Dodaj do ulubionych

Po znajomosci....

08.10.05, 12:34
Zauwazylyscie, jak wiele spraw tutaj zalatwia sie po znajomosci? Bardzo ise
temu dziwie, bo kiedys wydawalo mi sie, ze tak moze byc tylko w Polsce, a nie
w cywilizowanym kraju za jaki uwazam Anglie. Dobrze, ze jeszcze lapowek nie
daje sie na kazdym kroku.....
Obserwuj wątek
    • natalia.brzeska Re: Po znajomosci.... 08.10.05, 12:44
      Zalatwianie po znajomosci? hmm..ja tego nie zauwazylam...
      • aniek133 Re: Po znajomosci.... 08.10.05, 12:53
        Nie? Mhm... Wiec widocznie poruszamy sie w roznym srodowisku :) Bardzo wielu
        moich znajomych dostaje prace, bo ktos kogos zna, albo ktos kto zmienia prace
        to daje znac komus innemu, ktory te prace dostaje po nim niejako w spadku :)
        Moze i nie ma w tym nic zlego, ale dobrze tym, ktorzy znajomosci maja :)

        P.S. Nie wspominajac juz o zakladaniu kont w banku :)
        • ukejka Re: Po znajomosci.... 08.10.05, 14:27
          nie wszedzie ale w wielu miejscach tak jest, niestety. zwlaszcza na lukratywnych stanowiskach. choc nie jest to tak oczywiste na zewnatrz. prace bardzo czesto dostaje sie po znajomosci, choc na tle normalnej procedury oglaszania stanowiska i przeprowadzania rozmow kwalifikacyjnych, by pracodawca uniknal problemow wynikajacych z dyskryminacji...

          choc dostawanie pracy w spadku to juz zupelnie inna historia, ale zasady sa podobne.
    • monikaj Po znajomosci czy moze ... networking? 09.10.05, 01:32
      Nie wiem na ile jest to okreslenie popularne w UK ale w Kanadzie sa
      organizowane kursy i wydawane ksiazki na temat networkingu. Aha nie ma to nic
      wspolnego z komputerami. Jest to metoda na dotarcie do tzn ukrytego rynku pracy
      tzn stanowisk, nie sa oglaszane ani w gazetach ani w internecie ani nigdzie
      indziej. Podobno stanowiska te to okolo 70% wszystkich dostepnych na rynku.
      Generalnie metoda polega na znajdowaniu pracy poprzez kontakty i znajomosci.
      W Polsce wciaz panuje przekonanie ze praca, o ktorej dowiedzielismy sie od
      znajomego lub jesli ktos nas rekomendowal jest czyms gorzej widzianym niz taka,
      ktora zdobylismy wysylajac odpowiedz na ogloszenie w gazecie. Tymczasem
      najczesciej jest tak, ze nawet jesli praca jest po tak zwanej znajomosci, to
      musimy dostarczyc cv, zaliczyc inteview, czasem testy i przekonac potencjalnego
      pracodawce ze jestesmy najlepszym kandydatem na oferowane stanowisko. Nie mam
      tu na mysli skrajnych przypadkow np zatrudniania syna z wyksztalcenia rolnika
      na stanowisku analityka bankowego etc. Roznica polega na tym ze ktos nam pomaga
      aby rekrutujacy zwrocil uwage akurat na nas posrod setek cv. Reszta zalezy juz
      od nas.
      Z punktu widzenia pracodawcy oglaszanie stanowiska, przegladanie podan i cv
      zajmuje mase czasu i sporo kosztuje a nigdy nie wiadomo na 100% ze wybrany
      kandydat sie sprawdzi. Jesli kandydat pochodzi z rekomendacji i spelnia
      wymagania jest wieksza szansa ze sie spawdzi takze z tego powodu ze ktos za
      niego reczyl rekomendujac go. Ja np nie polecilabym nikogo jesli wiedzialabym
      ze osoba ta sie nie sprawdzi lub nie ma odpowiednich kwalifikacji na dane
      stanowisko.
      Swego czasu przez kolejne 3 lata szukalam tymczasowych pracownikow do
      sezonowych projektow. W 1 roku dalam ogloszenie, w nastepnych popytalam wsrod
      pracownikow mojej firmy czy ktos nie ma znajomych z odpowiednimi
      umiejetnosciami, ktorzy maja ochote popracowac przez kilka tygodni. Tak bylo
      prosciej i szybciej.
      Ale aby nie byc goloslownym to przyklad z firmy mojego meza. Firma owa oglasza
      dostepne stanowiska na swojej stronie internetowej ale jednoczesnie ma polityke
      rekrutacyjna polegajaca na tym, ze pierwszenstwo jest dawane tym osobom, ktore
      zostaly polecone przez obecnych pracownikow. Jesli wiec ktos z pracownikow zna
      osobe, ktora spelnia wymagania na dane stanowisko, moze wyslac jej cv do dzialu
      kadr. Tam cv jest sprawdzane i jesli sie spodoba, to osoba ta juz bezposrednio
      zostaje zaproszona na rozmowe i kolejne etapy rekrutacji (w sumie przewaznie 3
      rozmowy i testy w zaleznosci od stanowiska). Jesli kandydat otrzyma oferte
      pracy i pozostanie w firmie min 3 miesiace to pracownik, ktory go polecil
      otrzymuje bonus w wysokosci 3 tys dolarow kanadyjskich (ok 1450 funtow)
      wyplacany w dwoch ratach: polowa w momencie gdy nowy zaczyna prace a reszta po
      przepracowaniu przez niego 3 miesiecy. Firma ta ma taka polityke poniewaz
      doswiadczenie pokazalo, ze jest to nie tylko tansze rozwiazanie, ale takze ze
      rekomendowani kandydacie sa lepsi.
      Networking nie dotyczy tylko szukania pracy. Ile osob chociazby na tym forum
      zadaje pytania o dobrego fryzjera, kosmetyczke czy lekarza. Wolimy w koncu
      korzystac z uslug kogos poleconego i sprawdzonego niz osoby znalezionej w
      Yellow Pages. Ile wiec biznesow opiera sie na networkingu albo jak kto woli ...
      znajomosciach.
    • jaleo Re: Po znajomosci.... 09.10.05, 10:28
      U nas jest podobnie: zanim ogloszenia ukaza sie w prasie, najpierw pyta sie
      pracownikow, czy moga polecic kogos ze znajomych i rodziny. I nie jest to
      jakas mala firma, tylko wielka miedzynarodowa korporacja. Tak wiec owszem, jak
      to nazywasz "po zanjomosci", i do tego jak najbardziej jawnie.

      Z tym, ze owe "polecone" osoby przechodza przez dokladnie taka sama procedure
      rozmow i testow, jak osoby z ogloszenia. Firma nie jest na tyle glupia, by
      zatrudniac ludzi nie nadajacych sie na stanowisko tylko dlatego, ze sa kogos
      znajomym.
      • ukejka Re: Po znajomosci.... 10.10.05, 00:43
        nie o tym pisalam :-)

        nie chodzi mi o wewnetrzna rekrutacje, czy pytanie pracownikow o potencjalnych kandydatow.

        sa firmy ktore wiedza dokladnie kogo zatrudnia na klka miesiecy przed procesem rekrutacyjnym. bo z roznych powodow wlasnie ta osoba pasuje im na "tym" stanowisku. oczywiscie taka osoba tez przedstawi swoje CV, itd...

        ja tez zatrudniam ludzi od czasu do czasu i - nie zdarzylo mi sie jeszcze zatrudnic znajomych, ale czesto wiem kogo zatrudnie, nawet zanim popatrze w CV... umiejetnosci i doswiadczenie czasem sa mniej wazne od charakteru i osobowosci ;-) ale tu juz troche zboczylam z tematu, bo nie o tym pisalam wczesniej.
        • monikaj Re: Po znajomosci.... 10.10.05, 14:18
          Hej :)
          Ukejka! Moj post nie byl odpowiedzia konkretnie na Twoj a raczej generalnie
          informacja na temat poruszany w tym watku.
          Pozd
          • ukejka Re: Po znajomosci.... 11.10.05, 00:19
            no ja tez tylko generalnie pisze, tylko pozne godziny nie zawsze mi sluza i sie motam :-D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka