Dodaj do ulubionych

Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi...

IP: *.adsl.alicedsl.de 01.06.10, 18:40
i maja swieta racje.

Trzeba byc frajerem by placic za cos co traci na wartosci.

Jednego moga ciagac i lajac, milionom moga skoczyc :))))
Obserwuj wątek
    • Gość: mikołaj Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.187.pxs.pl 01.06.10, 19:15
      Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być złodziejem, żeby nie
      spłacać zobowiązań.
      • Gość: kk Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 74.9.205.* 01.06.10, 20:59
        Gość portalu: mikołaj napisał(a):

        > Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być złodziejem, żeby
        nie
        > spłacać zobowiązań.


        Niestety niewiele osob zdaje sobie z tego sprawe.

        Czytalem wczesnie ten artykul w oryginale i jak zaczalem czytac wersje
        gazetowa to oczy przecieralem, ze zdumienia. Autor tlumaczenia wie, ze
        dzwonia, ale nie wie w ktorym kosciele.
        Nie dosc, ze wkladaja slowa wlasciciel firmy usuwajacej gryzonie ze
        strycow w usta 68-letniej fryzjerki, to jeszcze przekrecaja (albo
        pomijaja) fakty:
        1) Pierwszy bardzo wazny pominiety fakt jest taki, ze bohater oryginalnego
        artykulu nie przeplacil za dom, tylko po tym jak ceny zostaly wywindowane
        w gore zaciagnal dodatkowy dlug pod zastaw domu. Ludzie, on nie splaca
        domu, on zastawil dom i odmawia splacania dlugu ktory przepuscil na
        odpicowany samochod. (dodam jeszcze, ze w artykule w NYT napisane jest,
        ow "biznesmen", odkad przestal splacac dlugi, ma kase na wycieczki go
        kasyna czy zeby poplywac lodka po zatoce)
        2) To nie banki sa opieszale, tylko sady sa zapchane. Artykul w NYT
        podkresla, ze rekordowo dlugi proces eksmisji jest typowy dla stanu Nowy
        Jork i Floryda, bo banki nie moga zrobic niz bez zgody sadu. Takie rzeczy
        sa nie do pomyslenia w Teksasie czy Kaliforni. Nigdzie w oryginalnym
        artykule nie ma stwierdzenia zblizonego do "Jeśli lokator wie, że bankowi
        nie spieszy się z eksmisją, to nie będzie mu zależeć na spłacie"

        No dobra wywnetrzylem sie, moge wrocic do roboty.
        • Gość: kk Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 74.9.205.* 01.06.10, 21:02
          Calkiem sporo literowek zrobilem.

          PS. W Teksasie i Kaliforni maja mozliwosc dochodzenia swoich roszczen poza
          sadem i dlatego idzie to znacznie szybciej.
          • parazyd Amerykanie uczciwi inaczej.... 02.06.10, 12:13
            Wszystko byłoby w porządku gdyby się zbuntowali wcześniej i
            zrezygnowali z kredytu nażycie ponad stan. Czy to niska wartość
            rynkowa domu uniemozliwia im spłatę rat kredytu? Ale nasz rodzimy
            złodziejski motłoszek chętnie podejmie pomysł, aby nie odpowidać za
            swoje zobowiązania.
            • Gość: zmichalg Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... IP: *.psat.pl 02.06.10, 12:34
              No nie wiem, czy kredyty udzielone pod zastaw należy sumiennie spłacać...
              W końcu skoro kredytodawca dostał zabezpieczenie pożyczki, to (przynajmniej
              teoretycznie) udzielał jej bez ryzyka.
              Inna sprawa, że kredyty hipoteczne były rozdawane na "górce" cen nieruchomości.
              Po szkodzie wszyscy mądrzy, ale wtedy aż dziw bierze, że kredytowano na 100%
              (albo i więcej) wartości nieruchomości.
              W zaistniałej sytuacji nie dziwię się ludziom, że wolą zrezygnować z zastawionej
              nieruchomości niż ją spłacać.
              • manhu Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... 02.06.10, 12:58
                A słyszałeś może o komputerach? Czyżbyś z nich nie korzystał?:)
                Tak to jest, ktoś bierze kompa na długie raty i gdy spłaci te np.3000 + odsetki to komp jest wart np.1500, ale to nic nie zmienia i tak zawsze trzeba spłacić całość!
                • Gość: alus Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... IP: 94.75.89.* 02.06.10, 13:06
                  W USA jest inne prawo. Tam (większość stanów) zabezpieczeniem kredytu hip. jest
                  właśnie hipoteka. A nie tak jak u nas, że banki ścigają do końca życia. Dlaczego
                  ktoś miałby spłacać coś co nie jest tyle warte? Bank znał ryzyko niech teraz on
                  się martwi jak to piwo wypić.
                  • Gość: bankier A wiec idzie to tak... IP: 62.173.80.* 02.06.10, 14:17
                    Banki zakladaja firme pt developer i investuja $100 na budowe domu. Sprzedaja
                    ten dom za $300 czyli $200 zysku. Udzielaja kredytu na $300 zeby ktos mogl kupic
                    ten dom. Ten ktos splaca kredyt + procenty. Z $300 dolarow trzeba oddac $600
                    czyli kolejne $300 zysku dla banku - tutaj nalezy dodac ze bank musi tak
                    naprawde pozyczyc 10% z $300 bo reszta leci z banku cenralnego - BC - na
                    preferencyjnych dla banku warunkach. Z tych $300 zysku z procentow trzeba oddac
                    jakies $100 dla BC - w sumie $200 zysku na czysto z kredytu. Tak wiec bank z
                    $100 robi $200 ze sprzedazy + $200 z procentow od kredytu = $400 zysku przy
                    wkladzie $100 odzyskanym po juz w chwili srzedazy - czyli ok roku. I tak w kolo
                    macieju.

                    A ty zaperalaj przez cale zycie robic na tych ....... (prosze wstawic
                    wlasciwe slowo)
                    w bankach.

                    • mr.knox Re: A wiec idzie to tak... 02.06.10, 14:53
                      Gość portalu: bankier napisał(a):
                      > A ty zaperalaj przez cale zycie robic na tych ....... (prosze wstawic
                      > wlasciwe slowo)
                      w bankach.

                      Ty chyba z tych co zapieprzaja na wlascicieli apartamentow i z checia wyrzucasz
                      pieniadze w bloto placac co miesiac za rent;)
                      Napisz jeszcze co masz z tych pieniedzy po roku, dziesieciu czy trzydziestu latach.
                      • Gość: bankier Re: A wiec idzie to tak... IP: 62.173.80.* 02.06.10, 15:11
                        A ty z ktorego banku ? Kazdy orze jak moze - a ze bank moze to orze. Problem w
                        tym zeby nie dac bankom zaorac wszystkiego na tym swiecie.

                        Fajnie zeby bank centralny udzielil mi jako obywatelowi porzyczki z tym samym
                        oprocentowaniem co banki komercyjne dostaja a dom wybudowac mozna juz za 800zl
                        od metra. Wiec nie przystawiaj mi tu kontryprzykladu ktory moge uslyszec od tzw
                        doradcy finansowego aka lowcy leszczy...
                        • naczelny_troll_forum Re: A wiec idzie to tak... 02.06.10, 15:59
                          "Porzyczki" nikt ci ni udzieli. Kolejna sprawa - przeczytaj ze
                          zrozumieniem
                          artykuł dotyczący budowy mieszkań za 800 zł za metr kwadratowy.
                          A jeżeli dalej go nie zrozumiesz to... sam wybuduj :D
                          • Gość: bankier Re: A wiec idzie to tak... IP: 62.173.80.* 02.06.10, 17:01
                            no ok trolu - wylapwyanie blenduf ortograicznych jest twojom pasjom rzyciowom -
                            a 2000zl za metr byloby ciagle 3x mniej niz cena u tzw dewelopera. Wystarczy
                            tylko dodac ze ceny nieruchomosci w Polsce wzrosly 2 razy w ciagu ostatnich 5
                            lat. Toz to cuda na kiju a raczej banka kredytowa...
                            • szczesliwy_gay Re: A wiec idzie to tak... 02.06.10, 18:25
                              "Wystarczy
                              > tylko dodac ze ceny nieruchomosci w Polsce wzrosly 2 razy w ciagu
                              ostatnich 5
                              > lat."
                              Wrosly 2 razy? raz o 1zl a drugim razem o 2zl?
                              Cos mi sie zdaje ze masz klopoty nie tylko z ortografia.
                              • Gość: bankier Re: A wiec idzie to tak... IP: 62.173.80.* 02.06.10, 19:27
                                Tak - to prawda ale twoj komentarz nie wnosi wiele do dyskusji szczesliwy_gayu.
                                Wpisz sobie w google "wzrosly 2 razy" i poczytaj co dostajesz. To jest potoczna
                                mowa kolego a z kontekstu wynika o co chodzi. Ale idac twoim tropem mozna
                                powiedziec ze masz klopoty z polskimi czcionkami, nie wiesz ze zdanie zaczyna
                                sie od duzej litery i pare innych... Ale kogo obchodzi twoj pedantyzm.
                      • Gość: kradyt Re: A wiec idzie to tak... IP: 173.208.127.* 02.06.10, 15:17
                        > Napisz jeszcze co masz z tych pieniedzy po roku, dziesieciu czy >trzydziestu
                        latach.

                        Kolejny geniusz biznesu na własnym domu.

                        On ma teraz ma dach nad glową. A ty co będziesz miał po trzydziestu latach
                        (jeśli dożyjesz)?

                        Też dach nad głową tylko zrujnowany jeśli nic nie wydasz na naprawy.
                        Pozbędziesz się go i pójdziesz z gotówką (jeśli ci coś zostanie
                        po remoncie) na ulicę?

                        Ty pewnie z tych zawsze wierzących, że wartosć ich nieruchomości wzrośnie.
                        Czytałeś w oŋóle artykuł? Widziałeś jak im wzrosło?

                        Widzisz co możesz mieć po 30-tu latach? Niespłacony dług i bankructwo.

                        A on może mieć czysty kredyt i kupić twój domek z foreclosure, mądralo.

                        Aha, zapomniałeś, że jak wartość twojego domu wzrośnie to nie będziesz przecież
                        w nim siedział 30 lat tylko go sprzedasz i kupisz większy za
                        jeszcze większy kredyt albo wypas samochód i wakacyjki za "second mortgage".
                        Powodzenia :))
                        • mr.knox Re: A wiec idzie to tak... 02.06.10, 20:05
                          Gość portalu: kradyt napisał(a):

                          > Ty pewnie z tych zawsze wierzących, że wartosć ich nieruchomości >wzrośnie.
                          Czytałeś w oŋóle artykuł? Widziałeś jak im wzrosło?

                          Po pierwsze to nie musze o tym czytac w Gazecie. Stracili tylko ci co kupili na
                          gorce (tzw frajerzy) i w przewazajacej wiekszosci byla to dla nich druga badz i
                          trzecia nieruchomosc.

                          > Widzisz co możesz mieć po 30-tu latach? Niespłacony dług i >bankructwo.

                          A co ma z tym wspolnego posiadanie wlasnego domu. Zbankrutowac moze kazdy
                          wlacznie z wynajmujacym apartament, ktory za wynajem placi wiecej anizeli
                          kosztowalaby go splata o podobnej powierzcni domu. I zebys nie byl zdziwiony,
                          ale wartosc mojego domu jest duzo wieksza niz byla przy kupnie 12 lat temu a na
                          wypadek nieszczesliwych zbiegow okolicznosci moj drugi dom wynajmuje, co splaca
                          mi dwie pozyczki.

                          >tylko go sprzedasz i kupisz większy za
                          > jeszcze większy kredyt albo wypas samochód

                          Tym to rozbawiles mnie do lez, idz odrob lekcje dziecino:)
                • koloodmocysercawkptplanecie Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... 02.06.10, 17:26
                  manhu napisał:

                  > A słyszałeś może o komputerach? Czyżbyś z nich nie korzystał?:)
                  > Tak to jest, ktoś bierze kompa na długie raty i gdy spłaci te np.3000 + odsetki
                  > to komp jest wart np.1500, ale to nic nie zmienia i tak zawsze trzeba spłacić
                  > całość!

                  Nie, myslisz się. Tu sytuacja jest inna - bank udziela ci pożyczki pod zastaw
                  domu
                  . Więc jeśli przestajesz płacić, bank zabiera ci dom i tyle - reszta
                  długu cię nie obchodzi, tracisz zastaw w zamian za oddanie przedmiotu tego
                  zastawu. To że dom który kupiłeś za 200kilodolarów jest teraz warty 50 nie ma
                  żadnego znaczenia dla ciebie. Banki kredytowały mocno przeszacowane
                  nieruchomości, wierząc że ich cena zawsze będzie rosnąć. Pomylily sie, ale to
                  ich wina i ich problem, nie kredytobiorcow.
                  • pisaczek Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... 02.06.10, 18:13
                    Chyba coś nie tak...

                    Jeśli bank udzielił kredytu pod zastaw domu wartego w "górce" 200k
                    (ta kasa jest już wydana) i zostało spłacone np. 100k, a teraz dom
                    jest wart 50k, to kredytobiorca nie spłacający rat traci dom i...
                    100tys baksów!
                  • darr.darek raczej tłumacze LEWIzny ... uczciwi inaczej 03.06.10, 13:30
                    koloodmocysercawkptplanecie napisał:
                    > Tu sytuacja jest inna - bank udziela ci pożyczki pod zastaw
                    > domu
                    . Więc jeśli przestajesz płacić,bank zabiera ci dom i tyle
                    > - reszta długu cię nie obchodzi

                    Artykuł, jak wyżej ktoś rozsądny zauważył wyżej, jest pisany dla lewactwa.
                    Zresztą, włączył się już jakiś lewak "bankier" i zaczął tłumaczyć, że inni
                    zarobili na budowie domu (tak, 67% marży, matołku - napisz pińcet procent),
                    dołożył nieodłączne brednie o "kreowaniu pieniądza" przez banki i ... już mu
                    wyszło, że nie trzeba spłacać.

                    Ty "atakujesz" niby z rozsądnej strony, że bank tylko pod zastaw pożyczał, toteż
                    wystarczy zrezygnować z domu-zastawu i reszta jest zmartwieniem banku. To byłaby
                    prawda.
                    Sądzę jednak, że nie tylko w Polsce i Europie banki są zapobiegliwe. Pewnie w
                    USA również banki były zapobiegliwe i mają podpisany weksel dłużnika na spłatę
                    kosztów wynikłych z winy dłużnika.

                    Inną sprawą była i jest łatwość ogłoszenia bankructwa (utrata całego majątku) w
                    USA. To ta łatwość bankructwa dawała narastające straty od niespłacalnych
                    kredytów - a nadzór państwowy wolał przez parędziesiąt lat zamiatać pod dywan i
                    przekształcać straty w "aktywa o obniżonej wiarygodności" gwarantowane przez
                    fundusze rządowe.




              • Gość: lepperman Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:12
                A jeślibyś tak kupił sobie na kredyt Rolls-Royce'a i Ferrari, tytuł własności
                zostawił w banku i rozbijał te samochody po wiejskich na drogach to ile one by
                były warte po 5 latach? A gdybyś jadł i pił na kredyt, to ile zjedzone jedzenie
                byłoby warte po 10 minutach?

                Chciałbyś konsumować na kredyt i nie płacić?
                Nie za wygodnie?

                Każdy dom tak czy inaczej traci na wartości, tak jak samochód, gdyż jest
                używany i niszczony, przez tego, który tam mieszka, nie przez kogo innego.
                "Zyskuje na wartości, głównie dzięki inflacji (drukowanie pieniędzy) i wzroście
                własności gruntu na którym stoi. Z tego powodu w błędzie są ci, którzy sądzą, że
                strasznie zaszkodzą bankowi robiąc parę dziur w ścianach lub wyrywając parę kabli.

                Ci caniaczkowie myślą, że głupkowatym i błędnym rozumowaniem można fajnie
                udowonić cokolwiek, a najlepiej wykręcenie się od swoich zobowiązań.



                Słuszną nagrodą dla nich powinno być utracenie jakiejkolwiek wiarygodności
                kredytowej przez nich i ich "biznesy". Z czego niby banki mają udzielać kredytów
                skoro tacy cwaniaczkowie ich nie spłacają? Z dodrukowanych
                przez rząd pieniędzy?

                Ci różni "biedaczkowie" nie musieli wcale brać kredytów
                na wypasione chałupy. Bezdomni nie byli. Mogli kupić mniejsze.
                Ale kupili wielkie bo zachciało im się "biznesu". Biznes nie wyszedł bo za dużo
                było takich biznesmenów chętnych do szybkiego i łatwego zarobku za nic
                i bez wysiłku. Teraz chcą za ich biznes płacili inni.

                Solidni ludzie też nie będą teraz mogli otrzymać kredytu albo z wielkim trudem.
                Dobra stroną tej sytuacji jest to, że jeszcze trudniej będzie
                otrzymać kredyt tym cwaniaczkom, gdy już się im skończy ich "spokojne półtora
                roku" (oby).

                Szczerze tego życzmy, tym biznesmenom. Niech idą zasuwać do McDonald's
                i zostawią biznes ludziom z odrobiną więcej rozumu.
                • Gość: Koleżanka_z_banka Banki nic nie tracą tylko najwyżej mniej zyskują IP: *.acn.waw.pl 02.06.10, 15:13
                  Największym bankom opłacało się doprowadzić do sytuacji spadku cen nieruchomości
                  na szkodę klientów, bo i tak sprzedały tony papierów wygenerowanych z
                  udzielonych kredytów o wartości znacznie wyższej niż udzielony kredyt wraz z
                  odsetkami od niego, a więc dostały już wielokrotny zwrot zaangażowanych kwot,
                  działając jednocześnie na szkodę kredytobiorców i inwestorów kupujących papiery
                  zabezpieczone hipotekami.
                  • aplus Brawo Amerykanie. Oczywisice w III RP PO-ciemnota 02.06.10, 15:22
                    nie zrozumie co napisalas.
                    Oni maja PO paprane mozgi jedna spiewka "swiete prawo wlasnosci,
                    panstwo prawa, gruba kreska" itd itp
                    Kasc w/g PO ciemnoty moze tylko bankster i nierzond PO
                  • Gość: tumor Re: Banki nic nie tracą tylko najwyżej mniej zysk IP: 173.208.127.* 02.06.10, 17:40
                    O, tak się robi biznes, a nie kupując przewartosciowaną chałupę
                    "na własność. Trzeba się uczyć (najlepiej na cudzych błędach)
                  • mara571 Koleżanko niestety twojemu wywodowi przeczy 02.06.10, 21:02
                    ilosc bankow amerykanskich, ktore zbankrutowaly i wielkosc pomocy rzdowej dla
                    Fanny`s.
                    Po prostu nie wszystkie banki zdazyly korzystnie sprzedac kredyty.
                    Najbardiej oblowily sie banki inwestycyjne i paru bardzo bogatych ludzi, ktorzy
                    byli swietnie poinformowani i sprzedali swoje papiery z zyskiem, zanim doszlo do
                    zawieruchy..
                • Gość: mariachi77 Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... IP: 91.109.248.* 02.06.10, 18:19
                  Chcesz powiedzieć, że prywatne banki mają jakiekolwiek inne pieniądze, niż te
                  zdeponowane przez ich klientów?
                  Santander zarobił w ub roku 2.21 mld $ z przyrostem w stosunku do 2008 o 5.7%.
                  Zgadnij skąd są te pieniądze?


                  Gość portalu: lepperman napisał(a):
                  Z czego niby banki mają udzielać kredytów
                  skoro tacy cwaniaczkowie ich nie spłacają? Z dodrukowanych
                  przez rząd pieniędzy?
                  • mara571 tak maja, pozyczone od banku centralnego 02.06.10, 21:05
                    obecnie na smiesznie niski procent.
                  • Gość: lepperman Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... IP: *.192.25.19-static.reverse.softlayer.com 02.06.10, 21:39
                    > Chcesz powiedzieć, że prywatne banki mają jakiekolwiek inne pieniądze, niż te
                    > zdeponowane przez ich klientów?

                    Oczywiście. Mogą mieć: a)pożyczone b) zarobione.

                    Bank to nie prosta skarbonka.

                    > Santander zarobił w ub roku 2.21 mld $ z przyrostem w stosunku do 2008 o
                    > 5.7%.
                    > Zgadnij skąd są te pieniądze?

                    Po co mam zgadywać? Wolałbym sprawdzić ale też właściwie po co mam
                    sprawdzać i to akurat Santander dla celu tej dyskusji?

                    Nie wydaje się tobie oczywiste, że jeśli ktoś świadczy jakieś usługi
                    to dla zarobku a nie w celach charytatywnych? Ty byś świadczył
                    usługi gratis?
                • policjawkrainieczarow Re: Amerykanie uczciwi inaczej.... 03.06.10, 06:49
                  > Każdy dom tak czy inaczej traci na wartości, tak jak samochód, gdyż jest
                  > używany i niszczony, przez tego, który tam mieszka, nie przez kogo innego.

                  nie, nie, w Ameryce akurat stopień zużycia domu aż takiego znaczenia nie ma,
                  właśnie bardziej lokalizacja (stąd te ściany z kartonu itp, nikt nie będzie
                  inwestował w porządne mury, skoro i tak wartość domu nie wzrośnie
                  proporcjonalnie do tej inwestycji).
        • kakanek81 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 05:34
          Gość portalu: kk napisał(a):

          > Gość portalu: mikołaj napisał(a):
          >
          > > Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być
          złodziejem, żeby
          > nie
          > > spłacać zobowiązań.
          >
          Ja tam popieram gościa z pierwszego postu.Co do Szanownego,chociaż
          tak biegły w językach jak szanowny nie jestem mam pytanko.
          A ILEŻ TO BAKSÓW OD BANKSTERÓW ZASILIŁO KONTO SZANOWNEGO?

          Domyślam się,że podobnie jak w Californii(u Arnolda)i Texasie(u
          Busha)w ekspresowym tempie wprowadzone zostaną podobne przepisy we
          wszystkich stanach USA.A może nie.....??? DIABLI WIEDZĄ!!!

          >
          > Niestety niewiele osob zdaje sobie z tego sprawe.
          >
          > Czytalem wczesnie ten artykul w oryginale i jak zaczalem czytac
          wersje
          > gazetowa to oczy przecieralem, ze zdumienia. Autor tlumaczenia
          wie, ze
          > dzwonia, ale nie wie w ktorym kosciele.
          > Nie dosc, ze wkladaja slowa wlasciciel firmy usuwajacej gryzonie
          ze
          > strycow w usta 68-letniej fryzjerki, to jeszcze przekrecaja (albo
          > pomijaja) fakty:
          > 1) Pierwszy bardzo wazny pominiety fakt jest taki, ze bohater
          oryginalnego
          > artykulu nie przeplacil za dom, tylko po tym jak ceny zostaly
          wywindowane
          > w gore zaciagnal dodatkowy dlug pod zastaw domu. Ludzie, on nie
          splaca
          > domu, on zastawil dom i odmawia splacania dlugu ktory przepuscil
          na
          > odpicowany samochod. (dodam jeszcze, ze w artykule w NYT napisane
          jest,
          > ow "biznesmen", odkad przestal splacac dlugi, ma kase na wycieczki
          go
          > kasyna czy zeby poplywac lodka po zatoce)
          > 2) To nie banki sa opieszale, tylko sady sa zapchane. Artykul w
          NYT
          > podkresla, ze rekordowo dlugi proces eksmisji jest typowy dla
          stanu Nowy
          > Jork i Floryda, bo banki nie moga zrobic niz bez zgody sadu.
          Takie rzeczy
          > sa nie do pomyslenia w Teksasie czy Kaliforni. Nigdzie w
          oryginalnym
          > artykule nie ma stwierdzenia zblizonego do "Jeśli lokator wie, że
          bankowi
          > nie spieszy się z eksmisją, to nie będzie mu zależeć na spłacie"
          >
          > No dobra wywnetrzylem sie, moge wrocic do roboty.
        • Gość: gregory Banki = Złodziejskie Nasienie IP: 81.218.219.* 02.06.10, 15:36
          Banki dostały miliardy bezwrotnych pożyczek. Złodziejskie nasienie ci bankowcy.
      • nchyb Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 13:16

        > Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być
        złodziejem, żeby nie
        > spłacać zobowiązań.


        no właśnie, wielu tego nie rozumie. Prędzej czy później jednak będą
        zabierać domy tym co długów nie zwracają i będzie płacz i lament...
        • Gość: hopihapi Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:18
          Miejmy nadzieję, że znacznie wcześniej zostanie im załatwiona wielka gruba
          krecha w historii kredytowej i zwolnią wreszcie miejsce w kolejce do brania
          kredytów dla tych, którzy takiej krechy nie mają :)
        • wj_2000 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 14:43
          nchyb napisała:
          > no właśnie, wielu tego nie rozumie. Prędzej czy później jednak będą
          > zabierać domy tym co długów nie zwracają i będzie płacz i lament...

          To Ty nie uchwyciłaś sedna problemu!
          Oczywiście, że oni wiedzą, że im zabiorą dom!!!!
          Skoro dom jest wart mniej niż dług, to właścicielowi domu się to (w jakimś
          sensie) opłaci. Całą różnicę straci bank.
          I jest to zgodne z regułami gry!
          W Stanach, zabezpieczeniem kredytu jest wyłącznie dom pod zastaw którego
          pożyczka została zaciągnięta (obojętnie czy na zakup tego domu czy na inne cele
          - np. na przehulanie). Bank - w przypadku przerwania spłat - staje się
          właścicielem domu i nawet gdy wartość domu jest mniejsza od długu
          wygasają roszczenia banku w stosunku do kredytobiorcy!!!!
          To bardzo mądre rozwiązanie!
          Uniemożliwia przekształcenie obywatela w niewolnika banku do końca życia
          (podobnie jak zasada upadłości spółki z oo ), a zarazem powinna wymuszać
          na banku rzetelną ocenę możliwości kredytowych., a także uwzględniać
          możliwość spadku koniunktury. W praktyce powinno to ograniczać wysokość kredytu
          do - powiedzmy 60% czy 70% wartości nieruchomości, ale nie do 100%, czy nawet
          więcej, co funkcjonariusze banku robili, bo ich (papierowe) dla banku zyski od
          pozyskanego klienta przekładały się tu i teraz na wysoką premię.
          • nchyb Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 17:42
            Ja uchwyciłam.,
            Ale niektórzy w tym wątku nie uchwycili i chwalą sobie pomysł,
            próbując przenieść go na grunt polski. Mogą się bardzo przeliczyć, a
            potem będzie jęk i lament.

            Poczytaj inne wypowiedzi w tym wątku i załap całokształt...
      • Gość: LastBoyScout Nie płacić złodziejskim bankom Brawo!!!!!! IP: *.hsd1.va.comcast.net 02.06.10, 15:31
        Złodzieje z banku dostają pożyczke od państwa na 0% a pożyczają na na 10% 20% 30%

        TO JEST ZŁODZIEJSTWO

        Nie mówiąc o tym że pierwsi wyciągają ręce do państwa o miliardy bezwrotnych pożyczek

        TO JEST ZŁODZIEJSTWO
      • Gość: giewont Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 80.51.132.* 02.06.10, 16:07
        Gość portalu: mikołaj napisał(a):

        > Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być złodziejem, żeby nie
        > spłacać zobowiązań.

        Trzeba być giga-złodziejem żeby pożyczać pieniądze które tuż przed udzieleniem
        pożyczki nie istnieją, innymi słowy których się nie ma a na pokrycie których
        pracuje całe społeczeństwo.
      • viking2 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 03.06.10, 04:04
        Gość portalu: mikołaj napisał(a):

        > Oni nie płacą za dom. Oni zwracają pożyczkę. Trzeba być złodziejem, żeby nie
        > spłacać zobowiązań.

        To nie calkiem tak wyglada, mikolaju. Otoz, pozyczka hipoteczna na dom to, w
        warunkach amerykanskich, zawsze tzw. kredyt zabezpieczony. Zabezpieczony wlasnie
        tym domem, w sposob, ktory od dawna jest uznawany powszechnie za sluszny: jesli
        nie placisz kredytu, to tracisz dom. Procedura taka jest uregulowana prawnie i
        obie strony - i bank i pozyczkobiorca - od poczatku to rozumieja i od poczatku
        zgadzaja sie na taki uklad. Istnieje moze pewna "nierownosc negocjacyjna", by
        tak rzec, w tym sensie, ze pozyczkobiorca w zasadzie nie ma wyboru: albo wezmie
        pozyczke na warunkach z gory mu podyktowanych, albo nie wezmie jej wcale i moze
        isc spac na dworzec. W odroznieniu od banku, ktory zyje z pozyczania pieniedzy,
        ale wcale nie musi pozyczac komus na dom - bo moze pozyczyc komus innemu na
        franczyze KFC, warsztat samochodowy, czy jakies inne przedsiewziecie.
        Ale nad tym w zasadzie nie ma sie co rozwodzic, bo w kazdym biznesie jest tak,
        ze warunki dyktuje ten, kto ma kase i wybor jej zainwestowania.
        Niemniej, w przypadku pozyczek hipotecznych, obwarowanych sankcjami, bank tez
        ponosi ryzyko. Wlasnie takie, z jakim sie obecnie spotyka: ze dluznik okaze sie
        niewyplacalny, dla jakichkolwiek powodow. Tym bardziej, ze procedura odzysku
        nieruchomosci od niewyplacalnego dluznika (tzw. foreclosure) pozostawia tego
        ostatniego tylko w pozornie korzystnej sytuacji. Korzystnej, bo postepowanie
        moze potrwac 12-14 miesiecy (i tak obecnie trwa), w czasie ktorych ten
        niewyplacalny w zasadzie mieszka za darmo. Tyle, ze co sie odwlecze, to nie
        uciecze: w koncu proces foreclosure dobiegnie konca i zabiora mu dom. Oczywiscie
        prezes banku nie przyjdzie w nim nagle mieszkac, tylko bank wystawi ten dom
        ponownie na sprzedaz. Prawo stanowi, ze w wypadku "wymuszonej sprzedazy", z
        uzyskanej od nowego nabywcy kwoty bank odzyskuje swoj wklad (czyli niesplacona
        czesc pozyczki plus jakies oplaty administracyjne), a to, co pozostanie staje
        sie wlasnoscia niewyplacalnego dluznika. Paradoks obecnej sytuacji polega jednak
        na tym, ze nieruchomosc - wskutek zalamania rynku - jest czesto warta daleko
        mniej, niz wartosc niesplaconej czesci zaciaganietej pozyczki. Uzywajac
        przykladu: zaciagniety 4 lata temu kredyt 750 tysiecy, na zakup nieruchomosci
        ccenionej wowczas, powiedzmy, 780 tysiecy (roznica 30 tys to wklad wlasny -
        wbrew temu, co sie obecnie opowiada w mediach, wklad wlasny byl konieczny przy
        zakupach nieruchomosci - prawda, ze byl niewystarczajacy, ale to inna sprawa).
        Przez te 4 lata nabywca domu splacil, powiedzmy 90 tysiecy z wartosci pozyczki.
        W istocie, splacil pewnie ze 30 tysiecy z wartosci domu, pozostale 60 poszlo w
        oprocentowanie. W miedzyczasie, dom stal sie wart 600 tysiecy, czyli duzo mniej,
        niz niesplacona czesc pozyczki (720 tys). Po sprzedazy, bank tak czy owak
        zaksieguje strate, te brakujace 120 tysiecy. Ale niewyplacalny dluznik, ktorego
        wlasnie wywalono na zbity leb, nie dostanie ani grosza, bo dom musialby sie
        sprzedac za wiecej, niz 720 tysiecy, zeby cokolwiek dla niego zostalo. A utopil
        juz w tym te 90 tysiecy przez okres 4 lat - i nikt mu juz tego nie zwroci.
      • Gość: roughneck Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.jjs-isp.pl 03.06.10, 11:58
        Niestety same banki są sobie winne. Jak tak konsekwentnie wymagamy
        przestrzegania reguł od innych to nie stosujmy sami zasady
        prywatyzowania zysków i nacjonalizowania strat. Za długi hazardowe
        banków płacą podatnicy. I zrobiło się bagno i nie ma żadnych zasad.
        Ale to banksterzy zaczęli.
    • lenart1989 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 01.06.10, 19:16
      jasne, ciekawe jak weźmiesz kredyt na 20 lat i złotówka straci na
      wartości to też się będziesz kłócił z bankiem.
    • charlie11 Przestaje placic za samochod 01.06.10, 21:37
      Od dawna jest wart mniej niz wysokosc kredytu, lol
      • mr.knox Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 06:45
        Wielu kupujac dom traktowalo go jako inwestycje, ktora po latach miala
        przyniesc zysk, przeliczyli sie dokonujac zlej inwestycji. Podobnie jak
        z kupowaniem akcji na gieldzie za pozyczone pieniadze, czy ci ktorych
        akcje traca powinni tez zaprzestac splacania kredytu?
        • aplus Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 15:58
          oczywiscie dlaczego jakis oszust ma sobie d. podcierac durnym prawem
          za ktorym sam lobbowal.
          okrasc zlodzieja to nie wstyd a nawet obowiazek.
          przeciez kupujesz nie po to zeby tracic
          a czym jest short selling jak nie oszustwem
          sprzedajez pozyczone akcje a zwracasz wlascicielowi smieci.
          to tak samo jakbys np. wynajal samochod sprzedal na gieldzie a
          wlascicielowi zwrocil rozbitego grata albo np. same opony.
          • bez_seller Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 17:54
            aplus napisał:

            > to tak samo jakbys np. wynajal samochod sprzedal na gieldzie a
            > wlascicielowi zwrocil rozbitego grata albo np. same opony.

            Przeciez to banki nadmuchaly banke i spowodowaly, ze nieruchomosci
            stracily na wartosci.
            • aplus Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 18:08
              bez_seller napisała:

              > aplus napisał:
              >
              > > to tak samo jakbys np. wynajal samochod sprzedal na gieldzie a
              > > wlascicielowi zwrocil rozbitego grata albo np. same opony.
              >
              > Przeciez to banki nadmuchaly banke i spowodowaly, ze nieruchomosci
              > stracily na wartosci.

              nie rozumiesz chodzi o short selling - nie mozesz sprzedac czegos
              czego nie masz albo co pozyczyles a zwracasz cos innego (nawet jesli
              na papierze pisze ze to to samo)

              Ale owszem banki nadmuchaly tylko ze nie rozumiejac powyzszego nie
              potrafisz wyciagnac jakichkolwiek wnioskow.
              • bez_seller Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 18:37
                aplus napisał:

                > nie rozumiesz chodzi o short selling - nie mozesz sprzedac czegos
                > czego nie masz albo co pozyczyles a zwracasz cos innego (nawet
                jesli
                > na papierze pisze ze to to samo)

                Zdaje sie, ze to Ty nie panimajesz o co chodzi.

                Short sell

                Profiting from an ANTICIPATED drop in the price of a commodity,
                financial instrument, or security by (1) borrowing and selling it
                now, or by (2) selling a firm promise (futures contract) to deliver
                it on a later date at the current (or a specified) price. In either
                case, the seller counts on buying the item at a cheaper price to
                return (with a fee) or deliver it. A short seller is a 'bear.' Also
                called selling short.


                Wlasciciel nieruchomosci nie musial przewidziec, ze banki robiac z
                kredytow prezenty doprowadza do spadku wartosci nieruchomosci. Banki
                powinny to przewidziec.
                • Gość: linoskoczek Re: Przestaje placic za kredyt IP: *.myproxyhosting.com 02.06.10, 19:06
                  > Wlasciciel nieruchomosci nie musial przewidziec, ze banki robiac z
                  > kredytow prezenty doprowadza do spadku wartosci nieruchomosci. Banki
                  > powinny to przewidziec.

                  Banki robiąc z kredytów prezenty, doprowadziły tak naprawdę NAJPIERW do
                  potanienia pieniędzy (za darmochę to tanio) a tym samym do WZROSTU CENY, bo nie
                  wartości, domów. Gdy pieniążki się skończyły to stały się droższe i już nie
                  można było dostać tyle pieniędzy za dom co przedtem.

                  Kupujący domy zakładali, że strumień pieniędzy wciąż będzie płynął i ich
                  następcy dostaną jeszcze większy kredyt. Na jakiej podstawie?

                  Wielu z tych ludzi nie miało żadnego innego pomysłu na pozyskanie gotówki
                  potrzebnej na spłatę kredytu jak sprzedanie domu (lub zastawienie go)
                  Liczyli na gotówkę wirtualną, a nie pochodzącą z realnych dochodów
                  (kto liczył na swoje realne dochody jest teraz góra)

                  Dali się wciągnąć w piramidę finansową (ci, którzy przychodzą wcześniej
                  są spłacani z pieniędzy przychodzących później)

                  W piramidy finansowe nie należy dawać się wciągać!

                  Kto taką widzi i nie ucieka a potem krzyczy "Oszukali nas!" ten kiep
                  i powinien dostać nauczkę. Nierozgarnięci ludzie mają jednak straszną ciągotę
                  do piramid finansowych i listów łańcuszkowych. Na pohybel takim.

                  Tacy biznesmeni zasługują na to by przycinać trawniki i czyścić baseny, tym,
                  którzy odkupią ich domy. Tępi ludzie nie powinni brać się za "biznes" bo to nie
                  dla nich.

                  • bez_seller Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 19:29
                    Gość portalu: linoskoczek napisał(a):

                    > Dali się wciągnąć w piramidę finansową (ci, którzy przychodzą
                    wcześniej
                    > są spłacani z pieniędzy przychodzących później)

                    Tu nie chodzi tylko o nieprzemyslany zakup domu, ale o to, ze ludzie
                    potracili dochody z dnia na dzien. Byla to reakcja lancuszkowa (jak
                    lubisz lancuszki). Pekniecie banki spowodowalo upadek wielu drobnych
                    biznesow, wielu ludzi ( jak chocby Polakow czyli potencjalnych
                    nabywcow polskich towarow) wyjechalo ze Stanow, a to powodowalo
                    upadek kolejnych biznesow itd.
                • aplus Re: Przestaje placic za kredyt 02.06.10, 21:21
                  bez_seller napisała:

                  > aplus napisał:
                  >
                  > > nie rozumiesz chodzi o short selling - nie mozesz sprzedac
                  czegos
                  > > czego nie masz albo co pozyczyles a zwracasz cos innego (nawet
                  > jesli
                  > > na papierze pisze ze to to samo)
                  >
                  > Zdaje sie, ze to Ty nie panimajesz o co chodzi.
                  >
                  > Short sell
                  >
                  > Profiting from an ANTICIPATED drop in the price of a commodity,
                  > financial instrument, or security by (1) borrowing and selling it
                  > now, or by (2) selling a firm promise (futures contract) to
                  deliver
                  > it on a later date at the current (or a specified) price. In
                  either
                  > case, the seller counts on buying the item at a cheaper price to
                  > return (with a fee) or deliver it. A short seller is a 'bear.'
                  Also
                  > called selling short.
                  >

                  no wlasnie to jest duzy problem dla ciebie - czytasz a dalej nie
                  rozumiesz ze sprzedajesz (de facto tak jakbys uzywal) cos co nie
                  jest twoje i oddajesz wlascielowi rzecz o nizszej wartosci.
                  Ja zreszta nie jestem przeciwny kazdej wersjii short sellingu,
                  kontrakty futures na surowce plody rolny prosze bardzo ale to
                  rolnik/farmer/kopalnia moga bo maja pokrycie w towarze.


                  > Wlasciciel nieruchomosci nie musial przewidziec, ze banki robiac z
                  > kredytow prezenty doprowadza do spadku wartosci nieruchomosci.
                  Banki
                  > powinny to przewidziec.

                  to nie o to chodzi dalej nie rozumiesz.
                  juz mi sie nie chce z toba pisac bo do niczego to nie prowadzi ale
                  jakbys przeczytal (i zrozumial) umowe kredytu to tam nie ma takiego
                  obowiazku banku. Nie ma tez takiego zapisu w nowych regulacjach i
                  nie o to chodzi ! Zreszta byly ubezpieczenia przed utrata wartosci
                  domu no ale nie pokrywaly calej utraconej wartosci i mialy inne
                  niedoskonalosci wynikajace wlasnie m.in. z mozliwosci short sellingu
                  CDO
                  • darr.darek Re: Przestaje placic za kredyt 03.06.10, 20:39
                    aplus napisał:
                    > Ja zreszta nie jestem przeciwny kazdej wersjii short sellingu,
                    > kontrakty futures na surowce plody rolny prosze bardzo ale to
                    > rolnik/farmer/kopalnia moga bo maja pokrycie w towarze.

                    Poznać lewicowca po postulatach.
                    Jakim cudem możesz być przeciwny zakładowi zawieranemu przez dorosłych ludzi
                    zdolnych do czynności prawnych ?
                    Jeśli się założą, że mają płatność, gdy wypadnie czarne pole w ruletce a tracą,
                    gdy wypadnie czerwone to ty też pójdziesz do kasyna i będziesz przeciwny ?
                    Zabronisz im ?



                    • aplus Re: Przestaje placic za kredyt 05.06.10, 00:15
                      darr.darek napisał:

                      > aplus napisał:
                      > > Ja zreszta nie jestem przeciwny kazdej wersjii short sellingu,
                      > > kontrakty futures na surowce plody rolny prosze bardzo ale to
                      > > rolnik/farmer/kopalnia moga bo maja pokrycie w towarze.
                      >
                      > Poznać lewicowca po postulatach.
                      > Jakim cudem możesz być przeciwny zakładowi zawieranemu przez
                      dorosłych ludzi
                      > zdolnych do czynności prawnych ?
                      > Jeśli się założą, że mają płatność, gdy wypadnie czarne pole w
                      ruletce a tracą,
                      > gdy wypadnie czerwone to ty też pójdziesz do kasyna i będziesz
                      przeciwny ?
                      > Zabronisz im ?
                      >

                      kolejny wyksztalciuch co o rynkach finansowych uczyl sie od
                      bankserow w rodzaju Balcerwicza
                      handel iwestycjami na gieldzie
                      handel "zakladami" w kasynie
                      durniu no chyba ze zaklady to rozumiesz zaklady pracy,
                      przedsiebiorstwa to wtedy tylko szpital ci pozostaje
                      idac dalej tropem tego twojego kupa "myslenia" - gra o zycie w
                      szpitalach no to ci zycze zeby lekarza zamiast ci mozg zooperowac
                      zakladali sie czy sam wyzdrowiejesz
    • teaforme Powiaty, nie hrabstwa 02.06.10, 08:01
      W USA obecnie nie ma hrabstw, sa powiaty, i ktos piszacy powinien
      zwrocic na to uwage. Wprawdzie slowo na powiat i hrabstwo jest takie
      samo "county", ktore przyszlo od "count" hrabia, ale to jedynenie
      historyczne znaczenie. Hrabstwa sa wciaz w tych krajach, gdzie na
      czele tej jednostki obszaru stoi nominowany hrabia(np. w UK). W USA
      na wschodnim wybrzezu( zwanej New England), w czasach kolonialnych i
      pzynaleznosci tych terenow do British Crown, podzial terytorialny
      byl taki nsam jak na wyspach, czyli hrabstwa, i mianowani hrabiowie.
      Po wojnie secesyjnej jednak, funkcja hrabiego zostala zarzucona. W
      innych stanach np zachodnich nigdy nie nalezacych do England, counts
      nigdy nie istnieli. Groteskowym wiec jest np tlumaczyc na polski
      county=hrabstwo w typowo cowboy full powiatach Texasu. Obecnie
      najmniejszy obszar teryrytorialny US zwie sie county(rzeczywiscie
      hrabstwo), ale funkcionalnie i bez hrabiow, to typowy powiat, i
      skoro taka nazwa istnieje w j,polskim tak nalezy to tlumaczyc ( w
      j.angielskim, nie ma oddzielnego slowa na powiat, stad county znaczy
      hrabstwo w krolestwach, a powiat w republikach)
      • Gość: pegaz Re: Powiaty, nie hrabstwa IP: *.ip.jarsat.pl 02.06.10, 13:42
        Toś się uzewnętrznił...
        County są zwyczajowo tłumaczone na hrabstwa, nie widzę w tym nic złego, nawet jeżeli funkcjonują inaczej.
        > Groteskowym wiec jest np tlumaczyc na polski
        > county=hrabstwo w typowo cowboy full powiatach Texasu.
        Taa, typowa full-groteska...
        • Gość: flyingchicken Re: Powiaty, nie hrabstwa IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:24
          > Toś się uzewnętrznił...
          > County są zwyczajowo tłumaczone na hrabstwa, nie widzę w tym nic złego,
          > nawet j eżeli funkcjonują inaczej.

          Jak powiat też nie funkcjonują, ani nie są tej samej wielkości co powiaty,
          ani na tym samym szczeblu administracji. Dlaczego miałyby być ŧłumaczone jako
          powiaty? Znacznie podobniejsze są jednak do brytyjskich hrabstw, chociaż
          króla i hrabiów w nich nie ma.
          • aplus to przez kampanie wyborcza. PO sowieckie media 02.06.10, 16:03
            maja wytyczne tlumaczyc county na hrabstwo poniewaz
            Komorowski "odnalazl" swoj tytul hrabiowski.

            Chodzi o to zeby PO ciemnota myslala ze w III RP bedzie jak w USA i
            glosowala na Komorowskiego "hrabiego"
            • Gość: flyingturkey Re: to przez kampanie wyborcza. PO sowieckie med IP: 173.208.127.* 02.06.10, 17:31
              > maja wytyczne tlumaczyc county na hrabstwo poniewaz
              > Komorowski "odnalazl" swoj tytul hrabiowski.
              >

              Coś kręcisz. Według tej logiki on odnalazł swój tytuł
              powiatowski ew. starosty. Gabinet dobrego psychologa
              mam nadzieję odnajdziesz ty sam, by mógł rozwiać twoje rozterki.
          • teaforme Re: Powiaty, nie hrabstwa 02.06.10, 17:16
            Wlasnie, ze sa tej samej wielkosci i funkcionuja na tych samych
            zasadach, a na ich czele nie stoi juz od dawna count. Zreszta
            funkcje "count" w bylych koloniach brytyjskich Ameryki otrzymywali
            tylko krolewsko mianowani "nobleman" lub generalnie "well born".
            Dlaczego nie tlumaczyc wiec powiat?
      • Gość: łubudu Re: Powiaty, nie hrabstwa IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:36
        > Obecnie najmniejszy obszar teryrytorialny US zwie sie county(rzeczywiscie
        > hrabstwo), ale funkcionalnie i bez hrabiow, to typowy powiat, i
        > skoro taka nazwa istnieje w j,polskim tak nalezy to tlumaczyc ( w
        > j.angielskim, nie ma oddzielnego slowa na powiat,

        Nie ma powiatów => nie ma słowa na powiat.
        I to powinno kończyć twój wywód.

        > stad county znaczy
        > hrabstwo w krolestwach, a powiat w republikach)

        Bo tak to sobie wymyśliłeś.
        Wedlug tej samej logiki można przetłumaczyć słowo "state" na "województwo"
        a "United States" na "Województwa Zjednoczone".

        A co będzie gdy w Polsce zlikwidują powiaty albo województwa i wymyślą
        znów coś innego? Tak już bywało.

        Angielskiego "county" też nie należaloby tłumaczyć na "hrabstwa"
        ponieważ w Polsce nigdy nie było żadnych hrabstw.
        • Gość: info Re: Powiaty, nie hrabstwa IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.06.10, 06:21
          Nie przypisuje sie nazw z podzialu administracyjnego jednego kraju drugiemu.
          Powiat to jednostka administracyjna wystepujaca tylko w Europie srodkowo
          wschodniej. Szwajcarzy maja kantony, Niemcy landy (kraje zwiazkowe) a Polacy
          wojewodztwa. Podobnie w USA nie ma powiatow jak w Polsce tylko hrabstwa od
          angielskiego; count-hrabia. Podobnie w druga strone, Amerykanin nie przetlumaczy
          powiatu na hrabstwo (county), gdyz w Polsce hrabstw nie bylo i nie ma, zamiast
          county uzyje slowa district.
          P.S.
          Tylko z rozpedu nie proboj wprowadzac do USA pozycji,...soltys :))
          • teaforme Re: Powiaty, nie hrabstwa 03.06.10, 11:30
            Gość portalu: info napisał(a):

            > Nie przypisuje sie nazw z podzialu administracyjnego jednego kraju
            drugiemu.
            > Powiat to jednostka administracyjna wystepujaca tylko w Europie
            srodkowo
            > wschodniej. Szwajcarzy maja kantony, Niemcy landy (kraje
            zwiazkowe) a Polacy
            > wojewodztwa. Podobnie w USA nie ma powiatow jak w Polsce tylko
            hrabstwa od
            > angielskiego; count-hrabia. Podobnie w druga strone, Amerykanin
            nie przetlumacz
            > y
            > powiatu na hrabstwo (county), gdyz w Polsce hrabstw nie bylo i
            nie ma, zamiast
            > county uzyje slowa district.
            )

            Rzeczywiscie, uzywa sie district, dosc czesto w tlumaczeniach na
            angielski, ale rownie czesto tlumacza county ( w krajach
            angielskojezycznych) czasami pozostawia sie tez "powiat" bez
            tlumaczenia, a jedynie z wytlumaczeniem, ze to obszar
            administracyjny porownywalny z "county" Mysle ze popelniasz blad
            analizy tego nznaczenia. Tak oczywiscie ze "county" powstalo
            od "count" hrabia, i tlumaczac to na jezyk polski brzmiec musi to
            hrabia i hrabstwo. Nie mialbym nic do zarzucenia temu tlumaczeniu,
            ale gdybysmy mowili o czasach gdy w koloniach angielskich byli
            jeszcze hrabiowie, a nie o wspolczesnych czasach we wspolczesnych
            USA. Zarzut, ze w Polsce nigdy nie bylo hrabiow (to zreszta tez nie
            zupelnie zgodne z prawda) a w USA tez nie jest prawda, a to z tego
            powodu, ze wiekszosc stanow nie nalezalo nigdy do brytyjskiej
            kolonii. Pozostalo slowo county (US), ale jego znaczenie jest inne
            niz dawniej w czasach hrabiow i tylko problem w tym ze nie stworzono
            nowego slowa na wspolczesnne znaczenie "county". Dodajmy, ze
            counties znajduja sie w 48 na 50 Stanow Zjednoczonych Ameryki.
            Gdybysmy nazwy podzialow administracyjnych danego panstwa
            utrzymywali w formie nie tlumaczonej, to powinnismy byc konsekwetni,
            i na panstwo o ktorym mowimy nazywac "country" a amerykanie
            musieliby mowic o "kraju" Poland, lub "panstwie" Poland, no chyba,ze
            jeszce nazwy panstw musielibysmy pozostawic w orginale. Mysle ze
            najlepszym rozwiazaniem mowiac w j.polskim o "counties", byloby
            pozostawienie wlasnie w takiej orginalnej formie, lub kosmetycznie
            zmienic na phonetycznne podobienstwo, w naszym jezyku przmialoby
            to "kanty". Choc ja osobiscie nie popieram takiego rozwiazania, to
            jednak wiele slow obcych w j.polskim tak jest
            przerabianych...dzinsy, komputer, szejk (milk shake), meil ( w tym
            wypadku nie chodzi tu o tradycyjne mail - czyli poczte, a o e-mail),
            fon (phon) itp. Pozostawienie slowa "county" w orginale lub obrobki
            phonetycznej do "kanty", zamiast tlumaczyc na hrabstwo, rozwiazaloby
            konflikt dzisiejszego znaczenia z dawnym i podejscia do tlumaczenia
            na polski. Nie mam nic do zarzucenia gdybysmy mowili o amerykanskich
            counties, lub amerykanskich kantach, ale o amerykanskich hrabstwach
            juz tak.
        • teaforme Re: Powiaty, nie hrabstwa 03.06.10, 12:57
          Wedlug tej samej logiki można przetłumaczyć słowo "state"
          na "województwo"
          a "United States" na "Województwa Zjednoczone".

          Nie! states to nie wojewodztwa, a panstwa. USA to zwiazek panstw,
          zreszta podobne do Unii Europejskiej choc obecie bardziej scalone.
          Kazdy stan ma wlasny parlament, rzad, sady, i cala game roznych
          przepisow. Nawet ceny na dane produkty sa rozne, tak jak zarobki w
          porownywalnych zarobkach. Bezsensu jest porownywanie np Polski z
          USA, ale USA do EU juz ma sens. W USA tak jak EU sa kraje (stany)
          bogate i biedne, a roznica w zamoznisci jest porownywalna w tych
          dwoch uniach. Slowo "states" jest tez synonimem slowa "country" i
          czreto zaniennie sie uzywa. Np rzadko w j.angielskim uzywa sie
          sformulowania "all the countries in Europe" a znacznie czesciej "all
          the states of Europe" Tak wiec zamiennie mozna mowic states lub
          country, a znaczy to kraj lub panstwo, ale nie mozna mowic o states
          jako wojewodztwie.

          Podzial administracyjny w USA tez jest skomolikowany i nie jednolity
          we wszystkich stanach. W 13 stanach
          (najstaarszych) najnizsza jedostka administracyjna sa wolne osady
          (hamlets) wsie miasteczka i miasta( nie naleza do zadnych powiatow)
          w samej Virgini jznajduje sie az 39 wolnych miast Najnizsza forma
          troche wieksza niz te powyzej, cos na poziomie naszej 'gminy"
          to "hundrets" obecnie tyko w stanie Delaware, "towns" w 7 stanach
          (New England plus New York i New Jersey) "townships" w pozostalych
          stanach. "Counties" cos w rodzaju naszych powiatow sa obecnie w 48
          na 50 stanow. W Luizjanie zwie sie je civil "parish", a na
          Alasce "borough" W stanie Connecticut np sa tzw "regiony" grupujace
          po kilka powiatow cos w rodzaju naszych dawnych( z czasow 49)
          wojewodztw. W innych stanach zwiazek kilku powiatow zwie sie od
          nazwy najwiekszego miasta, tak jesy wokolo miast Denver, San
          Francisco, i Philadelphia. Jest 50 stanow (countries) i District of
          Columbia ( Washington DC) to nie state, te stany i DC tworza dopiero
          zaiazek panstw zwanych USA lub czasem tylko US

      • Gość: nie taforma a parish? IP: *.static.privatedns.com 02.06.10, 17:36
        jak to wytlumaczysz? przecie to "parafia"... a moze powiat? bo nie "hrabstwo"...
        • bez_seller Re: a parish? 02.06.10, 17:55
          gmina
          • Gość: provost Re: a parish? IP: *.myproxyhosting.com 02.06.10, 18:19
            Pudło, sorry.
            Parish jest w Luizjanie tym samym co county w innych stanach. :(

            en.wikipedia.org/wiki/List_of_parishes_in_Louisiana
            BTW Kim jest tak zwany "profos"? Proboszczem?
            • teaforme Re: a parish?..to parafia 03.06.10, 05:02
              Gość portalu: provost napisał(a):

              > Pudło, sorry.
              > Parish jest w Luizjanie tym samym co county w innych stanach. :(
              >
              > en.wikipedia.org/wiki/List_of_parishes_in_Louisiana
              Bardzo dobrze to zauwazyles. Luizjana odzwierciedla widocznie
              podzial administracji Francji. Luizjana nigdy nie byla kolonia
              brytyjska a tylko francuska.. Istnieje jeszce inne
              znaczenie "parish" to nasza parafia, czyli tez jednostka
              terytorialna, ale wg koscila.
              • teaforme Re: Shire 03.06.10, 05:09
                Shire to synonim county. Slowo "county' zostalo tylko zaadaptowane w
                England po podbiciu przez normanow. Dzisiaj w Angli i Irlandi uzywa
                sie shire, ale nie jest to juz synonim county. Jedynie w niektorych
                czesciach Australi shire to jednostka administracyjna bedaca
                synonimem county. W j polskim county powinno tlumaczyc sie powiat,
                nie hrabstwo(zobacz moj post powyzej)
                • Gość: info Re: Shire IP: *.hsd1.fl.comcast.net 03.06.10, 05:45
                  teaforme napisał:
                  > W j polskim county powinno tlumaczyc sie powiat,
                  > nie hrabstwo(zobacz moj post powyzej)

                  W USA nigdy nie bylo powiatow, gdyz powiat to okreslenie jednostki
                  administracyjno-gospodarczej wystepujacy tylko w Europie
                  srodkowo-wschodniej.County to pozostalosc po angielskiej administracji (nie
                  polskiej), dlatego jezeli county tlumaczymy na j.polski uzywamy slowa hrabstwo
                  tak jak Amerykanie, od slowa count-hrabia.
                  • teaforme Re: Shire 03.06.10, 10:23
                    County to powiat. Wdzisiejszych USA tylko niewiele stanow to byle
                    kolonie angielskie. Poza tym nie ma juz w tym kraju "counts". W
                    krajach angielskojezycznych tlumacza nasz "powiat" jako county, choc
                    czasami pozostawiaja "powiat" w orginalnej formie, ale z
                    wytlumaczeniem, ze chodzi to obszar administracyjny porownywalny z
                    ich county. Count powstalo od count, to prawda, ale w dzisiejszych
                    stanach jego znaczenie uleglo zmianie i funkcionalnie bardziej
                    przypomina nasz powiat. Zauwazylem tez inny twoj blad, piszesz o
                    Europie srodkowo-wschodniej, ktora praktycznie nie isnieje. Jest
                    Europa Srodkowa(synonim Centralna) i Europa Wschodnia, a gdy mowimy
                    o nich razem, powinnismy mowic o Europie Srodkowej i Wschodniej bez
                    lacznika, a to juz nie to samo co E.s-w. W Europie wyroznia sie piec
                    glownych obszrow polnocna,wschodnia,poludniowa,zachodnia,centralna.
                    Kolejny podzial tych 5 obszarow na kolejne piec stworzyloby 25 micro
                    obszarow, co jest nonsensem (Europa srodkowo-wschodnia + 24 inne). W
                    tym absurdalnym podziale Europy, wymieniona E.srodkowo-wschodnia
                    zawezalaby sie tylko do kilku wschodnich wojewodztw Polski, a
                    miamowicie wschodniej czesci Europy Srodkowej. Podzial ten
                    stworzylby tak udziwnione obszary jak np. Europa polnocno-polnocna
                    lub E.srodkowo-srodkowa. Polska lokowana jest w Europie Centralnej,
                    ale czasami wyjatkowo w atlasach krajow zachodnich, wraz z Niemcami
                    w Europie polnocno centralnej, dla odroznienia od krajow Europy
                    poludniowo centralnej. To wyjatek, nie wyroznia sie juz Europy
                    wschodnio ani zachodno srodkowej, a tym bardziej srodkowo-
                    srodkowej.

    • Gość: darek_w1 A w drugą stronę? IP: *.lan.pop.pl 02.06.10, 10:00
      Wartość domu spadła więc właściciel uważa, że powinien płacić niższe raty. A
      gdyby wartość domu wzrosła? Czy właściciel gotów byłby płacić bankowi większe
      raty?
      • Gość: MichalM Re: A w drugą stronę? IP: *.rwd.prospect.pl 02.06.10, 12:08
        W USA jest wiele absurdów ale rozwizanie kredytu hipotecznego jest genialne, tam
        odpowiasz za kredyt TYLKO HIPOTEKA. Wiec jezeli wziąłeś 1000000$ kredytu i nie
        splacasz bank wywala cie z domu i go licytuje nawet jezeli sprzeda go 10000$ ty
        jestes czysty. Dzis wiec oplaca sie odeslac bankowi klucze wyczyscic sie z
        kredytu i kupic dom po sasiedzku lub nawet ten sam za 200000$. W plecy jest bank
        bo udzielil kredytu pod wirtulana wartosc domu i DOBRZE bo nie kupujacy ma byc
        specjalisat od szacowania wartosci nieruchomosci tylko bank hipoteczny. Zgubila
        ich pazernosc
        • Gość: SK Re: A w drugą stronę? IP: 83.71.143.* 02.06.10, 13:14
          > W USA jest wiele absurdów ale rozwizanie kredytu hipotecznego jest
          genialne, ta
          > m
          > odpowiasz za kredyt TYLKO HIPOTEKA. Wiec jezeli wziąłeś 1000000$
          kredytu i nie
          > splacasz bank wywala cie z domu i go licytuje nawet jezeli sprzeda
          go 10000$ ty
          > jestes czysty.

          Nie wprowadzaj ludzi w blad. Tak BYLO, ale juz nie jest.
        • Gość: darek_w1 Re: A w drugą stronę? IP: *.lan.pop.pl 02.06.10, 13:25
          Ja nie pytałem o prawny aspekt tylko o mentalność. Jak wartość nieruchomości
          rośnie to zyski są moje, jak wartość spada to straty są banku. Mnie to jakoś
          dziwnie pachnie komunizmem - okraść bogatego to nie grzech tylko sprawiedliwość
          dziejowa.
          Pomijając już poczucie uczciwości i odpowiedzialności za swoje decyzje (ekonomia
          nie zna tych pojęć) to dyskutowałbym czy jest to rozwiązanie genialne. Występuje
          tu jedynie przerzucenie ryzyka strat na jedną stronę umowy, a że w przyrodzie
          nic nie ginie to oznaczać to musi wyższą marżę banku plus ewentualnie
          przerzucenie strat na inne podmioty (podatnika, akcjonariuszy upadającego banku,
          fundusze ubezpieczeniowe) w przypadku bankructwa banku. Nic tu genialnego nie
          widzę.
          • koloodmocysercawkptplanecie Re: A w drugą stronę? 02.06.10, 17:42
            O to właśnie chodzi. Banki tłumaczą marże, oprocentowanie, prowizje tym ryzykiem
            że ktoś nie będzie spłacał. Dlatego możesz dostać lepsze warunki kredytowania,
            jeśli jesteś bardziej wiarygodny dla banku.

            Więc jest tak - wartość nieruchomości rośnie, ty spłacasz kredyt - zarabiasz i
            ty i bank. Wartość nieruchomości rośnie, nie płacisz kredytu - bank zajmuje ci
            nieruchomość, sprzedaje i i tak zarabia. Wartość nieruchomości spada, ty płacisz
            - jesteś frajer, bank zarabia. Wartość nieruchomości spada, przestajesz płacić -
            bank odzyskuje wartość nieruchomości którą sprzedaje + to co już zapłaciłeś. W 3
            przypadkach na 4 bank jest na plus. W 4 nie traci wszystkiego, ale odzyskuje
            część, resztę, z założenia pokrywają mu prowizje, oprocentowanie (czyli także
            koszt ryzyka) twoje i innych płacących.
      • Gość: wydymany Re: A w drugą stronę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 12:14
        Różnica między Polską a USA, polega na tym,że tam kredyt jest powiązany ściśle z
        nieruchomością, więc kiedy Amerykanin przestaje spłacac kredyt, bank zabiera
        nieruchomośc z obciążoną hipoteką i nie ma prawa skubnąc mu nic więcej.
        Natomiast jeśli Polak nie będzie spłacał, to również wywalą go z domu, ale to co
        pozostanie do spłaty po sprzedaży przez bank zajętej nieruchomości będą z niego
        ściągac do końca życia, a potem ze spadkobierców hehe Dlatego a USA opłaca się
        nie spłacac takiego kredytu, że by pozbyc się domu, natomiast w Polsce nie, bo
        jak przestaniesz spłaca to twoje problemy dopiero się zaczynają...
        • Gość: jakbukda Re: A w drugą stronę? IP: 217.153.242.* 02.06.10, 14:37
          Mylicie pojęcia - w Polsce też można wziąć kredyt hipoteczny, czyli
          pod zastaw nieruchomości. Z tym, że tu żaden bank nie da 100%
          wartości.
          Zdolność kredytowa jest jednak obliczana dalej na podstawie
          dochodów, a hipoteka jest tylko zabezpieczeniem. Jeśli nie spłacisz
          kredytu, to bank odbiera zastaw, czyli nieruchomość.

          Co innego kredyt mieszkaniowy - to normalna pożyczka, której spłaty
          bank może dochodzić z całości majątku dłużnika.
          • Gość: rec Re: A w drugą stronę? IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.06.10, 23:05
            Mylicie pojęcia - w Polsce też można wziąć kredyt hipoteczny, czyli
            pod zastaw nieruchomości. Z tym, że tu żaden bank nie da 100%
            wartości.
            Zdolność kredytowa jest jednak obliczana dalej na podstawie
            dochodów, a hipoteka jest tylko zabezpieczeniem. Jeśli nie spłacisz
            kredytu, to bank odbiera zastaw, czyli nieruchomość.

            Co innego kredyt mieszkaniowy - to normalna pożyczka, której spłaty
            bank może dochodzić z całości majątku dłużnika.

            >>>>>>>


            Mylisz sie
            W jednym i drugim przypadku sciagane jest z calosci majatku
      • nchyb Re: A w drugą stronę? 02.06.10, 13:22

        > A gdyby wartość domu wzrosła? Czy właściciel gotów byłby płacić
        > bankowi większe raty?


        he, he, na pewno.
        To tak jak z opcjami, jak przynosiły zyski, były cacy, jak straty,
        to chciano anulować umowy...
      • synprl Właśnie tak 02.06.10, 19:38
        U nas banki zmieniają warunki umów jak domy tracą na wartości.
    • Gość: es taki będzie koniec kapitalizmu IP: *.chello.pl 02.06.10, 12:08
      ludzie przestaną płacić swoje długi, państwa przestaną spłacać swoje
      zobowiązania wobec banków, instytucji i innych państw. Wbrew pozorom, USA na
      tym skorzystają, bo zadłużyli się najbardziej. Ale to igranie z ogniem.
      • Gość: jakbukda Re: taki będzie koniec kapitalizmu IP: 217.153.242.* 02.06.10, 14:38
        " Posiadacze kapitału będą oddziaływać na klasę robotniczą, aby
        kupowała
        coraz więcej drogich dóbr, domów i technologii zmuszając ją do
        zaciagania
        coraz więcej drogich kredytów, aż w pewnym momencie długi staną się
        niemożliwe do spłacenia. Niespłacone długi będą prowadzić do bakructw
        banków, które trzeba będzie nacjonalizować i państwo wejdzie na
        drogę,
        która w końcu doprowadzi do komunizmu"

        Karol Marks, 1867
        • Gość: urbanlegend Re: taki będzie koniec kapitalizmu IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:54
          Sądze, że to fałszywka, znana komuchom, zawsze liczącym na głupszych od
          siebie. Gdzie jakiś link do kopii oryginału?
          Nie wierzę, że Karol Marks pisał o zakupie drogich technologii na kredyt
          przez XIX-wieczną klasę robotniczą. To zapewne sen pijanego komucha.
    • Gość: xxxxx Szkoda że w pomrocznej nie ma takiego prawa... IP: *.chello.pl 02.06.10, 12:10
      w pomrocznej jest dzicz polityk i bankier a reszta to niewolnicy
    • Gość: le ming Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: 85.222.87.* 02.06.10, 12:14
      Niesplacanie pozyczek to kradziez. Gratuluje dobrego samopoczucia.
      • Gość: MichalM Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.rwd.prospect.pl 02.06.10, 12:25
        Dlaczego kradziez bank dostaje dom ktory SAM OSOBISCIE wycenil na kwote kredytu
        nic wiec nie traci.
      • Gość: Maciej Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 12:25
        Kradzieżą jest pompowanie przez bank fikcyjnego pieniądza.
        Dlaczego tylko jedna strona umowy ma ponosić konsekwencje kryzysu nota bene
        wywołanego przez banki ?

        Swoją drogą w USA ponosisz odpowiedzialność tylko przedmiotem kredytu - u nas po
        takim numerze zostaniesz dożywotnim bezdomnym dłużnikiem
      • Gość: wydymany Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 12:29
        To nie jest kradzież..., w USA bank udzielając kredytu i zarabiając na odsetkach
        ponosi również normalne ryzyko biznesowe, czyli ryzykuje, że kredytobiorca nie
        spłaci pożyczki, żeby to ryzyko zminimalizowac jest wpisany do hipoteki. W
        Polsce ryzyko biznesowe banku jest w całości przeniesione na kredytobiorcę...bo
        Bolanda to taki fajny dla banków kraj...
      • Gość: zią Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 89.230.161.* 02.06.10, 12:33
        jaka kradziez? umowa jest prosta: splacacie - dom jest wasz, nie splacacie - dom
        jest nasz. Banki sobie moga wziac chate, w czym problem?

        Ktos w tym ukladzie by umoczyl tak czy inaczej (przeplacanie przez n lat za
        chate vs przejecie nieruchomosci z duza nizsza wartoscia), wiec chyba lepiej
        zeby to byl bank, bo jemu koledzy z rzadu i tak pomoga, a nikogo nie obchodza
        anonimowi podatnicy, ktorych nie stac na splate po stracie roboty itp.
        • Gość: le ming Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 85.222.87.* 02.06.10, 12:41
          Niesplacanie kredytow to kradziez, chocbyscie nie wiem jakie argumenty probowali
          tu przytaczac. Co mnie obchodzi "ryzyko biznesowe"? Albo "anonimowy podatnik"?
          Ja pisze tylko o prosciutkiej jak konstrukcja cepa zasadzie.
          • Gość: qqq Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.06.10, 13:09
            Piszesz nie na temat.
            Kredyt można w USA spłacić pieniędzmi lub domem. Ci ludzie spłacają oddając dom.
            Zgodnie z prawem.
            A spłacony kredyt to brak kredytu.
            • Gość: qetu Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.nordicsemi.no 02.06.10, 14:13
              Tylko ze jak widac oni nie placa i nadal mieszkaja w ''swoich'' domach.
              Powinni sie spakowac i wyprowadzic, a nie kontem mieszkac w bankowych
              domach. Bo to juz nic innego jak kradzez.
              • wj_2000 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 15:36
                Gość portalu: qetu napisał(a):
                > Powinni sie spakowac i wyprowadzic, a nie kontem mieszkac w bankowych ...

                Jest ostatnio taka reklama, w której przedszkolak stoi w kącie, twierdząc że
                szybko urośnie. Tata oczy szeroko otwiera a mama tłumaczy: Przecież sam mówiłeś,
                że pieniądze na koncie szybko urosną.
                Może ten przedszkolak, to Ty?
          • Gość: arbiter Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 77.236.0.* 02.06.10, 13:11
            prosciutki to ty masz móżdżek; więc nie zabieraj się za
            rozstrząsanie problemów, które go przerastają, prostaku
            • Gość: lemon Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.myproxyhosting.com 02.06.10, 19:09
              Słusznie, móżdzki baranków, którzy kupili przecenione domy
              nie mając dochodów, są kręte jak labirynt i przerastają wszystko.
          • Gość: alus Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 94.75.89.* 02.06.10, 13:13
            Gdzie tu widzisz jakąś kradzież??? Przecież bank odzyskuje swoją nieruchomość!
            Jak chce to może sprzedać ją sobie drożej. Taką mają konstrukcję hipoteki a nie
            to co u nas...
          • wj_2000 Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać 02.06.10, 15:32
            Gość portalu: le ming napisał(a):

            > Niesplacanie kredytow to kradziez, chocbyscie nie wiem jakie argumenty probowal
            > i
            > tu przytaczac. Co mnie obchodzi "ryzyko biznesowe"? Albo "anonimowy podatnik"?
            > Ja pisze tylko o prosciutkiej jak konstrukcja cepa zasadzie.

            Wielu Polaków, w tym i Ty jest na poziomie świadomości 19 wiecznej Anglii, gdzie
            za długi nawet wieszano.
            Od lat pojęcie bankructwa oznacza, że gdy spółka (firma) nie jest w stanie
            regulować należności, ogłasza bankructwo, a jej majątek (ale nie majątek
            osobisty właścicieli spółki!!!) stawiany jest do dyspozycji wierzycieli. W
            praktyce, majątku tego starcza na zwrot ułamka długów. I koniec. Zbankrutowany
            przedsiębiorca zaczynać może na nowo. Czy to według Ciebie też kradzież?
            W Stanach procedura kredytu pod zastaw działa na analogicznej zasadzie.
            Przestajesz spłacać, bank przejmuje dom. Jeśli bank działa racjonalnie, sprzeda
            ten dom za wartość długu. Ale jak dał nieracjonalnie duży kredyt, to
            części pieniędzy nie odzyska.
            O żadnym złodziejstwie nie ma mowy. Można do banku powiedzieć: Widziały gały, co
            brały.
            • Gość: Huang-Cash Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.myproxyhosting.com 02.06.10, 18:45
              Pięknie. Teraz jeszcze wytłumacz jak te twoje postępowe XXI-wieczne zasady
              przełoża się na wzrost ekonomiczny kraju. "Biznesman", pożycza, bankrutuje,
              pożycza, znów bankrutuje, "oddłużają" go, zupełnie jak PRL-Polskę,
              dookołą Macieju i "jakoś się kręci". Aa, Chińczycy przyjdą z prawdziwą kasą?
              Pewnie tak.
    • Gość: afsf u nas takie sprawy trwaja 10 lat i GóWno cichosza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 12:24
      czemu GóWno nie napisze jak w polsce sie czeka na sad az wyksmituje
      zlodzijeja pasozyta po 10-12 lat tylko znowu wieszczy upadek USA bo
      tam takie sprawy w najgorszych demokratycznych stanach trwaja 1.5
      roku?
      • kree Re: u nas takie sprawy trwaja 10 lat i GóWno cich 02.06.10, 12:44
        To po co czytasz Gowno? Wypirdalelaj do Rzegowin.
        • Gość: fifa2000 Re: u nas takie sprawy trwaja 10 lat i GóWno cich IP: *.e-wro.net.pl 02.06.10, 13:47
          fanatykiem GW jesteś ?
          • kree Re: u nas takie sprawy trwaja 10 lat i GóWno cich 02.06.10, 15:27
            Jestem bo lubię!
      • Gość: qqq Re: u nas takie sprawy trwaja 10 lat i GóWno cich IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.06.10, 13:11
        W Polsce sądy nie zajmują się eksmisjami.
    • Gość: żąęć a pośrednik mówił: kupujcie bo jutro zdrożeje... IP: 109.243.0.* 02.06.10, 12:25
      niestety prawo jest bezwzględne, choć ilość spraw to mały przewrót społeczny i
      jeśli wszyscy przestaną to co będzie? Komornik ze strażnikiem z Texasu zrobią
      i tak swoje.
    • Gość: lola A naiwne Polaczki spłacają towar za który przepłac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.10, 12:31
      A naiwne Polaczki spłacają towar za który przepłacili z kosztem kredytu 3-4 razy
    • Gość: Doświadczony Rozwiązanie dla hard-corowców IP: *.171.32.2.static.crowley.pl 02.06.10, 12:44
      W Polsce sytuacja wygląda podobnie. Ilość niespłacanych kredytów urosła do gigantycznych rozmiarów. Jak się trochę przyciśnie bank to i do 9-10% zejdą, i okres spłaty ładnie wydłużą. Trzeba wszakże spełnić trzy warunki:
      1. nie spłacać przez 1,5-2 miesięcy, nie odbierać anonimowych telefonów. Przeczekać.
      2. Mieć stałe źródło dochodów.
      3. Nie kombinować ze zmianą meldunku, tworzeniem nowych kont itd.
      Potem bank sam przychodzi na kolanach, proponując "restrukturyzację" (czyt. rozluźnienie pętli na szyi): z 17/18% w gotówkowym dają 9-10% i wydłużają okres spłaty. Wady? Ano największa jest taka, że do BIK wpisują...
      A jak ktoś rzeczywiście nie ma nawet na te 10%, to czekać dalej. Aż windykator odnajdzie (pod warunkiem wszakże, że bank nie poleci od razu do komornika). Stawki są różne. Można i połowy kredytu nie spłacić, ale jest się totalnie spalonym na rynku (telefony, abonamenty itd.).
      A dla totalnych bankrutów: komorniczek... Który jest tak zawalony sprawami, że może nie zauważy jeszcze jednego papierka na biurkowym stosie ;)
      • luni8 Re: Rozwiązanie dla hard-corowców 02.06.10, 12:53
        > A dla totalnych bankrutów: komorniczek... Który jest tak zawalony sprawami, że
        > może nie zauważy jeszcze jednego papierka na biurkowym stosie ;)

        Zauważy.
        Nawet list ci wyśle
      • nowaczynska_76 Re: Rozwiązanie dla hard-corowców 02.06.10, 12:57
        Cudowne rozwiązanie - szkoda, że całkowicie bezsensowne. Zawsze warto dogadać
        się z kredytodawcą, wtedy BIK nie straszny.
        • Gość: Doświadczony Re: Rozwiązanie dla hard-corowców IP: *.171.32.2.static.crowley.pl 02.06.10, 13:02
          Ta. Lepiej się dogadać... Bujda. Przy grzecznych rozmowach to Ci
          zaproponują co najwyżej wydłużenie spłaty o 2-4 miesiące. Odsetki i
          tak spłacasz, a o zmianie oprocentowania zapomnij. Jak nie banku się
          nie przyciśnie, to mają cię... w głębokim poważaniu.
          • nowaczynska_76 Re: Rozwiązanie dla hard-corowców 02.06.10, 13:15
            Jak rozumiem pan/i doświadczony w tego rodzaju rozgrywkach z bankami ;p Życzę
            powodzenia w próbach zakupu telefonu komórkowego kablówki itd. Zawsze jest się
            lepiej dogadać.
            • Gość: Doświadczony Re: Rozwiązanie dla hard-corowców IP: *.171.32.2.static.crowley.pl 02.06.10, 13:37
              Telefon zawsze można kupić na kartę pre-paid (Internet na pre-paid
              drogo wychodzi i, nie wiedzieć czemu, rwie połączenia), a kablówki na
              osiedlach często są "niefirmowe" (czyt. płacisz to masz, nie płacisz -
              wyłączamy). Problemem może być sytuacja, gdy tam, gdzie mieszkasz, nie
              ma lokalnego dostawcy Internetu i trzeba skorzystać z usług firm
              telekomunikacyjnych. Ale i na to jest sposób: kupuje się abonament
              bezterminowy (np. w Erze) i płaci się kaucję. Continuer à conduire :)
            • Gość: Ivo Aha, straszne... IP: 109.243.218.* 02.06.10, 13:43
              Rzeczywiście strasznie skomplikowane:)Jeśli takie rzeczy są dla Pani
              skomplikowane, to nie wiem jak Pani sobie w życiu daje radę?A słyszała Pani o
              telefonach pre-paid?Stawki są już tak konkurencyjne,że niewiele więcej płacisz
              niż w abonamencie, za to przy zakupie nikogo nie obchodzi kto ty jesteś i jaką
              historię kredytową masz. Kablówka?No jeśli kablówka jest pierwszą potrzebą dla
              zadłużonego toja dziękuję i życzę powodzenia w wychodzeniu z długów...a bez
              żadnych opłat można oglądać 6-7 kanałów, nie wspominając o tym,że zamiast
              kablówki można za 200 złotych kupić dekoder ze złamaną karta lub w inny sposób
              "spiracony" i mieć 1000 kanałów. To są problemy zerowe, śmieszne wręcz.
              Straszenie ludzi tym jest żałosne. Podobnie BIK. Co mnie BIK obchodzi, ludzie
              nie rozumieją,że często BIK jest dla nich właśnie zbawieniem, bo dzięki temu,że
              się tam znaleźli to nie będą zaciągać kolejnych kretyńskich kredytów tylko, być
              może po raz pierwszy w życiu zaczną myśleć jak żyć z realnych pieniędzy.
              • Gość: Doświadczony Re: Aha, straszne... IP: *.171.32.2.static.crowley.pl 02.06.10, 13:55
                > (...), ludzie nie rozumieją,że często BIK jest dla
                > nich właśnie zbawieniem, bo dzięki temu,że się tam znaleźli to nie
                > będą zaciągać kolejnych kretyńskich kredytów tylko, być
                > może po raz pierwszy w życiu zaczną myśleć, jak żyć z realnych >
                > pieniędzy

                Nic dodać, nic ująć.
      • Gość: kibuc Re: Rozwiązanie dla hard-corowców IP: 193.22.252.* 02.06.10, 13:01
        > A dla totalnych bankrutów: komorniczek... Który jest tak zawalony sprawami, że
        > może nie zauważy jeszcze jednego papierka na biurkowym stosie ;)

        To chyba w Mongolii. Porządny komorniczek firmowy wysyła listy/sms-y/telefony z
        automatu.
        • Gość: Doświadczony Re: Rozwiązanie dla hard-corowców IP: *.171.32.2.static.crowley.pl 02.06.10, 13:04
          Nawet porządny komorniczek ma ograniczone moce przerobowe.
    • Gość: tomek Zobaczcie ceny nieruchomosci w usa IP: *.cdif.cable.ntl.com 02.06.10, 12:50
      Strona homes.com dobrze pokasuje rynek nieruchomosci w usa, na przyklad w
      detroit mozna kupic dom 4 bed za 30000 dolarow, w houston widzialem fajny dom 3
      bed z basen za 130000 dolarow. Teraz porownajcie ceny warszawskie. Moim zdaniem
      w Polsce tez runie rynek nieruchomosci, tak sie stalo nie tylko w usa ale w
      wielu krajach rozwinietych.
      • Gość: tomek Re: Zobaczcie ceny nieruchomosci w usa IP: *.cdif.cable.ntl.com 02.06.10, 13:04
        zeby nie byc goloslownym dalaczam linki:

        www.homes.com/listing/108313100/10215_Waving_Fields_Dr_HOUSTON_TX_77064#stay
        www.homes.com/listing/102222872/2510_Longfellow_St_DETROIT_MI_48206#stay
        chcialbym zeby w polsce takie domy mozna bylo kupic za takie pieniadze:-)
        • mocten Re: Zobaczcie ceny nieruchomosci w usa 02.06.10, 13:48
          Akurat Detroit nie jest najlepszym przykładem.
          Równie dobrze mógłbyś napisać o tym że nowy dom w Nigerii kosztuje 30 tys Euro.
          (Detroit- populacja białych 20% i ciągle się zmniejsza)


          Gość portalu: tomek napisał(a):
          > zeby nie byc goloslownym dalaczam linki:
          rel="nofollow">www.homes.com/listing/108313100/10215_Waving_Fields_Dr_HOUSTON_TX_77064#stay
          >
          rel="nofollow">www.homes.com/listing/102222872/2510_Longfellow_St_DETROIT_MI_48206#stay

          > chcialbym zeby w polsce takie domy mozna bylo kupic za takie pieniadze:-)
        • Gość: puch4cz Re: Zobaczcie ceny nieruchomosci w usa IP: *.dslextreme.com 02.06.10, 17:17
          Tomku, proponuje rzucic okiem na nieruchomosci w dolinie krzemowej tak dla
          rownowagi. Detroit jest absolutnie niemarodajne, to miasto na wymarciu.
    • Gość: maciek Najistotniejsze nie jest powiedziane! IP: *.pete.cable.ntl.com 02.06.10, 13:09
      Najistotniejsza różnicą pmiędzy normalnym systemem amerykańskim a całkowicie skrzywionym na rzecz banków systemem polskim jest fakt, że w USA czy Kanadzie bank za niespłacona pozyczkę hipoteczna może przejąć obciążoną hipoteka nieruchomośc ALE NIC WIĘCEJ. Pod żadnym pozorem. A to umozliwia komus kto sie wpakował na minę spadku cen nieruchomości na w miarę normalne życie...
      • Gość: kiki Re: Najistotniejsze nie jest powiedziane! IP: 75.99.145.* 02.06.10, 17:01
        wydaje mi sie ze w wiekszosci stanow bank moze cie scigac za
        niesplacony kredyt hipoteczney nawet jesli zajal twoja posiadlosc
    • Gość: No tak...... Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: 212.157.85.* 02.06.10, 13:10
      Faktem jest, że ceny nieruchomości są bezpodstawnie drogie, i to musi w końcu
      paść, kto słyszał robić z siebie niewolnika na całe życie tylko po to, żeby
      zaspokoić jedną z podstawowych, ludzkich potrzeb. tu nie chodzi o luksusy,
      tylko o dach nad głową, który należy się KAŻDEMU człowiekowi jak psu micha!
    • ekumeniczny Jakie jest pochodzenie i religia lichwiarzy ?????? 02.06.10, 13:27
      Nalezy ujawnic POCHODZENIE i RELIGIE wierzycieli swiatowych dlugow.
      Nalezy ujawnic w jaki sposob te dlugi zostaly zaciagniete.

      PPP (Przymusowa Praca Produktywna) w obozach pracy to jedyna sluszna
      kara za celowe zalichwianie ludzi.
      Zalichwianie to zbrodnia przeciw ludzkosci.
      • Gość: erwin TY !! IP: *.chello.pl 02.06.10, 13:37
        antysemitniku okrutny !!
      • Gość: Loża Wschód Re: Jakie jest pochodzenie i religia lichwiarzy ? IP: 109.243.218.* 02.06.10, 13:45
        Ciebie już spotkała kara, a jest nią IQ<56.
        • Gość: ekumeniczny Zalecenia medyczne ;-))))))))))))))))))))))))))))) IP: 74.198.8.* 02.06.10, 16:06
          Ty, loza, ;-)))))))))))))))))))))))))
          czy twoj stan umyslowy jest taki sam jak pseudonim?
          ;-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
          ;-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
          ;-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
          loza, twoj niezyd zoladka jest uleczalny.
          chirurgicznie
          ;-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
          ;-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
    • Gość: Europejczyk Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: *.gdynia.mm.pl 02.06.10, 13:42
      żegnaj Ameryko, będzie nam Cię brakowało!
      • Gość: Janek Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.10, 14:03
        Specjalistą nie jestem ale przyjmijmy taką hipotetyczną sprawę.

        Jan Kowalski bierze kredyt z banku na mieszkanie 350tyś zł.
        Oczywiście jako zabezpieczenie kredytu wpisane jest to mieszkanie.
        Jeśli nagle np. po roku przestaje spłacać raty bank powinien zabrać mu swoje
        (banku) mieszkanie i powinno być po problemie.
        Ciekawy jestem czy jeśli ktoś zaskarżyłby postępowanie banku - czyli odebranie
        mieszkania (zabezpieczenia) i dodatkowo pobieranie rat za coś czego już Kowalski
        nie ma bo zabrał mu to właściciel (bank) - czy jest jakakolwiek szansa na wygranie.

        Tak sobie teraz o tym pomyślałem hehe
        • Gość: eithel Re: Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać IP: 89.167.15.* 02.06.10, 18:10
          To zależy, co miałeś w umowie. Raczej spłacałbyś dalej, pomimo odebrania mieszkania. Po pierwsze rzadko kiedy można dostać 100% wartości nieruchomości, po drugie jeśli tak, to bank może wymagać ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia, a po trzecie bank może w trakcie spłaty dokonać ponownej wyceny nieruchomości i jeśli okaże sie, że jest dużo niższa i może być ryzyko straty dla banku w przypadku zaprzestania spłat, to wtedy też bank może zażądać ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia.
    • Gość: fajnynick Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: 213.189.38.* 02.06.10, 13:59
      Zastanówcię się proszę nad jedną kwestią:

      bank tylko kredytuje kwotę wnioskowaną przez kredytobiorcę,
      a ktoś tę kwotę otrzymuje (podpowiedz: sprzedający).
      Kto w takim razie dostał ZA DUŻO PIENIĘDZY?

    • Gość: pieti W Polsce podobnie... IP: 57.66.195.* 02.06.10, 14:02
      W Polsce, przecież podobne mechanizmy zadziałały tam gdzie było
      zgodne to z prawem. Jak rosły ceny to deweloper łamał umowę
      przedwstępną spisaną w zwykłej formie (nie mógł notarialnej), płacił
      karę i sprzedawał jeszcze raz drożej. Jak ceny spadały, to kupujący
      zrywał umowę przedwstępną (niezaleznie od jej formy), tracił
      odstępne i kupował jeszcze raz taniej. Jak coś jest legalne i
      opłacalne to ludzie będą korzystać. Pozdrawiam
      • Gość: nachos Re: W Polsce podobnie... IP: 173.208.127.* 02.06.10, 14:40
        > Jak coś jest legalne i
        > opłacalne to ludzie będą korzystać. Pozdrawiam

        Co jest legalne w Amneryce? Nie spłacanie kredytów?
        Opłacalne może owszem dopóki go nie wywalą z domu
        i nie popsują historii kredytowej. Wtedy będzie
        piękne bankructwo.
        • Gość: air niekoniecznie IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 02.06.10, 16:17
          jest cos takiego jak short sale.
          sprzedajesz nieruchomosc ponizej wartosci,
          *jestes happy bo pozbywasz sie kuli u nogi
          *kupiec jest happy bo kupil tanio
          *bank jest happy bo odzyskuje choc czesc kasy bez procedury foreclosure.

          dalej, wychodzisz czysty, bo nie bylo foreclosure, nie muszisz oglaszac
          bankructwa. jesli byles rozsadny to zaoszczedzone przez rok albo i dluzej
          pieniadze, ktorych juz nie placiles bankowi, mozesz zainwestowac w downpayment
          na nowy dom, na ktory wczesniej nie bylo Cie stac ale obecnie kupisz go za 1/3
          ceny. oczywiscie nie od razu gdyz tu pojawia sie wspomniana historia kredytowa
          ale ta mozna naprawic w rok, poltora.
    • Gość: gorbo Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.06.10, 14:09
      Hehe - w Polsce każdy kredyciarz podpisuje cyrograf o dobrowolnym poddaniu się
      egzekucji, a banki mają otwartą drogę do zagryzienia człowieka na śmierć.
    • Gość: real Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: 69.22.238.* 02.06.10, 14:22
      blad byl w zalozeniu i slusznie nie chca nadal zyc w bledzie, lepiej wybudowac
      dom systemem gospodarczym i zyc normalnie, nie na smyczy
    • Gość: duVitt dla tych co mieszkaja w USA IP: *.nwrknj.east.verizon.net 02.06.10, 14:33
      nie robcie tego. Mozna przestac splacac pozyczke hiopteczna ale dom trzeba
      wystawic na sprzedaz tzw short sale. Poczytajcie ustawe z 2007 "Debt
      forgivness" wprowadzona w zycie za prezydenta Busha. Dzieki tej ustawie
      niesplacony dlug na hipotece jest darowany a nie klasyfikowany jako
      dochod. Warunkow jest kilka i latwo to spelnic ale podstawowym
      sa "negocjacje z bankiem" i zgoda banku na sprzedaz ponizej pozyczki
      hipotecznej. Jesli tej ugody nie ma, to dostajesz z banku forme 1099 w
      kwocie niesplaconego balasu pozyczki hipotecznej i jestes udu...y. Mozesz
      wracac do Polski. Bo niby jak splacisz w jednym roku podatek od 200- 300
      tys?? Zadne bankructwa nie uchronia cie od zaplaty podatkow stanowych i
      federalnych. Jest kilka stanow, gdzie niesplacona hipoteka nie "idzie" za
      toba sa to tzw "Nonrecourse states", California miedzy innymi do nich
      nalezy. Z bankami w temacie hipoteki mozna wiele osiagnac to odebranie
      domu (foreclosure) jest bardzo kosztowne i nieoplacalne dla banku. Tylko
      trzeba z nimi negocjowac, wypisac odpowiednie papiery i kontrolowac
      przebieg sprawy. Wg FaneaMe krotka sprzedaz domu kwalifikuje cie do
      wziecia pozyczki hipotecznej po dwoch latach. Bankructwo wlecze sie przez
      20 lat, wiec nie dajcie wrobic sie w kabale. Jesli mieszkasz w NJ to
      poszukaj mnie na facebooku pod dwitold@gmail.com i chetnie ci pomoge lub
      po prostu wyslij mi email.
      • Gość: papi Pytanie: dla tych co mieszkaja w USA IP: *.tmodns.net 02.06.10, 15:34
        Moja sytuacja jest taka ze nie mam ani hipoteki ani mortgage ale mam naciagniete sporo na kartach kredytowych. jak to splace to jestem prawie goly a ide na emeryture za rok. mam pension na razie bo ide na wczesniejsza ale za 5 lat wskoczy mi tez SS.
        Pytaie: jesli wyjade z USA to czy moga mo zagrabic pension? W niektorych stanach podbno nie moga ( Kalifornia) tak OJ Simpson schowal czesc swego majatku przez wierzycielam i:)
        • Gość: duVitt Re: Pytanie: dla tych co mieszkaja w USA IP: *.nwrknj.east.verizon.net 02.06.10, 16:25
          Z tego co wiem, moga zasadzic (judgment) na twoja niekorzysc ale nie moga
          egzekwowac z Social Security. Moze to skutkowac zajeta hipoteka (lien) i
          nic wiecej. Wpisz slowa "social security vs judgment" lub "garnishment of
          social security benefits" (czytaj pierwszy link) na Google. Radze z tym
          byc ostrozny, bo te przepisy moga byc roznie interpretowane na poziomie
          stanu. Nie chce wzbudzac twojeg entuzjazmu, ale musisz caly czas
          monitorowac te przepisy i byc ostroznym.
    • Gość: scanerboy przecież to typowe zjawisko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.10, 14:38
      ...dla rynku samochodowego. Kupujesz nowe autko w salonie, całkowity
      koszt kredytu to około 120-130% ceny zakupu. Po roku masz do spłaty
      mniej więcej 95% ceny zakupu nowego auta, tymczasem jego rynkowa
      wartość może być 60-70% ceny nowego. Czy to ma sens?

      oczywiście wszystkie parametry zależą od marki auta i kredytodawcy...
      • Gość: duVitt Re: przecież to typowe zjawisko... IP: *.nwrknj.east.verizon.net 02.06.10, 14:46
        przy zalozeniu, ze kupujesz jakis chlam. Uznane marki nie traca
        • Gość: scaneRboy Re: przecież to typowe zjawisko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.10, 15:17
          jak ktoś chce się więcej dowiedzieć:

          www.autocentrum.pl/badania-raporty-i-analizy/top-10-samochodow-majacych-najmniej-stracic-na-wartosci/
        • Gość: rambler Re: przecież to typowe zjawisko... IP: 173.208.127.* 02.06.10, 15:21
          Przecież wspomniał o tym, nie wprost.
          • Gość: duVitt Re: przecież to typowe zjawisko... IP: *.nwrknj.east.verizon.net 02.06.10, 15:32
            no to napisze inaczej. Kupujesz uzywane auto solidnej marki i masz to
            samo, co kupno nowego auta uznanej marki. Bardzo czesto 1-roczne uzywane
            auto dobrej marki kosztuja 75% nowego. TEgo juz nie napisales!
    • Gość: x Amerykanie się buntują: Nie będziemy spłacać hi... IP: 78.158.102.* 02.06.10, 14:42
      nie chce płacić to do pierdla, pożyczył 300tys zł to ma w zębach oddac 300tys
      zł choćby głodem przymierał, nikt im nie kazał kupować tego domu! chciales
      miec dom za kredyt to masz...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka