Dodaj do ulubionych

Przeklinanie...

13.10.05, 20:20
Przepraszam, ale musze...

Dzis rano, metropolitan line, mnostwo ludzi.

Na jednej ze stacji wsiada dwoch chlopakow w dresach i z wielkimi torbami.

No i sie zaczyna: K..wa, k..wa, ja p..le. To chyba z radosci, bo dzis wlasnie
wracali do Polski.

Czasem jak slysze gdy ktos namietnie klnie po polsku, mam ochote zwrocic
uwage, ale gryze sie w jezyk.

Sama czasem w zlosci przeklne - ale nasluchawszy sie tylu Polakow rozmow na
ulicach - juz nawet wsciekla nie przeklinam.

Wstyd mi i czuje sie zazenowana gdy ktos nowo poznany mowi mi ze zna kilka
slow po polsku, i nie jest to ani "dziekuje" ani "kocham Cie"... Ba! Dzis w
pracy rozmawialam z kolega, ktory przez kilka miesiecy byl przekonany ze
"sp...dalaj" znaczy "dzien dobry" bo ktos go tak nauczyl... To juz nawet
zabawne nie jest..

Obserwuj wątek
    • leggetta Re: Przeklinanie... 13.10.05, 20:37
      przypomialas mi moje doswiadczenie:
      dawno temu przyjechalam pierwszy raz do GB, wysiadlam na dworcu wiktoria i
      ruszylam przed siebie. Chlone miasto wszystkimi zmyslami rownie zaciekawiona co
      przestraszona. I nagle docieraja do mnie pierwsze zaslyszane slowa... k _ _ _
      _, itd itp. okropne to bylo....

      Sprzeciwiam sie takze uczeniu obcokajowcow polskich przeklenstw, przeciez to
      tylko nasza, Polakow zasluga. Przyjemniej byloby na pewno uslyszec z ich ust
      nawet sztuczne: czesc jak sie masz, niz te wszystkie przeklenstwa...

      Jednak my nie jestesmy odosobnieni w swej glupocie bo pamietam jak w czasach
      liceum pojechalam na wymiane do Niemiec i przywiozlam ze soba tylko jedno
      niemieckie slowo, ktore na dodatek jako jedyne pamietam do dzis...
    • princessjobaggy Re: Przeklinanie... 13.10.05, 20:38
      Mnie sie to tez nie podoba.

      Jakies 9 lat temu, w malej greckiej wiosce zabitej dechami tamtejsi Grecy
      dowiedziawszy sie, ze jestem z Polski, takze dali pokaz swojej znajomosci co
      lepszych polskich slowek.

      Zreszta bylam swiadkiem podobnego zdarzenia kiedys na wczasach, kiedy to mlodzi
      Polacy uczyli tubylcow przeklinac po polsku. Rzucali przy tym takie hasla, ze
      az uszy wiedly.

      Sama jestem z tych co sobie lubia poprzeklinac w ramach zlosci czy dowcipu, ale
      nie publicznie, ze np. caly autobus slyszy.

      • jermaldan Re: Przeklinanie... 13.10.05, 21:11
        Mnie dotychczas omijala ta 'przyjemnosc', az do wczoraj kiedy to mijalam dwie
        mlode tlenione mamusie - w jednej dloni papierosek, a w drugiej wozek z
        maluszkiem, no i na deser k...a itp. Wstyd mi sie zrobilo, ze z tego samego
        kraju pochodzimy.
        • natalia.brzeska Re: Przeklinanie... 13.10.05, 22:12
          Kiedyś ukochany wraca z pracy i pyta: "What does "piz**" mean?" I nauczył go to
          jakiś Anglik... Prosze jak panowie architekci wzbogacają swoje słownictwo...
          • natalia.brzeska Re: Przeklinanie... 13.10.05, 22:14
            natalia.brzeska napisała:

            > "What does "piz**" mean?"

            Oczywiście jakoś mu to wyjaśniłam i zabroniłam używać.

            Chociaż on i tak woli "guuuupek" (przez dłuuugie "u"), które go ...mamusia jego
            nauczyła...
    • effata A co z przeklinaniem po angielsku? 14.10.05, 00:26
      Przeklinanie po polsku .... nie będę się już wypowiadać, bo mi ręce opadają.
      Słyszę to każdego dnia. A jak jadę autobusem i usiądę koło takich znawców
      łaciny i nie daj Boże zadzwoni do mnie mąż lub inny znajomy, to gadam z nimi po
      angielsku (już są uprzedzeni o co chodzi:)))) Najgorzej jak jadę z dziećmi -
      wtedy nawet nie próbuję, bo oczywiście wcześniej czy później zostałabym
      zdemaskowana.
      Ale zastanawia mnie kwestia przeklinania po angielsku. Jak ja się zorientuję,
      że moje dziecko przeklina, jak ja nie znam żadnych przekleństw w tym pięknym
      języku (oprócz jakichś tam "niegroźnych")??!! :))))
      • eballieu Re: A co z przeklinaniem po angielsku? 14.10.05, 09:26
        Ja uzywam wulgaryzmow. Czy w miejscach publicznych? Mysle, ze zdarza sie
        powiedziec mi "cholera" do meza, taki polski przerywnik w naszym francuskim.
        Nie razi mnie to, ze ktos sie posluguje wulgaryzmami. Jego sprawa. Zdaje sobie
        sprawe z tego, ze kiedy Anglia otworzyla grancice dla nowych krajow UE, to
        naplynelo tu mnostwo ludzi z Polski, nie koniecznie najlepszych,
        najzdolniejszych, dobrze wychowanych. Szczesliwie sie sklada, ze nie trafiam na
        takich. Trafiam na bardzo serdecznych i przyjaznych ludzi, pracujacych w
        roznych zawodach. Czesc dzieki temu, ze czytam polska prase w restauracjach. I
        kiedy widze jak kelner lub kelnerka wbija w oczy w gazete z tym znanym
        usmiechem, to juz nawet nie probuje kontynuowac po angielsku. To samo mam w
        sklepach, dlaczego mam nie mowic po polsku do ekspedientki, ktora mnie
        obsluguje? W wielu londynskich znanych sklepach pracuja Polki. Japonki
        obsluguja po japonsku, to dlaczego Polka nie moze obsluzyc w polskim jezyku. Ja
        sie tego nie wstydze.
        Ale tez nie rozumiem Effata twojego rozmawiania po angielsku do meza, kiedy
        slyszysz przeklinajacych rodakow. Co by niby mialo sie stac kiedy rozmawialabys
        po polsku do meza? Bo ja czesto mowie swojemu - jak sie masz, dzien dobry, itp.
        itd. Nie interesuje mnie to kto obok mnie siedzi.
        Kobitki, wydaje mi sie, ze wiele z nas dojdzie do tego, ze zrozumiemy, ze Wlosi
        tez przeklinaja, Francuzi a i owszem. Tam tez sa dresiarze, obwieszeni
        lancuchami kolesie, wygladaja dosc podobnie od naszych. Ale co ja mam sie za
        kogos wstydzic? Wyroslam z tego. Nie mam na tym punkcie kompleksow.
        Bo gdybym miala, to nigdy bym nie pojechala do Belgii chociazby autem z nalepka
        GB. A dzis jade i wiem, ze znowu beda nas obserwowac w malych miejscowosciach i
        komentowac czesto ze zlosliwoscia - o znow Brytyjczycy, trzeba zasunac rolety,
        bo nam szyby wybija jak popija. A na taki komentarz, to juz tylko wtopiony w
        dialekt flamandzki meza - niezawodny:-)
        • effata Re: A co z przeklinaniem po angielsku? 14.10.05, 16:23
          Eballieu. trochę masz rację. Nie powinnam się wstydzić za innych, ale jednak
          trochę się wstydzę. Właściwie wstydzę się wtedy, że Polacy potrafią się tak
          zachowywać. Oczywiście nie robię tak jak usłyszę "cholerującego" współpasażera.
          Mam nadzieję, że domyślasz się, o co mi chodzi. Nie będę tego nazywać
          menelstwem ani dresiarstwem, bo już tu taki wątek był i pewnie nie należy oceniać po pozorach,
          ale ...
          Poza takimi sytuacjami nie "udaję Angielki" i też np. odpowiadam po polsku
          dziewczynie w tureckim sklepie, choć ona mi wydaje resztę po angielsku.
          A co do pouczania to nie robię tego, bo po pierwsze nie wierzę, że to pomoże.
          Często raczej wyzwala jeszcze bardziej wzmożony potok łaciny, a poza tym raz
          zwróciłam uwagę w zwiazku z moimi dziećmi właśnie i ... zostałam objechana
          przez faceta, że się wtrącam w cudze życie. Tu jest Anglia, tu każdy sobie
          rzepkę skrobie i wolnoć Tomku w swoim domku i ... poza nim :)
          • effata Re: A co z przeklinaniem po angielsku? 14.10.05, 16:25
            >i ... zostałam objechana przez faceta, że się wtrącam w cudze życie.
            Ps. Przez innego faceta, który tę scenkę obserwował :)
            A poza tym to też znam wielu świetnych Polakó. O!
    • basia313 Re: Przeklinanie... 14.10.05, 12:20
      |Ja zawsze nagadam komus jesli slysze jak przeklina po polsku. Wydaje mi sie to
      szalenie nieprzyjemne. Poza tym nie chce, zeby moje corki tego sie nauczyly, a
      one zdecydowanie nie wygladaja na POlski(bo sa mulatkami), wiec ludzie
      zazwyczaj nie wiedza, ze dzieci obok stoja i sluchaja. Wlasciwie to zawsze taki
      ktos od razu sie zamyka i choc na chile przestaja przeklinac. No niestety taka
      juz okropna jestem, ale naprawde nie umiem sie oprzec.
      • ewmag Re: Przeklinanie... 14.10.05, 15:58
        Mnie to drazni, podobnie jak przeklinanie po angielsku, chociaz moze bardziej
        nawet czasami. Sama czasem przeklne, ale jesli juz to w nerwach, nie stosuje
        przeklenstw jako przerywnikow. Jak slysze takich ludzi to sobie ide i juz, bo
        mi uszy wiedna, a nie chce zeby mi calkiem obwisly, odpadly i pofrunely z
        wiatrem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka