plonaca.zyrafa
13.10.05, 20:20
Przepraszam, ale musze...
Dzis rano, metropolitan line, mnostwo ludzi.
Na jednej ze stacji wsiada dwoch chlopakow w dresach i z wielkimi torbami.
No i sie zaczyna: K..wa, k..wa, ja p..le. To chyba z radosci, bo dzis wlasnie
wracali do Polski.
Czasem jak slysze gdy ktos namietnie klnie po polsku, mam ochote zwrocic
uwage, ale gryze sie w jezyk.
Sama czasem w zlosci przeklne - ale nasluchawszy sie tylu Polakow rozmow na
ulicach - juz nawet wsciekla nie przeklinam.
Wstyd mi i czuje sie zazenowana gdy ktos nowo poznany mowi mi ze zna kilka
slow po polsku, i nie jest to ani "dziekuje" ani "kocham Cie"... Ba! Dzis w
pracy rozmawialam z kolega, ktory przez kilka miesiecy byl przekonany ze
"sp...dalaj" znaczy "dzien dobry" bo ktos go tak nauczyl... To juz nawet
zabawne nie jest..