effata
14.07.05, 13:25
Co to wlasciwie jest: czy tylko uzywanie cenzurowanego slownictwa, czy
zabranianie wyrazania swoich pogladow?
I dokad to zmierza?
Obawiam sie, ze ci 'politcally correct' beda coraz bardziej milknac w imie
grzecznosci i ukladnosci, a ci niepoprawni i tak beda mowic to, co chca, nie
przebierajac w srodkach i indoktrynujac innych.
Zastanawiam sie, czy ta cala 'political correctness' to nie podcinanie
galezi, na ktorej sie siedzi.