brutalny.gajowy
10.09.07, 22:19
Gdybym miał jednym słowem określić co mnie najbardziej odrzuca od obecnej
władzy i jej popleczników użyłbym słowa `tandeta'. Każdemu przedsięwzięciu,
każdemu celowi wyznaczonemu przez tę grupę kultywującą bylejakość, towarzyszy
tandeta i tak jak słowo tandeta jest naturalnie przypisane do tych ludzi, tak
słowo towarzysz idealnie je uzupełnia. Powstało coś na wzór i podobieństwo
komuny skupiającej wokół siebie towarzyszy hołdujących tandecie. Tandetny jest
antykomunizm, tandetny patriotyzm, tandetne prawo i sprawiedliwość, tandetna
moralność, tandetna wiara. Gdzie się nie obrócisz widzisz tandetę. Dlaczego
zatem ciągle utrzymują się na topie, to proste łatwiej znaleźć masowe poparcie
nazywając tandetę polskością, patriotyzmem i wiarą, bo siła tandeciarzy czeka
na takie komplementy. Tandeta zawsze przegrywa z jakością, ale tę ma zaletę,
że łatwiej ja wypromować i trzymać na wodzy To w demokracji daje olbrzymią
przewagą, bo w demokracji liczebność wygrywa, dlatego liczny głos tandetny
tyle samo znaczy, co głosy jakości. Kiedyś aby zasłużyć na miano wielkiego
prawdziwego Polaka, trzeba było napisać `Pana Tadeusza', skomponować Poloneza
A - dur, spisać rzeczy do poprawy Rzeczypospolitej wzorem Modrzewskiego, odbić
się z progu i skoczyć wbrew prawom fizyki 145 metrów. Aby zasłużyć na miano
prawdziwego katolika, uczciwego i miłującego bliźniego, trzeba było mówić do
ludzi i umieć słuchać, trzeba było wryć się w pamięć słowami: `śpieszmy się
kochać ludzi, tak szybko odchodzą' lub `niech zstąpi duch Twój i odmieni
oblicze ziemi'. Żeby zostać prawdziwy patriotą, trzeba było uczyć dzieci w
podziemnej szkole, gdy Niemiec je germanił, wybudować port w Gdyni, wygrać na
Wembley, zostawić Polskę murowaną. Kiedyś aby zasłużyć na miano człowieka
odważnego, trzeba była pod faszystowskim nosem przechować Żyda, trzeba było
prostować kark pod zomowską pałką i za poglądy płacić więzieniem. Ale to było
kiedyś. Dziś wszystko jest łatwiejsze, a `łatwość' to siostra bliźniacza
tandety, tandeta z kolei ma licznych towarzyszy i tak powstało państwo zwane
IVRP, które jest niczym innym jak republiką tandetnych towarzyszy. Aby w IVRP
zasłużyć na miano prawdziwego Polaka, nie trzeba pisać tysięcy strof `Pana
Tadeusza', wystarczy napisać jeden sms; `Kto się śmieje z dziadka w
Wehrmachcie- wpisywać miasta', nie trzeba komponować Poloneza A dur, wystarczy
pokaleczyć hymn polski, albo zaśpiewać na nutę disco polo `my chcemy prawa i
sprawiedliwości, IVRP juz nadszedł czas'. Nie trzeba lecieć na mamuciej
skoczni, wystarczy wylądować na stacyjce we Włoszczowej , lokomotywą przeciąć
wstęgę i medal zostanie przyznany za 3 mln publicznych pieniędzy, stacja na
zawsze sławić będzie imie Edgara, Orła przestworzy absurdu.
Dziś aby zasłużyć na miano prawdziwego katolika, wystarczy wypełnić przekaz
pocztowy i wysłać do `katolickiego' radia, potem pojechać do stoczni i
wysłuchać nie znanych słów, które odmieniły oblicze ziemi, ale uroczystej
przysięgi, którą kilka dni potem złamano w okolicznościach rynsztokowych. Ma
też prawdziwy katolik parę obowiązków, ma mówić, że Balcerowicz okradł
Stocznię, a radio zbierało cegiełki i nie wolno mu wspominać, że zebrany
kapitał został przegrany na giełdzie, bo śledztwo jest umorzone. Żeby zostać
prawdziwym patriotą nie ma potrzeby uczyć dzieci polskiej mowy, w ogóle nie ma
potrzeby się uczyć, wystarczy powtarzać slogany za politykami `precz z
komuną', `precz z układem', `tu jest Polska', `Polska dla Polaków', nie trzeba
budować portu w Gdyni, wystarczy obiecać 3 mln mieszkań, nie trzeba wygrywać
na Wembley, wystarczy po uspokojeniu laksacji dokopać niemieckiej gazecie
brukowej. Nie trzeba zostawiać Polski murowanej, wystarczy zniszczyć wszystko
co mimo wszystko udało się zbudować. Dziś aby zasłużyć na miano człowieka
odważnego, nie przechowuje się Żyda, Żyda się szczuje w prawdziwie katolickim
radiu, które w szyldzie umieściło żydowską dziewicę i Królową Polski, dziś by
zostać bohaterem wystarczy nazwać zdrajcą i komunistą Jacka Kuronia, który 9
lat siedział w komunistycznym więzieniu, kiedy za takie słowa płaciło się cenę
najwyższą. Dziś nikt ni prostuje karku pod zomowska pałką, dziś wystarczy
powiedzieć ty zomowcu i już jest się bohaterem mas.
Jestem antykomunistą, bo tylko człowiek zniewolony wspiera niewolę, jestem za
wsadzaniem łotrów, bo tylko człowiek pozbawiony przyzwoitości, będzie chronił
łotra, jestem za tym by moje dzieci uczyły sie prawdziwej historii, co mi nie
było dane i dlatego mówię nie tandecie IVRP, która od komunizmu, tym się tylko
różni, że innych łajdaków sadza na stolcach, a uwielbienie tandety jest chyba
jeszcze bardziej intensywne od uwielbienia komunistycznego. Każdego dnia
słyszę, że jestem przegranym frustratem, zagubionym grafomanem, komunistą,
esbekiem i wystraszonym członkiem układu, bo mam czelność nie wspierać
tandety. Przejąłbym się, gdyby te słowa były do mnie kierowane przez
prawdziwych Polaków, patriotów, katolików, bohaterów w dawnym rozumieniu tych
słów i wartości, ale nie przejmuję się, bo te słowa wypowiadają towarzysze
tandeciarze, którzy nie mają żadnej zdolności obrażenia mnie, tym bardziej
przestraszenia. Nigdy mnie tandeta nie przerażała, a każdą inwektywę
tandeciarza tratowałem jak komplement. Nie daj Bóg aby tandeciarz zaczął mnie
chwalić, bo to by znaczyło, że choć w drobinie jestem do niego podobny.
Uchowaj Boże, żeby tandeciarz przestał mnie nachodzić swoimi pogróżkami zza
krzaka, bo to by znaczyło, że nie jestem dla niego groźny. Zatem dopóki
krzyczysz tandeciarzu, żem komuch i tchórz, wiem że idę właściwą drogą i że
się mnie boisz. Nie przeczę tandeciarzu, wygrywasz bo zawsze tak jest, że
więcej jest na świecie tandety niż jakości i to mnie właśnie tandeciarzu od
ciebie wyróżnia, tyś jest powszechną tandetą, ja poszukiwaną jakością do
której dążę, nie zachłystując się drobnymi sukcesami. Pewnie zachodzisz w
głowę skąd we mnie tyle pychy i próżności, by ciebie nazywać po imieniu
tandetą, a siebie jakością. Otóż drogi tandeciarzu, tyś to sprawił, na twoim
tandetnym tle miana jakości nabiera się błyskawicznie, tak nisko ustawiłeś
poziom, że każdy leniwy ruch od niechcenia jednej szarej komórki bije twoją
tandetę na głowę. Już się pewnie cieszysz tandeciarzu w porywie świadomości,
która nie wiedzieć skąd ci się wzięła i szykujesz kolejne prostackie sms-y, bo
ci się zdaje, że porównując się z tobą wpadłem we własne sidła. Nic z tego
tandeciarzu, przedwczesna radość, ja się nie porównuję z tobą, gdyby mi
starczyło tego, że na twoim tle wypadam kwitnąco, nie różniłbym się od ciebie
wiele, zwycięstwo na tobą dzieje się z definicji, a cele mam wyznaczone tam
gdzie one zostały wyznaczone pierwotnie i długa droga przede mną.
Nie pokazuję ci zatem swojej jakości, która jest bardzo ułomna i ciągle
poszukująca, ale pokazuje ci dystans, żebyś zobaczył, gdzie jesteś ze swoja
tandetą. A ty ze swoją tandeta nawet nie siedzisz w jaskini, ty jeszcze
wcinasz liście na drzewie. I choćbyś tu się miotał w patriotycznych,
`katolickich', polskich, bohaterskich uniesieniach, z drzewa nie zejdziesz i
tandeciarzem zostaniesz, drzewo to kres twoich możliwości. Wiesz skąd moja
pewność co do twego losu. Pewność wynika stąd, żeś się zachłysnął swoją
tandetą, kiedy twoi towarzysze zostali wyniesieni na ołtarze władzy, tyś
automatycznie został święty, uświęcono twoją tandetę takiego daru nigdy od
nikogo nie otrzymałeś i nie otrzymasz, bo to dar pochwalenie głupoty, dar
poświęcenia tandety. Będziesz wielbił swoich bożków, będziesz ich bronił
wściekle, ponieważ tylko oni dają ci poczucie, że coś znaczysz, że komuś
jesteś potrzebny i ktoś dostrzega w tobie `jakość'. Gardzisz inteligencją,
gardzisz wiedzą, ośmieszasz autorytet, profanujesz świętości, tchórzem
nazywasz bohatera, bo bronisz swojej tandety tak jak potrafisz, czyli
tandetnie. Nie masz zatem nic innego do roboty jak bezmyślnie powtarzać hasła,
nadające ci status tand