Gość: IŻ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.12.05, 21:09
Zachęcony ogłoszeniami wybrałem się na konsultacje społeczne dotyczące
koncepcji powołania w forcie Sokolnickiego domu kultury. W największej sali
urzędu na Żoliborzu zebrali się radni, dziennikarze, burmistrzowie i kilku
zainteresowanych mieszkańców. Przybył również pan Michał Smoktunowicz osoba
wynajęta przez urzędników z ratusza do opracowania koncepcji "programowo -
funkcjonalnej" fortu. Celowo opisuje tego pana, ponieważ historia powstawania
koncepcji fortu miała już różne epizody w postaci konkursu na koncepcję,
pełnomocnika prezydenta do tej sprawy. W końcu sprawą zajął się pan
Smoktunowicz - zresztą architekt.
Podczas spotkania pan Smoktunowicz przedstawił nam koncepcję, która ma
polegać na powstaniu instytucji kultury opartej na wynajmie pomieszczeń fortu
najemcom prowadzącym działalność kulturalną. Pan Smoktunowicz zakłada w
swojej koncepcji że ok. 50 % powierzchni fortu zostanie wynajęta artystom i
organizacjom. Kolejne 30 % to pomieszczenia ogólnodostępne do organizacji
imprez, 15% pójdzie na gastronomię a 5% na pomieszczenia techniczne. Pan
Smoktunowicz stanowczo odrzuca koncepcje powołania w forcie domu kultury lub
innej instytucji kultury prowadzonej przez samorząd żoliborski. Powodem
takiego założenia ma być troska o środki na funkcjonowanie takiego domu.
I nie to chyba najbardziej zdenerwowało mnie na tym spotkaniu. Pan
Smoktunowicz może mieć różne koncepcje nawet tak szkodliwe dla żoliborskiego
samorządu, jak ta, która zaprezentował. Jednak zdenerwował mnie przebieg
dyskusji w dużej mierze zdominowany przez radnych. Oprócz Grzegorz Hlebowicza
i Adama Kalinowskiego nikt nie kwestionował głównych założeń planu pana
Smoktunowicza. Widać było, że większość naszych decydentów pogodziła się z
tym, że Żoliborz nie może posiadać własnej instytucji kultury (mimo że
posiadają je inne dzielnice), że wszystkie decyzje dotyczące powołania jej
tak naprawdę nie zapadają w radzie dzielnicy.
Odniosłem wrażenie, że większość doświadczonych radnych na tej sali tylko
pozornie udaje, że nie wie co powiedział pan Smoktunowicz. A ten pan
powiedział wyraźnie: "Nic wam do tego". Pewnym przesłaniem dla radnych jest
nazwa jaką zaproponowano. "Bastion Sztuki" w moim przekonaniu jest na dobrej
drodze nie tylko bycia instytucją wyzwoloną od wpływu żoliborskiego
samorządu, ale co gorsza, odbędzie się to za zgodą większości radnych.
Oczekuję na reakcję innych świadków tego żałosnego spotkania. Być może moje
zdenerwowanie jest nieuzasadnione, ale nie chciałbym być złym prorokiem.
Grzegorz Wysocki