14.01.03, 21:38
Obserwuję proces rowoju budownictwa jednorodzinnego na Zielonej Białołęce.
Intryguje mnie jedna sprawa: dlaczego ludzie, skoro już budują sobie domy
wśród zieleni i zdala od miasta (to jest pewna niedogodność w zamian za
lepsze powietrze, ciszę i w ogóle ekologię) decydują się na budowanie niemal
przy samej ruchliwej ulicy, jak np. Ostródzka. Niektóre domy stoją o 4-5 m od
krawędzi asfaltu. Dziś ruch na tej ulicy jest średni, ale jak się to wszystko
wybuduje, to bedzie całkiem spory. Zimą można sobie spać za potrójnymi
szybami i hałas jest trochę przytłumiony, ale latem wypadałoby otworzyć okno,
a to już nie będzie takie miłe...

Podobną sytuację obserwuję wokół Grabiny oraz na Kobiałce i zupełnie nie mogę
pojąć, dlaczego tak się dzieje?
Obserwuj wątek
    • lelu Re: Dlaczego? 15.01.03, 07:28
      Mój dom budowany był w końcówce lat 40-tych. Wówczs obowiązywała zasada, że
      domy stawiało się na granicy działki. Na inną zabudowę nie uzyskiwało się
      zgody. Chodziło o to żeby tworzyć linnię ulicy (pierzeja? wielkomiejska
      zabudowa). Tak miało powstawać miasto z wyraźnymi ulicami. Z reguły na
      parterach tych bydynków znajdowały się sklepy, co dodatkowo uzasadniało taką
      zabudowę.
      Teraz mam z tym tylko kłopoty. Hałas i niszczenie elewacji przez graficiarzy.
      Na Twoje pytanie mam tylko jedną odpowiedź: chyba jakieś wiejskie atawizmy. Dom
      powiniem stać przy szosie, bo to wygodnie, a ławeczka przed plotem umożliwia
      obserwację tego co się istotnego dzieje. Tam sens to ma- jeśli lokalna szosa
      nie przeksztalcila się w drogę miedzynarodową. Na Białołęce- nie.
      • chaladia Re: Dlaczego? 15.01.03, 09:26
        OK. W mieście, w zabudowie zwartej to ja rozumiem.
        Tak wyglądają nowe osiedla na Natolinie przy końcowej stacji metra i nawet to
        mi się podoba (choć wolałbym tam nie mieszkać). Ale co pcha ludzi do budownia
        domu przy ruchliwej ulicy / szosie na wsi? Bo Zielona Białołka to wieś, choć
        Stolica. Czyżyby wiejskie rozumowanie, że "gospodarz to mieszka przy drodze, za
        chałupą gospodarza jest stodoła, a parobcy to mieszkają gdzieś za stodołą"? Za
        czasów, gdy powstawali "Chłopi" (książka, nie film) to może i miało rację bytu,
        ale chyba nie dziś...
        • lelu Re: Dlaczego? 15.01.03, 12:02
          To jest ten atawizm właśnie. Pies zanim sie położy, kręci się w kółko. Robili
          tak jego przodkowie, żyjący w prerii- ugniatali w ten sposób trawę. Kanapowce
          trawy nie mają, ale się kręcą. Twoi sąsiedzi stawiają domy przy szosie, chociaż
          już dawno nie mają nic wspólnego ze wsią.
    • Gość: Lobelia Re: Dlaczego? IP: 195.187.102.* 15.01.03, 12:57
      Podobnie postawili sobie dom moi znajomi, co prawda w
      innym rejonie kraju, ale również przy dość ruchliwej
      drodze... Jak zobaczyłam projekt, to od razu zapytałam,
      czy nie będzie im głośno. Usłyszałam, że: w ten sposób
      mają fajniejszy ogród do którego im nikt nie zagląda,
      krócej ciągną instalacje, a poza tym czy 5 metrów od
      drogi czy 50 to żadna różnica w hałasie... Żadne z tych
      uzasadnień mnie osobiście nie wydało się szczególnie
      przekonujące, ale w końcu to ich chałupa. W okolicach
      Warszawy ludzie często budują się na dość małych
      działkach i może faktycznie chęć posiadania większego
      ogródka za domem przeważa. Potem pewnie będą żałować...
      Zresztą to nie jest jedyna dziwna rzecz jaką ja obserwuję
      pod Warszawą. Np. budowanie sobie ogromnych, kosztownych
      domów na małych działkach. Wygląda to karykaturalnie,
      kiedy pałacowata rezydencja stoi na działeczce 1000 m.
      Gdybym miała pieniądze i chęć aby wybudować sobie taką
      chałupę, to jednak chyba zainwestowałabym w większą
      działkę. A te cudaczne pomysły architektoniczne, gustu
      się nie czepiam, ale niektóre na pewno zwyczajnie
      zmniejszają komfort i ekonomikę użytkowania takiego
      budynku. A, no i jeszcze polska specjalność w postaci
      latami nie tynkowanych domów i braku balustrad balkonowych!
      • chaladia Re: Dlaczego? 15.01.03, 13:14
        Jest w moich rodzinnych stronach (Chabdzin, czyli Chaładzin pod Konstancinem)
        Osiedle Empire. "Dworki Polskie", każdy dość przyzwoicie zaprojektowany przez
        Skrzyńskiego wyglądałby nieźle, albo może nawect całkiem dobrze wśród pól i
        lasów. Tymczasem one stoją średnio 8-10 m jeden od drugiego, a jest ich
        kilkanaście jak nie kilkadziesiąt. Wrażenie upiornego kiczu urbanistycznego
        wręcz poraża...
        • Gość: Lobelia Re: Dlaczego? IP: 195.187.102.* 15.01.03, 15:06
          Widziałam to osiedle, zgadzam się z tobą. W naszych
          okolicach na pewno nie na skalę całego osiedla, ale
          znalazłoby się też parę przykładów "rezydencji" na zbyt
          ciasnych działkach... Co tymi ludźmi kieruje, to ja nie
          wiem - ekshibicjoniści i uwielbiają, żeby im sąsiedzi w
          okna zaglądali? POdobnie nie rozumiem, co może kierować
          ludźmi, którzy latami nie montują sobie balustrad na
          balkonie (mając dzieci notabene), ja bym nie wytrzymała
          nerwowo...
          • chaladia Re: Dlaczego? 15.01.03, 15:13
            Bardzo jestem ciekaw, w jaki sposób ci ludzie dostali pozwolenie na użytkowanie
            swoich arcydzieł architektury...

            Mnie nasz Pan Architekt dość dokładnie sprawdził, podobnie jak wszystkich
            pozostałych na Osiedlu. Wymiarów może z taśmą nie sprawdzał i histerii nijakich
            nie czynił, ale właśnie barierki, balustrady przy schodach, lokalizację
            kuchenki względem okna, papiery na przewód dumowy i instalację gazową itp
            sprawy bezpieczeństwa - tak. Myślę, że dom bez balustrady na balkonie by się
            nie prześlizgnął.
            • Gość: Lobelia Re: Dlaczego? IP: 195.187.102.* 15.01.03, 16:50
              Nas też tak sprawdzili, nawet były problemy z tym
              związane, bo wykonawca miał tzw. poślizg i z barierkami
              przy schodach wejściowych się spóźniał... A na tym samym
              osiedlu (jak bywasz na obiadach domowych to pewnie
              widujesz) jest całkiem sporo domów właśnie bez barierek i
              tynków... Na szczęście ludzie się ostatnio trochę
              zmobilizowali i na Głogach to powoli znika. Co do
              arcydzieł architektury, to spora część radosnej
              twórczości budowlanej w okolicach Nieporętu sprawia takie
              wrażenie, jakby żaden architekt ich nigdy nie widział. A
              na pewno nie na trzeźwo... Popatrz na niektóre domy
              między Rembelszczyzną i Grabiną, okolice Aleksandrowa,
              prawą stronę kanału... Przypadkowe zlepki przedziwnych
              brył, dachy połamane na wszystkie strony, aż oczy bolą
              patrzeć. Samoróby potworne, co za architekt się nie
              wstydzi takiego projektu podpisać! Bardzo żałuję, że nie
              ma jakichś ustalonych kryteriów zabudowy, któe mogłyby
              trochę ten bałagan przestrzenny uporządkować.
              • chaladia Głogi i Pierogi 15.01.03, 18:39
                A przy okazji - słyszałem, że sąsiad wykupił plac przed "Obiadkami Domowymi" i
                teraz będzie tylko takie wąskie przejście od Rynku? Wierw protestował, jak ktoś
                inny miał wykupić, a teraz wykupił sam...

                BTW - w ramach idei ożywiania Forum, może by zrobić w sobotę forumowy zajazd na
                pierogi i naleśniki? Dawno już takiego czegoś nie było... Sloggi, co Ty na to,
                pierogożerco?
                • sloggi Re: Głogi i Pierogi 15.01.03, 18:44
                  Ta sobota odpada :(
                  Edukuję się.
                  Ale coś trzeba będzie wymyśleć.
                  Muszę tylko namówić kogoś zmotoryzowanego, bo wycieczki 705 w taka pogodę nie
                  chciałoby mi sie robić.
                  • chaladia Re: Głogi i Pierogi 15.01.03, 21:17
                    Jak trochę obeschnie, to najlepiej rowerem.
                    Ścieżkę wyremontowali.

                    A, poza pierogami i naleśnikami, które są warte grzechu jest jeszcze jedna
                    atrakcja - obok otworzyła się cukierenka. Ciasta mają dobre, ale nie
                    rewelacyjne, za to podają domowy smalczyk w pojemnikach z chleba i do tego
                    prawdziwy wiejski chleb razowy oraz różne wariacje na ten temat (tzn. czarnego
                    pieczywa). Oczywiście jest też piwko do tego, bo inaczej by nie szło...
                    Pychotka!
                • Gość: Lobelia Re: Głogi i Pierogi IP: 195.187.102.* 16.01.03, 09:05
                  chaladia napisał:

                  > A przy okazji - słyszałem, że sąsiad wykupił plac przed
                  "Obiadkami Domowymi" i
                  > teraz będzie tylko takie wąskie przejście od Rynku?
                  Wierw protestował, jak ktoś
                  >
                  > inny miał wykupić, a teraz wykupił sam...
                  >
                  Nie wiem niestety, jak to teraz zostanie zorganizowane...
                  Afera z wykupem placu rzeczywiście jest. Zaczęło się już
                  dawno temu, kiedy spółdzielnie nie mogła dojść do
                  porozumienia z właścicielami gruntu w sprawie wykupu.
                  Trwało to latami, aż właściciele postawili sobie w
                  ubiegłym roku płot, blokując dojazd do części domów
                  tudzież "obiadów" i cukierenki. Co do dalszych wydarzeń,
                  ja słyszałam inną wersję - właściciele domów wokół
                  feralnego placu postanowili się dogadać i wykupić go
                  wspólnie, nie oglądając się na spółdzielnię. Ale, żeby
                  przyspieszyć sprawę, ustalili, że jeden go kupi i potem
                  podzielą się kosztami i ustalą zasady korzystania z
                  terenu. Ten jeden faktycznie kupił, po czym zrobił to
                  samo, co poprzedni właściciele - ogrodził i postawił
                  tablicę "wstęp wzbroniony"... Wszyscy plują sobie w
                  brodę, że mu zaufali. Sytuacja jest o tyle skomplikowana,
                  że jakiś czas temu słyszałam, że nawet wzniesione już
                  domy zbudowano częściowo na działce de facto do
                  spółdzielni nie należącej. W tej sytuacji nowy właściciel
                  mógłby niektórym zrobic duże kuku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka