Historia higieny

04.09.07, 13:59
Poruszalismy kilkukrotnie temat higieny w przeszlosci. Wynalazlem
ciekawy artykul o stomatologii. Dodaje,ze np w sredniewieczu mieli
bardzo popsute zeby.Sadze,ze umierali czesto z tego powodu.

Wiecie, cos na temat np golenia.Niby banalne-ale jak bylo np w XVI
wieku? Czy ludzie sie golili jak mieli bardzo dlugie wlosy, wasy i
brody?

Czy np kobiety nie golily sie i od kiedy zaczely preferowac golenie
np nog i innego owlosienia?
    • aptus Re: Historia higieny 04.09.07, 14:00
      Podaje pasjonujacy artykul

      Gdy zabolał ząb w dawnym Brzegu

      Schorzenia uzębienia i towarzyszący im ból występowały zawsze,
      zarówno w czasach zamierzchłych, jak i w starożytności,
      średniowieczu, w czasach nowożytnych, po dzień dzisiejszy.
      Duże znaczenie w złagodzeniu tego bólu miał wynalazek w 1846 r.
      eterowej narkozy. Ludzie cierpieli z powodu zepsutych zębów i
      poranionych dziąseł. Z czasów rzymskich pochodzi powiedzenie używane
      do dziś przez wszystkich znękanych przez zęby: "Ból zęba jest
      najstraszliwszym ze wszystkich bólów, chyba tylko umieranie może być
      gorsze".
      Wiedzę o powyższych schorzeniach czerpie się głównie z
      materiału archeologiczno wykopaliskowego, natomiast źródła pisane na
      ogół rzadko wspominają przed XIII w. o chorobach uzębienia.
      Zaburzenia w kostnieniu i budowie uzębienia mogły być
      spowodowane wieloma przyczynami. Jedną z nich był prawdopodobnie
      nadmiar lub brak fluoru.
      Nadmiar fluoru powodował zmiany: struktury dentyny (jasne plamy, a
      potem kruszenie się szkliwa), kształtu, budowy i kierunku wzrostu
      zębów. Częsty niedobór fluoru osłabiał uzębienie i czynił je
      podatniejszym na próchnicę.
      Inne czynniki wpływające na prawidłowość rozwoju zębów to:
      przebyta krzywica, nieodpowiednia pielęgnacja dzieci (prognatyzm)
      lub uwarunkowania genetyczne.
      Przeprowadzone w ograniczonym zakresie badania nad patologią i
      morfologią szczęk w średniowieczu wykazały kilkakrotnie anomalie w
      budowie zębów, jak nadliczbowe zęby w szczęce czy dodatkowe korzenie.
      Najczęstszą jednak chorobą uzębienia była próchnica, która
      nasilała się w miarę rozwoju kulturowego. Materiały pochodzące z
      badań stwierdzały próchnicę wśród 30-40% ludności
      wczesnośredniowiecznej (IX XIII w.), a u późnośredniowiecznej 51,1%
      i nowożytnej 52,5%.
      O leczeniu bólu zębów wspominali niejednokrotnie lekarze
      średniowieczni. Próchnica i przewlekłe stany zapalne musiały być
      częste, o czym świadczą znaczne ubytki zębów w wielu przebadanych
      seriach antropologicznych z ziem polskich, w tym również Śląska.
      Początki próchnicy, najczęściej pierwszych trzonowych zębów,
      datować można na okres około 20 roku życia. Po 40 roku życia
      występowały dalsze komplikacje, przewlekłe stany zapalne, powodujące
      tworzenie rozległych torbieli lub innych zmian i ubytki.
      Jeszcze w końcu XIV w. nawet rodziny książęce (również w
      Brzegu) pozbawione były skutecznej pomocy dentystycznej. Bywały
      oczywiście organizmy odporniejsze, jak dowodzą przykłady z badanych
      cmentarzy. Niektóre osoby osiągały nawet, jak na owe czasy,
      zaawansowany wiek (np. 60 lat), zachowując zdrowe zęby.
      W związku z powyższym od niepamiętnych czasów czynione były
      wysiłki, aby męczarniom wynikającym z bólu zębów ulżyć, a
      równocześnie na tym zrobić interes.
      W starożytnym Babilonie usuwanie chorych zębów było połączone
      jednak z pewnym ryzykiem, ponieważ, w przypadku niepowodzenia,
      lekarz mógł być poddany surowej karze, łącznie z obcięciem ręki.
      Stąd też podstawą było leczenie farmakologiczne.
      Znaleziona w Assur gliniana tabliczka zawierała 16 recept:
      ałun, mięta do czyszczenia zębów, różne rodzaje żywic na ruszające
      się zęby, mieszanka ziół na "robaka zębowego", uznawanego za
      przyczynę próchnicy.
      Ok. 100 r. n.e. Syryjczyk Archigenes otworzył świdrem bolący
      ząb, żeby wyleczyć stan zapalny miazgi zębowej. Natomiast Rufus z
      Efezu uśmierzał ból zęba arsenem. Obie te techniki stosuje się do
      dziś. Arabskim dentystą był prorok Mahomet (570-632), którego
      zainteresowania medycyną były powszechnie znane. Używał on do
      pielęgnacji zębów drewnianego kołka w kształcie szczoteczki.
      Od starożytności używano do czyszczenia zębów proszku
      sporządzonego z popiołów z jelenich rogów, soli, ałunu i mirry. Temu
      specyfikowi przypisywano działanie profilaktyczne. Przestrzegano
      przed jedzeniem potraw zbyt gorących i zbyt zimnych, słodyczy i
      orzechów. Kiedy pomimo tego zęby się psuły, przyczyny szukano
      wewnątrz organizmu.
      Centrum średniowiecznej europejskiej dentystyki był uniwersytet
      w Salerno we Włoszech, a także francuskie miasto Montpellier ze
      swoim zakonnym szpitalem. Zalecano wtedy codzienne czyszczenie
      zębów, przez dokładne płukanie wodą w celu usunięcia resztek
      jedzenia, których rozkład powoduje chorobę dziąseł.
      W XVI w. swój wkład do dentystyki wniósł Leonardo da Vinci:
      sporządził anatomiczne rysunki szczęk z niespotykaną dotąd
      dokładnością. W czasach, kiedy na uniwersytetach i dworach
      książęcych Europy Zachodniej rozszerzano wiedzę dentystyczną dzięki
      doświadczeniom i odkryciom uczonych, lud pozostawał samemu sobie.
      Przez kraje przemieszczali się chirurdzy, wyrywacze zębów i
      cyrulicy. Posługiwali się kleszczami, pilnikami, skrobakami,
      żelaznymi płytkami, narzędziami o tak niezwykłych nazwach jak "stopa
      ducha" czy "pelikan".
      Ich przyjazdy nabierały cech jarmarcznego przedstawienia, a krzyki z
      bólu pacjentów wciskały się do uszu przyglądających się. Na
      podestach klęczeli cierpiący, wciśnięci między kolana wyrywacza
      zębów, z głową przytuloną do jego piersi, wyczekując wyzwolenia z
      najstraszliwszego z bólów.
      Do pionierów stomatologii zalicza się Johanna Stockera z Ulm,
      wynalazcę amalgamatu, stosowanego do wypełniania zębów.
      Obok prawdziwej medycyny kwitły wtedy przesądy i szarlataneria.
      W połowie XVII w. matki kładły synom na opuchnięty policzek okłady z
      własnego kału i rumianku, zęby usuwało się z użyciem wilczego i
      psiego łajna, zgniłych jabłek i różanego olejku.
      Powodzeniem cieszyli się również zamawiacze, nawet w XIX i XX
      w. Znalazło to nawet odbicie w literaturze. Przykładem tego jest
      chociażby świetna nowela Antoniego Czechowa, pisarza
      rosyjskiego, "Końskie nazwisko".
      W 1728 r. Francuz Pierre Fouchard wydał podręcznik dentystyki.
      Opisał w nim, jak wykonać protezy na górną i dolną szczękę i jak
      umocować je stalowymi koronkami. Fouchard uzupełniał brakujące zęby,
      wstawiając mostki i zęby ćwiekowe. Protezy wykonywał z zębów ludzi i
      mułów oraz z piszczeli osłów.
      Za pioniera nowoczesnej dentystyki uważa się dentystę króla
      pruskiego Fryderyka II, Philippa Pfaffa, który wydał w 1756 r.
      wielką "rozprawę o zębach i ich chorobach". Pfaff pierwszy opisał,
      jak zrobić z wosku odcisk szczęki, niezbędny do wykonania gipsowego
      modelu, będącego podstawą do wykonania protezy.
      W XIX w. stomatologia najszybciej rozwijała się w Ameryce. W
      1856 r. Amerykanin Charles Goodyear dostał patent na kauczuk jako
      materiał na protezy zębów, pełniący tę rolę przez następne sto lat.
      W 1871 r. wprowadzono pierwszą maszynę do borowania, napędzaną
      przez naciskanie nogą pedału. Wiertło wykonywało 2000 obrotów na
      minutę. Dzisiejsze turbinowe maszyny do borowania mają 400.000
      obrotów na minutę.
      W końcu XIX w. w Wiedniu okulista Carl Koller po raz pierwszy
      zastosował lokalne znieczulenie kokainą, co szybko przejęli
      dentyści. Odkryte w tym mniej więcej czasie promienie rentgenowskie
      znalazły wkrótce zastosowanie w dentystyce przy wykonywaniu zdjęć
      uzębienia.
      Jak widać, droga od szarlatanów, wyrywaczy zębów, cyrulików i
      średniowiecznych kowali, zamawiaczy do lekarza stomatologa i lekarza
      specjalisty ortopedii szczękowej była bardzo długa.
      Przez wieki zmieniało się bardzo wiele: kunszt dentystów,
      instrumenty, technika. Ale jedno nie zmieniło się wcale, dentyści,
      tak jak niegdyś wyrywacze zębów, za swoje usługi każą sobie słono
      płacić.

      Jan Majewski

      Gazeta Brzeska nr 448 z dnia 18 maja 2004 r. Opowieści brzeskich
      ulic – Gdy zabolał ząb w dawnym Brzegu
      • Gość: aptus Re: Historia higieny IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.07, 14:49
        dyplom.pazdziora.com/ciekawoski.php
Pełna wersja