Am I cheeky?

21.07.05, 12:34
Hej dziewczyny i chlopaki.
Szczegolnie ci lepiej znajacy angielskie obyczaje.

Pracowalam tu w angielskiej szkole prywatnej. Co prawda tylko przez 3
miesiace ale wspolpraca ukladala sie b. dobrze. A dyrektorka to raczej
typ 'luzary'.
Chcialabym teraz podpytac sie dyrektorke o rozne rzeczy dotyczace np.
zalozenia prywatnej szkoly. Chodzi mi o sprawy organizacyjne, prawne, wynajem
lokalu itp. Potrzebuje informacji od kogos, kto juz w tym siedzi i wie co i
jak zalatwiac.
Dodam, ze nawet jakbym chciala sama zaczac dzialac, to nie bylabym dla niej
zadna konkurencja.

Czy myslicie, ze moge ja o to zapytac?
I ewentualnie jak to zrobic? Napisac jej list i wstepnie powiedzic o co mi
chodzi? Czy nic nie mowic, a zapytac sie dopiero na spotkaniu? A moze
telefonicznie?


Jesli do mnie by ktos do mnie przyszedl z taka prosba to bym nie odmowila.
Ale nie znam angielskich zwyczajow i moze to zostanie odebrane jako wysokiej
klasy bezczelnosc? A moze to po prostu nie jest w dobrym tonie. W koncu
informacja jest w cenie.

Blagam, pomozcie. Licze na wasze opinie.
    • effata Re: Am I cheeky? 21.07.05, 20:02
      Czy mam rozumiec wasze milczenie jako potwierdzenie tego, ze moj pomysl jest
      skrajnie glupi?
      Jesli nawet, to chetnie tez to uslysze.
      Bardzo mi zalezy na jakiejs radzie. Nie chce sie wyglupic.
    • jennifer_e Re: Am I cheeky? 21.07.05, 20:18
      się nie odzywam bo za bardzo nie wiem co powiedzieć
      teoretycznie, jeśli nie będzie to dla niej żadna konkurencja to nie widzę czemu
      miałaby udzielić Ci tych informacji,
      ale z drugiej strony wydaje mi się, że 3 miesiące to dosyć krótko, żeby taką
      prywatę robić, jeśli już to wydaje mi się, że nie przez list (w końcu to dosyć
      oficjalna forma) ale lepiej osobiście. Wtedy też możesz ją trochę wybadać i
      jeśli napotkasz zdecydowany opór to można się z twarzą wycofać

      co do tego, że współpraca układała się bardzo dobrze i dyrektorka to luzara to
      też nie jestem taka pewna. Wielokrotnie doświadczyłam tej ich angielskiej
      uprzejmości, która oznacza tyle, że każdy Ci na powitanie czy pożeganie
      powie "Jest super, wspaniale się z Tobą pracowało", "Jeśli masz jakieś
      pytania/problemy to dzwoń, zawsze coś doradzimy". Trzymanie ich za słowo może
      doprowadzić do wielu rozczarowań. Często jest to po prostu grzecznościowy
      zwrot, który nic tak naprawdę dla nich nie znaczy. Po prostu ważniejsze jest
      zachowanie miłej atmosfery niż składanie rzeczywistych, wiążących obietnic.
      To dokładnie tak jak z tym "How are you?" Nikogo tak naprawdę nie obchodzi jak
      się czujesz tego dnia, jest to po prostu zwrot, który miło i uprzejmnie brzmi i
      nikt nie oczekuje, że zaczniesz opowiadać co Ci się dziś przydarzyło.

      Ale to oczywiście nie znaczy, że ta kobieta nie zechce Ci pomóc. Może akurat?
      Nie wiem, naprawdę trudno zgadnąć. Jeśli nie będziesz już z nią miała kontaktu
      i nie jest aż tak istotne czy ona uzna to za gafę, to próbuj. Tylko może nie
      prosto z mostu, ale jakoś na około, dyplomatycznie. Przynajmniej ja bym tak
      właśnie próbowała ją podejść i zobaczyć na ile rzeczywiście będzie chętna
      udzielić Ci porad...
      • effata Re: Am I cheeky? 21.07.05, 20:53
        Wlasnie Jennifer, dokladnie podzielam twoj punkt widzenia, jesli chodzi o te
        ich obietnice pomocy, usmiechy itp.
        No i rzeczywiscie znamy sie b. krotko. Kurcze, bije sie z myslami!
        Jezeli chodzi o list (mail), to chcialam tylko napomknac, bo jak inaczej? Mam
        zadzwonic i powiedziec, ze tak sobie chce wpasc i pogadac?

        Co do prywaty, to oczywiscie chce tylko jakies ogolne namiary, jak i gdzie
        szukac dalej informacji. Bo np. wiem ze w Polsce musze miec zgode Sanepidu,
        Strazy Pozarnej, gminy itp, a tu nie wiem nic, ani nawet gdzie tego szukac.
        • kasia799 Re: Am I cheeky? 21.07.05, 20:56
          Magda ale kadre to chyba bys mogla skompletowac na tym forum
          A tak przy okazji to wiesz na pewno, ze zalozycielka tej szkoly jest ta
          dyrektorka?
          Bo przeciez wlascicielem moze byc ktos zupelnie inny a ona tylko zatrudniona na
          etacie
          • effata Re: Am I cheeky? 21.07.05, 21:21
            Ona, ona.
            Sama mi opowiadala na rozmowie kwalifikacyjnej jak to zawsze bylo jej marzeniem
            zalozyc szkole, a jej opowiedzialam, ze to bylo tez moim marzeniem. Moze
            dlatego mnie przyjela? ;))))

            I wlasnie dlatego chcialabym do niej 'uderzyc', bo na pewno jest zorientowana.
            Nie wiem czy w Polsce bym tak zrobila, ale np. z moja byla dyrektorka w
            prywatnej szkole jezykowej do tej pory utrzymuje kontakt na gruncie zupelnie
            towarzyskim, wiec chyba sie da. Nie wiem czy w Anglii.

            A co do kadry, to na pewno oglosze nabor na forum ;), tylko ... ze to raczej
            nie bedzie tak szybko ...
            • deadeasy Re: Am I cheeky? 22.07.05, 16:49
              Jesli nie bedzie to szybko to mozesz poczekasz do X-mas do. Przy winku mozesz
              sie podpytac czy ciezko bylo jej realizowac marzenia (tj. zalozyc szkole) itp.
              itd. Poza tym mozna tez sie udac do local council i sie wypytac o przepisy bo
              podejrzewam, ze kiedy ta pani zakladala szkole to przepisy byly inne. Mozesz
              tez sie podpytac na zasadzie: "kolezanka jest zainteresowana" ;o) Zdecydowanie
              radze osobiscie sie zapytac a nie przez list/e-mail.
              :)
              • jagienkaa Re: Am I cheeky? 22.07.05, 17:25
                a może na kawę czy lunch byś ją zaprosiła? powiedz jej że chcesz 'pick up your
                brains' i zobacz co ona na to powie.
                Też odradzam nieosobiste (listy, emaile) próy.
                • effata Re: Am I cheeky? 23.07.05, 00:40
                  Dzieki za rady, wciaz nie wiem, co zrobie, chyba rzeczywiscie sprobuje bardziej
                  osobiscie. Czekac za bardzo nie chce, bo ona wlasnie chyba zwalnia lokal (bo
                  chce miec szkole w jednym miejscu a nie jak dotad w dwoch budynkach).
                  Nie wierze w trzymanie kciukow, ale mozecie zyczyc mi powodzenia i madrych
                  decyzji :)
Pełna wersja