deadeasy
03.11.05, 23:37
Ciekawam jestem Waszych opinii...
Sprobuje sie nie zamotac...
Wszyscy slyszelismy o George Best, o pilkarzu wszechczasow itp., itd.,
alkoholik z wielokrotnymi nawrotami, mial przeszczep watroby, znowu zaczal
pic, wyladowal w koncu w stanie ciezkim w szpitalu. Lekarze na "stand by",
stan ciezki... I nawet bym sie za dlugo nie zastanawiala czy "warto".... no
bo zawsze warto. Ale.... przypomniala mi sie inna nie tak znowu dawna
historia...
Jakis czas temu bylo glosno o parze z mala coreczka, ktorej lekarze "dostali"
prawo odmowy resusytacji ... jakos wtedy nie potrafilam sie ustosunkowac, bo
niby rozumialam punkt widzenia lekarzy ale wiadomo, lekarz powinien robic
wszystko zeby pacjenta przy zyciu utrzymac. No wiec nie wiem czy
pamietacie. Sparawa kilka razy rozbijala sie o sady apelacyjne, raz odmowa,
potem zgoda. Stanelo na tym, ze w sumie to bedzie decyzja lekarza....
No i teraz jak "wyszla" ta historia z George Best o tym jak jest na maszynie,
ze beda musieli go prawdopodobnie poddac resusytacji "jakby co", no wiec sie
tak zastanawialam jak ci rodzice tego dziecka moga sie czuc... Oni walczyli o
prawo ich dziecka do resusytacji (i w koncu stanelo na kompromisie) a tu tak-
o, alkoholik, "marnujacy cudza watrobe" i wszyscy lataja nakolo niego nawet
sie nie zastanawiajac czy "warto".
Jakos tak mam mieszane uczucia... dlaczego dziecko mialo byc
mniej "wartosiowe" do uratowania niz jakis tam slynny alkoholik...