawie niczym, ale to jest właśnie ta umowna granica. Zapewnia ona, ze żaden człowiek nie zostanie wyabortowany.

      > Aby naukowo zaszeregować daną żywą istotę jako odrębny egzemplarz danego
      > gatunku wystarczy, że spełnia ona dwie cechy - ma osobny w stosunku do matki
      > kod genetyczny i wykazuje aktywność procesów metabolicznych.

      Zgoda, ale te kryteria nie pozwalają zaszeregować tej istoty jako człowieka. Najwyżej zwierze.

      > Płód spełnia te
      > cechy, a więc na płaszczyźnie biologicznej jest on osobnym człowiekiem bez
      > odwoływania się do jakichkolwiek pojęć metafizycznych, przekonań religijnych
      > czy stosunku emocjonalnego.

      Błąd w założeniach. Spełnia te warunki, więc jest odrębną istotą, nie człowiekiem.

      > Czego mu zatem brakuje aby nazwać go człowiekiem?
      > Co może usprawiedliwiać zabicie go?

      Np. tego, ze człowiekiem jeszcze nie jest.
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:05
        strikemaster napisał:



        > Wyznaczono, moment pojawienia się aktywności mózgu na wykresie EEG. Co prawda,
        > nie jest to jeszcze mózg ludzki, płaty czołowe wraz z obsługiwanymi przez nie w
        > szystkimi wyższymi funkcjami jeszcze nie istnieją ale jest to właśnie ta umowna
        > granica.

        Ale przecież to się nie dzieje z minuty na minutę tylko trwa jakiś czas. Ale
        sądzę, że to może być jakiś konkretny trop tylko wówczas należałoby właśnie
        określić, co rozumiemy przez człowieka. Z tego, co piszesz - aktywność mózgu.
        Ok, to jest jakiś konkret. Bo faktycznie można niemal każdą część ciała
        uformowanego człowieka odciąć lub zastąpić inną bez zlikwidowania tożsamości,
        mózg i rdzeń kręgowy są nie do wymiany. Ale one też się kształtują z dnia na
        dzień i tą granicę nadal trudno określić.

        > > Aby naukowo zaszeregować daną żywą istotę jako odrębny egzemplarz danego
        > > gatunku wystarczy, że spełnia ona dwie cechy - ma osobny w stosunku do ma
        > tki
        > > kod genetyczny i wykazuje aktywność procesów metabolicznych.
        >
        > Zgoda, ale te kryteria nie pozwalają zaszeregować tej istoty jako człowieka. Na
        > jwyżej zwierze.
        >
        > > Płód spełnia te
        > > cechy, a więc na płaszczyźnie biologicznej jest on osobnym człowiekiem be
        > z
        > > odwoływania się do jakichkolwiek pojęć metafizycznych, przekonań religijn
        > ych
        > > czy stosunku emocjonalnego.
        >
        > Błąd w założeniach. Spełnia te warunki, więc jest odrębną istotą, nie człowi
        > ekiem.

        >
        > > Czego mu zatem brakuje aby nazwać go człowiekiem?
        > > Co może usprawiedliwiać zabicie go?
        >
        > Np. tego, ze człowiekiem jeszcze nie jest.

        Idem per idem. Dlaczego nie jest człowiekiem? Bo człowiekiem nie jest. To nie
        jest odpowiedź na pytanie. Ale z tą pracą mózgu jak rozumiem Twoim zdaniem
        warunkującą bycie człowiekiem jest coś na rzeczy. Katolicy definiują osobę
        poprzez duszę, która pojawia się ich zdaniem już w momencie poczęcia,
        materialiści poprzez pracę mózgu.
        • strikemaster Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:14
          > czy stosunku emocjonalnego. Czego mu zatem brakuje aby nazwać go człowiekiem?
          > Co może usprawiedliwiać zabicie go?

          Właśnie Ci napisałem, że to jest ta umowna granica. W rzeczywistości po pojawieniu się mierzalnej aktywności EEG to nie jest jeszcze człowiek (bo obszary mózgu odpowiedzialne za jakiekolwiek, nie tylko ludzkie, ale choćby ssacze funkcje nie istnieją), więc mamy spory margines błędu i pewność, że stosując to kryterium nie poddamy aborcji człowieka.

          > Idem per idem. Dlaczego nie jest człowiekiem? Bo człowiekiem nie jest.

          Niezupełnie, nie jest człowiekiem, bo, co prawda posiada mózg, ale nie ludzki:

          forum.gazeta.pl/forum/w,29,96986846,97061601,Re_Dowod_na_nieistnienie_Boga.html
          • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:28
            No ok, to się nawet trzyma kupy. Jak mi coś więcej przyjdzie do głowy na ten
            temat to coś dopiszę, tymczasem dziękuję i pozdrawiam.
        • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:15
          ostatnie zdanie drugiego akapitu powinno brzmieć:

          "Ale one też NIE się kształtują z dnia na
          dzień i tą granicę nadal trudno określić."
    • kieprze_paczynskich Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 20:54
      >Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw, a >prawa tego
      samego dziecka na godzinę, tydzień, miesiąc... przed >urodzeniem poddawane są
      dyspucie?

      Wyobraź sobię sytuację, że z pożaru możesz uratować zbiornik z zamrożonym
      embrionem lub noworodka. Musisz wybrać. Jak brzmi decyzja?
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 21:13
        kieprze_paczynskich napisał:

        > Wyobraź sobię sytuację, że z pożaru możesz uratować zbiornik z zamrożonym
        > embrionem lub noworodka. Musisz wybrać. Jak brzmi decyzja?

        Noworodek oczywiście, ale jest to decyzja uwarunkowana emocjonalnie, a prawo
        powinno być precyzyjne i ślepe na emocje.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.09.09, 21:28
          > Noworodek oczywiście, ale jest to decyzja uwarunkowana emocjonalnie, >a prawo
          powinno być precyzyjne i ślepe na emocje.

          Nieprawda. Dokonałeś racjonalnego wyboru. Nie ze względu na emocje. Dokonałeś
          kalkulacji. Takich kalkulacji dokonujemy codziennie i każdy przypadek jest inny.
          Prawo może być precyzyjne do pewnej granicy i nigdy nie powinno być ślepe.
          "Twarde prawo ale prawo" to maksyma równie stara jak głupia. Zawsze jest jakaś
          hierarchia ważności. Nie ma dwóch jednakowych sytuacji. Skomplikuję więc
          sytuację i do wyboru dostaniesz tego niemowlaka i zbiornik z setką embrionów.
          Czy to zmieni Twoją decyzję?
          • Gość: blekotek Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: 212.33.72.* 24.09.09, 21:35
            Znowu wbiję swoje 3 grosze: pewnie uratowałbym niemowlę ale z powodów czysto
            irracjonalnych (płacze, wzbudza litość etc.). Dokładnie dla tej samej zasady
            wielu ludzi żałuje że ich kotek zabił kolorową sikorkę a nie szarego wróbla.
      • Gość: blekotek Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: 212.33.72.* 24.09.09, 21:31
        Kajne argument. Ja też mając do wyboru uratowanie Ciebie i kogoś z mojej rodziny
        wybrałbym to pierwsze (sorry...), a mimo to uważam Cię za 100% człowieka.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.09.09, 22:08
          >Kajne argument. Ja też mając do wyboru uratowanie Ciebie i kogoś z >mojej
          rodziny wybrałbym to pierwsze (sorry...), a mimo to uważam Cię >za 100% człowieka.

          Blisko, blisko....Przypuszczam, że nawet gotów jesteś poświęcić moje życie za
          życie swoje lub kogoś z Twojej rodziny.(sądzę po sobie:)). Nawet bez większego
          zastanawiania się. Zgadzamy się więc, że życie ludzkie miewa różną cenę i różną
          wagę bez względu na definicję człowieka.

          >Znowu wbiję swoje 3 grosze: pewnie uratowałbym niemowlę ale z >powodów czysto
          irracjonalnych (płacze, wzbudza litość etc.).

          Dlaczego te powody nazywasz irracjonalnymi?

          >Dokładnie dla tej samej zasady wielu ludzi żałuje że ich kotek zabił >kolorową
          sikorkę a nie szarego wróbla.

          A tu się jeszcze zastanów, czy to dobre porównanie:)
          • Gość: blekotek Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: 212.33.72.* 24.09.09, 22:34
            > Blisko, blisko....Przypuszczam, że nawet gotów jesteś poświęcić
            > moje życie za życie swoje lub kogoś z Twojej rodziny.(sądzę po
            > sobie:)).

