powsa676
06.08.09, 15:38
kolezanka napisala, że sieddzi w pracy po 17 godz.
kolega nie dostal wyczekiwanego awansu.
odwiedzam dzis jeden ze szklanych warszawaskich biurowcow zalatwiajac cos a
tam biale kolnierzyki i sfrustrowane panie gdzies pedza gadajac przez 2 telefony.
Wychodze i ciesze sie, ze pracuje do 13 w pracy malo rozwijajacej, ale mam
czas dla siebie, kino, teatr, basen, rower, podroze.
nie musze sie denerwowac i nikomu niczego udowadniac.
juz dawno podjalem decyzje ze szkoda czasu na kariere, a moglbym po studiach
skonczonych pewnie zrobic.
tylko po co?