chaladia
14.01.03, 21:38
Obserwuję proces rowoju budownictwa jednorodzinnego na Zielonej Białołęce.
Intryguje mnie jedna sprawa: dlaczego ludzie, skoro już budują sobie domy
wśród zieleni i zdala od miasta (to jest pewna niedogodność w zamian za
lepsze powietrze, ciszę i w ogóle ekologię) decydują się na budowanie niemal
przy samej ruchliwej ulicy, jak np. Ostródzka. Niektóre domy stoją o 4-5 m od
krawędzi asfaltu. Dziś ruch na tej ulicy jest średni, ale jak się to wszystko
wybuduje, to bedzie całkiem spory. Zimą można sobie spać za potrójnymi
szybami i hałas jest trochę przytłumiony, ale latem wypadałoby otworzyć okno,
a to już nie będzie takie miłe...
Podobną sytuację obserwuję wokół Grabiny oraz na Kobiałce i zupełnie nie mogę
pojąć, dlaczego tak się dzieje?