            Hmmm, wiesz, że tutaj bym się już zawahał... przed dokonaniem oczekiwanego przez
            Ciebie wyboru :-))) Co nie zmienia faktu że:

            > Zgadzamy się więc, że życie ludzkie miewa różną cenę i różną
            > wagę bez względu na definicję człowieka.

            Tak, to prawda. Podobnie aborcja dla ratowania życia matki jest zapewne 'czysta'
            etycznie i moralnie dla 99.9% ludzi. Niemniej jednak zgoda na to że w takim czy
            innym momencie poświęcę Twoje życie aby uratować kogoś innego nie wystarcza do
            przyjęcią że nie jesteś człowiekiem albo że mogę Cię zabić bez wyraźnego powodu.
            Mogę Cię zabić kiedy zagrażasz mojemu życiu (obrona konieczna) ale nie kiedy
            zagrażasz mojej wygodzie. Wiesz, gdyby płody mogły głosować w wyborach...

            > Dlaczego te powody nazywasz irracjonalnymi?

            Bo nie są racjonalne :-) Tzn. może kiedyś miały racjonalne podłoże: wrażliwość
            na płacz dziecka zwiększała inwestycje rodziców w jego karmienie i ułatwiała
            propagowanie naszych genów... Ale dlaczego mam narażać swoje życie aby uratować
            cudze, płaczące dziecko? (a wydaje mi się że łatwiej przyjdzie rzucić się do
            pożaru jeśli dobiegają z niego jęki i płacz niż kiedy dziecko jest zakneblowane.
            Po prostu działają na nas silniejsze bodźce, mimo że z etycznego punktu widzenia
            to jest to samo dziecko).

            Podobnie wielu ludzi czuje 'irracjonalną' obawę np. przed gejem, Czarnym czy
            obcokrajowcem. U źródeł leży ich 'inność', oni są inni niż my. Kiedyś było to
            racjonalne (obcy łatwiej wbije Ci toporek w plecy niż swojak z tej samej
            jaskini), dzisiaj z tym walczymy (co prawda nie wszyscy).

            > >Dokładnie dla tej samej zasady wielu ludzi żałuje że ich kotek zabił >
            > kolorową
            > sikorkę a nie szarego wróbla.
            >
            > A tu się jeszcze zastanów, czy to dobre porównanie:)

            Z punktu widzenia wróbla - tak :-)
            • kieprze_paczynskich Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 11:32
              > Tak, to prawda. Podobnie aborcja dla ratowania życia matki jest >zapewne
              'czysta etycznie i moralnie dla 99.9% ludzi.

              Nie. Dla miliarda ludzi na ziemi nie powinna, bo zarządzający ich sumieniami
              człowiekpowiedział, że nie ma "złego życia"

              > Mogę Cię zabić kiedy zagrażasz mojemu życiu (obrona konieczna) ale >nie kiedy
              zagrażasz mojej wygodzie. Wiesz, gdyby płody mogły >głosować w wyborach...

              Nie możesz mnie zabić wtedy, gdy zagrażam twojemu komfortowi, ale
              możesz i nawet musisz wtedy gdy ktoś uzna że zagrażam jego komfortowi. To
              podstawa istnienia sił zbrojnych. Ale nie chcę uciekać w tę stronę. Chcę
              powiedzieć, że nie ma w etyce reguły mówiącej, że prawo A jest zawsze ważniejsze
              od prawa B. Czasem ważniejsze jest pierwsze prawo, czasem drugie. Co jest
              ważniejsze - prawo kobiety do dysponowania swoim ciałem i swoją przyszłością,
              czy też prawo płodu do życia? Z czyjego punktu widzenia? Czy w ogóle istnieje
              punkt widzenia płodu? Nie mamy żadnych metod, które pozwoliłyby nam zobaczyć,
              zmierzyć nasze wartości moralne. Nie mamy żadnych obiektywnych mierników
              wartości. Nie mamy ostatecznej prawdy moralnej. Szukanie punktu, w którym
              zaczyna się człowiek jest manipulacją. Bo taki punkt dla mnie, czekającego
              niegdyś z upragnieniem na dziecko był jeszcze przed poczęciem:) i moje dziecko
              dla mnie już wtedy było człowiekiem, choć materialnie jeszcze go nie było.
              • Gość: blekotek Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: 212.33.72.* 25.09.09, 13:53
                > Nie. Dla miliarda ludzi na ziemi nie powinna, bo zarządzający ich sumieniami
                > człowiekpowiedział, że nie ma "złego życia"

                Nie jest aż tak źle. Katolicy (przynajmniej w Polsce) z reguły nie mają
                najmniejszych problemów w naginaniu sumienia do potrzeb swego codziennego życia.
                Inaczej postkomunistyczny polityk nie ośmieszałby rywali w wyborach
                prezydenckich w 2000 roku.

                > podstawa istnienia sił zbrojnych. Ale nie chcę uciekać w tę stronę. Chcę
                > powiedzieć, że nie ma w etyce reguły mówiącej, że prawo A jest zawsze ważniejsz
                > e
                > od prawa B. Czasem ważniejsze jest pierwsze prawo, czasem drugie. Co jest
                > ważniejsze - prawo kobiety do dysponowania swoim ciałem i swoją przyszłością,
                > czy też prawo płodu do życia? Z czyjego punktu widzenia? Czy w ogóle istnieje
                > punkt widzenia płodu? Nie mamy żadnych metod, które pozwoliłyby nam zobaczyć,
                > zmierzyć nasze wartości moralne. Nie mamy żadnych obiektywnych mierników
                > wartości. Nie mamy ostatecznej prawdy moralnej. Szukanie punktu, w którym
                > zaczyna się człowiek jest manipulacją. Bo taki punkt dla mnie, czekającego
                > niegdyś z upragnieniem na dziecko był jeszcze przed poczęciem:) i moje dziecko
                > dla mnie już wtedy było człowiekiem, choć materialnie jeszcze go nie było.

                Ładnie napisane, ale prowadzi do smutnej konstatacji. JEDYNYM powodem dla
                którego żyję jest to że większość nie przegłosowała ustawy karającej śmiercią za
                używanie nicka 'blekotek'.

                Zresztą nie jest tak że zawsze kiedy dwa prawa wchodzą w konflikt to nie możemy
                powiedzieć które jest lepsze. 'Prawo kobiety do dysponowania swoją przyszłością'
                nigdy nie upoważnia jej do zabicia konkurentki w pracy, mimo że jako żywo może
                ona skomplikować tę 'przyszłość'. Jeśli zdefiniujemy że płód jest człowiekiem to
                jego prawo do życia będzie większe niż powyższe prawo kobiety (facet powinien
                płacić, of course). Zgadzam się że niełatwo jest zdefiniować to
                'człowieczeństwo' (cieszmy się lepiej że neandertalczyk już nie żyje), ale wiem
                jedno: nie można zostawiać tego indywidualnym ocenom każdego z nas. A jeśli
                uważasz że można, to czy przyznajesz komuś prawo do oceny procentu
                człowieczeństwa w geju, czarnym czy Żydzie?
                • Gość: kieprze_paczynsch Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.09.09, 15:56
                  > jego prawo do życia będzie większe niż powyższe prawo kobiety (facet >powinien
                  płacić, of course). Zgadzam się że niełatwo jest zdefiniować >to
                  'człowieczeństwo' (cieszmy się lepiej że neandertalczyk już nie >żyje), ale wiem
                  jedno: nie można zostawiać tego indywidualnym ocenom >każdego z nas. A jeśli
                  uważasz że można, to czy przyznajesz komuś >prawo do oceny procentu
                  człowieczeństwa w geju, czarnym czy Żydzie?

                  Zaraz, zaraz. Czy szukasz odpowiedzi od kiedy zaczyna się człowiek, czy też
                  uznajesz jego(płodu) odrębność i rownoważność z gejem, czarnym czy Żydem, czy
                  też koleżanką z pracy? Jeśli tak, to faktycznie "nie można zostawiać tego
                  indywidualnym ocenom każdego z nas". Jeśli jednak nie, bo o to toczy się
                  batalia, to któż ma prawo decydować za kobietę i jej brzuch? "Gość Niedzielny"?
                  Na podstawie tego, co pierdnął jakiś papież?
    • Gość: blekotek Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: 212.33.72.* 24.09.09, 21:26
      Ja za najlepszą uważam definicję opartą na aktywności mózgu. Zasada jest prosta:
      jeśli ustanie czynności mózgu uznamy za koniec istnienia człowieka (samo ciało
      może być dalej podtrzymywane przy życiu), to ta sama zasada powinna być przyjęta
      dla początku człowieczeństwa.

      Nie łudzę się jednak jak to działa: aborcja jest wygodna, i każdy może tak
      dopasować definicję człowieka żeby w jego sumieniu usprawiedliwiała aborcję.
      • echtom Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 22:51
        > aborcja jest wygodna, i każdy może tak dopasować definicję człowieka żeby w jego sumieniu usprawiedliwiała aborcję.

        Dokładnie. Moje "relatywne sumienie" nie dopuszcza aborcji, natomiast dopuszcza użycie escapelle jako ostatecznego środka zapobiegawczego.
    • echtom Dygresja - prawo dopuszcza zabicie człowieka 24.09.09, 22:42
      w szczególnych okolicznościach. Na wojnie, w obronie własnej, w niektórych krajach w celu skrócenia mu cierpień lub ukarania za popełnione przestępstwo - przy ogólnej normie, że zabójstwo jest złem. Dość prosta wydaje się analogia, że prawo w niektórych przypadkach dopuszcza zabicie płodu, przy ogólnej normie, że aborcja jest złem.
    • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:35
      W przypadku aborcji należy zadać sobie pytanie nie tyle o to kiedy człowiek się
      zaczyna, ale kiedy nabywa praw do ochrony życia.
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:43
        Każdy człowiek ma prawo do ochrony życia bez względu na wiek. To jest fundament
        praw człowieka. Więc jednak definicja człowieka się kłania, a nie
        rozgraniczanie, którzy ludzie mają prawo do życia, a którzy już, a właściwie
        jeszcze - nie.
        • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:48
          Dlaczego człowiek ma prawo do ochrony życia, a zwierzę nie?
          • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 24.09.09, 23:59
            Bo nikt prawa ochrony życia zwierząt nie ustanowił.
            • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:08
              No i prawa do ochrony płodu też wiele państw nie ustanawia.
              • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:15
                Ale wokół kwestii ochrony praw życia zwierząt nie toczy się publiczna debata
                dzieląca na pół społeczeństwo.
                • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:28
                  Wokół kwestii praw ochrony życia urodzonych, kolorowych czy Żydów też nie. Tylko
                  z tymi płodami jest problem. I trzeba go jakoś rozwiązać, najlepiej
                  pragmatycznie - dozwolone do pewnego momentu, później nie.
                  • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:31
                    black-emissary napisała:

                    > Wokół kwestii praw ochrony życia urodzonych, kolorowych czy Żydów też nie.

                    Nie, bo co do tego w dzisiejszych czasach wszyscy zdrowi ludzie psychicznie są
                    już dawno przekonani.

                    Tylk
                    > o
                    > z tymi płodami jest problem. I trzeba go jakoś rozwiązać, najlepiej
                    > pragmatycznie - dozwolone do pewnego momentu, później nie.

                    Ja się zasadniczo zgadzam, szukałem tylko rzeczowej argumentacji.
                    • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 20:58
                      brundlefly napisał:
                      > Ja się zasadniczo zgadzam, szukałem tylko rzeczowej argumentacji.

                      Najrzeczowszą tutaj argumentacją jest pragmatyka - zakaz aborcji prowadzi do ewidentnego zła.
              • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:17
                Poza tym większość tych państw wyciera sobie gębę prawami człowieka na każdym
                kroku, więc się pytam - dlaczego niektórzy ludzie są z tych praw wyłączeni ergo
                nie są ludźmi.
                • black-emissary Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:30
                  Sama sobie odpowiedziałaś - bo nie są ludźmi, którym by owo prawo przysługiwało.
                  Poruszamy się tutaj w dziedzinie pojęć pierwotnych i aksjomatów.
                  • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 00:34
                    po pierwsze nie jestem rodzaju żeńskiego, po drugie szukam wytłumaczenia, nie
                    tautologicznej odpowiedzi idem per idem - "dlaczego tych ludzi nie obejmują
                    prawa człowieka? bo nie są ludźmi, którym by owo prawo przysługiwało"
                    • matylda1001 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 01:10
                      brundlefly napisał:

                      >po pierwsze nie jestem rodzaju żeńskiego<

                      No to masz szczęście, CZŁOWIEKU;) Twoje prawa są chronione od
                      chwili poczęcia, aż do naturalnej śmierci. Z kobietami jest trochę
                      inaczej. Gdy zajdą w ciążę, ich prawo do ochrony zdrowia lub życia
                      ulega zawieszeniu na okres dziewięciu miesiecy.
                    • dritte_dame Tautologia? 25.09.09, 04:29
                      brundlefly napisał:

                      > szukam wytłumaczenia, nie
                      > tautologicznej odpowiedzi idem per idem - "dlaczego tych ludzi nie
                      obejmują
                      > prawa człowieka? bo nie są ludźmi, którym by owo prawo
                      przysługiwało"

                      Piszesz niekonsekwentnie.

                      Z jednej strony, zadajesz niby otwarte pytanie:
                      "Jakie warunki musi spełniać człowiek aby wyczerpywać definicję
                      człowieka?"

                      A z drugiej strony, takim tekstem jak poniżej dajesz do zrozumienia
                      że swoją odpowiedź już zawczasu znasz:
                      "dlaczego tych ludzi nie obejmują prawa człowieka?"

                      Twoja własna zawczasu zaakceptowana odpowiedź to:
                      Każdy odrębny żywy egzemplarz gatunku ludzkiego to człowiek.

                      A bynajmniej.

                      Egzemplarzem gatunku ludzkiego może być bowiem:

                      - Zapłodniona ludzka komórka jajowa (wątpliwe, czy to już człowiek)

                      - Ludzka zygota (embrion) po pierwszych kilku podziałach komórkowych
                      (nadal wątpliwe, czy to już człowiek)

                      - Ludzka zygota jeszcze żywa ale już naturalnie poroniona.

                      - Ludzki embrion laboratoryjnie przechowywany w stanie hibernacji
                      poza organizmem ludzkim.

                      - Ludzka zygota dopiero co zagnieżdżona w macicy biologicznej matki
                      (a więc - płód, ale nadal wątpliwe, czy już człowiek).

                      - Płód ludzki w bardzo zaawansowanym stadium rozwoju (raczej już
                      człowiek)

                      - Noworodek (niewątpliwie już człowiek)

                      - Dziecko, młodzieniec, dorosły i starzec (niewątpliwie ludzie
                      , jak najbardziej)

                      Ale także...












                      - Ludzkie zwłoki (!) Człowiek przed chwilą
                      zmarły - to przecież też człowiek!



                      Tak więc:

                      Nie każdy odrębny żywy egzemplarz gatunku ludzkiego to
                      niewątpliwie człowiek a ponadto: nawet nieżywy egzemplarz
                      gatunku ludzkiego to nadal wciąż (przez pewien czas) człowiek, gdy
                      uprzednio za życia był człowiekiem.
                      • Gość: lol Re: Tautologia? IP: *.netis.net.pl 25.09.09, 09:15
                        > - Ludzkie zwłoki (!) Człowiek przed chwilą
                        > zmarły - to przecież też człowiek!

                        Nie. Czlowiek to ZYWA istota. Zwloki ludzkie tez podlegaja ochronie (nie
                        mozna ich na przyklad beszczescic), ale nikt nie mowi, oprocz Ciebie, ze zwloki
                        ludzkie to czlowiek.
                        • dritte_dame Martwy człowiek 25.09.09, 16:49
                          Gość portalu: lol napisał(a):

                          > > - Ludzkie zwłoki (!) Człowiek przed chwilą
                          > > zmarły - to przecież też człowiek!
                          >
                          > Nie. Czlowiek to ZYWA istota. Zwloki ludzkie tez podlegaja ochronie (nie
                          > mozna ich na przyklad beszczescic), ale nikt nie mowi, oprocz Ciebie, ze zwloki
                          > ludzkie to czlowiek.

                          Przeciwnie.
                          Wszyscy i powszechnie tak mówią przez pewien czas po śmierci człowieka.

                          Niezauważać tego próbują tylko ci, którzy zaskoczeni taką nieoczekiwaną
                          przeszkodą w dyskusji takiej jak ta - starają się ową utrudniającą im
                          argumentację przeszkodę arbitralnie i bezpodstwnie usunąć ze swojej drogi! ;)

                          W momencie ustania pracy serca, parcy mózgu, procesów metabolicznych, czy też
                          nastąpienia jakiegokolwiek tam innego zdarzenia arbitralnie przyjętego przez nas
                          za "moment śmierci" nie kończy się człowiek.

                          Kończy się tylko życie tego człowieka.

                          Człowiek żywy staje się człowiekiem martwym i pozostaje dla nas nadal
                          człowiekiem (martwym) przez pewien przyszły czas.

                          Jak długo?
                          Dokładnie nie wiadomo.
                          Z reguły jednak nie dłużej niż jego doczesne szczątki zachowują wystarczające
                          podobieństwo do jego ostatniego wyglądu za życia.
                          (A więc na przykład: nie dłużej niż do czasu zakończenia pogrzebowej kremacji.)

                          Mówimy wszędzie i powszechnie: "Pochowaliśmy dziadka", "Pogrzeb mojej mamy,
                          (wujka), (przyjaciela), ...", "pogrzeb prezydenta", ...
                          A nie: "pogrzeb zwłok dziadka", itp.

                          Ale mówimy też czasem: "Pogrzeb szczątków ofiar wypadku", wówczas gdy
                          wypadek spowodował tak znacznie uszkodzenie ciał że w niczym nie "przypominają
                          już człowieka".
                          A także mówimy: "Pogrzeb szczątków" (a nie: człowieka) wówczas gdy jest to już
                          nie pierwszy ich pogrzeb - czyli: w przypadku ekshumacji.
                          • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 25.09.09, 20:19
                            Zmarly dziadek czy babcia to juz nie czlowiek. To jego zwloki. Mowiac
                            "pochowalismy babcie" mamy na mysli "pochowalismy zwloki babci". To sie nazywa
                            jezyk potoczny. By to stwierdzic wystarczy spojrzec na definicje czlowieka w
                            slowniku jezyka polskiego, ktora w tej kwestii jest jasna i zrozumiala. Czlowiek
                            - ZYWA istota(...). Stad oczywista oczywistoscia jest, ze zwloki czlowieka,
                            jakie by nie byly rozszarpane czy nie, nie sa clowiekiem. Sa zwlokami.
                            Oczywiscie definicja o ktorej mowie nie rozwiazuje problemu poczatku zycia
                            osobnika homo sapiens.
                            • dritte_dame Re: Martwy człowiek 25.09.09, 21:20
                              Gość portalu: lol napisał(a):

                              > Zmarly dziadek czy babcia to juz nie czlowiek.

                              Zależy dla kogo (i nawet bardziej: zależy kiedy).


                              > To jego zwloki. Mowiac
                              > "pochowalismy babcie" mamy na mysli "pochowalismy zwloki babci".

                              Nie.
                              Gdy babcia zmarła wczoraj to mamy na myśli dokładnie to, co mówimy.

                              Gdyby zmarła przed rokiem, niepostrzeżenie, i jeśli chowalibyśmy jej już
                              rozłożone szczątki dopiero teraz znalezione w mieszkaniu, to być może
                              mielibyśmy na myśli że "pochowaliśmy zwłoki ...", ale też nie na pewno.

                              Raczej na pewno mielibyśmy na myśli że "pochowaliśmy zwłoki ..." a nie babcię
                              (człowieka) gdybyśmy babcię już wcześniej pochowaną przenosili teraz z jakiegoś
                              powodu do innego grobu.


                              > By to stwierdzic wystarczy spojrzec na definicje czlowieka w
                              > slowniku jezyka polskiego, ktora w tej kwestii jest jasna i zrozumiala.

                              Skoro jest "jasna i zrozumiała" definicja, to o czym my tu dyskutujemy? ;))

                              A poważnie: nie uważam definicji ze słownika języka polskiego za
                              ostateczną wyrocznię.

                              Słowniki też piszą ludzie.
                              Ludzie posiadający różne poglądy, różne uprzedzenia, wiedzę na rozmaitym
                              poziomie, ludzie bardziej lub mniej starannie i sumiennie traktujący swoją
                              redakcyjną prace, ludzie omylni, oraz też ograniczeni koniecznością umieszczenia
                              w słowniku krótkiego przykładu użycia często niejasnego, wieloznacznego i
                              kontrowersyjnego terminu. Ludzie z reguły nie będący ekspertami we wszystkich na
                              raz dziedzinach, których dotykają słownikowe terminy.

                              Słownik może w rozpoznaniu znaczenia pomóc, ale nie może decydować.


                              > Czlowiek
                              > - ZYWA istota(...). Stad oczywista oczywistoscia jest, ze zwloki czlowieka,
                              > jakie by nie byly rozszarpane czy nie, nie sa clowiekiem. Sa zwlokami.

                              > Oczywiscie definicja o ktorej mowie nie rozwiazuje problemu poczatku zycia
                              osobnika homo sapiens.

                              No to jak?
                              Jest "jasna i zrozumiała"? Czy nie jest? ;))
                              Co do tego kiedy następuje początek życia osobnika homo sapiens nie ma przecież
                              chyba naukowych kontrowersji?
                              • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 25.09.09, 21:30
                                Człowiek to człowiek, a nie jego zwłoki. Rownie dobrze mozna podwazyc wszystko:
                                naukowe osiagniecia rowniez, bo sa tworzone przez ludzi. A ci sa omylni.
                                • dritte_dame Re: Martwy człowiek 25.09.09, 21:40
                                  Gość portalu: lol napisał(a):

                                  > Człowiek to człowiek, a nie jego zwłoki. Rownie dobrze mozna podwazyc wszystko:
                                  > naukowe osiagniecia rowniez, bo sa tworzone przez ludzi. A ci sa omylni.

                                  I dlatego właśnie naukowe osiągnięcia się wielokrotnie weryfikuje, żeby
                                  upewnić się że prezentujący je naukowcy nie popełnili tym razem pomyłki, mimo że
                                  w ogólności są omylni.

                                  Podobnie można weryfikować znaczenie słów języka użytych w określonym kontekście.

                                  W naszym przypadku: idź na dowolny cmentarz i popytaj załobników czy "to" co
                                  chowają to człowiek, czy nie człowiek.
                                  • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 25.09.09, 21:43
                                    "To co chowaja" to zwloki czlowieka, a nie czlowiek. Jak juz mowilem: nie mowimy
                                    tutaj o jezyku potocznym.
                                    A jesli nauke stale sie weryfikuje to nie mozna z niej robic czegos w rodzaju
                                    religii - a to sie wlasnie dzieje. Przyklad? Prosze bardzo: wielu powoluje sie
                                    na nauke obalajac tezy swoich rozmowcow. A jesliby przyjac Twoj tok rozumowania
                                    to na nauke powolywac sie nigdy nie mozna.
                                    • dritte_dame Re: Martwy człowiek 25.09.09, 22:13
                                      Gość portalu: lol napisał(a):

                                      > jesliby przyjac Twoj tok rozumowania
                                      > to na nauke powolywac sie nigdy nie mozna.

                                      Można, ale w prawidłowy sposób.

                                      Między innymi - należy uważać aby do rozwiązania danego problemu stosować metody
                                      właściwej jemu dziedziny nauki.

                                      Problemów matematycznych nie rozwiązuje się metodami właściwymi dla chemii.
                                      A problemów psychologicznych i społecznych metodami właściwymi dla czystej
                                      klinicznej fizjologii.
                                      • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 26.09.09, 08:47
                                        Jesli twierdzisz, ze definicje zawarte w naukowym badz co badz opracowaniu sa
                                        dla Ciebie nieistotne to kazde inne naukowe opracowanie mozna obalic tym samym
                                        stwierdzeniem. Czyli na nauke powolywac sie nie mozesz. Jesli chcesz byc
                                        konsekwentna. A jesli nie to widac przyjmujesz tylko te naukowe definicje czy
                                        stwierdzenia, ktore pasuja do Twojej teorii. Czyli: jesli nauka przeczy
                                        swiatopogladowi to tym gorzej dla nauki.
                              • dritte_dame Re: Martwy człowiek 25.09.09, 21:34
                                dritte_dame napisała:

                                > Gdy babcia zmarła wczoraj [...]
                                >
                                > Gdyby zmarła przed rokiem [...]

                                Innymi słowy: tak jak "egzemplarz gatunlu ludzkiego" powoli, od momentu rozpoczęcia swojego życia, staje się człowiekiem - podobnie powoli, od momentu swojej śmierci, człowiekiem być przestaje.

                                Przestaje być człowiekiem w miarę postępującego rozpadu swjego ciała i w miarę gaśnięcia żałobnych emocji wśród pozostałych żywych ze swego otoczenia.
                                • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 25.09.09, 21:36
                                  Nie. Przestaje byc czlowiekiem w momencie smierci, czyli wtedy gdy mozg
                                  przestaje pracowac. Analogicznie: zaczyna sie wtedy gdy mozg pracowac zaczyna.
                                  Co do pierwszego przypadku: stwierdzic to jest bardzo latwo, co do drugiego juz
                                  nie i stad miedzy innymi spory na lini "prolajfowcow" i "aborcjonistow"
                                  • dritte_dame Re: Martwy człowiek 25.09.09, 22:01
                                    Gość portalu: lol napisał(a):

                                    > Nie. Przestaje byc czlowiekiem w momencie smierci, czyli wtedy gdy mozg
                                    > przestaje pracowac. Analogicznie: zaczyna sie wtedy gdy mozg pracowac zaczyna.

                                    Ta próbna definicja jest bezużyteczna.
                                    (I wcale nie dla tego że coś tam jest trudno stwierdzić).

                                    Jest bezużyteczna, ponieważ "człowiek" to nie jest pojęcie przyrodnicze
                                    (biologiczne, naukowe) lecz socjalne.

                                    Beznamiętnym naukowym pojęciem jest: osobnik gatunku ludzkiego (żywy lub martwy).

                                    A "człowiek jest człowiekiem" wówczas gdy jest za człowieka uważany przez
                                    innych ludzi.

                                    Dlatego definicja odnosząca sie do pomiarów skomplikowaną aparaturą medyczną
                                    jest bezużyteczna w tych okolicznościach, w których ma być zastosowana:
                                    do rozstrzygania społecznych dylematów moralnych.

                                    Technik przy encefalografie może żonie powiedzieć że jej umierający mąż właśnie
                                    umarł. Że już od tego momentu nie żyje.
                                    I ona to uzna za prawdziwe i się z tym zgodzi (i pogodzi).

                                    Ale gdy ten sam technik powie że jej mąż już od tego momentu przestał być
                                    człowiekiem - to żona (i żaden inny typowy człowiek) na pewno tego nie uzna za
                                    stwierdzenie prawdziwe.

                                    Ta definicja drastycznie rozmija się ze społeczną rzeczywistością.
                                    • Gość: lol Re: Martwy człowiek IP: *.netis.net.pl 26.09.09, 08:55
                                      Zapytaj innych ludzi co widza oprocz Ksiezyca na nocnym, bezchmurnym niebie.
                                      Wskaz im najjasniejszy po i obok Ksiezyca punkt. Zdecydowana wiekszosc odpowie,
                                      ze to jakas gwiazda podczas gdy to najpewniej bedzie Jowisz. Zgodnie z Twoim
                                      rozumowaniem trzebaby przyjac, ze Jowisz jest gwiazda, bo tak ludzie uwazaja.
                                      Powtarzam zatem: potoczny jezyk rozni sie w wielu miejscach od norm
                                      poprawnosciowych. Prowadzac dyskusje na pryzklad w naszym temacie nie mozna
                                      powolywac sie na potoczna mowe. Bo jak mowilem, w tym przypadku potoczne:
                                      "pochowalem babcie" oznacza ni mniej, ni wiecej jak "pochowalem zwloki babci". A
                                      ludzkie zwloki to nie czlowiek, tylko zwloki clowieka. Czyli jak technik powie
                                      zoie, ze maz przestal byc wlasnie czlowiekiem to ow technik stwierdzi fakt,
                                      ktorego to faktu zona nie bedzie najpewniej chciala przyjac do wiadomosci.

                                      Inny pryzklad: potocznie mowi sie, ze pies zostal udomowiony przez czlowieka.
                                      Podczas gdy bylo nieco inaczej: to wilka udomowiono i wtedy dopiero stal sie psem.
                                      • dritte_dame Re: Martwy człowiek 26.09.09, 15:49
                                        Gość portalu: lol napisał(a):

                                        > ludzkie zwloki to nie czlowiek, tylko zwloki czlowieka.

                                        100% zgoda.

                                        Ludzkie zwłoki i martwy człowiek to nie to samo gdyż są to
                                        pojęcia z różnych dziedzin.

                                        "Ludzkie zwłoki" to pojęcie przyrodnicze (biologiczne, medyczne),
                                        a "człowiek" to pojęcie społeczne, socjalne.

                                        A problem Twojego rozumowania polega na tym że błędnie przyjmujesz
                                        że w momencie śmierci jedno zamienia się w drugie - że z chwilą
                                        śmierci "człowiek" staje się "ludzkimi zwłokami".

                                        Nie staje się.
                                        Z chwilą śmierci człowiek żywy staje się człowiekiem
                                        martwym

                                        a żywe ludzkie ciało staje się martwym ludzkim ciałem.

                                        "Ludzkie zwłoki" to jest martwe ludzkie ciało, a nie martwy
                                        człowiek.


                                        > Czyli jak technik powie
                                        > zoie, ze maz przestal byc wlasnie czlowiekiem to ow technik
                                        stwierdzi fakt,

                                        Rzecz w tym, że żaden normalny i typowy (ludzki) technik czegoś
                                        takiego w takiej sytuacji nigdy nie powie i to wcale nie przez
                                        wzgląd na uczucia krewnych zmarłego tyko dlatego że sam zgodnie ze
                                        swoim własnym w tym momencie przekonaniem może powiedzieć tylko że
                                        człowiek umarł a nie że człowiek przestał istnieć.

                                        Istnienie "człowieka" jako bytu socjalnego nie kończy się w momencie
                                        śmierci "żywego egzemplarza gatunku ludzkego" (ani nie zaczyna się w
                                        momencie początku życia tego egzemplarza).

                                        Dodatkowy przykład na to?
                                        Społecznie mamy też takie zjawiska jak pośmiertne
                                        wyróżnienie, odznaczenie człowieka za jakieś zasługi lub
                                        chwalebne czyny, pośmiertne uwolnienie od niesłusznych zarzutów i
                                        rehabilitację za niesprawiedliwe ukaranie, itp.

                                        Powtarzam: Twoja biologiczna definicja ("od początku do końca
                                        funkcjonowania mózgu") drastycznie rozmija się ze społeczną
                                        rzeczywistością.


                                        Ps.
                                        Uprzadzając ewentualne zastrzeżenia do tego, co napisałam wcześniej:
                                        "
                                        Egzemplarzem gatunku ludzkiego może być bowiem:
                                        [...]
                                        Ludzkie zwłoki (!) Człowiek przed chwilą zmarły - to przecież też
                                        człowiek!"
                                        wyjaśniam że moja intencja była w tym zgodna z treścią mojego
                                        obecnego postu.
                                        Ludzkie zwłoki są (martwym) egzemplarzem gatunku ludzkiego.
                                        A człowiek przed chwilą zmarły to nadal człowiek (tyle że martwy).
                                        Jedno istnieje niezależnie od drugiego.
                                        • dritte_dame Re: Martwy człowiek 26.09.09, 15:54
                                          dritte_dame napisała:

                                          > A problem Twojego rozumowania polega na tym że błędnie przyjmujesz
                                          > że w momencie śmierci jedno zamienia się w drugie - że z chwilą
                                          > śmierci "człowiek" staje się "ludzkimi zwłokami".

                                          To błąd symetryczny do tego, który popełniają ludzie twierdzący że w
                                          momencie zapłodnienia ludzkiej komórki jajowej staje się ona
                                          człowiekiem.
                                          • dritte_dame Aborcja i morderstwo 26.09.09, 16:30
                                            dritte_dame napisała:

                                            > błąd symetryczny do tego, który popełniają ludzie twierdzący że w
                                            > momencie zapłodnienia ludzkiej komórki jajowej staje się
                                            ona człowiekiem.

                                            Morderstwo to jest celowe i podjęte bez wyższej prawnie
                                            usprawiedliwiajcej przyczyny działanie skutkujące tym, że byt
                                            społeczny "człowiek żywy" staje się "człowiekiem martwym".

                                            Aborcja to jest celowe działanie skutkujące ustaniem życia żywego
                                            egzemplarza gatunku ludzkiego, który w społecznym odczuciu nie jest
                                            jeszcze powszechnie i niewątpliwie kojarzony ze społecznym
                                            bytem "człowiek", a zatem: jako społeczny człowiek nie funcjonuje
                                            (ani aktywnie, ani biernie).


                                            "Szara strefa" oczywiście istnieje i tu.

                                            Czy jest morderstwem aborcja wymuszona wbrew woli rodziców?
                                            Według mnie: jeśli wbrew wyraźnej woli obojga rodziców - to tak.
                                            Ale co w przypadku gdy jest to wbrew woli tyko jednego rodzica?
                                            I czy wola któregoś z nich może być ważniejsza niż drugiego?

                                            Nie wiem.

                                            I po to właśnie są sądy i debaty - żeby każdy trudniejszy przypadek
                                            z niejasnej strefy rozważyć indywidualnie.

                                            Gdyby wszystko dało się rozstrzygnąć jasną i prostą definicją to
                                            sądy nie były by potrzebne a prawo w każdym przypadku mógłby
                                            mechanicznie aplikować każdy zwykły referent w biurze.
                      • brundlefly Re: Tautologia? 25.09.09, 10:18
                        > A z drugiej strony, takim tekstem jak poniżej dajesz do zrozumienia
                        > że swoją odpowiedź już zawczasu znasz:
                        > "dlaczego tych ludzi nie obejmują prawa człowieka?"

                        Pytam się po prostu - czym jest człowiek i co wyznacza jego człowieczeństwo
                        JEŚLI - zarodek/zygota/komórka macierzysta jest niewątpliwie odrębną istotą
                        ludzką z własnym, niepowtarzalnym, ludzkim materiałem genetycznym, a nie jest
                        człowiekiem...
                        W którym miejscu następuje ten skok ontologiczny i nieczłowiek staje się
                        człowiekiem?
                        • kieprze_paczynskich Re: Tautologia? 25.09.09, 10:34
                          > W którym miejscu następuje ten skok ontologiczny i nieczłowiek staje >się
                          człowiekiem?

                          I właśnie tego momentu nie da się ustalić, bo ten moment nie istnieje. Możemy
                          umówić się,wyznaczyć ten punkt, kierując się wieloma kryteriami, ale
                          nie będzie to wiedza, w którym momencie zaczyna się człowiek.Tak jak
                          umawiamy się, że dzieckiem się jest do 13(?) roku życia, a od 18 roku życia jest
                          się dorosłym. Punkty te są wyznaczone na podstawie wiedzy biologicznej, ale to
                          tylko umowa społeczna.
                          • brundlefly Re: Tautologia? 25.09.09, 11:20
                            kieprze_paczynskich napisał:

                            > > W którym miejscu następuje ten skok ontologiczny i nieczłowiek staje >
                            > ;się
                            > człowiekiem?
                            >
                            > I właśnie tego momentu nie da się ustalić, bo ten moment nie istnieje. Możemy
                            > umówić się,wyznaczyć ten punkt, kierując się wieloma kryteriami, ale
                            > [b]nie będzie to wiedza.

                            Skoro nie wolno zabijać ludzi to należy ten punkt ustalić choćby umownie,
                            dlatego się pytam - wg jakich kryteriów go ustalić. Strikemaster napisał, że od
                            momentu możliwości zaobserwowania aktywności mózgu, co jest dość sensowne. Ale
                            może inni mają jakieś inne pomysły.
                            • snajper55 Re: Tautologia? 25.09.09, 12:33
                              brundlefly napisał:

                              > Skoro nie wolno zabijać ludzi to należy ten punkt ustalić choćby umownie,
                              > dlatego się pytam - wg jakich kryteriów go ustalić. Strikemaster napisał, że od
                              > momentu możliwości zaobserwowania aktywności mózgu, co jest dość sensowne. Ale
                              > może inni mają jakieś inne pomysły.

                              To kryterium staje się od pewnego czasu coraz bardziej popularne. Jest kuszące
                              także z tego powodu, iż jest symetryczne z definicją śmierci. Dziś moment
                              śmierci definiujemy jako zanik aktywności pnia mózgu. Ale powstanie definicji
                              śmierci wymusiła chęć dokonywania przeszczepów, a na powstanie definicji
                              początku człowieka nie ma tak silnego nacisku.

                              S.
                              • Gość: nehsa Re: Zamiast pomysłów - Nauka Ojca(Boga). IP: *.saite.com.pl 25.09.09, 13:08
                                brundlefly m.in. napisał:
                                "Ale może inni mają jakieś inne pomysły."

                                "3grosze" nehsy:
                                Zgodnie ze słowami uniwersalnej, dlatego też areligijnej Nauki
                                Wszechmogącego Ojca
                                , poczęcie istoty ludzkiej, czyli człowieka,
                                następuje w chwili zagnieżdżenia się zapłodnionego jaja w ściance
                                macicy.


                                Ew.św. Jana 16/21
                                "Niewiasta, gdy rodzi smutek ma, bo przyszła godzina jej;
                                lecz gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta uciśnienia,
                                dla radości, iż się człowiek na świat narodził."


                                Poniżej, dowody zależności poczęcia człowieka = bycia
                                człowiekiem, od Stwórcy.

                                1./ Niezależność od człowieka mowy człowieka=zdolności do
                                mówienia.


                                Wyjaśnienie:
                                Słowo ludzkiej mowy, jest minimum koegzystencji. Współpraca
                                organizmów - człowieka w stadium prenatalnym, i jego przyszłej
                                matki, to więcej niż słowo.

                                a./ Jak sens naszej mowy jest sprawiedliwy, to tym
                                sensem dowodzimy, co najmniej swojego posłuszeństwa
                                powinności solidarności, której to powinności=obowiązku, jesteśmy
                                nosicielami, tragarzami.


                                b./ Jak sens naszej mowy jest niesprawiedliwy, to tym
                                samym, jest karą.

                                Skutki sprawiedliwości i niesprawiedliwości ponosimy wszyscy we
                                różnym stopniu.

                                Posłuszeństwa i kary, nie można rozpatrywać, jako dowodów
                                zależności mowy, od człowieka.

                                Zatem brak dowodów zalezności od człowieka jego mowy, jest
                                oczywisty.


                                Mówimy, dzięki pracy nieśmiertelnego Ducha, niematerialnej
                                cząstki, która obdarza nas Stwórca.

                                Od nas, zależy sens mowy, a nie mowa=zdolność do mówienia.

                                2./ Potwierdza ten fakt, oczywista niematerialność zależnego
                                od nas sensu naszej mowy, która to niematerialność, także dowodzi
                                wykorzystywania przez nas pracy nieśmiertelnego Ducha.


                                3./ Oczywisty fakt nosicielstwa przez nas
                                powinności=zobowiązania do wzajemnie życzliwej, równoprawnej,
                                międzyludzkiej współpracy, czyli nosicielstwa powinności
                                solidarności.


                                Wyjaśnienie:
                                Skoro każda niesprawiedliwość, czyli nasze nieposłuszeństwo
                                solidarności jest dla nas karą
                                , co jest nie do zaprzeczenia,
                                to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt, jest racjonalnym,
                                niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do postępowania
                                sprawiedliwego, do solidarności.


                                Natomiast fakt, że to zobowiązanie jest egzekwowane przez NAS, od
                                siebie samych(!!!)
                                , jest racjonalnym, niezaprzeczalnym
                                dowodem nosicielstwa właśnie takiego zobowiązania.


                                Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami takiej
                                powinności=zobowiązania, to za uczynioną przez NAS
                                niesprawiedliwość=nasze nieposłuszeństwo;
                                -nie bylibyśmy karani,
                                -karą nie byłyby nasze czyny,
                                czyli nie karalibyśmy się sami,
                                -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


                                Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami,
                                precyzyjnie określonego w Nauce Jedynego Ojca obowiązku,
                                to za nasze nieposłuszeństwo,
                                naszymi czynami, karę wymierzamy sobie, my sami.

                                Fakty te, m.in. racjonalnie dowodzą, że nasza wolna i nieprzymuszona
                                wola, jest realizowana w myślach, gdzie podejmujemy decyzję o
                                jakości naszych czynów, i w czynach, za tę decyzję ponosimy
                                natychmiast wszyscy odpowiedzialność
                                .
                                Jednocześnie, będąca zarazem karą, niesprawiedliwość,
                                "powiadamia" nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości
                                obowiązującego nas postępowania. Edukujemy się poprzez doświadczenie
                                naszą, własną niesprawiedliwością.

                                Dowody istnienia, jak Wy mówicie, Boga, są niemożliwe do
                                zaprzeczenia, dlatego w rozważaniach, od jakiego momentu należy
                                uznać, że abortujemy człowieka?
                                Należy przyjąć to, co mówi Nauka Ojca Wszystkich Ludzi.

                                • Gość: nehsa Re: Prawda w Nauce Ojca(Boga). IP: *.saite.com.pl 25.09.09, 13:20
                                  kieprze_paczynskich m.in. napisał:
                                  "Nie mamy żadnych obiektywnych mierników
                                  wartości. Nie mamy ostatecznej prawdy moralnej. Szukanie
                                  punktu, w którym zaczyna się człowiek jest manipulacją. Bo taki
                                  punkt dla mnie, czekającego niegdyś z upragnieniem na dziecko był
                                  jeszcze przed poczęciem:) i moje dziecko dla mnie już wtedy było
                                  człowiekiem, choć materialnie jeszcze go nie było. "

                                  i odp. nehsy:
                                  W nieskończenie racjonalnej, areligijnej Nauce Ojca
                                  Wszystkich Ludzi, czyli w Nauce Jedynego Ojca, krócej w Nauce Ojca,
                                  prawda-jest słowem określajacym jakość pracy Ojca, oraz
                                  określającym jakość pracy Syna Ojca.

                                  Jej definicje podałem, i powtarzam.

                                  Prawda, określa wartość pracy, która stanowi o życiu. Zatem słowo
                                  prawda, odnosi się do miłości, której jedynym depozytariuszem jest
                                  Nasz Ojciec.
                                • snajper55 Re: Zamiast pomysłów - Nauka Ojca(Boga). 25.09.09, 14:01
                                  Ja miałem ojca i na pewno nie był on ojcem wszystkich ludzi. Na przykład moi
                                  koledzy mieli całkiem innych ojców.

                                  S.
                                  • Gość: nehsa Re: Zamiast pomysłów - Nauka Ojca(Boga). IP: *.saite.com.pl 25.09.09, 16:15
                                    snajper55 napisał:
                                    "Ja miałem ojca i na pewno nie był on ojcem wszystkich ludzi. Na
                                    przykład moi koledzy mieli całkiem innych ojców.

                                    i dopowiedź nehsy:
                                    Z całą pewnością masz rację, co do Twojego taty, który był
                                    współproducentem twojego ciała, ciała człowieka, i
                                    współpartycypantem w procesie dydaktyczno-wychowawczym.
                                    Natomiast o tym, że wszyscy, także i Ty, mamy Jednego Ojca, i
                                    jesteśmy Jego dziećmi, świadczą podane przeze mnie dowody zależności
                                    naszego człowieczeństwa od Stwórcy.
                                    Spróbuj je obalić.
                                    Napisałem juz jednemu z forumowej Top-Elity:
                                    Od nas ludzi zależy milczenie. Mowa=zdolność do mówienia - nie
                                    zależy.

                                    • snajper55 Re: Zamiast pomysłów - Nauka Ojca(Boga). 25.09.09, 22:40
                                      Gość portalu: nehsa napisał(a):

                                      > Natomiast o tym, że wszyscy, także i Ty, mamy Jednego Ojca, i
                                      > jesteśmy Jego dziećmi, świadczą podane przeze mnie dowody zależności
                                      > naszego człowieczeństwa od Stwórcy.
                                      > Spróbuj je obalić.

                                      Nie podałeś żadnych dowodów. Opisałeś jedynie swoje przekonania. Przekonań nie
                                      mam zamiaru obalać, bo to niemożliwe. Zresztą po co ?

                                      S.
                                      • Gość: nehsa Re: Zamiast pomysłów - Nauka Ojca(Boga). IP: *.saite.com.pl 26.09.09, 07:17
                                        snajper55 napisał:
                                        "Gość portalu: nehsa napisał(a):
                                        Natomiast o tym, że wszyscy, także i Ty, mamy Jednego Ojca, i
                                        jesteśmy Jego dziećmi, świadczą podane przeze mnie dowody zależności
                                        naszego człowieczeństwa od Stwórcy.
                                        Spróbuj je obalić.
                                        Nie podałeś żadnych dowodów. Opisałeś jedynie swoje przekonania.
                                        Przekonań nie mam zamiaru obalać, bo to niemożliwe. Zresztą po co ?"

                                        i odp. nehsy:
                                        snajperze55, nie tylko ty tak twierdzisz, bo nie pozostaje wam nic
                                        innego, jak iść w zaparte, i obłudnie twierdzić, że to są moje
                                        przekonania, a nie dowody.

                                        Zatem powtarzam także tobie "snajperze55", tym łatwiej jest
                                        zdyskredytować te "moje przekonania".
                                        Jest oczywistym, że nikt z was tego nie zrobi, bo jest to
                                        niemożliwe.

                                        Tak się poprostu dzieje, jak ja piszę.Ale wam sie wydaje, że
                                        waszą obłudą unicestwicie rzeczywistość.
                          • dritte_dame Logika rozmyta 25.09.09, 17:02
                            kieprze_paczynskich napisał:

                            > > W którym miejscu następuje ten skok ontologiczny i nieczłowiek staje >
                            > ;się
                            > człowiekiem?
                            >
                            > I właśnie tego momentu nie da się ustalić, bo ten moment nie istnieje. Możemy
                            > umówić się,wyznaczyć ten punkt, kierując się wieloma kryteriami, ale
                            > [b]nie będzie to wiedza, w którym momencie zaczyna się człowiek.

                            Właśnie.

                            Ten moment nie istnieje tak samo jak moment, w którym mżawka staje się deszczykiem, deszczyk deszczem, deszcz ulewą a ulewa nawałnicą.

                            Tak jak nie istnieje moment w którym zagajnik staje się laskiem, lasek lasem, las borem a bór przepastną puszczą.

                            Tak jak nie istnieje moment, w którym wysychająca sawanna staje się już jałowym stepem a później pustynią.

                            Tak jak nie istnieje moment, od którego rzednąca czupryna jest już łysiną.

                            ...
    • snajper55 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 01:01
      brundlefly napisał:

      > Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw, a prawa tego
      > samego dziecka na godzinę, tydzień, miesiąc... przed urodzeniem poddawane są
      > dyspucie?

      Oczywiście, że dziecko po urodzeniu nie ma pełni praw. Nie może być stroną
      umowy, nie może głosować, nie może wziąć ślubu, nawet pół litra nie może kupić.
      Nie może też kandydować na posła ani na prezydenta. Jakie równe prawa ???

      S.
      • brundlefly Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 10:21
        snajper55 napisał:

        > Oczywiście, że dziecko po urodzeniu nie ma pełni praw. Nie może być stroną
        > umowy, nie może głosować, nie może wziąć ślubu, nawet pół litra nie może kupić.
        > Nie może też kandydować na posła ani na prezydenta. Jakie równe prawa ???

        Rzecz jasna chodziło nie o wszystkie ludzkie prawa a o prawa do ochrony życia.
        Wszyscy jakoś zrozumieli tylko jeden snajper55 nie zrozumiał, albo udaje
        głupiego i sądzi, że to zabawne...
        • snajper55 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 12:27
          brundlefly napisał:

          > snajper55 napisał:
          >
          > > Oczywiście, że dziecko po urodzeniu nie ma pełni praw. Nie może być stroną
          > > umowy, nie może głosować, nie może wziąć ślubu, nawet pół litra nie może
          > kupić.
          > > Nie może też kandydować na posła ani na prezydenta. Jakie równe prawa ???
          >
          > Rzecz jasna chodziło nie o wszystkie ludzkie prawa a o prawa do ochrony życia.

          Nie, nie chodziło Ci o prawo do ochrony życia, gdyż napisałeś:

          "Dlaczego dziecku dopiero co urodzonemu przysługuje pełnia praw"

          Otóż pokazałem Ci, że dziecku po urodzeniu nie przysługuje pełnia praw.

          S.
      • Gość: nehsa Re: Aborcja - spór o definicję człowieka IP: *.saite.com.pl 25.09.09, 10:50
        A propo odrębności egzemplarza gatunku ludzkiego - mam
        pytanie:
        A bliźnięta syjamskie?
        Czy któres z nich jest człowiekiem? Czy też są to egzemplarze...?


        I a propo tego oddychania, o czym wspominał "arek103".
        Religie dakekowschodnie, czyli te, które intelektualnie jeszcze nie
        wzeszły, sądzą, że płód nie jest człowiekiem, bo:"Nie wciąga i
        nie wydycha powietrza."


        Czy to oznacza, że ofiara wypadku pod respiratorem, też nie jest
        człowiekiem?
        • snajper55 Re: Aborcja - spór o definicję człowieka 25.09.09, 12:29
          Gość portalu: nehsa napisał(a):

          > A propo odrębności egzemplarza gatunku ludzkiego - mam
          > pytanie:
          > A bliźnięta syjamskie?
          > Czy któres z nich jest człowiekiem? Czy też są to egzemplarze...?


          To samo dotyczy bliźniąt jednojajowych. Chyba trzeba by w imię tego prawa
          likwidować jednego z bliźniaków. Ja proponuję Jarosława.

          > I a propo tego oddychania, o czym wspominał "arek103".
          > Religie dakekowschodnie, czyli te, które intelektualnie jeszcze nie
          > wzeszły, sądzą, że płód nie jest człowiekiem, bo:"Nie wciąga i
          > nie wydycha powietrza."

          >
          > Czy to oznacza, że ofiara wypadku pod respiratorem, też nie jest
          > człowiekiem?


          Człowiek pod respiratorem oddycha, choć jest to oddech wymuszony.

          S.
    • 350.co2 Nie zabijaj! 25.09.09, 10:24
      Pierwszą, uniwersalną wskazówką do życia w tym świecie jest: "Nie zabijaj!".
      Otóż, ta wskazówka nie wymaga definicji :)
      • brundlefly Re: Nie zabijaj! 25.09.09, 11:16
        Ale ta wskazówka tyczy się wyłącznie zabijania ludzi (i to też z wyjątkami),
        dlatego rozmawiamy tu o tym, co człowiekiem jest, a co nie jest.

      • piwi77 Re: Nie zabijaj! 25.09.09, 11:52
        350.co2 napisał:

        > Pierwszą, uniwersalną wskazówką do życia w tym świecie jest: "Nie
        > zabijaj!". Otóż, ta wskazówka nie wymaga definicji :)

        Ta wskazówka nie tylko nie jest uniwersalna, ona w ogóle nie ma
        zastosowania. Zabijanie jest w naszym świecie powszechne i żadne
        marzycielskie wskazówki tego nie zmienią. Wszystko co na tym świecie
        istnieje zabija tak długo, aż samo zostanie zabite.
      • strikemaster Zabiłeś kiedys komara? 25.09.09, 20:24
        Czy raczej dajesz się pogryźć?
    • truten.zenobi to trudny i niebezpieczny temat!!! 25.09.09, 13:47
      1. katolicy walczą ale... rozbawiła mnie wiadomość o naukowych
      dowodach że od momentu poczęcia komórka jest człowiekiem.

      jak słusznie zauważyłeś to kwestia przyjętej definicji.. a ta może
      dowolna...
      wszak niewolnicy, innowiercy, ludzie innych ras, w róznych kulturach
      (także i chceściańskich/katolickich) nie byli traktowani jako
      ludzie..
      Ponoć rzymska definicja niewolnika brzmiała mówiący przedmiot..

      tak więc od razu widać że dyskusja na ten temat może prowadzić w
      różne niebezpieczne obszary

      2. nie wiem czy wiesz ale nawet w krajach najbardziej rozwiniętych
      cywilizacyjnie człowiek się nie rodzi od razu z pełnią praw, i w zasadzie wszystkie prawa jakie mu przysługują zależą od jakiś/czyichś
      arbitralnych decyzji

      3. nie znam nikogo kto by propagował aborcję czy ją chwalił.. co
      najwyżej jest ona traktowana jako mniejsze zło i jako taka
      dopuszczalna

      4. nie ma pola negocjacji!

      można wykazać ze stanowisko "pro live" jest niedorzeczne ale przecież
      ono się nie opiera na racjonalizmie więc takie "dowodzenie" jest błędne co do zasady.

      to samo z stanowiskiem "pro-choice" opiera się ono na racjonalizmie ale przecież definicja nie jest li tylko suma racjonalnych przesłanek ale też pewnych uwarunkowań kulturowych czy wręcz wiary w coś

      tak więc jedyne co można osiągnąć to wzajemne zrozumienie
      stanowisk... bo jakikolwiek ustępstwa są niemożliwe..

      jedyne co można wywalczyć to by katolicy nie narzucali siłą innym
      swoich przekonań!

      tak więc co ma byc celem tej dyskusji?
    • baltazarus Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy 26.09.09, 11:55
      Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy, zatem wg nich zabijają tylko małą
      małpkę, a nie człowieka. Ja, moi bliscy i znajomi od początku byliśmy ludźmi,
      dlatego aborcja jest dla nas zwykłym morderstwem.
      • strikemaster Re: Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy 26.09.09, 15:54
        1. Kto to są aborcjonistki?
        2. Niestety dla Ciebie, wszyscy pochodzimy od małpy. Trochę przespałeś, odkryto już tzw. brakujące ogniwo.
        3. Zapewniam Cię, że nie byliście. Chyba, ze lekarze nie mają racji, ciekawe, czy w razie choroby idziecie do lekarza?
        4. Stosując Waszą "logikę", zabicie komara też jest morderstwem. Wege się juz cieszą na przybycie nowych członków. :)
        • baltazarus Re: Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy 26.09.09, 16:43
          1. Kto to są aborcjonistki?
          Feminazistki promujące aborcję.
          2. Niestety dla Ciebie, wszyscy pochodzimy od małpy. Trochę przespałeś, odkryto
          już tzw. brakujące ogniwo.
          Mów za siebie. Teoria Darwina dalej pozostaje religią, aby ją przyjąć w poczet
          nauk tzw. brakujących ogniw powinno być wiele wśród milionów wykopalisk. Ty
          mówisz o JEDNYM i to mocno kontrowersyjnym.
          3. Zapewniam Cię, że nie byliście. Chyba, ze lekarze nie mają racji, ciekawe,
          czy w razie choroby idziecie do lekarza?
          Byliśmy. Ty zaraz po poczęciu byłeś małpą i chyba nią pozostałeś, bo biologia
          nie zna takiego przejścia z jednego gatunku w drugi. Jeśli ktoś jest człowiekiem
          to życie, z którego się przeistoczył w formę dorosłą także było ludzkie -
          podstawa biologii, ignorancie.
          4. Stosując Waszą "logikę", zabicie komara też jest morderstwem. Wege się juz
          cieszą na przybycie nowych członków. :)
          Morderstwo to zabicie człowieka - odsyłam do słownika języka polskiego, ignorancie.
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.09.09, 17:38
            >Teoria Darwina dalej pozostaje religią, aby ją przyjąć w poczet
            > nauk tzw. brakujących ogniw powinno być wiele wśród milionów >wykopalisk. Ty
            mówisz o JEDNYM i to mocno kontrowersyjnym.

            Wchodzisz na teren dla Ciebie nieznany i używasz haseł z kreacjonistycznych
            stronek, ale ich nie rozumiesz. Na czym opierasz twierdzenie, że "tzw.
            brakujących ogniw powinno być wiele wśród milionów wykopalisk" i na czym
            opierasz twierdzenie, że ich nie ma.

            > 1. Kto to są aborcjonistki?
            > Feminazistki promujące aborcję.
            >odsyłam do słownika języka polskiego, ignorancie.

            Wracaj do szkoły ignorancie.
          • strikemaster Re: Aborcjonistki wierzą, że pochodzą od małpy 26.09.09, 17:51
            > 1. Kto to są aborcjonistki?
            > Feminazistki promujące aborcję.

            Jak dotąd nie widziałem nikogo promującego aborcję "przyjdź do nnas, dwie skrobanki w cenie jednej". Widziałem tylko promocję prawa do aborcji. Aborcja sama w sobie jest wynikiem trudnego wyboru a nie przyjemnością.

            > 2. Niestety dla Ciebie, wszyscy pochodzimy od małpy. Trochę przespałeś, odkryto
            > już tzw. brakujące ogniwo.
            > Mów za siebie. Teoria Darwina dalej pozostaje religią, aby ją przyjąć w poczet
            > nauk tzw. brakujących ogniw powinno być wiele wśród milionów wykopalisk. Ty
            > mówisz o JEDNYM i to mocno kontrowersyjnym.

            Teoria Darwina została w świecie mikrobiologii już dawno udowodniona. Słyszałeś może o ptasiej, świńskiej grypie, albo o gruźlicy lekoopornej? Brakujące ogniwo potrzebne było tylko niektórym niedowiarkom do udowodnienia, ze człowiek, podobnie jak wszystkie inne żywe istoty, podlega ewolucji.

            > 3. Zapewniam Cię, że nie byliście. Chyba, ze lekarze nie mają racji, ciekawe,
            > czy w razie choroby idziecie do lekarza?
            > Byliśmy. Ty zaraz po poczęciu byłeś małpą i chyba nią pozostałeś, bo biologia
            > nie zna takiego przejścia z jednego gatunku w drugi. Jeśli ktoś jest człowiekie
            > m
            > to życie, z którego się przeistoczył w formę dorosłą także było ludzkie -
            > podstawa biologii, ignorancie.

            Tylko wam się wydaje. Biologia właśnie zna takie przejścia. W okresie płodowym następuje cały proces ewolucji, tylko w przyśpieszonym tempie, więc przez pewien czas byliście bezkręgowcami, potem kolejnymi kręgowcami. Pewnie nie wiesz, że w okresie płodowym kurczak przez pewien czas ma zęby i łuski?

            > 4. Stosując Waszą "logikę", zabicie komara też jest morderstwem. Wege się juz
            > cieszą na przybycie nowych członków. :)
            > Morderstwo to zabicie człowieka - odsyłam do słownika języka polskiego, ignoran
            > cie.

            Ja ciebie obrażać nie zamierzam, poziom twojej wiedzy sam wychodzi. Patrz punkt 3.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka