Dodaj do ulubionych

Byłam w Arkadii...

20.10.04, 20:57
Et in Arcadia ego... Nazwa miła i brzmi całkiem żoliborsko, nie wiem,
dlaczego? Może ta sielankowość. Fawory, Marymont - Arkadia całkiem nieźle się
tu łapie. Pierwszy plus - za nazwę. Moim zdaniem - trafiona. Drugi plus -
zdecydowanie! - za brak parkingu przed centrum. Wiem, żadna to nowina, widać
było już od dawna, że tak właśnie będzie - ale dziś widziałam, jak to działa
w praktyce - dziesiątki umęczonych ludzi siedziało sobie wokół tych
gejzerów... Trawka, całkiem miło. Na zewnątrz i w środku - hm... Trudno mi to
oceniać, bo po prostu nie lubię straszliwego tworu, jakim jest centrum
handlowe - a jeszcze takie wielkie!... Ale mogło chyba być gorzej.
Rzeczywiście dosyc zróżnicowana fasada - żaden tam obrzydliwy blaszak. W
środku - nooo... jak to w centrum handlowym. Ale przeszłam szybko po parterze
i zanotowałam jedną całkiem zabawną kawiarnię - a nie snack bar, Mc Donald
czy coś w tym rodzaju!! Po prostu kawiarnia. Z małą architekturą też
nienajgorzej - sporo drewna, czy też pseudo-drewna, efekt podobny, czyli
estetycznie. Mało blichtru. Świadomie pomijam tu cały obszerny wątek, czy to
potrzebne, czy nie - i czy lubimy, żeby było. Ja i tak wolę nasz mały Empik
przy pl. Wilsona. Czy nawet kino Wisła - chociaż program tam nieświetny. Ale -
niestety - z punktu widzenia wygody i rozmaitych potrzeb - czasem to
nieszczęsne centrum się przydaje, choćby taki Leroy-Merlin... Ja uważam, że
nie jest tak źle. Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • roody102 Re: Byłam w Arkadii... 21.10.04, 00:03
      To nie jest tak, ze ja sie nie moglem doczekac, ale dla mnie to bedzie rzecz
      uzyteczna - do tej pory do Marek, na Bewomo czy do Klifa mialem daleko i zly
      dojazd. Teraz wsiadam w 510 i jestem tam w 15 minut i to jest najwiekszy plus.
      Nie jestem bywalcem takich miejsc, ale glupie pojechanie po czyste plyty do
      Media Markt czy na gielde kosztowalo mnie kupe zachodu a teraz bede mial pod
      reka (Saturn to chyba to samo co MM, tylko nazwa sie rozni). A przy okazji
      czasem po jakis ciuch tez pewnie wpadne, bo ideologicznym przeciwnikiem
      marketow nie jestem. Takze z czysto uzytkowej perspektywy mi sie ta inwestycja
      podoba a estetyczna ma dla mnie w sumie niewielkie znaczenie. Mieszkac tam nie
      bede ani weekendow spedzac.

      Jedno, co zauwazylem, to ze Rondo Babka nadal pozostaje dla mnie miejscem
      peryferyjnym. Niby sie tam zmienia a ja zawsze czuje sie jakbym byl pod miastem
      i to w niezbyt przyjemnym rejonie.

      ________________________________________
      Roody102
      • Gość: wiemwszystko Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:36
        MM wywodzi się od tego samego inwestora co Saturn. Ja wybieram się dopiero w
        sobotę bo w tygodniu po pracy mi się nie chce oglądać tłumów a w sobotkę z
        piwkiem na drogę i z kumplami podrepczemy podziwiać Arkadię.
        • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 09:15
          Ja tam się znalazłam przez czysty przypadek tego pierwszego dnia i oczywiście -
          tłumy były gigantyczne. Zresztą można jeszcze poczekać z odwiedzinami - sporo
          sklepów dopiero się szykowało, podejrzewam, że trzeba im dać lekko licząc koło
          dwóch tygodni na rozruch. W Saturnie kłębiło się po prostu - tradycyjnie to tam
          ogłaszano największe promocje, toteż nawet nie próbowałam wchodzić.
          Mnie się rondo Babka kojarzy z wizytami na Powązkach. W Piekarni raczej nie
          bywam, ale czasem odwiedzam niezły komis z meblami nieopodal... Ja do Arkadii
          mam dwa kroki, od biedy mogłabym iść na piechotę. Cieszę się głównie z tych
          praktycznych sklepów - jak Saturn. Carrefour mnie niezbyt interesuje - nie
          umiem jeździć na rolkach ;))...
        • roody102 Re: Byłam w Arkadii... 22.10.04, 20:10
          Ja to się nie wybieram, póki nie potrzebuję. Nie przyszło mi do głowy, żeby
          jechać tam, bo otworzyli - bo otworzyli to do muzeum Powstania można pojechać.

          Natomiast co do ronda to rzeczywiście - brak przejść podziemnych jest
          skandalem - że tego miasto nie wymogło, to jest smutne strasznie. A przy skali
          inwestycji to naprawdę niewiele. Inna rzecz, że jakby chcieć to zrobić
          nowocześnie, to ronod znalzało by się w zagłębieniu a przejścia byłby na
          poziomych kładkach, ale żeby u nas ktoś tak budował - u nas się ludzi spędza
          pod ziemię a i to nie zawsze, jak widać.
    • donkej Byłam w Arkadii... to brzmi jak fragment wiersza 21.10.04, 09:20
      A stojaczki na rowery są?? Nie zwróciłaś uwagi???
      To bym miała trzy i pół minuty...
      • Gość: xieni Re: Byłam w Arkadii... to brzmi jak fragment wi IP: *.wsa.gov.pl 21.10.04, 09:55
        stojaczków na rowery podobno nie ma.
        Za to będziemy mieli w całej dzielnicy gigantyczne korki, które zatrują nam
        życie.
        I dlatego, choć nie jestem wrogiem supermarketów - ten mnie przeraża.
        Miasto powinno było zobowiązac inwestora do zbudowania dodatkowej drogi
        dojazdowej.
        • Gość: wiemwszystko Re: Byłam w Arkadii... to brzmi jak fragment wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:54
          mnie nie przeraża...tylko gdzie budować te dodatkowe drogi???? nie ma za bardzo
          z której strony no i jeszcze te tory kolejowe które utrudniają sytuację, mogli
          by pomyśleć o jakiejś kładce dla pieszych. Miałbym bliżej.
        • Gość: mb Re: Byłam w Arkadii... to brzmi jak fragment wi IP: *.idea.pl 21.10.04, 13:02
          Z drogami jest akurat nieźle - bezkolizyjny wjazd na Jana Pawła, może ten na Słomińskiego nieco zwolni ruch.
          Ale przyczyną korków na rondzie Babka są tłumy idące z/do tramwaju ! Tam koniecznie należało zmusić inwestora do budowy przejścia podziemnego albo kładki.
          A teraz, jak znam w-wskie realia, założą światła na rondzie i sajgon zrobi się już totalny !
          • Gość: xieni Re: Byłam w Arkadii... to brzmi jak fragment wi IP: *.wsa.gov.pl 21.10.04, 13:08
            właśnie!
    • j666 Re: Byłam w Arkadii... 21.10.04, 13:42
      A jest tam Leroy M. ??
      JaC
      • Gość: agnesx6 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.bank.bgzsa.pl / 193.108.194.* 21.10.04, 15:56
        Jest Leroy i to całkiem spory.
    • Gość: baśka Re: Byłam w Arkadii... IP: *.chello.pl 21.10.04, 16:26
      ha..kawiarnia...ale jaka droga kawa... za co tak drogo?? nie mam pojęcia.
      Galeria jak galeria... wydaje mi sie że "góra" podobna do "góry" w wola
      park...ja nie lubie kupowac w takich sklepach firmowych bo nic dla siebie nie
      moge znaleźć więc się nie wypowiadam na ich temat... parking też mnie nie
      interesuje, bo szybciej dojadę tramwajem niz samochodem, Cała Arkadia na
      zewnątrz fajnie wygląda wieczorem.
      • Gość: robi Re: Byłam w Arkadii... IP: *.chello.pl 21.10.04, 16:32
        dzis tam byłem...hehe ale był fajny widok ludzi z pełniutkimi koszykami a w
        nich przeważnie po 5 zgrzewek cukru, 3 zgrzewki oleju, zgrzewki masła, zgrzewki
        coli...najsmieszniejsza była babka co miała chyba ze 7 całych ogromnych kawałów
        sera żółtego:)) oczywiście nie byłem w carrefour bo kolejki przy kasach były
        gigantyczne ( ludzie to maja zdrowie w nich stać), pozatym chciałem kupić
        aparat kodaka za 444zł w Saturn ale juz ich nie było... juz wczoraj ich nie
        było ...ja nie mogę... jak ci ludzie są dziwni... kupuja po 3 telewizory itd...
        a tak narzekaja na brak kasy... hehehe...
        • jota.40 Re: Byłam w Arkadii... 21.10.04, 18:10
          Tradycyjnie... Mnie też to zawsze zastanawia!! Za co ci ludzie kupują takie
          stosy sprzętu?? Może dla siebie i dla szwagra? Wiem, że to głupie pytanie, bo
          ci, którzy naprawdę nie mają kasy istnieją przecież naprawdę. Jestem jednak na
          bank przekonana, że spora część z tych, co tam się wczoraj kłębili - normalnie
          narzekają od rana do nocy, jak to w naszym kraju źle się dzieje...
          A propos wypowiedzi baśki - ja się akurat cieszyłam z braku parkingu ze
          względów estetycznych, bo nie mam prawa jazdy ;(, więc nie jeżdżę i nie
          parkuję. Kawiarnia wpadła mi w oko ze względu na zabawny i nienajgorszy w sumie
          wystrój - ciemnawo, drewno, zabawne obrazki na ścianach, no - żaden cymes, ale
          zawsze to lepsze, niż plastiki i te wszystkie obrzydliwe barki w innych
          centrach. Natomiast kawy nie piłam, szkoda, że droga...
          Korki istotnie łatwo było przewidzieć. Podejrzewam, że na kładkę poczekamy -
          skończy się na światłach, zobaczycie.
          • Gość: Orwo Kawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 21:18
            Ta kawa to dlatego tak strasznie droga, że czynsze za lokal są gigantyczne.
            znajomi prowadzą tam kafeterię i mówili,ze trzeba sprzedać 10 kaw na 1/h pracy,
            żeby na opłaty wyrobić.
            Czynsz za lokal ok.4000 €.
        • donkej Re: Byłam w Arkadii... 22.10.04, 09:23
          Hmmm, po co im to?

          Rzeczywiście, wiecie istnieje np. coś takiego jak kultura biedy.
          Dobrych kilka lat temu zajmowałam się dziećmi z marginesu i regułą było, że w
          domu może być syf niewyobrażalny, bez ciepłej wody, klop w sieni, bety na
          wierzchu itp. itd. a video zawsze było.

          Oczywiście nie twierdzę, że klienci Arkadii to margines :-))))))))))

          Ale to jest taki przyczynek do rozważań o naturze ludzkiej.

          A co na to socjolog ;-)) ????
    • Gość: esscort Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 01:18
      jota.40 napisała:

      Trudno mi to oceniać, bo po prostu nie lubię straszliwego tworu, jakim jest
      centrum handlowe - a jeszcze takie wielkie!...

      Eee, troszke sie krygujesz. Troszke lubisz, skoro poleciałaś tam zaraz po
      otwarciu. Ale to nic złego.
      • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 09:45
        Trafiony, zatopiony!!! Hue, hue... Jednak - nie, nie lubię. Nie znoszę wręcz.
        Jedyne, w którym bywam w miarę często (raz w miesiącu) - to Klif, bo nie za
        duży i cenię sobie tamtejsze delikatesy (mają dobre, włoskie kluchy). Może mi
        nie uwierzysz, ale pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się być w dniu otwarcia w
        takim miejscu... Trochę przypadek, a trochę jednak byłam ciekawa, jak wygląda w
        środku. Ale to nie ma nic wspólnego z zamiłowaniem do łażenia po centrum
        handlowym. Nawiązując do wątku bazarowego - mogę np. godzinami łazić po targu
        (najchętniej po czymś w rodzaju Koła, połączonego z żarciem) - za to po
        godzinie, czy dwóch, spędzonych w centrum - boli mnie kręgosłup, głowa, jest mi
        duszno i czuję się totalnie przymulona. Nie wiem, dlaczego, może za gorąco
        jest, albo czegoś za dużo - przestrzeni, towarów?... Nie wiem.
        A z tym video u biedaków - pamiętam dokładnie takie same wspomnienia Jacka
        Kuronia. Opisywał swoje wizyty u takich właśnie, mocno niezamożnych ludzi, dla
        których walczył o jakiś zasiłek. I wywalczył, tyle, że oni właśnie całą kasę
        wydali na magnetowid. Trochę to rozumiem, ale trochę mnie złości. Jest w tym
        cos ze słynnego syndromu dziecka socjalizmu - "kupimy sobie, bo państwo i tak
        nie da nam zginąć, jakoś to będzie..."
        • donkej Re: Byłam w Arkadii... 22.10.04, 10:03
          Może to socjalizm, może w ogóle zwyrodniały ustrój?
          A może w ogóle ciemna strona człowieka.
          W Ameryce Południowej to dopiero przesadza się w tym kierunku: tysiące
          błyskotek jarmarcznych, zamiast paru rzeczy solidnych. Jak się nazywał ten
          facet, który pisał o tym książki?

          Dlatego jak dawać to wędkę nie rybę.

          Gdzieś ktoś pisał - Blumsztajn chyba, że J.K. znakomicie wiedział, że go
          oszukują, i mimo tego dawał. W imię wiary w człowieka.

          A ja to mam regularne ataki klaustrofobii w centrach handlowych.
          Pewnie też z powodu hałasu, bo tam cały czas jazgocze głośna muzyka.
          I czuję się taką mróweczką:-)))To wszystko takie "nie na miarę ludzką skrojone".
          • Gość: bacia Re: Byłam w Arkadii... IP: *.aster.pl 22.10.04, 12:09
            bylam w Arkadii i az mnie zszokowalo ze Carrefour jest maly.Tzn mały względem
            Bemowskiego.Myslalam ze w Arkadii naprwde takie wielkie kolosalne sklepy a tu
            1/3 parking,1/3 magazyny i 1/3 hale sprzedażowe.Ale ogólnie ok.Tanio w
            Carrefourze, ser 8,90 kg, poledwica sopocka 11,90 kg pampersy jumbo 44,90 plus
            do tego paczka nowych chusteczek do pupy, połaca sie nawet zrobic jakies
            zakupy.A w kolejce dlugo sie nie czeka.Stalam w dlugiej kolejce ale króciutko.
            galerii nie oglądałam ale w sobote jade tam jeszcze raz.
            • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 21:28
              No, jak ja byłam w środe - w Carrefourze były kolejki gigantyczne i choćby
              dlatego nie weszłam. Już swoje odstałam w kolejkach, teraz z zasady nie
              stoję...;)))
            • Gość: minn Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 21:33
              ale za to Blikle ma w Arkadi pączki po 2,10 zł za sztuke, to juz chyba szczyt
              pazernosci.
              • Gość: blikle Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 08:07
                Tak Blikle już od dobrych paru lat mnie nie interesuje. Od momentu tej akcji
                na placu Wilsona. Zamiast jakiejś milej atmosferycznej knajpki, kawiarenki
                wydumana drożyzna z wymuszonym zadęciem. Fuj..
                • Gość: j Re: Byłam w Arkadii... IP: *.aster.pl 23.10.04, 08:51
                  naprawde takie drogie paczki? jaka pazernosc, i duzo osob kupi bo mysla ze to
                  promocja na otwarcie, hahaha........
                  • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.04, 15:00
                    Pączki to pączki, chociaż 2,10 to zgroza - ale ceny innych ciast i ciastek u
                    Bliklego, to dopiero hańba. I żeby jeszcze były takie przepyszne, ale nie sa,
                    po prostu jadą na sławie firmy, ale daleko w ten sposób nie zajadą. Ja już
                    chyba wolałam tę cukiernię, która była wcześniej na pl. Wilsona...
                    • roody102 Re: Byłam w Arkadii... 23.10.04, 15:56
                      Landrynkę znaczy... Ja też. Blikle jako firma mi nie przeszkadza, nie życzę im
                      źle, ale za wygryzienie Landrynki mają u mnie minusa. W Landryncie mieli latem
                      lody własnej produkcji - niezmiennie, rok w rok tylko kilka smaków, ale jakie!
                      Kupowało się, wchodziło w podwórko, siadało na schodkach Wisły i tam jadło...
                      Smak dzieciństwa. A potem się skończyło, do Bliklego to w ogóle ciężko wejść
                      normalnemu człowiekowi (czytaj: w bluzie z kapturem a nie pod krawatem), bo od
                      razu krzywo patrzą. Więc nie bywam.

                      Ale muszę Państwu powiedzieć, że 2,10 za począka nie wydaje mi się ceną aż tak
                      koszmarną: za naprawdę dobrego począka mógłbym tyle zapłacić, więc jak bym
                      kiedyś był w Arkadii, to aż sam sprawdzę czy on jest wart tej ceny :)
                      • Gość: polcia Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 16:19
                        Szczerze nie polecam, male, drogie, nadzienie tez nic ciekawego.
                        Za to polecam pyszne paczuszki po 1,30 zł na Górczewskiej
                        miedzy Działdowską a Staszica,
                        oraz na Banacha - bazar na przeciwko przejscia dla pieszych po 0,60 zł.
                        • garma Re: Byłam w Arkadii... 23.10.04, 22:18
                          jota40 napisał(a):

                          >za to po godzinie, czy dwóch, spędzonych w centrum - boli mnie kręgosłup,
                          >głowa, jest mi duszno i czuję się totalnie przymulona. Nie wiem, dlaczego,
                          >może za gorąco jest, albo czegoś za dużo - przestrzeni, towarów?... Nie wiem.

                          To na pewno na skutek źle działającej wentylacji. Współczuję ludziom, którzy
                          tam pracują.
    • Gość: Alka Re: Byłam w Arkadii... IP: *.aster.pl 24.10.04, 13:55
      kupiłam sobie drukarkę hp 3650 za 199zł, bo mi stara canonka padła, dlatego
      jestem zadowolona. Ale fakt, jak tam byłam(20.X-około 11ej), to tłumy
      bezrobotnych szturmowały stoiska z foto, komputerami i plazmowymi telewizorami.
      Coś takiego jest możliwe tylko u nas!
      • Gość: wiemwszystko Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 09:20
        Byłem w sobotę około godziny 16. To był koszmar!!! takiego tłumu dawno nie
        widzialem! obejrzałem tylko parter i uciekliśmy z kumplami bo zaczeliśmy mieć
        objawy klaustrofobii. Ale to co widziałem to mi się podoba. :)
        • Gość: marta Re: Byłam w Arkadii... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.10.04, 21:30
          no wlasnie duzo ludzi i to jest zdecydowany minus. Ale faktycznie jest bardzo
          ladnie. Takie miasteczko w miescie. Zrobione z gustem. pozostaje jednak kwestia
          komunikacyjna. Wogole nie pomyslano o tym jakie to sprawi problemy ludziom,
          ktorzy beda wracac do domow na Bielanach, przeciez te korki sa dramatyczne. Dla
          jezdzacych samochodem , czyli tez mnie, to prawdziwy dramat.
          • Gość: wiemwszystko Re: Byłam w Arkadii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 09:11
            Wczoraj jeszcze raz odwiedziłem (tym razem samochodem-zgubiłem się na
            parkingu :))))) Arkadię. Naprawdę jest gdzie połazić. Pare fajnych sklepów (nie
            mogłem się powtrzymać i znowu wydałem pieniądze na kolejny ciuch:) ),
            przyjemnie urządzona część z jedzeniem, ogólnie wporzo.
            Tylko mam jedno pytanie, może ktoś będzie wiedział. Słyszałem że miały być
            kręgle (coś w stylu hula-kuli) i inne rozrywki. Czy będą dopiero otwierać czy
            to tylko plotki.?.
            • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.04, 12:09
              O, właśnie, mnie też to interesuje. Kręgle i sala zabaw dla dzieci.
              Podejrzewam, że prędzej, czy później MUSI się pojawić coś takiego. Ktoś coś wie?
              • cz.wrona Re: Byłam w Arkadii... 26.10.04, 23:41
                Poproszę salę do zabaw dla dzieci!!!!!
                Wiem , ze mają zamknąć całe skrzydło ze sklepami na 2 tygodnie m.in. McDonalds

                Pojadę tam za miesiąc jak się uspokoi...
    • roody102 Re: Byłam w Arkadii... 28.10.04, 12:24
      No i stało się, też byłem. Trochę przypadkiem, bo po spacerze po zakupy na
      obiad po prostu wdepnęliśmy. Niestety, nie miałem ze sobą okularów i w związku
      z tym obraz mam nieco rozmazany: szał kolorów i skala zaiste nieludzka, po 15
      minutach nie bardzo mogłem się odnaleźć. Nie sądzę, bym został stałym
      bywalcem ;) Na pączka nie miałem czasu. Ale dobrze, że jest pod ręką market -
      obiad był udany :) Niesamowita jest "siła rażenia" Arkadii - dla ogromnej
      części miasta - właściwie cały Muranów, Nowe Miasto (bo ze Stargego to już na
      Wileński bliżej) - kawałek Woli, spora część Żoliborza a nawet niektóre części
      Bielan - jest to w tej chwili najbliższy hipermarket... Wizualizuję sobie to
      jako taką mapkę, jak zasięg straży pożarnej w SimCity ;)
      • Gość: jota.40 Re: Byłam w Arkadii... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.04, 14:23
        Wiem, że setki kierowców i pasażerów wkurza ten tłum, ale ja (szczęśliwa
        pasażerka tramwajowa) - patrzę z pewnym rozbawieniem, jak bardzo to miejsce
        ożyło! To niesamowite. Oczywiście - setki ludzi wysiadających i wsiadających na
        przystanku, ale też obok - ktos wystawił od razu straganik z drożdżówkami i
        pączkami, wiadomo, może być niezły obrót... Taka tam była totalna martwica, a
        teraz, ho, ho! Jest w tym coś poruszającego, to tak, jakby w tym miejscu zacząl
        nagle bić jakiś puls miasta (jeden z wielu, rzecz jasna)! Wiem, że to banalny
        handel, że konsumpcja - ale jest w tym coś imponującego. Zdałam sobie sprawę,
        do jakiego stopnia Żoliborz jest senny i spokojny... i to jedna z jego
        wiekszych zalet, wiem, ale czasem trochę mi brakuje, żeby tak coś się zaczęło
        dziać wielkomiejskiego, zamieszanie, tłumy... A tu tylko rocznice i ceremonie
        dla pielgrzymów...hm.
    • Gość: maja Re: Byłam w Arkadii... IP: *.chello.pl 01.11.04, 20:36
      na lewo od głównego wejścia jest stoisko z lodami ( 1,5 kulka) , chyba ze 20
      smaków.. PYCHAAA... mnnnniammmm :-p
      • katmoso Re: Byłam w Arkadii... 05.11.04, 13:13
        to stoisko to Grycan (dawny właściciel Zielonej Budki). Z siostrą się
        ucieszyłysmy, że teraz lody Grycana (przepyszne!!!) mamy tak blisko. Całe lato
        jeździłysmy na Puławską. Oczywiście są droższe: 1,50 za gałkę (na Puławskiej
        1,30), a tzw. rożek firmowy o całą złotówkę, ale i tak za tą cenę wrażenia
        smakowe są porażające.
        • jota.40 Re: Byłam w Arkadii... 05.11.04, 14:36
          A ja się chciałam u nich napić soku z marchewki - i nie było ;(((...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka