Dodaj do ulubionych

Dyskryminacja

30.06.05, 11:46
Czy ja tutaj odczuwacie? Czy byliscie w sytuacji, w ktorej poczuciliscie sie
dyskryminowani ze wzgledu na polskie pochodzenie albo inne cechy?

A moze w tym, jakze wielonarodowosciowym kraju, cos takiego
jak "dyskryminacja" nie istnieje?

Sama nie mam zadnych doswiadczen w tej kwestii, ale byc moze, ze jestem tutaj
zbyt krotko. W kazdym razie jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :)
Obserwuj wątek
    • effata Re: Dyskryminacja 30.06.05, 13:37
      Generalnie nie czuje sie tu dyskryminowana. Anglicy chyba zreszta maja obsesje
      na punkcie niedyskryminowania. Juz kilka razy aplikujac o prace musialam
      wyjasniac, co rozumiem pod pojeciem Equal Opportunities Policy. Tylko mnie
      rozsmiesza, jak sie musze zakwalifikowac "pochodzeniowo" i wtedy jestem "White
      Other".
      Czuje sie (troche) dyskryminowana jako matka dzieciom :) w londynskich
      autobusach, gdzie tlum sie pcha, a ty czlowieku przeciskaj sie potem z wozkiem.
      O metrze, gdzie czesto musze tachac wozek schodami nie ruchomymi bynajmniej,
      nawet nie wspomne.
      I oczywiscie cala ta akcja z mieszkaniami i landlordami, ktorzy z gory
      zakladaja, ze moje dzieci zdemoluja te ich 'apartamenta' (i nawet te 600
      depozytu nie wystarczy na naprawy)

      No i to, o czym pisalam wczesniej: Jak mowie, ze jestem z Polski, to co druga
      Angielka mowi, ze ma sprzataczke z Polski. Ale to przeciez nie dyskryminacja,
      tylko 'scera' chec podtrzymania konwersacji.
      • annamaria0 Re: Dyskryminacja 30.06.05, 16:12

        Czuje sie (troche) dyskryminowana jako matka dzieciom :) w londynskich
        > autobusach, gdzie tlum sie pcha, a ty czlowieku przeciskaj sie potem z wozkiem.

        Bedac w zaawansowanej ciazy nie mialam taryfy ulgowej- nikt mnie nie
        przepuszczal przodem w kolejce w supermarkecie, chyba, ze o to poprosilam - i to
        mnie troche niemile zdziwilo.
    • lol21ndm Re: Dyskryminacja 30.06.05, 16:06
      Do tej pory nigdy nie mialam problemow (nie liczac jednego psychopaty, ktory
      czepil sie mojego polskiego pochodzenia). Ale...
      Ostatnio w moim miejscu pracy przyjelismy kilku Polakow. Ogolna ilosc
      pracownikow nie jest duza, wiec proporcja - procentowo - byla spora.

      Jak sie okazuje - praca u nas byla zaczepieniem sie na poczatek. Nie mowia po
      angielsku, wiec ciezko im sie zalapac do pracy. Jak juz dostali bezterminowe
      kontrakty, to zaczeli rozgladac sie za inna... Ja nie odmawiam nikomu
      mozliwosci wyboru, czy polepszenia sobie warunkow, ale... Jakas uczciwosc z
      pracodawca chyba obowiazuje? W koncu on im zaufal, ze nie odejda po kilku
      tygodniach.

      Ogolnie Polacy sa chwaleni za swoje podejscie do pracy - pracuja ciezko i sa
      chetni. Jednak mysle, ze taka postawa jak powyzej opisalam wplynie na opinie o
      Polakach. W koncu to jest ryzyko - przyjecie ludzi bez jezyka i przeszkolenie
      ich...
    • deadeasy Re: Dyskryminacja 30.06.05, 16:50
      W mojej pierwszej pracy jako Admin Assistant moja szefowa byla straszna
      ksenofobka.
      1. Jak sie probowalam "stawiac" (bo mnie traktowala jak szmate - "bullying" sie
      cisnie na mysl) to padaly teksty typu "powinnas byc wdzieczna, ze w ogole
      pracujesz".

      2. Jak kiedys liczylam cos po cichu do siebie (rzedy w Excel) to mi rzucila
      zebym nie uzywala Polskiego bo nie jestem juz w Polsce tylko w Anglii.

      3. Juz na rozmowie wstepnej wypytywala sie czy mam zamiar zajsc w ciaze i tego
      typu teksty. Bylam tak zdesperowana zeby jakakolwiek prace dostac ze musialam
      sie gryzc w jezyk.

      Raz po jakims roku wydarlam na nia w koncu paszcze bo mnie "dorwala" sama
      w "board room" (przy ludziach sie nie wyzywala - slodka jak cukierek byla).
      Baba myslala, ze mi na leb wejdzie a ja na nia tak naskoczylam, ze az ja
      zatkalo.

      Podejzewam, ze ona w ogole byla "kuku" a fakt, ze jestem z Polski dal jej
      kolejny powod zeby sie nade mna wyzywac.
      :o)
      • imagine73 Re: Dyskryminacja 30.06.05, 17:37
        Nie jestem pewna czy z ta dyskryminacja ma zwiazek tylko miejsce,w ktorym sie
        znajdziemy.Mysle,ze w duzej mierze zalezy to z jekiego typu ludzmi sie
        zetchniemy.Ty akurat natrafilas na szefa(wredne babsko).Nie mozna tak uogolniac
        i wszystkich wrzucac do jednego worka,bo nawet tu mozna natrafic na "porzadnych
        ludzi"...Wezmy nasza ojczyzne,postaw sie w roli dziewczyny ze wschodu,np.
        ukrainki...Napewno znajdzie sie wielu takich,ktorzy potraktuja Cie jak kogos
        gorszego gatunku.Z doswiadczenia wiem,ze my Polacy jestesmy nie do pobicia w
        tej kwestii,i czasem mi wstyd.
        • deadeasy Re: Dyskryminacja 30.06.05, 20:55
          Imagine, alez ja wcale "tak" nie uogolniam :) Napisalam tylko co kiedys mnie
          spotkalo ze strony tej kobiety. Wiem, ze ona miala "kuku" bo jak sie potem
          okazalo ona wszystkie swoje podwladne traktowala jak smieci, to ze ja
          ze "wschodu" dalo jej dodatkowa satysfakcje. Ale ona juz tak po prostu
          miala. ;)
    • jennifer_e Re: Dyskryminacja 30.06.05, 17:51
      W przypadku mojej byłej firmy dyskryminacja to może zbyt mocne słowo. Oni
      uważali to po prostu za swoiste poczucie humoru, a że byli dosyć monotematyczni
      a ja jedyną Polką, jedynym obcokrajowcem, w firmie to nierzadko czułam, że w
      tych żartach nieco już przeginają. Spędziłam w tej firmie ładnych parę lat,
      jeszcze przed przystąpieniem PL do unii więc z większością kolegów z pracy
      znałam się dosyć dobrze i stosunki były przyjacielskie. Ponieważ firma
      zajmowała się wizami i paszportami na porządku dziennym były żarty typu:
      Dzwoni telefon, kolega odbiera, robi przerażoną minę i podaje mi słuchawkę
      mówiąc "A, Home Office do ciebie" (no dobra, trochę się z tego śmiałam, ale
      trochę też się wkurzyłam)
      Gdy mieliśmy jakiegoś przystojnego klienta z brytyjskim paszportem zaraz
      podsuwali mi zdjęcia pytając czy za takiego bym wyszła dla paszportu.

      Kiedyś rozmawiałam z kilkoma prowodyrami tych żartów po pracy, przy piwie i
      starałam się im dać do zrozumienia, że nie jestem jakimś sztywniakiem, z którym
      nie można żartować, ale czasem po prostu przeginają. A oni mi na to
      odpowiedzieli, że to jest po prostu ich sposób okazywania sympatii i
      zainteresowania. Tłumaczyli mi, że tutaj nie podchodzisz do kogoś tak po prostu
      i nie mówisz, słuchaj, jesteś fajna kumpela, dobrze się z tobą pracuje. Tylko
      właśnie takim pyskowaniem i żartowaniem między sobą, winding each other up.
      Pamiętam, że mój nowozelandzki ex też się nieco uskarżał na tę kulturę biurową,
      gdzie po prostu musisz być szybki w zabawnych, błyskotliwych ripostach i albo
      ty z kogoś żartujesz albo żartują z ciebie. Oznaką, że twoi koledzy z pracy cię
      olewają jest podobno jeśli pomiją cię w biurowych żartach (?)
      • d.su Re: Dyskryminacja 30.06.05, 20:16
        Oznaką, że twoi koledzy z pracy cię >
        > olewają jest podobno jeśli pomiją cię w biurowych żartach (?)

        :D to pocieszajace... jako ze mnie nie pomijaja, to chyba mnie lubia?
        Nie odczulam w pracy dyskryminacji ze wzgledu na narodowosc, czasem tylko szef
        przegina z seksistowskimi zartami (jestem najmlodsza w zespole, moje wszystkie
        kolezanki sa pod piecdziesiatke, a szef ok 40 tki), ale ciete riposty zamykaja
        mu buzie...
        Raczej wszyscy staraja sie mi pomagac, jesli sie w czyms zaplácze przez np
        nieznajomosc jakiegos angielskiego zwyczaju czy potocznego zwrotu, i
        odpuszczaja mi tego rodzaju bledy. Jedyne osoby ze strony ktorych odczuwam cos
        w rodzaju dyskryminacji, to pracujace u nas mlode dziewczyny bez wyksztalcenia,
        zazdroszczace biurowej pracy dziewczynie, ktora sobie tak znienacka przyjechala
        z obcego kraju i ma full time job podczas gdy one pracuja part time...
      • gosiash Re: Dyskryminacja 30.06.05, 23:37
        jennifer_e napisał(a):
        oni mi na to
        > Pamiętam, że mój nowozelandzki ex też się nieco uskarżał na tę kulturę
        biurową,
        > gdzie po prostu musisz być szybki w zabawnych, błyskotliwych ripostach i albo
        > ty z kogoś żartujesz albo żartują z ciebie. Oznaką, że twoi koledzy z pracy
        cię
        >
        > olewają jest podobno jeśli pomiją cię w biurowych żartach (?)

        A to mnie pocieszyłaś, bo ja uwielbiam tego typu żarty (slagging)po pobycie w
        Irlandii. Tam to jest dopiero jazda. A największa frajda jak się człowiek
        wciągnie, ma dobry dzień i właśnie takie błyskotliwe riposty pojawiają mu sie w
        pół sekundy. Ja na razie nie pracuję, a mam wrażenie że rodzina mnie oszczędza
        (gdyby to była irlandzka rodzina, to bym chwili spokoju nie miała ;). Czasami
        teść coś tam próbuje, ale chyba nie jest pewien czy go właściwie zrozumiem.
        A co do dyskryminacji, to ja się czuję dyskryminowana, bo mi nie chcą otworzyć
        konta w banku, bo nie mam potwierdzenia adresu. Wiem, ze to nie chodzi o to że
        jestem Polką, ale to potwierdzenie adresu to mnie do szalu doprowadza. A
        jednocześnie śmieszy mnie, że do lekarza mogę chodzić, głosować mi wolno, a
        bank nie chce moich pieniędzy. No, ok przypuszczam, że gdyby to były duże
        pieniądze to by je przyjeli :) A wiec jest to dyskryminajca biednych!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka