sloggi
19.10.05, 14:03
Teraz w szpitalu przy al. Solidarności działają cztery aparaty rentgenowskie. Najnowszy ma 10, najstarszy prawie 30 lat.
- Dziennie wykonujemy ponad 100 zdjęć, miesięcznie ponad 3300. Boimy się, że przy takim obciążeniu aparaty w każdej chwili mogą przestać działać - mówi dyrektor szpitala Anna Petsch.
Jeśli tak się stanie, mieszkańcy prawobrzeżnej Warszawy nie będą mieli gdzie się prześwietlić.
- A rentgen to podstawowe narzędzie pracy na większości oddziałów ortopedycznych i chirurgicznych oraz w ambulatorium urazowym - wyjaśniają lekarze.
Jeden aparat rentgenowski kosztuje od 300 do 500 tys. zł. Szpital musiałby kupić co najmniej dwa. Dyrekcja szuka pieniędzy na zakup nowego sprzętu, znaleziono nawet rozwiązanie.
- Do końca grudnia musimy wydać ponad 1 mln 200 tys. zł na dokumentację konkursu na rozbudowę szpitala. Już teraz wiem, że nie rozstrzygniemy go w tym roku. Dlatego wnioskowaliśmy o przeznaczenie tych pieniędzy na rentgen - wyjaśnia Petsch.
To jednak może okazać się niemożliwe.
- Warunkowo przyjęto ten wniosek, bo prawo zabrania przesuwania pieniędzy z jednej inwestycji na drugą. W dalszym ciągu jednak czekamy na opinie z biura prawnego - wyjaśnia Andrzej Golimont, członek miejskiej komisji zdrowia.
- Jeśli dostaniemy pieniądze, w każdej chwili jesteśmy gotowi do zakupu i montażu aparatów - zapewnia dyrektor Praskiego.
W przypadku, gdy prawnicy nie zgodzą się na przesunięcie funduszy, szpital znajdzie się w trudnej sytuacji. Sanepid działające rentgeny dopuścił do użytku warunkowo. Po pierwszym stycznia kontrolerzy mogą nie zgodzić się na takie rozwiązanie.
Lekarze szpitala zapewniają jednak, że nie będą przewozić pacjentów na prześwietlenia do innych placówek. - Najwyżej wynajmiemy firmę, która będzie robiła zdjęcia u nas - mówi dyrektor Petsch.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_051019/warszawa_a_7.html