czyngis_chan 31.10.08, 16:31 Moim zdaniem nie. Sztuką będzie to, co się ludziom podoba i to, co oni nazwą sztuką. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
yoma Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 16:36 Są znajdują się w polskim konsulacie we Lwowie. Odpowiedz Link Zgłoś
chwila.pl Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 17:09 czyngis_chan napisał: > Moim zdaniem nie. Sztuką będzie to, co się ludziom podoba i to, co > oni nazwą sztuką. Np sztuka mięs, niekoniecznie w sosie:) Odpowiedz Link Zgłoś
zzyzx Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 19:10 Oczywiście, że są, jakkolwiek winny być raczej odległe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patriota oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych IP: *.chello.pl 31.10.08, 19:25 granic. jednej rzeczy nie kumam. dla mnie życie powinno być inaczej synonimem twórczości i sztuką dużo ciekawszą bo będącą codziennym doświadczeniem. istnieją ludzie którzy chcieliby odróżnić SZTUKĘ od ŻYCIA. tego nie rozumiem jednego. dla mnie to jest czysty idiotyzm. najbardziej lubię łączyć życie realne ze sztuką, dokładnie sprawiać żeby życie było formą sztuki, a sztuka była odzwierciedleniem tego co w życiu realne. uzupełniać, łączyć nierozerwalnie. tak jak są ludzie którzy uważają że w sztuce powinny być granice - co jest głupotą świata. tak są ludzie których jest najwięcej którzy uważają że ok - twórczość, to jeszcze może mieć jako taka forma sama w sobie brak granic - ale życie? - SKĄDŻE! W ŻYCIU! w życiu ma być tak, a tak, a nie może być siak. nie rozumiem ludzi, którzy miliardami oglądają na przykład jakieś filmy ale w życiu by nie chcieli ze swojego życia zrobić takiego filmu. nie rozumiem ludzi pasjonujących się sztucznością, fikcją, ale w realnym życiu na maksa przed czymś podobnym spie...jących ile sił w nogach :). nie rozumiem na przykład ludzi wzdychających do jakichś bohaterów filmów, książek, czy rodzaju zachowań, doświadczeń, stylów życia, które widzą jako 'odbiorca' ale którzy w życiu zrobią wszystko żeby od nich uciekać. nie rozumiem jak na przykład można się pasjonować powiedzmy taką postacią Hannibal z Milczenia Owiec, czy filmami Blue Velvet, Pulp Fiction, czy twórczością na przykład opartą na wątkach sadystycznych, satanistycznych, szukać w sztuce jakiegoś mistycyzmu, surrealizmu, tripu, innej formy, zamiany znaczeń, ale w życiu stosować inną miarę. nigdy w życiu tego nie zrozumiałem i nie zrozumiem. jeśli rozumiem potrzebę konsumowania ludzi, to rozumiem postać Hannibala z Milczenia Owiec, aczkolwiek nim nie jestem, ale to rozumiem. nie rozumiem człowieka który mówi "świetny film" ale temat go w życiu wręcz brzydzi. nie rozumiem człowieka który zobaczy Miasteczko Twin Peaks ale jak by mu przyszło żyć w takim miasteczku uciekł by na koniec świata, ale serial będzie oglądał co do odcinka. nie rozumiem ludzi którzy fascynują się sztuką jako ciałem obcym, i formą zewnętrzną ale nie potrafią tej sztuki wcielać w życie. ludzie, dla których życie jest sztucznością, ludzie, którzy są konsumentami, zwykłymi obserwatorami, anty-kreatorami. tępi ludzie. puści ludzie. ludzie którzy tylko potrafią się co najwyżej podniecić, zainteresować, i zainspirować, ale nigdy tworzyć i kreować. co to są w ogóle za ludzie? oczywiście że tak jak nie powinno być granic w sztuce, tak nie powinno być granic w życiu. dla mnie życie, powinno być drogą w procesie przekraczania wszystkich możliwych granic i dążnością do ostatecznego maksymalnego radykalizmu, i ekstremizmu, czyli intensyfikacji skrajnej na ile to możliwe wszystkich możliwych doświadczeń. nie ma czegoś "za bardzo", czy "za dużo", nie ma granic nie do przekroczenia, nie ma rzeczy niemożliwych, czy nie dobrych, wszystko powinno być Twoim doświadczeniem. inaczej? jesteś zamknięty na rzeczywistość, boisz się coś zrobić, żyjesz w klatce i więzieniu które sobie sam nakładasz. a więc robisz to ze strachu i jesteś debilem który ma ograniczenia. wolny człowiek to człowiek bez ograniczeń. dlatego tak jak nie powinno być granic w sztuce, tak nie powinno być granic w życiu, bo wolność jest największą wartością. wolność, do wszystkiego, bez żadnych granic. jeśli ktoś myśli inaczej - jest anty-twórcą, jest osobą która tak samo jak nie umie żyć, nie umie tworzyć, i nigdy tak na prawdę sztuki żadnej nie zrozumie. jeśli ktoś nie umie swojego życia zamienić w sztukę, to jest dla mnie pół-człowiekiem, czyli takim prymitywem pozbawionym tego pierwiastka 'boskiego', twórczego. podejście "artysty" jest podejściem uznającym każdą możliwość, każdy kontekst, każdy rodzaj wariantu jest dopuszczalny. podejście artysty powinno być podejściem każdego człowieka, ponieważ zakłada nieskończoną możliwość wariantów i interpretacji, wszystko może mieć swoje uzasadnienie i swój cel, nic nie musi być jednoznaczne i dosłowne, wszystko może być "magią", i nie musi oznaczać tego, co widać i słychać. nie musi być namacalne, nie musi być oczywiste, w sztuce wszystko może być "inaczej", i dlatego że "wszystko może być" w sztuce, jest tak wartościowa. tak samo wszystko powinno być w życiu. brak granic, oraz brak dosłowności, brak ograniczeń, brak zahamowań, jakichkolwiek barier i hamulców, możliwość wszystkiego, co tylko możliwe :), jest to największą "obiektywną" wartością. czyli możliwość każdego wariantu, 100% kreacji, zmiany, i przemiany. jeśli ktoś tego nie potrafi - jest skostniałym, zapuszkowanym, normalnym człowiekiem. zero inwencji, samo ograniczenie. takich ludzi niestety jest najwięcej. jak zrozumieć człowieka który nawet nie potrafi wykreować własnej osobowości, i wykreować własnej dojrzałej tożsamości? jak zrozumieć ludzi, którzy nie umieją kreować swojego życia, albo nie potrafią kreować związków z innymi ludźmi? jak zrozumieć ludzi zamkniętych na różne doświadczenia? dla których cokolwiek może być "złe", albo "niemożliwe"? to straszni ludzie, izolować ich toksyczny wpływ ile się da, a jak się nie da to po mordzie i wyrywać chwasty! Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 19:28 Te, patriota Jeśli nie piłeś - wypij. Jeśli piłeś, idź lepiej się prześpij. Odpowiedz Link Zgłoś
zzyzx Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 19:42 Ktoś czytuje wypociny tego pana? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jedynydorosły Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych IP: *.gprs.plus.pl 31.10.08, 20:10 Kiedyś przeczytałem. Było o dominacji. Potem miałem koszmary. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:18 Nie. Ale możemy je uznać za sztukę, tzw. strumień świadomości. Jest na forum drugi taki, tylko że ten zakłada własne wątki i gada sam ze sobą. No i strumienie świadomości były modne w czasach bitników, prawie pół wieku temu. Odpowiedz Link Zgłoś
zzyzx Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:25 Czasami mam podejrzenia, że to ta sama osoba :). San kilka razy przeczytałem fragment jego posta i całkiem ciekawe miewał spostrzeżenia, ale forma zdecydowanie odstręcza. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:26 Wielką jest sztuka umiaru, a największą ideę można zagadać do wyrzygania, patriota, rac czytałem co tam sobie napisałeś i można to było skrócić do 1/4, może zanim weźmiesz się za pisanie przemyśl sprawę do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:29 Postawiłeś ciekawą tezę granicą sztuki jest sztuka umiaru :) Coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:33 trzeba wiedzieć kiedy przerwać, zawsze można nałożyć JESZCZE trochę farby czy czego tam innego, ale to nie o wpis do księgi Guinnessa chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 20:45 A najlepsze, że kolega patriota na końcu zaprzecza, zdaje się swoim słowom wypisanym na początku. Znowu. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 21:03 Przeczytałeś?? Czapka z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
33qq Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 21:14 Przeczytać nie znaczy zrozumieć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: oczywiście że nie ma. tak jak nie ma żadnych 31.10.08, 21:19 Niezrozumienie nie zawsze jest winą czytającego :) Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 20:25 Granicą sztuki może być tylko cenzura, a tego przecież nie chcemy. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanica-francuza Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 20:34 nie chcemy. My, czyli kto? Odpowiedz Link Zgłoś
piwi77 Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 20:37 kochanica-francuza napisała: > My, czyli kto? No, ci co nie chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: Czy są granice sztuki? 31.10.08, 21:04 - Nasi górą! - A którzy nasi? - Ci, którzy górą. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
qqazz Re: Czy są granice sztuki? 01.11.08, 11:03 czyngis_chan napisał: > Moim zdaniem nie. Sztuką będzie to, co się ludziom podoba i to, co > oni nazwą sztuką. Owszem, ale różne kultury w róznych miejscach wyznaczają granice smaku gdzie kończy się sztuka a zaczyna bluźnierstwo, chamstwo etc. Granice te są z jednej strony umowne z drugiej obyczajowe. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś