dorotadu 07.07.07, 10:52 był ktoś wChorwacji z tym biurem? konkretnie Opatija hotel Imperial prosze o opinie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dorotadu Re: SKARPA 07.07.07, 10:54 prosze o skasowanie nie zauwazyłam że już jest taki watek :( Odpowiedz Link
sandarak Re: SKARPA 30.07.07, 21:01 Skarpa = Skrajna niekompetencja. Gwarancja zepsutych wakacji. Dlaczego? Kilka dni temu wróciłem z Chorwacji, z wyspy Murter a bylem tam ze Skarpa. Na wstepie 1.5h opoznienia. Jednak pilotka wycieczki nie odczuwala potrzeby, zeby poinformowac o powodzie i potencjalnym czasie opoznienia turystow. Gdy ludzie zaczeli pytac to kazdemu podawala inny powod. Wyjechalismy, w trakcie podrozy pilotka (Karolina) potrafila pasazerow poinformowac tylko o tym ze mamy postoj i to gdy juz zatrzymalismy sie (raz nawet zdarzylo sie, ze sama powiedziala jak dlugi, to był szczyt jej mozliwosci). Na granicy wegiersko-chorwackiej nagle popłoch. Brakuje jakichs dokumentow. Kierowcy i pilotka biegaja z autobusu do budki celnikow, wyrzucaja zawartosc wszystkich schowkow, wypelniaja na szybko jakies dokumenty. Totalna prowizorka. (Przypomina mi sie jak przed wyjazdem pilotka drugiego autokaru prosila Karoline aby ta wypelnila dokumenty...). 1h obsuwy, w koncu postoj i ubikacja. Ostatni byl 6h temu. Siedze z przodu wiec slysze jak kierowcy z pilotka zastanawiaja sie ktoredy jechac: autostrada czy przez góry.Wybieraja góry, ponoc ze na autostradzie korek. Wjechalismy w gory, widoki nawet ladne, ale po 2h jazdy pasazerowie zaczynaja sie niecierpliwic i pytaja za ile bedziemy na miejscu. Tym bardziej, ze drogi waskie i krete, za szyba przepasc a hamulce przeraźliwie piszcza przy każdym ich uzyciu. Kierowcy maja miny nietegie ale mowia, ze za 1.5h bedziemy na wyspie Pag (autobus mial zawiezc czesc osob na Pag a potem na Murter). Po kolejnych dwoch godzinach jazdy morza nie widac. Pasazerowie sa juz mocno poirytowani, o tej porze powinnismy byc juz na plazy.Okazuje sie, ze zaden z dwoch kierowcow nigdy wczesniej nie byl na chorwacji. Jedyn mape jaka posiadaja to taka jakarozdaje sie turystom w biurze, zeby wiedzeli gdzie sa glowne miasta... Dobrze, ze jedna turystka miala dokladna mape. Nie zmienia to faktu, ze dalej nie wiadomo gdzie jestesmy. W koncu udaje sie znalezc gdzie jestesmy, okazuje sie, ze mamy blizej na murter niz na Pag. Wiec jedziemy najpierw na murter. Cale szczescie bo tam wykupilem wczasy. 5h obsuwy. zyli dzisiaj nic z plazowania. Jesli ktos jechal na Pag to bedzie mial jakies 9h obsuwy... Wysiedlismy z autobusu, co jakis czas co jakis czas podjezdza samochodosobowy i zabiera pare osob i zawozi do mieszkania. w koncu doczekalismy sie, przyjmuje nas starsza pani, wchodzimy. Wiekszosc pokoju zajmuje, lozko i szafa. Ciezko wejsc z walizkami. Brud. Po podlodze walaja sie kleby kurzu i obdarta farba (moge przeslac zdjecia). Przescieradlo zakurzone i brudne. W lazience w brodziku brud. Brak balkonu, tylko malutkie okienko. Idziemy do rezydentki reklamowac pokoj. Chyba bylismy przekonujacy bo po godzinie znajduje sie pokoj, tym razem w porzadku. Wzielismy obiady i sniadania. Nie warto było. Na sniadanie co drugi dzien jajko na twardo. W inne dni 3 plasterki wyschnietego sera ewentualnie cos na kszalt kielbasy szynkowej. Do tego malutki dzemik. Na obiad codziennie cos na ksztalt rosolu. Na drugie zazwyczaj makaron z jakims miesem. Raz ziemniaki z ryba. Generalnie zero lokalnego jedzenia. Do tego jedzenie niesmaczne i nieapetycznie wygladajace. Klimaty jak ze stolowki studenckiej. Do plazy daleko. Ladnie wygladajaca plaza jest, ale trzeba isc kilometr. W 40st upale to srednia przyjemnosc, do tego walka o miejsce i cien. Przyjdziesz za pozno, smazysz sie na sloncu. O wbicu parasola mozna zapomniec. Sa jeszcze dwie plaze, blizej, Jakies 600m. Ale betonowe, na szczescie mniej ludzi. Ale wrocmy do skarpy. Wracamy. Wyjazd okolo 15. O 15.00 okazuje sie ze jednak nie. Sa korki, autobus bedzie 17-18 (w koncu po co biuro mialoby robic kilka godzin zapasu...) Po 18-tej pojawia sie autobus. Ale to nie ten. Wlasciwy autobus pojawia sie dopiero po 19. Ale wyjezdzamy dopiero kolo 20 bo kierowcy musza sie umyc. Tym sposobem tracimy pol dnia na walizkach na sloncu, zamiast spokojnie lezec na plazy. Swoja droga, z walizkami trzeba bylo sie pofatygowac samemu na przystanek. W ta strone juz nikt nas nie odwiozl. Autobus tankuje, jedziemy, Po kilkunastu kilometrach autobus gasnie. Kierowcy cos tam grzebia, po kilkunastu minutach jedziemy dalej. Znowu kilkanascie kilometrow i znow stoimy. I tak pare razy. W koncu pasazerowie prosza, zeby zadzwonic po inny autobus bo nie zanosi sie aby tym mielismy dojechac. Ale na to kierowca sie oburza, ze nikt mu nie będzie doradzal co ma robic. Wleczemy sie w ten sposob z przydychajaca klima przez cala noc, az do granicy wegierskiej. I tutaj stoimy. Stoimy 4h. Moze stalibysmy krocej, ale jeden z kierowcow wyzywa pogrnicznikow od ***synow i innych. Generalnie sprawia wrazenie jakby chcial ich pobic. Nicdziwnego, ze stoimy 4h. Autobus coraz czesciej sie rozkracza. W koncu dzwonia po inny. Przejezdzamy cale wegry bez klimatyzacji, w sumie z 4h postojem wychodzi ponad 10h. Jest prawie 40 stopni. W koncu dojezdamy prawie do granicy slowackiej. Tam czekamy jakas godzine na drugi autobus, w koncu jest. Jestesmy w Krakowie na 22.00. Powinnismy byc kolo 12.00. Jesli ktos nie byl z Krakowa i chcial dojechac tam autobusem. To raczej niech o tym zapomnii. Na drugi dzien reklamujemy wczasy. Trafiamy na szefa. Nie jest zainteresowany nasza opinia, nie interesuje go oswiadczenie podpisane przez prawie 40 osob, ktore potwierdza wyzej przytoczone fakty. On chce tylko potwierdzenia pilota. (Co jest wyjatkowo zabawne, pilot ze skarpy ma potwierdzac, ze skarpa dala ciala na calej lini. To tak jakby trzeba bylo pisemnego potwierdzenia zlodzieja, ze ukradl, aby go skazac. Wyborne.). Czekam na odpowiedz Skarpy w sprawie reklamacji. Ale juz po rozmowie z szefem widac, ze ma moja reklamacje i moje nieudane wakacje ma w glebokim powazaniu. Trzymajcie sie jak najdalej od Skarpy. Tyle moge wam doradzic. Odpowiedz Link
asiiika Re: SKARPA 25.10.07, 20:01 Skarpa- ŻENADA!! w zeszłym roku byliśmy ze Skarpą w Czarnogórze- było bardzo fajnie. Tak więc w tym roku pojechaliśmy z nimi do Chorwacji na wyspę Murter. Warunki pobytowe-tragiczne. Zupełnie nie wywiązali się z umowy!! Nie było rezydenta , na sniadanie dostawalismy jedno jajko, brud w pokoju. Ponadto pokój nie odpowiadał ofercie katalogowej. Nie było komu zgłosić skarg- bo biuro, które wspólpracowało ze Skarpa było zawsze nieczynne. Przez to w Polsce nie rozpatrzyli nam pozytywnie reklamacji (bo nie zgłaszlismy skarg na miejscu- ciekawe komu mielismy je złożyć??) warunki podczas podrózy również były koszmarne. Choc cała grupa się skarżyła rzekomo pilot nie otrzymał żadnych skarg!! na reklamację biuro odpowiedziało szyderczymi drwinami i kłamstwami. Dowody(zdjęcia), które przedstawilismy nie były dla nich dowodami tylko obiektem drwin. Któżby bał się karalucha w pokoju i nie mógl przez to spac?? to podejcie pracowników Skarpy... ŻENADA!!! Odpowiedz Link
bas112 Re: SKARPA 04.04.08, 09:29 Zgadzam się z poprzedniczkami: żenada i niekompetencja. Byłam z tym biurem w Chorwacji i cieszę sie, że dotarłam cała spowrotem do domu. Pilotka cała drogę flirtowała z kierowcami, dla nas zero informacji gdzie jesteśmy, kiedy dotrzemy itp. Po dotarciu na miejsce zostawili nas na parkingu w upale była godz ok 12 w południe. Rezydentka pojawiła sie dwie godziny póżniej bo okazało sie ze jest nas za dużo i nie ma dla wszystkich kwater !!! I tak po dwie lub cztery osoby rozwozili nas do pokoi. Ostatnie osoby zjechały z parkingu po sześciu!!! godzinach spedzonych w upale bez kawałka cienia. Moim dobrym wyborem bylo wziecie apartamentu (pokoj z kuchnia) i gotowalismy sobie sami cale szczescie, bo podobno jedzenie z oferty bylo tragiczne. Podczas pobytu miala sie nami opiekowac rezydentka, ktora obiecala ze jest dostepna caly dzien w biurze. Bylismy tam kilkakrotnie i nie zastalismy jej ani razu. Gdy nadszedł dzień wyjazdu okazało się, że wracamy autobusem, który własnie przyjechał z Polski z inną grupą i..... palił się podczas drogi. Oczywiście innego nie było dla zastępstwa. Więc czekaliśmy znowu aż go naprawią. W drodze powrotnej zepsuła się skrzynia biegów, ale całe szczęście dla nas że było to już kilka kilometrów przed granicą Polsko-Słowacką i jakoś dojechaliśmy do niej 20km/h. Zarządaliśmy aby nam podstawili na granicę nowy autobus przecież z Krakowa to nie jest tak daleko. Oczywiście pilotka zapewniala ze nie maja innego a tym napewno dotrzemy. Wkoncu podesłali nam drugi autokar ale pilotka juz z nami nie pojechala, olal po prostu grupe. Żeby tego bylo malo drugi autokar zepsul sie 30 km dalej!!! I wtedy zadzwonilam po siostre zeby po mnie przyjechala. Mialam juz dosc tej przygody... NIE POLECAM !!!!!! Odpowiedz Link