czaroffnica24
04.07.05, 20:02
Na jednej na lewo ode mnie zmarł właściciel i działka została sprzedana obcym
ludziom. Nowych jeszcze nie widziałam. Dziś było nasze pierwsze spotkanie.
Nowi to emerytowane małżeństwo, strasznie pedantyczne. Razem z nimi była
wnuczka. Nowi ładnie odpowiedzieli na moje "dzień dobry" lecz nie próbowali
nawet ukryć zdumienia jak mnie zobaczyli. Czemuż to? Nie wiedziałam.
Robili swoje patrząc na moje próby wyrzucenia szafek przez okno, na moje
kurwowanie pod nosem i w końcu na rozpieprzenie szafki na drobne i przy
okazji rozwalenie kolana. Coś im się nie spodobałam.
W pewnym momemncie nowi weszli do altanki coś zjeść. Podchodzimy do mojej
mamy ich wnuczka, jakieś 6 może 7 lat i mówi:
-A moja babcia mówi, że pani i ta druga pani to jesteście obce i pewnie
złodziejki, bo tutaj mieszka jeden taki gruby pan a nie wy.
-Ten pan tylko nam kosi trawę, bo my nie mamy czasu, a działka jest nasza -
odpowiada moja mama.
-A babcia mówiła, żebym z wami nie gadała, bo szlag wie kto wy jesteście.
W tym momencie wychodzi babcia cała czerwona. Od tej pory już nie patrzyła na
mnie spodełba, już w ogóle się nam nie nie patrzyła.
Lubię takie sytuację. ;D