Dodaj do ulubionych

Ksiądz Wojtek

IP: *.chello.pl 13.03.03, 20:22
Autorem poniższego tekstu, znalezionego w Internecie, jest ks. Tymoteusz. A
ja tylko mówię - święte słowa.
______________________________________________________________________

To jest ktoś!

Szefie, piątej klepki to mi brak,ale cztery mam!

Gdy piszę o wielkich kanonizowanych albo o historycznie znanych
osobistościach, nie mogę się oprzeć pokusie, aby nie wspomnieć księdza
wikariusza Wojciecha Drozdowicza. Przyjdzie czas na pisanie jego dużej
biografii. Tu ograniczę się do kilku wspomnień, bo one czynią go "Ktosiem".
Przyszedł do Łowicza w 1983 r. "Robił tu za wikariusza". Opowiadał, że
kończył szkołę w Warszawie na Żoliborzu. Nie miał już taty Michała, ale
pamiętał o nim w modlitwie. Kochał bardzo mamę. To wielka Pani. Wojtek, jak
ty zdałeś maturę? "Nie było kłopotów, ale z tym balem, Szefie ...Mamuśka
koniecznie chciała mnie włożyć w garnitur. Wyobraża sobie Szefuńcio mnie w
garniturze? "Nie, ale jak poszedłeś?" "W swetrze. Mamuśka to strasznie
przeżyła, ale ja do poloneza się nie włączyłem. Robiłem za fotografa. I tak,
co najgorsze mnie minęło". Wojtek był bardzo muzykalny. Czuł bluesa. Grał
dobrze na gitarze. Jak ty się dostałeś do seminarium?" Żebym to ja
wiedział! "Idolem Wojtka był Wojciech Młynarski. Wojtek tak samo się strzygł
i czesał, tak chodził, nawet w mowie naśladował swojego imiennika. "Zgłosiłem
się do seminarium, coś tam, coś tam ... i przysłali mi wiadomość, że jestem
przyjęty". A Mamuśka wtedy: Synu, ale czy ty masz wiarę? "Mamuśka, ja tylko
nie jestem za pobożny, ale taką malutką to mam".(Na Żoliborzu nazywali
go "Wojtek Wiatr") Z seminarium, po drugim roku, wzięli Wojtka do wojska, do
karnej jednostki w Bartoszycach. Oj, mieli z nim ci politrucy! To jednak
dobrze wpłynęło na Wojtka. Pełniący służbę mogli zaliczać egzaminy. Więc
klerycy w mundurach znali już gościnnych profesorów i jeździli z każdym
egzaminem gdzie indziej: do Olsztyna, do Białegostoku ...tam, gdzie
profesorowie się martwili, jak im zaliczyć egzaminy, a klerycy wymagali. A w
seminarium? "Szefie, jednego grzechu w seminarium nie popełniłem. Nie kupiłem
żadnej książki. Miałem tylko Pismo Święte i jeden zeszyt i wiedziałem co w
nim jest. Reszta poszła na ciastka". To były Wojtkowe dowcipy, ale jak
poważnie traktował seminarium, świadczy jego decyzja, że po piątym roku
poprosił ks. rektora Kazimierza Romaniuka, aby przez rok mógł być w Tyńcu.
Dostał zezwolenie. To był czas jego refleksji, modlitwy i nauki.Święcenia
kapłańskie przyjął 7 czerwca 1981 r. z rąk biskupa Jerzego Modzelewskiego
(Ks. Prymas Wyszyński był już chory).Wspominał Wojtek swój pierwszy wikariat
w Słomczynie. A co w Łowiczu?Uczył w szkołach średnich, ale ciągnęło go do
dzieciaków. Redagował "Kolegiatkę". Były to zdjęcia wielkości znaczka
pocztowego i każdy dzieciak w niedzielę otrzymywał "Kolegiatkę". Do Kolegiaty
zaczęły przychodzić dzieci, a z nimi rodzice. "Szefie trzeba kupić kamerę i
co tydzień będą w telewizorze "Wiadomości Kolegiaty". Chwytał więc Wojtek
kamerą łowickie życie na gorąco, a w niedzielę po Mszy Świętej dzieciaki i
dorośli oglądali siebie i znajomych w "Wiadomościach".(Telewizor w
kolegiacie!) "Szefie, taka tu nudna równina w tym Łowiczu, żeby tak jaką górę
lodową, albo jaki Giewont ..."Gdzie?" A tu przed plebanią". Jak? Zrobił
Wojtek konstrukcję z drewna. Obwiesił szmatami, puścił wodę z góry, zamarzła
szybko. Mróz był trzaskający. Po kilku dniach była piętrowa góra, i to
kolorowa, bo od środka podświetlona. Codziennie od rana szły pielgrzymki
dzieciaków do góry lodowej. Gdy przyszła wiosna, stopniała góra, a Wojtek
marzył o pawiach, o pelikanach, "a najlepiej, Szefie, to kupić osła". Co?
Osiołka, Szefie, to takie biblijne, miłe zwierzątko". Ale skąd? Rozpytał
Wojtek, gdzie by można, ale wyginęły osły. Trafiła się szansa w ZOO, w
Poznaniu. Pojechał, kupił, przywiózł. Stanął osioł w zagrodzie przy plebanii.
Polubili go wszyscy. Codziennie dzieciaki przychodziły z odwiedzinami, a we
wtorki wychodził osioł na rynek, dostawał marchewki i co sobie życzył. Byłoby
wszystko dobrze, tylko w Łowiczu na Wojtkowego osła zaczęli mówić Urban.
Doszło to do rzecznika rządu. Afera prasowa. Urban zażądał publicznych
przeprosin. Wojtek w liście otwartym oświadczył: "Mój osioł nie nazywa się
inaczej jak tylko Franciszek". Potem była szopka przed wejściem na plebanię,
osioł jadł sobie siano. A w Niedzielę Palmową? Do tego nie doszło, bo na
temat osła było posiedzenie Kapituły i wielu obrażonych. W Adwencie
zstępowało z nieba coraz niżej Dzieciątko. W Wielkim Poście dzieciaki
dźwigały duży krzyż. Kolegiata nie mieściła dzieciaków, a Wojtek mówił do
nich kazania. Piały z radości. Gdy osioł był w najlepszej formie, Wojtek
kupił elegancką uprząż i wózek. Po co? W te wakacje jadą z osłem do Rzymu i
staną na placu św. Piotra. Nasze władze paszportowe były bez fantazji. Nie
zezwoliły osłowi.(Oj, ośle, ty to miałeś życie w tym PRL-u!) Osioł by żył,
ale był Czarnobyl, osioł nie słuchał, jadł skażoną trawę i zimą zdechł. Za to
Wojtek w lipcu załatwił mi transport blachy miedzianej. Przyszedł do niego na
lekcję zziajany facet i mówi: Księżulku przyszedł dla proboszcza transport
blachy. Ja ją przywiozę z kolei, tylko tam trzeba opłacić osiowe - dziesięć
tysięcy (to było dużo). Wojtek zebrał od księży, pożyczył, bo jak szef
przyjedzie, to się ucieszy, że już blacha jest. Masz pan i przywoź! Już
Wojtek faceta więcej nie oglądał. Nie lubił Wojtek tradycyjnej kolędy. Za
długo, za nudno! Któregoś wieczoru dzwoni telefon - kiedy do nas przyjdzie
ksiądz, bo od trzeciej czekamy. Który dom, która klatka? Tam miał być ksiądz
Wojtek! Dlaczego ominąłeś tę klatkę? "Szefie, byłem w obu klatkach z Zenkiem.
Zenek grał na skrzypcach, ja na gitarze, Agnieszka na akordeonie. W obu
klatkach była kolęda". Wojtek, ja cię zamorduję! Były po tym "ciche dni", ale
Wojtek umiał przeprosić i zadośćuczynić. (Na Wojtka nie można było się
gniewać). Podobały się Wojtkowi modlitwy za zmarłych kanoników, prałatów i
prymasów w kolegiacie łowickiej. Pan Stasio ubierał katafalk z trumną, orłami
i prymasowymi insygniami. Po uroczystościach Wojtek przeniósł trumnę do
drewnianego domku. Po co? Wojtek spał w trumnie. Chyba zwariowałeś! "Szefie,
jakie to wygodne spanie! "Chodził, szukał, pytał czy nie ma ktoś starego
telewizora albo tylko pudła bez kineskopu. Po co ci to? W pierwszą niedzielę
Wielkiego Postu wróciłem z Warszawy na Gorzkie Żale. Wojtek pobożnie
odprawia. Jakaś dziwna cisza. Co się stało? "Narobiło się, proszę księdza" -
mówi pan Karpiński. Co się stało? Wojtek potłukł telewizor. Gdzie? Na
ambonie, siekierką. Jurek, opowiedz, bo mi się w głowie kręci. To było tak:
Wojtek mówił kazanie - mówił z ambony(jak nigdy!) Mówił dzieciakom, że w
poście trzeba więcej czynić dobrze i więcej się modlić. A jeśli ktoś
przeszkadza w modlitwie, to jest od diabła. "Dzieciaki, co wam wieczorem
przeszkadza się modlić? "Telewizor!" To telewizor jest dobry czy zły?"
Zły. "Zostawić go czy potłuc?" Potłuc! "I wyrzucić do kontenera ze
śmieciami?" Wyrzucić! Rąbnął siekierką, skrzynka się rozleciała. "Szefie, ale
ja tam ponacinałem żeby się rozleciała". Afera! Zjechały się telewizje, robią
wywiady z różańcowymi, z ubowcami. Gazety piszą - siekierezada. Pan
K...zażądał od biskupa, aby tego księdza zabrać, albo publicznie przeprosi
telewizję. Wtedy Wojtek - wezwany do biskupa - powiedział: "Ekscelencjo,
piątej klepki to ja nie mam, ale cztery mam! Ja mam przeprosić
telewizję? "Panu K... wystarczyło wyjaśnienie, które czytałem w Kolegiacie w
następną niedzielę. Za to w niedzielę po Wielkanocy miała być w
Kolegiacie "maksymalna Chwała Boża". Każde z dzieci miało przynieść jakiś
instrument. Jako i przynieśli. Na uwielbienie wszyscy grali i śpiewali, a
szef dostał ogromny helikon i dął z całej siły. Co na to Jahwe? Uśmiechał się
z góry. Po czterech latach
Obserwuj wątek
    • Gość: lls Re: Ksiądz Wojtek IP: *.chello.pl 14.03.03, 05:42
      Cały ten tekst jest tutaj: www.mateusz.pl/ludzie/tjk06.htm

      Ksiądz Wojtek to niezwykły człowiek. I dlatego pewnie nie byłby zadowolony, że
      się go przeciwstawia księdzu Michalakowi. Są księża i księżyska...
      • tygrys01 Re: Ksiądz Wojtek 15.03.03, 15:02
        Gość portalu: lls napisał(a):



        > Ksiądz Wojtek to niezwykły człowiek. I dlatego pewnie
        nie byłby zadowolony, że
        > się go przeciwstawia księdzu Michalakowi. Są księża i
        księżyska...
        ===========
        Wydaje mi się, że niezwyklość Księdza Wojtka ktorego
        wprawdzie osobiście nie poznalem, polega wlaśnie na jego
        "zwyklości" tzn autentycznosci która budziła szerokie
        kontrowersje wśród kościoła hierarchicznego ale i dużo
        przychylności.
        Z fragmentu tekstu:
        " Z seminarium, po drugim roku, wzięli Wojtka do wojska,
        do karnej jednostki w Bartoszycach. Oj, mieli z nim ci
        politrucy!" przytoczonego przez otwierającego watek,
        można wnośić, że rocznikowo ksiądz Wojtek musi być co
        najmniej zbliżony do ks.kan. H.Michalaka gdyż ks. Henryk
        był w tym czasie w Semunarium Warszawskim, w ktorym
        alumnów wcielano do ludowego wojska celem odciągnięcia od
        ołtarza i też zaliczył służbę Ojczyźnie. Wielce
        prawdopodobne, ze się znali z tego okresu. Na marginesie
        sprawy dodam tylko, ze efekt wcielania do wojska
        przyniósl rezultat wręcz odwrotny od zamierzonego tzn
        wielu żolnierzy dawniej obojętnych powróciło do kościoła
        na skutek oddzialywania tych ktorych chcianio wiary
        pozbawić. Z powodu takic efektów dla alumnow stworzono
        oddzielną jednostkę a wkrotce potem zniechano tych praktyk.
      • Gość: Marta Re: Ksiądz Wojtek IP: *.acn.waw.pl 21.03.03, 01:34
        Proszę księdza, teraz to ja już nie wiem czy obecny proboszcz kamedułów to ks.
        Wojtek, czy został w Kazachstanie?
        • Gość: lls Re: Ksiądz Wojtek IP: *.chello.pl 21.03.03, 04:09
          Gość portalu: Marta napisał(a):

          > Proszę księdza, teraz to ja już nie wiem czy obecny proboszcz kamedułów to
          ks.
          > Wojtek, czy został w Kazachstanie?

          Obecny proboszcz kamedułów, ksiądz Wojtek (Wojciech Drozdowicz) i ksiądz, który
          był w Kazachstanie - to jedna i ta sama osoba.
          • Gość: Marta Re: Ksiądz Wojtek IP: *.acn.waw.pl 23.03.03, 23:17
            Dziękuję, a jednak - świetny człowiek!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka