2alfa.alfa
12.02.11, 12:33
finansowego.
Ceny zimowego wypoczynku po prostu oszalały w porównaniu z poprzednim sezonem. Począwszy od wyciągów - wzrost cen 15 - 25%. Inne atrakcje jak np baseny termalne to samo. Podobnie jest ze sprzętem. Zakup choćby najprostszego zestawu deski, nart, butów, odzieży to wydatek co najmniej 2,5 tys zł. A te i tak za długo nie posłużą bo co jakieś dwa trzy lata wypada zmienić. Kolejny rozbój, to żarcie na stoku. Kubek herbaty i kawałek wyrobu kiełbasopodobnego ( nie mówiąc o jakimś konkretnym obiedzie) to przynajmniej dwie dyszki. Dalej to noclegi, 50 -80 zł to norma i to raczej te tańsze kwatery prywatne, bo pensjonat czy hotel to już wydatek powyżej stówki. Wyżywienie całodzienne na kwaterze jak ktoś ma żelazny żołądek to 50 zeta może wystarczy, oczywiście na własne ryzyko. Dochodzą jeszcze koszty jakiejś rozrywki w dyskotece czy pubie, to też parę setek. No i sam transport, przy benzynie po 5 zl też trochę kosztuje.
(rok temu cena benzyny 3,7 zł)
Oczywiście wszystkie te ceny z powodu podatków których Ryży miał nie podnosić i żeby wszystkim żyło się lepiej. I tym sposobem Tusk zwykłe ferie zimowe zamienił w ekskluzywne fanaberie dostępne nielicznym. Pozostałym zostaje ślizganie sie na zamarzniętym stawie czy piwko z pod lady gdzieś w krzakach.